netkobietyWszystkie działy
Samotność

Kocham, a nie czuję się kochana...

8 odpowiedzi9 828 wyświetleńzałożony przez dlaczego34, 22.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Kocham, a nie czuję się kochana...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Kocham, a nie czuję się kochana...

Witam Wszystkich...

Chyba jedynie tutaj mogę się wygadać i dostać kilka słów wsparcia...

Jesteśmy małżeństwem od prawie 2 lat...Przed ślubem byliśmy wzorem miłości, szacunku, słowem troszkę jak papużki-nierozłączki...
A teraz???No właśnie...
Dlaczego tak to jest ,że na serce ofiarowywane każdego dnia otrzymuję oschłość, obojętność,słyszę jedynie słowa,że on tego nie potrzebuje?
Stoję w kuchni,żeby przygotować coś pysznego, a w zamian dostaję tylko zimne słowa,że on na to dziś nie ma ochoty...
Jestem w ciąży,a słyszę,że na darmo robię cokolwiek ,aby ugościć jego gości, zamiast serca znów puste słowa,że pożali się ludziom,jak to "skaczę w ciąży",żeby jego znajomym dogodzić...
Zamiast spokoju w ciąży są ciągłe kłótnie, nerwowa atmosfera,brak przytulenia i ciepłych słów...
Zawsze wydawało mi się,że za dobre serce jest chociaż uśmiech, odrobina docenienia, a nie tylko ochłapy mężczyzny i obojętne wzruszanie ramionami...Zawsze patrzę najpierw na wszystkich,a dopiero na siebie i taką właśnie mam zapłatę - nawet gdybym się na nogach słaniała, staram się być dobrą i kochającą żoną, ale wychodzi na to,że mojemu mężowi nie jest to do niczego potrzebne...bo najwyżej obiadu nie zje, pójdzie w niepoprasowanej koszuli, wyjdzie  z domu sam a nie ze mną...Totalna obojętność...

Strasznie mi z tym źle...Nie doceniał mnie jako młodej żony, teraz nie liczy się z tym ,że potrzebuję odrobiny szacunku,miłości i dobrego słowa chociażby ze względu na ciążę...
Czy ja jestem aż tak bardzo wymagająca, skoro chciałabym móc czekać na męża z otwartymi ramionami i widzieć szczęście i radość z tego,że dbam o niego lepiej niż o siebie samą??Że zaspokajam jego wybredne podejście do wielu spraw rezygnując z wielu rzeczy, które mnie sprawiają radość, a w zamian dostaję jedynie oschłość???

Chciałam mieć kochająca się rodzinę,chciałam być doceniana,kochana...a tak naprawdę czuję,że przy mężu stałam się gorszym i uboższym o wiele pozytywnych emocji człowiekiem...
On nie potrafi się cieszyć, nie potrafi się wzruszyć, całe życie traktuje jak jeden wielki dowcip...
Chyba już nie mam sił,żeby tłumaczyć coś, czego on w ogóle nie ma w sercu...To walka z wiatrakami...

2

Odp: Kocham, a nie czuję się kochana...

A probowałas z nim rozmawiac??
a moze sprobuj nie robic tego w sensie nie strac sie bo facet ma wszystko ak naprawde idealnie moze jak tego zabraknie zacznie doceniac??

3

Odp: Kocham, a nie czuję się kochana...

Witaj, mysle,ze Ty starasz sie za bardzo. Tez tak kiedys robilam i moj maz traktowal mnie jak podnozek. W obecnym zwiazku jestem asertywna, nieraz celowo nie pozmywam naczyn zeby pokazac,ze jestem tak strasznie zmeczona ,ze nie jestem w stanie ustac na nogach, albo najpierw kapiel, depilacja , malowanie paznokci a potem jak zostanie czas to wszystko inne. Nie za czesto,zeby nie przesadzic smile  Nauczylam sie,ze jak sama sie nie porozpieszczasz to nikt tego nie zrobi. A i facet nie czuje sie osaczony i ma wiecej przestrzeni.

4

Odp: Kocham, a nie czuję się kochana...

zgadzam sie z xea:) o to pewnie chodzi faceci sa dziwnie zaprogramowani:P

5 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-22 16:05:49)

Odp: Kocham, a nie czuję się kochana...
dlaczego34 napisał/a:

Czy ja jestem aż tak bardzo wymagająca, skoro chciałabym móc czekać na męża z otwartymi ramionami i widzieć szczęście i radość z tego,że dbam o niego lepiej niż o siebie samą??Że zaspokajam jego wybredne podejście do wielu spraw rezygnując z wielu rzeczy, które mnie sprawiają radość, a w zamian dostaję jedynie oschłość???

Myślę, że w tym tkwi cała przyczyna.
W Twoim zachowaniu się wobec swego męża i traktowaniu go jak udzielnego księcia.

Czemu, dbasz o niego lepiej niż o samą siebie?
Czemu rezygnujesz z wielu rzeczy, które sprawiają Ci radość?

Zaiste, dziwna jest Twoja logika.
Chcesz, by on był wdzięczy za to, że sama siebie nie szanujesz?
Ma być wdzięczny, że skaczesz koło niego na czterech łapkach?

A spytałaś go, czy on chce być tak traktowany?
Czy jemu taka sytuacja, gdy ukochana kobieta wpatrzona jest w niego jak w obraz, gdy ukochana kobieta non-stop jest przed nim na kolanach, odpowiada?
A może on woli mieć przy swoim boku kobietę, która jest dla niego partnerem?

Napisałaś, że przed ślubem było inaczej. Byliście wzorem szacunku. To znaczy, że Twój szacunek do siebie samej po ślubie zmalał?

Odpowiedz sobie jeszcze na jedno pytanie.
Czy chciałabyś być tak traktowana przez swego męża, jak go Ty traktujesz?
Czy chciałabyś, by robił wszystko dla Ciebie, pomijając swoje ochoty i radości?
Czy chciałabyś od niego wdzięczności?

Kotka też można zagłaskać na śmierć.
Ja, na jego miejscu, w takiej atmosferze bym się udusiła.

6

Odp: Kocham, a nie czuję się kochana...

Zgodzę się w pełni z wcześniejszymi wypowiedziami niestety sad Nie wiem tylko czy aby rozmowa nie jest potrzebna?
Jesteś w ciąży więc skup się na sobie. Wiem, że ciężko będzie się przestawić, ale masz w sobie nowe życie i to ono jest teraz najważniejsze.

Przestań wokół niego skakać. Skoro on nie miewa ochoty na to co gotujesz to gotuje to na co Ty masz ochotę i tyle!

Sama wielokrotnie widzę jak to jest..jak się za bardzo stara jedna ze stron to druga odpuszcza ;/ To dziwne, ale trzeba ten stan kontrolować.

7 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2011-05-23 10:21:17)

Odp: Kocham, a nie czuję się kochana...
dlaczego34 napisał/a:

Stoję w kuchni,żeby przygotować coś pysznego, a w zamian dostaję tylko zimne słowa,że on na to dziś nie ma ochoty...
Jestem w ciąży,a słyszę,że na darmo robię cokolwiek ,aby ugościć jego gości, zamiast serca znów puste słowa,że pożali się ludziom,jak to "skaczę w ciąży",żeby jego znajomym dogodzić...

To przestań mu nadskakiwać.
Nadskakuj sobie, naucz się zdrowego egoizmu tym bardziej że jesteś w ciąży.
Nie rób z siebie matki polki.
Teraz go przyzwyczaisz że wszystko ma pod noskiem - teraz gdy tego nie docenia - a gdy przyjdzie na świat dziecko to już totalny meksyk będziesz miała.
Wtedy będzie można Cię nazwać męczennicą.

dlaczego34 napisał/a:

Czy ja jestem aż tak bardzo wymagająca, skoro chciałabym móc czekać na męża z otwartymi ramionami i widzieć szczęście i radość z tego,że dbam o niego lepiej niż o siebie samą??Że zaspokajam jego wybredne podejście do wielu spraw rezygnując z wielu rzeczy, które mnie sprawiają radość, a w zamian dostaję jedynie oschłość???

Nie, nie jesteś wymagająca masz męża buraka, tudzież inną roślinkę, przestań go podlewać niech mu troszke korzenie podeschną,może to coś da.


Ogólnie proponuje rozmowę.

8

Odp: Kocham, a nie czuję się kochana...

Ja mam podobną sytuację i również jestem w ciąży. Zbuntowałam się i zajmuję się tylko sobą, jeżeli on nie poprosi o coś do jedzenia nie robię mu. Powoli zaczyna wszystko wracać do normy i pomaga mi, docenia to co robiłam dla niego wcześniej smile

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Kocham, a nie czuję się kochana...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026