Od pewnego czasu spotykam się z mężczyzną. Ja wcześniej byłam w dłuższym związku, on ma na koncie tylko krótkie przygody. I o ile na początku miałam ochotę rzucić się na niego za każdym razem, gdy go widziałam, to teraz po prostu straciłam ochotę. Chyba wszystkiemu winien jest on. To naprawdę fajny facet, jednak już samo chwycenie mnie za rękę wydaje się być dla niego nie lada wyzwaniem. Ja lubię być 'zdominowana' przez mężczyznę, lubię gdy to on inicjuje kontakt fizyczny. Póki co nie zdecydowaliśmy się jeszcze na związek, ale ja już powoli tracę ochotę, bo jedyne co on potrafi to odpowiedzieć na moją inicjatywę. Tzn. ja okażę mu czułość w jakiś sposób-on zrobi to samo względem mnie.
Rozumiem, że może czuje się niedoświadczony i niepewny, ale flirt podupadł, a ja z każdą chwilą pragnę go mniej. Powiedzieć mu prosto z mostu, że ma działać? To chyba jeszcze bardziej go skrępuje.