Jak pomóc mężczyźnie, który odniósł porażkę? Oczywiście tylko w jego oczach. Wiadomo jest to trudne dla facetów. Tym bardziej, że raczej są skryci i nie uzewnętrzniają swoich uczuć. Jak kobiety powinny się w takich sytuacjach zachować?
Tak się zastanawiam od kilku godzin i nie wiem jak ugryźć temat.
Mój chłopak miał dzisiaj ważny egzamin. Ogólnie jest to dosyć trudny kurs, jak się to zaliczy to praktycznie już można się bronić. W jego przypadku jest to już kurs powtórkowy. Niestety nie zaliczył...
Napisałam rano z pytaniem jak tam egzamin, nie odpisał. Nidawno napisałam jeszcze raz, bo trochę mnie to niepokoiło. Odpisał, że jak zawsze miał rację, czyli nie zaliczył. Już wczoraj mówił, że będzie ciężko. Zabolało mnie to trochę, bo mieszkam niedaleko uczelni, mógł przyjść. Ja nie nalegałam na spotkanie dzisiaj, bo wiedziałam że ma ciężki dzień i raczej długo to wszystko potrwa (najpierw egzamin pisemny, później ustny-trzeba obronić rozwiązanie swoich zadań). Już od początku tygodnia umawialiśmy się na piątek i tak zostało, jutro się zobaczymy. Tylko nie wiem jak postąpić w tym przypadku. Czy nalegać na rozmowę, czy zostawić go samego z tym, aż przetrawi.
Martwię się, bo wspominał coś o zrezygnowaniu ze studiów. Ma inne pomysły, co mógłby robić jeżeli nie studia, ale wydaje mi się że byłoby to dużym błędem.
Jak mu pomóc? Napisałam tylko tyle, aby się nie martwił, odpoczął i oczywiście, że może zadzwonić. Co jeszcze mogłabym zrobić?