Witajcie dziewczyny! Mam dość dziwną i zagmatwaną sytuację z pewnym Panem.Potrzebuję nabrać do niej trochę dystansu i chciałabym usłyszeć opinię osób postronnych.. 3 miesiące temu poznałam na uczelni chłopaka,nie studiujemy na jednym kierunku. Od razu załapaliśmy fajny kontakt,pogadaliśmy,wymie niliśmy się numerami telefonów i kontaktami na wszelakie komunikatory.Od początku wiedziałam ze ma dziewczyne ( związek na dość dużą odległość), od razu mówię,że nie próbowałam go odbić..ot byliśmy przyjaciółmi,rozmawialiśm y bardzo długo na komunikatorach (często i całe noce),kilka razy w tygodniu wychodziliśmy razem a podczas tych spotkań nic nigdy między nami sie nie wydarzyło, aż kiedyś po kolejnym wyjściu kiedy odprowadził mnie do domu pocałował mnie.kiedy opadły emocje obydwoje mieliśmy wielkie wyrzuty sumienia, a do tego on za 2 dni miał jechać do swojej dziewczyny na urodziny.Pozegnaliśmy się tego wieczora i ja stwierdziłam,że lepiej zebyśmy się nie spotykali. Następnego dnia zadzwonił do mnie i poprosił o spotkanie i rozmowę,pokłociliśmy się na żywo a potem dokłóciliśmy się przez telefon,obydwoje rzuciliśmy słuchawkami zarzekając się,że już nie bedziemy się spotykać.Pojechał do swojej dziewczyny..wrócił i znowu do mnie zadzwonił z wiadomościa,że się rozstali. Odebrałam to w sumie jako zielone światło dla mnie..zaczeliśmy się spotykać,wychodzić razem,spędzać czas..widywaliśmy się 4-5 razy w tygodniu..naprawde było fajnie?pózniej ja wyjechałam na 2 tyg na wymiane do innego państwa,pisał mi mnóstwo smsów,dzwonił,rozmawialiś my duzo na skypie..czułam się ważna,wiedziałam że na mnie czeka.Kiedy wróciłam zaczełam rozmowę, chciałam wiedzieć na czym stoję,chciałam zdefiniować czy jesteśmy w związku bez zobowiązań czy w czymś poważnym..albo w czymś co rokuje poważnie na przyszłość ( ja 26,on 29lat). Wtedy usłyszałam,że on nie jest gotowy żeby zaczać nowy związek,ze potrzebuje wiecej czasu (wiem ,że jego wcześniejszy zwiazek do łatwych nie należał,poświęcił dla niej bardzo duzo,od dluższego czasu myślał zeby go zakończyć,twoerdzi że teraz boi się następnej porażki..wielokrotnie podkreślal ze chcialby mnie najpierw bardzo dobrze poznać,oswoić się ze mna zanim podejmie decyzje o "wejsciu" w zwiazek zeby byc pewnien ze ta decyzja byla trafna,boi sie porazki). Mówi że mu zależy na mnie ale niestety nie może mi dać tego czego oczekuje ja,przyjamniej teraz,potrzebuje teraz czasu bez presji,że ja na niego czekam żeby był gotowy być ze mna w związku. Na moje pytanie czy to co było między nami nic nie znaczy powiedział mi ,że to dla niego znaczyło bardzo dużo, że mu zależy na mnie i że przykro mu ze musiał mnie poznać w takim dziadowym momencie swojego życia,że jestem wspaniała kobietą ,ale po swoim ostatnim związku ( 2,5 roku) jest pusty i zmęczony bo zakończenie go dużo go kosztowało. Powiedział mi też ,że nie byłam jego ?laską bez zobowiązań? (to podkreśla w każdej rozmowie) bo spędzał ze mną kupę czasu, rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się itp. 2 tyg temu nie wytrzymałam i wybuchłam, zażadałam jakiegoś określenia się..bardzo długo mi tłumaczył,że po prostu nie może teraz,płakał..ale ja postawiłam na swoim..wszystko albo nic..rozstalismy się ( o ile w ogole można się rozstać w takiej sytuacji)..2 dni temu do mnie zadzwonił,porozmawialiśmy ,zapytałam go czy zmienił zdanie,odpowiedział mi że bardzo mu przykro ale nie ale dalej chciałby utrzymywać ze mna kontakt bo jestem dla niego osobą wyjątkowa..ale że jeśli dla mnie będzie lepiej to powinniśmy zamknąć tamten rozdział między nami kiedy byliśmy blisko i otrzworzyc nowy jako przyjaciele,którzy od czasu do czasu mogą gdzieś razem wyjść,spotkac się,pogadac. Wiem ,że mu się bardzo podobam,wielokrotnie dawał mi to do zrozumienia i mówił,poza tym wszyscy jego znajomi też mi to mówili,wiem że jest mna zauroczony,zafascynowany? wczoraj rozmawialiśmy zupełnie normalnie jak nam mineły dni,pożartowaliśmy jak wcześniej,poopowiadał mi co robił ,jak w pracy itp...zapytał czy może zadzwonić dzisiaj pogadać..
sama nie wiem co mam dalej z tym zrobić?.czy uciać raz a konkretnie czy może dać temu jakaś szanse bytu?jeśli tak..to jak to teraz ogarnąć?.w czwartek mamy się spotkać i porozmawiac a w sumie to sama nie wiem co z tym fantem zrobić..