Witajcie !
Od razu przejdę do rzeczy. Rozstałam się z chłopakiem po 3 latach. Związek bardzo burzliwy. Ja o tym zdecydowałam on nie mógł się z tym pogodzić. Były kłótnie, moja chorobliwa zazdrość o niego brak zainteresowania, czułości, wdarła się straszna rutyna. Czyli tak zwany standard. On bardzo przystojny, z dobrą pracą, świetnie się ubierający i dbający o siebie facet. Teraz jak patrze na to z perspektywy czasu totalna głupota
On zawsze starał mi się wszystko pięknie wytłumaczyć. Ja z ciężkim charakterem nic tylko potrafiłam się wydzierać. Od pierwszych dni walczył strasznie żeby to ratować. Po około miesiącu spotkaliśmy się na spacerze. Było miło. Następne spotkanie na wyjezdzie jednodniowym. Poczułam się jak w raju. Nie ten sam chłopak, zwrot o 180 stopni. Kochający czuły jak nigdy ! Po dwóch miesiącach ponownie zamieszkaliśmy razem. Na zasadzie opłat pół na pół. On chciał bardzo żebym go ponownie pokochała ja nie wiem dlaczego strasznie się przed tym broniłam. Zadałam mu milion ran prosto w te i tak już rozszarpane serduszko. Codziennie przed moją pracą wstawał wcześniej, robił mi śniadania + kawka. Nic nie doceniałam jego starań potrafiłam jeszcze wybrzydzać że nie z taką wędliną . Potrafił do pracy przywieść mi obiad gdy sam miał wolne, a ja i tak wiecznie nie zadowolona. W domu się czepiałam o wszystko a że to nie leży gdzie trzeba a to że tamto. Po swojej pracy sprzątał, mył gary , wynosił śmieci. Skarb. A ja potrafiłam mu powiedzieć w twarz stek tak ohydnych słów że teraz przez to siędze i płaczę. Byłam okropną świnią !! Nie wiem dlaczego. Po upływie kolejnych 3 miesięcy bezskutecznej walki o mnie wyprowadził się miał dość. A ja straciłam diament. Nie wiem czy jestem w stanie odbudować jego zaufanie. Czy jego miłość nie przerodziła się w nienawiść. Jestem załamaną idiotką !!!
1 2016-08-28 17:24:00 Ostatnio edytowany przez senki85 (2016-08-28 17:24:41)
Podobne tematy
Daj chłopakowi spokój, niech sobie poszuka kobiety, która na niego zasługuje.
No jesteś.
Dramat
Nie wiem co ze mną jest nie tak. Za takie dobre serce dostał takie szambo. Jest mi cholernie źle. Tym bardziej, że niczym sobie nie zasłużył na takie traktowanie. Płaczę już 2 dzień i nie mogę wytrzymać
Idiotka nie idiotka, po co takie wielkie słowa ![]()
Jedno jest pewne: w dupie Ci się poprzewracało autorko, tylko pytanie DLACZEGO?
Może on ciebie "zagłaskiwał" w Twoim odczuciu?
Może zamiast tych śniadań do pracy i latania za Tobą z widelcem wolałabyś coś innego?
Może inny typ facetów z charakteru Ci odpowiada, mniej wylewni i czuli?
Skoro od początku było burzliwie to od początku musiało być coś niehalo z dopasowaniem.
Uroda, przystojność to nie wszystko.
Dramat
Nie wiem co ze mną jest nie tak. Za takie dobre serce dostał takie szambo. Jest mi cholernie źle. Tym bardziej, że niczym sobie nie zasłużył na takie traktowanie. Płaczę już 2 dzień i nie mogę wytrzymać
Nie jest mi Ciebie w ogóle żal.
Masz co chciałaś.
Byłam okropną świnią !! Nie wiem dlaczego.
Zgadza się. Byłaś i nadal jesteś, bo nie wiesz dlaczego... ![]()
Przy czym: oczywiście, że wiesz dlaczego jesteś agresywna. Łatwiej jednak powiedzieć jest: "nie wiem" i prześlizgiwać się przez życie nie zmieniając się, licząc na to, że znajdą się naiwniacy, którzy zniosą humorki i agresję.
Jeżeli to nie Twój charakter okropny to może jesz tabletki antykoncepcyjne? ja jak odstawiłam hormony to jestem inną osobą bardziej uśmiechniętą, żartującą po hormonach ciągłe huśtawki nastroju, złość, zgryźliwość itp ale nie każdy tak ma.:)
9 2016-08-28 17:46:09 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-08-28 17:46:31)
Jeżeli to nie Twój charakter okropny to może jesz tabletki antykoncepcyjne? ja jak odstawiłam hormony to jestem inną osobą bardziej uśmiechniętą, żartującą po hormonach ciągłe huśtawki nastroju, złość, zgryźliwość itp ale nie każdy tak ma.:)
Nie ma to jak zwalić winę na pigułki za podły charakter - Autorka była po prostu wredna i tyle.
anicorek87 napisał/a:Jeżeli to nie Twój charakter okropny to może jesz tabletki antykoncepcyjne? ja jak odstawiłam hormony to jestem inną osobą bardziej uśmiechniętą, żartującą po hormonach ciągłe huśtawki nastroju, złość, zgryźliwość itp ale nie każdy tak ma.:)
Nie ma to jak zwalić winę na pigułki za podły charakter - Autorka była po prostu wredna i tyle.
A może zupa była za słona i dlatego...
![]()
Wcale mnie nie dziwią wasze komentarze. Okropnie się zachowałam w stosunku do niego. Nie biorę pigułek. Problem tkwi we mnie. Wiem że będę strasznie cierpiała.
anicorek87 napisał/a:Jeżeli to nie Twój charakter okropny to może jesz tabletki antykoncepcyjne? ja jak odstawiłam hormony to jestem inną osobą bardziej uśmiechniętą, żartującą po hormonach ciągłe huśtawki nastroju, złość, zgryźliwość itp ale nie każdy tak ma.:)
Nie ma to jak zwalić winę za pigułki za podły charakter - Autorka była po prostu wredna i tyle.
Cyngli, ja też jestem wredna, ale sobie z tym radze ![]()
Jak przeczytałam post Autorki powoli i na spokojnie to wynika z niego, że to ON nie był czuły i przestał się starać, a jej reakcja - ta cała paskudność i czepialstwo to tak jakby w odpowiedzi, w ramach 'zemsty', nie poradziła sobie z tym jak ją zaniedbywał.
On potem się starał, ale ona mogła pamiętać jak ją olewał i stąd robienie na złość.
Ona na początku skupia się w opisie jego głównie na tym, że jest bardzo przystojny..
Wygląda na to, że facet nie jest takim aniołem, ale jej wszystko pasowało w nim, póki chemia nie opadła i zaczęła odreagowywać - wcześniej pasowało jej to, że się może nim chwalić i niewiele więcej się liczyło.
Tak to odbieram.. może błędnie.
Przykro mi to mówić ale Twoje cierpienie jest niczym w porównaniu do tego co codziennie przeżywał z Tobą Twój chłopak
Wina mniej więcej leży po środku. Z czasem starał się mniej. Czułam się zaniedbana przez niego i nie doceniona. Ale ode mnie też dostał po skórze. Fakt faktem że bardzo się po rozstaniu starał. Mimo mojej całej złości ani razu nie udało mi się go wyprowadzić z równowagi. Na mój wrzask z jego strony totalny spokój. A do mnie teraz po czasie dotarło co miałam. I pewnie już mieć nie będę ![]()
Chciałabym poczuć chociaż troche tej opieki którą dawał Ci Twój facet i być za to wdzięczna. Jeżeli wchodzisz w związek po raz kolejny to raczej tylko i wyłącznie jeżeli potrafisz zostawić przeszłość za sobą. Ty nie potrafiłaś i zrobiłaś piekło i sobie, i jemu. Zostaw go już, będziecie tylko pogrążać tą relacje.
E tam. Dla mnie to Ty nie masz dziewczyno wglądu w siebie, sama nie wiesz co ci odpieprzyło, a nie wiesz , bo nawet nie umiesz ustosunkować się do pytań, które ci zadałam.
Ze skrajności w skrajność: on zajebisty ty najgorsza - to Twój pierwszy związek? Bo tak się zachowujesz.
Tylko się nie potnij z tego żalu ![]()
dziecinada
Wiesz zawsze się docenia coś co się traci. On dla Ciebie po rozstaniu starał się zmienić, dbał o Ciebie a Co ty robisz teraz żeby go odzyskać? płaczesz tylko i przeżywasz że jesteś okropna czy robisz coś więcej?
a Co ty robisz teraz żeby go odzyskać?
W obecnym stanie najlepiej by było, żeby nic nie robiła. W końcu nie wie dlaczego była agresywna, więc ja pytam: dlaczego teraz skoro nie wie dlaczego miałaby nie być agresywna?
To nie jest mój pierwszy związek. Ale pierwszy z takim stażem. Mam tylko żal do siebie że chyba przegapiłam szansę na ratowanie tej miłości i skrzywdziłam człowieka którego tak na prawdę kocham. Pociąć się zamiaru nie mam.
E tam. Dla mnie to Ty nie masz dziewczyno wglądu w siebie, sama nie wiesz co ci odpieprzyło, a nie wiesz , bo nawet nie umiesz ustosunkować się do pytań, które ci zadałam.
Ze skrajności w skrajność: on zajebisty ty najgorsza - to Twój pierwszy związek? Bo tak się zachowujesz.
Tylko się nie potnij z tego żaludziecinada
anicorek87 napisał/a:a Co ty robisz teraz żeby go odzyskać?
W obecnym stanie najlepiej by było, żeby nic nie robiła. W końcu nie wie dlaczego była agresywna, więc ja pytam: dlaczego teraz skoro nie wie dlaczego miałaby nie być agresywna?
Autorka musi sobie sama odpowiedzieć na to pytanie, może poszukać głębiej korzeni: dzieciństwo , przeszłość?
Obecnie nie robię nic. Cisza od 2 tygodni. Wysłałam mu tylko wiadomość, że bardzo go przepraszam za wszystko i za całe moje beznadziejne zachowanie. I jak będzie kiedykolwiek chciał porozmawiać to niech się odezwie. Ja z racji tego że tak mocno go skrzywdziłam nie będę inicjować kontaktu pierwsza, bo być może nie chce już o mnie pamiętać myśleć
Powiem Ci autorko ze u mnie w związku było podobnie trochę. Rok temu też rozstała się ze mną dziewczyna ale po czasie się zeszliśmy i wtedy rowniez ja robiłem wszystko dla niej jak najlepiej żeby czuła się przy mnie szczęśliwa ale również nie doceniala tego wszystkiego.. nie raz doceniła a nie raz miała to poprostu w dupie. Stała się strasznie egoistyczna myślała tylko o sobie ale przez pierwsze trzy lata związku było u nas bardzo dobrze dopiero później się właśnie źle zaczęło dziać. I tak to trwało rok te moje starania cały czas tylko ze w przeciągu roku spieprzylem tez inne rzeczy i w końcu zerwala ze mną juz ponad 2 miesiące temu...
I powiem Ci ze błąd był w tym ze rok temu jak zeszliśmy się to ona jedynie oczekiwała ode mnie zmiany ale od siebie nic nie dawala. Tylko tkwila w tym związku ze mną. Dlatego to Ty powinnaś się również zmienić a nie tylko oczekiwać od swojego faceta zmiany. I jeśli byście się chcieli zejść teraz to musielibyście razem nad tym pracować aby było dobrze. Bo jeśli tylko jedna osoba chce dobrze to prędzej czy później właśnie to się rozpada..
Powoli do mnie wszystko dociera. Piszę tak bo zwyczajnie jestem załamana. Miałam obok siebie cudownego chłopaka i teraz go już nie ma. Jeżeli nic z tego już nie wyjdzie będę musiała się pogodzić ze stratą.
Wcale mnie nie dziwią wasze komentarze. Okropnie się zachowałam w stosunku do niego. Nie biorę pigułek. Problem tkwi we mnie. Wiem że będę strasznie cierpiała.
Sorry, ale nie interesuje mnie Twoje cierpienie. Bardziej mnie interesuje cierpienie faceta, którego zraniłaś.
Nikt Ci nie kazał do niego wracać, zdecydowałaś się na powrót i nie dałaś z siebie NIC poza złością, marudzeniem i chamstwem.
Elle - ona była zbyt zazdrosna, on się przestał interesować, doszło do rozstania. Ale wrócili do siebie i to była decyzja obojga. On wychodził z siebie, by było dobrze - ona zachowywała się jak wyżej opisane. Jak pies ogrodnika.
Ona na początku skupia się w opisie jego głównie na tym, że jest bardzo przystojny..
.
Nie no, proszę Cię...
Uczepiłaś się tego, a ona wymieniła też inne jego zalety. Faceci którzy tu na forum piszą o złamanym sercu, bardzo często piszą "to była piękna, dobra i kochana dziewczyna". Jakoś nikt nie rzuca się na nich z pięściami bo nazwali dziewczynę "piękną".
Ale gdy kobieta widzi w facecie urodę, to już jest płytka? Co złego w tym że to był jeden z jego plusów?
Elle, lubię Cię, ale czasami jesteś hipokrytką w ocenie dokładnie tych samych historii z punktu widzenia kobiety i mężczyzny.
I nie mówię tylko o tej jego urodzie. Z historii wprost wynika, że autorka jest wredną babą, a Ty próbujesz dla niej szukać usprawiedliwień. Nigdy nie jesteś tak wyrozumiała jeśli chodzi o facetów.
Autorko, potraktuj tę historię jako nauczkę. Ja Ci życzę by ten facet nigdy do ciebie nie wrócił, bo tylko to pomoże Ci naprawdę nad sobą popracować. Gdyby do Ciebie wrócił, po chwili znów stałabyś się dla niego suką.
Cyngli, ja nie bardzo wierzę w taką jednostronną winę. Pewnie dlatego, że sama zachowywałam się podobnie, a facet wcześniej mnie oszukiwał i jego starania nie robiły na mnie wrażenia - podświadomie chciałam to skończyć i miałam żal i złość do niego.
Moim zdanie u autorki jest podobnie , ale nie ma ona świadomości swoich uczyć. Dla niej związek to skrajności: jest słodkopierdząco -idealnie, albo źle. A jak źle to się wyżywa na facecie, a potem sie obwinia. Tymczasem jakby nie miała do niego żalu i złości to nie odpier.. by takiej maniany.
Moim zdaniem on wcale taki idealny nie był, ale ona teraz potrzebuje sie samobiczować, bo jest drama queen
To niech się biczuje dziewczyna, kto jej broni? ![]()
Nie jest prawdą co piszesz. Po prostu lubię się czuć doceniona i kochana kiedy tego potrzebuję. Związek dla mnie nie jest skrajnością dobrze albo źle. Za mało może podałam szczegółów w tej całej historii. On ma przeszłość kobieciarza z której się bardzo mocno wypierał. Wiem że mnie nigdy nie zdradził. Nie ma co owijać w bawełnę. Doceniłam co straciłam. Postaram się o to zawalczyć z całych sił. Jeżeli ma się nam udać to się uda a jeżeli nie będę musiała żyć z tą stratą
Cyngli, ja nie bardzo wierzę w taką jednostronną winę. Pewnie dlatego, że sama zachowywałam się podobnie, a facet wcześniej mnie oszukiwał i jego starania nie robiły na mnie wrażenia - podświadomie chciałam to skończyć i miałam żal i złość do niego.
Moim zdanie u autorki jest podobnie , ale nie ma ona świadomości swoich uczyć. Dla niej związek to skrajności: jest słodkopierdząco -idealnie, albo źle. A jak źle to się wyżywa na facecie, a potem sie obwinia. Tymczasem jakby nie miała do niego żalu i złości to nie odpier.. by takiej maniany.
Moim zdaniem on wcale taki idealny nie był, ale ona teraz potrzebuje sie samobiczować, bo jest drama queen
To niech się biczuje dziewczyna, kto jej broni?
Ja tam tego nie kupuję.
Bardzo przystojny ex kobieciarz, który pozwala sobie ciosać kołki na głowie BEZ powodu?
Wątpliwe ![]()
Albo miałaś powody do zazdrości, ale w przypływie żalu za stratą je wypierasz, klasyka. To by też tłumaczyło jego nagłe i wielkie starania, gdzie wcześniej miał z tym problem.
Albo jesteś bardzo zakompleksiona i od początku byłaś chorobliwie zazdrosna. Sama wybierz, która opcja.
Ale znowu.. żaden facet, który ma wybór nie będzie siedział z patologiczną zazdrośnicą, tylko taki, który wie, że ona ma racje, wygodnie mu przy niej, więc siedzi, ale nadal kombinuje.
29 2016-08-28 22:09:23 Ostatnio edytowany przez Grymass (2016-08-28 22:16:25)
Z dnia na dzień coraz bardziej sobie uświadamiam, jak Wy drogie Kobiety myślicie ( jakie schematy kryją się w Waszych głowach).
Przeczytałem dokładnie Twój temat i na moje oko to nie jest Twoja wina, że wyszło jak wyszło ( a raczej nie wyszło). Natura męska od damskiej różni się tym, że Wy dziewczyny jesteście taką jedną wielką kulą emocji - powiedzmy,że do tego to porównam. Ta kula albo się się powiększa, albo zmniejsza. Twój facet był zdecydowanie dla Ciebie za dobry, paradoksalnie te jego starania jeszcze bardziej ten związek pogrzebały - tak. niestety tak. Dlaczego tak myślę? Już Ci wyjaśniam. Widzisz, możesz zaprzeczyć, ale gdyby Twój facet miał Cię czasem w doopie, miał masę chętnych na niego koleżanek, a zamiast tych porannych kanapek zrobionych przez niego, widziałabyś tyko jego śmierdzące skarpety 3 metry od łóżka --- sytuacja byłaby nieco inna. Jak to możliwe?
Dam Ci taki przykład - mam znajomą = młoda, ładna dziewczyna - mężatka od paru miesięcy --- kiedyś przy piwie / jeszcze na uczeni/ miała chłopaka, z którym zerwała bo był dla niej "za dobry" - kwiaty, kanapeczki, czułe smsy, pomoc finansowa, wsparcie trudnych chwilach, wyjazdy, zrozumienie - wydawałoby się na pierwszy rzut oka - miłość - i tak było, ale jednostronna z jego strony. śmiała się z niego. smutne ale prawdziwe
zerwała i wyszła za mąż za faceta, który jest zwykłym leniem, najprawdopodobniej ją za chwile zdradzi, bo to taki typ, jest arogancki, ale powiedzmy,że tego nie ocenie, bokażdy ma swój gust..
różnica między nimi? EMOCJE
Co Ci chciałem przekazać? że jak znajdziesz sobie gbura, przy którym poczujesz te emocje, chore emocje,że za chwile możesz go stracić, to być może będziesz paradoksalnie bardziej szczęśliwa niż z tym Twoim ex przystojniakiem, który był cały Twój
Twój ex chłopak był zbyt przewidywalny - poszukaj sobie łobuza, pamiętaj,że łobuz kocha bardziej
PS. Mam nadzieje,że ten Twój ex, to chociaż na koniec pokaże jaja ( nie Tobie i nie dosłownie ;DD ) - i znajdzie kobietę, która zechce od niego zdrowych emocji, tego mu życzę.
A Tobie, drogo autorko życzę abyś odnalazła prawdziwą miłość, być może jakiś związek z gburem po drodze tylko bardziej Cię uświadomi, jak niewielu takich facetów jak Twój ex żyje na tym świecie
pozdrawiam
Z dnia na dzień coraz bardziej sobie uświadamiam, jak Wy drogie Kobiety myślicie ( jakie schematy kryją się w Waszych głowach).
Przeczytałem dokładnie Twój temat i na moje oko to nie jest Twoja wina, że wyszło jak wyszło ( a raczej nie wyszło). Natura męska od damskiej różni się tym, że Wy dziewczyny jesteście taką jedną wielką kulą emocji - powiedzmy,że do tego to porównam. Ta kula albo się się powiększa, albo zmniejsza. Twój facet był zdecydowanie dla Ciebie za dobry, paradoksalnie te jego starania jeszcze bardziej ten związek pogrzebały - tak. niestety tak. Dlaczego tak myślę? Już Ci wyjaśniam. Widzisz, możesz zaprzeczyć, ale gdyby Twój facet miał Cię czasem w doopie, miał masę chętnych na niego koleżanek, a zamiast tych porannych kanapek zrobionych przez niego, widziałabyś tyko jego śmierdzące skarpety 3 metry od łóżka --- sytuacja byłaby nieco inna. Jak to możliwe?
Dam Ci taki przykład - mam znajomą = młoda, ładna dziewczyna - mężatka od paru miesięcy --- kiedyś przy piwie / jeszcze na uczeni/ miała chłopaka, z którym zerwała bo był dla niej "za dobry" - kwiaty, kanapeczki, czułe smsy, pomoc finansowa, wsparcie trudnych chwilach, wyjazdy, zrozumienie - wydawałoby się na pierwszy rzut oka - miłość - i tak było, ale jednostronna z jego strony. śmiała się z niego. smutne ale prawdziwe
zerwała i wyszła za mąż za faceta, który jest zwykłym leniem, najprawdopodobniej ją za chwile zdradzi, bo to taki typ, jest arogancki, ale powiedzmy,że tego nie ocenie, bokażdy ma swój gust..różnica między nimi? EMOCJE
Co Ci chciałem przekazać? że jak znajdziesz sobie gbura, przy którym poczujesz te emocje, chore emocje,że za chwile możesz go stracić, to być może będziesz paradoksalnie bardziej szczęśliwa niż z tym Twoim ex przystojniakiem, który był cały Twój
Twój ex chłopak był zbyt przewidywalny - poszukaj sobie łobuza, pamiętaj,że łobuz kocha bardziejPS. Mam nadzieje,że ten Twój ex, to chociaż na koniec pokaże jaja ( nie Tobie i nie dosłownie ;DD ) - i znajdzie kobietę, która zechce od niego zdrowych emocji, tego mu życzę.
A Tobie, drogo autorko życzę abyś odnalazła prawdziwą miłość, być może jakiś związek z gburem po drodze tylko bardziej Cię uświadomi, jak niewielu takich facetów jak Twój ex żyje na tym świecie![]()
pozdrawiam

31 2016-08-28 22:30:13 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-28 22:31:47)
@Grymass, jasne jasne, bo mężczyźni z reguły szukają takich dobrych, przewidywalnych w swoim oddaniu i dobroci kobiet, wcale nie kierują wami emocje.
A świstak siedzi i zawija.. ![]()
Mogłabym przytoczyć tyle samo przykładów, gdzie kobieta która się stara i "nieba by przychyliła" gościowi, a ten wzdycha to tej co go zdradzała i traktowała jak szmatę do podłogi.
Jak taką nazwać? Odpowiednik łobuza "co kocha bardziej" .. no, jak? ![]()
32 2016-08-28 22:39:27 Ostatnio edytowany przez allure (2016-08-28 22:42:14)
anicorek87 napisał/a:Jeżeli to nie Twój charakter okropny to może jesz tabletki antykoncepcyjne? ja jak odstawiłam hormony to jestem inną osobą bardziej uśmiechniętą, żartującą po hormonach ciągłe huśtawki nastroju, złość, zgryźliwość itp ale nie każdy tak ma.:)
Nie ma to jak zwalić winę na pigułki za podły charakter - Autorka była po prostu wredna i tyle.
Widzę, że u Pani to zawsze zero jeden, jak obuchem w głowę. Nie zazdroszczę i nie podziwiam. To brzydka cecha ale nagminna (ekspedientki...lekarze...jakby rozumy pozjadali).
Uprzedzę Pani odpowiedź, ja też nie lubię sobie komplikować ALE
AAAALE
Moim zdaniem, oboje mają za uszami. On jednak bardziej.
Kobiety nie robią się czepialskie i zazdrosne ot tak, z dnia na dzień. Podświadomie wyczuwają, że coś jest na rzeczy.
Autorko dobrze zrobiłaś, bo sam BRAK CZUŁOŚCI (nie drogie panie, to nie jest standard) to JUŻ DUŻO, ZA DUŻO.
Jak dla Was brak czułości, to nic to naprawdę GRATULUJĘ. Nic tylko szukać żelazka.
Jeśli nie dawał czułości tej dziewczynie (o ile była kiedyś) to znaczy, że dawał ją komuś innemu.
Ja sama zazdrośnicą nie jestem ale był taki chłopak co mnie wnerwiał...dziś już wiem dlaczego i, że moja reakcja była ZDROWA.
Czasem warto posłuchać się siebie i przyjrzeć się swoim reakcjom nie krytycznie ale z uwagą.
Choć oczywiście potępiam wszelką formę agresji i uważam, że nie ma dla niej żadnego usprawiedliwienia, to jednak...
myślę, że coś ją w Tobie wywoływało.
Stawiam na dwie przyczyny:
1. facet, gdzieś na głębszym, być może nieuświadomionym przez Ciebie poziomie Cię drażnił; nie był tym, kogo chciałabyś mieć; a że sobie pozwolił, to mu dowalałaś regularnie. Oczywiście to świadczy tylko i wyłącznie o Tobie. Źle świadczy. Nie każdy musi nam pasować, ale powinniśmy być na tyle świadomi, żeby to odkryć i zmienić; agresja / kłótnie / przepychanki to zachowania najniższego sortu.
2. masz tak małą samoocenę, że na każde zachowanie (nawet czasem gest, jedno słowo) reagujesz obronnie - czyli własnie agresywnie. A jak już zauważyłaś, że to Ci "przechodzi" bezkarnie, to hoooo, ho... pławiłaś się w tym... tyle, że każdy ma gdzieś granice. Teraz zostaje Ci zmierzyć się ze swoimi ukrytymi problemami i popracować nad sobą.
34 2016-08-28 22:43:04 Ostatnio edytowany przez allure (2016-08-28 22:48:08)
Choć oczywiście potępiam wszelką formę agresji i uważam, że nie ma dla niej żadnego usprawiedliwienia, to jednak...
myślę, że coś ją w Tobie wywoływało.
Stawiam na dwie przyczyny:
1. facet, gdzieś na głębszym, być może nieuświadomionym przez Ciebie poziomie Cię drażnił; nie był tym, kogo chciałabyś mieć; a że sobie pozwolił, to mu dowalałaś regularnie. Oczywiście to świadczy tylko i wyłącznie o Tobie. Źle świadczy. Nie każdy musi nam pasować, ale powinniśmy być na tyle świadomi, żeby to odkryć i zmienić; agresja / kłótnie / przepychanki to zachowania najniższego sortu.
2. masz tak małą samoocenę, że na każde zachowanie (nawet czasem gest, jedno słowo) reagujesz obronnie - czyli własnie agresywnie. A jak już zauważyłaś, że to Ci "przechodzi" bezkarnie, to hoooo, ho... pławiłaś się w tym... tyle, że każdy ma gdzieś granice. Teraz zostaje Ci zmierzyć się ze swoimi ukrytymi problemami i popracować nad sobą.
Jeszcze jedno pytanie, dlaczego drogie Panie piszecie faceci/ facet.
Jest niby równouprawnienie i analogicznie powinno pisać się o Was per facetki.
Dlaczego nie piszecie mężczyzna (wiem, rzadko spotykany) ale jednak brzmi to ładniej...szczególnie z ust uważających się za takie, KOBIET.
A już zupełnie nie rozumiem i mierzi mnie, ze swoich Panów, nie uważacie za mężczyzn, drogie facetki.
Ja tam tego nie kupuję.
Bardzo przystojny ex kobieciarz, który pozwala sobie ciosać kołki na głowie BEZ powodu?
WątpliweAlbo miałaś powody do zazdrości, ale w przypływie żalu za stratą je wypierasz, klasyka. To by też tłumaczyło jego nagłe i wielkie starania, gdzie wcześniej miał z tym problem.
Albo jesteś bardzo zakompleksiona i od początku byłaś chorobliwie zazdrosna. Sama wybierz, która opcja.
Ale znowu.. żaden facet, który ma wybór nie będzie siedział z patologiczną zazdrośnicą, tylko taki, który wie, że ona ma racje, wygodnie mu przy niej, więc siedzi, ale nadal kombinuje.
Uuu kobieciarz, to zbyt interesujący sport dla niego, żeby ot tak sobie zrezygnować. Ex kobieciarz...dobre:)
Naprawdę, nie miej wyrzutów.
37 2016-08-28 22:54:42 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-08-28 22:58:22)
Cyngli napisał/a:anicorek87 napisał/a:Jeżeli to nie Twój charakter okropny to może jesz tabletki antykoncepcyjne? ja jak odstawiłam hormony to jestem inną osobą bardziej uśmiechniętą, żartującą po hormonach ciągłe huśtawki nastroju, złość, zgryźliwość itp ale nie każdy tak ma.:)
Nie ma to jak zwalić winę na pigułki za podły charakter - Autorka była po prostu wredna i tyle.
Widzę, że u Pani to zawsze zero jeden, jak obuchem w głowę. Nie zazdroszczę i nie podziwiam. To brzydka cecha ale nagminna (ekspedientki...lekarze...jakby rozumy pozjadali).
Uprzedzę Pani odpowiedź, ja też nie lubię sobie komplikować ALEAAAALE
Moim zdaniem, oboje mają za uszami. On jednak bardziej.
Kobiety nie robią się czepialskie i zazdrosne ot tak, z dnia na dzień. Podświadomie wyczuwają, że coś jest na rzeczy.
Autorko dobrze zrobiłaś, bo sam BRAK CZUŁOŚCI (nie drogie panie, to nie jest standard) to JUŻ DUŻO, ZA DUŻO.
Jak dla Was brak czułości, to nic to naprawdę GRATULUJĘ. Nic tylko szukać żelazka.Jeśli nie dawał czułości tej dziewczynie (o ile była kiedyś) to znaczy, że dawał ją komuś innemu.
Ja sama zazdrośnicą nie jestem ale był taki chłopak co mnie wnerwiał...dziś już wiem dlaczego i, że moja reakcja była ZDROWA.
Czasem warto posłuchać się siebie i przyjrzeć się swoim reakcjom nie krytycznie ale z uwagą.
Był brak czułości, nie zaprzeczam.
Ale zgodziła się na jego powrót - więc teoretycznie chciała mu drugą szansę dać.
A jak się zachowała? Sama napisała, że była wredna, upierdliwa, czepiała się o wszystko, facet nie wytrzymał i odszedł.
On się starał po powrocie, ona nie. Jaka tu jego wina?
Bo przyjmuję, że jak dwie dorosłe osoby zgadzają się dać sobie szansę, to obie wiedzą, co robią?
----
Co do moich brzydkich cech, cóż, każdy ma jakieś ;-)
Natomiast nie zgodzę się co do zero-jedynkowości.
Chętnie bym podyskutowała, jaka to okropna jestem, ale nie chcę robić off-topu.
Chcesz się wyżyć, to zapraszam na priv.
Jeszcze jedno pytanie, dlaczego drogie Panie piszecie faceci/ facet.
Jest niby równouprawnienie i analogicznie powinno pisać się o Was per facetki.
Dlaczego nie piszecie mężczyzna (wiem, rzadko spotykany) ale jednak brzmi to ładniej...szczególnie z ust uważających się za takie, KOBIET.
A już zupełnie nie rozumiem i mierzi mnie, ze swoich Panów, nie uważacie za mężczyzn, drogie facetki.
Allure, masz jakiś problem? Sam ze sobą, czy szerszy?
Przyszedłeś na forum żeby filozofować i udowadniać, jak jesteś mądry i do przodu?
Skąd się biorą takie dziwaki??
A mógłbyś pisać normalnie, a nie tak górnolotnie? Lepiej by się czytało...
allure napisał/a:Cyngli napisał/a:Nie ma to jak zwalić winę na pigułki za podły charakter - Autorka była po prostu wredna i tyle.
Widzę, że u Pani to zawsze zero jeden, jak obuchem w głowę. Nie zazdroszczę i nie podziwiam. To brzydka cecha ale nagminna (ekspedientki...lekarze...jakby rozumy pozjadali).
Uprzedzę Pani odpowiedź, ja też nie lubię sobie komplikować ALEAAAALE
Moim zdaniem, oboje mają za uszami. On jednak bardziej.
Kobiety nie robią się czepialskie i zazdrosne ot tak, z dnia na dzień. Podświadomie wyczuwają, że coś jest na rzeczy.
Autorko dobrze zrobiłaś, bo sam BRAK CZUŁOŚCI (nie drogie panie, to nie jest standard) to JUŻ DUŻO, ZA DUŻO.
Jak dla Was brak czułości, to nic to naprawdę GRATULUJĘ. Nic tylko szukać żelazka.Jeśli nie dawał czułości tej dziewczynie (o ile była kiedyś) to znaczy, że dawał ją komuś innemu.
Ja sama zazdrośnicą nie jestem ale był taki chłopak co mnie wnerwiał...dziś już wiem dlaczego i, że moja reakcja była ZDROWA.
Czasem warto posłuchać się siebie i przyjrzeć się swoim reakcjom nie krytycznie ale z uwagą.Był brak czułości, nie zaprzeczam.
Ale zgodziła się na jego powrót - więc teoretycznie chciała mu drugą szansę dać.
A jak się zachowała? Sama napisała, że była wredna, upierdliwa, czepiała się o wszystko, facet nie wytrzymał i odszedł.
On się starał po powrocie, ona nie. Jaka tu jego wina?Bo przyjmuję, że jak dwie dorosłe osoby zgadzają się dać sobie szansę, to obie wiedzą, co robią?
Dokładnie. Facet był w porządku i pewnie nie jedna z nas tu chciałaby takiego mieć. Popatrzcie na ilość wątków o agresji i przemocy czy alkoholizmie jakich dziewczyny mają partnerów i naprawdę nie należy szukać guza u chłopaka , który go nie ma
To zależy.
Dam Ci mój przykład.
Byłem z dziewczyną, byłem jak ex autorki - i taka sama była moja dziewczyna wobec mnie- przynajmniej wtedy tak było.
wtedy byłem za dobry, zdecydowanie
też robiłem te zasrane kanapki, też pomagałem we wszystkim, robiłem czasem nawet pranie/prasowałem jak wracała zmęczona z roboty ( mimo,że zarabiała 3 razy mniej i 3 razy mniej odpowiedzialną robotę miała), przepisy - zacząłem gotować wieczorami dość wymyśle dania, kuchnia tajska, indyjska.. masakra
starałem się, a tu nic, widocznie znalazł się łobuz który kochał bardziej.
Co chce Ci przez to przekazać? że nie wszyscy szukają wiecznych emocji w związku, ja nie szukałem/ nie szukam
Strasznie przeżyłem rozstanie z nią, (na szczęście nie mieliśmy dzieci) - upadłem, powstałem, zmieniłem się na lepsze, zadbałem o ciało i duszę, o pracę i własny dom , a chyba przede wszystkim o własny charakter.
Jak myślisz co zrobiłem - jak mi była powiedziała,że się zakochała w kimś innym? piłem i paliłem, a potem odświeżyłem kontakty ze znajomymi, badoo, tinder, co weekend impreza, co chwile inna panna - brzydkie/ładne- grubsze, szczuplejsze...wbrew pozorom to paradoksalnie facetom po 25 roku życia, w miare zadbanym, z niezła robotą i szczerym uśmiechem - o seks jest jeszcze łatwiej niż pięknotkom z klubu.
I cóż z tego? nie oszukam własnej natury i nie będę grał wielkiego tajemniczego gościa, bo marny ze mnie aktor.
Podsumowując - być może nie każdy, ale ja NIE WYOBRAŻAM sobie związku z taką panią łobuzówką ![]()
na szczęście ONA taka nie jest ![]()
Warto zapamiętać, że jeśli w związku któraś ze stron ''daje'' mniej, to znaczy, że jej nie zależy. I że to się nie uda.
Proste.
42 2016-08-28 23:23:14 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-28 23:25:48)
Grymass, strasznie rozstanie przeżyłeś, dlatego dupczyłeś wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka - typowe odreagowanie po wpadnięciu w mega dół i kryzysie poczucia własnej wartości, próba dowartościowania się "zaliczaniem" na ślepo.
Tylko, że ja i tak jestem pewna, że Twoja ex zanim Cię dla innego rzuciła to była właśnie typem, o którym piszę. Inaczej byś jej tak nie nadskakiwał i kanapeczek nie robił, nie wymyślał dań kuchni tajskiej i mandżurskiej, nie czarujmy się ![]()
Ty od początku kochałeś bardziej, ona karty rozdawała - czyli odpowiednik "łobuza", o którym mówię, dawała Ci emocje, więc chodziłeś jak na postronku grzecznie. A potem wybrała faceta który jej daje emocje.
Nie byłbyś z kobieta, która robiłaby dla Ciebie to co Ty dla ex. Byłaby..nudna.
To jest tylko takie wasze gadanie, na które ja się nigdy nie nabiorę ![]()
Nauczyłam się, że jak facet mówi kobiecie, że ona "Za mało z siebie daje, nie gotuje, nie troszczy się, nie pyta czy jest głodny" bleblablo.. to w praktyce oznacza, że robi tego aż nadto, a on szuka wymówki i już jest jedną nogą na wylocie. Jest dla niego "Za dobra", a gadkę trzeba między uszy puścić.
43 2016-08-29 00:21:26 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2016-08-29 00:22:39)
Ten wątek zasługuje na opublikowanie w formie książkowej pt. "Niezmierzona hipokryzja kobiet" i podtytułem: "Zobaczcie do czego prowadzi mizoandria"...
Nauczyłam się, że jak facet mówi kobiecie, że ona "Za mało z siebie daje, nie gotuje, nie troszczy się, nie pyta czy jest głodny" bleblablo.. to w praktyce oznacza, że robi tego aż nadto, a on szuka wymówki i już jest jedną nogą na wylocie. Jest dla niego "Za dobra", a gadkę trzeba między uszy puścić.
Nie, niczego się nie nauczyłaś o mężczyznach, właśnie dlatego masz czas hurtowo pisać posty.
Eeetam, doszedłeś?
45 2016-08-29 00:27:39 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-08-29 00:28:19)
Ten wątek zasługuje na opublikowanie w formie książkowej pt. "Niezmierzona hipokryzja kobiet" i podtytułem: "Zobaczcie do czego prowadzi mizoandria"...
Elle88 napisał/a:Nauczyłam się, że jak facet mówi kobiecie, że ona "Za mało z siebie daje, nie gotuje, nie troszczy się, nie pyta czy jest głodny" bleblablo.. to w praktyce oznacza, że robi tego aż nadto, a on szuka wymówki i już jest jedną nogą na wylocie. Jest dla niego "Za dobra", a gadkę trzeba między uszy puścić.
Nie, niczego się nie nauczyłaś o mężczyznach, właśnie dlatego masz czas hurtowo pisać posty.
Bo kobity takie som, wiesz? Hiepokrytki i wogle. Pisz, bogać się. Tem bardzej, że znasz takie mondre wyrażenia i masz takie zdolności diagnozujące.
Może Elle jest tak ustawiona w życiu, że ma tyle czasu ile chce, masz kryształową kulę cy co?
Pewni bardziej by się Ciebie podobała, jakby nie miała czasu zajęta praniem gaci swojemu chopu, niańczeniem trójki milusińskich i pracą na dwa etaty.
A na poważnie - takie teksy jak twoje ostatnie zdanie, skierowane do kogokolwiek, nie mówiąc o tym, że do kobiety, świadczą, że jesteś małym, zagubionym, lekko chamowatym prostaczkiem.
Bo kobity takie som, wiesz? Hiepokrytki i wogle. Pisz, bogać się. Tem bardzej, że znasz takie mondre wyrażenia i masz takie zdolności diagnozujące.
Hihi. Niech pisze chłopak. Może bestsellera wyprodukuje to i jakaś kobita się trafi
A tak siedzi tu z nami, bidaczysko, się w niedziele użera.. ale biorę to na siebie. Gdybym postępowała inaczej w życiu, na pewno nie musiałby tego czytać, a tak..
Mija wina, moja wina, moja bardzo wielka wina ![]()
Może Elle jest tak ustawiona w życiu, że ma tyle czasu ile chce, masz kryształową kulę cy co?
Zgadza się, nie wszyscy podbijają pieczątki na poczcie, a nawet gdybym zajmowała się nierządem to w wolnych chwilach mogę tutaj pisać. Dla mojego słoneczka eeetam też :* ![]()
Pewni bardziej by się Ciebie podobała, jakby nie miała czasu zajęta praniem gaci swojemu chopu, niańczeniem trójki milusińskich i pracą na dwa etaty.
Hahahah, niedoczekanie.
A na poważnie - takie teksy jak twoje ostatnie zdanie, skierowane do kogokolwiek, nie mówiąc o tym, że do kobiety, świadczą, że jesteś małym, zagubionym, lekko chamowatym prostaczkiem.
Ach, bo to prosty chłop jest. Ino kreuje się na arystokratę i purystę językowego.
Koń by się usrał ![]()
47 2016-08-29 00:58:05 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2016-08-29 01:05:55)
Bo kobity takie som, wiesz? Hiepokrytki i wogle. Pisz, bogać się. Tem bardzej, że znasz takie mondre wyrażenia i masz takie zdolności diagnozujące.
Nigdzie nie pisałem o kobietach in gremio, to twoja projekcja. Pisałem o nadaktywnych userkach stąd.
Może Elle jest tak ustawiona w życiu, że ma tyle czasu ile chce, masz kryształową kulę cy co?
Pewni bardziej by się Ciebie podobała, jakby nie miała czasu zajęta praniem gaci swojemu chopu, niańczeniem trójki milusińskich i pracą na dwa etaty.
Znowu projekcje...
A na poważnie - takie teksy jak twoje ostatnie zdanie, skierowane do kogokolwiek, nie mówiąc o tym, że do kobiety, świadczą, że jesteś małym, zagubionym, lekko chamowatym prostaczkiem.
Aha, biedne nożyce się uniosły ![]()
Faktem jest, że Ella nie dośc, że ma czas smarać tu kilkanaście tysięcy postów, co przemawia raczej za nieudanym życiem osobistym, nie dość, że wyróżnia się mizoandrią, to na dodatek ma jakiś ostry rys narcystyczny - każdy wątek próbuje skierować na dyskusję o niej samej. I faktem jest, że nie tylko nienawidzi mężczyzn, ale też nie ma o nich zielonego pojęcia.
[Ach, bo to prosty chłop jest. Ino kreuje się na arystokratę i purystę językowego.
Z tego co pamiętam, to ty próbowałaś mi wytknąć błąd językowy i strzeliłaś kulą w płot - tylko obnażyłaś swoją niewiedzę.
[Koń by się usrał
Otóż to.
48 2016-08-29 01:05:08 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-29 01:06:57)
Głośno się śmiałam
Więcej, EeeTam, lud prosi o więcej !!
Mam nieudane życie osobiste, bo za późno Ciebie poznałam. :* ![]()
Z dedykacją dla Ciebie <3 (za to, że odkryłeś moją tajemnicę)
Głośno się śmiałam
![]()
Więcej, EeeTam, lud prosi o więcej !!
Mam nieudane życie osobiste, bo za późno Ciebie poznałam. :*
Gogola poczytaj, Rewizora: Чему смеетесь? Над собою смеетесь!
A teraz wyjazd, bo wątek rozwalasz.
Jesteś zbędny. Musisz odejść ![]()
A teraz wyjazd, bo wątek rozwalasz.
Jesteś zbędny. Musisz odejść
Wątek to już dawno ty rozwaliłaś narcyzku... Jak każdy, do którego się dorwiesz. Rzekłbym, zjedz Snickersa, ale to za mało, tu się terapeuta kłania.
Dobranoc.
Faktem jest, że Ella nie dośc, że ma czas smarać tu kilkanaście tysięcy postów, co przemawia raczej za nieudanym życiem osobistym, nie dość, że wyróżnia się mizoandrią, to na dodatek ma jakiś ostry rys narcystyczny - każdy wątek próbuje skierować na dyskusję o niej samej. I faktem jest, że nie tylko nienawidzi mężczyzn, ale też nie ma o nich zielonego pojęcia.
Faktem jest, że każdy może tu sobie smarać (albo smyrać) tyle ile chce. Masz problem z tym, ile kto postów na forum pisze?
Elle pisze świetnie, a Ty przy niej podskakujesz jak mały żuczek... coś tam z całych sił próbujesz... ale doskoczyć nie masz szans nawet do pięt...
Poza tym, świetnie ją zdiagnozowałeś - myślę, że się bardzo ucieszy z diagnozy takiego profesjonalisty-samorodka ![]()
A w temacie, do Autorki (wiesz, to taka osoba, która założyła ten wątek i czeka na porady, pomoc, spojrzenie na swój problem kogoś z zewnątrz) masz coś do powiedzenia? Nie bardzo? No tak, tak bywa... trudno ![]()
53 2016-08-29 08:14:42 Ostatnio edytowany przez Grymass (2016-08-29 08:16:42)
Elle88.
I tak i nie. Na początku to karty były rozłożone po równo, było dobrze. Dopiero później gdzieś ta granica powoli zaczynała się zacierać na moją niekorzyść. Ex chyba zaczeła wykorzystywać moją "dobroć". A ze stwierdzeniem,że "inaczej była by .. nudna" tutaj się nie zgodzę. Bo to ja organizowałem wszystko - wyjazdy, zakupy nowego sprzętu do domu, jakieś małe remonty, kolacyjki na mieście, a z tym,że zacząłem przesadzać to sobie później uświadomiłem. Już było za późno.
Także głównym winowajcą na moje oko wtedy było zbyt wielkie "staranie się" z mojej strony i zbyt mocne "wykorzystywanie" tego przez ex.
Ona po prostu "była" ! Nic więcej. Z perspektywy czasu myślę,że nawet lepiej,że tak wyszło.
No cóż, umiejętności kulinarne zostały, mieszkanie jest na mnie, niczego nie straciłem, martwiłem się tylko o dobry seks ( przynajmniej wtedy mi się tak wydawało,że już lepszego mieć nie będę) / myliłem się oczywiście.
A z tym dupczeniem wszystkiego, to może nie do końca tak, trochę ich było, ale nie jest to jakaś pokaźna liczba, bardziej mi wstyd niż no...
Ex aktualnie już ze swoim łobuzem nie jest, kontakt mamy sporadyczny, trochę mi jej szkoda,że jej nie wyszło.. bo w sumie to źle jej teraz nie życzę
Powiem Wam tak. Rozmawiałam z jego najlepszym kumplem z którym się trzyma od lat. Miał możliwość kontaktu z kobietami ale z tego co mi powiedział jego koleś wszystkie odprawiał z kwitkiem. Jedna z tego co wiem strasznie napiera na niego do tej pory. Kolega mojego byłego powiedział , że nawet nie miałam pojęcia jaki on jest wrażliwy jak on bardzo to przeżywał. Że nie interesują go totalnie szybkie relacje z kobietami. On woli mieć jedną jedyną z którą może iść przez życie. Rozmawialiśmy ponad godzinę gdzie tym bardziej się tylko przekonałam że mogło być idealnie. Nie wiem już totalnie co robić. Na razie muszę się sama pozbierać z tego co spieprzyłam