Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 127 ]

1 Ostatnio edytowany przez vinnga (2011-03-01 21:09:38)

Temat: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Jestem z facetem ponad 3 lata. Do wrzesnia ub. r. bylo bardzo dobrze.
Mam tzw trudny zwiazek-nie dosc, ze odlegosc to jeszcze duza roznica wieku...

Ale do rzeczy, bo nie to jest istotne.

Otoz:
do wrzesnia K. mogl spotykac sie z kim chcial, mial moje calkowite zaufanie...
We wrzesniu bedac z nim nad morzem dowiedzialam sie, ze pewna kolezanka zaczela sie do niego przystawiac. Doszlo nawet do tego, ze bylo ciut od zdrady.
Powiedzial mi o tym. Po wielu rozmowach ( jego zdaniem klotniach i moim czepianiu sie ) powiedzial jej wreszcie, ze moga byc tylko kolezenstwem, bo on ma mnie. Cieszylam sie z tego, prosilam by skoro to kolezanka nie spotykal sie z nia czesciej niz raz na miesiac.
Do grudnia tak bylo ( tak twierdzi, a nigdy mnie nie oklamal ).
Od konca stycznia niemal w kazda sobote do niej jezdzi ( tylko do pracy- moga tam swobodnie rozmawiac ) i przesiaduje godzinami.
Mi poswieca ostatnio malo czasu mowiac, ze ma duzo zajec i pracy ( w domu nic nie robi, bo mieszka z ciotka, ktora uwaza, ze ma pracowac i konczyc studia ).
Zwrocilam mu na to uwage-usilowal cos z tym zrobic, choc uznal, ze sie czepiam.
W miedzyczasie spotyka sie ze mna. Ona widzi go czesciej niz ja ( on pracuje i uczy sie w innym miescie ).
Ostatnio juz nie wytrzymalam, gdyz: rozmawialismy w piatek wieczorem bardzo dlugo o tym, ze lazac do niej mnie rani, prosilam by tego w ta sobote nie robil.
W sobote wyczulam, ze u niej jest i zadzwonilam. Mialam racje. NIe chcialam gadac, nie potrafilam. Powiedzialam wiec ( sms ), ze lazac tam skutecznie zabija moja milosci do niego, i ze szkoda, ze tego nie rozumie.
Postanowilam nie dzwonic ani nie pisac. Moze tak dotrze. Niestety.
Wczoraj zadzwonil wieczorem z pretensjami, ze ja potrafie 2 dni nie dzwonic, ze sie czepiam kolezenstwa z nia, ze on nic zlego nie robi (juz wczesniej uswiadamial mnie, ze jesli postawie ultimatum ona albo ja to zostanie sam, bo nikt nie bedzie mu mowil, z kim ma sie kolegowac a z kim nie).
Rozmowa nie wniosla niczego. Chcialam prosic o czas na przemyslenia, ale czy to ja mam przemylec? To on powienien.

Pokazalam na przykladach, kiedy dla milosci i tego by go nie ranic zrezygnowalam ze spotkan z 2 kolegami. On zaproponowal, ze nie bedzie mi mowil kiedy do niej jezdzi ( hahahahahhahaha ). I co mi powie jak zadzwonie gdy u niej bedzie? Ze jest na squashu?? hehehehehhe

Zaproponowalam kompromisy: 1-spotykamy sie tylko z osobami tej same plci, 2-rezygnuje calkowicie z kolezanki i jest jak bylo do tej pory, 3 razem decydujemy kto z kim sie spotyka.
Odpowiedz byla niemal smieszna: mamy obie wzajemnie nie mowic z kim sie spotykamy.

Zapytalam kim ona dla niego jest, dlaczego jest taka wazna, bo z koleznki mozna zrezygnowac bez problemu i czy woli mnie przez to stracic. Prosilam niech sie zastanowi nad wszystkim, nad tym, czy moze dla mnie z niej zrezygnowac-bo na tym takze polega uczucie, ze zle jest od wrzesnia ( on tez tak uwaza, ale mowi, ze to ja sie czepiam, szukam dziury w calym, ze odstraszam go do siebie-ciekawnostka, prawda? na ogol sprzeczki sa o nia lub przez nia),  bo ona jest miedzy nami i dopoki bedzie to miedzy mna a nim nie bedzie dobrze juz nigdy.
On mi na to, ze moze ja histeryzuje, ze mam sama przemyslec, bo zepsułam mu wekeend swoim milczeniem. ( no masakra ).
Powiedzialam, ze mysle nad tym od wrzesnia, ze czekam kiedy ona zniknie z naszego zycia, ze ja tak jak on sie czul w ten wekeend czuje sie zawsze, gdy on u niej jest.

Nie wiem czy powinnam jeszcze cos zrobic.

Chcialam bysmy na razie dali sobie czas. Niemal sie wsciekl, gdy tak zrozumial moje slowa ( ja chcialam, aby narazie nie gadac o tej sprawie, aby mial czas na przemyslenie i dokonanie jakiegos wyboru ). Powiedzial, ze dla mnie milczenie to nie problem, skoro 2 dni nie dzwonilam ani nic. Wyszlo, ze go nie kocham i nie potrzebuje tak jak on mnie, skoro tak potrafie.
Dla mnie to byla katastrofa, ale juz dluzej tak nie moge.

Poddal mi niechcaco pomysl. Moze powiedziec, ze ma czas na przemyslenie, zeby odezwal sie do mnie jak przemysli sprawe i zdecyduje czy poswieca ja czy nasze uczucie i ponad trzyletni, udany zwiazek.

Co Wy na to? Dodam, ze nie chce rozpatrywania tego, ze on jest duzo mlodszy i dlatego czy cos. Czekam na swieze, pozbawione emocji spojrzenie i Wasze zdanie.
Od razu przepraszam za nielad w tym pisaniu, ale wiecie-emocje.

Pozdr.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

No cóż - dałaś mu ultimatum. Czy to dobrze? Uważam, że tak - bo tak trwać nie dawało rady - sama wiesz najlepiej. Co dalej? To już zależy od niego - on musi zdecydować która z was jest dla niego ważniejsza a z której może zrezygnować. To jak z tym ciastkiem - mieć ciastko i zjeść ciastko - albo to jest związek z wszelkimi tego konsekwencjami albo nie związek a tylko luźna i niezobowiązująca znajomość. Czas pokaże

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

3 Ostatnio edytowany przez vinnga (2011-03-01 21:10:24)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Wpółczuje Ci bardzo sytuacji w jakiej się teraz znajdujecie. A raczej Ty sie znajdujesz... Związek na odległość + ''koleżanka'' (?) = ???
Chciałabym Ci jakoś pomóc, doradzić coś właściwego...

Miłość to na pewno nie jest świadome ranienie  drugiej osoby, a skoro Ty mowisz mu o tym jak bardzo jest zle Ci z tym ze tak często spotyka sie ze swoja kolezanka, a on robi to dalej...

Prosisz zeby nie ropatrywac waszej różnicy wieku, ale uwazam ze to tez moze miec duze znaczenie, gdybys mogla powiedziec ile to latek?
Mowi ze spieprzyłaś mu weekend swoim milczeniem, a czy pomyślał o tym jak on Cię rani spotykając się z nią?
Może jest to naprawde tylko koleżeństwo, lecz pamiętaj ze bedzie tak ale tylko do czasu kiedy jedno z nich nie zakocha sie w drugim (takie jest moje zdanie na temat przyjażni damsko-męskiej)
Jak duża dzieli was odległość?
Macie możliwość spotkać się i porozmawiać w realu?
Pozdrawiam

4

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Ja osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji,kiedy to miałabum rezygnować ze swoich przyjaciół i znajomych.Tak samo nie wyobrażam sobie abym kazała to zrobić mojemu facetowi. Bo gdzie w tym wszystkim zaufanie?
Poza tym człowiek potrzebuje spędzać czas  z innymi ludzmi,z płcią odmienną również.
Partner powinien być najważniejszą osobą,ale inni ludzie też są potrzebni. A jeśli zaufanie by zostało nadszarpniete to już nie moje sumienie tylko jego,prawdopodobnie by mnie stracił.No ale jaki sens byc z facetem,ktorego ciągnie do innych kobiet ?
Jeśli dla mojego faceta ważniejsza by była koleżanka,to dla mnie by było jasne,że jego uczucie do mnie się zmieniło.I uważam,że jeśli romowa by nie pomogła,to nie miałabym już czego szukać w tym związku,nic na siłę.

W Twoim przypadku to rzeczywiście dziwne,że dla koleżanki zawsze znajdzie czas,a dla Ciebie nie ma go zbyt wiele.Tak jak napisałam wyżej,można spędzać czas z przyjaciółmi,ale jednak partnerka/partner powinien zawsze być na miejscu pierwszym !

Mi to ewidentnie zalatuje jakimś romansem..przepraszam może się mylę.

Ja po prostu uważam,że jeśli facet nie wykazuje zainteresowania takiego jakie powinien własnym związkiem to nie ma sensu tego ciągnąć.

Jeszcze jedno.Nigdy nie możesz być pewna,że On cię nie oklamał.Może to zrobił,tylko Ty się jeszcze o tym nie dowiedzialaś..

Sorrka,może ja nie powinnam się tu wypowiadać,bo nie ogarniam całej tej sytuacji roll

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

5 Ostatnio edytowany przez Gonia (2011-02-21 13:11:22)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

WIem, ze ona go kocha, on tez to wie, dlatego juz wtedy prosilam by cos z tym zrobil i byla rozmowa z nia, ze jest ze mna. Dlatego chcialam, aby z nie zrezygnowal.( ojej, ale zakrecone )

Mogl sie spotykac z nia bez ograniczen, dopoki nie wyszlo szydlo w worka. NIe zabranialam mu, dopoki ona nie stala sie zagrozeniem dla zwiazku, dopoki bylo dobrze. Moglby nawet teraz pojsc w grupie na impreze, z nia tez, ale spotkania sam na sam? I sam sie do niej pcha, sam je inicjuje...

Spotykamy sie w realu-inaczej tego nie widze. Raz czesciej raz rzadziej-zalezy.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

6 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-02-21 13:12:22)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Właśnie,być może spotykają sie juz od dłuższego czasu i nie wiadomo co robią właściwie..czy to tylko spotkanie przy herbacie czy coś więcej..

Ona go kocha ??! Więc są dwa wyjścia tylko.Albo on zostawi tą koleżankę,bo wybacz jak ona go kocha to mi sie wydaje,że bedzie walczyć,zabiegac,podrywać go hmm I tylko namiesza w waszym związku,w takim wypadku należy się jej pozbyć.
Albo jeśli on coś czuje do niej,to bedzie miał dylemat hmm I oby wybrał Ciebie .

Masz rację,że stała sie realnym zagrożeniem dla waszego związku hmm

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

7 Ostatnio edytowany przez Gonia (2011-02-21 13:24:32)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Mowi, ze chodzi do niej tylko do pracy, ale nieraz slyszalam, ze ja odwiozl do domu a wczesniej pomogl zamknac stoisko. Raz czy dwa jechal tam tylko po to by pomoc i podrzucic do domu ( fakt jednak, ze czasami ma po drodze do swojego ).
Wiem, ze dosc czesto sie spotykali. Nie przeszkadzalo mi to... do czasu.
Teraz mnie tylko tym rani.
Mowi, ze to tylko kolezanka a ja sie czepiam, ze odstraszam go od siebie tym, czego chce...
Ja mu na to, ze lazac tam zabija moja milosc do niego...
I tak bez konca.
I tak naprawde, choc go kocham, to chce jasnej i klarownej sytuacji. Milosc to nie wszystko.
On mowi, ze tak to do niczego nie dojdziemy.
Wychodzi na to, ze gada ze mna, abym zrozumiala, ze nie ma zamiaru wybierac i nadal siedziala cicho. I z nim byla. Bez sensu to wszystko.

Wiem, ze jest realnym zagrozeniem. A moze to ja bylam slepa i nie widzialam, ze jestem jedynie zagrozeniem dla niej???

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

8

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Ema, napisałaś że nie wyobrażasz sobie takiej sytuacji, w której ktoś ogranicza komuś kontakty... ok... ja też nigdy nie ograniczałam żadnego ze swoich chłopaków w kontaktach ze znajomymi czy przyjaciółmi, ale to dlatego, że żaden tego nie nadużywał. Nigdy nie byłam w sytuacji,gdy dla mojego chłopaka ważniejsza była KOLEŻANKA, bo wydaje mi się, że w sytuacji Goni tak właśnie jest. Skoro dziewczyna rozmawia z chłopakiem, że źle się czuje przez jego spotkania z koleżanką, a on nic sobie z tego nie robi... dla mnie to jest oczywiste.
Moja koleżanka była w podobnej sytuacji... Jej chłopak często spotykał się ze swoją przyjaciółką... często o niej mówił w rozmowach z moją koleżanką... Z tą różnicą, że gdy moja koleżanka zaczęła mu zwracać uwagę, że nie podoba się jej ta relacja między nimi... on od razu to zrozumiał i przestał tak robić. Dlaczego? Bo mu na niej zależało.
I nie uważam, że różnica wieku ma z tym jakiś związek... Wydaje mi się, że jemu albo nie zależy na Tobie tak bardzo jak powinno, albo zależy za bardzo na koleżance...

9

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

A może nie powinnaś mu wierzyć tak bezgranicznie we wszystko co mówi ?

Bo może jemu podoba sie taka sytuacja.Ma dwie kobiety,które go kochają,może on planuje tak to zostawić ! yikes

On nadal powtarza,że to tylko koleżanka ? Przecież ona przestała nią być w momecie kiedy go pokochala !
Ta dziewczyna dla niego na pewno nie jest koleżanką,jest kimś ważniejszym... hmm

Jesli jego nie ruszają twoje reakcje i tekst typu,że bardzo Cie rani tym co robi,to czy jemu wogóle na Tobie zależy jak ma gdzieś co czujesz ?

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

10

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Kaya,tak bo nie wyobrażam sobie takiej sytuacji z moim udzialem.I jakby tylko sie okazało,że facet ma coś więcej do moich koleżanek to chcialabym o tym wiedzieć i wtedy albo by je odrzucił albo ja bym odrzuciła jego.Dlatego napisalam to ; ,,A jeśli zaufanie by zostało nadszarpniete to już nie moje sumienie tylko jego,prawdopodobnie by mnie stracił.''

I doskonale rozumiem sytuacje Goni smile Chcialam tylko na wstępie przedstawić swoje poglądy na ten temat.
Zauważylam,że ta dziewczyna stala się dla partnera Goni wazniejsza niz ona sama.

No widzisz we wczesniejszym poście właśnie zadałam to pytanie,czy jemu w takim razie zależy,jak nie obchodzą go uczucie jego dziewczyny ?

smile

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

11

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Najgorsze jest moim zdaniem to ze nawet gdy Bullinka postawiła mu sprawe jasno ;Ona albo Ja, On jeszcze ma do niej pretensje ze go ogranicza...
Jeeli ta kolezanka jest w nim zabujana to juz jest masakra po całości, ona juz bedzie wiedziała jak go uwieżć i mysle ze juz to robi. A to jak na to reaguje Twój facet, wiedzą tylko oni, Jak na razie to nie zmierza to w dobrym kierunku, sory ale moim zdaniem mozesz oczekiwac najgorszego... ;(

12

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Ja juz jestem przygotowana na rozstanie. Powiedzialam mu, ze wiecej nie pozwole sie ranic, ze skoro nie szanuje moich uczuc to ja sama je bede szanowala.
Chodzac tam i raniac mnie naprawde zabil duzo mej milosci do niego. Trzeba by sie niezle starac, aby to posklejac, ale widze, ze on nie ma ochoty nic kleic a tylko przekonac mnie abym nadal tkwila w tym juz dziwnym dla mnie zwiazku bez odczucia zwiazku.

Mowi, ze jak sie spotkany to to juz nie bedzie to samo a ja mu na to, ze jesli nie bedzie jej to bedzie tak samo, bo jestesmy dobrana para.

Moze jemu zalezy juz tylko na tych naszych spotkaniach, gadaniu do rana, roznych malych szalenstwach... Ja moge to robic nadal, ale jesli ma ona miedzy nami byc to moge sie z nim spotykac tyko dla tych chwil. Jedak nie uslyszy wtedy , ze mi zalezy, ze kocham, ze tesknie, bo stanie sie on dla mnie tylko odskocznia. NIe bedzie dlugich rozmow prez telefon, po prostu niczego poza tymi spotkaniami.
Stara baba jestem i wiem, ze tak tez potrafie. Wiem, ze niektorzy tego nie zrozumieja, oburza sie... NIe chce jednak narazie tego rozpatrywac... To takie dywagacje.

Skupmy sie prosze na terazniejszosci i tym co robie, co powinnam zrobic i ci Wy  tym myslicie.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

13

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Moim zdaniem musisz sie poważnie zastanowic, czy naprawde bedziesz dobrze czuc sie na tych spotkaniach? Wiedzac ze tyle was laczylo, jak sama mowisz byliscie bardzo dobrana para, a on nie potrafil dla Ciebie zrezygnowac ze swoej kolezanki? Czy nie bedziesz zyla nadzieja ze on z niej zrezygnuje i wroci ''gadanie do rana, rozne male szalenstwa''?
''Stara baba jestem i wiem, ze tak tez potrafie.'' - czy na pewno? Nie neguje tego, to Twoje zycie ale czy oby na pewno nie bedziesz cierpiała gorzej niz teraz?

14

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Ehh ..no tak jak jemu nie zależy, to nie ma co tego ciągnąć,bo Ty tylko na tym cierpisz sad

I zgadzam się z Plinką,czy dasz radę na tych spotkaniach ? Czy przez to nie poczujesz się gorzej ?

Przecież nie przestalaś go kochać,,może być ciężko hmm

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

15

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

No właśnie, lepiej się dobrze zastanowić, czy te spotkania nie będą dla Ciebie źródłem dodatkowego smutku i cierpienia. Ja bym wolała urwać całkowicie kontakt, bo wiem, że spotykając się z nim tylko bym rozpamiętywała to co było... a w takiej sytuacji trudno zostawić przeszłość, ruszyć do przodu i żyć na nowo.

16 Ostatnio edytowany przez Gonia (2011-02-21 23:04:34)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Wiecie co? Najgorsze jest to, ze on mowi, ze nie widzi problemu, ze to ja stwarzam problem.
Ja mu na to, ze ja tez nie widzialam problemu w spotykaniu sie z innymi, ale skoro on go widzial, to zrobilam wszystko aby nie mial tego problemu. Tlumaczylam, ze bycie razem polega na wspolnym rozwiazywaniu problemow.
Nawiazalam do tego, ze nie zaproponowal niczego w zmian moich propozycji, chocby tego, ze spotka sie z nia np gdzies na imprezie w grupie czy cos raz w miesiacu. On na to tylko, ze sprobuje. A ja na to ze to nie zupa aby probowac czy goraca czy nie i jesli nie podejmie konkretnej decyzji to mnie straci, ze go kocham, ale juz nie pozwole sie krzywdzic kontaktami z nia.
Zaproponowal spokojne przegadanie problemu poprzez e-mail, gdzie bez emocji mozna napisac co i jak, gdzie nim sie cos palnie i powie nie tak, mozna to wykasowac.
Zaczelismy wiec dyskusje. NIe mam zielonego pojecia co to da, ale niech bedzie ten ostatni raz. Przynajmniej dokonam swoistego katharsis i albo sie polepszy albo sie calkiem spieprzy.

Moglabym sie z nim tak spotykac, bowiem wtedy nie bedzie juz milosci, ani nadziei na cokolwiek, zadnych milych slow, dlugich rozmow przez telefon i tego typu rzeczy. Beda tylko spotkania po to aby przezyc cos milego i tyle. Wiem, ze przez jakis czas mi to wystarczy.

NIe chce jednak narazie tego rozwazac, bowiem mamy przeciez przegadac ta sprawe poprzez e-mail. Ciekawe tylko, czy skoro on nie widzi problemu i uwaza, ze to ja histeryzuje i sobie go stwarzam uda sie nam wypracowac kompromis-tak zmienawidzone przez niego slowo, bo przeciez on nie widzi problemu....


edit: jestem z nim po kolejnej rozmowie, miala byc bez poruszania TEGO tematu. NIemal sie udalo. On zaczal a ja, ze nie chce o tym rozmawiac, pisac sms i taie tam, ze skoro chcial przedyskutowac to poprzez e-mail to niech tak zostanie.
Dodalam tez po raz pierwszy, ze jesli nie uda nam sie wypracowac kompromisu to bedziemy musieli sie rozstac. Nie dlatego, ze go nie kocham lecz dlatego, ze skoro nie potrafimy w takiej sprawie wypracowac rozwiazania tzn, ze w przyszlosci nie przejdziemy razem przez inne problemy. Zatkalo go, bo pewnie sadzil, ze jak zawsze sobie pogadam i na tym sie skonczy.
Nadal nie wiem jak to sie skonczy, pozostaje mi czekac...

Dziekuje wszystkim za udzial w moim temacie i czekam na wiecej. Szkoda, ze zaden z forumowych facetow nie zabral glosu-wy macie zupelnie inne spojrzenie na zycie.

Pozdr.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

17

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Ciekawa jestem czy juz po rozmowie, i jak sie potoczyła?
Mam nadzieje ze porozmawialiscie szczerze i zrozumiał w koncu to ze nie zachowuje sie dobrze. Tylko właśnie najgorsze jest to że tak jak mówisz, on jak na razie nie widzi zadnego problemu w tym co robi...
Ciekawa jestem jak on by zareagował na to gdybyś Ty cały swoj wolny czas spedzala z zakochanym w Tobie kolega? Czy tez uważałby ze nic sie nie dzieje złego?
Jezeli rozmowa nic nie da i nie wypracujecie tego wspomnianego przez Ciebie kompromisu, istnieje jeszcze szansa ze gdy Cie straci, dopiero wtedy zrozumie swój błąd. A czy mu wybaczysz i pozwolisz wrócić zależy tylko od Ciebie, tak jak i kazda decyzja, któą podejmujesz.
Pozdrawiam, życze powodzenia i czekam na Twojego posta.

18

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

No tak,najlepiej nie zauważać problemu.Racja,że może dopiero po stracie Ciebie,zrozumie co stracił,a wtedy wszystko w Twoich rękach.
A ciekawe czy jakbyś Ty teraz zaczęła znikać z domu,do kolegi i poświęcała więcej czasu koledze,to czy on by się zdenerwował czy by poczuł sie w tami momencie wyzwolony? Może jakby poczuł to,to Ty odczuwasz cały czas to by w końcu zrozumiał!
Byłam kiedys z facetem,kiedy on cos robił złego to było wszystko dobrze,ale kiedy ja robiłam to samo,to już było dla niego nie do pomyslenia,wtedy zdawał sobie sprawe,jakie to uczucie.Bo mozna było tłumaczyć,a on nic.
Moim zdaniem dobrze,że napisałaś mu o ewentualnym rozstaniu.Niech wie na czym stoi.

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

19

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Zawsze tak było (i nie wiem czy kiedys to sie zmieni) ze jak facet cos zrobi to mu to uchodzi na sucho, ale jak kobieta zrobi to samo to juz jest przegięcie po całości...

20 Ostatnio edytowany przez Gonia (2011-02-22 12:10:21)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Ja juz robilam tak jak on. Wlasnie mowilam Wam o tych dwoch kolegach. Jakos tak wyszlo, ze sie zadurzyli i ja mu o tym powiedzialam. Rzecz jasna, ze mu sie to nie podobalo, wiec z nich zrezygnowalam. Dzieki temu mam atut nie do pobicia i wykorzystuje go. On nawet powiedzial, ze moge sie spotykac z nim chce, ale ja mu na to, ze takie gesty to tylko sa dla niego, aby mogl bezkarnie spotykac sie z nia. Dla mnie juz nie do przyjecia. Wstrzasnelo nim moje spokojne stwierdzenie, ze jesli nie wypracujemy kompromisu to musimy sie rozstac. Moze da mu to wreszcie do myslenia, bo ja juz naprawde dluzej tak nie dam rady. Powiedzialam mu, ze facet musi sie starac na rowni z kobieta, powinien zapewnic jej pewnosc i stalosc zwiazku, nie tylko gadac, ze kocha, ale i robic tak, aby gdy kolezanka staje sie dla kobiety zagrozeniem to sie jej pozbywa i tyle. Jesli woli ranic kobiete, bo spotyka sie wbrew jej prosbom z "kolezanka" i nikt mu nie bedzie mowil co ma robic znaczy to tyle, ze nie szanuje jej i nie darzy na tyle mocnym i szczerym uczuciem. A wtedy jest juz tylko jedna droga-rozstanie. Powiedzialam mu, ze ja mysle nad tym od wrzesnia i jestem juz na to gotowa i od niego zalezy co dalej z tym bedzie.

Jejku, naprawde nie jest mi lekko, ale jestem osoba, ktora jak podejmie jakas decyzje to juz jej nie zmieni. Czesto proces podejmowania jej jest dlugi, ale za to ostateczny.

Pozdr.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

21

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Jezeli Cię kocha to Twoje dobro powinno być dla niego na pierwszym miejscu i nie powinien z tego rezygnowac na rzecz ''koleżanki''. Pytałaś go dlaczego to robi? Dlaczego świadomie Cię rani? Wspomnij mu o tym ze Ty potrafiłaś zrezygnować ze swich kolegów i że zrobiłaś to dla niego, bo go kochasz? A dlaczego on nie potrafi ograniczyć kontaktów z tamta?

Ehhh.. Oni chyba naprawde sa z innej planety...

22

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Wszystko to juz powiedzialam nie raz.
On mial ograniczyc kontakty juz od wrzesnia. Wytrzymal do stycznia. I od nowa polska ludowa. NIe skorzystal w szansy. Sadzil, ze sie ulezalo czy co...
Teraz juz mi to nie wystarczy. Obietnice, za ktorymi nic nie idzie.

Pozdr.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

23

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

..I słowa to tylko słowa, ja też kiedyś cieszyłam się ze słów i daleko na tym nie zajechałam,  czyny pokazują jak jest .
Trzymaj się jestem z Tobą smile jakby co to mejlik wink

24

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

DZieki orbitka, juz poczytalam Twoje tamacik. Twoje wsparcie duzo dla mnie znaczy. Nawet nie przyszlo mi do glowy, ze ktos sie odezwie tak bardziej prywatnie. Dzieki za to. Jakbys miala cos do pogadania to wal jak w dym.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

25

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

No tak,gadanie to gadanie,a nie od dzis wiadomo,że gesty więcej znaczą.I nimi tak naprawde udowadnia sie miłość.

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

26 Ostatnio edytowany przez Gonia (2011-02-23 14:23:08)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

NIestety pomysl z e-mailami okazal sie strzalem we wlasne glowy.
Ja powiedzialam co mnie boli on zrozumial to zupelnie inaczej i odebral jako krytyke wlasnej osoby. Odpowiedzial mi na moj tekst. Uznal, ze uwazam, ze on jest do niczego, ze mu nie zalezy, ze mnie zdradza, ze jest najgorszy... Nie bylo tam takich slow... Powiedzial, ze nie zniesie takich oskarzen. Napisal, ze w wielu sprawach mam racje, ale w wielu przeginam. Bez powiedzenie co i jak... w sumie dalej nic nie wiem poza tym, ze zwalilo sie wszystko jeszcze gorzej. Jedyny plus, ze zobowiazal sie spotykac sie z kolezanka 1 raz w miesiacu. Ja sie na to zgodzilam. Nie wiem jednak czy to cokolwiek zmieni. Juz chyba bardziej zepsuc sie nie da naszego zwiazku, skoro oboje nie wiemy co teraz zrobic, oboje odczuwamy rezygnacje i zal o to co bylo w mailach.
Troche wyjasnilismy sobie te zle zrozumiale teksty, ale... on nie wie co teraz chce zrobic z tym wszystkim i ja tez nie wiem. To, ze wciaz ze soba rozmawiamy to jakis cud po prostu. Te lisciki, ktore wymysli zamiast cos wyjasnic to zapletlily sprawe i sprawily, ze oboje myslimy o rozstaniu, choc gdzies tak w glebi duszy tego nie chcemy-tak przynajmniej wyszlo z tej rozmowy.
On chce jeszcze pogadac wieczorem. Zgodzilam sie. Poprosil o zadanie konkretnych pytan-zadalam je. Powiedzial, ze je przemysli i pogadamy o tym wieczorem. On naprawde wygladal na zranionego do bolu. Ja tez jestem poraniona do granic.
A byl to tak piekny zwiazek... NIe mielismy nigdy takiego kryzysu i czuje, ze nie przejdziemy przez ta probe.


edit: teraz czuje sie duzo gorzej niz kilka dni temu. Rezygnacja i nic wiecej, bezsilnosc i bol.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

27

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Napisałaś mu co TY czujesz,on nie siedzi w Twojej głowie i nie wie jak odbierasz to co sie dzieje. TY mu opisalaś szczerze jak to widzisz,a on zamiast to zrozumieć,to jeszcze Cie atakuje ! Dla mnie to bezsensu.
A to była świetna okazja dla niego,aby mógł sie przekonać jak to przezywasz.
Bo w jego głowie z pewnością jest to inaczej poukładane.
Po prostu stara sie obronić..
Zobowiązał sie z nią spotykać raz na miesiąc,ale jesteś pewna,że dotrzyma słowa? Bedziesz go sprawdzać ??

Dobrze,że wygląda na zranionego do bólu ! A Ty nie cierpisz przez jego zachowanie?? Powiedziałas mu tyle razy,że Cie rani,nic nie zrobił,to nic mu się nie stanie jak troche pocierpi. Przezyje.

Jeśli przetrwacie ta sytucje,to dobry znak na przyszłość.
Musisz byc silna. smile

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

28

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Widzisz... On ma takie cos w charakterze, ze nie potrafi klamac. Taka ma przypadlosc, bo gdyby potrafil, to sprawa kolezanki nigdy by nie ujrzala swiatla dziennego i byc moze juz dawno byla przyczyna rozstania. A przez to, ze sie przyznal, ze sie zapedzil  sie w  kontaktach z nia, ze zaluje, ze teraz mnie nie posluchal i do niej poszedl wywolal tylko burze i to co sie teraz dzieje. Nie wiem na co liczyl-na rozgrzeszenie, do jasnej cholery????
Nie musze go sprawdzac. Wiem, ze tak zrobi. Jednego czego moge byc zawsze pewna to prawdomownosci do granic wytrzymalosci a nawet poza nia.

Mimo wszystko te emaile pozwolily mi na oczyszczenie sie z brudu, ktory czulam, Dostapilam katharsis i to mnie naprawde podtrzymuje na duchu. Choc do tego sie przydaly...

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

29

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Przyznał się że zapędził sie w kontaktach z nią- wczesniej mowil ze to tylko kolezanka, a skoro sie zapedził...
Powiedziałaś mu wszystko to co Cię boli, co czujesz, czego oczekujesz... Obiecał ze będzei spotykał sie z nia raz na miesiac, wiec co jeszcze chce przemyslec?
Chyba to czy da rade...? Mowiłaś ze juz kiedys ograniczył kontakty lecz od jakiegos czasu spotyka sie z nia znowu i sa to coraz częstsze kontakty, a przeciez OBIECAŁ. (?)
Moje pytanie; czy nie za bardzo mu ufasz? On od początku nie widział w tym problemu, problemem dla niego stało sie to że Ty ''zaczęłaś się czepiać'', wiec moze dla Twojego swiętego spokoju obiecał Ci sie z nią nie spotykac...

30 Ostatnio edytowany przez Gonia (2011-02-24 15:42:45)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

No i pogadalismy sobie...
O dziwo dalo sie wypracowac kompromisy we wszystkich sprawach, wyjasilismy sobie wiele rzeczy, wreszcie dowiedzialam sie dlaczego on postepuje w niektorych sprawach inaczej niz zwykle. I dla mnie niektore sprawy powiedziane wreszcie przez niego wywolaly maly szok, ale teraz wiem jak postepowac w jednej z najwazniejszych spraw, bo wiem o co chodzi. Wydukal to w sumie. I zrobil to tylko dlatego, ze zdal sobie sprawe, ze to nie zart czy kaprys. ze odejde. W zakrecony, napakowany meska duma sposob on nas chroni. Nie moge powiedziec o co chodzi, jednakze gdyby wyszlo, ze jestesmy razem, stracilby prace, mieszkanie i mozliwosc ksztalcenia. Nie sadzcie, ze to jakas bajka z jego strony, znam ta sytuacje od srodka i wiem, ze tak jest. A wystarczylo tylko mi o tym powiedziec i wiele spraw nie mialo by miejsca i o wiele rzeczy nie musialabym sie martwic. Faceci... dziwne stworzenia... Ile zamacen jest z tego, ze chca sobie nieraz sami poradzic, ze :"nie chca nas-kobiet martwic"...
Od teraz mamy sobie mowic na biezaco o tym co zlego sie dzieje, o ile cos takiego bedzie mialo miejsce.
Ustalilismy "zasady postepowania". Powiedzialam, ze nie mozemy ich nie przestrzegac, czy zapomniec o nich, bo skoro to zasady to ma tak byc i juz. To jak z kradzieza-wiadomo, ze jest nielegalna i karalna, wiec jesli sie kradnie to naraza sie na kare. Powiedzialam, ze to ostania szansa dla nas, bo juz jestem zbyt zmeczona ta cala szarpanina.
Zobaczymy co z tego bedzie. Jestem bardzo sceptycznie nastawiona do tego wszystkiego. Moze dlatego, ze dlugo trwalo to wszystko.
Bede obserwowala i jesli zauwaze, ze jednak sprawy nie ida tak jak powinny to juz wiem co bede musiala zrobic...
Napisze o tym od czasu do czasu-bede miala zawsze Wasze swieze spojrzenie oraz pozbawiona emoji ocene.

Pinka: zapedzil sie we wrzesniu, nie teraz. Teraz traktowal ja ponoc jak kolezanke, ale wreszcie dotarlo, ze nie chce go ograniczac, ale, ze w zwiazku z tymze "zapedzeniem", wiecej niz 1-go spotkania w miesiacu juz nie strawie. On lazil do niej do pracy. Ja uwazam, ze moze sie spotykac z innymi kolezankami, ale maja zostac kolezankami a granic tego on ma pilnowac. Jesli znowu to zrobi to ja tez stane sie kolezanka.

Ad vocem wiary w jego prawdomownosc: dla swietego spokoju to wolalby sie rozstac. On ma pewien problem i uwaza, ze tylko 100% mowienia prawdy moze mu pomoc. Powiedzial mi o tym na poczatku naszej znajomosci. Czasami naprawde mam tego dosc,gdyz jest to nieraz irytujace i meczace, ale na dluzsza mete lepsze niz polprawdy czy klamstwa.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

31

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

I po sprawie... wink Jednak wszystko sie ulozylo wink Powodzenia wink

32

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Oby Pinka, oby...
Jesli to zmylka to sie szybko wyda...

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

33

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Aha....hmmm..

No to powodzenia smile

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

34

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

szkoda mi ciebie dziewczyno że tak dajesz się zwodzić swojemu ukochanemu ale skoro on słucha koleżanki to ciebie nie kocha taka praada

35 Ostatnio edytowany przez Gonia (2011-02-25 23:12:34)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Nie wiem o co chodzi z tym sluchaniem kolezanki-mozesz to rozwinac?

Wszelkie opinie nadal sa dla mnie cenne, bo teraz obserwuje co sie dzieje miedzy nami, wyciagam wnioski i zaczelam przede wszystkim patrzec na wszystko przez pryzmat swojej osoby.
Mam okazje by wreszcie byc asertywna. Bez przesady z iloscia, ale wreszcie czas na to, abym i ja znowu czula sie dobrze w tym wszystkim a nie tylko on.

Pierwsza proba owej asertywnosci za mna. Nawet nie bylo tak trudno a dzieki temu, ze dalam rade czuje sie psychicznie znacznie lepiej. Egzekwuje powoli to co powinnam juz dawno. Moze dlatego, ze juz sie nie boje, ze zostane sama, bo jestem na to gotowa. Reszta chwilowo nie jest wazna.

Nie mowie, ze napewno sie uda, nie twierdze, ze bedzie ok. Po prostu chce dac mu szanse-tym razem ostatnia, spisana i dogadana przez nas oboje. Czas zweryfikuje to czy zrobilam dobrze czy nie. Moze bede plakala po nocach, kto to wie, ale chce miec poczucie zrobienia wszystkiego co bylo mozliwe.

Pozdr.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

36

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.
Bullinka napisał/a:

Pierwsza proba owej asertywnosci za mna. Nawet nie bylo tak trudno a dzieki temu, ze dalam rade czuje sie psychicznie znacznie lepiej. Egzekwuje powoli to co powinnam juz dawno. Moze dlatego, ze juz sie nie boje, ze zostane sama, bo jestem na to gotowa.

cieszę się że to czujesz, jesteś już na bardzo dobrej drodze do lepszego samopoczucia i w przyszłości do osiągnięcia szczęścia.
szkoda że tak późno to przychodzi, miałam tak samo, ale ważne że przyszło, czujesz w sobie siłę?
ja już tak smile tego nam nikt i nic już nie odbierze.

37

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

To prawda. Nawet jesli sie nie uda, bo cos tam...

Tak, zaczynam sie dobrze czuc z tym, co robie. Czerpie z tego radosc i sile.
Nie z tego, ze walcze o to co miedzy mna a nim-to juz bylo, lecz dlatego, ze to on ma to robic.
Ja zwolnilam sie z tego, zdystansowalam, patrze na wszystko przez pryzmat tego co jest dla mnie dobre i zajelam sie bardziej soba.
Odczuwam przyjemnosc z tego, ze robie cos TYLKO dla siebie i przestalam sie zamartwiac, ze jesli ja czegos nie zrobie to to co nas laczy rozleci sie na kawalki. Chce z nim byc, ale juz nie za wszelka cene.

Pozdr.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

38

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Jak się trzymasz?
pozdrawiam smile

39 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2011-03-16 12:58:33)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Jakos powoli sie poprawia. On bardzo sie stara i mimo, ze mowil, ze nie zrezygnuje calkowicie z kontaktow z nia ( ustalilismy 1 raz na miesiac) to widze, ze narazie calkowicie ja odpuscil. Pewnie bardziej chodzilo mu o to, zeby nie czul ograniczania z mojej strony. Powiedzialam mu, ze raz na miesiac jakos przezyje, ze nie zabronie calkiem, ale juz mi to obiecywal i nie dotrzymal slowa i poza tym te wizyty mnie rania i skoro wie o tym, to on sam powinien wiedziec co z tym zrobic. Narazie wiec ona zniknela i mam nadzieje, ze tak zostanie.
Nie mam tez powodow do narzekania.
Widze, ze on bardzo sie stara i to mnie dopinguje w moich staraniach. Znowu duzo rozmawiamy, mowimy sobie o klopotach, radosciach itp i to mi sie bardzo podoba. Odczuwam z jego strony chec dzielenia sie wszystkim i to jest fajne, bo tak bylo kiedys.
Spedzilismy tez super wekeend ( nie wydajac morza kasy jak zawsze, bo stwierdzilam, ze juz ani tak nie chce ani nie moge ) i bylo ok. Zobaczyl, ze mozna spedzac czas nie tylko wydajac niebotyczne sumy, ale tak zwyczajnie i po prostu ( seks, spacerek, kawiarnia, kino, seks, spacerek, ulubiona knajpa z czekolada itd ). Powiedzial, ze dawno nie mial tak udanego spotkania ze mna. Jeszcze wczoraj opowiadal jak bardzo byl szczesliwy.
Bylo i male spiecie a wlasciwie 2: przed spotkaniem i pod koniec, ale tylko dlatego, ze zaczelam egzekwowac to co mi sie nalezy - przede wszystkim obietnice. Musi je konsekwentnie spelniac. Troszke sie dziwi temu, ze juz samo gadanie nie wystarcza ( niech zyje wygodnictwo facetow smile ), ale nie zwracam na to uwagi. Mam nadzieje, ze przyzwyczai sie do tego, ze obietnice musza byc spelniane a dane slowo jest swiete. Wiem, ze i jego mlody wiek i brak doswiadczenia odgrywa tutaj role, ale jesli teraz nie zrozumie podstawowych zasad rzadzacych zwiazkiem to pozniej juz sie nie uda. W zwiazku dwoje ludzi ma byc szczesliwych albo to nie ma sensu. Tak sobie postanowilam i zobaczymy co z tego wyjdzie.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

40 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2011-03-20 22:04:10)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Ojeju... Az nie wiem od czego zaczac, ale musze sie tym z Wami podzielic..

Moje konsekwencja dzis miala swoje zakonczenie. Bylam tak zaskoczona, ze az chyba z tego zdziwienia jak sobie przypomne to po prostu ogarnia mnie smiech. Jednak od poczatku.

Otoz wczoraj moj obecny/byly ( sama nie wiem jaki to etap-hehhehe ) zadzwonil i zapytal czy moze pojsc do niej pod koniec jej pracy pogadac. Nie mialam nic przeciwko, bo od polowy lutego nie widzieli sie. W koncu bylo ok, wiec wizyta jedna na miesiac jest do przelkniecia. NIe spodziewalam sie burzy..

Otoz dzis rano dostalam sms, ze wczoraj byl u niej doslownie na chwilke i umowil sie z nia na dzis lub jutro aby pojsc do dawnej szkoly odwiedzic nauczycieli ( hehhehehe )

No i tu sie zbuntowalam. Przypomnialam o ustalonych zasadach, i ze spotkania mialy byc raz w m-cu niewazne czy krotko czy dlugo, bo w koncu jechal do niej specjalnie, i ze nie chce o tym dyskutowac znowu, bo jestem tym juz zmeczona. I niech robi co chce-jego decyzja.

I chlastu- piorun siarczysty z nieba:

On ma dosc, i tak pojdzie, ze mialam nie dyskutowac a gadam, ze jak chce dyskusji to mam wejsc na gg bo on jest na wykladach.

A tu stanelam okoniem: na gg nie wejde, bo tu nie ma gg,

On zaskoczony: a gdzie jestem ( jakbym miala tylko w domu siedziec i byc na kazde jego skinienie )

Ja mowie, ze w galerii, i ze jestem zazdrosna tylko i wylacznie o nia, bo mam powody, i ze przeciez bylo ustalone, ze spotkanie raz w m-cu i ze ma racje, ze szkola to szkola, wiec jak chce to pogadamy pozniej a jak nie chce to nie pogadamy.

A on na to, ze to w takim razie nie pogadamy, ze ma juz dosc moich fanaberii, ze go ograniczam na kazdym polu, ze moja zazdrosc jest chora, ze to nie jest normalne i albo ja znormalnieje albo sie rozstaniemy.

Ja na to, ze mam znormalniec i pozwolic mu bez ograniczen sie z nia spotykac, ze tego wlasnie chce? ze nigdy go nie ograniczam, ze idzie gdzie i kiedy chce, robi co chce i z kim chce, ze niby jak i gdzie go ograniczam? ze owszem jestem zazdrosna, ale tylko o nia, i to dlatego, ze dal mi do tego powody.

I od tej pory cisza.

Pewnie chce mnie ukarac za to, ze nie chce zamknac mordy i robic co kaze pan i wladca.
Pewnie sie przyzwyczail, ze staram sie zalagodzic konflikty i wystarczy, ze zadzwoni, pogadamy, wyjasnimy sobie co trzeba i nadal jest ok.
Choc ostatnio bal sie, ze jak zadzwoni to nie odbiore-i wtedy odebralam, wiec teraz chyba sadzi, ze moze juz wszystko, ze skoro go tak bardzo kocham to moze posunac sie do wszystkiego a ja bede to tolerowala.

Niestety, ale ja tez mam swoje zasady. Obiecal-ma dotrzymywac slowa.
Poza tym pojechal ostro po kraju bandy, bo wyszlo na to, ze to ja jestem nienormalna, czepiajaca sie kretynka. Nie on, ktory gzil sie z inna ma dotrzymywac slowa ale ja, zazdrosna wariatka mam znormalniec ( zrozumialam-tolerowac, ze sie z nia spotyka i zamknac morde ). To on mi bowiem stawia ultimatum-znormalnieje albo koniec.

A ja juz naprawde jestem tym zmeczona. Jesli woli poswiecic nas po to, aby lazic do niej to szczesliwej drogi. Widac, choc on nie chce tego przyznac, ze nie potrafi ani nie chc bez niej zyc.
Ja zrobilam wszystko co moglam a nawet wiecej. I na tym koniec. selavi!!

Postanowilam nie pisac do niego, nie dzwonic, nie odbierac telefonow, nie opowiadac na sms, chocby mnie nie wiem jak prowokowal.

Trudno-stalo sie.

Napewno nie raz bede plakala, wspominala itd. Jednak nie zaluje ani jednej chwili.
Juz nie wierze, ze mu zalezy. Cos we mnie peklo.

Moja Przyjaciolka mowi, ze on jak "wystygna emocje" to bedzie dzwonil i pisal. Pozniej zda sobie sprawe, ze nie ustapie. Ja sadze, ze moze uzna, ze tak ma wygladac koniec, bo skoro nie odbieram i nie pisze tzn, ze to koniec. Przyjaciolka mowi, ze moze jak mnie straci to zrozumie, ze moze wtedy zawalczy. Ja juz w to nie wierze.
Ja nawet sie boje, ze zadzwoni czy napisze... Wiem, ze nie odbiore, ze nie bede reagowac na sms. Bo niby po co? O czym mialabym z nim rozmawiac? Ja juz mu wszystko powiedzialam i nic dodac nie moge. A on najwyrazniej i po prostu ma wszystko gdzies.
Walczylam ile sie dalo, ale skonczyly mi sie wlasnie bateryjki...

Narazie nie usuwam na FB info, ze jestem w zwiazku-pozniej po prostu ukryje o tym informacje, ani z sieci rodzinnej ani z niczego. Niech sobie to wisi jak jest. Nie bedzie nowych wpisow na FB ani opisow na gg, bo po co ma moc domyslac sie co sie ze mna dzieje.
Jak juz dojrzeje do tego to "posprzatam". A moze on pierwszy to zrobi?

I co teraz powiecie?

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

41 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2011-03-24 23:22:07)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

I meczyl mnie i meczyl...
I ciekawosc, wredna babska cecha chciala wiedziec... i on tez chcial wiedziec...

I dowiedzial sie. A pozniej nadawal jak nigdy w zyciu. Wyjasnial, gadal jak najety, tlumaczyl i inne takie... Chyba dotarlo do niego wreszcie, ze moze mnie stracic, bo pierwszy raz uzylam slow: jestem juz tym zmeczona i chce odejsc. Jezeli nie chcesz sie dostosowac do ustalen to ja chce byc sama.
Ma zamiar dotrzymac umowy, juz wie, ze mi wszystko jedno. Mowil i mowil a ja sluchalam i bylam tylko coraz bardziej zmeczona...


A ja... Potrzebuje spokoju, swietego spokoju... Mam niesamowicie skomplikowana sytuacje rodzinna i jeszcze ta z nim sie doklada... Nieraz chcialam umrzec... A co tam-wygadam sie..
Zaloze nowy temat, moze cos doradzicie....

Potrzebuje spokoju swietego...

zalozylam: http://www.netkobiety.pl/t23388.html

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

42

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Zapomnialam o regulaminie przez to co sie stalo dzisiaj...
Skopiuje tekst z zamknietego tematu:

Wlasnie zerwalam z facetem, z ktorym bylam 4,5 roku.
Tak tak, to ten sam:20 lat mlodszy, ten, z ktorym bylam najszczesliwsza w calym zyciu, ktory sprawial, ze gwiazdy piekniej blyszczaly a slonce lizalo cieplejszymi promieniami.
Ten, ktorego nadal bardzo kocham...

Nalozylo sie na to wiele czynnikow. Zbyt boli, by o tym mowic...
Powiem tyle, ze decyzja nie byla podjeta pod wplywem impulsu, nie byla spowodowana zdrada... Byla efektem wielu przemyslen i przeplakanych nocy...

Nie wiem czego oczekuje zakladajac ten temat...
Niektorzy napisza pewnie : wiadomo, ze tak musialo sie skonczyc. Moze i tak-nigdy sie juz nie dowiem czy moglo byc inaczej.

Piszac mam nadzieje, ze slowa zlagodza bol, ktory utrudnia mi nawet oddychanie.
Nigdy go juz nie zobacze, nie dotkne, nie pocaluje, nie przytule...
Bede zyc, kiedys bol ustanie...

Mam 42 lata... mam zaczac znowu kolejny rozdzial w moim zyciu uczuciowym... moze kiedys, teraz zbyt boli...

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

43

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Chcialam edytowac, ale minela doba i sie nie da...

Bede wiec sobie dopisywala. ( Mam nadzieje, ze Moderatorzy nie maja nic przeciwko. Nie mam sil grzebac znowu w regulaminie, wiec jesli robie cos nie tak to prosze o wyrozumialosc i naprowadzenie mnie na wlasciwy tor ). Ot tak, aby popisac. Pamietnik Wirtualny? A niech bedzie. Nie mam rodziny, ktorej moge sie pozalic, utulic, to sobie popisze...

On nie rozumie, ze mozna kochac i odejsc. Pisze sms-czasami udaje mi sie nie odpowiedziec... Od wczorajszego wieczoru postanowilam w ogole nie odpowiadac na nie-narazie sie udalo.

Wdalam sie w niepotrzebna dyskusje na gg... Jednak w koncu powiedzialam, ze wiecej nie odpowiem-przynajmniej dzis. Uspokoil sie i nie pisze.

W glowie milion mysli. Kazdy nerw sie buntuje, ale jesli tak mialo byc, jak bylo, to lepiej aby w ogole nie bylo.

Powiedzial w ostatnim czasie zbyt wiele slow, zwyczajnych, ale krzywdzacych. Chcialam o tym pogadac, ale byla spychologia stosowana, pozniej wielka obraza ( ale to ja mam babskiego focha ), nie odbieranie telefonow ( u mnie do 3 razy sztuka w sporych odleglosciach czasowych).
Do tego wiele drobnych rzeczy, ktore kazde z osobna do wytrzymania, bo sie kocha-razem nie do zniesienia.
Kiedys napisze o tym, ale teraz nie potrafie.

On tego nie rozumie lub nie chce zrozumiec. Wytlumaczylam wiec ostatni raz i wiecej nie mam zamaru sie katowac, bo masochostka nie jestem.

Ciezko jest odejsc, gdy jest zdrada, klamstwa, ale znacznie ciezej jest, gdy nie ma tych dwoch rzeczy, ale, dla wlasnego dobra, mimo ogromu uczuc, trzeba odejsc.

Tyle na razie. Gdy pisze, jakos mi lepiej.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

44

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Podziwiam CIę za odwage...

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

45 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2012-07-02 22:39:45)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Znowu pisal...Cala fure. Raz znowu dalam sie sprowokowac...
A potrzebuje czasu i jeszcze raz czasu. Samotnosci, by lizac rany. Ludzi, by nie zwariowac...
Zna mnie jak nikt, wiec wyczul, ze sie gotuje.
Chce ratowac nasz zwiazek... kurde... ciekawe jak...
Sam przeciez przyznal. ze zrobilam co sie dalo i wiecej juz nie mozna bylo...
Czekalam-juz ani moge ani chce...
Moze i moglby cos zrobic, ale musialby baardzo chciec i wysilic sie...
Nie zmieniac siebie, bo jest dobrym czlowiekiem, ale zrewidowac swoje podejscie do niektorych spraw... Pokazac to czynami a nie bezwynikowym gadaniem...
Ja nie zrobie nic, skonczyly mi sie bateryjki...
Chcial dzwonic po pracy, tym mnie zlamal... prosilam, aby tego nie robil... prosilam...
Powiedzial, ze da mi kilka dni na ochloniecie... przeciez nie mam goraczki, do licha, jestem sprana psychcznie i na ta chwile zaden facet nie jest mi potrzebny...
Wypomnial, ze mial w ta sobote przyjechac...
Matko kochana, gdybym go zobaczyla... nie dalabym rady...
Powiedzial, ze odebralam mu poczucie bezpieczenstwa i pewnosci zwiazku... szkoda, ze w niektorych dziedzinach zycia nie zapewnil tego mi...
Szantaz emocjonalny, ktorym ostatnio mnie poczestowal... udalo mu sie dwa razy...
Trzeci juz nie wyszedl...zbyt grubo byl szyty...

edit: Pisze tu sobie i czytam co napisalam wczesniej... Czy to katharsis??...
trzymajcie za mnie kciuki...

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

46

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Trzymam kciuki!

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

47 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2012-07-03 23:57:33)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Dzieki leila...

Dzis mniej emocji. Tak jak obiecal nie dzwoni i nie pisze.Wiem ile go to kosztuje, jednak dla mnie tak lepiej...
Szkoda mi tej milosci, nigdy nie zaznalam podobnej, nigdy tez tak cholernie nie bolalo...

Teraz chwilowo mnie kusi, aby sie odezwac-znajomy pisze mi co on smaruje na fb... Mowilam mu, ze nie chce info na temat mojego, juz bylego, faceta, ale on z uporem maniaka wysyla mi wszystko... Niepotrzebnie-tylko bardziej boli...
Nie napisze jednak, bo co mam napisac?

On odlicza dni. Wczoraj byla beznadzieja a dzis "dzien 2"... Minie kilka dni i moze stwierdzi, ze jednak beze mnie jest mu lepiej... Moze nie bedzie chcial juz rozmawiac...

Dzis przyszlo male wyciszenie mysli. To dobrze. Jego milczenie mi pomaga.

Powiedzial, ze daje mi kilka dni na ochloniecie... Pewnie jeszcze bedzie chcial porozmawiac...
Boje sie, ze mnie to zlamie i zaczne watpic w swoja decyzje.
Przeciez jak sie odchodzi to na zawsze a nie na chwile...

Moze jednak dojdzie do wniosku, ze beze mnie jest szczesliwszy... Chcialabym, aby byl szczesliwy...

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

48

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Nie możesz gdzies wyjechać?? W jakąś głusze na kilka dni bez telefony internetu i w ogóle cywilizacji? Myślę, że to by było najlepsze...

49

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Moze masz racje Teo.. Niestety, nie mam takiej mozliwosci. Dopiero planowany urlop pod koniec sierpnia...
Wyjazd na jakas wode na kilka dni moglby przyniesc ukojenie...

Bezsilnosc... To czuje... Nadzieja umarla... Dusza zawisla gdzies w niebycie...

Wstaje rano, praca, zakupy, dom. Caly dzien cos tam sie dzieje a ja patrze na to jak przez szybe... Jakbym obserwowala czyjes zycie. Jak film w TV... Wszystko dzieje sie gdzies poza mna... Jestem w zawieszeniu. Widze real, uczestnicze w nim, ale jakby to nie bylo moje...

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

50

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

To na weekend chociaż wyjedź, albo powyłączaj wszystko.

51

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Bullinko, czytam i jakby to było moja historia - partner młodszy o 17 lat - ja mam 39. Decyzję o rozstaniu podjęłam ja , bo byłam oszukiwana , ciągle kręciły się koleżanki.   Jak u Ciebie - on niby zakochany , a ja ciągle robię "jazdy", bo zachowywał się nieuczciwie . trudno się z tym pogodzić , zapomnieć , ja juz sie spotkałam " tylko na seks" , ale wierz mi to strasznie boli. Przytulasz się, czujesz ,ze tylko przy nim jesteś bezpieczna , a on wychodzi i dzwoni jak go przypili, bawi się i spotyka nadal z koleżankami , "znajomymi" . spędza z nimi czas.... To jest kwestia wieku , pozostaje nam zapomnieć i nie dać się temu wirowi przyjemnosci , który skutkuje poczuciem osamotnienia ...  Co z tego , ze wmówisz sobie że to tylko seks , nie prawda , budzi sie nadzieja , ze powie -" tylko Ty ". Nie powie . Wygodnie mu tak .

52

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Mój były partner mieszka obok mnie , widuję go , dekalruje mi pomoc na kazde zawołanie , ja udaję ze nic sie nie stało, a w środku jestem rozdarta na pół. On nie wróci , jest za młody , podobało się przez jakiś czas , ale teraz trzeba dać mu szansę na przeżycie własnego zycia , my jestesmy z innego świata , mamy dzieci , sprawy z byłymi mężami ...Smutne , ale prawdziwe.

53 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2012-07-06 10:08:38)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Cos w tym jest...
On zawsze do bolu szczery mowil o wszystkim... Nie bylo juz problemow z kobietami zakreconymi na jego punkcie. Nauczyl sie dawac sobie z tym rade, ale:
-jego zaniedbania i brak szacunku do mnie w ostatnich miesiacach,
-przemilczanie problemow, bo ja mam dosc wlasnych,
-egoistyczne patrzenie tylko na swoje potrzeby i realizowanie ich nawet "po trupach",
-czas na wszystko i dla wszystkich a ja gdzies tam, nie wiadomo gdzie,
-szantaze emocjonalne,
-spychologia stosowana, ze to ja sie czepiam, znowu zaczynam, ze mam babskie fochy-to reakcja na moje uwagi
ehhh... nie potrafie napisac wszystkiego, bo czuje wtedy jak rozdziera mi sie dusza...

Chcialam mu dac szanse na przezycie czegos innego... On jednak nie chce dac mi odejsc... Pisze i pisze, dzwoni i dzwoni...
Prosi o rozmowe, o przemyslenia, mowi, ze przeciez jeszcze troche i bedziemy mogli zyc tak jak inni-blisko siebie...
Kiedy... Jakos tego nie widze...

Oswiadczyl, ze przyjedzie jutro... Czy tego chce czy nie. Jesli nie zechce rozmawiac to odjedzie z kwitkiem, ale musi sprobowac... Nie moze ot tak zrezygnowac...

Boze... a we mnie bezsilnosc i tak straszny smutek... Boje sie tego... Nie moge uciec nawet, bo musze byc w pracy...

Pewna jestem tylko jego uczuc i wiernosci-taki juz jest, i to wszystko...
Nawet nie wiem jak sie zachowac...

Moja Przyjaciolka zaproponowala swoje mieszkanie na jutro od rana do popoludnia, abym mogla z nim pogadac na neutralnym gruncie. Nie w publicznym miejscu i nie u siebie w domu. Wiem jak to sie skonczy a wlasciwie zacznie... Seks-magiczne slowo... Ta dziedzina zawsze byla cudowna... On oddaje sie nie tylko fizycznie, ale i psychicznie i to sie czuje w kazdym jego gescie...
Ktos powie-zwierzeca huc... Moze i tak... Mamy zgrane komplety feromonow i tak na siebie dzialamy-od zawsze...

Masakra, masakra po prostu...

Nawet nie wiem jak sie zachowac...

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

54

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Zdajesz sobie sprawę, że facet jest do potęgi toksyczny i on tego nie robi z miłośc do Ciebie tylko z chęci posiadania i z tego, że ofiara mu się wymknęła z rąk? Tu na forum dziewczyny piszą blogi i przeżycia i doświadczenia ze swoimi "psychofagamia". KONIECZNIE znajdź te blogi i poczytaj sobie.
On Ci nie da spokoju. Tylko TY SAMA musisz się od niego odciąć. Zmienić nr, zakazać kontaktów nawet z ewentualnym zgłoszeniem na policje o nękanie. POZBĄDŹ SIĘ GO, bo ostro za to zapłacisz.

55

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

No nie przesadzajmy...

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

56

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Mysle Teo, ze troche przesadzasz...
Nie ma w nim toksycznosci a zwykla glupota, pewnosc, ze nie odejde, ze sobie pogadam a on i tak zrobi swoje. Uznal, ze to jest tak wyjatkowe ( bo kurza morda bylo ) i nie zrezygnuje; ze skoro nie zdradza i nie klamie to wszystko jest ok...
Zaniedbanie, okropne podejscie do sprawy, olewatorstwo... zbyt dlugie i brak reakcji na to co mowie... Kazde z osobna w malych ilosciach do obejscia-w calosci i w tych ilosciach nie do zniesienia.

Gdyby byl niebezpieczny to nie bylabym z nim ani chwili. Swoje juz kiedys przezylam-cos innego nadal przezywam i nie ma miejsca w moim zyciu na takie rzeczy.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

57

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Dokładnie. Chłopak myśli, ze jest wierny, i że to wystarczy Kobiecie do szczęścia.
No niestety...

Chociaż może w końcu dojdzie do Niego, bądź doszło, że robił źle...?
Może być taka opcja?

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

58 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2012-07-06 14:13:07)

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Wiesz... gadac mozna duzo. Wysluchal i poczytal co mu napisalam od rozstania. Mowi/pisze, ze przemyslal sporo.
Wreszcie wydukal co jest grane i dlaczego nieraz robi tak a nie inaczej. Gdyby nie ukrywal tych rzeczy jak slimor w skorupie... Kiedys mowil mi o wszystkich problemach... Teraz sam je przerabial. Tylko radosci byly dla nas...
Kiedys, gdy mowilam, ze cos jest nie tak-i faktycznie stawalo sie problematyczne-zaraz to zmienial. Widzialam, ze sie stara. W druga strone bylo dokladnie tak samo. A od lutego-jak kula w plot. Glupie gadanie, ze nie ma nawet czasu dla siebie... To niech pozwoli, aby to umarlo, skoro nie ma dla mnie czasu...

Najgorsze jest to, ze nie mam w sobie juz nadziei. Czuje tylko bezsilnosc i ogromny smutek. Nie dociera do mnie to co mowi czy pisze. Samo gadanie i obietnice juz nie wystarcza...

Nie wiem jak sie jutro zachowac, co powiedziec, nic nie wiem...

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

59

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Tego nie dasz rady zaplanować. A nawet jak Ci się uda...to nie będziesz tam sama...

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

60

Odp: Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

To fakt.
Nie moge spac. Zastanawiam sie... i nie czuje nic. Jak kukla, ktora ktos rzucil w kat.
Uczucia wobec niego sa takie same, to sie nie zmienilo, czuje jednak, ze to co on robil zmienilo mnie.
Mam wrazenie, ze czesc mnie umarla, stala sie inna mna. Zatracilam gdzies kawalek siebie.

Co mam mu powiedziec? Jedzie juz do mnie, rano sie zobaczymy... Nie mam bladego pojecia.
Cokolwiek zrobie i tak bedzie bolalo...

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

Posty [ 1 do 60 z 127 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Chce rady, wyzalic sie i zastanowic z Wami czy dobrze robie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021