netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

36 odpowiedzi14 366 wyświetleńzałożony przez Nietypowa, 27.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1 Ostatnio edytowany przez Nietypowa (2013-02-27 02:26:43)

Temat: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

To mój pierwszy post na tym forum. Nigdy wcześniej nie pisałam o moich problemach, co najwyżej czytałam wypowiedzi innych i szukałam w nich rozwiązania. Ale ostatnimi czasy pewne sprawy zaczęły mnie przerastać.
Jestem z moim chłopakiem od kilku miesięcy. Jest nieśmiały i zamknięty w sobie. Nie bardzo potrafi rozmawiać o uczuciach. Początkowo podobał mi się jego sposób bycia, fascynował mnie. Należę do osób gadatliwych i otwartych, dlatego on wydawał mi się taki niesamowity. Na początku to mi bardziej zależało, potem sytuacje się zamieniły. Po dwóch miesiącach zaczął się bardzo starać, pisać, umawiać się itp. Coraz bardziej się do niego przywiązywałam, było naprawdę coraz lepiej. Ale cały czas przeszkadzały mi pewne sprawy. Jedną z nich jest to, że mój chłopak nie potrafi rozmawiać na poważne temat. Kiedy rozpoczynam dyskusje to on zazwyczaj wyśmiewa to co mówię. Nie jest tego świadom, mimo że mu wielokrotnie o tym mówiłam on uważa że to nieprawda. Wiąże się to z tym, że ma całkiem inne poglądy niż ja na wiele spraw. Wiem, że ludzie muszą się różnić, ale on nawet nie ma argumentów żeby udowodnić swoje zdanie. On po prostu uważa tak, bo tak mu wygodnie. Zbiegiem czasu zaczęło mi to coraz bardziej przeszkadzać. Najbardziej boli mnie to, że ma całkiem inny pogląd na temat picia alkoholu i palnia marihuany niż ja. Mam silny charakter i zawsze mówię co mi się nie podoba i umiem bronić swojego zdania, walczyć o swoje, nawet w nieznanym towarzystwie, umiem też odmówić alkoholu, a on ma niestety z tym problem. Ogólnie jest bardzo ugodowy, aż za bardzo. Prawie nigdy mnie nie krytykuje, a mi ciągle coś w nim przeszkadza i tego jest coraz więcej. Chciałbym żeby miał silniejszy charakter, silniejszą wolę. Nie potrafię zaakceptować tego, że jego zdaniem upijanie się od czasu do czasu jest normalne (czasami nie pamiętanie wszystkich zdarzeń). Nie potrafię też zaakceptować faktu, że dla niego zapalenie zioła raz na jakiś czas jest całkowicie ok i nie wpływa na jego zdrowie w żaden sposób. Oczywiście wyśmiewa jak mu udowadniam że jest inaczej, on uważa się za najmądrzejszego w tej kwestii. Nic do niego nie dociera. A ja się przez to denerwuje. Oczywiście nie chodzi mi o to że jest uzależniony od palenia trawy, zdecydowanie nie. Chodzi mi tylko o jego sposób reagowania i na całkiem różny pogląd na życie. Niestety jeśli chodzi o jego picie nie mogę już tego samego powiedzieć. Uważam, że ma problem tylko nie dopuszcza do siebie tej myśli. Nie pije często ale jak jest impreza to alkohol być musi, a najlepiej dużo alkoholu. Po grubej imprezie nie jest w stanie rano się ze mną spotkać nawet jeśli obieca i bardzo mu na tym zależy. Wielokrotnie z nim o tym rozmawiałam, mówiłam ze mi to przeszkadza. Czasem się irytowałam, a czasem rozmawiałam na spokojnie. Nie odniosło to jednak skutku. Po naszej ostatniej rozmowie kiedy powiedziałam mu że się od niego oddalam powiedział, że możemy wrócić do tego tematu kiedy jeszcze raz się na nim zawiodę z powodu picia. Czyli uznał, że nie będzie takiego razu, ale ja w to średnio wierze, za długo wierzyłam. Najbardziej zirytowało mnie jego stwierdzenie, że "w takim razie nie będę więcej obiecywać". Nienawidzę jak tam mówi. Bo to nie jest wyjście, to jest ucieczka.
Bardzo doceniam to jak ktoś potrafi dobrze bawić się bez używek, a zauważyłam, że niestety mało jest takich ludzi.

Obiecał mi, że nie będzie palił blantów i póki co chyba dotrzymuje słowa. Niestety robi to tylko dla mnie, więc to nie jest żaden sukces. Chciałabym żeby robił to dla siebie. I właśnie o to głownie mi chodzi w całej wypowiedzi. Ja nie chce żeby on rezygnował z czegoś dla mnie, bo wątpię w to czy to będzie długotrwała obietnica, tylko chciałabym żeby robił to dla siebie i miał takie poglądy jak ja, a to chyba jest niemożliwe. Wiem, że będę się z nim ciągle kłócić przez to. Nie mogę znieść tego że tak bardzo się różnimy. On mnie po prostu nie rozumie, nie potrafię się z nim dogadać. Nie czuje się związana z nim duchowo, a to chyba najważniejsze prawda? Odnoszę wrażenie, że on nawet nie ma konkretnego celu w życiu, bardzo lekko do niego podchodzi, za lekko. Nie umie też okazywać wsparcia. Nie mogę mu się wyżalić, bo wiem że i tak mnie nie zrozumie. Uważam też że jest nieodpowiedzialny, nie umie planować. Nie ma w nim inicjatywy, większość wyjść musze wymyślać ja. Bardzo często zapomina. Boje się że jeśli zdecydowałabym się kiedyś wziąć z nim ślub, to np. zapomniał by o ważnym spotkaniu, albo zrezygnował z niego bo np. koledzy chcieliby pójść na piwo. Zastanawiam się też nad tym czy nie zapomniał by odebrać dziecka z przedszkola itp. Oczywiście wyznał mi jakiś czas temu, że mnie kocha i wydaje mi się że tak jest, ale ja nie byłam w stanie powiedzieć mu tego samego mimo, że mi na nim zależy. Czasem czuje do niego niechęć i złość i mam ochotę zerwać, a potem mi przechodzi i tęsknie za nim. Dodam tylko jeszcze że jest dla mnie dobry i naprawdę widać że chce być ze mną. Przynosi mi kwiaty, wozi samochodem, dba o mnie, znosi wszystkie krytyki z mojej strony, więc tu chodzi chyba tylko o to że się za bardzo różnimy, czy to jest wystarczający powód żeby się rozstać? czy może da się to jakoś rozwiązać? Wiem, że muszę podjąć tą decyzje sama, ale chciałabym żeby ktoś się wypowiedział na ten temat, bo nie wiem co mam robić. Zależy mi na nim, ale jednoczśnie chciałabym mieć mężczyznę, który będzie mnie rozumiał i będzie chciał ze mną rozmawiać, przy którym będę się sczuła bezpiecznie, bo tego mi brakuje najbardziej.

Wiem, że się rozpisałam, ale nie umiałam opisac tego krócej. Mam nandzieje, że znajdą się jakieś osoby, które przeczytaką całość smile

2 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-02-27 10:09:44)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Nietypowa na wstepie powiem ze zalozylam watek "Chlopak, narzeczony z probleme alkoholowym".
A teraz przejde do konkretow.
Otoz u mnie z zwiazku na poczatku bylo niemal identycznie. Jak byla mpreza to musialy byc litry alkoholu i dodatkowe uzywki. Jak zaczynalo brakowac bylo kombinowanie. Moj facet nie umial w odpowiednim momencie skonczyc. Konczyl dopiero jak padl. Mowilam tlumaczylam ze nie jest normalne zalanie sie trupa, ze normalne jest wypic piwo dwa gora trzy i rozejsc sie spokojnie do domow. Mowilam ze nie jest normalne palenie trawy wciaganie fety. Ze niszczy swoje zdrowie. Zawsze probowal znalezc wytlumaczenie typu "w Holandii trawa jest legalna i nia lecza ludzi", "lekarz zaleca codzienne spozywanie alkoholu". Tez mnie wysmiewal ze nie mam w ogole pojecia o zyciu, ze teraz wszyscy tak robia a mnie to "chyba trzymali w piwnicy" skoro ja tak nigdy nie robilam. Jak mielismy odmienne zdanie na jakis temat zawsze slyszalam ze jestem glupia plytka i nie mam pojecia o zyciu. On ma swoje w glowie Ty masz swoje, zadne z Was na sile nie przekona do swoich racji. Skoro on widzi pozytywy w alkoholu i uzywkach to zadna sila nie zmusi go do zmienienia zdania na ten temat, bedzie do tego wracal. Ja tez pilam alkohol, chodzilam na imprezy ale ja dostrzeglam negatywny picia, on nie. Nic nie zrobisz, ja musialam uciekac bo te "codzienne zalecane dawki alkoholu przez lekarza" przeszly w tygodniowe ciagi po ktorych oczywiscie slyszalam ze to moja wina, bo go denerwuje. Jak byl po chlaniu skakal przy mnie az do przesady po czym minal tydzien dwa stawal sie drazliwy nerwowy i ja juz wiedzialam o co kaman, zbliza sie kolejny ciag. Przytocze Ci jedna z sytuacji ktora miala miejsce, otoz jakis czas temu rano obudzilismy sie w swietnych humorach, moj facet odprawil mnie do pracy wycalowal wysciskal umowilismy sie ze jak wroce z pracy to pojdziemy do mojej babci na herbate. Wrocilam z pracy i czekalam az przyjdzie zeby isc. Przyszedl ale pijany. I teraz zobacz co by bylo gdybysmy mieli dzieci, ja siedzialabym w pracy z mysla ze wszystko jest ok a on moze by nie odebral dziecka badz je zaniedbal bo butelka okazala sie wazniejsza. Takich sytuacji bylo duzo duzo wiecej, rano obiecywal ze nie bedzie nic pil, a jak wracalam z pracy byl wstawiony. Z takim czlowiekiem nigdy nie bedziesz pewna co Cie dzisiaj czeka...

3

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Przeczytałam wszystko od A do Z.Możesz uznać mnie,że jestem za stara,żeby z Tobą pisać.Mam 36 lat i 16 letniego i 10 letniego syna.
Sama musisz wiedzieć czego tak naprawdę chcesz,czy kochasz go by z nim być i znosić wszystko  co w tej chwili Ci w nim przeszkadza?
Bardzo dobrze,ze widzisz jego wady już teraz,czasami jesteśmy tak zaślepieni miłością,że widzimy tylko to co chcemy zobaczyć.
Pamiętaj,że jak zdecydujesz się z nim być na stałę,nie będzie łatwiej- tylko trudniej.Nie znam osoby,która zmieniłaby się na lepsze.Jeśli lubi używki,zawsze będzie do nich wracał.Najwyżej będzie to przed Tobą ukrywał,zebyś się go nie czepiała.
Sama jestem po rozwodzie.Były mąż przy ludziach był dla mnie wspaniały,kwiaty,szampan,imprezy w drogich lokalach,w domu już taki nie był.A mi na nim zależało mimo wszystko,on niestety nic nie zmienił w swoim zachowaniu(stał się bardziej agresywny,jak nie radził sobie w życiu).
Dobrze,że widzisz jego wady już teraz,możesz zadecydować o swojej przyszłości.Jak ktoś do siebie nie pasuje,nie warto się oszukiwać.Nie licz na to,że cudownie sie zmieni.
Ale sama decyduj,to jest tylko moje zdanie.Powodzenia- obojętnie co nie postanowisz.

4

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Nietypowa zeby wszystko bylo jasne, nie chce odrazu zakladac najgorszego scenariusza w Waszym przypadku. Chce Ci tylko pokazac jak u mnie sie to zakonczylo. Chcialam na sile pokazac swojemu facetowi ze mozna zyc "normalnie", normalnie wedlug mnie czyli bez alkoholu, trawki i obracajac sie wsrod takich ludzi jak ja, ale dla niego wlasnie to "normalne" nie jest. On swoja "normalnosc" tlumaczy inaczej, wiec ani ja jego oni on mnie nie jest w stanie przekonac.
U niego wiecznie w domu byl alkohol wiec nie ma sie co dziwic ze normalne dla niego jest to ze ten alkohol musi byc dalej.

5 Ostatnio edytowany przez Nietypowa (2013-02-27 12:55:03)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Takich się właśnie spodziewałam. Zdaję sobie z tego sprawę, że on raczej się nie zmieni nawet jeśli będzie mu bardzo zależało, ponieważ właśnie ona ma inny pogląd na "normalność". I wiem, że usiłuję sobie czasami wmówić, że jednak jest nadzieja, że nie ma skłonności alkoholowych, ponieważ pije rzadko. Ale z drugiej strony picie alkoholu nawet od czasu do czasu w dużych ilościach zdecydowanie mi przeszkadza, a najbardziej to, że nie umie odmówić jak mu leją i uważa że picie na imprezach to normalna sprawa i że się czepiam, bo przecież nie pije codziennie tylko raz na jakiś czas. Muszę wspomnieć jeszcze o tym, że jak idę sama do pubu/klubu i zobaczę chłopaków, którzy szaleją na parkiecie, a na ich stoliku stoi coca cola zamiast piwa to od razu porównuję ich do mojego chłopaka i jest mi przykro, że on tak nie potrafi. Czy to nie jest już powód dla którego nie powinnam z nim być? Przecież nie powinnam go porównywać. Nawet mu o tym mówiłam, chciałam pokazać mu inne towarzystwo, niepijące. On niestety uważa że wszyscy piją, bo mieszka w akademiku, a jak wiadomo tam alkohol to podstawa. On nie dopuszcza do sobie myśli, że są też ludzie na tym świecie, którzy naprawdę potrafią się bawić bez alko i są szczęśliwi. Jak z nim o tym rozmawiam i podaje przykład to on zawsze wymyśli jakiś "argument" żeby wyszło na jego. Np. ostatnio powiedział, że ktoś tam nie pije tylko dlatego, bo mu  źle po alkoholu i że jakby czuł się dobrze to by na pewno pił. Przeraża mnie to. Jak można w ogóle tak mówić. On jest w pewien sposób "zaszufladkowany". Nie znam za bardzo jego rodziców, a ona za wiele o nich nie mówi, on w ogóle nie mówi dużo. Ale zauważyłam, że jego ojciec jest bardzo ostry i wnioskuję, że to on miał nad wszystkim kontrolę i dlatego też mój chłopak jest taki łagodny, tak jakby ojciec go stłumił. Boje się też, że kiedyś może w nim wybuchnąć wszystko co w sobie nosi, co ukrywa, bo jak długo człowiek jest w stanie nie mówić nic o problemach, o sobie, o tym czego się obawia, co go boli?
Tak jak wspomniałam wcześniej nie jest dla mnie chamski, jak podnoszę głos i jestem zirytowana to zazwyczaj mnie słucha i albo sie prawie nie wypowiada co wkurza mnie jeszcze bardziej, albo po chwili zmienia temat. Ostatnio udało mi się z nim w końcu porozmawiać normalnie, w końcu wziął udział w dyskusji. Ale chyba tylko dlatego, że się przestraszył, że odejdę. Naprawdę mnie wysłuchał i narzazie na tym stanęło, że dopóki jeszcze raz się nie upije to mam się go nie czepiać i mamy i tym nie rozmawiać. Rozmowa ta była jakieś półtora tygodnia temu. Na razie jest w miare ok, ale ja i tak czuje, że sie z nim nigdy w pełni nie dogadam nawet jeśli by ograniczył ilość alkoholu, bo po prostu się za bardzo różnimy. Mimo tego, że on o mnie nigdy złego słowa nie powiedział.
Dojrzewam pomału do tego żeby zakończyć ten związek dlatego takie cenne są dla mnie opinie innych na ten temat. Coraz bardziej przekonuje się, że taki związek nie ma sensu, ale chyba jeszcze musi minąć jakiś czas zanim to zrobię.

6 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-02-27 13:27:57)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Jak czytam to co piszesz to u mnie bylo dokladnie tak samo.
Ale do czasu... Robilo sie coraz gorzej. Tez chcialam pokazac trzezwe towarzystwo to uslyszalam ze sa "nudnymi pionkami". Moj chlopak uwazal ze wszyscy pili i pija a jak ktos nie pije to cos jest z nim nie tak. Ciagle slyszalam ze lamentuje, przesadzam i wyolbrzymiam. A teraz jak juz odeszlam uslyszalam "chyba Ci to nie przeszkadzalo skoro bylas ze mna rok czasu". Wiec na sile nie zminisz jego toku myslenia. Prawie rok trzymala mnie przy nim wlasnie ta cholerna zgubna nadzieja, ze zrozumie ze sie opamieta ze zmieni swoje postpowanie. A zamiast lepiej robilo sie coraz gorzej.
Nie chce Ci radzic czy masz juz teraz to konczyc czy jeszcze zostac i czekac na to co sie wydarzy bo tego nikt nie wie, ale w moim przypadku z biegiem czasu coraz trudniej bylo mi odejsc.

7 Ostatnio edytowany przez Nietypowa (2013-02-27 14:23:42)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Przeczytałam cały wątek, który założyłaś smile. Jest podobny do mojej sytuacji , jednak mój chłopak rzadko się przy mnie upija i w ogóle rzadko to robi (może raz, dwa razy w miesiącu), a jeśli to robi to zazwyczaj w akademiku. Czasem jak nie chce się upić ze względu na mnie, a zapowiada się impreza, to ucieka do mnie na noc, bo wie że nie będzie w stanie odmówić alkoholu. Oczywiście nie bronie go i nie tłumaczę, że nie ma skłonności alkoholowych bo mniej pije. Wiem, że je ma tylko na razie jeszcze nie jest to az tak widoczne i nie jest z nim jeszcze najgorzej. Mówił mi też, że przecież pije mnie niż jakiś czas temu (chyba też o tym wspominałaś), że na początku studiów zalewał się w trupa. Wiem, że tak jest. Naprawdę dużo mniej pije ale mimo wszystko niepokoi mnie jego zachowanie. Muszę dodać, że mam ojca alkoholika ale niepijącego od 20lat, więc wiem dużo na ten temat i dlatego tak bardzo zwracam na to uwagę. Ale też zdaję sobie sprawę z tego, że jestem przewrażliwiona na tym punkcie. Na szczęście nie jestem DDA, ponieważ mój tata przestał pić jak miałam 2 latka, więc tego nie pamiętam. Moja mama zawsze mi opowiadała o nim, o różnych sytuacjach związanych z jego piciem, o tym jak ciężko jej było zanim poszedł na terapie. Mój tata też lubi o tym opowiadać, czuje misje "nawracania" ludzi pijących. Miałam dobre relacje i z nim i z mamą. Mogę powiedzieć, że miałam normalnie funkcjonującą i kochającą rodzinę. Jednak mój tata nigdy nie będzie funkcjonował jak osoba która nigdy nie miała problemów z alkoholem. Przez to że jego ojciec był alkoholikiem to nie miał odpowiednich wzorców. I mimo, że nie pije to moja mama nie miała w nim wsparcia, gdyż on był pozbawiony właśnie tego w dzieciństwie. No ale wracając do mojego chłopaka. Podałam przykład ojca ponieważ chciałam pokazać, że wiem co się wiąże z długotrwałym piciem, wiem na czym polega terapia (byłam kiedyś na otwartym meetingu z moim tatą) i wiem też że zazwyczaj w alkoholizm wpadają osoby które nie radzą sobie w życiu, które uciekają od problemów zamiast je rozwiązywać i właśnie mój chłopak tak robi ale nie jest tego świadom, dlatego mnie wyśmiewa.
Zastanawiałam się tez nad tym czy może pokazanie mu wypowiedzi innych w tym temacie przyniosą jakiś skutek, czy może wtedy zrozumie, że nie jestem jakaś dziwna, że jest wiele innych osób które mają ten sam problem z chłopakiem, może powinnam tak zrobić? Po prostu zanim zanim zerwę chce mieć 100% pewność, że zrobiłam co mogłam aby uratować nasz związek. Jeśli okaże się że nic nie da się zrobić, wtedy odejdę na pewno.
Dodam jeszcze tylko, że nie mamy tez wspólnych zainteresowań. On uwielbia jeździć na rowerze, biegać, oglądać boks, formułe 1, a ja śpiewać i tańczyć. Nasze zainteresowania są całkiem różne. Poza tym lubimy słuchać całkiem rożnej muzyki. Zdarzy się że czasem spodoba nam się to samo ale rzadko. On jest skłonny iść na kompromis. Powiedział że zapisze sie ze mną na kurs tańca jak ja będę jeździć z nim na rowerze. W sumie dobre rozwiązanie ale czy to jest dobry sposób żeby odnaleźć się w związku? Ciągłe kompromisy? Wiem że to jest potrzebne ale jednak ważne jest to by mieć wspólne zainteresowania. Pisząc to jeszcze bardziej sobie uświadamiam że we wszystkim sie różnimy. Podobno różnice przyciągają ale chyba nie aż tak duże...

Cały czas śledzę wątek, który założyłaś smile

8

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Ale na poczatku moj chlopak tez przy mnie sie nie upijal i tak samo uciekal do mnie jak dzwonili kumple bo wiedzial jak to sie skonczy. Tylko ja wczesniej nie szukalam pomocy bo myslalam ze moja milosc go uleczy. Problem w tym ze oni nie umieja odmowic.

9 Ostatnio edytowany przez Nietypowa (2013-02-27 14:32:30)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

No właśnie, nie umieją sad. To jest bardzo przykre. I wydaje mi się, że już się tego nie nauczą, bo mają za słabe charaktery i za słabą siłę woli...
A skoro piszesz, że u Ciebie na początku było podobnie to teraz tym bardziej wierzę w to że będzie coraz gorzej sad

A pokazywałaś mu wypowiedzi innych?

10

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Wiesz nie mozesz sugerowac sie tylko moim przypadkiem, bo w zyciu bywa roznie. Nie jest powiedziane ze i u Ciebie tak sie to rozwinie. Ja tez nie przypuszczalam ze ten problem dotknie wlasnie mnie. Ale gdy zaczelam dostrzegac problem alkoholu mojego chlopaka zaczelam szukac porad na forach i wszedzie znalazlam odpowiedzi typu "uciekaj poki mozesz". Swoj watek zalozylam dopiero jak juz pojawila sie faza krytyczna czyli wielodniowe ciagi. W kazdym przypadku jest tak samo, najpierw super potem coraz gorzej.

11 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-02-27 14:38:34)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Probowalam pokazac mu artykuly trzezwiejacych alkoholikow, ktorzy opisywali jak wygladal ich piciorys to uslyszalam ze "zyje w innym swiecie, ze czytam jakies bzdury i nie mam kompletnie pojecia o prawdziwym zyciu"

12 Ostatnio edytowany przez Nietypowa (2013-02-27 14:43:13)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Podejrzewam, że mój powiedziałby to samo. Jakiś czas temu oznajmił mi, że jak człowiek jest uzależniony to o tym wie i idzie terapie. Najgłupsza teoria jaką słyszałam z jego ust. Przecież właśnie na tym polega alkoholizm, że rzadko kto zdaje sobie z niego sprawę. Taki ktoś kto właśnie sobie to uświadomi to jest ok krok od sukcesu.I dokładnie to mu powiedziałam, ale on oczywiście wie swoje. Ma jakby zamknięty umysł. Wydaje mi się, że nic nie wskóram i że nie dozna cudownego odnowienia. Chyba będę to musiała zakończyć.
Spróbuje jeszcze zaciągnąć go na otwarty meeting.Jeśli nie zechce ze mną pójść albo nie to nie zadziała wtedy z nim zerwę. Nie będzie innego wyjścia.

13 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-02-27 15:13:01)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie
Nietypowa napisał/a:

Podejrzewam, że mój powiedziałby to samo. Jakiś czas temu oznajmił mi, że jak człowiek jest uzależniony to o tym wie i idzie terapie. Najgłupsza teoria jaką słyszałam z jego ust. Przecież właśnie na tym polega alkoholizm, że rzadko kto zdaje sobie z niego sprawę. Taki ktoś kto właśnie sobie to uświadomi to jest ok krok od sukcesu.I dokładnie to mu powiedziałam, ale on oczywiście wie swoje. Ma jakby zamknięty umysł. Wydaje mi się, że nic nie wskóram i że nie dozna cudownego odnowienia. Chyba będę to musiała zakończyć.

Hehe wiesz co az sie rozesmialam. Twoj facet nie ma w ogole pojecia o tym. Wlasnie uzaleznienie polega na tym ze czlowiek zyje w swiecie iluzji i zaprzeczen. Cytat z pewnej strony o alkoholizmie "Alkoholizm to jedyna choroba, która będzie Ci wmawiać, że na nią nie chorujesz..."
Moj byly do dzisiaj twierdzi ze nie ma problemu z piciem i moze przestac kiedy chce, ale na diagnozie w osrodku leczenia uzaleznien skierowano go na terapie. Wiec mu powiedzialam: jak to nie masz problemu? Gdybys nie mial to odeslano by Cie do domu a nie zapisano na terpaie. Ale on stoi przy swoim.
Po pierwszej wizycie w osrodku powiedzial do mnie ze to ja zrobilam z niego alkoholika, bo go tam wyslalam.
Twierdzil ze pije przeze mnie, bo go denerwuje, nie jestesmy razem a on dalej pije. Teraz twierdzi ze nie dalam mu odpowiedniego wsparcia. Zawsze bedzie widzial przyczyne we mnie i innych a nigdy w butelce i swoim uzaleznieniu. Na tym wlasnie polega ta okrpna choroba. Przeczytaj tez post Łookasza

14 Ostatnio edytowany przez Nietypowa (2013-02-27 15:18:10)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

To powiem Ci jeszcze że kupiłam książkę "koniec z kacem" Allen'a Carr. Przeczytałam ją całą i bardzo pasowała mi do mojego chłopaka, normalnie jakby opisywał właśnie jego. Podarowałam mu ją. Przeczytał całą ale tak jak się spodziewałam stwierdził "ciekawa książka, ale ja nie mam problemu", no czego innego ja sie mogłam spodziewać ;/. Całkowicie inaczej zrozumiał wszystkie przykłady podane przez autora niż ja, bo z nim potem rozmawiałam.
Skoro Twój chłopak poszedł na terapie tylko ze względu na ciebie i jeszcze stwierdził, że to Ty mu wmówiłaś że jest alkoholikiem, to mu ta terapia niestety nie pomoże. Ale przynajmniej spróbował, a podejrzewam że mój tego nie zrobi.

Czytałam post Łookasza i podziwiam że miał tyle siły aby z tym skończyć smile

15 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-02-27 15:20:29)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

No wlasnie zdalam sobie sprawe ze ta terapia nic nie da i dlatego musialam zrezygnowac z tego zwiazku. Uwierz mi nie jest mi latwo, tesknie za nim, brakuje mi go, czasami placze. Ale z biegiem czasu mi przejdzie i bede zyla w spokoju a nie w wiecznym napieciu. Juz jestem psychicznie zmeczona i  skaleczona, a pozniej byloby jeszcze gorzej...
Jak to mowia alkoholik ma dwie drogi: albo dostrzeze problem i postanawia trzezwiec albo idzie na smierc.

16

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Podziwiam Cię za to, że zdecydowałaś się z nim rozstać smile. Mam nadzieję, że będę miała tyle samo siły. Ja mam chyba o tyle łatwiej, że chyba go nie kocham, tylko mi po prostu zależy i się przywiązałam. Tylko nie wiem co mam mu powiedzieć, bo podejrzewam, że jak mu podam powód to nie zrozumie i uzna że jestem nienormalna. Zapewne tak będzie i zapewne też będę chciała dalej mu tłumaczyć, choć to nie będzie miało sensu. Ale mam nadzieje, że mimo wszystko zrozumie, że źle na mnie wpływa i że nie jestem z nim szczęśliwa, i że dlatego rozstanie to najlepsze wyjście.

17 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-02-27 15:35:29)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

To nie bylo latwe, ale jak widzisz ze trzeba od niego uciekac i otoczenie tez Ci tak radzi to w koncu to dociara. We mnie toczyla sie wewnetrzna walka rozum mowil uciekaj jak najdalej a serce prowadzilo mnie do niego. To jest cos okropnego. On sam widzial ze cos jest nie tak, pytal czemu jestem smutna ale nie potrafilam mu powiedziec "rozum karze mi od Ciebie wiac".
Ostrzegalam go ze odejde tylko on myslal ze zartuje. A teraz wlasnie twierdzi ze jestem nienormalna bo on by gory dla mnie mogl przenosic a ja tak to skonczylam.

18

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Zobaczymy jak to będzie. Wiem, że jak się od niego uwolnię to poczuję ulgę. Zapewne nie na początku, ale w późniejszym czasie. Jeśli to zrobię to napiszę o tym smile

19

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Przemysl wszystko, na spokojnie poukladaj w glowie. Zycze powodzenia

20

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Nietypowa, jesteście ze sobą dopiero kilka miesięcy, a Ty nie znając go jeszcze zbyt dobrze, potrafisz wskazać wiele jego wad i różnic między wami. Przez moment odniosłam wrażenie, że trochę liczysz na to, że ktoś Ci doradzi, żebyś go zostawiła. Nie zrozum mnie źle, jesteś bardzo świadomą osobą, to dobrze smile Moim zdaniem nie jest to chłopak dla Ciebie, a przynajmniej tyle jestem w stanie powiedzieć po tych kilku postach.

21

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

NIETYPOWA.
U mnie były mąż nie miał problemów alkoholowych,raczej psychiczne fobie jak się póżniej okazało.Dwanaście lat byłam jego żoną,bo nie widziałam jego wad.Teraz prawie 4 lata po rozwodzie,jego znajomi potrafią mi powiedzieć,że on zawsze taki był tylko ja tego nie widziałam...
Ty jesteś w tej dobrej sytuacji,że widzisz w nim wady.Jak coś nie gra na początku związku,to wiej póki jeszcze możesz.Twój kobiecy instynkt daje ci znaki,których nie powinnaś bagatelizować.Ja byłam zbyt zaślepiona ,żeby zauważyć,ze coś jest nie tak.
Od 2 lat jestem szczęśliwą mężatką z człowiekiem,z którym rozumiemy sie bez słów.
Nie marnuj sobie życia.

22 Ostatnio edytowany przez Nietypowa (2013-02-27 21:38:05)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

allegra90, jestem z nim pól roku i jest dokładnie tak jak piszesz. Bardzo chciałabym aby wszystko dało się jakoś rozwiązać i żeby się zmienił, ale jednocześnie wiem że to nie jest możliwe. Poprzez swój post chciałam pokazać, że to chyba jest nie do uratowania. Mimo że nadzieja umiera ostatnia to nie liczyłam za bardzo na odpowiedzi typu "zostań z nim, bo da sie to jeszcze naprawić". Jestem świadoma, że taki związek raczej nie ma szans ale potrzebowałam potwierdzenia mojego myślenie przez innych, abym nie miała już żadnych wątpliwości co do rozstania się z nim. Dlatego bardzo dziękuję za odpowiedzi, naprawdę mi pomogły smile. Feniks 7, posłucham twoich rad i zwieje smile
Teraz pozostaje mi tylko rozmowa z nim. Trudna sprawa. Już raz zerwałam z chłopakiem i to był dla mnie koszmar mimo, że nasz związek był całkowitą pomyłką i mi na nim w ogóle nie zależało. Bardzo to przezywałam, a on jeszcze próbował mną manipulować i przez to miałam mętlik w głowie. Bardzo chciał żebym nie odchodziła ale ja czułam do niego niechęć. Mimo wszystko zrywając z nim płakałam. Boje się myśleć jak to będzie z moim obecnym chłopakiem, ponieważ jestem z nim zdecydowanie bardziej związana uczuciowo niż z poprzednim. On jest zupełnie inny ale boje się jego reakcji. Wiem, że nie jestem jedyna, która ma ten problem, bo zerwać jest zawsze ciężko, tym bardziej jak ktoś jest dla ciebie dobry i się stara tak jak on. Na razie jestem daleko od niego bo pojechałam do rodzinnego domu ale w ten weekend do mnie przyjeżdża. Nie będę mu tego mówić właśnie wtedy, ponieważ dałam mu przecież czas, umówiliśmy się że dopóki się na nim nie zawiodę kolejny raz przez alkohol, dopóty mam z nim o tym nie rozmawiać, więc muszę przeczekać. Wiem że prędzej czy później i tak za dużo wypije i coś zawali dlatego uzbroję się w cierpliwość. Wtedy będę miała przynajmniej argument dlaczego nie chcę z nim być i dlaczego musimy się rozstać.

23

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Jest 7 miliardów ludzi na świecie, z czego połowa to mężczyźni, a dla was zerwanie z jednym idiotą to tragedia...

Zaprawdę dochodzę do przekonania że sprawny mózg jest dla niektórych pań kontratrakcyjny.

24

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie
Pan Lewski napisał/a:

Jest 7 miliardów ludzi na świecie, z czego połowa to mężczyźni, a dla was zerwanie z jednym idiotą to tragedia...

Zaprawdę dochodzę do przekonania że sprawny mózg jest dla niektórych pań kontratrakcyjny.

Wybaczcie offtopic, ale... Panie Lewski, uwielbiam Twoje wypowiedzi.

A teraz do rzeczy - Autorko, jesteś z facetem dopiero pol roku, a większość jego cech Ci przeszkadza smile
To jest, według mnie, wystarczający argument, żeby związek zakończyć.

Piszesz, ze z jednej strony super, ze dla Ciebie przestał palić trawkę, a po chwili "nie chce, żeby robił to dla mnie, bo to nie daje mi żadnej pewności, ze do tego nie wróci". Nie uważasz, ze jeśli jest się w związku, to nie powinno się tylko wymagać?
Czy dajesz choć troszeczkę swojemu facetowi odczuć, ze jesteś z niego dumna, ze już nie jara? Ze Ci się to podoba? Czy chwalisz go za tego typu osiągnięcia? Czy tylko chodzisz i marudzisz, ze musi zmienić to, to, to i jeszcze to? Nie stworzysz z nikim szczęśliwego związku, jeśli tego nie zrozumiesz, choćby facet nie pil, nie palił, znajdziesz zawsze coś, co Ci się wyda dziwne, niefajne. Dlaczego? Bo ludzie maja wady.

Oczywiście nie pochwalam ani chlania, ani jarania. Ale uważam, ze oboje macie problem. Twój chłopak z używkami, a Ty z akceptacja.

Odpowiedz sobie na pytania, czy kochasz swojego faceta, czy jesteś gotowa dać coś od siebie, pomoc mu w zaprzestaniu korzystania z używek. Jeśli chociaż jedna odpowiedz to "nie", daj sobie spokój.

25

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Uważam, że Nietypowa próbuje siebie usprawiedliwić przed samą sobą. Nietypowa postanowiłaś z nim zerwać to zerwij i nie kombinuj. Nie słódź słonej wody.

26 Ostatnio edytowany przez Nietypowa (2013-02-28 14:40:40)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie
Pan Lewski napisał/a:

Jest 7 miliardów ludzi na świecie, z czego połowa to mężczyźni, a dla was zerwanie z jednym idiotą to tragedia...

Zaprawdę dochodzę do przekonania że sprawny mózg jest dla niektórych pań kontratrakcyjny.

Po pierwsze nie uważam go za idiotę, po drugie nie traktuje innego człowieka jak narzędzie. Mimo, że mam świadomość że muszę z nim zerwać, to wiem że to nie będzie łatwe, bo każdemu człowiekowi należy się choć trochę szacunku, szczególnie takiemu który jest w porządku w stosunku do mnie. Poprostu nie pasujemy do sobie. A mózgu bym nie używała gdybym wmawiała sobie że taki związek ma sens, ot co.

Cynicznahipo napisał/a:

Piszesz, ze z jednej strony super, ze dla Ciebie przestał palić trawkę, a po chwili "nie chce, żeby robił to dla mnie, bo to nie daje mi żadnej pewności, ze do tego nie wróci". Nie uważasz, ze jeśli jest się w związku, to nie powinno się tylko wymagać?
Czy dajesz choć troszeczkę swojemu facetowi odczuć, ze jesteś z niego dumna, ze już nie jara? Ze Ci się to podoba? Czy chwalisz go za tego typu osiągnięcia? Czy tylko chodzisz i marudzisz, ze musi zmienić to, to, to i jeszcze to? Nie stworzysz z nikim szczęśliwego związku, jeśli tego nie zrozumiesz, choćby facet nie pil, nie palił, znajdziesz zawsze coś, co Ci się wyda dziwne, niefajne. Dlaczego? Bo ludzie maja wady.

Oczywiście że próbowałam. Wiele razy mówiłam mu że ciesze się że zmniejszył ilość alkoholu kiedy przez miesiąc prawie nie pił. Dobrze wiem, że należy chwalić dlatego też to robiłam. Ale to nic nie dawało. Jak mi obiecał pierwszy raz że nie bedzie jarać to mi było naprawdę miło. Ale potem okazało sie że nie dotrzymał słowa dodając że w sumie obietnice nie są wcale takie ważne. Bardzo mi się to nie spodobało. Dopiero jak mu powiedzialam że czuje się okropnie i że złamał dane słowo to ponownie obiecał. Poza tym za każdym razem mówi mi inną wersje. Raz powiedział że nigdy nie palił trawy regularnie, a jakis miesiąc później stwierdzil że palił własnie regularnie. Jak mu to wypomniałam to stwierdził że wcale tak nie mówił wcześniej, a potem zaczął sie wymigiwać że jednak wcale nie regularnie tylko raz na tydzien. Mozna mętliku dostac ;/ I on tak ma nie tylko jesli chodzi o używki (z alko jest podobnie), tylko na większosc tematów. Co jakiś czas podaje mi inna wersje i wypiera że wcale nie mówił wczesniej inaczej. I jak ja mam sie czuć? Nie moge mu nawet zaufać.
On zna się na komputerach dlatego często mi pomaga. Zawsze go chwale i okazuję wdzięczność. Widze że sie wtedy cieszy. Tak samo w wielu innych sprawach. Kiedy widze że naprawde sie stara to zawsze mu okazuje że to zauważam. Kiedy kupuje mi kwiaty, czy przyjeżdża po mnie samochodem to tak samo okazuję mu wdzięczność.
Wiec nie jest tak jak piszesz. Bardzo długio sie staraam ale brakuje mi juz sił i przez to sie oddalam od niego.

Cynicznahipo napisał/a:

Odpowiedz sobie na pytania, czy kochasz swojego faceta, czy jesteś gotowa dać coś od siebie, pomoc mu w zaprzestaniu korzystania z używek. Jeśli chociaż jedna odpowiedz to "nie", daj sobie spokój.

Cały czas próbuję mu pomóc ale bez skutku. Nie mam już pomysłów w jaki sposób moge go wyciągnąć z nałogu. I niestety zdaje sobie sprawę, że on sam najpierw musiałby to zrozumieć, że ma problem, a on to wypiera. W takim wypadku ja nic nie wskóram choćbym bardzo chciala. Tak jak napisalam wczesniej spróbuje ostatni raz i zaproponuje mu otwarty meeting. Jesli odmówi pójścia tam ze mną to będę musiala zerwać. Czy go kocham? Chyba nie. Wydawalo mi sie że kochałam. Przez jakiś czas czułam że sie coraz bardziej do niego przywiązuje i że jest coraz lepiej. Nawet miałam mu ochotę wyznać miłość. Ale po zdarzeniu które miało miejsce 2 tygodnie temu (alkohol) nagle jakby na chwile odeszły moje wszystkie uczucia do niego. On do tego doprowadził. Kilka dni później było troche lepiej ale już nie potrafiłam go traktowac tak jak kilka tygodni temu. Za dużo razy juz się na nim zawiodłam, a to ostanie zdarzenie przelało czarę goryczy. Od tamtego czasu czuje do niego złość i mimo, że czasem jest fajnie i tęsknie(jestem daleko wiec to normalne że tęsknie) to czuje że już nie bedzie tak samo jak wczesniej. Wiem że mogło by być gdyby zmienił swoje myslenie na temat alkoholu i marihuany, a żeby tak się stało potrzebna jest terapia na którą on nie chce iść. To co ja mogę zrobić? Czekać aż moja miłosć go cudownie odmieni? Chyba nie bardzo...

TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:

Uważam, że Nietypowa próbuje siebie usprawiedliwić przed samą sobą. Nietypowa postanowiłaś z nim zerwać to zerwij i nie kombinuj. Nie słódź słonej wody.

Może nie nazwałabym tego usprawiedliwianiem przed samym sobą, tylko potwierdzeniem przez innych że mam racje. I dzięki wcześniejszym komentarzom
allegra90, niunia77 i Fenix 7 podjęłam decyzje. I tak jak piszesz, skoro postanowiłam, że chce zerwać to tak też robię i wcale nie kombinuje, bo nadzieja jest już zbyt mała.

27

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Sprawa jest prosta, droga autorko. Nie kochasz go, wszystko Ci w nim przeszkadza.
Po prostu go rzuć. Marnujesz czas sobie i jemu.
Ty chciałabyś żeby on się zmienił, jakby to on był jedynym problemem. Może on nie powinien upijać się raz czy dwa razy w miesiącu na imprezie w akademiku, chociaż jest młody i nie wyszalał się jeszcze. Ja nie widzę takiego wielkiego problemu, o jakim  Ty mówisz.
Ja, wszyscy moi znajomi, moi rodzice, ich znajomi wszyscy imprezowali bez przerwy jak byli młodzi, pili, palili trawkę nawet niektórzy. Tylko narkotyków jakichkolwiek innych się wystrzegali.
I .. jaka niespodzianka, dwie osoby z tego wszystkiego są alkoholikami. Reszta przykładnymi poważnymi ludźmi na dobrych stanowiskach i w udanych związkach.

Tobie się nie podoba, że ma zainteresowania inne od Ciebie, że pije, że pali, że ma inne poglądy, że jest za łagodny, za bardzo ugodowy.
Nie chcesz iść na kompromisy, z tymi zainteresowaniami chociażby. Więc jaki związek Ty chcesz stworzyć? No chyba z kolegą gejem, żeby razem tańczyć i śpiewać i oglądać seriale i kupować ubrania.

Moim zdaniem on to niedojrzały chłopak, a Ty jesteś niedojrzałą dziewczyną.

28 Ostatnio edytowany przez Nietypowa (2013-02-28 21:11:06)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie
NinaLafairy napisał/a:

Sprawa jest prosta, droga autorko. Nie kochasz go, wszystko Ci w nim przeszkadza.
Po prostu go rzuć. Marnujesz czas sobie i jemu.
Ty chciałabyś żeby on się zmienił, jakby to on był jedynym problemem. Może on nie powinien upijać się raz czy dwa razy w miesiącu na imprezie w akademiku, chociaż jest młody i nie wyszalał się jeszcze. Ja nie widzę takiego wielkiego problemu, o jakim  Ty mówisz.
Ja, wszyscy moi znajomi, moi rodzice, ich znajomi wszyscy imprezowali bez przerwy jak byli młodzi, pili, palili trawkę nawet niektórzy. Tylko narkotyków jakichkolwiek innych się wystrzegali.
I .. jaka niespodzianka, dwie osoby z tego wszystkiego są alkoholikami. Reszta przykładnymi poważnymi ludźmi na dobrych stanowiskach i w udanych związkach.

Tobie się nie podoba, że ma zainteresowania inne od Ciebie, że pije, że pali, że ma inne poglądy, że jest za łagodny, za bardzo ugodowy.
Nie chcesz iść na kompromisy, z tymi zainteresowaniami chociażby. Więc jaki związek Ty chcesz stworzyć? No chyba z kolegą gejem, żeby razem tańczyć i śpiewać i oglądać seriale i kupować ubrania.

Moim zdaniem on to niedojrzały chłopak, a Ty jesteś niedojrzałą dziewczyną.

Napisałam Ci długa odpowiedź, ale mi się niestety skasowała. Po tym uświadomiłam sobie że w sumie dobrze, bo nie ma co się wysilać na tłumaczenie Ci.  Wystarczy że 3 osoby zrozumiały mój problem i wiedzą dużo o uzależnieniach. Widzę, że ty nie wiesz za wiele dlatego nie zrozumiesz mojego problemu. A mój chłopak ma 26 lat, więc powinien juz się wyszaleć i zacząć myśleć poważnie, zamiast dalej mieszkać w akademiku.
Uważam się za bardzo dojrzałą osobę, ale w sumie nie zależy mi na tym żeby ci to udowadniać. Tyle w tym temacie.

29 Ostatnio edytowany przez Remi (2013-02-28 21:17:44)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie
Nietypowa napisał/a:

Powiedział że zapisze sie ze mną na kurs tańca jak ja będę jeździć z nim na rowerze. W sumie dobre rozwiązanie ale czy to jest dobry sposób żeby odnaleźć się w związku? Ciągłe kompromisy? Wiem że to jest potrzebne ale jednak ważne jest to by mieć wspólne zainteresowania. Pisząc to jeszcze bardziej sobie uświadamiam że we wszystkim sie różnimy. Podobno różnice przyciągają ale chyba nie aż tak duże...

Związek to właśnie sztuka kompromisu.
Przeczytałem wątek i parę wniosków mi się nasuwa.

1. To najzupełniej normalny facet, z dobrymi cechami, ugodowy, ale mający swoje zdanie, troszkę uparty, ma swoje zainteresowania.
2. Pije rzadko, pali rzadko, każdy facet w jego wieku przeżył młode lata i lubi zabawę, co normalne.
3. Z treści tematu wynika, że darzy autorkę uczuciem.
4. Jest młody więc popełnia błędy, nie do końca jest dojrzały, ale liczba dojrzałych w pełni w jego wieku mężczyzn to pewnie kilka procent.
5. Autorka kreuje się na dojrzałą, pewną swoich poglądów kobietę, taką kryształową bez wady jednej, a wiecznie marudzi i narzeka na swego partnera
6. Nie ma ludzi bez wad
7. Szuka faceta z silnym charakterem, jej partner takiego słabiutkiego nie ma wcale.
8  Silny facet - ma swoje hobby, jest uparty raczej, stawia na swoim. Idzie to w sprzeczności z ideałami autorki, która lubi zmieniać na swój wymarzony ideał. Więc brakuje jej kłótliwego, nieugodowego faceta, który powie jej co ona lubi, gdzie ma iść, albo co robić. Bo autorka sama tego nie wie smile Ironia - znowu mili, ugodowi faceci są skreślani.
9 Może by rozejść się i zejść za 10 lat.
10 Jeśli stawiamy wymagania, zacznijmy je od siebie. Jeśli ktoś ma inny styl życia lub poglądy, nie oznacza to, że tej osoby nie rozumie wink

30 Ostatnio edytowany przez Nietypowa (2013-02-28 23:25:38)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie
Remi napisał/a:
Nietypowa napisał/a:

Powiedział że zapisze sie ze mną na kurs tańca jak ja będę jeździć z nim na rowerze. W sumie dobre rozwiązanie ale czy to jest dobry sposób żeby odnaleźć się w związku? Ciągłe kompromisy? Wiem że to jest potrzebne ale jednak ważne jest to by mieć wspólne zainteresowania. Pisząc to jeszcze bardziej sobie uświadamiam że we wszystkim sie różnimy. Podobno różnice przyciągają ale chyba nie aż tak duże...

Związek to właśnie sztuka kompromisu.
Przeczytałem wątek i parę wniosków mi się nasuwa.

1. To najzupełniej normalny facet, z dobrymi cechami, ugodowy, ale mający swoje zdanie, troszkę uparty, ma swoje zainteresowania.
2. Pije rzadko, pali rzadko, każdy facet w jego wieku przeżył młode lata i lubi zabawę, co normalne.
3. Z treści tematu wynika, że darzy autorkę uczuciem.
4. Jest młody więc popełnia błędy, nie do końca jest dojrzały, ale liczba dojrzałych w pełni w jego wieku mężczyzn to pewnie kilka procent.
5. Autorka kreuje się na dojrzałą, pewną swoich poglądów kobietę, taką kryształową bez wady jednej, a wiecznie marudzi i narzeka na swego partnera
6. Nie ma ludzi bez wad
7. Szuka faceta z silnym charakterem, jej partner takiego słabiutkiego nie ma wcale.
8  Silny facet - ma swoje hobby, jest uparty raczej, stawia na swoim. Idzie to w sprzeczności z ideałami autorki, która lubi zmieniać na swój wymarzony ideał. Więc brakuje jej kłótliwego, nieugodowego faceta, który powie jej co ona lubi, gdzie ma iść, albo co robić. Bo autorka sama tego nie wie smile Ironia - znowu mili, ugodowi faceci są skreślani.
9 Może by rozejść się i zejść za 10 lat.
10 Jeśli stawiamy wymagania, zacznijmy je od siebie. Jeśli ktoś ma inny styl życia lub poglądy, nie oznacza to, że tej osoby nie rozumie wink

Bardzo mi miło, że wypowiedział sie jakiś mężczyzna smile. Ale z prawie żadnym punktem się nie zgadzam. Odniosę się do każdego.
ad 1. Ta jego ugodowość wcale nie jest az taka fajna jak się wydaje, ponieważ nigdy nie mówi mi co mu sie nie podoba, chociaż go o to proszę. Po prostu zmienia temat albo mnie wyśmiewa. Wg. Ciebie to jest odpowiedzialny i poważny człowiek? Moze i ma czasem swoje zdanie  ale niestety nie umie się bronić kiedy należy. Nie lubi brać udziału w dyskusjach, bo boi się wyłaniać z tłumu. Nie umie walczyć o swoje. Nie umie podejmować decyzji, ucieka od nich. A ja nie mam zamiaru całe życie się nim opiekować i mówić mu co ma robić.
ad 2. Pije zdecydowanie za często. I nie ma umiaru. ma rano takiego kaca że nie jest w stanie się ze mną spotkać mimo że się umawiał i obiecywał, że tak duzo pić nie będzie. I nie jest już wcale taki młody, ma 26 lat. dalej mieszka w akademiku i widzę, że nie zamierza się z niego prędko wyprowadzać, bo bardzo odpowiada mu imprezowe życie. Uważa że w domu będzie nudno, bo przecież nie będzie tam non stop kolegów od kieliszka...
ad 3. Z tym sie zgodzę i m.in. dlatego tak ciężko mi z nim zerwać, bo do tego jest dobrym człowiekiem i na pewno zasługuje na szczęście. Ale myslę że ze mną nie będzie go miał w przyszłości.
ad 4. Patrz pk 2.
ad 5. mam mnóstwo wad z czego doskonale zdaję sobie sprawę. Wyobraź sobie, że często się zastanawiam nad tym jak on ze mną wytrzymuje, bo dobrze wiem że ciągle prawie mu kazania i coś mi nie pasuje. I uwierz, że wiele razy prosiłam go o to aby mi powiedział co mu we mnie przeszkadza, ale odpowiedź jest zawsze ta sama - nic. Wiem, że mu bardzo zależy ale trzeba mówić o wadach, tak jak sam wypomniałeś, a on właśnie nie chce mi nic powiedzieć, to jak ja mam się zmieniać dla niego?
ad 6.patrz pk 5
ad 7. Ciężko określić jaki ma charakter. na pewno nie jest pantoflarzem z czego się bardzo cieszę. wyraża swoje zdanie na temat muzyki i zainteresowań, to też się chwali i doceniam to. Ale nie ma silnej woli i nie umie się bronić tak jak wcześniej pisałam. Jest bardzo podatny na kolegów. Nie chce sie wyróżniać, woli robić to co oni żeby sie nie narażać. Co mnie bardzo denerwuje. Przez to że wiele lat pił, teraz jest mu to niezbędne do życia i chociaż raz dziennie musi wspomnieć o alkoholu. jak wejdziemy do sklepu najpierw co widzi? Alkohol.
ad 8 i 9. Nie szukam kłótliwego i nieugodowego tylko takiego z silnym charakterem, który będzie wiedział ile powinien wypić aby rano normalnie funkcjonować i nie łamać obietnic przez alkohol. Zainteresowań nie musi mieć dokładnie tych samych. I możemy iść na kompromisy tak jak napisałam wcześniej - rower za taniec, ale tych różnic jest za dużo, nie tylko jeśli chodzi o zainteresowania dlatego myślę że to facet nie dla mnie, mimo że sie przywiązałam i mi na nim zależy. Gdyby nie zależało, to już bym dawno z nim zerwała. Mam też dość tego, że to ja ciągle muszę wymyślać jakieś wyjścia. On to by najchętniej tylko siedział ze mną w domu co mi nie odpowiada. Chciałabym żeby powiedział mi - idziemy tu i tu, a nie żebym musiała się za każdym razem dopominać o jakieś wyjście. Szukam faceta odpowiedzialnego, na którym będę mogła się oprzeć, a on mi nie daje bezpieczeństwa m.in przez soje picie i wg. mnie dość słaby charakter.
ad 10. On mnie zupełnie nie rozumie. Gdyby tak nie było to by mnie słuchał i starał ze mną prowadzić dyskusje. I nie wyśmiewał by mnie. Wiele razy rozmawiałam z nim spokojnie i mówiłam co mi nie pasuje ale on wszystko rozumie inaczej niż ja, w ogóle nie zgada z się z tym co mowie. Czuję teraz blokadę przed zwierzeniem się mu, bo wiem jak na to reaguje. jak go proszę o rade to też nie bardzo umie odpowiedzieć coś stosownego. To jest wg, Ciebie człowiek który rozumie swoja kobietę? Czy naprawdę tak ciężko jest kogoś wysłuchać i porozmawiać?

I na koniec chciałam jeszcze dodać, że przecież w końcu przejdzie fascynacja, zauroczenie i co nam pozostanie skoro mamy ze sobą tak mało wspólnego i nie umiemy ze soba rozmawiać?

Mysle że napisałam wystarczająco dużo smile
I naprawdę mi na nim bardzo zależało. Gdyby tak nie było to bym tyle razy nie próbowała z nim rozmawiać i ratować ten związek. Gdym nic do niego nie czułą to dawno bym juz z tym skończyła.

31

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie
niunia77 napisał/a:

To nie bylo latwe, ale jak widzisz ze trzeba od niego uciekac i otoczenie tez Ci tak radzi to w koncu to dociara. We mnie toczyla sie wewnetrzna walka rozum mowil uciekaj jak najdalej a serce prowadzilo mnie do niego. To jest cos okropnego. On sam widzial ze cos jest nie tak, pytal czemu jestem smutna ale nie potrafilam mu powiedziec "rozum karze mi od Ciebie wiac".
Ostrzegalam go ze odejde tylko on myslal ze zartuje. A teraz wlasnie twierdzi ze jestem nienormalna bo on by gory dla mnie mogl przenosic a ja tak to skonczylam.

niunia77, jak ja dobrze Cię rozumiem. Minęły 3 m-ce od mojego rozstania. a ja nadal mam ochotę biec za moim eks. Absolutnie nie rozumem, ale chyba sercem. Rozum juz dawno odkrył, że nie warto. Serce? Cóż ciągle wierzy...
U mnie picie było, ja sobie też czasem wypiłam, ale zrozumiałm ten błąd. On... problemy z wybuchowością, silny gniew, który udzielał mi się? jak żyć z takim czymś?

32 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-03-01 13:07:39)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie
onaona napisał/a:
niunia77 napisał/a:

To nie bylo latwe, ale jak widzisz ze trzeba od niego uciekac i otoczenie tez Ci tak radzi to w koncu to dociara. We mnie toczyla sie wewnetrzna walka rozum mowil uciekaj jak najdalej a serce prowadzilo mnie do niego. To jest cos okropnego. On sam widzial ze cos jest nie tak, pytal czemu jestem smutna ale nie potrafilam mu powiedziec "rozum karze mi od Ciebie wiac".
Ostrzegalam go ze odejde tylko on myslal ze zartuje. A teraz wlasnie twierdzi ze jestem nienormalna bo on by gory dla mnie mogl przenosic a ja tak to skonczylam.

niunia77, jak ja dobrze Cię rozumiem. Minęły 3 m-ce od mojego rozstania. a ja nadal mam ochotę biec za moim eks. Absolutnie nie rozumem, ale chyba sercem. Rozum juz dawno odkrył, że nie warto. Serce? Cóż ciągle wierzy...
U mnie picie było, ja sobie też czasem wypiłam, ale zrozumiałm ten błąd. On... problemy z wybuchowością, silny gniew, który udzielał mi się? jak żyć z takim czymś?

Tak jak pisalam wyzej, to jest cos strasznego czego nikomu nigdy nie zycze. Rozum krzyczal NIE, "jestes glupia, co Ty wyprawiasz" a serce bralo nogi za pas i prowadzilo mnie jak najszybciej na spotkanie z nim. Zaczelam czytac ksiazke "Koniec wspoluzaleznienia". Czuje ze potrzebuje terapii, ale mam jeszcze jakas wewnetrzna blokade, wstydze sie i boje...
...prowadzilo serce albo wspoluzaleznienie, ale chyba serce...

33 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-03-01 19:01:27)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Tobie wiele rzeczy w nim przeszkadza, nie tylko, to że pije.
I szukasz tutaj tylko potwierdzenia, że masz racje, a nie opinii ludzi.
On ma 26 lat, i owszem powinien już być bardziej dojrzały. Ale Ty chociaż uważasz siebie za osobę dojrzałą, to taka w tych wypowiedziach nie jesteś.
Dojrzałość to coś więcej moim zdaniem niż nie picie alkoholu i myślenie o przyszłości. Ale to zrozumiesz pewnego dnia.
Poza tym masz widocznie tak słaby charakter jak on. Bo nawet go nie kochasz, wszystko Ci w nim przeszkadza a jesteś za słaba żeby z nim zerwać bez rad innych ludzi, bo jesteś do niego przyzwyczajona. Tak jak alkoholik do alkoholu jest przyzwyczajony.
Moim zdaniem zbyt surowo oceniasz ludzi.
A tamtym kobietom zdaje się, ze rozumieją. One kochały swoich facetów, którzy byli złymi chłopcami. Kochały i stąd miały problem. Twoja sytuacja jest inna, i w dodatku znamy ją z tylko Twojej strony.
A wydaje mi się, że mimo, że wspominasz, że masz wady to jednak kreujesz się na taką Panią Doskonałą.

34 Ostatnio edytowany przez Nietypowa (2013-03-02 00:22:22)

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie
NinaLafairy napisał/a:

Tobie wiele rzeczy w nim przeszkadza, nie tylko, to że pije.
I szukasz tutaj tylko potwierdzenia, że masz racje, a nie opinii ludzi.
On ma 26 lat, i owszem powinien już być bardziej dojrzały. Ale Ty chociaż uważasz siebie za osobę dojrzałą, to taka w tych wypowiedziach nie jesteś.
Dojrzałość to coś więcej moim zdaniem niż nie picie alkoholu i myślenie o przyszłości. Ale to zrozumiesz pewnego dnia.

To że pije, wiąże się z wszystkimi innymi jego cechami, które opisałam, bo alkohol ma olbrzymi wpływ na człowieka i na całe jego życie. A tak poza tym spójrz na temat tego wątku, nie wspomniałam w nim o używkach, tylko o różnicach między nami i cały czas się tego trzymam. Oczywiście, że jestem tez ciekawa opinii innych ludzi, inaczej nie opisywałabym mojej sytuacji. A to że szukam potwierdzenia wiąże się z tym, że zdałam sobie sprawę że ten związek nie ma sensu i moim zdaniem to jest właśnie dojrzałość. Nie oszukuje się. A przynajmniej staram się nie oszukiwać.

NinaLafairy napisał/a:

Poza tym masz widocznie tak słaby charakter jak on. Bo nawet go nie kochasz, wszystko Ci w nim przeszkadza a jesteś za słaba żeby z nim zerwać bez rad innych ludzi, bo jesteś do niego przyzwyczajona. Tak jak alkoholik do alkoholu jest przyzwyczajony.

Gdybym była za słaba żeby zerwać to bym tego nie postanowiła (czytaj kilka postów wyżej). A to że radze się innych to znak że myślę rozumem a nie sercem, a w tym wypadku to jest bardzo cenna umiejętność. Czasem warto posłuchać tego co inni mówią, a nie być zamkniętym i słuchać tylko siebie. Jestem do niego przyzwyczajona, owszem ale to nie oznacza że mi nie zależy. Pisałam wcześniej że jakiś czas temu miałam wielką ochotę powiedzieć mu że go kocham, bo tak waśnie czułam. Ale niedługo po tym znowu się na nim zawiodłam, już o tym pisałam. Wtedy zaczęłam dopiero poważnie myśleć o zerwaniu z nim, bo uświadomiłam sobie, że może zrujnować mi życie i być może sobie też przez to że się tak różnimy i mamy inne priorytety życiowe. Można by rzec, że się obudziłam w porę. Czy to oznacza niedojrzałość? Myślę że wręcz odwrotnie. Wiem też, że byłabym w stanie ponownie się w nim zakochać/pokochać go gdyby poszedł na terapie i zmienił swoje zachowanie. I nie chodzi mi o charakter, tylko zachowanie, które wiąże się z jego nadużywaniem alkoholu, czyli z tym że ucieka od problemów, nie potrafi sobie z nimi radzić, ciągle zmienia zdanie, nie dotrzymuje słowa i nie potrafi podejmować decyzji. Chciałabym połączyć się z nim duchowo, rozumieć go i żeby on rozumiał mnie, bo to jest najważniejsze. I żadne zauroczenie/ zakochanie nie pomoże, kiedy ludzie nie umieją z sobą rozmawiać.

NinaLafairy napisał/a:

Moim zdaniem zbyt surowo oceniasz ludzi.
A tamtym kobietom zdaje się, ze rozumieją. One kochały swoich facetów, którzy byli złymi chłopcami. Kochały i stąd miały problem. Twoja sytuacja jest inna, i w dodatku znamy ją z tylko Twojej strony.
A wydaje mi się, że mimo, że wspominasz, że masz wady to jednak kreujesz się na taką Panią Doskonałą.

Czy prosiłam o to by mnie oceniać? Chyba raczej nie, dlatego nie rozumiem tego postu. Nic nie wnosi i jest totalnie nie na temat.

35

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Witajcie Nie sądziłam że tu bedę pisać ale nie chce wylewac emocji rodzinie bo by go nie akceptowała . Więc mam 23 lata mój facet 26 jest policjantem podkreśle to . Więc jestem osobą nie pijąca wogule i poszlismy ost na impreze jakas rodzina która znowu trwała by paewnie do 5 rano ale gdy on pije alkohol to jest taki szcześliwy itp a jak mu w połowie imprezy powiedziałam że mi noga puchnie mam goraczkę bo złapałam 2 dni temu kleszcza to on to zlał więc poszłam na nogach do domu powiedzcie mi czy dobrze zrobiłam bo oni mi próbuja wode z mózgu zrobić . potem gdy poszłam zaczeli na mnie napierdalać a on siedział i zero obronny reakcji czy to jest zdrowe bo już się gubię . Teraz za dwa dni idziemy na 18 i boje się ze znowu się opije jak kiedys na komuni i całował się z  chrzestna swojego chrześniaka ja naprawde już mam dość to trwa juz 1,5 roku .

36

Odp: Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie
Feniks10 napisał/a:

Witajcie Nie sądziłam że tu bedę pisać ale nie chce wylewac emocji rodzinie bo by go nie akceptowała . Więc mam 23 lata mój facet 26 jest policjantem podkreśle to . Więc jestem osobą nie pijąca wogule i poszlismy ost na impreze jakas rodzina która znowu trwała by paewnie do 5 rano ale gdy on pije alkohol to jest taki szcześliwy itp a jak mu w połowie imprezy powiedziałam że mi noga puchnie mam goraczkę bo złapałam 2 dni temu kleszcza to on to zlał więc poszłam na nogach do domu powiedzcie mi czy dobrze zrobiłam bo oni mi próbuja wode z mózgu zrobić . potem gdy poszłam zaczeli na mnie napierdalać a on siedział i zero obronny reakcji czy to jest zdrowe bo już się gubię . Teraz za dwa dni idziemy na 18 i boje się ze znowu się opije jak kiedys na komuni i całował się z  chrzestna swojego chrześniaka ja naprawde już mam dość to trwa juz 1,5 roku .

Jak masz dosyć, to go zostaw, proste.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mam inne poglądy na życie niż mój chłopak, on mnie nie rozumie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026