Witajcie. Mam pewien dylemat, otóż najlepszy przykład to mój ostatni weekend. Otóż pojechałem na narty na stok, coś ponad 100km od mojej miejscowości. Po paru godzinach dzwonię do dziewczyny i mówię jej że wracam i że zobaczymy się wieczorem. Nic... cisza... nie pyta jak mi się jeździ, jakie mam warunki do jazdy czy chociażby jak mi minęła podróż itd. Wracam do domu, spotykam się z nią i to samo, zero pytań o to jak było na stoku, jak mi minął dzień.. no po prostu nic.. Fakt, ona nie jeździ na nartach czy też na desce, nie uprawia sportów zimowych, ale czy to oznacza że nie ma prawa się interesować tym jak jej chłopakowi minął dzień (gdzie wstał o 5 rano i kończył jazde wtedy kiedy ona dopiero wstawała z łóżka) i czy jest zadowolony ? I to już nie pierwszy raz tak mam że po takim dniu ona o nic nie pyta, jakby ją kompletnie to nie interesowało...
I moje pytanie jest następujące: czy mam jej zadać jakieś krępujące pytanie na ten temat ? czy ona nie interesuje się tym co robi jej chłopak ? np. "a może tak interesuje Cię jak mi minął dzień ?"
Bo już nie wiem, niby banał ale głupio to wygląda kiedy Ja po takim dniu chciałbym się czymś z nia podzielić o zamiast tego słyszę jakieś pierdoły jaki to zarombisty jest piesek jej koleżanki xD no kurcze, rozumiem, piesek może fajny ale czy to jest temat ważniejszy ode Mnie ? Jedyne co zapytała to czy jechałem sam czy z kimś, bo coś zacząłem sam nawiązywać w końcu do tego tematu (kiedy zobaczyłem że sama nie zacznie...)
1 2013-02-24 02:04:26 Ostatnio edytowany przez tomekppp89 (2013-02-24 02:22:30)
Podobne tematy
A może jest je przykro ze nie zabrałes jej ze sobą..? Moze Ty bedziesz sie przechwalał swoimi wyczynami na nartach a ona bedzie sie zadreczała ze jej nie stać, albo że nigdy w takim miejscu nie była? Popatrz z jej perspektywy. Opisałes tylko swój pkt widzenia
Rozumiem, że Ty się pytasz, jak jej minął dzień, interesujesz się jej hobby, tym jak spędza czas, tak?
Może po prostu wychodzi z założenia, że sam jej o tym opowiesz.
Jeśli Cię to uwiera, po prostu jej to powiedz.
Fakt, ona nie jeździ na nartach czy też na desce, nie uprawia sportów zimowych, ale czy to oznacza że nie ma prawa się interesować tym jak jej chłopakowi minął dzień (gdzie wstał o 5 rano i kończył jazde wtedy kiedy ona dopiero wstawała z łóżka) i czy jest zadowolony ? I to już nie pierwszy raz tak mam że po takim dniu ona o nic nie pyta, jakby ją kompletnie to nie interesowało...
Myślę podobnie jak claira20. Jest jej po prostu przykro, że nie może sobie pozwolić na taką przyjemność, jednocześnie nie chce cię obciążać swoim smutkiem. Więc woli nie poruszać tego tematu.
Dlaczego jej tego nie powiesz?
Mam wrażenie, że Twoje nastawienie do tej kwestii jest nacechowane agresją, a to może tylko utrudnić pomyślne rozwiązanie tej sprawy. Dodatkowo zaintrygowało mnie, że cały czas piszesz "Ja", "Mnie" wielką literą - czy czasem nie jest tak, że jesteś nastawiony głównie na siebie i swoje potrzeby?
Przede wszystkim powiedz jej o swoich odczuciach, ale nie w taki sposób jak opisujesz tutaj nam - stwierdzenie w tonie "nie interesuje Cię, co robię" lub pytanie: "tak Cię to interesuje?" jest formą ataku, więc ona, zamiast zastanowić się nad tym, może zacząć się po prostu bronić. Zwyczajnie zapytaj, dlaczego ona nigdy nie pyta Cię o Twój dzień, ale bez agresji i bez pretensji. Powodów może być wiele, ale pamiętaj, że to nie musi być wymierzone w Ciebie.
Dziewczyna to nie matka, która co chwilę pyta czy dobrze się bawiłeś, ile razy się przewróciłeś i czy kogoś tam poznałeś..
Jeździsz regularnie - więc nie dziwię się, że dziewczyna jest zapewne już znudzona Twoimi ciągłymi opowieściami o tym jak świetnie się bawiłeś BEZ NIEJ na stoku.
Rozumiem, że wspólnie również gdzieś systematycznie jeździcie by wypocząć?
alfaalfa w całości popieram to co piszesz
Tomekppp89 powinienes spojrzeć z perspektywy dziewczyny, nie tylko swojej. Bo za Twoje przechwalanie jej może zwyczajnie byc przykro, że jej nie zabrałes
Jeśli chodzi o Nas to jeździmy do kina (i to dość często) chodzimy na imprezy. A przechwalać to właśnie nigdy się nie przechwalałem bo i nie mam tego w nawyku. Bardziej po prostu chciałbym aby ją zainteresowało to jak mi minął dzień bo Ja zawsze pytam o Jej dzień. A że zwykle nic nie robi bo nie ma żadnego hobby i sobote potrafi całą przespać (niestety
nie popieram tego bo to strata czasu, zwłaszcza soboty, ale każdy jest inny) to też jeszcze pytam czy się wyspała ?
Ona nie lubi zimy ani sportów zimowych, tak mi powiedziała przynajmniej na początku znajomości. A co do liter to zawsze piszę, czy to jak wyrażam się o Niej czy też o Mnie. Po prostu jak piszę o kimś to tak pisze. Tak samo jakbym napisał "Tobie"...
Najlepiej jeśli porozmawiasz z nią o tym.
Ja bym się znudziła facetem który mnie zabiera cały czas tylko do kina a sam jeździ w góry by potem mi opowiadać o tym jak się dobrze bawił (fakt, lubię podróże). Może być też tak jak sam zauważyłeś - macie inne osobowości i podejście do spędzania wolnego czasu.
może warto zapytać jeszcze raz jeśli się gdzieś planujesz wybrać (nieważne gdzie i co robić), czy ona też by chciała. bo wydaje mi się że może czuć sie pominięta. ludzie czasami zmieniają zdanie.
Tak ale jak to sobie wyobrażacie ? Że ona będzie siedzieć powiedzmy (no minimum 3 godziny-zwykle i tak jade na 5/6) i co, czekać na Mnie i sączyć w tym czasie wino grzane ? sama ? prędzej wypad w pare osób, to jeszcze rozumiem. Podobno jej siostra przebąkuje coś na ten temat, bo chce sie nauczyc jeździć na nartach. To już prędzej możnaby się wybrać z jej siostrą i z kimś jeszcze, ale nie we dwoje, bo nie widzę sensu w tym że Ona będzie siedzieć sama a Ja będę jeździć, sam bym się źle z tym czuł a co dopiero Ona. Jak we dwoje się jedzie na taki wypad to i jeździ się we dwoje, nie uważacie ? (Ps. Raz czy dwa ją zapytałem, ale mówiła że pracuje w sobote, mówiłem żę sam jade a przydałby mi się pilot, kompan hehe i że czuje się bezpieczniej jak ktoś siedzi obok Mnie ![]()
Witaj.
Ale dlaczego zakładasz, że sama? Jedziecie na ten wypad razem, tak? Proponujesz jej, ona sie zgadza i co? Jedziecie tam, a Ty zajmujesz się sobą? Ja zapytałabym się wprost dziewczyny, czy nie chcę jechać na narty/kręgle/basen. Jeśli da się "ubłagać" na narty, to zaproponowałabym na Twoim miejscu, że ją nauczę jezdzić, albo coś w ten deseń.. Przecież najważniejsze jest, aby spędzać ten czas razem. ![]()
Aczkolwiek odnosząc się do pierwotnego sensu Twojej wypowiedzi, to wydaję mi się, że masz prawo oczekiwać, że Twoja dziewczyna zapyta jak Ci minął dzień, w końcu jest z Tobą, i powinno ją interesować co się z Tobą dzieje, chyba, że to ta z tych co uznaje, że sam powinieneś jej mowić, a nie, że ona ma jeszcze wypytywać.
Pozdrawiam. ![]()
14 2013-02-24 19:08:14 Ostatnio edytowany przez tomekppp89 (2013-02-24 19:22:23)
Wiesz Zaczytana219 tak szczerze to łatwo się mówi 'nauczy ją' ale jest tu pare mankamentów... po pierwsze Ona faktycznie.. nie ma za wiele kasy, Ja sam też nie sram pieniędzmi. A zwykły, najtańszy wypad na narty czy deche wiąrze się z: kupnem nieprzemakalnych spodni, które kosztują ze 150 zł. Do tego wyporzyczenie sprzętu (narty/deska i buty) + karnet który trzeba liczyć min. 60 zł. Cały dzień kosztuje 90 (tez zależy gdzie) no i nie wspomne że paliwo 100 (choć tego nie licze bo i tak pokryłbym koszty). I serio, nie mam tyle siana, ani nie jestem z Nią na tyle długo żeby jej fundować taki wypad
Po podliczeniu kosztó to wyszłoby ok 250/300 zł. Poza tym musiałaby wybrac wolną chwile i skoczyć ze mną na miasto w celu kupienia sobie spodni, potem wolny dzien zeby pojechac. Jest troche roboty z tym, a nie wydaje mi się aby aż tak bardzo chciała. Spodnie z chęcią bym jej pożyczył nawet gdyby tylko nie było ode mnie o głowę niższa. Ja tam wziąłbym sobie jakieś jeansy, czy coś. ZWŁASZCZA, tak jak pisałem, ona nie lubi ani gór ani sportów zimowych, nie kręci jej to ![]()
A co do tego że powinna zapytać, to też tak uważam, ale może faktycznie tak jak pisali wcześniej, po prost nie chce żebym się zaczął przechwalać czy coś bo może się głupio czuć. Przy okazji najzwyczajniej w świecie zapytam dlaczego nigdy nie pyta o moje wyjazdy
zobaczymy co mi powie, grunt to na spokojnie to tego podejśc, tak jak pisali wcześniej, nie agresywnie, nie atakować jej.
15 2013-02-24 19:27:59 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2013-02-24 19:29:32)
Zakładając że jej nie stać na takie wyjazdy : normalne jest że woli powiedzieć Ci, że nie lubi takich wyjazdów zamiast że nie ma na nie pieniędzy.. No i sekret rozwiązany: bo jeśli wstydzi się że jej nie stać > to również nie lubi o tym rozmawiać.
Wg mnie jesteś skąpcem skoro 300 zł to dla Ciebie dużo, podczas gdy regularnie jeździsz w góry ze znajomymi, albo nawet Ci na niej nie zależy tak bardzo jak o tym piszesz..
Po pierwsze jak z kimś jadę to żeby było taniej (ściepa na paliwo). A po drugie kto Ci powiedział że regularnie ? jak mam okazje (czyli czas i pieniądze na paliwo) to jade. W tym roku byłęm raptem dwa razy, to doś mało jak na MNie, ale mam ciężkie miesiące ostatnioi, jeśli chodzi o finanse. Wykupiłem sobie karnet po promocji, 6 dni za grosze. Ale jak sie okazało moze połowe z tego wykorzystam bo nie mam kiedy i kasy na tyle żeby jeździć (paliwo i sprzęt też Mnie kosztują). No a jeśli chodzi o skąpstwo, to nie wiem jak Ty masz, ale Ja nie jestem jednym z tych którzy wydają od razu w ch*j siana na dziewczyne z którą są raptem miesiąc czy dwa. Choc znam gościa-jej byłego (mimo że był z nią pare lat) to w jeden dzień wydał kilka tysięcy. (gdzie to wydał ? niby w galerii. Ale na co to już nie wiem???) chciał gościu po prostu zaszaleś i zaszpanować, wiem jedynie że spłacał ten kredyt później przez rok xD nie wiem czy było warto, zwłaszcza że ona go rzuciła a ten spłacał to dalej ;p Jeśli chodzi o Mnie to jestem biedniejszy od tego gościa, ale jak Ona nie ma na wejście na impreze i tam drinka czy piwko a chcemy iść razem to już postawie jej, 50zł jeszcze Mnie nie pogrzebie w długach.
Prawda jest taka że mi wystarczy że sam dla siebie jako tako mam na taki wyjazd. Owszem, dziewczynie postawię, kino, kolacje, zabiorę ją samochodem gdzie trzeba, ale nie jestem gościem który będzie wydawał kasę liczoną w setkach. Może Ty masz tyle pieniędzy, ale skoro Ja piszę że nie sram kasą to znaczy że.. ??? że nie sram kasą!. Gdybym miał jej pod dostatkiem to pewnie sytuacja wyglądałaby inaczej (ale wtedy kto wie czy nie skończyłbym jak ten jej poprzedni co tak szpanował, BMW i kilka tysiaków wydanych w galerii). Może gdybym był z nią, rok bądź więcej, to również sytuacja wyglądałaby inaczej (jest więc koncepcja na następny rok), ale kiedy jestem z nią 2 miesiące to nie mam zamiaru wydawać grubej kasy na Nią. Poza tym chciałbym tez zobaczyć że da coś od siebie, przykładowo choć połowę uzbiera i wtedy spokojnie dołożyłbym jej reszte, ale chciałbym zobaczyć że Ona chce że jej zależy i chce ze mną pojechać i spędzić w ten sposób czas.
Wcale nie musi jej być przykro. Powodów może być milion. Nie mówiąc o tym, ze są ludzie, którzy nie lubią pytać "jak minął dzień". Z dużym prawdopodobieństwem Twoja dziewczyna się do nich zalicza. Jeśli sama lubi opowiadać o tym, co nazywasz pierdołami (pies koleżanki itp.) to może oznaczać, że sama oczekuje, że Ty sam zaczniesz mówić o tym co dla Ciebie było danego dnia ważne.
Osobiście nie cierpię pytania "jak Ci minął dzień?". Nikogo o to nie pytam i nie lubię kiedy ktoś mnie o to pyta. Kiedy wiem, że mój facet miał coś konkretnego na głowie tego dnia - pytam czasem czy udało mu się to załatwić. Kiedy nie mam zielonego pojęcia o tym co on robi (a Twoja dziewczyna właśnie nie ma zielonego pojęcia o sportach zimowych) - nie pytam, bo po co, skoro i tak nie będę wiedziała o czym on mówi.
Na początku naszego związku mój mężczyzna mógłby w zasadzie mieć podobny dylemat do Twojego. On pytał "jak ci minął dzień?", ja nie pytałam nigdy. Owszem, interesował mnie, interesowało mnie to co robi, ale uważałam, że sam opowie o tym co wg niego było ciekawego danego dnia.
Chyba zaczynam kumać temat ![]()
A co do nart, co powiecie na to żebym zrobił jej niespodziankę (powiedział w dniu wyjazdu) że jedziemy oboje uczyć się jazdy na desce snowboardowej ?
oboje . Oczywiście to tylko pomysł, i musiałbym pewnie pokryć wszystkie koszty ale...
-czy to by sie jej spodobało ? mimo tego co pisałem wcześniej, co wiem.. że nie lubi sportów zimowych, zimy ani gór.
-jak miałbym zareagować gdybym jej o tym powiedział a ona nie chciałaby jechać ? (przewiduję i taką możliwość)
*A co do nart, co powiecie na to żebym zrobił jej niespodziankę (powiedział w dniu wyjazdu) że jedziemy oboje uczyć się jazdy na desce snowboardowej ?
Oczywiście to tylko pomysł, i musiałbym pewnie pokryć wszystkie koszty ale...
-czy to by się jej spodobało ? mimo tego co pisałem wcześniej, bo wiem.. że nie lubi sportów zimowych, zimy ani gór.
-jak miałbym zareagować gdybym jej o tym powiedział a ona nie chciałaby jechać ? (przewiduję i taką możliwość)
Myślę, że nie powinieneś robić niespodzianek w postaci wyjazdu.
Twoja dziewczyna powinna się tu zarejestrować i napisać tak:
"Mój chłopak zostawił mnie na cały dzień, bo pojechał gdzieś jeździć na nartach. Skoro nie mogę z nim spędzać czasu to poszłam do koleżanki. Po powrocie opowiadam mu ja mi minął dzień, chciałabym się z nim podzielić na przykład na temat nowego psa koleżanki, bo wie, że mnie psy interesują, a on to wszstko zlewa. Czy naprawdę nie jest ważne dla niego co robiłam cały dzień? Bo już nie wiem, niby banał ale głupio to wygląda kiedy Ja po takim dniu chciałbym się czymś z nim podzielić o zamiast tego słyszę jakieś pierdoły jaki to zarombisty jest wyciąg, xD no kurcze, rozumiem, narty może fajne ale czy to jest temat ważniejszy ode Mnie ? Jedyne co zapytał to czy jechałam sama czy z kimś, bo coś zaczęłam nawiązywać w końcu do tego tematu (kiedy zobaczyłam że sam nie zacznie...)"
22 2013-02-25 13:12:07 Ostatnio edytowany przez tomekppp89 (2013-02-25 13:16:50)
Kto powiedział że zlewam ??? facet to że mało to interesujące to nie znaczy że to zlewam, szanuję Ją i nawet jeśli opowiada mi o takich rzeczach to słucham z uwagą. Przeczytaj może uważniej co tu sie pisze. I nie rozumiem tego co Ty tu napisałeś: "Jedyne co zapytał to czy jechałam sama czy z kimś, bo coś zaczęłam nawiązywać w końcu do tego tematu (kiedy zobaczyłam że sam nie zacznie...)" ????? Chyba Ci się trochę role pomyliły...
A co do tego że to zły pomysł... to jak to rozegrać ? jakies propozycje ? moze inne opinie... Może ktoś uważa że to dobry pomysł ?
Jeśli chodzi o Mnie to uważam że to dobry pomysł tylko nie wiem jak to rozegrać w wypadku kiedy Ona naprawdę nie będzie chciała jechać..
A ja uważam, że ban bardzo sensownie przedstawił punkt widzenia drugiej strony. Tomek, nie czepiaj się słówek - spróbuj wczuć się w przekaz. A przekaz bana jest podobny do mojego - Twoja dziewczyna to wszystko postrzega zupełnie inaczej. Ona nie ma bladego pojęcia o nartach, więc nie dopytuje o szczegóły, bo jej to zwyczajnie nie interesuje (nie interesują ją narty, nie Ty). Sama opowiada Ci o tym, co jej zdaniem było u niej ciekawego. Ot i wszystko.
Co do niespodzianki w postaci wyjazdu - nikt Ci tu nie powie czy to dobry pomysł. Bo to są niuanse, które można wyczuć wyłącznie w bezpośrednim kontakcie z drugą osobą. No i pozostaje kwestia przedstawienia. Jeśli u dziewczyny kiepsko z kasą to może taką niespodziankę fundowaną przez Ciebie odebrać zbyt zobowiązująco. Co nie zmienia faktu, że każdej kobiecie zrobiłoby się miło gdyby usłyszała od swojego chłopaka, że chciałby z nią dzielić te fajne chwile na stoku, bo z nią bawiłby się lepiej
Zamiast więc niespodzianki (jedziemy i już, ja płacę) proponowałabym po prostu rozmowę w stylu, że chciałbyś jechać z nią, że może jej się spodoba, że jeśli jej nie stać to jesteś gotów pokryć większość lub całość kosztów bo Tobie zależy, żeby ona tam z Tobą była...
Czyli proponujesz po prostu szczerą rozmowę
A co w wypadku odmowy ? no nie wiem... bo tak jak tutaj prowadzimy dochodzenie to można przypuszczać że właśnie możliwe że chciałaby spróbować ale nie ma pieniędzy, dlatego mówi że nie lubi tego typu rozrywek. Ale co mam zrobić jeśli zacznie odmawiać ? bo po prostu tak jak mówisz uzna to za zbyt zobowiązujące, pomyśli że to za duży wydatek jak na moją kieszeń i za nic nie będzie chciała jechać. Co wtedy mam zrobić ? ![]()
Uszanować jej decyzję. Przecież nie zawleczesz jej na stok na siłę
Ważne, żebyś stworzył atmosferę zaufania. Tak, żeby miała pewność, że może Ci powiedzieć o swoich obawach, że może być z Tobą szczera. W każdym razie taka propozycja praktycznie zawsze będzie dla Ciebie na plus - nawet jeśli nie będzie chciała jechać - nie będzie mogła mieć Ci za złe, że jeździsz bez niej. Będzie miała jakiś taki komfort psychiczny, że jednak Tobie zależy na tym, żeby ona też tam była. To ważne, nawet na początkowym etapie związku. No i poprowadź rozmowę tak, żeby zostawić jej otwartą furtkę - żeby wiedziała, że jeśli się namyśli to chętnie ją ze sobą zabierzesz.
Rozumiem, czyli powiedzieć że i tak bardzo chętnie z nią pojadę, jeśli kiedykolwiek by się namyśliła
A jeszcze jedno. Podobno jej siostra chciałaby się nauczyć jeździć. NIe wiem kiedy, ale dziewczyna mi powiedziała że podobno ma w planie. Jak sądzisz ? może jest to okazja żeby i moją dziewczynę zabrać wtedy na taki wypad i jakoś mogłoby to Ją zachęcić do spróbowania ? jak uważasz ?
tompekppp89 -- zauważ, że druga część cytatu w moim poście to są twoje słowa obrócone o 180 stopni ty-ona
Zaproponowałeś jej żeby wybrała się razem z Tobą? Może chciała jechać, ale ty tego nie zaproponowałeś, zdenerwowała się i dlatego o nic nie pytała. Jeżeli nie to dlaczego sam nie opowiedziałeś jej jak było. Może wtedy zainteresowałaby się Twoim wyjazdem.
A może jest pewną swojej wartości, zadowoloną dziewczyną, który nie musi Cie wypytywać ze szczegółami jak minął dzień, bo ma też swoje sprawy. Przynajmniej nie czujesz się stłamszony, ba, nawet założyłeś wątek specjalnie. Zobacz jak się interesujesz, dlaczego ona się nie interesuje. Brawo dla tej pani
30 2013-02-27 12:40:34 Ostatnio edytowany przez tomekppp89 (2013-02-27 18:56:13)
Proponowałem jej wyjazd, pisałem już o tym, no ale Mniejsza o to, tak między innymi co do tematu deski...
Sprawa wygląda następująco. Otóż moja dziewczyna ma dość specyficzne zainteresowania (takie dość męskie), bynajmniej niektóre.. Po pierwsze: lubi piłkę nożną, zwłaszcza jeden zespół, już pare razy oglądaliśmy razem mecze. Po drugie: grywa na komputerze w grę typową dla facetów (znaczy grywała, bo ogólnie bardzo rzadko ostatnio ją odpala), a że na komputerze to nie da się siąść we dwoje popykać w to samo tak żeby milej spędzić razem czas. A więc nie grywam z nią (ale fakt pozostaje taki że Ona grywa w to, więc nie można powiedzieć że nie grywa w gry, i że nie jest to zajęcie dla niej). I tak grywa czasami jak jest sama w domu. A tak poza tym jest to zwyczajna dziewczyna która interesuje się modą, kocha zwierzęta itd.
No i właśnie.. jakiś czas temu usłyszałem że monotonne staje sie dla niej kiedy tylko siedzimy u Mnie i oglądamy filmy bądź seriale (wychodzimy też na imprezy czy do kina owszem ale... ale...) i w związku z tym ostatnio kupiłem za stówe gre na konsolę. Gra ta jest na podstawie jej ulubionego filmu, tyle że w wersji LEGo, a gry z tej serii są robione w bardzo humorystyczny sposób co = miło spędzony czas i kupa śmiechu. No i do tego kupiłem jeszcze jedną grę, tyle że bijatykę (niektóre dziewczyny lubią takie rzeczy, a że moja grywa na kompie w strzelanke to co za różnica) no i właśnie, po co to zrobiłem. A no wszystko to ze względu na to że jak sama stwierdziła, robi się monotonnie. Już wcześniej chciałem namówić Ją na gre na konsoli ale odmówiła mi twierdząc że to dla facetów... (tak swoją drogą, sieczka na kompie czy strzelanka to już jest jedynie dla dziewczyn ? a gra na konsoli to tylko dla facetów ??? no błagam!) No i kiedy ostatnio odpaliłem konsolę mówiąc że pogramy co nieco (wcześniej wspomniałem jej w smsie że zrobię jej masaż jak wygra ze Mną-wcześniej zaznaczyłem że nie umiem w to grać aby nie czuła się nowicjuszem i że rozpykam Ją od razu, po prostu chodziło mi o zwykłą luźną rywalizację w zabawnej atmosferze) to na wstępie spotkałem się z odmową, co kompletnie pokrzyżowało mi plany... no i musiałem odpalić jakiś film który sama zaproponowała (a czego nie chciałem robić) Trochę Mnie to zabolało bo starałem, się, pokupowałem i pożyczyłem od kumpla gierki (choć nie mówiłem jej tak jak tutaj, że "wydałem stówę na jedną! mogłabyś chociaż spróbować! itd.) to jednak było mi dość przykro. Ona ostatnio się dość kiepsko czuje więc nie naciskałem, ale dodała że nie jest facetem aby grać w takie gierki i żebym sam sobie w takie coś grał..
I szczerze, to nie będę naciskał na nią ani kijem gonił do tego jeśli naprawdę nie chce, bo i nie o to chodzi. ALE stwierdzenie że Ją to nie kręci jest dość błędne w wypadku kiedy i tak grywa w gierki na komputerze oraz co najistotniejsze: NIGDY NIE SPRÓBOWAŁA! więc jak można twierdzić że coś Mnie nie kręci, czegoś nie lubię czy też że nie jest dla Mnie skoro się tego nie spróbowało. Dlatego to że się źle czuła to ok, ale zaznaczała ze i tak nie zagra ze Mną... I teraz moje pytanie się nasuwa:
CO ZROBIĆ ABY CHOCIAŻ SPRÓBOWAŁA ???
Przypomniałem Jej jak sama mówiła że nudzi Ją już wieczne siedzenie przed tv (a co mamy robić w środku tygodnia po 22 ? puby zamykają o tej porze w naszym mieście, a dyskoteki tylko na weekendy otwierają. Powiedziałem jej że będzie mi bardzo miło jeśli zechce pograć troche ze mną... Ale tak naprawdę jest mi po prostu przykro kiedy na wstępie słyszę odmowę kiedy ona nawet nie spróbowała. Nie naciskam na nią z niczym, kiedy tylko mi odmówiła to od razu dałem spokój, usiadłem i oglądaliśmy tv. Już nie wspomnę co to będzie kiedy zaproponuję jej wspólny wypad na wspólną naukę jazdy na desce, zwłaszcza że chcę wszystko opłacić (doszedłem do tego że zapożyczę się i zobaczymy jak uda nam się wypad) nie wiem jak bardzo przykro mi będize kiedy spotkam się z kolejną odmową
a staram się wymyślać co mogę żeby nie było nudno, no i żeby to co robimy można było robić częściej w przyszłości (jeśli by się jej spodobało).
Powiedzcie Mi co robię źle ? co radzicie ?
PS. Spacer też odpadał jakby ktoś pytał po prostu nie ta pora roku dla niej na spacery.
Chciałbym o coś jeszcze zapytać drogie Panie
Czy po kłótni z facetem nie dzwonicie do niego przez jakiś czas tak jak wcześniej ??? np. przed kłótnią dzwoniliście do siebie codziennie, a jak jest po kłótni ? Jak to u was wygląda ?
jeśli sobie i jemu dac czas do namysłu w tedy nie dzwonie. Zalezy tez od klótni zwłaszcza jeśli to coś poważnego...wtedy daje nam troche czasu..
No właśnie chodzi o poważną kłótnię. Taką w której jest element milczenia przez tydzień a potem po pogodzeniu się kiedy jeszcze "dym po bitwie dobrze nie opadł" takie dziwne milczenie. Niby jest kontakt ale niezbyt 'intensywny'.
PS. Czy ktoś sie wypowie na temat powyżej ? "Co zrobić aby spróbowała???" ? ![]()
Ciekawe o co poszło..
Tomek jak dla mnie to Wy ani krzty do siebie nie pasujecie i stąd takie Twoje rozkminianie każdej sprawy, jak ludzie do siebie pasują to po prostu WIEDZĄ co chciałaby robić druga osoba a tu tego nie widzę, wymyślasz coś na siłę jak ten stok, na co wiadomo że ona raczej się nie zgodzi skoro nie lubi takich sportów, gierki na konsole, a ja się pytam czemu nie zrobicie czegoś co ONA lubi?
Też nad tym sie zastanawiam i to już nie pierwszy raz. Sama mi dzisiaj napisała że nic do Mnie nie czuje... (nooo mniejsza o to. widze że to zbliża sie ku końcowi). Czemu nie zrobimy tego co ona lubi ? przecież robimy. Jeździmy do kina, chodzimy na imprezy i oglądamy filmy... To właśnie Ona lubi. Pytając Ja o konsole usłyszałem że może tak ona z kolei pomaluje mi paznokcie,bo to jest zajęcie dla dziewczyn. Ja tam się zgodziłem, mówię: "chcesz to mi pomaluj ;]"
Tomek nie chcę Cię martwić ale w zdrowych związkach ludzie nie zastanawiają się czy do siebie pasują, po [prostu to wiedzą. Możliwe że się docieracie ale jak ona pisze że nic nie czuje to dziwne to, Ty z tego co piszesz to też tak jakoś uczucia tutaj nie widzę...
Tegan, w zdrowych związkach też zdarzają się kryzysy, kiedy się ludzie zastanawiają... Może taki jest u Was, Tomku? Od jak dawna jest źle? Kiedyś było dobrze?
No tak,na początku, kiedy się poznawaliśmy przez pierwszy miesiąc było świetnie. Potem mieliśmy gdzieś tam małą sprzeczke ale to taką na jeden wieczór. Potem bylismy razem i tak od początku sytcznia do teraz. A źle jest gdzieś Mniej więcej od miesiąca.
Jesteście razem ok 2 miesięcy i już jest źle ?
Coś tu nie gra. I pewni wcale nie chodzi o te wypady na narty czy grę na konsoli. wydaje mi się, że ona chyba nie czuje tego czegoś.
Tak jak ktoś wcześniej napisał - jeśli jest to prawdziwy związek to nikt się nie zastanawia czy jesteście dopasowani, wtedy tak po prostu jest.
Ile masz lat ? 23 ? A ona ?
No dobra, związki mają kryzysy, ale jak po miesiącu związku następuje miesięczny kryzys to faktycznie może być problem. ![]()
Tegan, w zdrowych związkach też zdarzają się kryzysy, kiedy się ludzie zastanawiają... Może taki jest u Was, Tomku? Od jak dawna jest źle? Kiedyś było dobrze?
No to skoro po 2 miesiącach są kryzysy to chyba nie jest to zdrowy związek.
Vian napisał/a:Tegan, w zdrowych związkach też zdarzają się kryzysy, kiedy się ludzie zastanawiają... Może taki jest u Was, Tomku? Od jak dawna jest źle? Kiedyś było dobrze?
No to skoro po 2 miesiącach są kryzysy to chyba nie jest to zdrowy związek.
Tegan - też mi się tak wydaje. Dlatego pisałam, że coś tu nie gra.
Oboje mamy po 23 (rocznikowo 24). I też uważam że coś tu nie gra. Poza tym nie ma tak że potrafimy siedzieć obok siebie i po prostu patrzeć, kiedy tylko Ja wpatruję sie w nią słyszę od razu "co?!" .... no aż mam ochotę odpowiedzieć "gów*o!". Zero czułości z jej strony, jakiś czułych słówek, zawsze Ja inicjuje takie czułości. POczycie humoru tak samo, zupełnie inne, ona coś mówi a Ja zmuszam sie do śmiechu. A jeśli Ja coś opowiadam to Ona się nie śmieje... po prostu wszystko jest nie tak
nie wiem jak mogłem tyle wytrzymać... Zastanawiam się co Ja źle robiłem... ale szczerze to poza drobiazgami, typu: wchodzimy razem do dyskoteki i Ona i jej siostra spotykają koleżankę, zamiast poczekać na nią to wchodzę sam wraz z kolegami i spotykamy się przy szatni. No i o to miałem całonocną wojnę! bo nie poczekałem na nią, i co za ze Mnie chłopak... rozumiem, mogłem sie lepiej zachować, ale jeśli dziewczyna Mnie jeb*e za takie coś jak jakieś popychadełko to coś tu nie gra
Nie widzę tu jakiegoś wielkiego problemu, a właśnie o tego typu pierdoły miałem zwykle wojne ![]()
A plusy ??? wspólne wypady do kina, zawsze dawałem jej różę (stwierdziła że raz dałem jej ot tak, a tak to dawałem w ramach przeprosin... co jest totalną bzdurą ale nie chciało mi się już kłócić), wieczory przy świecach, filmie, winku i pizzy zakończone masażem z olejkiem (oczywiście Ja ją masowałem), wspólne imprezy... nie wiem gdzie zrobiłem błąd że jej coś nie pasuje, nie mam pojęcia... Zawsze co chciała to jej podawałem, mówiłem komplementy (nie za często bo co za dużo to nie zdrowo ale... ale... mówiłem). W walentynki zrobiłem jej kolację przy świecach i winie... no po prostu mój mózg nie jest w stanie tego pojąć... jak jej może coś nie pasować i może mieć jeszcze jakieś problemy...
A co ciekawe jak tylko teraz jej napisałem, a potem zadzwoniłem i powiedziałem żeby do niedzieli przemyślała wszystko i dopiero wtedy się spotkamy i szczerze pogadamy. I jakoś tak zacząłem ją olewać to od razu dostałem 3 smsy na dobranoc. Jakby się wystraszyła że mam ją już daleko gdzieś (nie do końca bo nadal mi na niej zalezy
ale po prostu mam już tego wszystkiego dość, chce byc dobrym chłopakiem a dostaję zjeby...) i od razu zaczęła pisać na dobranoc. Czuje że będzie chciała to ciągnąć a Ja mam już tego po dziurki w nosie... ;( nie raz myślałem że się rozstaniemy a jakoś to było, teraz może być tak znowu jeśli odpowiednio nie zareaguję. Będzie to kolejne przeciąganie które tak naprawdę prowadzi do niczego wg Mnie. Zwłaszcza że jak sama napisała nic do Mnie nie czuje choć próbowała, tylko Mnie lubi...)
Fajny chlopak jestes, wykazujesz inicjatywe, starasz sie. Jednak trafiles na taka ktora uwaza sie za swieta krowe ktora nic nie umie zainicjowac. Dziewczynka sie naczytala harlequinow i tyle;)
Nie naciagaj tego "zwiazku", bo nie ma to sensu.
Moze ona szuka takiego co bedzie kolo niej skakal i zlotem przy okazji *ral?
A że się tak z głupia frant zapytam - po co właściwie ze sobą wobec tego jesteście, skoro nawet się właściwie nie lubicie? ![]()
Nie ująłbym tego w ten sposób, nie lubimy ? no bez przesady
bywały też i dobre, miłe chwile
Ale że co chwile są jakieś problemy to po prostu zaczynam mieć tego powoli dość. Jak doszło jeszcze do tego to że mnie tylko lubi i nic więcej nie czuje choć próbowała to już przebrała się miarka.
Tomek, założyłeś już o waszym króciutkim związku tyle tematów, że nie chce mi się ich przekopywać, żeby znaleźć odpowiedź na pytanie - czy ona wcześniej była w jakimś związku? A Ty?
Tomek po prostu Vian tak napisała bo na prawdę z tego co piszesz to można pomyśleć że się nie lubicie, tak to wygląda. Ja sobie nie wyobrażam jak po zaledwie 2 miesiącach może być tak nijako, że stara się tylko jedna strona i nawet z własnych żartów się nie śmiejecie, coś tu jest nie tak i dobrze to wiesz. Szkoda Ci jest jedynie tego, że tyle się starałeś a to nic nie dało, tu nie ma uczucia moim zdaniem, jedynie trzyma Cię przy niej to że tyle już z siebie dałeś i czekasz na efekty. Mylę się?
Tegan... nie mylisz się... masz rację ![]()
Ja wychodzę z założenia równości. Dajesz komuś tyle ile ktoś ci daje. Jeśli coś proponujesz, osoba się nie zgadza, nie lubi, dajesz inicjatywę tej osobie, niech ona myśli i główkuje. Jeśli zależy to pomyśli, jeśli nie, to oleje sprawę. Wydaje mi się, że dziewczyna już dawno położyła krzyżyk na tobie Tomek, a trzyma, bo brak innych perspektyw. Gdy się pojawią - odstawka. Więc najlepiej zrobić to pierwszemu. Wiele kobiet jet które lubią góry, romantyczne kolacje, nie tylko dają się masować olejkiem, ale pierwsze się biorą za to, by swojemu mężczyźnie sprawić przyjemność. Troszkę jakby zabrakło Ci stanowczości wobec niej, ona to wykorzystuje, zastopuj to.
Pozdrawiam.
Remi ma racje, gdybyś Ty tego nie ciągnął to już dawno by padło śmiercią naturalna....Nie podtrzymuj trupa. Znajdz kobiete która ma przynajmniej po części podobne pasje i z którą nie będziesz się nudził i doceni to co robisz a sama także będzie wychodzić z inicjatywą.
Tomek - teraz wiedząc jakie są relacje między Wami wiem, że nie chodzi o same wycieczki. Ktoś tu dobrze napisał,że trzyma się Ciebie, bo brak jej innych perspektyw. Taka prawda. Ty się starasz, kolacje, kino itp, a panna najzwyczajniej w świecie to olewa. I fochy strzela. Raczej nic z tego nie będzie i lepiej żebyś Ty to zakończył niż żebyś kopa w tyłek dostał, bo patrząc na jej zachowanie chyba tak właśnie może się stać.
Po co masz się marnować dla kogoś kto w ogóle nie docenia tego co Ty robisz i kto nie potrafi się starać dla Ciebie ?
pozdrawiam ![]()
Związek został zakończony. Na spokojnie porozmawialismy, tak jak kolega z koleżanką, bez awantur
(choć ona sie bała że będe robił awanture). Ale jakos nie jest mi zbytnio przykro ![]()
Związek został zakończony. Na spokojnie porozmawialismy, tak jak kolega z koleżanką, bez awantur
(choć ona sie bała że będe robił awanture). Ale jakos nie jest mi zbytnio przykro
Nie jest Ci przykro, bo to nie był normalny związek.
Nie zależało Ci za bardzo, jej także.
Zyczę powodzenia
kiedyś trafisz na taką, która też się będzie starała ![]()