Cześć Netkobietki!
Mam pytanie do was jak pomóc koledze,
mianowicie chodzi o to że jego dziewczyna dwa razy poroniła.Tak mi go szkoda jest.
W prawdzie tak jest to mój były ale rozstaliśmy się w zgodzie.
On poszedł swoją stroną ja swoją(juz mam męża)
Mało co wogóle praktycznie dziś rozmawiał w pracy wręcz widziałam łzy w jego oczach.
Jak mu pomóc i mianoiwcie jej aby sie pozbierali??
Podobne tematy
możesz byc tylko oparciem dla niego :* Badz przy nim cały czas
Wiesz nie przesadzaj z tym oparciem bo pamiętaj ze jego żona jest w rozsypce i czuje się przegrana (stracilam dziecko i znam niestety ten ból). Może Cię potraktować jako zagrożenie.
Strata dziecka jest zaloba, przez która oboje musza przejść. Traci się dziecko prawdziwe i kochane i pełne naszych marzeń i wyobrażeń o nim. To ogromny ból.
Oni musza oparcie znaleźć w sobie... Jeśli nie radzą sobie- są Grupy wsparcia i fora rodziców takich utraconych dzieci. Warto poszukać tam wsparcia.
A ty? Ty musisz uszanować ich ból. Ale się za bardzo nie mieszaj. Nikt z zewnątrz nie jest w stanie czuć co oni czują. Jeśli on znajdzie oparcie w tobie- jak proponuje ci mój przedmówca- to w kim znajdzie oparcie jego żona? Jeśli jesteś mądra netkobietka- powiedz mu: jeśli można wam jakoś pomoc- dajcie proszę znać.
Możesz im powiedzieć- macie prawo do bolu i żałoby i możecie liczyć na siebie!! Myśle, ze twoja zona Cię teraz najbardziej potrzebuje a ty jej. Jeśli potrzebujesz czasu- wex wolne a my pomożemy załatwić Twoje sprawy w pracy.
wiem ze musze uszanowac ten bol i sznauje
tylko najgorsze jest to ze on tak jak by wogole nie sluchal
dziewczyna w szpitalu ( a on co pije) i to moim zdaniem nie jest rozwiazanie.
Bo co daje alkohol:??
To wszytko zależy. Jeśli to tydzień po stracie to może mu to
ułatwiać przezywanie żalu. Trudno. Jeśli miesiąc dwa to jest to
problem.
To wszytko zależy. Jeśli to tydzień po stracie to może mu to
ułatwiać przezywanie żalu. Trudno. Jeśli miesiąc dwa to jest to
problem.
to sie stalo dwa dni temu
Jak żona wróci ze szpitala to on wtedy będzie cały dla niej i będzie ja wspierał.. A teraz pozwala sobie na żal. Nie ustawiają go do pionu. To nie alkoholizm. To
tepienie bólu. Tak myśle.
MARTUSIA trudno jest kogos pocieszyc w takiej sytuacji.Co możesz mu powiedzieć...ze nie martw sie sprobujecie jeszcze raz...On to wie.wydaje mi sie że sami muszą przez to przebrnąć...no może psycholog.To wyjatkowo trudna sytuacja.Taki okres żaloby.Potrzeba czasu...