Długo zastanawiałam się czy tu napisac. Jednak postanowiłam zasięgnąc waszej rady.
Jestem z chłopakiem ponad 4 lata, mieszkamy razem u niego. Mamy po 22 lata. Obok jego domu mieszkają jego rodzice.
To naprawdę dobrzy ludzie, lubię ich i szanuję. Jednak matka mojego chłopaka moim zdaniem przesadza i nie wiem co z tym zrobic:(
Otóż mój chłopak jest człowiekiem z jednej strony zaradnym, jest pewny siebie, inteligentny, z dużym poczuciem humoru. Jednak z drugiej strony, czasem mam wrażenie że jego mama odbiera mu samodzielnosc...
Może przejdę do konkretów. Odkąd ze sobą mieszkamy to ciągle słyszę od chłopaka: kochanie przynieś to, podaj tamto, zrób mi kolację, kanapki, idz po to itp. Z początku jakos nie zwracałam na to uwagi ale z czasem dostrzegłam że on trochę mnie wykorzystuje! A czemu?? Bo zauważyłam że jego mama wszystko robi za niego. Przychodzi do nas codziennie, ja nie mam nic przeciwko ale nie musi z mojego chłopaka robic małe dziecko! Mój chłopak zresztą czasem tak się zachowuje:/ wkurzył się kiedyś że nie ma ani jednej pary czystych skarpetek, wszystkie w pralce, że żadna z nas nie wyprała, i wiecie co jego matka zrobiła?? :"synku już, poczekaj chwilkę, zaraz ci przepiore" i poleciała, wzięła jedną parę i zaczela prac w rękach a potem suszyc suszarką. On zachowywał sie przy tym jak rokapryszone dziecko! Wkurzyłam się, powiedziałam mu że jak on może nie wyprac sobie sam skarpet?? dla mnie to nienormalne. Albo nie raz podam mu obiad, a on woła: przynieś mi sól, (albo cokolwiek innego) i kiedy słyszy to jego mama to zaraz leci po tą sól czy dodatkowe kanapki i mu przynosi. On znowu woła o pieprz (przykładowo) to ona znów leci i mu podaje. Przykładów takich jest mnóstwo! Ja staram się mu zawsze tłumaczyc że nie będę biegała na każde jego zawołanie a on nie ruszy się z łóżka, że też ma nogi, a jego matka to wszystko zawsze potrafi zaprzepascic. Gdyby to był jednorazowy incydent to nie zwracała bym na to aż tak uwagi ale to zdarza się codziennie. Mam już dosc. Mój chłopak myśli że kiedy się położy to już nie musi się z łóżka ruszac. Ostatnio z nim o tym próbowałam rozmawiac, mówiłam mu że zachowuje się tak bo kiedyś zawsze wszystko za niego robiła jego matka i siostra. Sprzątały mu pokój, robiły śniadania, kolacje i wiele innych rzeczy. Na początku naszego związku sie o tym przekonałam kiedy jeszcze nie mieszkał sam. Teraz właściwie też sprzątam ja. Ale nie raz kiedy go poprosze to mi pomaga ale z niechęcią.
Nie wiem jak mam z nim rozmawiac, albo jak rozmawiac z jego matką że on już nie jest pięcioletnim chłopczykiem tylko dorosłym człowiekiem????
Nie wiem czy mam rację czy nie?? Proszę napiszcie szczerze co o tym sądzicie