netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

32 odpowiedzi47 963 wyświetleniazałożony przez bambam, 14.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Witam,
Jestem nowa na forum, zarejestrowałam się, ponieważ mam ostatnio małą zgryzotę.

Ale może od początku.
Jestem z moim facetem od 4 lat, ja23, on24 lata. Ogólnie jest nam razem dobrze, kocham go, ufam bezgranicznie że mnie nie zdradzi, ani świadomie nie skrzywdzi - część z was pewnie uważa, że nie można być wobec nikogo tak pewnym w 100%, no ale tak jest, widzę i wiem, że bardzo mnie kocha.
Czasem w dni, kiedy mamy dużo czasu dla siebie i mało innych stresów, mam wrażenie, że ciągle jest w fazie zakochania.
Jest typem faceta na życie, planuje ze mną przyszłość, mieszkanie razem, ciągle mówi jak to jego rodzina mnie lubi - on również jest lubiany, wręcz wychwalany przez moich rodziców i babcię - dalszej rodziny nie poznał, ale nie jestem z nimi blisko.

Problem, który mam, pojawia się już któryś raz z kolei i naprawdę nie wiem, co o tym myśleć, może ktoś z was pomoże mi dojść do sedna...
Mianowicie mimo tego wszystkiego, co napisałam wyżej, już 3 raz podczas trwania naszego związku "podoba" mi się ktoś inny. Nie wiem jak to inaczej sformułować, ale po prostu ciągle myślę o innym facecie.

Za pierwszym razem był to brat kolegi, który chodził ze mną do szkoły i w ogóle nie zwracałam na niego uwagi, ale pewnego razu spotkaliśmy się większą grupą
w knajpie i to był jak kop - miesiąc myślenia o nim i tylko o nim. potem wyjechał za granicę więc jakoś mi "przeszło".

Kolejny był facet, który uderzał do mnie, kiedy to ja zaczęłam się spotykać z moim obecnym chłopakiem - nie wyszło mu, wiec dał siana, ale po 2 latach zaczęliśmy razem pracować, może przez to, że spędzaliśmy razem b. dużo czasu, zaczęłam się zastanawiać, czy może nie lepiej byłoby mi z nim, wszystkie moje myśli zbiegały do niego.

Później długo nic, ale ostatnio  znowu mam te same uczucia wobec kolejnego faceta. Najgorsze jest to, że wcale go nie znam, a myślę o takich rzeczach z nim związanych... Mamy wspólnych znajomych, i bywaliśmy wcześniej razem na imprezach w klubach, koncertach, ale ja go nawet nie zauważałam, nie wiedziałam kim jest, ani jak się nazywa.
Aż tu nagle ni z tego ni z owego od pewnego dnia nie może mi wyjść z głowy...

Wiem, że brzmię jak tępa laska, która nie wiadomo czego chce i prowadzi wielkie rozkminy... i tym bardziej mnie to przeraża, bo zawsze byłam pewna co do tego, czego chce. po kilku kompletnie nieudanych zwiazkach w liceum chciałam czegoś poważnego. zaczęłam się spotykać z obecnym i mam w sumie wszystko to, czego wtedy chciałam. Tyle, że to ja rozpoczęłam nasz związek, ja poszukałam kontaktu, "wyrwałam go" mówiąc skrótowo.
On potem powiedział, że ja też mu się podobałam ale nigdy nie  był dobry w podrywaniu, a uważał, że jestem dla niego "za wysokie progi". a ja zawsze jak chciałam kogoś "mieć" to go miałam, chociaż czasami na krótko. Nie wiem sama dlaczego, bo nie jestem jakaś typowa ładna i zgrabna piękność, raczej przeciętna, niska, "kobiece kształty" wink...ale jakoś zawsze udawało mi się zbliżyć do faceta, który mnie interesował.

Zmierzając do końca... nie wiem z czego to wszystko wynika...
Czy sprawia to nuda w aktualnym związku? nie da się ukryć, że wpadliśmy nieco w rutynę, ale tego chyba nie da się uniknąć. wychodzimy zarówno razem i osobno, nie ma kłótni o to, ze on idzie z kolegami na piwo, albo ja z dziewczynami... lubimy oboje tańczyć, chodzimy razem na któryś  z kolei kurs tańca, jeździmy na rowerze, desce oraz inne sporty. Rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Charaktery mamy różne. On- zasadniczy, konserwatywny, poukładany, zbiera i skanuje  paragony big_smile, poważnie podchodzi do obowiązków, finansów, jest pomocny. JA- raczej nierozgarnięta,spontaniczna, latawiec smile gubie paragony, przywiązuję mało uwagi do detali, jestem leniwa, lubię się bawić i poznawać nowych ludzi, czasem przedkładam czyjeś dobro nad swoje, ogólnie jestem bardzo otwarta i chciałabym  poznawać ludzi i świat spontanicznie, a on jest zachowawczy, zamknięty, jak kogoś poznaje, to ten ktoś musi sobie zaskarbić jego sympatię. Bywało to przyczyną wielu sporów między nami; o mój stosunek do innych, również facetów. Był zaborczy i zazdrosny - wg. mnie bez powodu - ale on uważał, że czasami zachowuje się jakbym była wolna i że nie to, że nie ufa mi, ale, że  inni faceci mogą to źle odczytać, jako zachętę, flirt. Wydaje mi się, że była to kwestia po prostu innego podejścia do życia, ale uznałam, że związek to kompromisy, więc będę bardziej powściągliwa. Ale teraz, po jakmiś czasie widzę, że zdarza mi się, że lepiej się bawię przy piwie, czy na domówce u kogoś kiedy jego nie ma, bo mogę być sobą, a przy nim CZASAMI muszę się kontrolować, a raczej - Czasem mam ochotę zrobić coś, wyluzować się, ale tego nie robię, bo wiem, że by tego nie poparł, albo byłaby kolejna kłótnia. nie jest tak zawsze, ale nachodzą mnie takie myśli od czasu do czasu i bardzo się ich boję.

Problemem jest również intymność, ponieważ mięliśmy ciężkie początki z seksem i ja całkowicie straciłam ochotę na cokolwiek, no aktualnie prócz całowania i przytulania seks zdarza się niezmiernie rzadko - kilka razy do roku. Nie tak, że w ogóle nie mam ochoty i jestem oziębła, czasami sobie wyobrażam jak to by było jakbym np. ja i ten, który mi ostatnio siedzi w głowie... sami wiecie

Nie wiem co jest problemem. czy brak seksu w naszym związku - i przez to fantazjuję, bo tak to chyba trzeba ująć - o innych, w sumie przypadkowych osobach?
A nawet jeśli, to na ile takie fantazjowanie jest okay w stosunku do niego? wiadomo ktoś powie - faceci patrzą na cycki i dupy na ulicach, oglądają pornosy, to co kobieta nie może pofantazjować? może, ale czy powinna? i w którym momencie to już jest przesada?
czy może po prostu miłości w naszym związku już nie ma, a to co nas łączy to tylko przyjaźń i przyzwyczajenie?
Może podświadomie wiem, że to nie jest ten jedyny, dlatego myślę o innych, a z nim jestem już tylko dlatego, że nie wiem jak to zakończyć?
Ten facet, o którym fantazjuje nie pociąga mnie czysto fizycznie, nie uważam, żeby był przystojny, ale ma w sobie taki "zwierzęcy magnetyzm",  mam wrażenie, że jest taki władczy, męski, zdecydowany... a chyba tego mi brakuje najbardziej. Mój chłopak jest zdecydowany, ale w tym złym sensie= zaborczy.
No właśnie, on jest dla mnie chłopakiem, a może potrzebuję faceta...?
Martwi mnie to ostatnio coraz bardziej, bo swojego czasu ja bardzo dużo mówiłam o wspólnym mieszkaniu, dzieciach (bardzo je lubię i nie chciałabym tego odwlekać), on był mniej entuzjastyczny, a teraz on ciągle napomyka zamieszkaniu razem, a ja nie wiem, czy tego chce, a nie chcę go zawieść jak się okaże, że mam maksymalnie nasra*e w głowie i krzywdzę go. Nie chcę tego, bo jest cudowną osobą i kocham go, ale czuję, że to co się dzieje w mojej głowie jest złe, ale kompletnie nie wiem jak nad tym zapanować... Boje się że kiedyś pod wpływem chwili podejmę decyzję o rozstaniu i potem będę tego żałować do końca życia. Ale z drugiej strony boje się, że jeśli coś się nie zmieni, to utknę w związku  z kimś, kto chyba nie dokońca widzi świat tak, jak ja.

Zdaję sobię sprawę, że dla wielu z was problem, który opisałam jest błahy, ale już na prawdę nie wiem, co mam myśleć i robić..
Liczę na opinię i rady, może jest na sali psycholog albo psychiatra? smile albo po prostu ktoś, kto coś doradzi.

Pozdrawiam,
B.

2

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Cześć.
Nie jestem ani psychologiem, ani psychiatrą smile
Jesteś troszkę trudna do rozgryzienia... Napiszę Ci szczerze.
Mam wrażenie, że w przeciwieństwie do Twojego chłopaka nie jesteś jeszcze gotowa na związek. Owszem, fajnie jest mieć kogoś, jak to określiłaś, ale jak zdobędziesz to co chcesz - nudzisz się po chwili... Mówisz, że swojego chłopaka kochasz. Nie kwestionuję tego... Jednak kochać można na różne sposoby. I często też używając tego słowa nazywamy uczucie zupełnie inne. Z tego, co opisałaś wychodzi, że żyjecie niby razem, ale z osobna. Nie jest to taki prawdziwy, zaangażowany związek. Kto wie, może, gdybyście zaczęli żyć razem tak naprawdę - szybko "miłość" prysnęłaby jak mydlana bańka? Często życie, ta prozaiczna jego strona - weryfikuje nasze uczucia...
Wspomniałaś o problemach w Waszym współżyciu. Jesteście oboje bardzo młodzi, a seks kilka razy w roku? To bardzo niepokojące i na dłuższą metę nie wróżące nic dobrego. Co jest przyczyną Waszych problemów?
Być może to właśnie, brak tej "więzi" jest przyczyną tego, co się w Tobie dzieje?

3

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

hmm...ciekawy temat.
Ja kocham mojego chłopaka, i tak jak Twój też jest mocno zaangażowany i planuje razem ze mną życie-wiem że jestem młoda,i wiele doświadczeń życiowych nie mam, ale czuje również to samo, że chce być z nim do końca, ale co życie przypisze nie wiadomo.
Ja się jeszcze uczę w LO w 3 klasie, i powiem Ci że jest dużo przystojnych kolegów, którzy mi się podobają , a do nie dawna jeden z nich zapierał mi wdech w piersiach, ale to nic złego, że podoba Ci sie kolega- gorzej z tym kiedy zakochasz się w nim, zaczniesz czuć coś do niego więcej.Czasami zapominam o moim TŻ ale jak tylko go widzę to uświadamiam sobie że jest całym moim życiem, kocham go, nie chce psuć tego.
Radze Ci się skupić na swoim ukochanym, przecież go kochasz i jeszcze troszkę i zrozumiesz że to z nim chcesz spędzić resztę życia :)a wszyscy inni przestana sie liczyć

4 Ostatnio edytowany przez bambam (2012-04-14 10:43:23)

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
kosmiczny nick napisał/a:

Cześć.
Nie jestem ani psychologiem, ani psychiatrą smile
Jesteś troszkę trudna do rozgryzienia... Napiszę Ci szczerze.
Mam wrażenie, że w przeciwieństwie do Twojego chłopaka nie jesteś jeszcze gotowa na związek. Owszem, fajnie jest mieć kogoś, jak to określiłaś, ale jak zdobędziesz to co chcesz - nudzisz się po chwili... Mówisz, że swojego chłopaka kochasz. Nie kwestionuję tego... Jednak kochać można na różne sposoby. I często też używając tego słowa nazywamy uczucie zupełnie inne. Z tego, co opisałaś wychodzi, że żyjecie niby razem, ale z osobna. Nie jest to taki prawdziwy, zaangażowany związek. Kto wie, może, gdybyście zaczęli żyć razem tak naprawdę - szybko "miłość" prysnęłaby jak mydlana bańka? Często życie, ta prozaiczna jego strona - weryfikuje nasze uczucia...
Wspomniałaś o problemach w Waszym współżyciu. Jesteście oboje bardzo młodzi, a seks kilka razy w roku? To bardzo niepokojące i na dłuższą metę nie wróżące nic dobrego. Co jest przyczyną Waszych problemów?
Być może to właśnie, brak tej "więzi" jest przyczyną tego, co się w Tobie dzieje?

DZięki za odpowiedź smile
Z 1 strony wydaje mi się, że jestem gotowa na poważny związek, zawsze tego chciałam, mam dosyć rozwydrzonych smarkaczy,ale zz 2 strony tak jak napisałeś - w przeszłości często nuddziłam się tym, co miałam, może dlatego, że właśnie to ja byłam tą "zdobywającą". ale w tym przypadku było inaczej. Bardzo długo nie czułam owego znudzenia, które było w poprzednich związkach, byłam przekonana, że tego związku to nie dotyczy, i nawet teraz nie wydaje mi się, żeby to była owa nuda. chyba po prostu z czasem i z pogłębieniem się zaangażowania w nasz związek zaczynam się zastanawiać, czy to co na codzien mi w nim nie przeszkadzało w dalszym życiu również będzie tak mało znaczące...

Co do seksu...Oboje byliśmy swoimi pierwszymi, i podeszliśmy do tego rozsądnie, zdecydowałam że zacznę brać tabletki, żeby nie stresować się pękniętą prezerwatywą. Nie było mi to w smak, ale lepsze to niż ciąża. Po tabletach utyłam, ogólnie źle to znosiłam, ale stwierdziłam, że chociaż do owego 1 razu, a potem zobaczymy (po prostu nie chciałam mieć wtedy dodatkowych zmartwień). Kiedy doszło co do czego, okazało się, że mój chop ma stulejkę z którą nic nie robił, bo nie uważał, że to bedzie generować problem.  nic mi w ogóle o tym nie wspominał i w momencie kiedy myślałam, że to mnie będzie coś boleć itd, wiadomo - to on powiedział, że nic z tego nie będzie... byłam od razu na wstępnie mocno rozczarowana i zła, bo ja znosiłam przez 2 miesiące skutki uboczne tabletek a tu dupa - on tego nie przewidział. potem minęło chyba półtora roku, bo długo czekał na zabieg z nfztu, a potem to jak już "mógł" to ja po tych wcześniejszych ekscesach straciłam zainteresowanie, zwłaszcza, że jak już dochodziło do seksu, to nie było to dla mnie ani trochę przyjemne. Wiem, że czasem początki są trudne, że we wszystkim trzeba praktyki, ale najzwyczajniej w świecie nie chce tego robić po to, żeby się "nauczyć" bo traci to dla mnie cały urok...




Słonik1234 napisał/a:

hmm...ciekawy temat.
Ja kocham mojego chłopaka, i tak jak Twój też jest mocno zaangażowany i planuje razem ze mną życie-wiem że jestem młoda,i wiele doświadczeń życiowych nie mam, ale czuje również to samo, że chce być z nim do końca, ale co życie przypisze nie wiadomo.
Ja się jeszcze uczę w LO w 3 klasie, i powiem Ci że jest dużo przystojnych kolegów, którzy mi się podobają , a do nie dawna jeden z nich zapierał mi wdech w piersiach, ale to nic złego, że podoba Ci sie kolega- gorzej z tym kiedy zakochasz się w nim, zaczniesz czuć coś do niego więcej.Czasami zapominam o moim TŻ ale jak tylko go widzę to uświadamiam sobie że jest całym moim życiem, kocham go, nie chce psuć tego.
Radze Ci się skupić na swoim ukochanym, przecież go kochasz i jeszcze troszkę i zrozumiesz że to z nim chcesz spędzić resztę życia :)a wszyscy inni przestana sie liczyć

masz rację, ale boję się, że przez to wszystko przekroczę tę granicę od podobania do zakochania. Jak narazie to jest takie... hym... zauroczenie? bo jak to nazwać, skoro ciągle siedzi mi w głowie, zastanawiam się, czy jakbym nie była z obecnym, to z tamtym by mi wyszło, czy by polubiła go moja rodzina, co byśmy razem robili...

Ja też jak z moim jestem to sobie uświadamiam, ze chce z nim być, ale jesteśmy na takim etapie, że każde z nas powoli myśli o przyszłości, dotąd myślałam, że to będzie wspólna przyszłość, ale zaczynam się zastanawiać, czy będziemy ze sobą szczęśliwi, skoro mam takie myśli w głowie? teraz to jest kolega, z którym się widuję sporadycznie, a co jak za x lat zacznę tak myśleć o koledze z pracy i nie daj boże zacznę myśleć o zdradzie? moja koleżanka jest teraz w takiej sytuacji, że ma faceta od 2 lat straasznie nieogarnietego życiowo, takie ciepłe kluchy, pantoflarz, do tej pory jej to pasowało, bo jest osobą władczą, więc mogła nim kierować. ale teraz od roku pracuje, zaczyna myśleć o stabilizacji, a ten ani pracy nie szuka, na zajęcia na studiach chodzi sporadycznie jak mu sie zachce... siedzi w domu i robi nie wiadmom co. mimo jej wielokrotnych próśb, gróźb, żeby się ogarnął i zaczął planować swoją przyszłość on tego nie robi. i od jakiegoś czasu  podoba jej się kolega z pracy, ostatnio jeździli po sklepach dekorując jego nowo kupione mieszkanie, zaczęli spędzać ze sobą czas poza pracą, a ona mówi, że jest wszystkim tym, czego w swoim chłopaku tak nienawidzi, albo czego nie ma.
Obawiam się, że ja niejako poczułam, że na tym etapie naszego związku on mi nie wystarcza, nie mam faceta, z którym mogę iść do łóżka i wie, co robi, a nie ja muszę cierpieć katusze bo on się uczy... zawsze chicałam mieć tylko 1 faceta, ale teraz myślę, że wolałabym mieć kogoś bardziej doświadczonego, a nie 24latka, który nie wie jak się zabrać do rzeczy. Jak jest chory to leży w łóżku i prawie umiera, a ja jakoś żyję i funkcjonuję. Ma skłonności do narzekania, czasami jak opowiada o swoich problemach to mówi jakby to był koniec świata, "i co teraz, nie wiem co bedzie dalej", a potem się okazuje, że to nic aż tak strasznego i wsszystko się ładnie układa, a on panika i strach.
sumując, to dochodzę do wniosku, że jest dla mnie za mało męski na tym etapie znajomości i dlatego patrzę na tego innnego. Bo to nie dlatego, że podoba mi się jego osobowość - ja wcale go nie znam, powierzchownie tylko stwierdzam, że jest miłym, skromnym facetem, ale jednocześnie ma w sobie coś dzikiego i chyba właśnie to mnie w nim pociąga..

5 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-04-14 11:19:12)

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Masz pretensje do garbatego, że jego dzieci są proste. Mówiąc wprost - za dużo kina, za dużo internetu, za dużo erotyki i za wysokie oczekiwania. Oboje byliście dla siebie pierwszymi partnerami - czego zatem się spodziewałaś - ze będzie jak z bajki? Wasz pierwszy raz był od "a" do "z" zaplanowany, a wygląda na to, że przed waszym stosunkiem nawet nie było jakiś poważniejszych pieszczot, skoro nie wiedziałaś, ze ma stulejkę. Wiedza na temat męskich problemów tej natury jest znikoma. To temat tabu wśród facetów, a i za bardzo nie ma żadnej edukacji w tym temacie, bo wszystko skupia się na kobietach.

On swój problem medyczny rozwiązał. Stara się i uczy, na co ty nie masz ochoty - i są to twoje własne słowa. A co ty robisz w tym temacie poza masturbacją do fantazji o innych (kolejnych) facetach?


Szczerze mówiąc to lekko żenujące jest, bo nie masz bladego pojęcia o swoich potrzebach ani nie potrafisz rozróżnić zwykłego popędu od uczuć wyższych. Co twój brak ochoty do nauki własnego ciała i przekazania tej wiedzy partnerowi (!!!), brak ochoty na seks z partnerem (!!!) i zadurzania się w kolejnych facetach (!!!) ma wspólnego z zaangażowaniem czy szczęśliwym związkiem?

6

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Czy ja wiem, czy za wysokie oczekiwania? nie mówię że spodziwałam się za pierwszym razem nie wiadmo czego, ale liczyłam na to, że wszystko będzie normalnie, a nie mimo wielkich przygotowań również z mojej strony wszystko skończy się na niczym z powodu, który można było wcześniej załatwić. wcześniej pieszczoty były, ale faktycznie nie za często, bo też szczerze mówiąc nie mamy za bardzo możliwości- do teraz tak jest. I na prawdę rozumiem jego problem, skrępowanie, tak jak napisałeś - wiedza na ten temat jest mała, ja też nie zauważyłam tego, może też dlatego, że nie była to całkowita stulejka - w każdym razie wspierałam go, przekonywałam, żeby sie tym zajął, bo nie chciał za bardzo, miał obawy - wiadomo, nic przyjemnego...

nic z tym niesstety nie robię, bo nie mam na to ochoty...on dobrze o tym wie, mówiłam mu o tym wszystkim, także wie jak na to patrzę i jak do tego podchodzę. Nie jest tak, że ja go za wszystko obwiniam, trochę te kwestię zaniedbał no i może o to bardziej miałam żal, że nic nie powiedział, ale zrozumiałam, że to dla niego krępujące.

Dziękuję ci za krytyczna opinię, muszę to przemyśleć. tyle, że nie jestem pewna, czy te zadurzania tylko wina nieudanego życia intymnego, czy raczej różnicy charakterów, którą zaczynam dostrzegać jako mogącą w przyszłości zagrozić naszemu związkowi. gdyby to była kwestia tylko seksu, to jakoś się przełamię, bo chce z nim być, ale nie wiem, czy to wystarczy.

Pozdrawiam.

7 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-04-14 12:00:01)

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Dlaczego uważasz, że można było wcześniej to załatwić, skoro sama tego nie zauważyłaś? Skoro byłaś jego pierwszą partnerką, a edukacja pod tym kątem niemal nie istnieje, to skąd miał to wiedzieć?


Szczerze mówiąc, kiedy widzę takie wpisy to mam ochotę dać radę w stylu "weź patelnię, możliwie dużą, a następnie walnij się w pusty łeb tak mocno jak tylko możesz". Nie mam zamiaru cię obrażasz, bo nie o to mi chodzi. Chodzi mi nie o ciebie personalnie, ale pewien schemat zachowania. Po prostu przeczytaj sama siebie. Najlepiej na głos, bo to pozwala usłyszeć samego siebie. Twierdzisz, że kochasz i chcesz spędzić resztę życia z facetem, boisz się ewentualnego rozstania, ale...co i rusz czujesz mięte do kolejnych facetów, o których fantazjujesz, a w obecnym związku nawet nie chce ci się pracować nad sobą, ani nad związkiem, aby cokolwiek zmienić na lepsze. Na co liczysz? Że samo się wszystko ułoży? Chyba jednak pora dorosnąć, bo życie to nie bajka. Tutaj problemy nie rozwiązują się same w magiczny sposób. Każdy związek przechodzi mniejsze lub większe kryzysy, wzloty i upadki. Miłość i zaangażowanie nie polega na postępowaniu zgodnym z planem/wytycznymi, że tego i tego dnia będziemy się kochać w taki i taki sposób, będziemy czuć to i tamto, a na przygotowaniach nie spędza się całych miesięcy. Zaangażowanie i miłość nie polegają na trwaniu w miernym i biernym związku, ale na chęci zrobienia czegoś dla partnera i dla siebie oraz dla związku. Rozwiązujemy problemy, wspieramy się, staramy się. Planujemy, ale jednocześnie zostawiamy sobie miejsca na spontaniczność, prywatność czy intymność. Przymykamy oko na drobne wpadki, wspólnie odkrywamy swoje ciała i potrzeby, uczymy się siebie na wzajem, a ta nauka niemal nigdy się nie kończy, bo życie płata różne figle. Choroba, stres, zła dieta, wiek - to wszystko wpływa na naszą seksualność, na to jak się zachowujemy. Ale tobie nie chce się tego uczyć, nie chce czegokolwiek zmieniać. Ani podejścia do związku, aby naprawić to co się popsuło, ani partnera jeśli nie spełnia oczekiwań, a problemów naprawić się nie da....


Czego zatem oczekujesz od swojego związku, od partnera i od siebie? Cudu? Gwiazdki z nieba? Przepisu na cudowny eliksir na miłość, szczęście i spełnienie seksualne?

8 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-04-14 12:21:40)

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

bambam staram się Ciebie zrozumieć, ale nie do końca jestem w stanie. Takie zauroczenia są dla mnie bardzo niedojrzałe. Oczywiście, że przyczyną tego może być rutyna, nuda, czy brak bliskości. Nie od dziś wiadomo, że seks bardzo scala i zbliża do siebie. Być może tutaj tkwi problem. I masz rację, rutyny raczej nie da się uniknąć, ale można z nią skutecznie walczyć i minimalizować, wystarczy tego chcieć. Wydaje mi się, że gdybyś była naprawdę szczęśliwa to pewnie byś nie miała takich rozterek. Może faktycznie pozostała między Wami tylko przyjaźń i przywiązanie? Jak napisałaś, macie inne podejście do życia, odmienne charaktery, w niektórych związkach to idzie ku dobremu, jednak może u Was ta przepaść jest zbyt duża, może potrzebujesz kogoś bardziej szalonego, podobnego do Ciebie?

yoghurt007 Masz sporo racji w tym co napisałeś, ale wydaje mi się, że trochę za ostro potraktowałeś autorkę.
On swój problem medyczny rozwiązał - racja, tylko szkoda, że wcześniej nie potrafił o nim mówić, poza tym gdzie ta dziewczyna napisała, że oczekiwała od początku bajecznego, bezproblemowego seksu?

9

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
yoghurt007 napisał/a:

Dlaczego uważasz, że można było wcześniej to załatwić, skoro sama tego nie zauważyłaś? Skoro byłaś jego pierwszą partnerką, a edukacja pod tym kątem niemal nie istnieje, to skąd miał to wiedzieć?


Szczerze mówiąc, kiedy widzę takie wpisy to mam ochotę dać radę w stylu "weź patelnię, możliwie dużą, a następnie walnij się w pusty łeb tak mocno jak tylko możesz". Nie mam zamiaru cię obrażasz, bo nie o to mi chodzi. Chodzi mi nie o ciebie personalnie, ale pewien schemat zachowania. Po prostu przeczytaj sama siebie. Najlepiej na głos, bo to pozwala usłyszeć samego siebie. Twierdzisz, że kochasz i chcesz spędzić resztę życia z facetem, boisz się ewentualnego rozstania, ale...co i rusz czujesz mięte do kolejnych facetów, o których fantazjujesz, a w obecnym związku nawet nie chce ci się pracować nad sobą, ani nad związkiem, aby cokolwiek zmienić na lepsze. Na co liczysz? Że samo się wszystko ułoży? Chyba jednak pora dorosnąć, bo życie to nie bajka. Tutaj problemy nie rozwiązują się same w magiczny sposób. Każdy związek przechodzi mniejsze lub większe kryzysy, wzloty i upadki. Miłość i zaangażowanie nie polega na postępowaniu zgodnym z planem/wytycznymi, że tego i tego dnia będziemy się kochać w taki i taki sposób, będziemy czuć to i tamto, a na przygotowaniach nie spędza się całych miesięcy. Zaangażowanie i miłość nie polegają na trwaniu w miernym i biernym związku, ale na chęci zrobienia czegoś dla partnera i dla siebie oraz dla związku. Rozwiązujemy problemy, wspieramy się, staramy się. Planujemy, ale jednocześnie zostawiamy sobie miejsca na spontaniczność, prywatność czy intymność. Przymykamy oko na drobne wpadki, wspólnie odkrywamy swoje ciała i potrzeby, uczymy się siebie na wzajem, a ta nauka niemal nigdy się nie kończy, bo życie płata różne figle. Choroba, stres, zła dieta, wiek - to wszystko wpływa na naszą seksualność, na to jak się zachowujemy. Ale tobie nie chce się tego uczyć, nie chce czegokolwiek zmieniać. Ani podejścia do związku, aby naprawić to co się popsuło, ani partnera jeśli nie spełnia oczekiwań, a problemów naprawić się nie da....


Czego zatem oczekujesz od swojego związku, od partnera i od siebie? Cudu? Gwiazdki z nieba? Przepisu na cudowny eliksir na miłość, szczęście i spełnienie seksualne?

no wydaje mi się, że jednak facet, tak jak i kobieta powinien znać swoje ciało i wiedzieć jak coś jest nie tak. zwłaszcza, że on o tym wiedział, tylko nic z tym nie robil.

Rozumiem twoją irytację, bo zdaje sobie sprawę jak to brzmi, dlatego też tu napisałam, ponieważ liczyłam, że wasze opinie dadzą mi kwestie do przemyślenia.
tak jak pisałam wcześniej, zwlekałam z seksem, bo zawsze chciałam mieć tylko jedego partnera, a w obecnej sytuacji zastanawiam się, czy jakoś nie unikam zbliżeń z nim, bo czuje, że nie będę z nim "na zawsze" i mimo, że powiedzmy kolokwialnie - już mam go na koncie - to jednak intymnie nie jesteśmy ze sobą blisko właśnie z tego powodu. Bo podświadomie myślę że to nie jest do końca to, i nie umiem się całkowicie przed nim "otworzyć" w kwestii seksu bo podejrzewam, że to jednak nie jest ten jedyny...
Chce coś zrobić dla tego związku i jakbym znała receptę to uwierz, że bym to bez wahania zrobiła ;) bo właśnie partneta zmieniać nie chcę, bo spełnia wszystkie moje oczekiwania, prócz tego, że w kilku kwestiach mamy odmienne patrzenie na świat (i teraz pytanie na ile to jest do przeżycia a na ile może rzutować na naszą dalszą przyszłość)i tego, że nie mam ochoty na seks. moze za bardzo jesteśmy dla siebie przyjaciółmi?

10

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
sweil napisał/a:

bambam staram się Ciebie zrozumieć, ale nie do końca jestem w stanie. Takie zauroczenia są dla mnie bardzo niedojrzałe. Oczywiście, że przyczyną tego może być rutyna, nuda, czy brak bliskości. Nie od dziś wiadomo, że seks bardzo scala i zbliża do siebie. Być może tutaj tkwi problem. I masz rację, rutyny raczej nie da się uniknąć, ale można z nią skutecznie walczyć i minimalizować, wystarczy tego chcieć. Wydaje mi się, że gdybyś była naprawdę szczęśliwa to pewnie byś nie miała takich rozterek. Może faktycznie pozostała między Wami tylko przyjaźń i przywiązanie? Jak napisałaś, macie inne podejście do życia, odmienne charaktery, w niektórych związkach to idzie ku dobremu, jednak może u Was ta przepaść jest zbyt duża, może potrzebujesz kogoś bardziej szalonego, podobnego do Ciebie?

yoghurt007 Masz sporo racji w tym co napisałeś, ale wydaje mi się, że trochę za ostro potraktowałeś autorkę.
On swój problem medyczny rozwiązał - racja, tylko szkoda, że wcześniej nie potrafił o nim mówić, poza tym gdzie ta dziewczyna napisała, że oczekiwała od początku bajecznego, bezproblemowego seksu?

Z tą rutyną to nie jest to jakiś straszny zastój, raczej normalny na tym etapie, nie ejst tak, ze siedzimy w domu i gapimy się na filmy, albo seriale, ale no nie ma tej nutki szaleńczości.
Co do reszty to napisałaś dokładnie to, czego się obawiam...że nie jestem szczęśliwa do końca i dlatego nachodzą mnie takie myśli.

11

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
bambam napisał/a:

Co do reszty to napisałaś dokładnie to, czego się obawiam...że nie jestem szczęśliwa do końca i dlatego nachodzą mnie takie myśli.

Jeżeli się tego obawiasz i przeszło Ci to przez myśl, to coś w tym musi być niestety ...

12

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

yoghurt007 Masz sporo racji w tym co napisałeś, ale wydaje mi się, że trochę za ostro potraktowałeś autorkę.
On swój problem medyczny rozwiązał - racja, tylko szkoda, że wcześniej nie potrafił o nim mówić, poza tym gdzie ta dziewczyna napisała, że oczekiwała od początku bajecznego, bezproblemowego seksu?

Czy planujesz coś miesiącami nie mając wysokich oczekiwań wobec danego wydarzenia?

Fakt, może jestem zbyt ostry, ale wiem jak takie nieogarnięcie wpływa destruktywnie na drugą stronę..........

no wydaje mi się, że jednak facet, tak jak i kobieta powinien znać swoje ciało i wiedzieć jak coś jest nie tak. zwłaszcza, że on o tym wiedział, tylko nic z tym nie robil.

To nie jest takie oczywiste. Sama pisałaś, że nie jest to pełna stulejka, a jedynie cząstkowa. Jakie miał mieć zatem podstawy do wcześniejszego działania? Zobacz ile młodych dziewczyn ma problem z miesiączkami, bo nie znają reakcji organizmu, objawów. A ta tematyka jest naprawdę mocno wałkowana w porównaniu do problemów męskich. Edukacja odnośnie dojrzewania facetów i ewentualnych problemach kończy się na mimowolnych wzwodach i mokrych snach. Nie ma absolutnie żadnej edukacji odnośnie problemów mogących pojawić się w czasie inicjacji seksualnej, zbierania pierwszych doświadczeń. Twój brak szczęśliwości i mięta do coraz to nowych facetów jest tego potwierdzeniem. Miałaś ogromne oczekiwania, które nie zostały spełnione. I jaki jest tego efekt? Wyłączyłaś się w tym temacie na swojego faceta, zamknęłaś się na niego. Można powiedzieć, że już go skreśliłaś. Jeszcze można byłoby szukać jakiś głębszych przyczyn jeśli w ogóle straciłabyś ochotę na seks. Ale ty straciłaś ochotę jedynie na partnera, bo przecież zadowalasz się sama fantazjując o innych.


Wyjścia masz dwa: ogarnij się, albo zakończ związek, bo zniszczy to i ciebie i twojego faceta.

13

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
yoghurt007 napisał/a:

yoghurt007 Masz sporo racji w tym co napisałeś, ale wydaje mi się, że trochę za ostro potraktowałeś autorkę.
On swój problem medyczny rozwiązał - racja, tylko szkoda, że wcześniej nie potrafił o nim mówić, poza tym gdzie ta dziewczyna napisała, że oczekiwała od początku bajecznego, bezproblemowego seksu?

Czy planujesz coś miesiącami nie mając wysokich oczekiwań wobec danego wydarzenia?

Fakt, może jestem zbyt ostry, ale wiem jak takie nieogarnięcie wpływa destruktywnie na drugą stronę..........

no wydaje mi się, że jednak facet, tak jak i kobieta powinien znać swoje ciało i wiedzieć jak coś jest nie tak. zwłaszcza, że on o tym wiedział, tylko nic z tym nie robil.

To nie jest takie oczywiste. Sama pisałaś, że nie jest to pełna stulejka, a jedynie cząstkowa. Jakie miał mieć zatem podstawy do wcześniejszego działania? Zobacz ile młodych dziewczyn ma problem z miesiączkami, bo nie znają reakcji organizmu, objawów. A ta tematyka jest naprawdę mocno wałkowana w porównaniu do problemów męskich. Edukacja odnośnie dojrzewania facetów i ewentualnych problemach kończy się na mimowolnych wzwodach i mokrych snach. Nie ma absolutnie żadnej edukacji odnośnie problemów mogących pojawić się w czasie inicjacji seksualnej, zbierania pierwszych doświadczeń. Twój brak szczęśliwości i mięta do coraz to nowych facetów jest tego potwierdzeniem. Miałaś ogromne oczekiwania, które nie zostały spełnione. I jaki jest tego efekt? Wyłączyłaś się w tym temacie na swojego faceta, zamknęłaś się na niego. Można powiedzieć, że już go skreśliłaś. Jeszcze można byłoby szukać jakiś głębszych przyczyn jeśli w ogóle straciłabyś ochotę na seks. Ale ty straciłaś ochotę jedynie na partnera, bo przecież zadowalasz się sama fantazjując o innych.


Wyjścia masz dwa: ogarnij się, albo zakończ związek, bo zniszczy to i ciebie i twojego faceta.

nigdzie nie napsiałam, że zadowalam się myśląc o innych, napsiałam że zdaża mi się o nich fantazjować, ale nie podczas masturbacji, a fantazje nie ograniczają się do myśli związanych z seksem, ale dotyczą innych sfer życia. Twoje opinie są trafne, ale chyba za bardzo skupiasz sie tylko na seksie w moim przypadku.

pierwszego razu nie planowalismy miesiącami, tylko antukoncepcję obgadaliśmy wcześniej, wiec oczekiwań na prawdę nie miałam dużych.

spróbuję się bardziej otworzyć, chociaż jest to trudne bo tak jak pisałam, nawet okoliczności nie sprzyjają. oboje mieszkamy z rodzicami, popołudniami ciągle jest ktoś w domu, wiec zeby do czegoś doszło musielibyśmy chyba pokój w hotelu wynajmować... chciałabym żeby to tylko brak seksu okazał się problemem..

14 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-04-14 13:55:56)

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Czy planujesz coś miesiącami nie mając wysokich oczekiwań wobec danego wydarzenia?

Zazwyczaj nie, chociażby dlatego, że jestem osobą spontaniczną, jednak uważam, że można planować coś przez dłuższy czas i to nie ze względu na wysokie oczekiwania.

bumbum rozumiem, że mieszkacie z rodzicami, ale myślę, że to nie jest wielki problem, dla chcącego nic trudnego, zawsze można znaleźć fajne miejsce, zadbać o odrobinę szaleństwa i spontaniczności. To jeszcze bardziej podkręca atmosferę, jest tyle możliwości, uwierz mi nawet pokój w hotelu nie jest Wam potrzebny.

15

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Przybywam na odsiecz Autorce, bo ja doskonale ją rozumiem i wiem co czuje i wiem, że ona sama nie wie o co chodzi i z jednej strony chce, a z drugiej boi się. Niestety, nie chodzi tutaj tylko o seks i poprawa życia ''łóżkowego'' niewiele rozwiąże.

Z każdym kolejnym postem powoli kreowałaś obraz swojego chłopaka, powoli wyrzucałaś z siebie irytacje, która w Tobie siedzi i powoli zaczynasz dochodzić do wniosku, że do siebie nie pasujecie. Postaram Ci się przedstawić w punktach jak to wszystko wygląda z mojej strony:

1. Jesteś otwartą i kontakotową osobą. W liceum jak w liceum jeden chłopak przyszedł, drugi poszedł i tyle. Po tym czasie stwierdziłaś, że przydałby Ci się ktoś na stałe taki ''prawdziwy'' chłopak, z którym możnaby pochodzić dłużej niż miesiąc.
2. Spotkałaś swojego obecnego. Oceniłaś sytuację i go ''wyrwałaś''. No i życie zaczęło Ci się toczyć normalnie.
3. Po kilku latach spokojnego związku doszłaś do wniosku, że skoro zasmakowałaś przelotnych znajomości w liceum, stabilizacji obecnie to przyszedł czas aby wreszcie pożyć, znaleźć faceta przez duże F, takiego, który nie będzie kserował paragonów, który zamiast mamrotać pod nosem i się obrażać na Ciebie bo poflirtowałaś trochę z innym da do zrozumienia wszyskim wokoło, że Ty jesteś zajęta i on Cię nie odda. Takiego, który poza planowaniem i siedzeniem na kanapie wymyśli coś spontanicznego. Takiego, dla którego będziesz szukała w internecie seksownej bielizny, bo wiesz, że jak Cię tylko w niej zobaczy to z miejsca Cię weźmie choćby przy ścianie na stole big_smile

Podsumowując, całe życie zdobywałaś, a teraz chcesz być zdobywana. Chcesz zdobywać doświadczenie od tego doświadczonego, a nie zastanawiać się kiedy skończy, bo Cię róg łóżka w nerki uwiera. I powiem Ci, że masz do tego pełne prawo i Twoje potrzeby nie są niczym niedojrzałym. Widzę, że jesteś myślącą i ogarniętą osobą i naprawdę się zagubiłaś w tym wszystkim.

Możesz z nim o tym porozmawiać tylko hmm... z tego co opisujesz on bardziej zamknie się w sobie niż coś z tym zrobi. Zamiast działaś będzie siedział i popadał w depresję. A stulejka? Oczywiście, że juz dawno powinien coś z tym zrobić SAM nie masz obowiązku o tym wiedzieć. Jak mi coś dolega to nie czekam aż samo minie, albo partner się domyśli tylko lece i się tego wyzbywam jak najszybciej się da. Nie ma nic gorszego niż zajmowanie się wszystkimi dookoła tylko dlatego, że co... oni nie mogą bo nie wiem, wstydzą się?

Moja droga, masz pełne prawo żeby na spokojnie przysiąść i zastanowić się nad własnym życiem i związkiem. Raczej nie patrzyłabym w kategoriach, że zostawiasz go dla innego, ale zastanów się czy nie warto w ogóle zakończyć zwiżaku dla siebie samej, by pobyć trochę ze sobą i wziąć się za poszukiwanie tego, którego właśnie chcesz. Metodą prób i błędów powoli kształtuje Ci się wszystko i zaczynasz wiedzieć czego chcesz.

16

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
Teo napisał/a:

Przybywam na odsiecz Autorce, bo ja doskonale ją rozumiem i wiem co czuje i wiem, że ona sama nie wie o co chodzi i z jednej strony chce, a z drugiej boi się. Niestety, nie chodzi tutaj tylko o seks i poprawa życia ''łóżkowego'' niewiele rozwiąże.

Z każdym kolejnym postem powoli kreowałaś obraz swojego chłopaka, powoli wyrzucałaś z siebie irytacje, która w Tobie siedzi i powoli zaczynasz dochodzić do wniosku, że do siebie nie pasujecie. Postaram Ci się przedstawić w punktach jak to wszystko wygląda z mojej strony:

1. Jesteś otwartą i kontakotową osobą. W liceum jak w liceum jeden chłopak przyszedł, drugi poszedł i tyle. Po tym czasie stwierdziłaś, że przydałby Ci się ktoś na stałe taki ''prawdziwy'' chłopak, z którym możnaby pochodzić dłużej niż miesiąc.
2. Spotkałaś swojego obecnego. Oceniłaś sytuację i go ''wyrwałaś''. No i życie zaczęło Ci się toczyć normalnie.
3. Po kilku latach spokojnego związku doszłaś do wniosku, że skoro zasmakowałaś przelotnych znajomości w liceum, stabilizacji obecnie to przyszedł czas aby wreszcie pożyć, znaleźć faceta przez duże F, takiego, który nie będzie kserował paragonów, który zamiast mamrotać pod nosem i się obrażać na Ciebie bo poflirtowałaś trochę z innym da do zrozumienia wszyskim wokoło, że Ty jesteś zajęta i on Cię nie odda. Takiego, który poza planowaniem i siedzeniem na kanapie wymyśli coś spontanicznego. Takiego, dla którego będziesz szukała w internecie seksownej bielizny, bo wiesz, że jak Cię tylko w niej zobaczy to z miejsca Cię weźmie choćby przy ścianie na stole big_smile

Podsumowując, całe życie zdobywałaś, a teraz chcesz być zdobywana. Chcesz zdobywać doświadczenie od tego doświadczonego, a nie zastanawiać się kiedy skończy, bo Cię róg łóżka w nerki uwiera. I powiem Ci, że masz do tego pełne prawo i Twoje potrzeby nie są niczym niedojrzałym. Widzę, że jesteś myślącą i ogarniętą osobą i naprawdę się zagubiłaś w tym wszystkim.

Możesz z nim o tym porozmawiać tylko hmm... z tego co opisujesz on bardziej zamknie się w sobie niż coś z tym zrobi. Zamiast działaś będzie siedział i popadał w depresję. A stulejka? Oczywiście, że juz dawno powinien coś z tym zrobić SAM nie masz obowiązku o tym wiedzieć. Jak mi coś dolega to nie czekam aż samo minie, albo partner się domyśli tylko lece i się tego wyzbywam jak najszybciej się da. Nie ma nic gorszego niż zajmowanie się wszystkimi dookoła tylko dlatego, że co... oni nie mogą bo nie wiem, wstydzą się?

Moja droga, masz pełne prawo żeby na spokojnie przysiąść i zastanowić się nad własnym życiem i związkiem. Raczej nie patrzyłabym w kategoriach, że zostawiasz go dla innego, ale zastanów się czy nie warto w ogóle zakończyć zwiżaku dla siebie samej, by pobyć trochę ze sobą i wziąć się za poszukiwanie tego, którego właśnie chcesz. Metodą prób i błędów powoli kształtuje Ci się wszystko i zaczynasz wiedzieć czego chcesz.

dziękuję ci, muszę przyznać, że bardzo trafnie to wszystko ujęłaś od 1 do 3 punktu...

tyle, że w tym wszystkim jest całe mnóstwo spraw, które mi w nim odpowiada i po prostu najzwyczajmniej w świecie się obawiam, że podejmę złą, albo pochopną decyzję ze względu na chęć przeżycia jakiejś namiętności... poznając mojego obecnego właśnie myślałam, że to dla niego  będę ową bieliznę wybierać...
mam 23 lata i na pewno część powie - jezu jesteś jeszcze młoda, możesz szaleć. ale ja od zawsze chciałam stabilizacji, w wieku 25 lat już planowałam (planuję?) mieć dziecko... a co jak się rozstaniemy, a potem się okaże, że to był wielki błąd, bo nie znajdę nikogo, przy kim będę się czuła tam bezpiecznie jak teraz?
Szaleństwo szaleństwem, ale mój chłopak jest dla mmnie dużym oparciem, a taki szaleniec może sprawić, że brak będzie mi stabilizacji, a tego też nie chcę.

CYT: "Chcesz zdobywać doświadczenie od tego doświadczonego, a nie zastanawiać się kiedy skończy, bo Cię róg łóżka w nerki uwiera. ""
ale z drugiej strony powinnam chyba dać szansę obecnemu związkowi w kwestii seksu, a jak ktoś wcześniej napisał, to jak narazie się od tego wykręcam...

porozmawiać o tym z nim nie mogę, bo wiem, że będzie jeszcze gorzej, zacznie obserwowac każdy mój ruch i gest wobec innych, albo innych wobec mnie i na wiele się to nie zda...


Dziękuję za opinię smile

17

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Hm będę z Tobą szczera..

Twoje myślenie o innych jest wynikiem frustracji. Możesz przerwać swoje nieszczęście w każdej chwili i poszukać kogoś "z większym bagażem doświadczeń".
Zanim to jednak zrobisz - prośba: powiedz swojemu chłopakowi, że to definitywny koniec. Nie marnuj mu życia/psychiki.

ps:
Chciałabyś aby Twój chłopak był bardziej doświadczony... czyli żeby przed Tobą miał kilka innych kobiet..
Wolałabyś żeby to były proste dziewczyny (jak Ty), czy może profesjonalistki? Bo wiesz, jakby to były profesjonalistki taki facet mógłby porównać Twoje umiejętności do nich i mogłabyś wypaść dość blado...

18

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

bambam oczywiście, że to wszystko nie jest takie łatwe i doskonale rozumiem, że poza minusami Twój chłopak ma tez wiele plusów. To są decyzje, które trzeba przemyśleś bardzo długo i pardzo dokładnie i nie ma 100 % pewności, że każda z nich podjęta będzie słuszna i tu jest największy ból.
Jeżeli chodzi o Twoje plany to od razu radzę Ci z dobrego serca, odpuść. Ja wiem, znam te plany, dziecko w wieku 25 lat, ślub wcześnie/później, młoda mama, młode małżeństwo. Są to plany, które najciężej zrealizować w zaplanowanym terminie, bo do nich potrzebny jest odpowiedni partner, a nie ma nic gorszego niż realizowanie tego na siłę. Dlatego to odpuść. Nikt nie mówi, że nie zostaniesz szczęśliwa mamą w wieku 25 lat, ale dązenie do tego celu napędza jeszcze większą frystrację i z tego wszystkiego wychodzi jeden wielki kołtun. Teraz najważniejsze jest byś oddzieliła cele ważniejsze od mniej ważnych i te priorytetowe podzieliła na mniejsze i małymi kroczkami starała się je realizować.

Napisz jaki jest naprawdę Twój problem z seksem. Jak nie chcesz pisać tutaj możesz wysłać mi PW.
Nad wszystkim musisz się zastanowić i powoli zacząć to rozwiązywać smile

19

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
bambam napisał/a:

porozmawiać o tym z nim nie mogę, bo wiem, że będzie jeszcze gorzej, zacznie obserwowac każdy mój ruch i gest wobec innych, albo innych wobec mnie i na wiele się to nie zda...

I tutaj popełniasz ogromny błąd. Rozmawiać trzeba, bo najlepszą receptą na problemy są szczere rozmowy.

Im więcej Cię czytam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że sama do końca nie wiesz czego chcesz.

Odnoszę wrażenie, że uczepiłaś się swojego faceta, bo boisz się zmian, nie chcesz być sama, masz obawy. że kolejny może okazać się gorszy od niego i dlatego nie zakończysz tego związku, ale czy ta relacja prowadzi do czegoś dobrego?

20

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

sweil

owszem, nie wiem czego chcę, dlatego właśnie piszę tutaj...
rozmawiamy dużo i szczerze, ale wiem, że nie mogę mu powiedzieć, że myślę o innych faccetach, bo go to pogrąży, a tego nie chcę.

teo
wiem, że planowanie jest do dupy, już nie raz życie zweryfikowało moje plany. nie chce tego robić na siłę, ale... hym, nie wiem jak to napisać: może najprościej i spłycając trochę; mam teraz faceta na życie, ale nie przeżyłam jeszcze takiej prawdziwej namiętności o której chyba każdy marzy, a na którą liczyłam wiążąc się właśnie z nim. po prostu w tym aspekcie się rozczarowałam i nie wiem na ile to może rzutować i być istotne dla naszej ewentualnej wspólnej przyszłości. i to rozczarowanie nie sprowadza się tylko i wyłącznie do seksu, ale do wszystkiego tego, co ciężko jest nazwać i opisać w kilku słowach, a co składa się na pojęcie męskości w chłopaku..


alfaalfa
nie chce go krzywdzić, ale myślę że bycie w związku w ktorym w perspektywie oboje możemy nie być szczęsliwi też może być krzywdą dla obojga...
co do doświadczenia : chodziło mi o to, że może gdyby był doświadczony, to przynajmniej jeden aspekt naszego związku byłby łatwiejszy.

21

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Ja odnoszę wrażenie, że ty go kochasz, pomimo wszystkiego kochasz go.
Jesteś młoda chcesz się wyszaleć, to Twój pierwszy poważny partner, ale pamiętaj ROZMOWA rozmowa zawsze pomoże, zawsze coś wyjaśni da Ci do zrozumienia, tez miałam taki okres jak Ty-ROZMAWIAŁAM o tym wszystkim z moim partnerem i wiesz że przeszło ? dzięki temu czuje że związek jest stabilny i choć może jest to mój pierwszy poważny to myślę i śmiem twierdzić iż na całe życie.Ale co przyniesie ? nie wiadomo?
"jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach" Do miłości trzeba dojrzeć, wiedzieć że to nie tylko bajka, i książę cudowny na rumaku !Miłość to oddanie, przyjaźń, kochanie, zaufanie, i akceptacja w pełnym wymiarze.
Jak mawia mój chłopak jeśli chodzi o doświadczenie w TYCH tematach- jego się nie zdobywa poprzez ilość partnerek- je się zdobywa z uczucia i chęci robienia to z właściwą osobą ! Oddaniu siebie i dawaniu jak najwięcej.Powinnaś się cieszyć !
Myślisz że jest on mało męski przez pryzmat tego że nie uprawiał seksu ? wydaje mi się że to tkwi w Twojej podświadomości- tłumaczysz się czymś innym, ale to jest własnie to.Zdziwiłabyś się że może być on o wiele bardziej "męski" niż Ci się wydaje, wystarczy dać mu pole do popisu, nie skreślaj tego bo masz jakieś zawroty miłosne itp.Walcz o to co jest ! Uczucie jakim go darzysz jest trwałe, nie rzucane na wiatr- jeśli ci się wydaje że miłość polega tylko na ciągłych motylkach w brzuchu, stanem ciągłego zakochania to się mylisz !Czasami nawet przychodzi niechęć do partnera, nienawiść, zmęczenie, ale to jest właśnie miłość że cały czas w głębi Ci zależy a gdyby mu się coś stało nie darowałabyś sobie tego. Jesteś już dorosłą kobietą, bierz odpowiedzialność za swoje czyny, nie jesteś przecież rozwydrzona nastolatką !

22

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
sweil napisał/a:
bambam napisał/a:

porozmawiać o tym z nim nie mogę, bo wiem, że będzie jeszcze gorzej, zacznie obserwowac każdy mój ruch i gest wobec innych, albo innych wobec mnie i na wiele się to nie zda...

I tutaj popełniasz ogromny błąd. Rozmawiać trzeba, bo najlepszą receptą na problemy są szczere rozmowy.

A tam, farmazoning teraz uprawiasz, droga koleżanko. Nie ze wszystkimi i nie o wszystkim da się porozmawiać nawet jeżeli jest to nasz partner/partnerka. Z takim typem nie da się porozmawiać wprost tylko trzeba stosować wiele unków i udziwnień tylko po to, żeby sobie coś w główce nie uroił, a to wymaga dużo energii i czasu. Poza tym na razie to Autorka ma większy problem ze sobą niż z nim i na sobie powinna się skupiać.


sweil napisał/a:

Im więcej Cię czytam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że sama do końca nie wiesz czego chcesz.

Ona w pewnym sensie wie czego chce, ale nie jest pewna, czy gra jest warta zachodu i czy warto próbować.

sweil napisał/a:

Odnoszę wrażenie, że uczepiłaś się swojego faceta, bo boisz się zmian, nie chcesz być sama, masz obawy. że kolejny może okazać się gorszy od niego i dlatego nie zakończysz tego związku, ale czy ta relacja prowadzi do czegoś dobrego?

Nie, nie uczepiła się tylko ma bardzo trudny orzech do zgryzienia. Jej chłopak ma minusy, ale też ma wiele plusów, wiele pozytywnych cech, a jej rozważania mają na celu zastanowienie się czy warto porzucać te cechy dla znalezienia innego mężczyzny, który tych cech posiadał nie będzie? Szanse są 50/50 kolejny może je mieć, ale może ich nie mieć. Może już nigdy nie spotka drugiego takiego chłopaka o takich cechach, a może spotkać wielu, którzy będą dodatkowo obdarzeni większą ilością plusów. Nigdy nic nie wiadomo. Czy błędem będzie jak go zostawi, czy błąd popełni jak z nim zostanie. To wcale nie są łatwe decyzje.

23 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-04-14 15:30:35)

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
Teo napisał/a:

A tam, farmazoning teraz uprawiasz, droga koleżanko. Nie ze wszystkimi i nie o wszystkim da się porozmawiać nawet jeżeli jest to nasz partner/partnerka. Z takim typem nie da się porozmawiać wprost tylko trzeba stosować wiele unków i udziwnień tylko po to, żeby sobie coś w główce nie uroił, a to wymaga dużo energii i czasu. Poza tym na razie to Autorka ma większy problem ze sobą niż z nim i na sobie powinna się skupiać.

Dla Ciebie to farmazony, dla mnie nie. Mam całkowicie odmienne zdanie, da się rozmawiać z każdym i o wszystkim, tylko, że nie ze wszystkimi rozmawia się w ten sam sposób, kwestia podejścia. Komunikacji uczymy się przez całe życie, nie każdy jest łatwym typem. Czasami potrzebny jest wysiłek, by dotrzeć do drugiego człowieka, niestety nie ma lekko. Ja od zawsze stosuje zasadę szczerej rozmowy i nigdy nie miałam większych problemów w życiu, dlatego wierzę w jej skuteczność.


Ona w pewnym sensie wie czego chce, ale nie jest pewna, czy gra jest warta zachodu i czy warto próbować.

No właśnie w pewnym sensie, czyli chyba nie do końca ...

Nie, nie uczepiła się tylko ma bardzo trudny orzech do zgryzienia. Jej chłopak ma minusy, ale też ma wiele plusów, wiele pozytywnych cech, a jej rozważania mają na celu zastanowienie się czy warto porzucać te cechy dla znalezienia innego mężczyzny, który tych cech posiadał nie będzie? Szanse są 50/50 kolejny może je mieć, ale może ich nie mieć. Może już nigdy nie spotka drugiego takiego chłopaka o takich cechach, a może spotkać wielu, którzy będą dodatkowo obdarzeni większą ilością plusów. Nigdy nic nie wiadomo. Czy błędem będzie jak go zostawi, czy błąd popełni jak z nim zostanie. To wcale nie są łatwe decyzje.

Tak ma bardzo trudny orzech do zgryzienia, ale na te pytania nikt jej nie odpowie. Zdaję sobie sprawę, że to nie są łatwe decyzje, jednak coś zrobić trzeba, nie można tkwić w martwym punkcie. Albo w jedną, albo w drugą stronę, bo takie przeciąganie niczemu nie służy ...

24

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

To może tak naprawde nie jesteś szczęśliwa???

25

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
sweil napisał/a:
Teo napisał/a:

A tam, farmazoning teraz uprawiasz, droga koleżanko. Nie ze wszystkimi i nie o wszystkim da się porozmawiać nawet jeżeli jest to nasz partner/partnerka. Z takim typem nie da się porozmawiać wprost tylko trzeba stosować wiele unków i udziwnień tylko po to, żeby sobie coś w główce nie uroił, a to wymaga dużo energii i czasu. Poza tym na razie to Autorka ma większy problem ze sobą niż z nim i na sobie powinna się skupiać.

Dla Ciebie to farmazony, dla mnie nie. Mam całkowicie odmienne zdanie, da się rozmawiać z każdym i o wszystkim, tylko, że nie ze wszystkimi rozmawia się w ten sam sposób, kwestia podejścia. Komunikacji uczymy się przez całe życie, nie każdy jest łatwym typem. Czasami potrzebny jest wysiłek, by dotrzeć do drugiego człowieka, niestety nie ma lekko. Ja od zawsze stosuje zasadę szczerej rozmowy i nigdy nie miałam większych problemów w życiu, dlatego wierzę w jej skuteczność.


Ona w pewnym sensie wie czego chce, ale nie jest pewna, czy gra jest warta zachodu i czy warto próbować.

No właśnie w pewnym sensie, czyli chyba nie do końca ...

Nie, nie uczepiła się tylko ma bardzo trudny orzech do zgryzienia. Jej chłopak ma minusy, ale też ma wiele plusów, wiele pozytywnych cech, a jej rozważania mają na celu zastanowienie się czy warto porzucać te cechy dla znalezienia innego mężczyzny, który tych cech posiadał nie będzie? Szanse są 50/50 kolejny może je mieć, ale może ich nie mieć. Może już nigdy nie spotka drugiego takiego chłopaka o takich cechach, a może spotkać wielu, którzy będą dodatkowo obdarzeni większą ilością plusów. Nigdy nic nie wiadomo. Czy błędem będzie jak go zostawi, czy błąd popełni jak z nim zostanie. To wcale nie są łatwe decyzje.

Tak ma bardzo trudny orzech do zgryzienia, ale na te pytania nikt jej nie odpowie. Zdaję sobie sprawę, że to nie są łatwe decyzje, jednak coś zrobić trzeba, nie można tkwić w martwym punkcie. Albo w jedną, albo w drugą stronę, bo takie przeciąganie niczemu nie służy ...

oczywiście, że niczemu to nie służy, ale to dość świeża sprawa, a ja nie potrafię od tak przekreślić 4letniego związku... jeśli mam coś postanowić to tylko dla naszego wspólnego dobra.

26

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Hmmm... Powiem Ci, ze ja będąc w szczęśliwym związku nie myślę kompletnie o innych facetach, fantazjuje też tylko o moim i jeżeli nie czulabym pożądania nie traktowałabym go raczej jak partnera, tylko jak przyjaciela. Przyjacielem też jest, ale do tego dochodzi namiętność i pożądanie wink A wydaje mi się, że właśnie to sprawia, że związek jest udany pod względem seksu i nie tylko, bo to także uczucia, które jednoczą i zbliżają. Natomiast mam takie wrażenie że Ciebie Twój facet po prostu nie kręci i nie masz ochoty na bliższe kontakty. Czy wy sie w ogole całujecie, dotykacie? Nie mowię tutaj o pocałunku w policzek czy trzymaniu za rączki, ale o czymś więcej... Mam wrażenie, ze jesteś z nim bardziej z rozsądku, niż z uczucia. Zdajesz sobie sprawę, ze to fajny facet, możesz mu zaufać, dobrze czujesz się w jego towarzystwie. Jednakże brakuje mi tutaj jakiejkolwiek namiętności, jak to możliwe, że nie macie na siebie ochoty w tym wieku? Rozumiem, jak najbardziej rozumiem, że jesteś osobą, która chce mieć jednego partnera, która nie otwiera się w sprawach seksu zbyt szybko. Jednakże, jeżeli kogoś kochamy to nawet jeżeli chcemy poczekać ze współżyciem, to mimo to, czujemy do tej osoby pociąg fizyczny, chcemy tego zblizenia.. Ty natomiast tego nie chcesz, nawet nie fantazjujesz o swoim facecie.. Tak jakby on Cie po prostu nie kręcil. Nie chodzi o to, ze nie masz fantazji seksualnych, bo masz, tylko że z innymi, a nie ze swoim ukochanym! A gdybyście chcieli w jakiś sposób sie do siebie zbliżyć to naprawdę, uwierz mi, ze zrobilibyście to. Ja i mój chlopak też mieszkamy z rodzicami i jakoś udaje nam się co nieco zdziałać w tych kwestiach wink dla chcącego nic trudnego, ale trzeba chcieć, a Ty (mam takie wrażenie) po prostu nie chcesz, Twój chłopak Cie chyba nie kręci ALBO on po prostu nie potrafi niczego zainicjować, zachęcic, może się boi, wstydzi, nie mam pojęcia, ale coś jest na rzeczy, że nie ma tej namiętności... Może jest tak, ze Ty chciałabyś faceta, ktory by się nie mógł od Ciebie oderwac, który sam by inicjował zbliżenie, może wlaśnie tego potrzebujesz? Z kolei Twój facet przez wcześniejsze problemy może czuć się niepewny w tych sprawach, może boi się odrzucenia? W ten sposób oboje tkwicie w takim zawieszeniu i żadne nie chce wykonać pierwszego kroku. Oczywiscie moze być tak, że inne problemy w waszym związku sprawiają, ze nie macie na siebie ochoty, ale z tego co piszesz to raczej Wam się układa i jedynym problemem jest to, że fantazjujesz o innych bo Twój chłopak Cie nie kręci. Jeżeli Ci na nim zależy to musisz coś z tym zrobić, przełamać te barierę. Może brakuje w Waszym związku komunikacji? Tu nie chodzi chyba także o różnice temperamentów, bo jeżeli partnerzy mają na siebie ochotę to zawsze jakoś dają o tym znać, a u Was w tej kwestii cisza (przynajmniej z tego co piszesz). Może nad tym należałoby popracować? Nie chodzi tutaj o sam seks, tylko o zbudowanie zwiazku opartego na pożądaniu, a nie tylko na czystej przyjaźni. Bo jak widać, Tobie w takim przyjacielskim związku czegoś brak. Być moze Twojemu partnerowi też, ale nawet o tym nie wiesz?

27

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
fairytale napisał/a:

Hmmm... Powiem Ci, ze ja będąc w szczęśliwym związku nie myślę kompletnie o innych facetach, fantazjuje też tylko o moim i jeżeli nie czulabym pożądania nie traktowałabym go raczej jak partnera, tylko jak przyjaciela. Przyjacielem też jest, ale do tego dochodzi namiętność i pożądanie wink A wydaje mi się, że właśnie to sprawia, że związek jest udany pod względem seksu i nie tylko, bo to także uczucia, które jednoczą i zbliżają. Natomiast mam takie wrażenie że Ciebie Twój facet po prostu nie kręci i nie masz ochoty na bliższe kontakty. Czy wy sie w ogole całujecie, dotykacie? Nie mowię tutaj o pocałunku w policzek czy trzymaniu za rączki, ale o czymś więcej... Mam wrażenie, ze jesteś z nim bardziej z rozsądku, niż z uczucia. Zdajesz sobie sprawę, ze to fajny facet, możesz mu zaufać, dobrze czujesz się w jego towarzystwie. Jednakże brakuje mi tutaj jakiejkolwiek namiętności, jak to możliwe, że nie macie na siebie ochoty w tym wieku? Rozumiem, jak najbardziej rozumiem, że jesteś osobą, która chce mieć jednego partnera, która nie otwiera się w sprawach seksu zbyt szybko. Jednakże, jeżeli kogoś kochamy to nawet jeżeli chcemy poczekać ze współżyciem, to mimo to, czujemy do tej osoby pociąg fizyczny, chcemy tego zblizenia.. Ty natomiast tego nie chcesz, nawet nie fantazjujesz o swoim facecie.. Tak jakby on Cie po prostu nie kręcil. Nie chodzi o to, ze nie masz fantazji seksualnych, bo masz, tylko że z innymi, a nie ze swoim ukochanym! A gdybyście chcieli w jakiś sposób sie do siebie zbliżyć to naprawdę, uwierz mi, ze zrobilibyście to. Ja i mój chlopak też mieszkamy z rodzicami i jakoś udaje nam się co nieco zdziałać w tych kwestiach wink dla chcącego nic trudnego, ale trzeba chcieć, a Ty (mam takie wrażenie) po prostu nie chcesz, Twój chłopak Cie chyba nie kręci ALBO on po prostu nie potrafi niczego zainicjować, zachęcic, może się boi, wstydzi, nie mam pojęcia, ale coś jest na rzeczy, że nie ma tej namiętności... Może jest tak, ze Ty chciałabyś faceta, ktory by się nie mógł od Ciebie oderwac, który sam by inicjował zbliżenie, może wlaśnie tego potrzebujesz? Z kolei Twój facet przez wcześniejsze problemy może czuć się niepewny w tych sprawach, może boi się odrzucenia? W ten sposób oboje tkwicie w takim zawieszeniu i żadne nie chce wykonać pierwszego kroku. Oczywiscie moze być tak, że inne problemy w waszym związku sprawiają, ze nie macie na siebie ochoty, ale z tego co piszesz to raczej Wam się układa i jedynym problemem jest to, że fantazjujesz o innych bo Twój chłopak Cie nie kręci. Jeżeli Ci na nim zależy to musisz coś z tym zrobić, przełamać te barierę. Może brakuje w Waszym związku komunikacji? Tu nie chodzi chyba także o różnice temperamentów, bo jeżeli partnerzy mają na siebie ochotę to zawsze jakoś dają o tym znać, a u Was w tej kwestii cisza (przynajmniej z tego co piszesz). Może nad tym należałoby popracować? Nie chodzi tutaj o sam seks, tylko o zbudowanie zwiazku opartego na pożądaniu, a nie tylko na czystej przyjaźni. Bo jak widać, Tobie w takim przyjacielskim związku czegoś brak. Być moze Twojemu partnerowi też, ale nawet o tym nie wiesz?

tak, całujemu się, dotykamy, ale jednak jeśli miałabym ocenić proporcje zachowań charakterystycznych dla relacji "miłosnych" i "przyjacielskich", to zdecydowanie prym wiodą te przyjacielskie.


CYT: "Zdajesz sobie sprawę, ze to fajny facet, możesz mu zaufać, dobrze czujesz się w jego towarzystwie. Jednakże brakuje mi tutaj jakiejkolwiek namiętności, jak to możliwe, że nie macie na siebie ochoty w tym wieku? "dokładnie tak właśnie jest. brak tej namiętności. a skoro jej brak teraz, to co bedzie za przysłowiowe 20 lat bycia razem? tyle, że nie wiem, czy brak tej namiętności, bo po porostu coś się wypaliło, czy przez te kwestie w których się różnimy nie umiem się do końca przełamać. Na poczatku była między nami duża namiętność, ale potem stopniowo to zanikało. i nie wiem, czy przez to, że związek trwał i doszła rutyna, znudzenie, czy  przez to, że ja dużo w sobie zmieniłam dla tego związku, i może nie dokońca te zmiany sprawiają, że jestem szczęśliwa. Bo na ile to jest stała zmiana, a na ile "udawanie" i "pilnowanie się" żeby nie powodować kolejnych kłótni to nie jestem w stanie stwierdzić. Boje się tego, że przy nim przestałam/przestaję być sobą i to sprawia że straciłam też ochotę na niego- bo przez niego nie jestem w zgodzie sama z sobą...... ma to w ogóle jakiś sens ? neutral

CYT: ""...nad tym należałoby popracować? Nie chodzi tutaj o sam seks, tylko o zbudowanie zwiazku opartego na pożądaniu, a nie tylko na czystej przyjaźni. Bo jak widać, Tobie w takim przyjacielskim związku czegoś brak. Być moze Twojemu partnerowi też, ale nawet o tym nie wiesz?

tylko jak to teraz zmienić, po takim czasie?...jemu też brakuje na pewno, w końcu to facet, ale nie nalega, bo widzi, że ja tego unikam, i koło się zamyka...

28

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
bambam napisał/a:

co do doświadczenia : chodziło mi o to, że może gdyby był doświadczony, to przynajmniej jeden aspekt naszego związku byłby łatwiejszy.

Źle pojmujesz kwestię "doświadczenia", bo sama nie masz odniesienia. "Doświadczenie" "doświadczeniu" nie jest równe. Każdy facet / osoba jest inna.

Mogę Ci jedynie podpowiedzieć, że w seksie nie ma tabu i powinniście o swoich oczekiwaniach i fantazjach zacząć rozmawiać. Podstawą dobrego seksu jest otwartość obojga- a z tego co widzę wprowadzasz do łóżka sztywną atmosferę milczenia i dziwisz się, że facet nie jest jasnowidzem.

Zastanów się co naprawdę do niego czujesz.

29

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...
alfaalfa napisał/a:
bambam napisał/a:

co do doświadczenia : chodziło mi o to, że może gdyby był doświadczony, to przynajmniej jeden aspekt naszego związku byłby łatwiejszy.

Źle pojmujesz kwestię "doświadczenia", bo sama nie masz odniesienia. "Doświadczenie" "doświadczeniu" nie jest równe. Każdy facet / osoba jest inna.

Mogę Ci jedynie podpowiedzieć, że w seksie nie ma tabu i powinniście o swoich oczekiwaniach i fantazjach zacząć rozmawiać. Podstawą dobrego seksu jest otwartość obojga- a z tego co widzę wprowadzasz do łóżka sztywną atmosferę milczenia i dziwisz się, że facet nie jest jasnowidzem.

Zastanów się co naprawdę do niego czujesz.

rozumiem przecież i nie wymagam, żeby był jasnowidzem, ale w wielu kwestiach w naszym związku czuję, że ja jestem tą silniejszą, a nie on mimo, ze jest facetem, po prostu mówie że fajnie by było żeby chociaż w jakiejś dziedzinie to on był dla mnie męski i zdecydowany

30

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Hej, zastanawiam sie jak tam ma sie sprawa dzisiaj u Ciebie? Zarejestrowalam sie bo mam podobny problem. Jedyna roznica jest taka, ze ja chce seksu z moim facetem ale to zawsze ja musze go inicjowac i czasem wydaje mi sie, ze gdybym tego nie robila to zylabym w bialym zwiazku. Troche juz mnie to zmeczylo na przestrzeni lat i dlatego tez zastanawiam sie nad dalszym sensem ciagniecia tego zwiazku. Oczywiscie nie chodzi tutaj jedynie o seks ale takze o roznice charakterow, ktore opisalas. Dokladnie u mnie jest tak samo, ja spontaniczna, on konserwatywny realista. Ostatnio coraz czesciej mysle, ze chcialabym byc z kims, kto by bardziej sie mna interesowal, bo tutaj czasem czuje sie wrecz ponizona przebiegiem sytuacji. Ciekawi mnie jaka podjelas decyzje i czy jej zalujesz czy nie:)

31

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Myślę, że musicie popracować nad pożyciem. Niestety, ale zwiazek bez udanego sexu nie ma szans na dłuższą metę. Może banalne, ale wielokrotnie badane i chyba nawet "na czuje" słuszne...
Jasne, że to normalne, iż czyjeś feromony mogą na chwilę zawrócić w głowie, ale skoro to nie jest pierwszy raz?...
Jeśli chodzi o facetów, którzy nie chcą seksu, znam takich tylko z opowieści kobiet na tym forum. Gdzie wy takich znajdujecie?...

32 Ostatnio edytowany przez xlogin (2013-11-20 22:51:51)

Odp: będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » będąc w szczęśliwym związku myślę o innych facetach...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026