Mój problem tak jak napisałam w temacie dotyczy teściowej, matki mojego chłopaka. Jest ona chodzącą tragedią. Ubiera się i zachowuje poniżej jakiejkolwiek normy. Moi rodzice znają ją jedynie z opowiadań, bo nigdy w życiu nie odważyłabym się jej zaprosić gdziekolwiek. Prawdopodobnie także nie pojawi się na naszym ślubie. Jest to zdanie nie tylko moje ale i mojego narzeczonego. To co z nią przeżywam to jeden wielki koszmar. Nie jestem w stanie sobie z tym sama poradzić. Mój facet jest oczywiście po mojej stronie, ale tak naprawdę rozkładamy ręce, jesteśmy bezsilni. Ta kobieta z pewnością ma problemy natury psychicznej, jednak ja jej nie mogę zaprowadzić za rękę do psychiatry, chociaż bardzo bym chciała. Mój chłopak praktycznie u mnie mieszka. Jesteśmy ze sobą od 7 do 21 i czasami na noc. Teściowa uważa, że jestem k***ą, kryminalistką (ze względu chociażby na moje tatuaże), itp. Zawsze starałam sie być dla niej miła mimo tego, że jej szczerze nienawidziłam. Jednak kiedy już nie mogę iść w jej mieszkaniu pod prysznic bo wg. niej używam za dużo wody... Ona otacza się ludźmi typu moherek i codziennie do kościoła w pierwszej ławce. Natomiast ja jestem ateistką. Uważa, że nasze wspólne spanie, itp. oczywiście są grzechem i cały czas ma do nas o to pretensje. My jesteśmy parą od 5 lat. Zdecydowaliśmy się na ślub za pół roku, kiedy osiągnę pełnoletność. On skończył już 18 lat ja jak już wcześniej napisałam niedługo osiągnę.
Zastanawiam się co robić? Nie jestem w stanie porozmawiać z nią jak z człowiekiem, bo ona nie potrafi nawet prawidłowo zbudować zdania. Jej mąż jest po naszej stronie, niestety on nie ma na tę kobietę wpływu.
Ciekawi mnie także, czy jest taka możliwość, że ona może zabronić mi przebywać u nich w domu? Kiedy przebywam u swojego narzeczonego, ona stale mi grozi, że naśle na mnie policje i mnie wyniosą. Czy jest możliwe, że policja będzie mogła mnie wyprowadzić od nich (przypominam nie jestem osobą pełnoletnią), mimo tego, że nie sprawiam żadnych problemów, a moi rodzice wiedzą gdzie jestem i pozwalają mi zostawać u mojego chłopaka na noc.
Podobne tematy
My jesteśmy parą od 5 lat. Zdecydowaliśmy się na ślub za pół roku, kiedy osiągnę pełnoletność. On skończył już 18 lat ja jak już wcześniej napisałam niedługo osiągnę.
Pełnoletność nie oznacza dorosłości.
Napisz czym się oboje zajmujecie i z czego zamierzacie utrzymywać się po ślubie.
Twoja "teściowa" jest u siebie i nie musi Ciebie znosić. Mogłaby wyrzucić Cię za drzwi gdyby chciała. Ma prawo żyć jak jej się podoba - "my hause is my castle" - jak to mówią Anglicy ![]()
Moi rodzice mają firmę, która przynosi bardzo wysokie dochody. Więc na początek oboje dostaniemy tam pracę, a ja sama dostaje udziały w firmie. Od moich rodziców także mamy finanse na ślub, wesele, mieszkanie, samochody itp. Przy zawarciu małżeństwa będziemy mieli także rozdzielność majątkową.
Pogratulować dobrego ustawienia na początku dorosłego życia. Jak sama widzisz wszystko opiera się na twoich rodzicach a nie na waszej dorosłości. Rozumiem, że mieszkać też będziecie oddzielnie. Jeżeli "teściowa" tego wszystkiego nie akceptuje to już jej sprawa. Do niczego jej nie przymusisz. Niech ona żyje swoim życiem a Wy swoim. Może z biegiem lat i rozwoju sytuacji przekona się do waszych racji.
od ukończenia przeze mnie 18 lat zamieszkamy w moim mieszkaniu, które dostanę od rodziców ![]()
6 2011-05-01 09:52:31 Ostatnio edytowany przez Czerepach (2011-05-01 09:55:10)
On skończył już 18 lat ja jak już wcześniej napisałam niedługo osiągnę.
Może się mylę. Ale jak ja brałem ślub cywilny ( mniemam, że bierzecie i kościelny i cywilny jednocześnie). To facet musiał mieć 21 lat a nie 18. W innym przypadku wymagana był zgoda sądu rodzinnego. Teraz może się coś pozmieniało. Z przykrością stwierdzam, że nie będzie twoje życie wyglądało do końca tak jak sobie wymarzyłaś. Z twojego postu wyczytuje między wierszami. Że to ty wszystko planujesz np; przyszłość a nie Wy. To podstawowy błąd. Ja na miejscu tego chłopaka już bym uciekł od ciebie. Ty całe Wasze życie układasz w dyktando swoich rodziców. Zapewne i rozdzielność majątkowa jest tego udziałem. Oby chłopak przejrzał w miarę szybko na oczy. Bo oby po tym, cudownym okresie, który zawsze minie nie został sam. Być może bez matki a za to z alimentami na głowie. Ja na jego miejscu już bym zawinął ogon i zmył się od takiej partnerki, która układa mi moje życie. Nie chciałem nikogo urazić, ale taki mam pogląd na ten temat.
Czerepach, zgadzam sie z toba..
A moze jego mama jest taka dla Ciebie, bo wszystko planujesz za Was i najzwyczajniej w swiecie chce uchronic syna?
I co do slubu, rowniez zgadzam sie z toba drogi Czere ![]()
Bralam slub 2 lata temu, wczesniej nie mialam ukonczonych 18 lat, a moj maz 21.. i oczywiscie sprawa sie odbyla.. musielismy starac sie o pozwolenie.. ale musicie miec powod dla ktorego chielbyscie wziac slub.. np. ciaza
8 2011-05-01 10:54:38 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-05-01 11:30:12)
nie mialam ukonczonych 18 lat, a moj maz 21.. i oczywiscie sprawa sie odbyla.. musielismy starac sie o pozwolenie.. ale musicie miec powod dla ktorego chielbyscie wziac slub.. np. ciaza
Art. 10, § 1 ustawy o zmianie ustaw ? Kodeks rodzinny i opiekuńczy, Kodeks postępowania cywilnego, Prawo o aktach stanu cywilnego, ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw z dnia 24 lipca 1998 r. zmienił z dniem 15 listopada 1998 r. granicę wieku wymaganą do zawarcia małżeństwa, dla mężczyzny i kobiety ? ukończone 18 lat.14 Zmiana ta odnosi się do wszystkich małżeństw, a nie tylko do małżeństwa konkordatowego.
Myślę, że twoja "teściowa" nie ma z tobą wspólnego języka, bo Ty wszystko wiesz lepiej i z góry wszystko zaplanowałaś, nie biorąc pod uwagę niczyjego zdania. Odpłaca Ci więc pięknym za nadobne
Na ślubie jej nie będzie bo? Ona podjęła taką decyzję, jako wyraz swego protestu? Bo jeśli to twoja decyzja - to pomyśl o kim to będzie źle świadczyło.
Tak czy owak nie przekonasz jej do siebie takimi akcjami jak podważanie jej prawa do tolerowania twojej obecności w JEJ domu. Ale tobie chyba nie zależy na przekonaniu jej o swojej wartości - Ty chcesz udowodnić, że ona jest nikim.
Niefajnie to wygląda.
xczarna napiszę szczerze co o tym myślę.
z tego opisu wynika, że ta kobieta jest normalną starszą panią, która boi się o swego syna. może wyraża to w dziwny sposób, ale ona jest przede wszystkim matką. wcale się nie dziwię, że jest przeciw, bo z tego co napisałaś ty i twoja rodzina "kupiliście" jej syna. on nie ma szacunku do matki, a to dobrze nie świadczy o chłopaku. wydaje mi się, że powoli robi się z tego dziwny układ. ty i twoja bogata rodzina, która na start daje wam wszystko na co młode małżeństwa pracują latami (i wspólne dorabianie się ma swój urok) kontra jego mama, która chce normalnej przyszłości dla syna, bez wczesnego małżeństwa. a twój facet idzie na to wszystko bo to dla niego świetna sprawa - ma pracę bez studiów, mieszkanie bez harówki, samochód. nie twierdzę, że jest z tobą tylko dla kasy. na pewno przez pięć lat udało wam się zbudować fajny związek, ale w tym całym zamieszaniu chyba zapominacie co jest najważniejsze - rodzina. zarówno twoja jak i jego. jak wyobrażacie sobie święta, spotkanie rodzinne? chyba trzeba to jakoś uregulować. nie może być tak, że twoja rodzina daje kasę i to wy decydujecie o tym jak będzie wyglądała przyszłość tego chłopaka. matka ma tez coś do powiedzenia. a uprzedzanie się do jego rodziny jest dziwne. na tym waszym ślubie nie będzie jego rodziców?? wydaje mi się, że najrozsądniej byłoby zorganizować kolację dla was wszystkich - twoich i jego rodziców i was oczywiście, aby porozmawiać o tym co dalej, jak zamierzacie dalej wspólnie żyć.
i jeszcze jedno jej dom - jej sprawa.
jak ja miałam 18 lat to też mi się wydawało, że wszystkie rozumy pozjadałam
ale proza życia nauczyła mnie pokorności, której tobie na razie brakuje. Pokorności i doświadczenia tak na marginesie.
A ja uważam , że mimo wszystko Mama Twojego narzeczonego powinna uszanować jego wybór . Rozumiem , że się martwi o syna , ale chłopak jest już "dorosły" i układa sobie życie na własny rachunek . Piszę oczywiście o dorosłości prawnej - nie znam go osobiście i nie mi oceniać jaki jest jego poziom dojrzałości życiowej - ale niestety tylko taka dorosłość liczy się dla różnych instytucji . Tym samym nie może nic zrobić . Nie może przełożyć go przez kolano , zarządzić szlabanu na wyjścia z domu czy spotkanie się z Tobą , a to co wyprawia, brak akceptacji dla takiego stanu rzeczy, może tylko pogorszyć relacje wszystkich . To, że Mama tego chłopaka wymarzyła sobie inną partnerkę życiową dla dziecka nie upoważnia jej do tego, aby nie mieć szacunku do Ciebie . Ale szacunek powinien działać w obie strony , chociażby ze względu na to, że jego Mama jest osobą starszą i ma swoje przekonania , a w Twojej wypowiedzi tego szacunku nie wyczułam . Nie musisz ją darzyć sympatią , ale powinnaś tolerować jako rodzinę swojego przyszłego męża i zrobić wszystko, aby te rodzinne kontakty jako tako funkcjonowały . Być może ma o Tobie płytką opinię właśnie ze względu na Twój image, ale Twoim zadaniem jest ją przekonać , że nijak ma się on do Twojej osobowości .
Poza tym uważam, że otrzymanie wszystkiego " na starcie" od Twoich rodziców może być tylko wygodne na początku, ale w przyszłości może być źródłem wielu konfliktów . Młode małżeństwa pracują na to wszystko latami , wspólnie i dzięki temu podchodzą do tego z o wiele większym szacunkiem , oraz dumą . Plusem jest również usamodzielnienie ( to, że weźmiesz ślub, zaczniesz pracować w rodzinnej firmie, wyprowadzisz się od rodziców do mieszkania kupionego przez rodziców nie oznacza, że będziesz samodzielna, a na rodzicach całe życie polegać jest głupio...) . Za parę lat , przy kłótni , nadejdzie moment , że Ty, bądź Twoi rodzice wypomnicie mu, że wszedł do tego małżeństwa z pustymi rękoma . Teraz możesz myśleć , że takie słowa nigdy nie padną z Twoich ust , ale znam takie sytuacje z autopsji .
A co o tym wszystkim sądzi Twój chłopak ? Czy on aby na pewno jest za tym, aby dostać wszystko "w prezencie"?
powiem to tak, straciłam do niej szacunek bardzo niedawno, kiedy po zwyzywaniu mnie, spluneła na mnie. Za kazdym razem kiedy urzadzała mi awanture, nie odzywalam sie lub po prostu wychodziłam. Nie zabraniam mu bron Boze kontaktow z jego matką, ale on sam tego nie chce. Ona nic dla niego nigdy nie zrobiła. Poza tym kazdy usiłuje zaprowadzic ją do psychiatry, ale bez jej zgody jest to wykluczone. Jego rodzina od strony ojca jest po mojej stronie, dobrze znają się z moją rodziną i są swiadomi sytuacji w jakiej jesteśmy. Jesteśmy nie tyle parą co najlepszymi przyjaciółmi. Intercyza nie była pomysłem ani moim, ani moich rodziców. To była jego decyzja i tylko pod takim warunkiem postanowił zawrzeć ze mną związek małżeński. Poza tym, dzieci napewno nie planujemy teraz, musimy miec czas zeby sie wyszaleć. To, że jestem osobą majętną, wcale nie oznacza, że jestem zarozumiała, czy brakuje mi pokory. Aktywnie udzielam się społeczne, sama żyłam kiedyś w nędzy i wiem co to pokora.
co do jeszcze postu MoniccAA, przede wszystkim dziekuję Ci za odmienne od reszty zdanie. Przede wszystkim moja rodzina nie jest typową rodziną, jak 98% rodzin w Polsce. Nie mamy żadnych wartości religijnych w życiu, więc wiele spraw postrzegamy zupełnie inaczej. Mój chłopak nigdy mnie o nic nie poprosił, nie raz widziałam jak się wstydził chociażby powiedzieć kucharce, że nie może czegoś jeść, bo akurat to co przyrządziła mu szkodzi. Poza tym jego ojciec nie jest też człowiekiem biednym. On ma ogromny szacunek do drugiego człowieka i też wielu rzeczy mnie nauczył dotyczących życia. I jestem mu za to ogromnie wdzięczna. Kwestia ślubu jest już niezmienna. Widzę, że on tego chce i ja też. Mimo reszty komentarzy, uważam, że ślub w młodym wieku nie zawsze musi kończyć się rozwodem ![]()
14 2011-05-02 00:01:58 Ostatnio edytowany przez MOniccAA (2011-05-02 00:04:26)
Czarna , ale nikt (chyba, że coś przeoczyłam , a jeżeli tak , to z góry przepraszam) nie napisał , że młode małżeństwa są z góry skazane na niepowodzenie . Nie rozumiem tylko jednego fragmentu: "Jesteśmy nie tyle parą co najlepszymi przyjaciółmi". Czyli, że pobieracie się dla/z (nawet nie wiem jak to ująć) przyjaźni , nie dla miłości? Jeżeli dobrze zrozumiałam ten fragment, z przykrością muszę stwierdzić , że wasze małżeństwo będzie miało naprawdę małe szanse na przetrwanie , ponieważ oboje będziecie mieli ogromne szanse na to , że natraficie jeszcze na prawdziwe miłości i wówczas wasz związek nie będzie miał (co jest logiczne w takim przypadku) dalszej przyszłości .
Wracając do przyszłej teściowej .. jej zachowanie pozostawia wiele do życzenia , ale przysłowie "głupszemu się ustępuje" ma odpowiednik w wielu życiowych sytuacjach jak również w tej . Jedyną możliwością jest ignorowanie tych incydentów i mimo wszystko podchodzenie do tej Pani z należytym szacunkiem jak do (niestety) teściowej i starszego człowieka . Swoją drogą szkoda , że ludzie starsi , którzy powinni być przykładem , potrafią dawać takie popisy...
kochamy się bezgranicznie, ale jesteśmy parą i najlepszymi przyjaciółmi, wiemy po prostu o sobie wszystko. To nie jest tylko głupie zauroczenie, gdzie widzimy tylko swoje dobre strony. Widzimy też w sobie wady, które akceptujemy i staramy się wspólnie je zwalczyć ![]()
Co do mojej teściowej, najbardziej ją porusza fakt, że ona bardzo chciała się dobrać do majątku mojej rodziny (tak jej doradziło jej rodzeństwo). Po prostu najzwyczajniej chciała coś mieć z tego dla siebie. W ogóle słyszałam od niej teksty typu, że chyba nie pozwolę, żeby matka jej męża mieszkała w takim zwykłym mieszkaniu. Mój narzeczony ma także rodzeństwo, które jest od niego o stokroć lepiej traktowane. Bywały miesiące kiedy on przyjeżdzając do mnie opowiadał jak nic przez cały dzień nie jadł, bo jak wrócił ze szkoły to nic nie było dla niego, a matka nic mu nie chciała zrobić, ani dać na nic pieniądze. Tak samo gdy był chory nie chciała mu uspawiedliwić opuszczonych dni w szkole. Dla mnie tego typu sytuacje są alarmujące. To był główny czynnik dla którego poprosiłam rodziców, żeby zamieszkał razem z nami. Mój narzeczony jest naprawdę złotym człowiekiem, że to znosił nic nie mówiąc nikomu. W mojej sytuacji nie wyobrażam sobie znaleźć kogoś innego bardziej szczerego w stosunku do mnie niż on. Dzięki niemu nabrałam szacunku do pomocy domowej. Jak kiedyś zobaczyłam, że pomaga gosposi segregować śmiecie, rozpakowywać zakupy, przenosić coś ciężkiego, czy po prostu rozmawia z technikiem aby go czegoś nauczył czasami takich praktycznych rzeczy, to wiem, że taki człowiek jak on to skarb. Jednak pocieszam się w tej sytuacji tylko tym, że wychodzę za mąż za niego, a nie za jego rodzinę ![]()
Nie dogadujesz się z teściową - ok , współczuje, ale prawdą też jest, że wielu przyszłych zięciów oraz przyszłych synowych nie dogaduję się ze swoimi teściowymi, nie Ty jedyna masz taki problem. Jednak czasem zamiast kłócić się z mamą narzeczoną lepiej spojrzeć na nią trochę bardziej "psychologicznie". To fakt, jesteście z innych światów, ale ona też jest człowiekiem. Ty jesteś dla niej odmieńcem, a ona dla Ciebie, bo wyznajecie różne wartości, macie różne charaktery i stąd konflikty mogą się zdarzać. Sztuką jednak jest, aby się mimo tego dogadać, szukać drogi, by się porozumieć, a na razie widzę po Twoim poście, że nastawienie do teściowej masz bardzo wrogiej. Myslisz, żę wina leży tylko po jej stronie, a ona leży po obu. Obie powinnyście szukać drogi porozumienia się miedzy sobą, żeby Wasze relacje były jak najlepsze, jednak jeżeli Ty będziesz nadal się tak do niej odnosić, to masz małe szanse na dogadanie się z nią. Na pewno zależy Ci na dobrych stosunkach z rodziną przyszłego męża, twierdzisz, że jesteś dojrzała do małżeństwa, do założenia rodziny, więć potraktuj ją jak człowieka. Każdy z nas ma wady, ale dla miłej atmosfery chociaż spróbuj zaakceptować jej wady. Jesteś ze swoim partnerem od 13 roku życia (?) jej zachowanie może poniekąd wynika z tego faktu. Może odczuwa, że nie jesteście na tyle dojrzali, by współzyc, brać slub, a ona jest zaniepokojona ? Oczywiście, to jest Wasza decyzja, ale tak to widzę. POkaż jej , że jesteś dojrzałą osobą i jej syn dobrze robi poślubiając Ciebie
Oczywiście jeśli nie uda Ci się zjednać jej sympatii to trudno, wtedy nie ma co plakać , to z nim żenisz się , a nie z nią, ale warto spróbować - to nic nie kosztuje.
Może póki nie jesteście malzenstwem to Twój chłopak będzie nocował u siebie w domu ? Jego matka może mieć wrażenie że buntujesz go przeciwko niej. Tu zrobcie "po bozemu " , że nie mieszkacie przed ślubem ( hehe ), niech on choć trochę też spróbuje dogadać się z matką, jak rozmawiasz z nią, to bądz przede wszystkim miła, nie używaj wulgarnych slow, pokazuj, że naprawdę Ci na jej synu zależy.. a i jesli nie chcę Cię widzieć w swoim domu, to uszanuj to przynajmniej teraz, gdy stosunki są napięte. I zrob wszystko by byla na slubie, szkoda gdyby jej nie bylo, moze relacje jeszcze się da naprawić ![]()
Truskaweczka, wybacz , ale muszę się z Tobą tym razem nie zgodzić .
Na początku też byłam zdania , że czarna powinna przekonać do siebie teściową , aby nie było rodzinnego konfliktu , aby syn miał Matkę i ewentualne wnuczęta Babcię , ale zmieniłam zdanie po kolejnych postach dziewczyny . Rozumiem, że czarna i Mama jej narzeczonego to dwa, różne światy , chociażby ze względu na dwa inne pokolenia i zgodzę się również z tym, że wiele teściowych nie dogaduje się ze swoimi synowymi (i to w sumie nie jest żadna nowość) , aczkolwiek (chyba przyznasz mi rację) rzadko kiedy w takich konfliktach teściowa na synową pluje . Tak prymitywnym zachowaniem pokazała, że na takie ludzkie odruchy jak tolerancja dla ich związku i szacunek dla tej dziewczyny jak do synowej , nie jest ją po prostu stać . Nie chcę oceniać tej Pani przez pryzmat przeszłości, ponieważ nie znam jej zdania na teraźniejszą sytuację (znam czarna tylko Twoje stanowisko) , a co dopiero co się działo u niej 18 lat wstecz , dlatego tę kwestię sobie podaruję. Jakkolwiek by nie było należy jej się ten koszmarny szacunek i tolerancja jak do członka rodziny i starszego człowieka . Wszystkie incydenty w roli głównej z przyszłą teściową zwyczajnie ignoruj . Jeżeli zniżyłabyś się do jej poziomu , zwyczajnie miałaby pretekst do plotek, jaka to niewychowana jesteś, a chyba chcesz tego uniknąć .
"kochamy się bezgranicznie, ale jesteśmy parą i najlepszymi przyjaciółmi" - o to mi chodziło ; )
xczarna a powiedź mi po co bierzecie ten ślub jeśli chcecie się mimo wszystko jeszcze wyszaleć? W moich oczach to wygląda jak zwykły kaprys dziewczynki, która ma wszystko. Skrzywdzisz tego chłopaka i to bardzo, małe masz jeszcze pojęcie o życiu, tak naprawdę jesteś jeszcze dzieckiem na czyimś utrzymaniu. Właściwie Twój jedyny problem to matka Twojego chłopaka, którą określasz za wcześnie teściową. Wydaje mi się, że z tej kobiety chcecie wszyscy zrobić wariata.
Popatrz sama na swoje i zastanów się nad własnymi wartościami, zanim zaczniesz oceniać innych, choćby tą kobietę.
Jest ona chodzącą tragedią. Ubiera się i zachowuje poniżej jakiejkolwiek normy.
Co to znaczy, że ubiera się poniżej normy?? No przepraszam bardzo, ale ta wypowiedź świadczy o Twojej płytkości. Jak można oceniać człowieka po tym jak wygląda, jaka norma?? Kto ją ustalił, Ty? A co niby dla Ciebie nią jest?
Zastanawiam się co robić? Nie jestem w stanie porozmawiać z nią jak z człowiekiem, bo ona nie potrafi nawet prawidłowo zbudować zdania.
W tym momencie zwyczajnie obrażasz matkę swojego chłopaka. Mówienie, że nie jest się w stanie porozmawiać z nią jak z człowiekiem bo nie umie sklecić zdania jest po prostu zwykłym chamstwem z twojej strony. Z każdym da się porozmawiać, nawet jak ktoś jest mniej od nas wymowny, mniej wykształcony, nawet jeśli posługuje się żargonem, a my mówimy piękną polszczyzną. Niezależnie o tego jak mówi to przede wszystkim każdemu należy się szacunek.
Ona otacza się ludźmi typu moherek i codziennie do kościoła w pierwszej ławce. Natomiast ja jestem ateistką.
Czy ta kobieta robi coś złego, że codziennie chodzi do kościoła. Czy Ciebie krzywdzi tym, że siedzi w pierwszej ławce. Gdzie w Tobie choć odrobina tolerancji i zrozumienia dla czyichś poglądów i jego religii? A przy okazji skoro Ty jesteś ateistką to rozumiem ateistko, że ślubu kościelnego brać nie będziesz bo byłoby to jedno wielkie zakłamanie.
Uważa, że nasze wspólne spanie, itp. oczywiście są grzechem i cały czas ma do nas o to pretensje.
Trudno żeby nie miała do was o to pretensji. Mnie dziwi to że Twoi rodzice na to przyzwalają, że ten chłopak u Ciebie nocuje. Przecież Ty jesteś jeszcze dzieckiem!! I nie chodzi mi w tym momencie o Twój wiek, o to, że nie jesteś jeszcze pełnoletnia, ale wnioskuje to z Twoich wypowiedzi, które pokazują brak jakiejkolwiek dojrzałości.
Cytrynowa lemoniada Twój post to mistrzostwo świata:) lepiej sama bym tego nie napisała.
Xczarna - przede wszystkim pomnik i codziennie świeże kwiaty dla Twoich staruszków.
Masz super konfortową sytuację na popełnianie wszelkich życiowych sukcesów i błędów. Nie będę tu dywagować nad tym czy masz się hajtać czy nie - Twoja sprawa - ja wolałam się wyszaleć przed ślubem, który popełnilam tuż przed trzydziestką.
Mam nadzieję że wytrwacie w związku małżeńskim i nie zachce Wam się seksualnych eksperymentów z osobami trzecimi w ramach "nie sprawdziłam/łem jak to jest z inną kobietą/mężczyzną". Super że obydwoje praktycznie już macie pracę i lokum - wiem że niektórych na taki stan rzeczy może realnie trafić szlag - olej to.
Co do przyszłej teściowej - współczuję, znam, przeżyłam. Kto nie zaznał nie zrozumie. Miałam kiedyś niedoszłą teściową wypisz wymaluj z Twoją - siostry syjamskie.
1. Nieumiejętność sklecenia poprawnie zdania - ano tak.
Po prostu zdania są tak chaotyczne i nadziane skrótami myślowymi że niestety nie można zrozumieć o co chodzi. Połączone z błędami językowymi, znaczeniowymi i nowymi słowami wymyślanymi na poczekaniu - konia z rzędem temu kto od razu zrozumie.
Okazało się że jest to spowodowane długoletnią nieleczoną chorobą psychiczną - a raczej zespołem kilku chorób - niedoszłą teściową sama woziłam na spotkania z psychiatrą i na zajęcia terapeutyczne. Było to jednak po 5 latach męczarni z kobietą, która absolutnie nie chciała się leczyć, dopiero kompletne załamanie po śmierci męża zmusiło ją do wizyty w gabinecie lekarskim. Powtarzam - kto nie przeżył - nie zrozumie.
Protekcjonalny ton niektórych forumowiczek wobec 18 letniej dziewczyny nic tu nie da.
2. Wyzwiska, karygodne zachowanie, stany apatii poprzeplatane ze stanami absolutnego pobudzenia. Cyrk na kółkach, szczególnie że ataki przychodziły w momencie pojawienia się mojej osoby w najbliższym otoczeniu - wychodziła zazdrość o synka i to było bodźcem dla lawiny koszmarnych słów i zachowań.
3. Ubiór. Dla sceptyków - otóż pani koło 50 może ubierać się jak lolitka - zdjęć nie mam, ale pamiętam uczucie mojej opadającej z hukiem szczęki na widok rozkloszowanych minióweczek z uroczą kwiecistą falbanką, do tego białe podkolanówki na włochatych łydkach, bluzeczka z dekoltem i włosy upięte jak u pięciolatki. Wszystko oczywiście wynikiem choroby, ale oczy każdy ma. Synowie twierdzili że "mama tak ma od zawsze i wogóle kobiety tak mają". Jak mieli od urodzenia - no to faktycznie.
Mnie było wstyd wychodzić z nią z domu za każdym razem.
4. Kolejne podobieństwo - fanatyczna religijność na pokaz.
Niestety mamy tak zdziwaczałe społeczeństwo że wyznanie nie jest sprawą prywatną każdego człowieka a staje się tematem potrafiącym poróżnić w sekundę. Moim zdaniem jakiekolwiek "sianie" rozumiane w pojęciu szerzonym przez o. rydzyka jest naruszeniem wolności wyznania i zwyczajnie zdrowo pojętej kultury osobistej.
Jeśli do wyznawanych zasad miłosierdzia, miłości bliźniego i dobroci dołączymy wyzwiska, plucie w twarz, kłamstwa i chciwość mamy obraz sytuacji. Czysta hipokryzja.
5. Seks przedmałżeński w pojęciu kościoła katolickiego jest grzechem. Tak samo w pojęciu islamu na przyklad. Jeśli jest się gościem w domu gdzie gospodarze wyznają określone zasady - nie łamiemy tych zasad w ich domu wyłącznie. Z czystej kultury. U siebie - postępujemy według włąsnych zasad.
Sumując - moim zdaniem przyszła teściowa jest niereformowalna. Co zrobić? Nie musisz się z nią zadawać, widywać, wysłuchiwać i liczyć. Szacunek do drugiego człowieka - czytaj "bliźniego" działa w obydwie strony.
Cytrynowa lemoniada :
Gratuluje Ci tej wypowiedzi, trafiłaś w dziesiątkę, a ja zastanawiałam się jak to wszystko jakoś ładnie skleić.
Popieram to co napisałaś w stu procentach ![]()
Synowa kontra Teściowa. Odwieczny konflikt na miarę tego na Bliskim Wschodzie. Doskonale Cie rozumiem bo sama mam problemy z Teściową chorą psychicznie, do której nic nie dociera i nie jest mi też łatwo. Moja dla odmiany w jednym tygodniu jest moherowym beretem w drugom ateistką.
Masz jednak doskonałą sytuację w porównaniu z wieloma kobietami (w tym ze mną). Twój narzeczony jest po Twojej stronie a to daje nadzieje na to że Teściowa nie zniszczy waszej miłości. Jeżeli po ślubie nie będziesz z nią mieszkać to nie ma o czym nawet mówić. Nie spotykaj się z nią i tyle.
Nie wież w słowa że to rodzina powinna być jednością. Życie pokazuje inaczej. Im dalej będziesz się trzymała od problematycznej Teściowej tym Twój związek będzie zdrowszy.
Jak to nie pomoże to mam tylko jeszcze jedną radę: otruj ją !!! inaczej problemy się nie skończą.
Truskaweczka, wybacz , ale muszę się z Tobą tym razem nie zgodzić .
Na początku też byłam zdania , że czarna powinna przekonać do siebie teściową , aby nie było rodzinnego konfliktu , aby syn miał Matkę i ewentualne wnuczęta Babcię , ale zmieniłam zdanie po kolejnych postach dziewczyny . Rozumiem, że czarna i Mama jej narzeczonego to dwa, różne światy , chociażby ze względu na dwa inne pokolenia i zgodzę się również z tym, że wiele teściowych nie dogaduje się ze swoimi synowymi (i to w sumie nie jest żadna nowość) , aczkolwiek (chyba przyznasz mi rację) rzadko kiedy w takich konfliktach teściowa na synową pluje . Tak prymitywnym zachowaniem pokazała, że na takie ludzkie odruchy jak tolerancja dla ich związku i szacunek dla tej dziewczyny jak do synowej , nie jest ją po prostu stać . Nie chcę oceniać tej Pani przez pryzmat przeszłości, ponieważ nie znam jej zdania na teraźniejszą sytuację (znam czarna tylko Twoje stanowisko) , a co dopiero co się działo u niej 18 lat wstecz , dlatego tę kwestię sobie podaruję. Jakkolwiek by nie było należy jej się ten koszmarny szacunek i tolerancja jak do członka rodziny i starszego człowieka . Wszystkie incydenty w roli głównej z przyszłą teściową zwyczajnie ignoruj . Jeżeli zniżyłabyś się do jej poziomu , zwyczajnie miałaby pretekst do plotek, jaka to niewychowana jesteś, a chyba chcesz tego uniknąć ."kochamy się bezgranicznie, ale jesteśmy parą i najlepszymi przyjaciółmi" - o to mi chodziło ; )
Tak, ja pisząc mojego posta nie doczytałam dalszych ( przepraszam ). Dlatego w gruncie rzeczy musze się z Tobą zgodzić po przeczytaniu tego co napisała dalej.
Dokładnie, opluwając ją postąpiła poniżej wszelkiego poziomu....
Im dalej będziesz się trzymała od problematycznej Teściowej tym Twój związek będzie zdrowszy.
Jak to nie pomoże to mam tylko jeszcze jedną radę: otruj ją !!! inaczej problemy się nie skończą.
I zakop w ogródku!
myślę, że IGNOROWANIE tej osoby, odcięcie jej od waszego życia będzie dostateczną karą. GDY zobaczy, że żyjecie sobie jak dwa gołąbeczki, bez kłótni i awantur, realizujecie w miłości i szacunku wasze plany i zamierzenia (czyli żyjecie "po bożemu") - to znaczy, że to ona się myliła. Będzie jej wtedy głupio i żal być tak odsuniętą na bok na własne życzenie (wskutek własnego zachowania).
Zachowuj się panna jak dama - z wyjątkową rewerencją
Nie sypiaj z jej synem w jej domu wbrew jej woli! Niech majątek twoich rodziców nie będzie jedyną dobrą rzeczą, którą można o Tobie powiedzieć.
25 2011-05-03 11:44:47 Ostatnio edytowany przez dayzi (2011-05-03 12:09:43)
Naprawdę nie wiedziałam, który z postów autorki zacytować. Każdy wydawał mi się pełny sprzeczności.
np. "sama żyłam kiedyś w nędzy i wiem co to pokora."
"Dzięki niemu nabrałam szacunku do pomocy domowej."
hmm..dlaczego młoda 17letnia dziewczyna biegająca z tornistrem ma takie parcie na ślub?
Bo chłopaka rozumiem-szuka rodziny zastępczej.
"....świadoma ... obowiązków wynikających z założenia rodziny..."
Jak zamierzacie sprostać tej przysiędze? W końcu tak bardzo Wam zależy, żeby ją składać. Czy przynajmniej ją rozumiesz?
Jesteście jeszcze uczniami. Katolickie błogosławieństwo łoża nie jest Ci potrzebne, zatem co zmieni, zmiana stanu cywilnego w Twoim życiu?
Intercyzę to powinnaś zrobić z rodzicami by udowodnić, że jesteś samodzielna finansowo i gotowa założyć rodzinę.
Jako nie-dewotka, wyglądająca tak jak mam na to ochotę, zdrowa psychicznie, nie pozwoliłabym na nieprzestrzeganie w moim domu, moich zwyczajów.
Teściowa jest obcą osobą, która otrzymujemy z dobrodziejstwem inwentarza. Żeby wytrwać w bliskości, musimy wypracować sposób postępowania z taką osobą. Na pewno nie mieczem.
nie wiem czemu tak bronicie autorki wątku,ze tesciowa bee i tak dalej....
ale postawcie sie na miejscu tesciowej.
Do Waszego domu,do syna 18 letniego przychodzi jakas dziewucha, ktora ma nascie lat, spi u Was,kapie sie....
Ludzie,czy to nie jest paranoja?