ROZWÓDKA
Nie wiem, czy zwróciłyście, moje panie, uwagę jak zmienia się stosunek panów i nie tylko, na wiadomość o zmianie statusu kobiety z mężatki na rozwódkę.
Może najpierw panie. Nasze od lat znajome, nazywane przez nas, niejednokrotnie na wyrost ?przyjaciółkami? a pozostające w związku małżeńskim lub, jak to teraz określa się, partnerstwie, nagle przestają nas zapraszać na uroczystości rodzinne. Jakoś tak nagle nie obchodzą imienin, urodzin. Swoich jak i małżona. Lub partnera. Nie ma wspólnego grillowania, wyjazdów weekendowych na tzw. łono natury. Żadnych wspólnych wyjść do teatru, kina. Jak to bywało przez długie lata, gdy towarzyszył nam facet zwany mężem. Nic, kompletna pustka. Czyż te panie sądzą, że jej mąż nagle zwróci uwagę na kobitkę, którą zna od lat? I zobaczy w niej przedmiot godny pożądania? Chociaż, czy ja wiem?? E, tam, niemożliwe.
I tu następują ćwiczenia w podgrupach. Dwuosobowych.
Rozwódka i szczęśliwa żona.
Ta druga spodziewa się, że zobaczy nieszczęśliwa, załamaną, postarzałą kobiecinę. Pocieszy albo wytknie nieodpowiedzialność decyzji o rozwodzie. Udzieli kilku rad, mimo, że fakt rozwodu poświadczony na papierze. A eksio uszczęśliwia inną panią. Że trzeba było walczyć. Nie pozwolić odejść. Co ty teraz zrobisz, taka sama? Popatrz, mam tu dla ciebie taki ciuszek. I szminkę. Zadbaj o siebie, proszę. I tak dalej, i tak dalej?
A jeśli rozwódka sama wystąpiła o rozwód? Bo miała dosyć zdrad, kłamstw, alkoholizmu i czort wie, co tam jeszcze? O, matko kochana!! To już jest nie do zrozumienia! Dla tej drugiej oczywiście. Patrzy na tę pierwszą z podgrupy jak na okaz egzotycznego owada. I w dodatku ten owad wyładniał, odmłodniał. Ma nowych przyjaciół. Sama sobie żeglarzem, sterem, okrętem. I w dodatku ma adoratorów, dobiegaczy, ba! nawet ?narzeczonych?. I w dodatku nie chce brać ślubu! Z żadnym nie chce nawet mieszkać! To dopiero dziwaczka w oczach tej pierwszej. I nie ma kogo pocieszać?
Tylko czasami w oczach pierwszej z podgrupy pojawia się podziw. I z trudem ukryta zazdrość. Podziw też jest zresztą głęboko skryty. Tylko bystre oko może wypatrzyć. Czyżby jej szczęście małżeńskie nie do końca było takie idealne?
Jest takie przysłowie, powiedzenie, nie wiem jak to nazwać, sentencja? Jak zwał tak zwał. Mówi ono, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Otóż, mając dobre chęci i czując parcie na scalenie rozwodników, pierwsza zaczyna działać odwrotnie do tego, co napisałam na początku. Robi najgorszą rzecz na świecie. Zaprasza obydwoje na przyjątko w swoim domu. Nie uprzedzając żadnego z nich. I do głowy jej nie przyjdzie, że oni sobie tego nie życzą! Że jedno i drugie może przyjść z nowymi partnerami? To nazywa się chyba brakiem empatii? A może zwyczajnie brakiem taktu??
Tylko na prawdziwą, od serca, sprawdzoną przez lata, na dobre i na złe, szczerą PRZYJACIÓŁKĘ taka roślina trująca, zwana rozwódką, może liczyć. Zwróćcie, proszę uwagę na liczbę pojedynczą. Bo taka może być tylko jedna?
Co innego panowie. O, tu wręcz przeciwnie. Powiem krótko, zwięźle i na temat.
Panowie są przekonani, że taka rozwiedziona jest tak spragniona obecności pary męskich spodni przy sobie, że nie dopuszczają innej myśli. Na pewno leży, pachnie i czeka. Na niego właśnie. A nawet jak nie leży tylko chodzi sobie normalnie po tym świecie, to z pewnością zmiana pozycji z pionowej na horyzontalną nie nastręczy zbyt dużej trudności.
I to byłoby na tyle?.
Nie! Przyszła mi do głowy taka myśl w tym momencie. Może te chroniące tzw. ognisko domowe mają słuszność? I postępują jak postępują?. PZU ? Przezorny Zawsze Ubezpieczony.
Tylko, czy taki etat dozorcy, w firmie zwanej małżeństwem, to szczyt marzeń?.
Zuzanna45