Dla przebiegu ciąży nie ma znaczenia fakt, że kobieta pracuje, ale znaczenie ma chcarkter tej pracy. Są zawody, gdzie wykonywane zajęcie nie ma znaczenia dla rozwoju ciąży, ale i takie które mogą szkodzić. I od tego zależy czy i w jakim stopniu kobieta ma wykonywać swoje obowiązki.
Podobno najtrudniejszą rzeczą w pracy, jest właśnie powiedzenie pracodawcy, że jest się w ciąży. I tutaj zaczynają się schodki. Naturalnym jest przecież zwolenienie tempa pracy gdy jest się w ciąży. Gdy praca jest stresująca należy wtedy już zacząć dzielić się obowiązkami i przekazywać je innym. Na przykład oddać część kontrahentów koleżance. Niedopuszczalnym jets przecież, żeby przyszła mama żyła w stresie. Jest to przecież czas radosnego oczekiwania.
Tymczasem większość kobiet w czasie ciąży nie oszczędza się, pracują na pełnych obrotach. I jeśli już tak trzeba pracować, to wydaje mi się że trzeba by było zadbać o dobre krzesło, o podnóżek, pić melisę i znaleźć czas na chwilę gimastyki. wszyscy przecież wiemy, że praca biurowa dla kobiety w ciąży, zwłaszcza zaawansowanej, jest bardzo niezdrowa. Wielogodzinne unieruchomienie za biurkiem źle wpływa na kręgosłup i nogi (łatwiej dochodzi do obrzęków, bo krążenie krwi jest utrudnione).
Ja spotkałam się z pracodawcą bardzo przychylnym paniom w ciąży, który od razu mówił, żeby iść na L4 bez żadnych przyszłych konsekwencji. Ale to był fan dzieci a i panie bardzo chętnie potem wracałt do pracy bez stresu, a te które nie chciały siedzieć na L4 były traktowane jak królowe. On wychodził, z założenia, że to jest taki czas dla kobiety, że należy jej się specjalne traktowanie. Myślę, że podejście dobre ale chyba bardzo niewielu pracodawców traktuje tak kobiety w ciąży. Ja cały czas słyszę, że ciąża to nie choroba.