Witam wszystkie czytelniczki.
Jestem z chłopakiem przez prawie 2 lata , rok mieszkał za granicą i widywaliśmy się bardzo rzadko.
Pół roku temu wrócił do Polski , i nie wiem dlaczego , ale uważam że zmienił się w diametralnym tempie.
Wyzywał mnie od sz.at , su.k , pi..d , dz..wk , wszystko mu przeszkadza uważa , że zniszczyłam mu życie , nie potrafi mnie zrozumiec ciągle się o wszystko obraża , o wszystko chce się kłócic , czasem mam już dośc chcę skończyc ten związek , rodzice to samo mi mówią , był okres że ze sobą nie byliśmy i wróciliśmy obiecał że już nie będzie sie tak do mnie odnosił , fakt nie mówi już do mnie takich słów , ale dalej wyrzuca mi wszystko z przeszłości podczas kłótni , ciągle się obraża , kłóci , a kiedy idę do niego to ma wolną rękę i ciągle na mnie krzyczy nie umie ze mna rozmawiac , po czym przychodze do domu jest mi ciężko i rozmawiam z mamą albo z siostrą i on ciągle uważa ze go ośmieszam ze mówię takie rzeczy , ale ja juz nie wiem co mam robic mam dośc , chciałabym faceta który będzie normalny , przed wszystkim który będzie mnie w 100 % szanował . Jak rozmawiam z siostrą na ten temat , to ciągle mi odradza, mówi ze jest tyle fajnych facetów na świecie , a ja trzymam się jednego , mam 19 lat . Ciągle słyszę przykre słowa, przez które cierpie , tak na prawde to nie ma już tej miłości co kiedys, wygasało powoli z ilością przykrych słów . Boję się , że zostanę sama nie będę mogła dac sobie rady , że nie znajdę sobie już nikogo , po za tym on ciągle mnie utwierdza , że taka osoba jak ja z moim charakterem nie znajdzie sobie chłopaka . Za to on jest tak idealny , że na pewno będzie inne kobiety traktował inaczej , mówi ze się zmienia , ale ja ciągle widzę jaki jest agresywny , i nerwowy .
Co mi radzicie ? . Z jednej strony chciałabym uciekac jak najdalej , ale z drugiej strony żal tych dwóch lat , przebytych chwil.