Witam!!
Mam mega wielki problem..Co jakiś czas przyłapuje żonę na pisaniu 2znacznych smsów z innymi typami. Jesteśmy małżeństwem od prawie 3 lat mamy 3 letnią córkę. Problem zaczyna się od tego że czuję ,że dzieje się coś nie tak oczywiście pytam żonę co się stało itp.Ona twierdzi że wszystko gra.No ale widzę że nie jest tak jak mówi bo nie podejdzie sama z siebie do mnie się przytulić a o braku sexu nie wspomnę.Sprawdziłem jej telefon i wtedy odkryłem że pisze sobie z jakimś typem smsy typu"szkoda że nie poznałam cię wcześniej" itp.Jak się jej pytam co to ma znaczyć to mówi mi że pisze do kolegi swojej koleżanki bo tamta darmówek nie może wykupić.Jak to usłyszałem to myślałem że wpadnę w szał.Później okazało się że to nie koleżanki znajomy tylko mojej żony.Kłótnia była że hej! Staram się jej pomagać w domu przy codziennych pracach często też gotuje obiad jeśli mam wolne bo lubię to robić.Kiedy indziej przyłapałem ja na pisaniu tylko że z jakimś obcym nr telefonu wtedy wkręcała miże to nr koleżanki a jak sie okazało że to jakiś inny typ i tak co ok pół roku..Co mam zrobić??od ok pół roku sexu jest jak na lekarstwo choć staram się jej mówić że ładnie wygląda,że jest zgrabna itp.Jak podejdę do niej się przytulić tak bezinteresownie dać buzi to mówi mi że zachowuje się jak ciota.. co robić???
Podobne tematy
zachowujesz się jak ciota bo chcesz ją przytulić? hehe;/ nie rozumiem kobiety..
może wczesniej ja jakoś zaniedbywałeś , że szukała pocieszenia.
poza tym z tego sms wynika , że do niczego nie doszlo bo ma Ciebie przynajmniej ja to tak rozumiem
no niby do niczego nie doszło.. zaniedbałem ja trochę sam o tym wiem i próbuje to naprawić.W piątek napisałem jej miłosnego i sexownego smsa a ona na to żebym nie pisał czegoś czego sam nie napisałem..
skoro dziewczyna napisala ci ze zachowujesz sie jak ciota (nie chodzilo jje chyba o przytulanie) to znak ze sporo w jej oczach straciles, nalezaloby to naprawic moze twoja kobieta ma spory temperament a ty podchodziles do niej jak do pani daisy
straciłem bo jestem o nią zazdrosny bo dawała mi powody do tego..Nie wiem jak mam do niej podejść bo na często zadawane pytania słyszę odpowiedź nie wiem..
Spróbuj zroić tak żeby srtworzyć dobry klimat i po prostu szczerze z nią porozmawiać,zapytaj jej czego brakuej w zwiazku i po prostu dlazcego Cię rani,dlaczego rani kogoś kto ją kocha i troszczy się. Jeżeli ta rozmowa nic nie da,to zanczy że Twoja żona Cię nie kocha. To bardzo smutne,ale niestety na to wygląda.
7 2011-02-28 12:24:57 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-20 20:53:10)
Żona Cie nie szanuje. Brakuje jej najwyraźniej wrażeń stąd te wszystkie kontakty z obcymi mężczyznami. Wydaje mi się, że tu mogłaby zadziałać stara dobra metoda. Bądź wulgaryzm. No wiesz, przestań jej pomagać, zdystansuj się, bądź chłodny dla niej. Jak poczuje, że traci to zacznie ratować [pod warunkiem, że jeszcze Cię kocha, bo jeśli nie to będzie jej to na rękę i być może złoży pozew o rozwód, ale po co być z kimś kto Cię nie kocha?]. Są tacy ludzie, którzy nie doceniają dobroci, kiedy poczują się za pewnie to zaczyna im odbijać, frajdę sprawia im dążenie do celu, jak go osiągną to szukają nowego, dlatego wydaje mi się, że powinieneś się postawić. Powiedzieć, że nie życzysz sobie takich wiadomości, być dla niej szorski [oczywiście bez żadnego chamstwa], przestać pomgać - zobacz co się wydarzy. Możesz też wyjść wieczorem [np na spacer 2-3h - zniknij z domu] bez uprzedzenia. Jak zapyta gdzie byłeś to rzuć jakimś pojedyńczym wyrażeniem "na spacerze", "u znajomego". Niech poczuje, że traci.
Ciciałabym mieć takiego faceta jak ona ma!! CIEBIE!!Mój traktuje mnie podobnie jestem młoda bo prawie 20 lat.Mam 1 roczne dziecko..i co z tego jak zniszczone małżeństwo.Potrzebuje miłości dotyku żeby ktos przytulił mnie i powiedział jestes moim aniołem niespotkałem nikdy kogoś takiego jak ty!:(płacze...zrób ta jak pisza powyżej..nie poradze Ci bo sama zniszczyłam sobie życie!!ty jestes facetem dasz rade ja juz jestem zniszczona..ale ty walcz o szczęście....jesteś z tego co piszesz wspaniałym facetem którego nie jedna może zazdrościć...papa i powodzenia
Szczerze współczuję. Wiem co to znaczy bo ja mam identyczny problem tylko że z moim facetem. Boże ile ja bym dała żeby on zachowywal się tak jak ty!
no i nic się nie zmieniło jest nawet gorzej.znowu zaczął wypisywać do niej koleś o którym pisałem, mało tego teraz zaczął pisać jeszcze jeden!ona kompletnie mnie ignoruje.nie dociera to co do niej mówię ja,jej brat i chrzestna nie wiem co mam jeszcze zrobić w takiej sytuacji..powiedziałem jej że jak jej się nie podoba to niech się spakuje i niech się wyprowadzi ona na to że ona jest tu zameldowana itp.
jakieś 15 min temu dzwonił do niej ten drugi koleś z którym pisze ja odebrałem tele i powiedziałem mu żeby nie wpieprzał się w czyjeś życie a on zaczął mi grozić
ona chce rozwodu..świat mi się wali na głowę. Próbuje ja przekonać żeby tego nie robiła ale ona twardo stoi przy swojej racji że chce rozwodu.Tłumacze jej rozmawiam i nic to nie daje.Wczoraj ubrałem się i wyszedłem z domu mówiąc żeby wyciągnęła klucz z drzwi jak by je zamykała bo biorę klucz.dziś sie nawet nie zapytała gdzie byłem nic kompletnie.co robić????
Od kiedy dokładnie Twoja żona sie zmieniła ?
Od kiedy zaczęła pisać te sms ?
jak ja byłem w zasadniczej służbie wojskowej to się zaczęło po kłótni to był rok 2008
Ja nie rozumie jakiś sms z facetami o dwuznacznej treści ... tajemnic i kłamstw. Nie wiem czy Twoja żona poczuła się zaniedbana, czy znalazł sie ktoś kto się nią interesuje bądź czymś imponuje i stąd jej zachowanie. Skoro to trwa od tak długiego czasu dlaczego tego nie przerwałeś ? Czasami trzeba odpuszczać ale czasami też postawić sprawy na ostrzu noża ! Chyba tego ostatniego u Ciebie zabrakło. A ona od dłuższego czasu robi sobie co chce ...
15 2011-03-10 23:59:26 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-20 20:52:34)
starałem się ją ją puszczać nawet na balety samą z koleżanką i 3 razy była.. i tym chciałem pokazać jej że jej ufam.Koledzy w pracy pukali się w czoło! Co!!??!! Ty ja samą na balety puszczałeś??nie powiem że cały czas o nią dbałem zawsze po jakimś czasie spuszczałem z tonu.. nie zabrakło mi tego żeby postawić sprawę na ostrzu noża.wręcz przeciwnie!!kilka razy sam jej mówiłem wybieraj albo pisanie dwuznacznych smsów albo ja i rodzina, albo rozwód bo ja nie chce żyć w 3kącie.. ona by pewnie chciała śmigać często na jakieś balety czy coś w tym stylu ale nawet jakby ona nie pracuje ja sam utrzymuję rodzinę i szału z kasa nie ma.ale nie jest też tragicznie bo od 3 lat jeździmy na wakacje czy to na Śląsk,czy to nad morze.dziś z nią rozmawiałem i nic z tego nie wynikło dalej rozwód i koniec. poszła do baru z koleżanką do mnie przyszedł znajomy i tez po jakimś czasie i po jego namowach też do tego baru posiedzieliśmy tam chwile i podszedłem do niej i jej powiedziałem że skoro i tak mnie nie kochasz i to niech robi co chce ja mam to w wulgaryzm i idę do domu.a ona zaraz ale o co ci chodzi itp.. ja wyszedłem nie trwało to długo bo jeszcze rozmawiałem z sąsiadem na klatce i poprosiła mnie o rozmowę wyjaśniliśmy sobie parę kwestii i w sumie na to wszystko wyszło że na dzień dzisiejszy chce rozwodu ale nie powie mi co co będzie za np tydzień.. i co myśleć???
Może to zabrzmi brutalnie, ale myślę, ze twoja żona się zakochała. Ale ponieważ nie pracuje, macie dziecko, to jej troche komplikuje życie. Niczego jej nie ułatwiaj, ale nie pozwól dyktować sobie warunków, wyznacz datę konkretną, do kiedy ma dać ci odpowiedź, co zamierza. Nie proś i nie błagaj, to będzie jej raczej na rękę. Współczuję ci, trzymaj się
dziś przyszedłem z pracy i nie było bu...rdelu w domu ale nie było też posprzątane obiad był za to ugotowany.pierwsze co zrobiłem to wziąłem odkurzacz posprzątałem umyłem podłogi i zrobiłem porządek w łazience nic się przy tym do niej nie odzywając ona też się nie odzywa.termin a ile mam jej dać??
Może właśnie wyznacz jakiś czas : 2 tygodnie, miesiąc : nie wiem ile ... w każdym razie, że tyle Wam dajesz w sumie to jej i po tym czasie "albo albo" jak dalej bedzie chciała rozwodu to go dostanie. Ma czas by o Was zawalczyć jeśli jej zależy bo jeśli nie to i tak nie ma sensu tkwić w takim związku
przykro mi bardzo, że tak pisze ale sam widzisz, że takich sytuacji nie chcesz i że boli Cie to wszystko. Rozwód ... zapytaj dlaczego w sądzie będzie musiała powiedzieć dokładnie co i jak ! Zakochała się w kimś ? A może sama sie pogubiła nie wie czego chce ? ciężko powiedzieć co jej w głowie siedzi. No ale fakt dałes jej za dużo swobody : balety ? Może poczuła , że Ci aż tak nie zależy skoro nie masz nic przeciwko. Naprawdę nie wiem co ona sobie myśli i czemu taka jest i powinna Ci to na wgląd przez Wasze małżeństwo, dziecko WYTŁUMACZYĆ !!! Wymagaj tego od niej !!!
dziś przegięła totalnie..w poniedziałek wypłaciła 250 zł na jak to mówiła żeby zapłacić za przedszkole. w środę wypłaciła kolejne 200zł zapytałem jej po co znowu wypłaciła pieniądze a ona do mnie że za przedszkole musi zapłacić.dziś zapytałem czy może mi pokazać kwitek że zapłaciła ona na to że nie zapłaciła.mówię do niej to pokaż mi pieniądze a ona żebym się nie martwił że je ma..zajrzałem do jej portfela a tam raptem 110 zł..zagotowałem się jak woda na herbatę.Dodam że to ja jestem jedynym żywicielem rodziny..
I jak tam na dzień dzisiejszy Wasza sytuacja ?
21 2011-03-15 22:44:54 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-20 20:51:33)
w sumie to ni jak.. wczoraj kupiłem jej bukiet róż a ona na to Ty jesteś nie normalny mówiłam że nie chce kwiatów..wulgaryzm się i poszedłem do sąsiada a do mojej przyszły 3 koleżanki i 2 z nich jak siadły na nią co Ty wulgaryzm i takie tam, napisała mi smsa- przepraszam za swoje zachowanie i dziękuję za kwiatyjedna z nich powiedziała mi że ona niby nie wyśle tego pozwu i tylko straszy a z drugiej to powiedziała że jak wyśle i dostanie opiekę to przez jakiś czas pomieszka u rodziców a później niby ma sobie coś wynająć w toruniu ze swoją naj naj przyjaciółką..i weź tu bądź mądry i pisz wiersze.Zastanawiam się czy z tym Toruniem to na serio czy tylko tak gadała jeśli na serio to już wiem kto mi mąci w związku.Tylko jak tu inteligentnie poprowadzić gadkę żeby sama powiedziała o tym toruniu??? druga jej kolezanka sadzi że jestem miły żeby ni dała wulgaryzm ot ta druga to sama inteligencją nie świeci podobnie jak ta od tego torunia..jak odsiać te 2 plewy?? bo sądze że w dużej mierze to zasługa koleżanek..
z tych nerwów to byłem u lekarza bo z tych nerwów to krwe mi z nosa ciurkiem leciała i nie mogłem jej zatamować a na dodatek dziecko w szpitalu mi wylądowało..ale na szczęście nic poważnego się nie działo.jutro maja ją wypisać.dziś od samego rana w szpitalu siedziałem bo żona tam nocuje i jutro też tam lecę
Banalnie zabrzmi ale pogadaj z nią jeszcze raz. Może wprost ale na spokojnie zapytaj czy ma kogoś, czy zależy jej na Tobie, czy naprawdę chce rozwodu. Jeśli nie będzie chciała gadać to raz jeszcze na spokojnie powiedz że macie swoje lata, jesteście małżeństwem macie dziecko i Tobie na nich (żonie i dziecku) zależy ale nie wiesz na czym stoisz a ta sytuacja bardzo Cię już męczy i odbija się na waszym zdrowiu. Powiedz że nie chcesz się szarpać ani kłócić , chcesz pogadać jak dorośli ludzie którzy są odpowiedzialni nie tylko za siebie ale też za dziecko, które na pewno tez czuje, że cos jest nie tak
Niech się kobieta określi jak sobie to dalej wyobraża. Staraj się wyciszyć, nie złość się chociaż to łatwe nie bedzie ale pokaż jej że chcesz że Ci na tej rozmowie zależy i że potrafisz panować nad sobą
obecnie się szarpiecie ze sobą popatrz : ona mówi że odejdzie Ty jej : no to idź (bo tez już zaczynasz mieć tego dość) ; potem kupujesz jej kwiaty ona ich nie chce potem Ci za nie dziękuje ... Ja mam nadzieję że sobie to wyjaśniecie a potem przyjdzie czas że po prostu bedziecie się z tego śmiali !
Przepraszam cię Egon1916. Ale przeglądanie telefonu żony, szperanie po portfelu? Co to ma być? Wiesz sam byłem na miejscu tych kolesi. I wierz mi że jak będzie chciała być z nimi to będzie. A ty kolego nic nie zrobisz. Nie podoba mi się takie zachowanie (szperanie tel. portfel). To jest jej prywatność i ma do tego prawo. To z jednej strony. A z drugiej to mam pytanie. Czy Ty chcesz mieć przy sobie zonę na siłę? Przecież jeżeli cię nie kocha ( a zapewne tak jest. wynika to z jej zachowania) to po co ci taka osoba u boku? Ja pełniłem rolę "kochanka" prawie 3 lata. Zanim powiedziałem dość. I zdążyłem poznać jej męża i dzieci. I wierz mi nie zatrzymasz jej na siłę. Tak jak i ja doszedłem do tego wniosku i odpuściłem. Jej mąż też się ciskał, groził. I narobił sobie jedynie tym problemów. Wiem, wiem tak się nie postępuje. Masz całkowitą rację. Tylko że ona opowiadała różne historie co u niej jest jaki maż jest zły itp. Zajęło mi to prawie 3 lata by rozszyfrować że to nie koniecznie jest prawda co mówi. Podobnie może być i u ciebie. Dlatego zastanów się czy chcesz być z nią nie z miłości ( bo jej juz nie ma) czy tylko dlatego by była.
Witam!
Nie pomoge ci chyba,ale powiemże czuję się tak samo jak Twoja żona.............w związku jestem 10 lat,mamy córeczkę 3 letnią...........i coś się porobiło.........obawiam się ze moja miłośc wygasła........poprostu. Mamy teraz 2 karyzys,i ja teraz niewiem,myslę,myślę o rozstaniu...........ale obawiam się.straszne uczucie............poczekam jeszcze troche i podejąc musze jakas deczyzję.albo zostaję z męzem i zamykam się w naszym świecie,po na zewnątrz za duzo pokus..........chyba niedam rady tak jednak.........albo rozstajemy się ,dopóki niema jeszcze 3 kryzysu,w spokoju,zrozumieniu,w mniejszym bólu.................pozdrawiam
25 2011-03-16 16:15:43 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-20 20:46:46)
Nie ma co, przeżywacie prawdziwy kryzys małżeński i to w najtrudniejszym wydaniu, bo te wszystkie smsy wskazują, że jest ktoś trzeci. I to jest zła wiadomość. Dobra jest taka, że ciągle ci zależy i że masz siłę walczyć o wasz związek. Od twojego wytrwania wiele zależy, bo jak rozumiem dzieje się sporo. Cenne jest też, że są wokół was ludzie, o których piszesz, którzy podzielają twój punkt widzenia i sens trwania waszego związku. Dobrze, że dzielisz się tym, co się u was dzieje, opowiadasz znajomym i rodzinie, bo żona może też usłyszeć od nich argumenty za byciem razem.
Na pewno jest tak, że kryzys nie zaczął się smsami. Coś było wcześniej, pytanie co nadwyrężyło waszą relację, skoro zaczęła szukać innych znajomości. Warto się nad tym zastanowić i powrócić do tamtego czasu, nazwać swoje uczucia i pozwolić, aby ona opisała to, co wówczas się stało. Przyczyny kryzysu mogą tkwić w absolutnych początkach waszej znajomości. Najgorszy wariant - kiedy ona faktycznie okazałaby się niedojrzała lub kompletnie zdesperowana i chciała odejść. Mam nadzieję, że tak się jednak nie stanie. Życzę wytrwałości, bo odbudowa relacji nie idzie szybko, to może trwać miesiącami, a nawet i dłużej. Pozdrawiam.
W takiej sytuacji nic nie zwalczysz jak będziesz zabiegał. Ona poczuje się przez to tylko pewniejsza i uzyskasz odwrotny efekt. Odpuść sobie. Jak chce to odejdzie. Od Ciebie tylko zależy czy odchodząc powiesz jej grzeczne "żegnaj" i podziękujesz za wspólny czas czy będziesz na kolanach, zapłakany błagał by Cię nie zostawiała. Rozumiesz, teraz nie masz na to wpływu. Ona i tak zrobi to co chce i nie zatrzymasz jej na siłę. Wydaje mi się na podstawie Twoich opowieści, że jest trochę niezrównoważona emocjonalnie i tak naprawdę to ona nie wie czego chce. Nawet lepiej jak pozwolisz jej odejść bo widzisz taki typ człowieka nie zrozumie jak nie przekona się na własnej skórze. Niech spróbuje "wolności". Szybko się zdziwi, sama nie pracuje, macie dziecko, nawet jeśli ma innego faceta to myslisz, że on będzie chciał utrzymywać ją i nieswoje dziecko? Daj spokój, będzie musiała iść do pracy, poczuje prawdziwy ciężar codzienności: praca, dziecko, dom[który ty wcześniej ogarniałeś] i się kobieta zdziwi. Nagle uświadomi sobie, że popełniła błąd i wtedy zacznie błagać o powrót.
Integra---moze mi coś poradzisz,apropo doświadczenia,jestes psychologiem.................ja czuję sie podobnie,myślę o odejściu ,brakuje mi namietności między nami,wszystko inne chyba est,wsparcie,bezpieczeństwo............co jest?? gubie się w tym,niechce go ranić dlatego mysle o roztsaniu...........bo boje się ze w końcu zaiskrzy miedzy mną a kimś innym...........czy naprawde miłośc mogła się tak wypalić??????
Egon
a nie możesz jej otrzeźwić? Sam złóż pozew rozwodowy i patrz co się będzie działo
Aha - i w pierwszej kolejności odetnij ją od konta.
Egon
a nie możesz jej otrzeźwić? Sam złóż pozew rozwodowy i patrz co się będzie działo
Aha - i w pierwszej kolejności odetnij ją od konta.
no tak,a czy w tej sytuacji,nie wyjdzie na to ze ona zostanie z nim tylko dlatego że chwilowo niema wyboru?? dla konta kasy??
Egon!!! wiesz ze mam podobna sytuację ,ale jestem w sytuacji żony............dzisiaj mój maz powiedział mi że daje mi wolna rękę,i tak mnie nie utrzyma na siłę,mam robić co chce..........poczułam się wolna,mimo że nic sie nie wydarzyło,starczyło jego pozwolenie...........i dam ci piękna mysl:
JEŚLI COS KOCHASZ-PUŚĆ TO WOLNO
JEŚLI WRÓCI - JEST TWOJE
JEŚLI NIE-NIGDY TWOJE NIE BYŁO.....
pozdrawiam
no tak,a czy w tej sytuacji,nie wyjdzie na to ze ona zostanie z nim tylko dlatego że chwilowo niema wyboru?? dla konta kasy??
Jest takie ryzyko, ale w tej chwili to wydaje mi się, że ona nie dość, że mu wali rogi, to jeszcze za jego kasę
No niech już nie będzie doszczętnym jeleniem
32 2011-03-17 21:47:08 Ostatnio edytowany przez Egon1916 (2011-03-17 22:02:37)
przed chwilą wróciłem ze szpitala gdzie jest nasza córka. miałem wrócić wcześniejszy autobusem ale ona do mnie a nie możesz późniejszym???mogę odpowiedziałem i zostałem. wczoraj wieczorem potwierdziło się to o tym wyjeździe do torunia i co najlepsze zaczęły to sobie układać już we wrześniu/październiku.pytanie takie jak tu zrobić taki dym żeby ta jej pseudo koleżaneczka nie wsadzała nosa w nie swoje sprawy bo ona sobie życie spaprała- sama wychowuje córkę i jak to ona mówi dziewczyny lubią nie grzecznych facetów..miała takiego to tak narzekała a typ teraz siedzi..wydaje mi się że to ona mąci a moja jej słucha jak wyroczni..
ma ktoś jakieś propozycje??trzeba to zrobić bardzo inteligentnie
33 2011-03-18 11:33:27 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-20 20:49:23)
Integra---moze mi coś poradzisz,apropo doświadczenia,jestes psychologiem.................ja czuję sie podobnie,myślę o odejściu ,brakuje mi namietności między nami,wszystko inne chyba est,wsparcie,bezpieczeństwo............co jest?? gubie się w tym,niechce go ranić dlatego mysle o roztsaniu...........bo boje się ze w końcu zaiskrzy miedzy mną a kimś innym...........czy naprawde miłośc mogła się tak wypalić??????
Moje doświadczenie mówi o dwóch sprawach. Każdy związek idzie od wzajemnej fascynacji, przez rozczarowanie drugą osobą i w końcu kryzys. To są fazy funkcjonowania związku i od tego się nie ucieknie. Bardzo byśmy wszyscy chcieli, aby uczucie trwało, ale tak się nie dzieje. Przyczyn jest bardzo wiele, każdy może je dopowiedzieć sam.
Druga sprawa to, że nie każdy związek przetrwa ten kryzys. To zależy wyłącznie od tego czy partnerzy lub małżonkowie podejmą pracę nad swoim związkiem. Zgodzą sie pracować nad sobą, nie nad współmałżonkiem. Zechcą zmienić siebie, kiedy wszystko w nich woła, że wina jest po drugiej stronie. Prawda o byciu ze sobą jest taka, że w pewnym momencie nie jest to już kwestia namiętności, ale decyzji. Miłość nie jest tylko uczuciem. Gdyby tak było, to większości związków by nie było, bo uczucie trwa określony czas i się wysyca. Miłość jest postawą, aktem woli, decyzją na bycie z kimś: kto jest ważny dla nas, z jakichś powodów.
Uczucie samo w sobie jest bardzo cenne, bo ono uskrzydla , pomaga wytrwać. I można je odkurzyć, wzniecić ten płomień. Ale to kosztuje: wysiłek, pracę, czasem wręcz boli. Wasze uczucie nie wygasło tak po prostu jak piszesz. Za każdym waszym zachowaniem stoi jakaś przyczyna. Dlaczego on nie podoba ci się, nie pociąga, co się zmieniło. Tylko ty możesz na to pytanie sobie odpowiedzieć, aby zrozumieć, co się stało. Jak korekta jest potrzebna w waszej relacji. Bez rozmowy, wspólnych ustaleń tego nie zmienisz. Może warto spróbować jeszcze z obecnym partnerem, skoro jest wsparcie, bezpieczeństwo. Macie przecież córkę. Odejście niczego nie rozwiąże, na pewno spowoduje, że zawali się świat waszego dziecka, ona nie zrozumie, dlaczego. Poczuje się tylko gorsze od tych, którzy mają obojga rodziców na co dzień.
Ostatnia kwestia to pytanie o inny związek. W pewnym momencie uczucie również wygaśnie i co wtedy? Czy odejście z tego związku nie będzię ucieczką z trudnej sytuacji?
dziś rano dzwonił do mojej żony jej "kolega" i z tego co tam usłyszałem to dopytywał się jej z kim spała i takie tam..
nie mam już sił mam ochotę kopnąć ją w tyłek i niech sobie leci do niego bo to staje się już męczące
35 2011-03-20 19:15:54 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-20 20:46:23)
Wiesz co ? Kopnij ją faktycznie. Niech sobie jest z koleżanką której się w życiu nie udało i kto wie może taka właśnie z niej koleżanka co to chce zgotować dla kumpeli taki sam los. Nie wiem czy tamten koleś będzie przy Twojej żonie , jak takie pytania jej zadaje to szczerze wątpie. Jak ją zostawisz życie da jej popalić i doceni tylko że za późno ... A gdybyś chciał rozwodu to fajnie mieć dowód byłoby że z jej winy a co ! Takie sms i telefony to dowody zdrady i fajnie je mieć a ona no cóż nie wypije piwko które sobie nawarzyła ! Co Ty będziesz wiecznie zabiegał i się starał. Niech jedzie sobie do Torunia ale powiedz jej że córkę widujesz zawsze wtedy kiedy będziesz miał na to ochotę
Chyba trzeba zacząć działać i myśleć o sobie Egonie1916 !
tak jak mówisz Kasiu tak też zrobię bo dostane niedługo na głowę przez tą całą sytuację.wczoraj poszła z koleżaneczką do baru i nie wróciła na noc..a ja wziąłem dziecko i pojechałem do swoich rodziców odpocząć..pozdrawiam
I dobrze zrobiłeś
A poinformowała Cię chociaż że nie wróci ? Bo jak nie to do tego wszystkiego jest jeszcze nieodpowiedzialna. Szczerze to uważam że szkoda Twojego zdrowia i nerwów na ten związek a Ona może kiedyś zrozumie a może nie ale to już nie Twój problem. Przykro mi że tak się dzieje ...
Ja doświadczyłem taką samą sytuację 2 razy w ciągu pół roku, tylko że jestem od Ciebie trochę w lepszej sytuacji że nie mamy dzieci, kredytu ani wspólnego mieszkania i że się od żony wyprowadziłem w poniedziałek. Pierwszy raz się zaczęło pół roku temu, świeżo po pierwszej rocznicy, bo jesteśmy młodym małżeństwem. Poszło o kolegę z pracy, który jest masażystą, przekonywała mnie na początku że to tylko kolega, że nie mam być o co zazdrosny. Z wielki oporem zgodziłem się na masaże, na początku było wyśmienicie, przychodziła po masażach zrelaksowana, bo ma stresującą pracę. Później wszystko zaczęło się pier... Zaczęła mówić że jest nieszczęśliwa, że chce rozwodu, w między czasie pozwoliłem jej jeszcze parę razy pójść tylko z koleżankami na dyskotekę. Jak zaczęło się sypać to zacząłem ją kontrolować, choć to nie było łatwe bo telefon zaczęła nosić non stop przy tyłku, do WC, łazienki, kasowała archiwum GG. Aż któregoś razu natknąłem się na rozmowę z przyjaciółką, której napisała że rozmawiała z Magdą z pracy na temat rozwodu, co dało mi więcej do myślenia. Aż w końcu natknąłem się na rozmowę z koleżanką Magdą, która rozmawiała nie jako kobieta, tylko jako mężczyzna. Ukrywałem ta wiedzę żeby dowiedzieć się czegoś więcej, aż do którejś niedzieli i mega kłótni, przy której już nie wytrzymałem. Zacząłem się pytać kto to jest Magda, zapierała się że to jest koleżanka, powiedziałem żeby zadzwoniła do niej to się przekonamy czy to jest koleżanka, wtedy wpadła w furie, że nie będę jej robił wstydu, wyciągnąłem swój telefon (wcześniej sobie zapisałem ten numer pseudo koleżanki) i zadzwoniłem pod ten numer, oczywiście odebrał kolega/masażysta o imieniu na M. No i wtedy opętał ją szatan, rzuciła się na mnie z rekami, wyrwała telefon, o mało się nie roztrzaskał o ścianę na drobny mak.
Następnego dnia poszedłem do teściów powiedzieć o całej sprawie, swojej wersji, bo wiem że wcześniej im opowiadało swoją wersję jak jest ze mną nieszczęśliwa. Mówiłem że nie chcę rozwodu, że jej go nie dam że ja ją Kocham (wtedy jeszcze walczyłem o nasze małżeństwo) i w tym też mnie poparli moi teściowie. Później wezwali ją do siebie, zrobili jej mega awanturę, grożąc że ja wypier... z domu i że ją się wyrzekną, nie wspomnę że teściu chciał nastukać temu gościowi. A co fajniejsze że zanim wszystko ujrzało światło dzienne, to się przysięgała na życie i zdrowie swoich rodziców że ją nic nie łączy z tym kolegą.
Ale po jakimś czasie jej przeszło i wszystko wróciło do normy, byliśmy znów cudownym kochającym się małżeństwem, do dnia wiosny, kiedy znów jej odwaliło.
Byliśmy na imprezie u znajomych, gdzie był wspólny kolega którego dwa tygodnie wcześniej poznaliśmy.
Po imprezie umówiliśmy się z nimi na poniedziałek na łyżwy, jeszcze w ciągu dnia mi o nim mówiła że fajny koleś,że gdybyśmy nie byli razem to na pewno by się z mim związała (puściłem to mimochodem) i że zdobyła do niego nr telefonu, co mnie cholernie zdziwiło, jakby nie mogła go wziąć ode mnie.
Na łyżwach gadali ciągle razem, prawie się za ręce trzymali razem - jakby się nie kontrolowali, bo ja się trzymałem na początku bandy, bo mi jeżdżenie na początku nie wychodziło, jestem początkującym.
Jak wracaliśmy to już wiedziałem że coś jest nie hallo, w ogóle nie rozmawialiśmy, miała maślane oczy, widziałem po nie że jest zakochana, jak później tłumaczyła że się tylko zauroczyła.
Następnego dnia rano tęż cisza, ale to była cisz przed burzą, awantura o byle co i powtórka z przed pół roku, że jest nieszczęśliwa i że chce rozwodu. I w tym momencie było wszystko jasne. Wtajemniczyłem wspólna koleżankę, żeby pomogła mi w zebraniu dodatkowych informacji, gdyż na środę umówiła się znów z kolegami na łyżwy, tym razem beze mnie. W środę po pracy znów mega awantura, bóg wie o co. Powiedziałem że nie będę się kłócił i że wychodzę. 0 18-ej przed wyjściem na spotkanie napisała mi że jej coś odwaliło, że przeprasza i że kocha. Tuż po łyżwach zadzwonił do mnie kolega że przyjeżdża z drugim kolegą, kory był w to zamieszany i że muszą pogadać.
Wyszedłem na parking, przyjechali, a parę minut za nimi przyjechała niespodziewanie żonka z koleżanką drugim samochodem. Pogadaliśmy chwilę, koleżanka pojechała do domu, a żona poszła do mieszkania. Chłopacy powiedzieli mi że muszę to przyjąć jak mężczyzna na klatę, że chodzi o moją żonę, że ten drugi od paru dni boryka się z problemem, że nie chce być przyczyną rozpadu małżeństwa. Pokazując mi wszystkie sms'y które żona do niego pisała, dostaje kolejnego przy mnie ostrego sms'a z jednoznacznymi słowami od mojej żony, która mi jeszcze 3 godz. wcześniej pisała że kocha.
I tak się zakończyła druga szansa, nie wiem jeszcze jak się zakończy nasze małżeństwo, boje się dać jej kolejną szansę, mimo ze cholernie prosi, już się otrząsnęła z zauroczenia i nie chce rozwodu. Boje się że znów jej kiedyś odwali, może dojść do czegoś więcej a ja się o tym nie dowiem jak jej pozwolę na powrót.
I jak się mają do tego teksty mojej żony, jak czasami wracając z pracy mówiła jak jej koleżanki zazdroszczą męże, bo im opowiadała że posprząta, że czasami ugotuje?
Wniosek nasuwa mi się jeden, bo to już przerabiam po raz któryś, że trzeba sobie zbadać serce
bo jak się ma takie miękkie jak my, to trzeba się liczyć z tym że musimy mieć twardą dupę w którą będziemy kopani.
Ja stwierdziłem jedno, że moja żona ma za dużo hormonów męskich, że w jej żyłach płynie ku.... krew i że ma syndrom kota, który za długo przy jednej dziurze nie wysiedzi.
Trzymaj się mocno i bądź dzielny, a najważniejsze żebyś znalazł sobie kogoś z kim na ten temat porozmawiasz.
Wiem po sobie, bo siada cholernie na psyche. Pół roku temu oprócz teściów nikt nie wiedział o tej sprawie, a moim rodzicom powiedziałem dopiero teraz przy tej drugiej sytuacji.
Wiem, że to dla Was facetów nie będzie teraz pocieszeniem ale cieszę się, że są tacy jak Wy ... Faceci, którzy próbują zrozumieć kobietę, dają jej nawet swobodę tylko niestety one tego nie doceniły tylko wykorzystały. Czy dać szansę ? Którą już z kolei ? Dla mnie to błędne koło ... był raz ! ale gdy jest drugi to znaczy, że żadne wnioski wyciągnięte przez tamtą osobę nie zostały. To potem bycie jak na polu minowym i czekanie kiedy któraś mina wybuchnie
Szczerze Wam współczuję. Kobieta czy facet, nieważne - każde potrafi zranić, wykorzystać, oszukiwać. Zastanawiam się tylko czy kiedy taka osoba zostaje sama czy potrafi docenić co straciła. Bo zazwyczaj jedna strona w takim związku ma się jak pączek w maśle i wykorzystuje drugą strone bo wie że tamta bardzo kocha. Przykre to jest ![]()
Dzięki Śliczne Kasia27 za słowa pocieszenia i wsparcie, nam wszystkim, nie tylko mężczyznom ale także kobietom które znajdują się w takiej samej sytuacji, potrzebne są obiektywne spostrzeżenia innych osób na zaistniały problem.
Pozdrawiam ![]()
Z kobietami zmiennymi łatwiej jest wytrzymać niż z nudnymi. Czasami, co prawda, się je morduje, ale rzadko porzuca.
? George Bernard Shaw
Widzę,że nie ja tylko mam taki problem. Z tą różnicą,że to mój facet ma tajemnice przede mną.
Nie mam siły już tym walczyć... Ja dałam mu drugą szansę, zmarnował ją, wszystko się powtórzyło. Nie wiem czy mam na tyle sił,żeby trwać w tym wszystkim. Napiszcie proszę jak u Was to wygląda? Ciągle wybaczacie? Ciągle wierzycie,że się zmieni?
Jeśli druga szansa nie dała mu nic do zrozumienia to trzecia to zmieni?... Nie sądzę ![]()
Zmienność nad nudę? A może po prostu urozmaicone oszustwo nad stałą miłość...
hej!!
Dawno mnie nie było.. i sporo się u mnie zmieniło.Postanowiłem ,że pójdę do psyhologa po poradę czy aby ze mną jest wszystko oki..Pani stwierdziła że tak bo miałem prawo czuć się zazdrosny itd.Umówiłem się na kolejną wizytę i po tej wizycie pani powiedziała,że chętnie zobaczyła by na następnym spotkaniu moją żonę.Powiedziałem jej o tym i pojechaliśmy razem.I tak byliśmy już chyba na 3 wizytach i dużo nam to dało bo niby zaczęliśmy się dogadywać...Niby.. Te właśnie niby jest to że niby jest wszystko okej ale nie do końca bo ja potrafię prawić żonie komplemęty ale w drugą stronę to już nie działa..jak ona to twierdzi że,czuje się bardziej dowartościowana kiedy obcy faceci się za nią na ulicy oglądają..dla mnie to jest chore bo sądzę że w tym momecie ma strasznie niską samoocenę.Zarzuca mi to że jak ja jej mówię jak ładnie wygląda to ona twierdzi że to ma podteksty erotyczne a inni jak się za nią oglądają to o czym myślą??? ja by to było gdyby...(każdy wie o co biega).Ubiera się nie powiem atrakcyjnie robi się na taką "sukę" jaka to ona namiętna nie jest a tak naprawdę to sexu mam jak na lekarstwo co też przytłacza.Bo liczy się prawie zawsze to co ona chce to musie mieć niekoniecznie dając coś w za mian.
Widzę,że nie ja tylko mam taki problem. Z tą różnicą,że to mój facet ma tajemnice przede mną.
Nie mam siły już tym walczyć... Ja dałam mu drugą szansę, zmarnował ją, wszystko się powtórzyło. Nie wiem czy mam na tyle sił,żeby trwać w tym wszystkim. Napiszcie proszę jak u Was to wygląda? Ciągle wybaczacie? Ciągle wierzycie,że się zmieni?
Jeśli druga szansa nie dała mu nic do zrozumienia to trzecia to zmieni?... Nie sądzęZmienność nad nudę? A może po prostu urozmaicone oszustwo nad stałą miłość...
Już nie wybaczam, już nie muszę.
Chcąc, nie chcąc, moje małżeństwo niestety zostało przypisane do tych 3/4 które się rozwodzi.
Smutne, ale prawdziwe.
To żonie powinno zależeć na moim przebaczeniu i powrocie.
A tu niespodzianka, nawet nie myśli o poradni i mediacji jaką nam proponowała jej adwokatka.
Dla niej Ci wszyscy specjaliści którzy próbują pomóc rodzinie to pojeby.
Cóż mi pozostało, niespodziewana niespodzianka z mojej strony, czyli wygranie sprawy z orzeczeniem winy z jej strony.
Amour napisał/a:Widzę,że nie ja tylko mam taki problem. Z tą różnicą,że to mój facet ma tajemnice przede mną.
Nie mam siły już tym walczyć... Ja dałam mu drugą szansę, zmarnował ją, wszystko się powtórzyło. Nie wiem czy mam na tyle sił,żeby trwać w tym wszystkim. Napiszcie proszę jak u Was to wygląda? Ciągle wybaczacie? Ciągle wierzycie,że się zmieni?
Jeśli druga szansa nie dała mu nic do zrozumienia to trzecia to zmieni?... Nie sądzęZmienność nad nudę? A może po prostu urozmaicone oszustwo nad stałą miłość...
Już nie wybaczam, już nie muszę.
Chcąc, nie chcąc, moje małżeństwo niestety zostało przypisane do tych 3/4 które się rozwodzi.
Smutne, ale prawdziwe.
To żonie powinno zależeć na moim przebaczeniu i powrocie.
A tu niespodzianka, nawet nie myśli o poradni i mediacji jaką nam proponowała jej adwokatka.
Dla niej Ci wszyscy specjaliści którzy próbują pomóc rodzinie to pojeby.
Cóż mi pozostało, niespodziewana niespodzianka z mojej strony, czyli wygranie sprawy z orzeczeniem winy z jej strony.
miałeś już tą sprawę?? bo mnie chyba też to czeka..:( cały czas moja coś kombinuje na boku.a to zaczęła wypisywać z byłym chłopakiem a tu miała dostęp do konta na nk swojej koleżanki..ciągle coś nie wiem jak mam z nią dalej postępować.Co robić?? Byliśmy u tego psychologa ale mam wrażenie że to nic nie pomaga w kierunku pojednania..brakuje mi już sił na walkę boję się złożyć pozwu o rozwód bo nie wyobrażam sobie życia bez niej ale z drugiej strony to mam już dość tych jej kombinacji....
Przeczytałam wszystko i jestem w szoku jak kobieta może postępować. zazwyczaj jest tak ,że ludzie nie doceniają tego co mają. Jak jest dobrze to szukają problemów. Mogę powiedzieć tylko jedno. Jeśli ja mam takie coś przechodzić to wole nie wychodzić wcale za mąż i tak zrobię bo później są tylko problemy i strach ,że życie się wali.. Przykro mi ,że Ciebie to spotkało. Jesteś dowodem na to ,że dobrzy faceci jeszcze nie wyginęli.
miałeś już tą sprawę?? bo mnie chyba też to czeka..:( cały czas moja coś kombinuje na boku.a to zaczęła wypisywać z byłym chłopakiem a tu miała dostęp do konta na nk swojej koleżanki..ciągle coś nie wiem jak mam z nią dalej postępować.Co robić?? Byliśmy u tego psychologa ale mam wrażenie że to nic nie pomaga w kierunku pojednania..brakuje mi już sił na walkę boję się złożyć pozwu o rozwód bo nie wyobrażam sobie życia bez niej ale z drugiej strony to mam już dość tych jej kombinacji....
Jeszcze nie, planuję na koniec sierpnia - początek września, pozew będę składał w drugiej połowie lipca, a minimalny czas na wyznaczenie terminu to 6 tyg., a do tego teraz jeszcze dochodzi sezon urlopowy.
Egon1916 napisał/a:miałeś już tą sprawę?? bo mnie chyba też to czeka..:( cały czas moja coś kombinuje na boku.a to zaczęła wypisywać z byłym chłopakiem a tu miała dostęp do konta na nk swojej koleżanki..ciągle coś nie wiem jak mam z nią dalej postępować.Co robić?? Byliśmy u tego psychologa ale mam wrażenie że to nic nie pomaga w kierunku pojednania..brakuje mi już sił na walkę boję się złożyć pozwu o rozwód bo nie wyobrażam sobie życia bez niej ale z drugiej strony to mam już dość tych jej kombinacji....
Jeszcze nie, planuję na koniec sierpnia - początek września, pozew będę składał w drugiej połowie lipca, a minimalny czas na wyznaczenie terminu to 6 tyg., a do tego teraz jeszcze dochodzi sezon urlopowy.
jutro pójdę na spotkanie z prawnikiem odnośnie tej całej sytuacji.. za namową psychologa udawaliśmy rozwód przez 2 tygodnie i moja żona nie ma zamiaru wracać do domu siedzi u mamusi na garnuszku..
Egon1916 napisał/a:miałeś już tą sprawę?? bo mnie chyba też to czeka..:( cały czas moja coś kombinuje na boku.a to zaczęła wypisywać z byłym chłopakiem a tu miała dostęp do konta na nk swojej koleżanki..ciągle coś nie wiem jak mam z nią dalej postępować.Co robić?? Byliśmy u tego psychologa ale mam wrażenie że to nic nie pomaga w kierunku pojednania..brakuje mi już sił na walkę boję się złożyć pozwu o rozwód bo nie wyobrażam sobie życia bez niej ale z drugiej strony to mam już dość tych jej kombinacji....
Jeszcze nie, planuję na koniec sierpnia - początek września, pozew będę składał w drugiej połowie lipca, a minimalny czas na wyznaczenie terminu to 6 tyg., a do tego teraz jeszcze dochodzi sezon urlopowy.
złożyłeś już ten pozew?? to prawda ,że płaci się przy jego zakładaniu 800 zł??
Toranaga napisał/a:Egon1916 napisał/a:miałeś już tą sprawę?? bo mnie chyba też to czeka..:( cały czas moja coś kombinuje na boku.a to zaczęła wypisywać z byłym chłopakiem a tu miała dostęp do konta na nk swojej koleżanki..ciągle coś nie wiem jak mam z nią dalej postępować.Co robić?? Byliśmy u tego psychologa ale mam wrażenie że to nic nie pomaga w kierunku pojednania..brakuje mi już sił na walkę boję się złożyć pozwu o rozwód bo nie wyobrażam sobie życia bez niej ale z drugiej strony to mam już dość tych jej kombinacji....
Jeszcze nie, planuję na koniec sierpnia - początek września, pozew będę składał w drugiej połowie lipca, a minimalny czas na wyznaczenie terminu to 6 tyg., a do tego teraz jeszcze dochodzi sezon urlopowy.
złożyłeś już ten pozew?? to prawda ,że płaci się przy jego zakładaniu 800 zł??
złożyłem dwa dni po tym jak napisałeś, kosztuje ta przyjemność 600 zł
Egon
a nie możesz jej otrzeźwić? Sam złóż pozew rozwodowy i patrz co się będzie działo
Aha - i w pierwszej kolejności odetnij ją od konta.
Najlepsze rozwiązanie aby dowiedzieć się co w trawie piszczy.....z zaskoczenia . Bo te znikajace setki .... ciekawe....?