Witajcie, chcialam Was zapytac o rade. Otoż mój chlopak wyjechał dwa miesiace temu do pracy do szkocji.
Przed wyjazdem mówil mi , że gdy tylko zdam mature to kupi mu bilet i do niego pojade,chodzby na 2 tyg.
No i ok, zdałam mature i ... nic.
Wspominałam mu o tym,ale on jakos unika tego tematu.Ja juz zaczynam tracic sily, On ma dopiero przyjechac pod koniec lipca / poczatek sierpnia na 3 tyg.i wyjechac znowu. Ja sie tak strasznie martwie, bo ja tak strasznie kocham tego czlowieka, jestem z nim ponad rok i musze przyznac ze to najlepszy rok w moim zyciu.
Boje sie strasznie, ze nasz związek nie wytrzyma , nie z mojej ale z jego strony. Że spodoba mu sie życie za granica . Dodam ze mieszka tam z dwoma kuzynami.Nie boje sie , że mnie zdradza ani nic takiego,po prostu moja tęsknota jest tak paraliżująca,jednak nie chce sie dopominac, ze mial mnie do siebie ściągnąc, bo wg. mnie to troche ponizające ... nie wiem skad mi sie to zwielo,ale cóż.
Drugim aspektem jest jego rodzinka,znaczy pożal sie Boziu ciotki. `One gadają ; o pewnie ona młoda, nie wytrzyma i go zostawi , bo bedzie sie chciala bawic`, a ja jak słysze takie durnoty , to mnie krew zalewa, bo jestem osobą dojrzałą jak na moje 18 lat i nie potrzebuje ekscesów z byle jakimi kolesiami na dyskotece, bo to dla mnie nie jest zabawa. Nie siedze w domu, imprezuje, ciesze sie wakacjami, i staram sie nie pokazywac jak mi bardzo zle, bo nie lubie jak ludzie się litują, ale kurde tęsknota rozpieprza mi serce! Jednak nie chce byc dla niego balastem,ale chce zeby mnie uwzględnił jakos w swojej przyszłosci, to jest moim głównym celem.
Dziewczyny co ja mam robic? Poddac sie ? Czy prosic zeby mnie do siebie zabrał?
Eh mam mętlik w głowie.
pozdrawiam.