Straciłam spokój... a było to tak :
Powiedział, że od kilku lat mnie nie kocha. Że jestem głupia, bo nie zauważyłam, że miłość do mnie udaje.
Powiedział, że jego miłość do mnie zaczęła wygasać, gdy przyszły na świat nasze Dzieci (dodam, wyczekane niemożebnie)... I tu UWAGA - KOSMOS : Wczorajsza rozmowa =Uzasadnienie : nie da się kochać kilku osób jednocześnie! Powinnam, tak jak on, przelać całą zawartość mojego serca na dzieci. A ja walczę o amorki i fiołki w naszym pożyciu małżeńskim... Fuj!!! Zazdrosna jestem o jego uczucia do Pocieszek! Wobec tego on nie może kochać mnie.
No i po 3 miesiącach natarczywego szukania w sobie winy, usługiwania mu (bo wyznawszy prawdę olał dom), znoszeniu ignorancji i złośliwości a także słuchaniu, jak to jest ze mną nadal tylko i wyłącznie dla dobra dzieci POWIEDZIAŁAM D O Ś Ć !
Wczoraj zmył się momentalnie, gdy tylko zaproponowałam, byśmy pomieszkali z miesiąc osobno. Na noc nie wrócił. Nie ma go do tej pory. Zero wieści. A ja nic- nie dzwonię, z lekka tępawo patrzę tu i tam zastanawiając, co dalej ( w garści stówka na opłacenie jutro szkoły, przedszkola i biletu miesięcznego a dostęp do wspólnego konta pan mąż odciął, gdy tylko - wedle jego wytycznych- założyłam oddzielne... szkopuł w tym, że jest puste, bo moja pensja wpłynie za jakiś tydzień ) ...SĘK W TYM, że jak powiedziałam DOŚĆ, to poczułam takie lekkie muśnięcie spokoju. I choć, jak już wiecie, zostałam ze stówką i do tego KOSMOSEM jego filozofii w uszach (co nie daje mi podstaw do osiągnięcia w tej chwili spokoju) to, przez owo lekkie muśnięcie wierzę, że w końcu przestanę wyć z bólu do księżyca, zraszać sowicie poduszki łzami, chodzić z nosem przy ziemi.
MAM NADZIEJĘ, ŻE DAM RADĘ BEZ NIEGO!!!
Podobne tematy
dasz rade to co piszesz podnosi na duchu takie osoby jak ty jestes dzielna
Jesteś bardzo odważna i silna kobietą. Umiejętność powiedzenia DOŚĆ jest bardzo ważna, Ty masz dla kogo żyć, masz dzieci, mysle, że one nie chce smutnej mamy i kiedyś doskonale zrozumieją twoja decyzje, jestem tego pewna. Jeżli ktoś mówi nam otwarcie, że nas nie kocha to właściwie nie ma o co walczyć, jeśli dbałysmy i dawałysmy z siebie wszystko a ktos mimo to, tego nie docenił, jego strata. Poradzisz sobie, bo juz teraz czujesz ulgę, to dobry znak. Pewnie kiedys przyjdą cięższe chwile ale dasz rade, dla ciebie i dla twoich dzieciaczków, głęboko w to wierze.
"Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co"
Dziękuję - Wasze słowa otuchy są dla mnie bardzo ważne! Bo ja nie czuję się jeszcze silna - na razie w szoku jestem i powoli skrzydła prostuję.
Był w moim życiu czas, kiedy nie miałam siły. A było to tak:
Poronienie goniło za poronieniem. Lekarz za lekarzem powtarzał to samo - BRYNDZA! Każda kolejna noc była coraz krótsza od mojego niespania. I tak przez 4 lata. W końcu kolejny lekarz i moje postanowienie - ostatnia próba, bo potem to już chyba barierka na moście...
Jak jednak wiecie są Dzieciątka na świecie !!!
Chwilę temu wlazłam w głęboki dół. Sama siebie upokorzyłam, by ratować związek. A jak już w tym dole walnęłam czołem w beton (musiał to być beton, bo zabolało, ajajaj!) zobaczyłam swoje połamane skrzydła. Ja - zawsze ciesząca się z drobnych drobiazgów, skłonna nieba przychylić nawet natrętnej musze, uwielbiająca się uśmiechać i rechotać - mam nos przy ziemi, kąciki warg gotowe natychmiast wybuchnąć szlochem... no i te skrzydła w strzępach :0. A przecież właśnie na nich obiecałam sobie nieść
dzieci przez świat, by mogły tak jak ja umieć cieszyć się z drobnych drobiazgów, przychylać nieba.... Chciałam to robić z nim, wspólnie. I tak bolało i boli, że nie dane nam będzie ...
No, ale rzekłam DOŚĆ i prostować zaczynam skrzydełka
Od dziś, od teraz, od już. Bo nie pozwolę, by One nauczyły się od nas- swoich rodziców- bycia z kimś bez miłości! I tylko bardzo pragnę, by mi się udało nieść je na tych moich sfatygowanych skrzydełkach bezpiecznie.
Od dziś, od teraz, od już. - Bardzo mi sie podobaja te słowa, zmiany trzeba wprowadzać stanowczo, od razu. A Ty masz wielką misję do wypełnienia, to walka o szczęscie Twoje i Twoich skarbów. Tyle już bitew wygrałaś o swoje pociechy, teraz jak lwica musisz dbać o dzieciaki i o to aby miały szceśliwą, uśmiechnięta mamę a nie jedynie opiekunów nie umiejących się dogadać . Musisz byc silna i dać radę:)
Alez jestes dzielna!!!! Wilekie brawa dla Ciebie!!!!!!!!!!!!!
Pamietaj: zaden bol nie trwa wiecznie !
Mysl juz tylko pozytywnie (a widze, ze juz to robisz), a przyciagniesz wiele dobrych rzeczy. Wyplacz co trzeba i badz juz tylko dzielna!
Jesteś wielka bądź dzielna
Chwilę temu wlazłam w głęboki dół. Sama siebie upokorzyłam, by ratować związek. A jak już w tym dole walnęłam czołem w beton (musiał to być beton, bo zabolało, ajajaj!) zobaczyłam swoje połamane skrzydła. Ja - zawsze ciesząca się z drobnych drobiazgów, skłonna nieba przychylić nawet natrętnej musze, uwielbiająca się uśmiechać i rechotać - mam nos przy ziemi, kąciki warg gotowe natychmiast wybuchnąć szlochem... no i te skrzydła w strzępach :0. A przecież właśnie na nich obiecałam sobie nieść
dzieci przez świat, by mogły tak jak ja umieć cieszyć się z drobnych drobiazgów, przychylać nieba.... Chciałam to robić z nim, wspólnie. I tak bolało i boli, że nie dane nam będzie ...
No, ale rzekłam DOŚĆ i prostować zaczynam skrzydełkaOd dziś, od teraz, od już. Bo nie pozwolę, by One nauczyły się od nas- swoich rodziców- bycia z kimś bez miłości! I tylko bardzo pragnę, by mi się udało nieść je na tych moich sfatygowanych skrzydełkach bezpiecznie.
Kochana, ściskam Cię mocno. Jak ja znam to, co opisałaś...
Wiesz, anioły, jak im się połamie skrzydła, to muszą na miotle latać
Jesteś wspaniałą, mądrą i silną kobietą. Takich nam tu trzeba.
Zapraszam Cię do zaglądnięcia do wątków: "Grupa wsparcia dla kobiet kochających za bardzo" i "Dlaczego zdradzani są głupi". Buziaki
Aj, jak dobrze mieć wsparcie! Dziękuję Ci!
Pomyślę o Twoich słowach, gdy znowu dwie pary szaroniebieskich ślepków wbiją się we mnie tuż po zadaniu pytania "Kiedy tata przyjdzie?" I kiedy płowe łepetynki poderwą się na dźwięk telefonu. A kiedy g o znowu zobaczę - nie zmienię zdania. Nie pozwolę sobie na bycie niekochaną, nieszanowaną, manipulowaną i poniżaną. Teraz siłę będę miała ja. Sama zadbam o szczęście, które wyszło spod mojego serca.
O, boska !!!!! Brawo!!!
Podziwiam Cię za twój upór, siłę, mądrość. Takich wypowiedzi powinno być tu więcej, My kobiety musimy być silne. Nawet nie wiesz ile siły i pozytywnej energii wpłynęło do mnie z Twojej wypowiedzi. Normalnie szaleje za Tobą! ![]()
mogę Ci jedynie pogratulować ![]()
"Przelał swoją miłość na dzieci" i.....zniknął! Cóż za wykwintny sposób wyrażania miłości!
Pierzasta, szkoda Twojej cudowności dla niego. Dobrze, że powiedziałaś DOŚĆ.
Trzymam kciuki za Ciebie!
witam.trzymam kciuki zebys byla dzielna i silna choc ja sam 3miesiace pkakalem jak narzeczona mnie zostawila
Nie ma czego żałować, ktoś kto tak mówi jak Twój mąż po prostu nie dorósł do związku. A Ty jesteś taka mądra, wierze, że Ci się uda:)
TAK TRZYMAJ!!! Siła w nadziei, bo nadzieja to MY - kobiety dumne, choć delikatne, twarde, choć o gorącym sercu, kochające tych, którzy warci są naszej miłości, a same często nie doceniane....
Wytrzymasz i dasz radę - wierzę w ciebie ![]()