Czy go odzyskam. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Czy go odzyskam.

Z mężem jesteśmy młodym małżeństwem ponad 2lata. Mamy dwójkę dzieci(bliźniaki). Ale od dwóch miesięcy żyjemy osobno. W pewnym sensie go zdradziłam. I może do tego wszystkiego by nie doszło gdyby najzwyczajniej poświęcał mi więcej uwagi. Wszystko zaczęło się gdy z nim zamieszkałam przed ślubem, zaraz gdy zaszłam w ciąże...Jego rodzina interesowała się mną wtedy gdy on był w domu a tak to przesiadywałam sama całymi dniami w domu,daleko od własnej rodziny... Raz na tydzień przychodziła do mnie jego siostra. ale ja potrzebowałam pomocy kogoś dorosłego, moja teściowa nigdy do mnie nie zajrzała a pytała o mnie tylko gdy on wracał z pracy... Po porodzie było tak samo, zostawałam po kilka godzin sama w domu z dwójką małych dzieci... Teściowa ne raz mogła do mnie przyjechać albo zadzwonić chociaż zapytać czy sobie radzę... Miałam niespełna 18lat gdy zostałam matką, niepomyślała że moja mama mieszka 50km odemnie i mi nie pomoże a ona miała zaledwie parę km aby podjechać, zajrzeć sama od siebie. Mój mąż też się praktycznie się mną nie interesował.... Przyjeżdżał z pracy,owszem zajmował się dziećmi, ale tylko z obowiązku... Potem zauważyłam że on nie założył swojej rodziny tylko powiekszył swoją... Ciągle potrafił mówić o rodzicach, w głowie była mu siostra, wożenie pijanego brata po imprezach... Nic nie mówiłam... Rodzice nam pomagali ponieważ mielismy sporo długów, wspierali czasem finansowo ale za bardzo wtrącali się w nasze życie bo myśleli że jak nam pomagają to mogą wszystko. Mój mąż na to im pozwalał. O wszystkim dowiadywałam się druga, on najpierw ustalał wszystko z rodzicami, czasem dziadkami nawet. Ja nie mogłam nic złego powiedzieć. Aż doszło do sytuacji że byłam aż tak załamana,nie potrafiłam się z nim dogadać że zaczęłam szukać sobie znajomości... znalazł sie pewien chłopak, który zainteresował się mną. spotykalismy się, do niczego więcej między nami nie doszło. wiedział że mam męża, dzieci, chciał mi pomóc... ale mój mąż tego tak nie odebrał, od razu oskarżył mnie o zdradę, nie dał sobie nic wyjaśnić... I zamiast porozmawiać o tym ze mną, dojść do porozumienia, wolał powiedzieć o tym swojej rodzinie...Oni od razu kazali mu mnie zostawić.... Kazał więc tamtemu być ze mną... nie próbował zapytać nawet dlaczego to zrobiłam.... po co? nie próbował walczyć o nas.... Ale ja nie chcialam być z tamtym... Powiedziałam mu o tym i wtedy okazało się jaki to drań, zaczął mnie szantażować że jeśli wrócę do męża to on nie da mi spokoju, że nagada mu takich głupot,że będzie zmuszał mnie do takich rzeczy... chciałam od niego odejść ale on zrobił mi coś strasznego... złapał mnie i wykorzystał.... byłam tak przerazona że do tej pory nie potrafiłam nikomu o tym powiedzieć, bałam się... Po jakimś czasie mąż przemyślał sobie wszystko, chciał żebysmy wrócili do siebie... mimo tego co się wtedy stało... wróciłam do niego...
Ale okazało się że jestem w ciąży... Mąż był zły o to ale mimo to chciał ze mna być... mielismy o tym nikomu nie mówić.... ukryc ciążę i oddać dziecko do adopcji... ale mąż powiedział o tym przyjaciółce, ona powiedziała o tym jego siostrze i tak dotarło to do męża rodziny... On jednak zaprzeczył, lecz moja tesciowa tak bardzo naciskała... pytała czy sypiamy razem, czy mam miesiączkę... Mój mąż wytrzymał tak 3miesiące... az wkońcu wyznał rodzicom ze to prawda... ale chcemy oddac dziecko do adopcji ze damy sobie radę... oni definitywnie mnie skreslili... kazali mu mnie zostawic i zabrac dzieci... wtedy mój mąż wymyslił sobie że poniewaz mamy długi i jestem w ciązy to powie rodzicom że się rozstalismy, że zamieszkam u mamy i potem wrócimy do siebie... nie chciałam sie na to zgodzic... chodził na mnie zły dość długo aż pewnego dnia poprostu powiedział mi że to koniec,"zdradę" mi wybaczył ale ciąży już nie i zostawił mnie u mamy, zabierająć dzieci do rodziców. nie wiedział co sie stało naprawdę.... nie domyslił sie dlaczego przez te 3ms po tym wszystkim nie chciałam się znim kochać, bałam się, odtracałam go... domyślał się że to przez tamtego faceta... ale prawdy mu nie wyznałam... Co mam zrobić... czy mi uwierzy... on nawet nie potrafi ze mną rozmawiać, przywozi mi w weekendy dzieci, a w oczy nie potrafi spojrzeć a wszystko potrafi wykrzyczec mi przez tel.... jak do niego dotrzec gdy zachowuje się jak dziecko... gdy chcę z nim pogadac to mówi ze przy dzieciach nie będzie,tak jakby nie mógł przyjechac i pogadac jak dorosły.... tak samo o tym że chce rozwodu dowiaduję się od jego matki bo on nie potrafi mi tego powiedziec tak jakby oni za niego decydowali... dlatego nie wierzę w to że złozy papiery o rozwód, bo ciagle słyszę to od jego matki bo jego ciotka rozeszła się z mężem to my tez musimy,ona go prowokuje, potem mówi że to jego decyzja, a najpierw mu nagadują i podejmuje takie decyzje... tak tłumaczy mi tesciowa... tak samo czy teraz gdy zyjemy osobno z mężem to czy oni mogą decydować o tym kiedy mogą przywozić mi dzieci... bo gdy chcę zeby były u mnie częściej to mąż mówi że się zastanowi że nie wie... odgrywa sie na mnie... trwa to już 2ms.... czy powinnam to gdzieś zgłosic że utrudnia mi widywanie z córkami i mnie tak ukarał a to że tak się stało... to małe dzieci a mi weekendy nie wystarczaja... mysli że jak pracuje i ma z nimi gdzie mieszkać to moja zdanie sie nie liczy i nimi rządzi... tak przeciez nie moze.... nikt nie odebrał mi praw do dzieci a oni robią takie cyrki i tłumaczą że będzie sprawa w sądzie to przydzielą mu opiekę a mi widzenia.... a sami zachowują się teraz jak sąd... mój mąż jest tez na tyle samolubny.... pracuje, dzieci zostawia z matka zamiast przywieść je do mnie... aby były ze mna.... zaden argument nie ruszy go, słucha tylko rad rodzinki... a mi w oczy nie potrafi nic powiedzieć... a jak dzieci wracaja do niego to dzwoni i wymysla ze cos im nagadałam chociaz tak nie jest, chyba po to aby mi ich nie przywozic. czy powinnam mu sie dawac tak poniżać.... chcę mu wyznać prawdę ale nie wiem czy warto... miał czas żeby przemysleć sobie wszystko ale znowu przez tel powiedział mi że jesli oddaje dziecko dla niego to abym tego nie robiła bo on ze mną nie będzie.... potem dowiedziałam się ze to tesciowa kazała mu tak powiedzieć... pogubiłam się w tym całkowicie...ale bardzo chcę walczyc o niego... on do tej pory myslał, mówił  że moze bedziemy razem, ze moze sprobujemy.... ze nie wie co dalej... sam się też w tym pogubił.... co ja mam zrobić gdy on jest tak kierowany przez rodziców, dziadków i rodzeństwo... darować? poczekac na sprawę? czy walczyć? udowodnić mu prawdę i nie dac się? czy mogę nie zgodzic się na rozwód?czy sąd może orzec separację gdy jestesmy bardzo młodym małżeństwem i mamy małe dzieci?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy go odzyskam.

po pierwsze. To nie nazywa się wykorzystaniem przez tego drugiego faceta, lecz gwałtem, ponieważ ty tego nie chciałaś a on cie zmusił.
Musisz zgłosić to na policję, ponieważ może się mścić na Tobie, gdy dowie się o dziecku, a co ważne może skrzywdzić jakąś inna kobietę. .
Co do męża, na twoim miejscu, napisałabym mu list, pisząc co naprawdę sie stało, ze cie zgwałcił i co boli cie w jego zachowaniu . Aczkolwiek jeśli zdecydujesz się napisać taki list daj mu go osobiście, ponieważ jeśli jest takim 'synkiem mamusi' to może przeczytać list jego mama . . Co do dzieci, jeśli twoje deklaracje, prośby i wyjaśnienie sytuacji nie pomoże, możesz zgłosić się do adwokata, który napewno będzię po twojej stronie jak mu przedstawisz całą trudna sytuacje .
Jeśli będziesz potrzebowała z kimś o tym porozmawiać jest podany mój email, możesz pisać, jeśli tylko będziesz chciała .
Powodzenia!

"Najtrudniej przeżywa się żałobę, gdy nie ma możliwości zobaczenia ciała zmarłego". -22.09.2012 r. Kruszynka sad

21 marzec 2014 r . urodziła sie Julia :*
CC , 2525 g , 52 cm , 10 punktów Apgar big_smile

3

Odp: Czy go odzyskam.

Gosc Cie zgwalcil a Ty to tak zostawilas? bo chyba czegos tu nie zrozumialam
Art. 197. § 1. Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 2. Jeżeli sprawca, w sposób określony w § 1, doprowadza inną osobę do poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się zgwałcenia określonego w § 1 lub 2, działając ze szczególnym okrucieństwem lub wspólnie z inną osobą,
podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

?Nie oczekuj, a przyjdzie samo?

4 Ostatnio edytowany przez 91natta (2012-01-12 16:45:46)

Odp: Czy go odzyskam.

myslicie że jesli mu o tym powiem, przemysli to i da nam szansę? kocham go i nie chce go stracic... nie chce się z nim kłócić o dzieci... ale co zrobić gdy jego rodzina jest tak wrogo nastawiona na mnie... grożą mi ze jak mi się cos nie podoba to odbiorą mi prawa do dzieci, że skończy się wszystko rozwodem, bo go zdradziłam, bo jestem w ciąży a nie znają prawdy, boję się że mi nie uwierzą. Boję się ich, bo ich stać na wszystko:(.... a tak bardzo poganiali nas do slubu gdy skończyłam 18 lat i dzieci były juz na świecie... bali się że ludzie będą gadać, a teraz jak się rozejdziemy to się nie boją?

5 Ostatnio edytowany przez invisible (2012-01-12 19:48:27)

Odp: Czy go odzyskam.
91natta napisał/a:

myslicie że jesli mu o tym powiem, przemysli to i da nam szansę? kocham go i nie chce go stracic... nie chce się z nim kłócić o dzieci... ale co zrobić gdy jego rodzina jest tak wrogo nastawiona na mnie... grożą mi ze jak mi się cos nie podoba to odbiorą mi prawa do dzieci, że skończy się wszystko rozwodem, bo go zdradziłam, bo jestem w ciąży a nie znają prawdy, boję się że mi nie uwierzą. Boję się ich, bo ich stać na wszystko:(.... a tak bardzo poganiali nas do slubu gdy skończyłam 18 lat i dzieci były juz na świecie... bali się że ludzie będą gadać, a teraz jak się rozejdziemy to się nie boją?

Dlaczego nie patrzysz w ogole na siebie? Dlaczego dla Ciebie liczy sie tylko to co on powie, zrobi pomysli i czy wroci? Wiesz jak dzieciom jest ciezko widzac zszargana matke? Dla dobra swoich dzieci i dziecka nienarodzonego radze przede wszystkim wytoczyc sprawe gosciowi o gwalt!! A jesli nie czujesz sie na silach, radze jak najszybciej zwrocic sie do psychologa. Jedyną szanse jaka ja widze dla Ciebie jest to abys wziela wreszcie zycie we własne ręce (zglaszajac sie do prawnika, psychologa a nawet osrodka pomocy spolecznej jesli to konieczne), bys dla dzieci miala siłe, ochote, by to wszystko jak najbardziej poukladać, przywrocic rownowage w sobie samej!! Jestes z pewnoscia uszarpana, zrob cos z tym, nie mozna zyc w takim ukladzie-on-jego rodzina- a Ciebie w ogole nie ma i nie istniejesz.. poza tym blad straszny ze ucieklas w "romans"(?)- zrozumiesz to za jakis czas, bo to nigdy nie poprawi sytuacji w jakiej sie znajdujesz, moze jedynie zaszkodzic. Nie zrozum mnie zle ale dla mnie nie istnieje powiedzenie "zrobilam to bo nie zwracal na mnie uwagi"- ja w takiej sytuacji odeszlam od partnera, wycierpialam swoje i wtedy umawialam sie z mezczyznami..

?Nie oczekuj, a przyjdzie samo?

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018