Witam.. w zasadzie nie wiem od czego zacząć,ale sama sobie z tym nie poradzę...
Poznałam kiedyś faceta,zakochaliśmy się w sobie jak wariaci.. tak jak jeszcze nigdy wczesniej.. niestety oboje mamy dosć wybuchowe charakterki,jestesmy uparci i zawzieci (ja wodnik on byk), czesto zdarzały nam sie jakies bezsensowne kłótnie o bzdury,ale zawsze i tak sie godziliśmy twierdząc,że nie potrafimy bez siebie żyć. Wielokrotnie się na nim zawiodłam,ale zawsze wybaczałam.. Dlatego twierdzę,że jestem głupia
bo on odstawia numery a ja mu wybaczam.. najpierw mu mówię,że ma mi się wiecej nie pokazywać na oczy,a potem pozwalam mu wrócić.
Kocham go,ale nie potrafię zrozumieć co siedzi w jego głowie.. Jest bardzo fajnym facetem,jest dobry i pomocny,czuły i kochający... Kiedy jest między nami zgoda,jesteśmy bardzo szczęśliwi..
Niestety on ma dziwną skłonność do słuchania się kumpli itp. ktoś mu coś powie (nie mam pojęcia co,ale dla przykładu:że nasz związek jest bez sensu) i on od razu się zmienia, jakby nie miał własnego rozumu... Rozmawialiśy o tym wiele razy, zawsze twierdził,że on sam nie wie dlaczego tak robi i że żałuje.. Z czasem nauczyłam się rozpoznawać jego fochy ale też i panować nad swoimi emocjami i gdy widziałam,że już coś mu nie pasuje,mówiłam poprostu "kocham cię złośniku" i było dobrze.. Jednak wszystko ma swoje granice.. ;/
Teraz znowu odstawił numerek. Chciał iść z kumplem na impreze (tego sie domyśliłam sama)więc na siłę szukał zaczepki żeby się pokłócić. Wtedy mógłby z czystym sumieniem iść na imprezę.. Trzy dni znosiłam te jego humorki,ale w końcu się wściekłam,bo próbował mi wmówić,że on się nie kłóci i że to ja mam jakiś problem i tym podobne bzdury.. A wystarczyło powiedzieć,że chce iść,przecież ja mu nie zabraniam,ale nie lubie jak się ze mnie robi idiotkę.. Więc kolejny raz kazałam mu znikać,z mojego życia. Tym razem oddałam mu wszystkie jego rzeczy i jeszcze nagadałam,że ma spadać bo mi od dawna na nim nie zależy... To akurat nie jest prawdą
ale chciałam,żeby jego zabolało tak jak mnie...
I minęło trochę czasu,a ja tęsknię i snuję się z kąta w kąt i nie wiem co mam zrobić..
Nie czuję się winna,żeby go przepraszać. Bo niby za co?? Chyba że ja faktycznie nie potrafię dostrzeć co źle robie.. Jak narazie to uważam,że jestem głupia bo kocham chama i nie wiem co z tym dalej zrobić
???
Pewnie mi napiszecie,że mam sobie dać z nim spokój,ale nie potrafię. Próbowałam już wiele razy.
Ja bez niego nie jestem sobą,robię dobrą minę do złej gry i udaję jak to mi w życiu jest fantastycznie a tak naprawdę to czekam tylko,żeby przyszedł i przeprosił i ja znowu mu wybaczę chociaż sama będę się na siebie wściekać,że jestem taka głupia....
Potraficie to ogarnąć?? Czy tylko ja mam tak skomplikowane życie?? ![]()
Podobne tematy
Heh, ogarnac zycie to jest sztuka
a Twój tekst ''jestem glupia bo kocham chama'' poprawil mi humor ![]()
Mysle ze teraz mozesz sie wlasnie przekonac czy jemu zalezy tak jak Tobie. Jezeli tak to pierwszy bedzie szukac kontaktu, a moze byc tak ze wzial sobie Twoje slowa do serca i nie odezwie sie... zaproponuj rozmowe i wyjasnij mu co czujesz, co bylo prawda a co nie. A nastepny krok zostaw jemu, niech on tez przemysli swoje zachowanie, to jak Cie traktuje, i kto jest dla niego wazniejszy, Ty czy kumple...
To miłość powoduje, że masz klapki na oczach. Szczerze Ci współczuję, bo chyba wiem jak to jest kochać kogoś, dla kogo ważniejsze będą koleżanki, koledzy. Ciągła walka z własnymi uczuciami, rozsądkiem. Bitwę zawsze wygrywają uczucia skazując nas na kolejne cierpienia.
Uszy do góry. ![]()
Zastanów się czy nie idealizujesz swojego partnera. Nie pokona to emocji, ale da Ci bardziej przejrzyste spojrzenie na to co się dzieje.
Decyzja należy do Ciebie, ale jaka by nie była - przeanalizowanie postawy Twojego chłopaka pozwoli Ci lepiej radzić sobie z jej konsekwencjami.
Plinka w tym właśnie problem że mamy te wredne charakterki i jak się pokłócimy to jeszcze bardziej robimy sobie na złośc. Odezwał się,po tym wszystkim, dostałam sms "jak się czujesz??" (trochę ostatnio serce mnie bolało) a ja nie wiele myślac napisałam "nie twój inetres" ;/
na życzenia na dzień kobiet odpisałam,że nie musiał się wysilać.. nie jestem bez winy,wiem że jestem złośliwa i potrafię być wredna,ale ja zawsze szczerze mówię co myślę chociażby to było nie miłe i tego oczekuje w stosunku do siebie..
Oj Kingucha, dwa takie same wredne charakterki to moim zdaniem nic dobrego nie wróży, tym bardziej ze jak sama mowisz, on kontaktu szuka, a Ty go olewasz, i to w taki sposob ze nie zdziw sie jak on da sobie z Toba spokój... A tym ze bedziesz dla niego wredna i arogancka, nie sprawisz ze on nagle bedzie z Toba szczery i zostawi kolegow daleko w tyle a Ty bedziesz na pierwszym miejscu, skoro do tej pory bylo na odwrot...
Albo ustalicie jakies zasady, albo zakupicie sobie relanium na uspokojenie
(zartuje).
Obydwoje musicie sie zmienic, inaczej takie rozstania beda w waszym zwiazku na porzadku dziennym...
ja nie chce być wredna ale to jakoś tak samo wychodzi
poza tym na wredote odpowiadam wredota... wydaje mi sie ze jak zareaguje inaczej to bedzie to odebrane jako brak silnej woli albo płaszczenie sie przed kimś.. Fakt jestem impulsywna ale staram się nad tym panować... nie zawsze sie udaje i chyba teraz dopiero do mnie dociera jaka potrafie być okropna.. dziękuje ci Plinka bo chyba mi otwierasz oczy ![]()
Nie ma za co dziekowac
Po to jest to forum ![]()
A sama przyznasz ze to jak zapytal jak sie czujesz, nie bylo wredne
Było raczej dowodem na to ze sie Toba opiekuje;) A brak wredoty to na pewno nie jest płaszczenie sie przed kims:)
Droga kinguniu ja doskonale cie rozumiem bo mam bardzo podobna sytuacje a moze nawet gorsza ktos mi powiedzial kiedys ze najwieksze bledy robi sie z milosci i wydaje mi sie ze to jest prawda ja mam partnera o 8 lat starszego do tego po rozwodzie tamta kobieta zniszczyla mu zycie i prawie jego dlatego teraz jest bardzo ciezko z nim dojsc do ladu ze tak powiem bo on zaczyna sie zachowywac tak jak ona mamy ze soba coreczke jutro skonczy 7miesiecy jest wspaniala tylko bardzo boli mnie to ze czasem mowi ze on nie wie czy to jego dziecko serce mi sie wtedy rozpada na milion kawalkow a jest tak podobna do niego czasami jego zachowanie jest straszne az raz ucieklam do rodzicow z natalcia wtedy pisal dzwonil plakal przepraszal obiecywal zmiane ja kochalam kocham to wrocilam ale nie jest lepiej dlatego mysle ze wlasnie ja glupia a on ... moze nie dokoncze lepiej
emiliana, współczuje Ci strasznie, usłyszec od facete, ojca dziecka ze maluch nie jest jego... masakra...
Bardzo dobrze rozumiem twoja sytuację droga kingo bo sama przez podobną przechodzę i myślę że może dużo trudniejsza ktoś mi powiedział że z miłości robi się najwię moj partner jest po rozwodzie tamta kobieta zniszczyla mu zycie i mam wrazenie Że jego prawie też bo zachowuje się czasami tak jak ona raz już Musialysmy sie ewakuowac do moich rodzicow wtedy pisal dzwonil plakal przepraszal ja kochalam kocham to wrocilysmy ale czasami mam watpliwosci czy sluszenie bo nie zmienil sie wobec mnie jak wypije zachowuje sie strasznie wiec moze glupia dziewczyna i cham???
To jest tylko jeden i to nie najgorszy przyklad do tego mieszkamy u niego do swoich rodzicow mam 120km takze tu jestem sama nie mam znajomych przyjaciol nikogo czasem jest tak ciezko ze mam ochote skonczyc to wszystko raz na zawsze tylko ze go kocham taki toksyczny zwiazek
emiliana, mowisz ze musialyscie sie ewakuowac z domu... nie wiem dlaczego tak bylo ale domyslam sie ze chodzi tutaj o przemoc. To nie jest tlumaczenie ze po pijaku itp. dziewczyno uciekaj od niego jak najdalej, masz malutkie dziecko ktore nie musi byc swiadkiem awanur i klotni.
Właśnie z miłości robi się głupie rzeczy... dobrze powiedziane... a łzy i porzeprosiny tez juz przerabiałam...zawsze wszystko na siłę trzeba wyciagac,jakies informacje trzeba wydobywac jak wegiel...
no ale kocham jełopa i dni płyną,a ja tęsknie jak wariatka ale miedzy nami nic sie nie zmienia.. chyba,że to,że ja się na zewnątrz robię bardziej zawzięta a w domu coraz dłużej wyje w poduche....
o widze droga kinguniu ze nic sie nie zmienilo przykro mi u mnie raz lepiej raz gorzej ciezko jest kochac a jeszcze ciezej cierpiec przez osobe ktora kochamy
wczoraj mialam gorszy dzień.. już mnie tak męczy psychicznie ta sytuacja że nie daję sobie rady..
napisałam mu,że dobija mnie,to że za nim tęsknie... odpisał,że on też... a potem dostałam wypracowanie w typie, tęsknie za tobą,kocham cię,ale lepiej będzie jak nie będziemy razem,ale jak będę potrzebowała jakiejkolwiek pomocy to on zawsze chętnie... ![]()
oczywiście napisałam,że dam sobie sama radę bez jego łaski... no i od razu zaczełam obmyślać,jak go wku**** niestety mamy wspolnych znajomych i bedziemy sie spotykac,wiec okazja bedzie zeby zrobic z niego idiotę lub czyms dogryzc... teraz jednak zaczełam sie zastanawiac,czy może nie zaczac do niego wydzwaniac,bo w sumie mam do zrobienia sporo rzeczy w domu
jakies krany,uszczelki itp
mam kogo poprosic,ale jak sie tak oferuje??? co wy na to?? bo ja juz sama nie wiem co robic ![]()