Dziewczyny opisze wam swoją tragiczna sytuacje i poradzcie mi co mam robic. Juz nie umiem sobie poradzic z takim zyciem
pomału zaczynam popadać w depresje ze moje zycie sie tak zmienilo, a bylo tak cudownie. Jestem zeswim chlopakiem juz od 2 lat i zawsze bylo cudownie.. Od pol roku mieszkamy razem i od pewnego czasu wogole nam sie nie uklada, klocimy sie bardzo czesto i nie potrafimy dogadac, nie potrafimy ze soba normalnie spokojnie porozmawiac bo moj facet od razu sie wkurza albo ja sie wkurzam i tak na odwrot
ale ostatnio chodzi tylko o pieniadze. Ja juz tak duzo sie zmienilam dla niego zeby on by szczesliwy ale nie.. Wczoraj powiedzial mi ze nie jest szczesliwy ze nie zyje tak jak on chce zyc.. ze nie ma nic w zyciu ;( To straszne bo ma mnie mieszkamy razem w ladnym mieszkaniu ktore wynajmujemy mamy pracea jemu to jest malo.. ciagle powtarza mi ze moglibysmy sie wyprowadzic do jego rodzicow bo cala gora stoi pusta ale nie zwaza na to ze ja nie chce sie wyprowadzac ze wzgledow ze zle bym sie tam czula ;( rozumiem ze byloby wiecej pieniedzy ale mam zyc tam na sile? on powtarza ze tam bylby sczesliwy. ja powtarzam mu ciagle ze jezeli on uwazaze mamy malo pieniedzy to znajde inna prace a on na to zemimo zebysmy oboje duzo zarabiali to zawsze bedzie mowil o domu rodzicow bo wtedy tym bardzije byloby wiecej pieniedzy ;( ja juz dziewczyny nie wiem co robic.. on wogole nie zauwaza mnie, moich potrzeb mojego szczescia.. zachowuje sie jak egoista... powiedzial ze jemu do szczescia sa pieniadze potrzebne ;(;( ja go tak bardzo kocham i chce zeby byl szczesliwy ale nie moim kosztem.. chcialabym byc szczesliwa razem z nim, ale powoli w to watpie ze tak moze byc ;( MNawet juz sama rozmowa nie pomaga bo tyle razy probowalam.. do niego nic nie trafia, cigla kiedy zaczynam o tym mowic to powtarza mi zebym go nie przekonywala on tu nigdy nie bedzie szczesliwy...
Podobne tematy
patusia590 rozumiem Ciebie doskonale i popieram. Nie ma nic gorszego jak mieszkanie z rodzicami, teściami czy dziadkami. Lepiej żyć skromniej w małym ciasnym, ale własnym ![]()
ale nie chodzi tu o samo mieszkanie tam tylko o ten caly materializm... boje sie ze to sie nie zmieni a tak sie nie da zyc ;( obchodza go tylko pieniadze!
nikt nic nie poradzi? ![]()
myślę że możesz wprowadzić sie tam na próbę... może warto spróbować co? może przekonasz sie ze ne jest zle. a jesli bedzie zle to chociaż nie bedziesz zalowac ze nie próbowałaś.
ale ja wiem ze bedzie zle i nie chce nawet probowac sie tam wprowadac bo wiem ze byloby mi tam zle... ale dziewczyny tu nie chodzi tylko o ta przeprowadzke... czy to normalne ze facet bardziej przejmuje sie pieniedzmi niz zwiazkiem i miloscia... ze ma tyle a ciagle mu malo...
faceci tacy już są. nie zmienisz jego charakteru. lubi mieć kase ale ona zasłania mu oczy. zastanów sie czy chcesz być z kimś takim na dłużej bo powiem Ci z własnego doświadczenia ze takie związki są dość trudne i szybko sie kończą.
tylko ze jestem z nim juz 2 lata i nigdy taki niebyl... myslisz ze nie ma juz szans zeby on zmienil podejscie do tego ?
patusia- jestem tu nowa ale powiem ci tyle zazdroszczę Ci bo jesteś naprawdę MĄDRĄ I DOJRZAŁĄ KOBIETĄ.
Pieniądze to nie wszystko. A szczerze powiem Ci lepiej mieszkać w ciasnym mieszkaniu niż z rodzicami,czy nawet z starszymi dziadkami.On by był pewnie szczęsliwy bo by miał blisko swoją mamusię a nie ma nic gorszego przy pierwszej Waszej awanturze jak matka się wkręci. Rozumiem mogłabyś tam mieszkać jeśli byś miała dziecko dzieci wtedy by rodzice na pewno pomogli.
Ja jako facet , wolałbym wynajmować i w między czasie kombinować co tu by zrobić , by się przenieść zupełnie na swoje , a żeby dać dziewczynę pod dach mamusi lub siebie pod dach teściowej (jakie kochane by nie były) to musiałbym już ostro głodem przymierać ...
to jest bledne kolo, jesli nadal bedziecie sami wynajmowac mieszkanie- on bedzie nieszczesliwy, jesli wyprowadzicie sie do jego rodzicow- Tobie bedzie zle.
jak to sie stalo, ze postanowiliscie razem zamieszkac? jakie wtedy mieliscie plany? czy wtedy jemu podobal sie pomysl mieszkania tylko we dwoje i wynajomowania mieszkania? jesli tak, co sie nagle zmienilo? w jakis sposob wytlumaczyl taka nagla zmiane stanowiska w tej sprawie?
ja uwazam, ze zamieszkanie z jego rodzicami byloby bledem.
a moze Twoj facet ma jakies problemy finansowe, o ktorych nie wiesz? moze ma jakies wydatki, albo plany, o ktorych ci nie p[owiedzial i potrzebuje teraz kasy? zapytaj go o to wprost.
to przykre, ze Wam nie po drodze ze wzgledu na pieniadze. kurde, a moze nie tylko o to chodzi? myslisz, ze to, ze ostatnio miedzy Wami jest coraz gorzej jest spowodowane tylko tym, ze Twoj chlopak chce miec wiecej kasy?
Powiem tak.. zamieszkalismy razem bo oboje tego chcielismy, wynajmujemy kawalerke w bloku i bylo dobrze. Na poczatku kiedy wpadl mu pomysl mieszkania tam, rozumiałam go bo nie mialam pracy i utrzymywaliśmy się i żyliśmy tylko z jego pensji i dawaliśmy sobie dobrze radę, ale teraz i ja pracuję a on nadal mówi o tamtym mieszkaniu, zabolało mnie kiedy sam mi powiedział że pieniądze dają mu szczęscie. Kiedyś mówił, że jak znajdę pracę to na pewno będzie nam lepiej, a ostatnio powiedział, że nawet iż mam pracę to jakbyśmy mieszkali tam to byłoby więcej pieniędzy. Boli mnie to bo pieniądze przekłada ponad wszystko. Na pewno nie ma żadnych długów bo ja wiem o wszystkich finansach i wydatkach bo zawsze wszystko konsultował ze mną. Boli mnie to wszystko bo myślałam, że dla nas nie ważne gdzie mieszkamy, ważne że jesteśmy razem, że budzimy się przy sobie i razem zasypiamy, a tu jednak on ma inną teorię... Wczoraj próbowałam porozmawiać na ten temat i powiedział mi, że on nie nawidzi bloków i nigdy nie będzie szczęśliwy mieszkając w bloku. Fakt faktem całe życie mieszkał w domu a ja znowu na odwrót bo i tu i tu, ale naprawde tego nie rozumiem.. Tłumaczyłam mu tyle razy że przecież nie będziemy mieszkać tu całe życie, tylko przez jakiś czas.. Nie wiem co możemy wymyślić innego żeby obojgu było nam dobrze
Myślałam o jakimś kredycie żeby wziąć i wybudować jakiś malutki domek.. Ale my nie mamy ślubu i boje się tego.. Na prawde nie wiem jakie jest wyjście tego. Ja nawet zgodziłabym się dla niego zamieszkać u jego rodziców ale jeżeli miałabym pewność że to będzie na krótko i że on się nie zmieni pod wpływem rodziców i nie będzie na każde ich zawołanie jak zawsze
A wiem że z tym może być problem.. Jak już tam zamieszkamy i jemu się spodoba bo będzie miał więcej pieniędzy to już nie będzie chciał odejść, tym bardziej że rodzice go namawiają cały czas
Najgorsze jest jeszcze to, że jego brat także buduje się zaraz przy domu jego rodziców.. Więc cała rodzinka na głowie
nie wiem czy jest jakieś wyjście z tego
więc powiem Ci tak... nie macie ślubu. więc niech on sie wyprowadzi tam do rodziców a ty zostań w tej kawalerce jesli Cię stać ją utrzymać. jakbyście mieli ślub to co innego. właśnie wtedy mozna wziąć kredyt i sie budowac. a tak to nie idz tam bo dodatkowe problemy bedziesz miec tylko. pomieszkacie oddzielnie troche... pomyślicie. odpoczniecie i wszystko samo sie ułoży. on stwierdzi co jest ważne. ty? czy kasa i wygodne życie.
tylko że ja sama sie nie utrzymam w kawalerce bo zarabiam mniej niż mój facet i nie dam rady utrzymac mieszkania i siebie...
patusia590 nie rozumiem tego absolutnie. Wiem, że każdy związek ma inne podejście do jako takiej samodzielności i wspólnego mieszkania. Ja i mój W nie mogliśmy się doczekać, aż w końcu będziemy na swoim. Rozpierała nas radość, że staniemy się samodzielni, bardziej dorośli i nigdy byśmy nie pomyśleli, aby wrócić do maminego gniazdka. Co prawda mieszkamy już 2 lata razem (jesteśmy 6) i gdyby zmusiła nas sytuacja na pewno byśmy rozważali mieszkanie u rodziców, ale pewnie tylko wtedy jak napisał mc89- gdybyśmy głodowali. Czy u Was sytuacja finansowa jest na tyle zła, że nie wystarcza na coś? Czy Twój facet ma jakiś cel do zrealizowania w kwestii finansowej? Czy odmawiacie sobie różnych przyjemności (przyziemnych), bo nie wystarcza?
a ja go troche rozumiem, nie umie mieszkac w bloku, ja i maz tez jestesmy wychowani w domu a mieszkamy w bloku od ponad 3lat, naprawde sie meczymy. czuje sie jak w sloiku zamknieta sasiedzi...sa ok ale dla mnie to szok ze ktos idzie klatka i wrazenie jakby szedl po pokoju takslychac-przez pierwsze pol roku tak myslalam, a jak mlodzi biegli po klatce to patrzylam na drzwi ze zaraz do domu wbiegna...masakra. mu tez sie meczymy a latem to wogole masakra.
oczywiscie ze fajnie ze jestesmy sami na swoim i moge se pokrzyczec(oczywiscie nie za glosno bo sasiedzi slysza) i moge nago se po mieszkaniu pobiegac i zadna mamusia mi nie wejdzie w droge, ale z drugiej strony powiem ci szczeze jakbysmy mogli budowac sie u rodzicow to bym skorzystala, bo na samodzielny dom nas nie stac a na wybudowanie na podworku czy na gorze to co innego...wazne ze mielibysmy podowrko i wlasne sciany, ale nie powiem pewnie takie milajnie sie z tesciowa z rana musi byc okropne:P
napewno musicie sie dogadac a twoj taki tekst patusia=niechcem mieszkac u tesciow bo nie to nie argument. wymysl konkterny powod, powiedz swemu afcetow to co i nam ze:
boisz sie ze bedzie na kazde zawolanie rodzicom
boisz sie ze nie bedzie tobie miejsca tak sie zajmie cala rodzina
boisz sie ze zostaniecie na stale u rodzicow a ty chcesz swoj kont
boisz sie ze jak nie jestes z rodziny to bedziesz czula sie nie swoja
powiedz mu to zeby mogl sie odniesc do tego, i nie bedzie juz egoista gdy bedzie znal powody-daj mu szanse sie zrozumiec
Nie powinnaś się zgadzać na zamieszkanie "na trochę" u rodziców, bo jak już tam osiądziecie to on się nie wyprowadzi ![]()
Szczerze mówiąc wydaje mi się, że jemu może nie do końca chodzić o kasę - wcześniej Cię utrzymywał i nie było problemów. Może to typ maminsynka i tęskni, albo matka mu coś tłucze do głowy? A tak swoją drogą planujecie jakiś ślub czy coś? Może właśnie tak jak mówisz - zamiast płacić za wynajem to lepiej spłacać kredyt?
syla135 ja wiem dlaczego nie chce tam mieszkać i mam odpowiednie ku temu argumenty które on zna.. Ja rozumiem ze nie lubi mieszkać w bloku ale przecież nie będziemy tu mieszkać przez dłuższy czas..
paula1408 dopuki nie pracowałam to było ciężko z kasą ale nigdy nam nie brakowało na nic. Czy on ma jakiś cel.. ? hmm ostatnio tylko powiedział mi że on chciałby gdzieś wychodzić na kolacje wyjeżdzać na wakacje gdziekolwiek bawić się a nie ma za co bo musimy utrzymywać mieszkanie itp.. A ja tłumaczyłam że nie po to decydowaliśmy się na wpólne mieszkanie ( na poważny krok w dorosłość) żeby teraz się bawić.. Zresztą ja pracuje i nawet na to teraz było by nas stać, tylko że uważam że zamiast wydawać pieniądze na zabawe moglibyśmy odłożyć na ślub na przykład..
Naprawde nie mam pojęcia co zrobić zeby obojgu nam było dobrze, żeby znaleźć między tym jakiś kompromis...
a ja podtrzymam pomysl, zdebyscie w takim razie zamieszkali oddzielnie. moim zdaniem nie powinnas ustepowac i lepiej bedzie, jesli sie nie wprowadzisz do jego rodzicow. uwazam takze, ze jesli on rzeczywiscie chce zamieszkac w domu rodzinnym, to powinien to zrobic, skoro tak bedzie dla niego lepiej i wygodniej. zamieszkajcie oddzielnie i juz. wynajmij sobie cos mniejszego, tanszego. pogadaj z nim na spojojnie jeszczeraz. moze jak sprawe przedstawisz w taki sposob, to zmieknie?;)
EJEJ. 21 lat, "krok w dorosłość" i już nie ma miejsca na zabawę? A jeśli już pieniądze są, to lepiej zbierać na ślub? Nie no, nie mów tego facetowi, bo się przerazi, że skoro już mieszkacie razem, to to oznacza koniec przyjemności z życia i smycz na szyi.
Ja też bym odradzała mieszkanie z rodzicami, bo to zawsze źle się kończy. I zgadzam się z vanilą. Może po prostu nie jesteście gotowi na mieszkanie razem? Osobne mieszkanie dałoby Wam czas na przemyślenia, bo skoro nie układa się Wam w mieszkaniu razem, to to jest spora przeszkoda.
Nie możecie wynająć czegoś mniejszego/tańszego, żeby oszczędzić?
Mieszkamy w kawalerce i płacimy naprawdę nie dużo jak za takie mieszkanie. Teraz to się zastanawiam czy się naprawdę nie wyprowadzić i skończyć to wszystko... Bo z każdym dniem jest coraz gorzej.. Wczoraj też bardzo dużo rzeczy się dowiedziałam kiedy on przyjechał z delegacji pijany jak świnia... Ciągłe kłamstwa i niespełnione obietnice
W ogóle to już chyba nie ma sensu.. A skoro dla niego szczęściem są pieniądze to może ja mu to szczęście dam i skoro będzie mieszkał sam to będzie miał więcej pieniędzy dla siebie ;(
Widzę, że tu dochodzą jeszcze dodatkowe problemy, kłamstwa, picie.. hmm...
Powinnaś się wyprowadzić, poszukaj tańszego mieszkania, może w innej dzielnicy? Albo wynajmij pokój..
po prostu macie inne wyobrazenie wspolnego zycia, nie wiem czy da sie to polaczyc, no chyba ze na sile ale bedziesz sie meczyc ciagle. odejdz moze daj wam czas, moze to cos zmieni, albo utwierdzi cie w przekonaniu ze nie warto dluzej tego ciagnac
Czasem wydaje mi się że jest ze mną po prostu. Czasem myślę że mu nie zależy bo kompletnie nie potrafi tego okazać.. A wczoraj po pijaku powiedział mi że on nie wie dlaczego ze mną jest, nie chce ze mną być... Chyba jedynym wyjściem będzie wyprowadzka. Chciałam stworzyć normalny dom, normalny związek,żeby był szczęśliwy.. Ale tak się chyba nie da.. On chyba ma inne podejście do życia.. Widocznie nie daje mu tego czego chce ...
kochana po porstu to nie ten...wiesz mi jak dojrzejesz do decyzji odejscia bo jakims czasie bedziesz szczesliwa u boku innego i bedziesz wiedziala ze to nie twoja wina, jestescie po porstu inni
Tylko dlaczego po dwóch latach.. Kiedyś wszystko było piękne i byliśmy tacy szczęśliwi
To trudne odejść i zapomnieć po dwóch latach.. po tych wszystkich przeżyciach.. Tyle już razem przeżyliśmy a teraz nic już nie jest takie jak kiedyś.. On myśli tylko o sobie:( a Tyle wspólnych planów, ślub, dom, dzieci i wspólna przyszłość.. i przez jego głupotę wszystko zniszczone... To tak boli ;(
a Tyle wspólnych planów, ślub, dom, dzieci i wspólna przyszłość.-a kogo to przyszlosc? pomysl czy to nie jest tak ze ty mowisz a on przytakiwal? ja wiem ze ciezko sie rozstac tym bardziej ze jednak duzo was laczy, tak bywa...
ludzie koncza kilkuletnie zwiazki bo juz nie jest to ta osoba ktora pokochali, z ktora zaczeli razem byc...
To nie tylko ja planowałam, bo to on zawsze wychodził z pomysłem ślubu itp... No nic.. tzreba sie porządnie zastanowić
Ale kłamstwa jak się zaczną to chyba już nigdy się ich nie pozbędę
patusia sądzę ze w takiej sytuacji pozostaje tylko 1,
wynajmij sobie pokoj, badz sama wroc do rodziny.
on niech robi co zechce, moze bedzie tak ze go to otrzezwi
jak nie, to lepiej ze to wyszlo teraz a nie po kolejnych dwoch latach bycia razem....