netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Jak to jest z tym... zającem? :))

39 odpowiedzi8 062 wyświetleniazałożony przez Olinka, 22.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Jak to jest z tym... zającem? :))

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1

Temat: Jak to jest z tym... zającem? :))

Mieszkam na Śląsku, ale moi rodzice pochodzą z dwóch zupełnie różnych regionów Polski, być może właśnie dlatego w moim domu nigdy nie obdarowywało się, nawet dzieci, wielkanocnymi podarunkami - nie było u nas takiej tradycji. Zawsze były Mikołajki, prezenty pod bożonarodzeniową choinką, podkreślało się w ten sposób Dzień Dziecka, urodziny, ale nigdy Wielkanoc.
Pamiętam, że będąc w szkole podstawowej, mniej więcej w drugiej klasie, dzieci chwaliły się co przyniósł im Zajączek, a ja zrobiłam wielkie oczy, bo zupełnie nie znałam tego zwyczaju. Dziś już wiem, że to nie było "coś nie tak" z moją rodziną, a powód leży po stronie regionalnych tradycji. Moi rodzice po prostu nie wynieśli tego z własnych domów, więc nie przekazywali dalej.

A jak to wygląda u Was? Przychodzi ten zajączek czy nie? Podarunki są bogate czy zupełnie symboliczne?

2

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Do mnie zajączek nie przychodzi-nie ma takiej tradycji!Pod choinka owszem coś się znajdzie, ale prezenty w granicach rozsądku!

3

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie też nigdy nie było takiego zwyczaju i w zasadzie to się cieszę, bo takie czekanie rok na świąteczny prezent ma jednak swój klimat ;-). Dwa razy do roku to już nie to samo ;-)

4

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie w rodzinie też nie było takiego zwyczaju obdarowywania sie prezentami na Wielkanoc,przynajmniej sobie nie przypominam,ale teraz swoim siostrzenicom daję po symbolicznym słodkim zajączku lub jajeczku.

5 Ostatnio edytowany przez falka (2011-04-23 07:46:56)

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie zawszde są słodycze dla najmłodszych (chociaż i teraz jeszcze babcia potrafi "spotkać rano zajączka" wink ) - czekoladowe zajączki, koszyczki z jajkami... Pamiętam też, że jak byłam mała to zdarzały się prezenty, ale b ardzo drobne i symboliczne - któegoś roku dostałam dziecięce wieczne piórko z Kaczorem Donaldem smile

Na pewno te prezenty są dużo skromniejsze niż te, które przynosi Mikołaj, ale uważam że są miłym akcentem dla dzieciaków. Może też dzięki temu kilkuletnim szkrabom łatwiej jest docenić jakiś wielkanocny drobiazg od nawału prezentów znajdowanych pod choinką.

6

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie zawsze przychodził do dzieci i zostawiał coś słodkiego. wink Przeważnie taką paczuszkę z czekoladowym zajączkiem i innymi słodkościami. tongue

7

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie nigdy nie było prezentów od zajączka i usłyszałam o tym może z 2-3 lata temu po raz pierwszy, myślałam że to jakiś nowość jak halloween czy walentynki smile

8

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie też nie ma takiej tradycji, a myślę że to i w sumie dobrze;) Co za dużo to nie zdrowo big_smile

9

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie zawsze obdarowywano dzieci na Wielkanoc, teraz z M. też robimy sobie drobne prezenty z okazji tego święta. Były to na pewno skromniejsze prezenty niż na Boże Narodzenie, ale na słodkościach się nie skończyło. Zawsze do tego były jakieś kredki czy długopisy. smile Fajny zwyczaj i na pewno będę go kontynuować w stosunku do moich dzieci.

10

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie też nie ma i nie było takiej tradycji :] i w sumie dobrze,bo  jak pomyśle,że co pół roku musiałabym coś kupić każdemu w moim domu( a jest nas razem 9 osob) to bym zbankrutowała wink

11

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

No nie, bez przesady. U nas kupowało się tylko dzieciom. A to, ze ja z M. robimy sobie też prezenty to już tylko i wyłącznie nasz wymysł.

12

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie w rodzinie jak i w rodzinie męża dzieci obdarowywane są słodkim małym upominkiem. Dodatkowo muszą je same znaleźć bo ukrywamy je w tak zwanym gniazdku. Zawsze jest fajna zabawa jak dzieciaki biegają i szukają słodkości. Ale staramy się, aby to nie była tona słodyczy tylko jakiś mały zajączek czy jajeczko.

13

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

W moim domu rodzinnym Zajączek ukrywał gdzieś małą paczuszkę ze słodyczami, owocami, ewentualnie jakimiś drobiazgami typu spinki do włosów czy malutkie maskotki. NIENAWIDZIŁAM tego big_smile Już od rana byłam wściekła, bo ja z tych, co to lubią mieć wszystko "zaraz, teraz, natentychmiast", a nie szukać. Do tego rodzice zawsze szykowali dla mnie i dla mojej siostry identyczne paczuszki, a siostra wstawała wcześniej i złośliwie darła się: "Oooo, czekoladowe jajeczko! Oooo, komiks! Oooo, pyszne kiwi!", żeby mi popsuć niespodziankę big_smile

14

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

W dzieciństwie na słodką nagrodę musiałam sobie ciężko zapracować wink Babcia miała duży ogród i tam (pod krzakami, na drzewach) dorośli chowali nam niespodzianki, tzn. oczywiście zając chował.

Super pomysł i fajna zabawa. To chyba zwyczaj przytachany przez kogoś z zagranicy.

15

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Nie myślałam że są osoby które nie maja takich tradycji, myślałam że wszyscy tak robią, wiem że Niemcy np. chowają jajka w ogródku, a w Polsce chodził zając big_smile ... olśniłyście mnie że jest inaczej wink

U mnie w domu przed Wielkanocą robiłam zawsze jak byłam mała gniazdo dla zajączka, by wiedział gdzie mi zostawiać prezenty, zawsze podkładał je rano, przed tym jak się budziłam, nigdy go nie nakryłam big_smile
I dostawałam zabawki, slodycze, slodkie jajka big_smile Brakuje mi tego... że sie budzę w Wielkanoc a tu niespodzianka wink

16

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

W mojej rodzinie daje się prezenty na Wielkanoc tak samo jak na Boże Narodzenie. To te na Mikołajki są zazwyczaj trochę skromniejsze. Co do sposobu - nigdy nie było chowania, bo raczej utarły się zwykłe prezenty, a nie słodycze, może trochę szkoda, bo zabawa fajna, ale jakoś tak wyszło. Za to jak byliśmy dziećmi (ja, mój brat i moje dwie kuzynki) to babcia dawała nam takie wiklinowe koszyczki/tacki, do których musieliśmy naciąć "sianka", czyli pociąć zieloną bibułę - krepę na na cienkie paseczki i wcisnąć to do koszyczków, żeby zając wiedział, gdzie zostawić prezent. Później każde z nas w dowolnym miejscu zostawiało koszyczek i do niego nam wkładali ew. jakieś słodycze, a "zwykłe" prezenty obok. I oczywiście dorośli też dostawali prezenty, tyle że ich ominęło cięcie sianka. Teraz już nikt z nas (ew. najmłodsza kuzynka) nie przygotowuje koszyczka, wszyscy zostawiają sobie prezenty pod drzwiami do pokoju, w którym dana osoba śpi i tyle.
Ja się z tego cieszę, mimo że trzeba się trochę nachodzić po sklepach. W tym roku trochę się zagapiłam i jutro wyruszam na poszukiwanie prezentów dla ponad 10 osób. Ogólnie lubię kupować prezenty, zawsze staram się o coś nietypowego, czyli nie standardowe kosmetyki albo jakieś głupoty, tylko coś, co wiem, że się danej osobie spodoba. No i dostawanie prezentów też jest fajne big_smile.

17

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Temat znów nabrał aktualności, dlatego ponawiam swoje pytanie - przychodzi do Was Zajączek czy tej tradycji nie znacie/nie kultywujecie?

18

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U nas w sumie nie ma, ale i jest wink Moi dziadkowie dają swoim wnuczkom po papierku wink

19

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie nie ma tradycji "zajączka". I z tego co czytam u większości tak jest. Czyli jest to albo zwyczaj obcy, zaimportowany wraz z wszechobecną komercją albo ściśle regionalny. W którym regionie Polski jest to zwyczaj?

20

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U nas nie ma tego zwyczaju.

21

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U nas też nie ma. Zajączek wielkanocny się raczej nie przyjął.

22

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

u mnie był, dostawałam prezent
i pamiętam jak byłam mała chodziłam na religię do sióstr, na Wielkanoc w ogrodzie chowały nam jajeczka z prezentami a my je szukaliśmy ale to była radocha,
te jajeczka przygotowywały siostry w środku były słodycze, w domu rodzinnym chyba nawet jeszcze gdzieś leżą te jajeczka

23

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U nas też był taki zwyczaj. Ja, mój brat i siostra mieliśmy po wiklinowym koszyczku, które dzień wcześniej ozdabialiśmy jak chcieliśmy. Potem zając je zabierał, wkładał do nich prezenty i musieliśmy szukać tych koszyczków w całym ogrodzie, a zakamarków było tam wiele. Co do zawartości, to oczywiście były słodycze, ale normalne prezenty również. Stałym elementem były też plastikowe jaja na wodę, które przydawały się w Lany Poniedziałek. Z tego, co pamiętam, to zając był jedynie u nas, bo moi wujkowie i ciocie nie praktykowali tego ze swoimi dziećmi. Teraz najmłodsze dzieciaki z naszej rodziny już nie dostają prezentów. Najlepiej wspominam ten element z bieganiem po ogrodzie i szukaniem, bo to była świetna zabawa. Kiedy będę miała swoje dzieci, to będę kultywować rodzinną tradycję.

24

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Do mnie Zajączek przychodził odkąd pamiętam smile I przynosił słodycze plus jakiś malutki drobiazg. W zależności od tego gdzie nas odwiedzał (w domu czy u babci) albo szukaliśmy paczuszek w ogródku, albo w mieszkaniu smile Teraz przychodzi do moich dzieci smile

Bbasia, jeśli to zaimportowane to już ponad 50 lat temu, bo i do moich rodziców przychodził smile My pochodzimy z Opolszczyzny i tam (przynajmniej tam gdzie mieszkaliśmy) Zajączek przychodzi do dzieci smile

25

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Mnie zając omija szerokim łukiem tongue Nigdy nie mieliśmy zwyczaju obdarowywania się na Wielkanoc i oby tak zostało smile

26 Ostatnio edytowany przez Lwica_ (2015-04-04 13:37:34)

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie z kolei Mikołajki nie były celebrowane (choć jak byłam bardzo małym dzieckiem, pod poduszką znajdowałam z rana jakiegoś łakocia), prezenty dawało się jedynie na Boże Narodzenie, natomiast Wielkanoc ograniczała i ogranicza się do świątecznego śniadania. Właściwie nie przypominam sobie, by moi znajomi dostawali prezenty od Zająca. Nie spotkałam się z taką formą świętowania Wielkanocy smile
(woj. dolnośląskie)

27

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))
Cassiopea napisał/a:

Do mnie Zajączek przychodził odkąd pamiętam smile I przynosił słodycze plus jakiś malutki drobiazg. W zależności od tego gdzie nas odwiedzał (w domu czy u babci) albo szukaliśmy paczuszek w ogródku, albo w mieszkaniu smile Teraz przychodzi do moich dzieci smile

Bbasia, jeśli to zaimportowane to już ponad 50 lat temu, bo i do moich rodziców przychodził smile My pochodzimy z Opolszczyzny i tam (przynajmniej tam gdzie mieszkaliśmy) Zajączek przychodzi do dzieci smile

Potwierdzam, ja również jestem z opolskiego i Zając zawsze był dla najmłodszych ????

28

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Tego nie było to przyszło z zagranicy. Ale jak byłam mała to nic takiego nie było. Kiedyś babcia dała coś na ,,zająca'' potem chrzestna. Dziś dzieciakom w rodzinie coś się daje symbolicznie ale nie tak jak na Mikołaja.
Ogółem nie lubię prezentów, ani dawać ani dostawać. To głupie ale nie lubię. A jak mam wybierać to bardziej nie lubię dostawać.

29

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Waszym zdaniem powinno się od małego rozpieszczać dzieci spełniając ich zachcianek i ucząc że się należy? Może to głupie ale uważam że nie można przesadzać bo dzieciaki tracą na tym. Co innego jakieś łakocie czy drobiazg ale prześciganie się u narzucaniu dziecku prezentów które często nie są mu ani potrzebne ani przez nie pożądane jest szkodliwe.

30

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

ale dlaczego dawanie prezentów jest szkodliwe ? jest po prostu miłe i przyjemne,
lubię prezenty dawać i lubię też dostawać smile

31

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

U mnie też nie ma tego zwyczaju. Nie dostawaliśmy prezentów na Wielkanoc.
W tym roku kupiłam siostrzenicy klocki, ale to taki wyjątek. ogólnie nie uznaję tej tradycji.

32

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Witka 22
Bo to żadna tradycja to coś jak Walentynki. Ogółem miłe i niegroźne ale to święto nie jest typowo Polskie. Łykamy zapożyczane tradycje a mamy tyle swoich zapomnianych np. Dziady.

33

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

in_ka
No więc dla tego że uczy tego że w życiu trzeba wymagać a nie pracować by coś mieć.
Dwa nie lubie dawać bo nie wiem czy to co daje spełnia wymogi osoby obdarowanej.
trzy nie lubi dostawać ponieważ mam poczucie dyskomfortu związane z tym że osoba obdarowująca daje mi coś co nie jest mi potrzebne a sama decyduje się zrezygnować z czegoś co jest potrzebne jej.
Z mojego doświadczenia Ci którzy mają mało chętniej dają od tych którzy mają dużo. Mam poczucie winy że ktoś z czegoś zrezygnował i nie jest mi to potrzebne.

34

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Beato, przesadzasz. Ja i moje rodzeństwo dostawaliśmy prezenty ze wszystkich okazji: imieniny, urodziny, Boże Narodzenie, Wielkanoc, Dzień Dziecka, Mikołajki itp. I to takie bardziej bogate prezenty, nie same słodycze. Zawsze były one trafione, bo mama je wybierała, a znała nas dobrze. Nigdy nie było tak, żeby kupiła coś, co po kilku godzinach wylądowało w kącie. I jakoś nie wyrośliśmy na roszczeniowe osoby, tylko jesteśmy zaradni i bardzo szybko zaczęliśmy na siebie zarabiać mimo, że nie musieliśmy tego robić. Prezenty są czymś bardzo miłym, o ile są trafione i kupione od serca. Swoim dzieciom też będę kupować prezenty i nie widzę w tym niczego złego.

35

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

cslady
Ale ja nie piszę o Tobie tylko o swoich odczuciach. Mi sprawiało bol że rodzice chcieli mi coś dać mimo tego że nie było za co.
Często po to bym nie czuła się gorsza od innych którzy coś mieli.
Doceniam ale nie lubię.

Były narzeczony nie mógł zrozumieć jak można wymagać od gości weselnych by nie dawali prezentów. A ja byłam na paru weselach gdzie prezent był mega wyrzeczeniem. I nigdy nie chciałabym by ktoś był w takiej sytuacji.

Masz inne zdanie?  Szanuję to. Ale postaw się w sytuacji kogoś kto nie ma co dać? A inni dają.

36

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Ale wcześniej uogólniałaś, że prezenty generalnie uczą dzieci roszczeniowej postawy, więc ja odpowiedziałam na te konkretnie posty. A jeśli ktoś nie ma pieniędzy na prezenty to też sądzę, że nie powinien ich kupować.

37

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Wiesz jak czuje się ktoś kto nie daje kiedy wszyscy dają?
Ja wiem.

38

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

No to miałabym nie dawać moim dzieciom prezentów, bo ktoś inny nie daje? Idąc tym tokiem myślenia nie powinnam dawać mojemu dziecku dwudaniowego obiadu z deserem, bo inne dzieci głodne chodzą. Ubrania też powinnam kupować najtańsze, żeby inne dzieci nie czuły się gorzej? Obnoszenie się z prezentami czy ubraniami przy biednych dzieciach jest złe, no ale nie popadajmy w skrajności. Teraz też często daję prezenty rodzicom, partnerowi, dzieciakom kuzynów itp. Mam tego nie robić, bo inni ludzie są biedni? Ja nie daję prezentów, żeby się popisać i żeby ktoś komuś zazdrościł. Traktuję je jako jeden z wyrazów miłości, bo kupuję prezenty idealnie wpasowujące się w gust danej osoby i poświęcam tej czynności dużo czasu.

39

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Zgadzam się z cslady. U mnie też były prezenty na wszystkie możliwe okazje i to było fajne. Ale jakoś nikt nie zwracał uwagi na to, kto i co dał. Moi dziadkowie od strony mamy są raczej zamożni (nie że bogaci jakoś bardzo, ale też daleko im do emerytury rzędu 1000 zł), ale ze strony ojca nie, poza tym dużo pieniędzy tam szło na leki dla babci i jamnika xD. No i nie było jakoś problemu, że na jednej Wigilii prezenty były bardziej "wypasione", a na drugiej bardzo skromne. Tak czy siak się fajnie odpakowywało big_smile, kwestia rodziców, którzy wytłumaczą dzieciom, że liczy się gest.

No i to w sumie głębsza kwestia, bo nie chodzi o same prezenty, tylko o różnice materialne wśród ludzi. Tylko znoszenie prezentów i podobnych rzeczy po to, żeby ktoś się nie czuł głupio, raczej nie będzie dobrze odebrane, zwłaszcza przez same... dzieci. U mnie w podstawówce i gimnazjum był "zróżnicowany" poziom finansowy, ale chyba źle się zabierali do jego wyrównywania. Rodzice na zebraniach próbowali forsować różne rzeczy - typu nie robić wycieczki, prezentów na mikołajki, bo np. 3-5 dzieci nie byłoby stać. Albo - komers na zakończenie gimnazjum, to zabronić dziewczynom sukni balowych i fryzjera, bo nie wszystkie na to stać (kij, że tradycja od wieeelu lat w szkole). Też był pomysł, żeby w ogóle nie wynajmować teatru i sali, tylko zrobić na sali gimnastycznej (jak wyżej). I rozumiem, że kogoś nie stać itd., ale z tego powodu zabierać całej reszcie? Bo ma być równo? Rodzice pozostałych przecież zapracowali na to m.in., żeby ich dzieci miały prezenty, suknie, teatr i wszystko - mają nie mieć, bo ma być równo i koniec? Przecież właśnie po to się zarabia - żeby wydawać. wink

40

Odp: Jak to jest z tym... zającem? :))

Nie wiem czy Zając przyjdzie do mnie w tym roku, ale na pewno przyjdzie do dzieciaków z mojej rodziny. Wszyscy spotykamy się w Wielkanoc u moich rodziców, a ja i moja siostra będziemy chować prezenty w ogródku. Kupiłam spore kolorowe jaja w które można coś powkładać.

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Jak to jest z tym... zającem? :))

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026