Mieszkam w domu z ogrzewaniem kominkowym, DGP. Jest wspaniałe. Dom ma 200 m2 i jest ciepło. Jest alternatywne ogrzewanie podłogowe, ale nie używamy. Dom jest solidnie ocieplony styropianem. Tylko w wielkie mrozy uruchamiamy dmuchawę na strychu, która tłoczy gorące powietrze do pokoi na górze, przez wloty w suficie. Na co dzień dom ogrzewa się grawitacyjnie przez otwarte schody w salonie i nie zamknięte drzwi do pomieszczeń. Teraz jestem na emeryturze, ale do niedawna oboje z mężem pracowaliśmy i nie było nas w domu przez większość dnia. Nauczyliśmy się tak palic w kominku, żeby nigdy nie wygasał i nie zdarzyło się nam nigdy, żeby ogień wygasł w nocy. Palimy grubymi polanami i kominek trzyma żar nawet 10 godzin. Pali się ciurkiem przez tydzień lub dwa i wygasa tylko na czyszczenie z popiołu. Czyszczenie trwa góra pół godziny przy pomocy specjalnego odkurzacza i nie jest uciążliwe.
Drewno jest w miare tanie, zaopatrujemy sie w nie u leśniczych raz w roku i mamy zgromadzony zapas na trzy lata naprzód, żeby było odpowiednio suche.
Jestesmy z mężem bardzo zadowoleni z takiego ogrzewania. Dajemy sobie radę ze wszystkim chociaz nie jesteśmy najmłodsi. Zima tez nam niestraszna, mamy elektryczną odśnieżarkę.
Troche nas męczą wysokie koszty energii elektrycznej i musimy zlikwidować elektryczną kuchenkę, bo to ona strasznie zźera prąd. Mamy przydomową oczyszczalnię ścieków, więc szambiarkę zamawiamy tylko raz do roku, koszt ok. 150 zł. Woda to nieistotny wydatek. Wywóz śmieci raz w miesiącu x trzy kubły to koszt 550 zł rocznie. Płacimy podatek rolny, bo mamy działkę siedliskową. Koszt podatku to niewiele ponad sto złotych rocznie.
W sumie najwięcej kosztuje nas prąd, ale to od nas zależy, zeby oszczędzić.
Nie wyobrażam sobie mieszkania w mieście, chociaz przez wiele lat tam mieszkałam. Dom, ogród, cisza, przestrzeń to cos co lubię. Miasto mnie męczy. Ale dla kogoś kto zyje miastem dom na wsi może być uciążliwy, bo to co dla mnie jest małą uciążliwościa (np. brak miejskiej komunikacji i sklep odległy o kilometr)), dla kogoś innego jest istną tragedią. Nocna cisza i ciemność mnie nie przeraża, wręcz przeciwnie, lubię to. Ale moja koleżanka trzęsła się ze strachu, gdy była sama w domu i całe noce sprawdzała, czy wszystkie drzwi są zaryglowane. W końcu wróciła do miasta, a dom sprzedali. Nie każdego dom na wsi zadowoli, ale dla mnie to raj na ziemi i nie ruszę się stąd, aż mnie na noszach wyniosą.