wewnetrzny smutek i niepokoj - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » wewnetrzny smutek i niepokoj

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1 Ostatnio edytowany przez sueno6 (2008-09-23 09:51:39)

Temat: wewnetrzny smutek i niepokoj

Coraz czesciej placze, nawet nie wiem dlaczego, czasem w tramwaju, przy ludziach, niekontroluje tego...
Nie wiem czy to przez pogode, ale miewam takie doliny ze szok;//
Oczywiscie mam rozne problemy, najwieksze z ... praca mi nie wychodzi-ciagle zmieniam, nie ma wiecznie kasy....studia jak studia jakos idzie, ale boje sie ze i tak ich ukonczenie nic mi nie da oprocz satysfakcji;//
Czuje sie czesto taka beznadziejna...daje sie z siebie tyle, a w zamian dostaje tak niewiele...
Czy to juz depresja, nerwica?

Być jak płynąca rzeka...
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Bianca (2009-11-16 10:40:57)

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Myślę, że to przez pogodę. Brak słońca niestety robi swoje- ja mam tak samo.

Życie ciągle płata mi figle. Myśli, że mam dość sił by iść ciągle pod wiatr...
...A ja mam już oczy pełne piasku, nie widzę nic...

3

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Też miałam tak samo....pisałam już o tym w innym wątku.Lakarka stwierdziła początki depresji.Jastem czały czas na lekach,jest znaczna poprawa.Żaby nie leki nie wiem co byłoby dalej...
Proponuję na początek wizytę u psychologa.

  Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna.

4 Ostatnio edytowany przez Vausti (2008-09-22 11:44:27)

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Sueno ? to nic innego jak kryzys końca studiów. Dopada większość osób i jest związany z konfrontacją naszych wyobrażeń z okresu sprzed rozpoczęcia studiów z brutalną ? często- rzeczywistością kiedy je kończymy. Kiedy zaczynamy studia, kiedy jesteśmy w ich trakcie ? mamy tysiące pomysłów na życie, na to co będziemy robić i kim ostatecznie będziemy. Im bliżej ich końca okazuje się, że nasze wybory nie zawsze były słuszne, decyzje dobre, a to kim będziemy i co osiągniemy ostatecznie w dorosłym życiu nie wyjaśni się zaraz po dostaniu dyplomu, ale wymaga od nas jeszcze wiele pracy i wysiłku. Znowu jesteśmy na początku drogi. Pamiętasz jak kończyłaś liceum ? Było pewnie podobnie ? ale wtedy to nie był smutek , że coś się kończy (a tak było ? kończyła się szkoła, kończyły się licealne przyjaźnie, miłości itd.) , ale raczej radosne oczekiwanie na to co nadejdzie. Musisz odnaleźć teraz w sobie to oczekiwanie, ale  będzie trudniej  bo już wiesz ? jakkolwiek brutalnie to zabrzmi -że tak na prawdę świat na Ciebie nie czeka. Nikogo tak naprawdę nie interesuje jaka byłaś na studiach i co na nich osiągnęłaś. Liczy się znów tu i teraz.  Wszystko zaczyna się znów od początku. Znowu musisz pokazać kim jesteś i na co Cię stać. Znów musisz walczyć o siebie w tym świecie i o swoją przyszłość. I nie myśl ,że będzie to jedna walka-  takich bitw stoczysz nieskończenie wiele ? aż do końca życia. Ale będą tez piękne momenty-  małych , codziennych zwycięstw i wielkiej wygranej : dobrej pracy, ukochanego u boku itd. Jesienna aura nie sprzyja pozytywnemu nastawieniu ?ale spróbuj czerpać radość z drobiazgów, szukaj pociechy w ciszy i muzyce. Żeby rzeczywistość Cie tak nie przygnębiała ? zrób sobie jak najbardziej szczegółowy plan i wypunktuj rzeczy najważniejsze (szukanie dobrej pracy, praca nad związkiem), ważne ( obrona pracy mgr , może doszlifowanie lub nauka jakiegoś języka , które pomogą Ci znaleźć dobrą pracę ?) i te  które można zostawić własnemu losowi. Trzymaj się tego planu jak steru. Pomoże Ci on krok po kroku uporać się z codziennością i przyniesie ukojenie. Pozwoli odnaleźć sens i wyznaczy cele.  A gdy pomimo tego czasem najdzie Cię smutna myśl  - nie odpędzaj jej. Każdy z nas czasem ma chwile słabości i potrzebuje sobie trochę popłakać ... Nie tylko radość jest składnikiem naszego życia ?  smutek także.

Wiele tracimy wskutek tego, że przedwcześnie uznajemy coś za stracone.

? Johann Wolfgang Goethe

5 Ostatnio edytowany przez sueno6 (2008-09-22 12:19:48)

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Masz racje, tak rzeczywiscie to jest moj najwiekszy powod do niepokoju;//
Na studiach bylam i jestem bardzo sumienna, daje z siebie wszystko, bo naprawde kocham geografie, kocham przyrode, kocham podroze....tylko jesli chodzi o prace to w tym kierunku jest bardzo kiepsko....
Bede sie starac bardzo, bardzo...ale czasem to za malo;///
Facet glupio mi sie pyta czy cos znajde i czy kiedykolwiek bede wiecej zarabiac...mam go ochote wtedy udusic...widzi przeciez ze sie staram, ze mi ciezko;///
Musze jak dawniej znalezc to szczescie optymizm co dawniej;))
Naprawde bardzo Wam dziekuje dziewczyny:))
Musze byc bardziej pewna siebie, musze wierzyc w swoje umiejetnosci:)
Poznalam juz ten brutalny rynek pracy, gdzie ludzi traktuje sie czesto przedmiotowo;//
Mam nadzieje ze znajde swoje "miejsce"...i wtedy osiagne to szczescie w swojej pasji;)

Być jak płynąca rzeka...

6 Ostatnio edytowany przez Vausti (2008-09-22 19:06:25)

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Szczęście ma rożne imiona smile Czasem nie rozpoznajemy go od razu smile Wiem, co przeżywasz bo jakiś czas temu byłam w bardzo podobnej sytuacji : kończymy studia i nagle okazuje się, że nic nie jest już pewne ani oczywiste , że nikt na nas nie czeka i nie da nam pracy tylko dlatego ,że skończyłyśmy jedne czy drugie studia i mamy piątkę na dyplomie ...
Stres który towarzyszy poszukiwaniom tej pierwszej, normalnej pracy - bo nie liczę tutaj licznych prac dorywczych, które wykonuje się w trakcie studiów - wpływa także na relacje z naszymi bliskimi.  Musicie przetrać ten czas - prawdą jest, że w dzisiejszych czasach ludzie często zmieniają i będą zmieniać pracę. To już nie te czasy, że ktoś zaczął pracę gdzieś i przesiedział w niej do emerytury. Ja nawet nie wiem czy ten cały ZUS się utrzyma i czy nasze pokolenie będzie miało jakiekolwiek emerytury Suene wink Najtrudniej zacząć i dobrze trafić od początku - potem, kiedy nabierze się trochę doświadczenia jest już lepiej. Pracodawcy sami o Ciebie zabiegają smile Branża turystyczna wciąż bardzo się rozwija - skoro lubisz geografię i podróże, może pomyśl o ścieżce zawodowej w tym kierunku ? Czasem zajmuje kilka miesięcy czy lat zanim znajdzie się "swoje miejsce". Ale jak powiadają - kto szuka ten znajdzie smile Grunt to nigdy nie przestawać szukać !

Wiele tracimy wskutek tego, że przedwcześnie uznajemy coś za stracone.

? Johann Wolfgang Goethe

7 Ostatnio edytowany przez sueno6 (2008-09-23 09:58:22)

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

W branzy turystycznej juz szukalam...bez doswiadczenia nikogo nie chcą;// A ja nie studiuje nawet Turystyki, tylko Ksztaltowanie Srodowiska Przyrodniczego, czyli cos zwiazanego bardziej z ochrona przyrody, z jej racjonalnym przeksztalcaniem;)
  Próbowalam nawet w roznych firmach zwiazanych z projektowaniem zieleni - proponowalam bezplatne praktyki, tylko po to zeby miec doswiadczenie i sie czegos nauczyc...ale tez nie potrzebuja nikogo...

  Postanowilam ze podczas wizyty u mego Promotora Pracy Magisterskiej, zapytam go czy nie zna moze jakies firmy, instytucji gdzie moglabym szukac i czy by mnie komus polecil....

Być jak płynąca rzeka...

8

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Szukam dla siebie pocieszenia. Zginął tragicznie najbliższy przyjaciel mojego syna. Może istnieje forum o tematyce bardziej zbliżonej do mojego problemu. Gzie go szukać?

9

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

http://www.netkobiety.pl/t1889.html

tutaj ja szukalam pomocy dla mego chłopaka i jego rodzenstwa po smierci ich taty...

tutaj mozesz najlepiej opisac cos wiecej , sprobujemy Ci pomoc;)

Być jak płynąca rzeka...

10

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

ja mam tak samo ale od roku biorę persen i  trochę pomaga ale nie zawsze

11

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

ja tez próbowałam brac?.niestety nie pomógł a pomoc znalazłam dopiero u psychologa?.

12

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

I znowu to samo...dół się pogłębia i wiara w siebie odchodzi coraz dalej...
Rozumiem, że rynek pracy jest teraz ciężki - na prawdę się staram na wszystkie sposoby znaleźć coś w swojej branży, bo kocham przyrodę, kocham podróże...studia skończyłam z wyróżnieniem - dałam z siebie wszystko...teraz jednak widzę, że to ciagle za mało...

Nadal walczę o to, żeby mi się udało...ale ludzkie jest czasem zwątpić, popłakać, czuć się nikim...

Najgorsze jest to, że jestem jakby na "utrzymaniu" chłopaka i strasznie się z tym czuję...
Nie stać mnie na nic...staram się oszczędzać jak tylko mogę...
Znowu czuję się mało atrakcyjna fizycznie i mało kobieca - a nawet tego nie zmienię, bo jeszcze długo pewnie nie będzie mnie stać na nowe ciuchy czy fryzjera sad

Mogłabym oczywiście zacząć pracować w sklepie odzieżowym (nawet chciałam to zrobić na początku, by dalej szukać czegoś innego, bo już wcześniej pracowałam tak), jednak moja mama, którą bardzo kocham i szanuję - strasznie to przeżyła, dzwoniła do mnie przed snem, żebym się nie poddawała i szukała pracy w swojej branży, a nie w sklepie, bo będzie jeszcze trudniej mi coś znaleźć...kazała mi obiecać, że nie pójdę do sklepu...co miałam zrobić? obiecałam...choć teraz żałuje hmm

Ehh..musiałam się wyżalić, bo już mnie to dusiło sad

Być jak płynąca rzeka...

13

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

I dobrze zrobilaś sueno,że wszystkie żale przelałaś tutaj.Ja Cię bardzo rozumiem jak się czujesz.Takie epizody depresyjne dopadają mnie często.Duży wpływ w tej chwili ma pogoda.Brak słońca doskwiera i seratonina potrzebna nam,aby mieć dobry nastrój nie wytwarza się.Do tego jak piszesz brak pracy i satysfakcji,że robi się coś w życiu dla siebie,co daje nam przyjemnośc i spełnienie, dodatkowo dołuje. Łapiemy te swoje dołki i wkręcamy sobie wiele rzeczy nie potrzebnie.Ja również tak robię.Moja sytuacja jest taka.Mąż pracuje i wraca pózno.Ja do pracy nie moge iść ,bo mam dzieci,których nikt mi nie przypilnuje gdy wrócą.Dzieci nie jeden dzień tak dają popalić,że się odechciewa.Brak kasy również doskwiera i ledwo wiążemy koniec z końcem.Czuję się sueno w takich dniach żle.Samotna,robiąca coś dla wszystkich tylko nie dla siebie.Czuję,że wszystko mi przecieka przez palce.Ale gdy się wypłaczę,wygadam to lżej mi się robi na duszy i zaczynam się pocieszać,że inni mają jeszcze gorzej.Mam szczęśliwy dom,jesteśmy zdrowi,wokół mnie są ludzie,którym jestem potrzebna.I twierdzę,że trzeba  cieszyć się tym,co mamy.Wierzę,że i dla nas zaświeci słońce i będziemy mogły cieszyć się wszystkim.Znajdziesz pracę napewno tylko trzeba szukać.Wiem,że słysząc kolejną odmowe masz dośc tego szukania,ale nie poddawaj się.Masz wspaniałą mame i chłopaka,którego kochasz,a do tego wiele,wiele rzeczy które dają Ci napewno satysfakcje.Naprawdę życzę Ci wiary w lepsze jutro.
A tutaj mam dla Ciebie taki wiersz na pocieszenie:
"Żadna noc nie może być,aż tak czarna,żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy.
Pustynia też nie może być,aż tak beznadziejna,żeby nie można było odkryć oazy.
Pogódż się życiem takim jakie ono jest.Zawsze gdzieś czeka jakaś mała radość.
Istnieją kwiaty,które kwitną nawet w zimie."

"Człowiek jest wielki nie przez to,co posiada,lecz przez to,kim jest;
nie przez to,co ma,lecz przez to,czym się dzieli z innymi."

14

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Sueno, Ty jesteś mądrą i świetną dziewczyną, może teraz jest gorzej ale na pewno w końcu gdzieś Cię docenią i będziesz miała pracę o której marzysz.. wiem.. cierpliwość.. tak dziś o nią trudno.. ale nie poddawaj się!! mamy kryzys.. nie od dziś.. ale przyjdzie dzień gdy znajdzie się dla Ciebie praca i wszystko się zmieni. )

Każdy jeśli tylko czegoś chce to to osiągnie, ważne by mieć wyciągniętą rękę i potrafić to złapać!

a mama- ona chce dla Ciebie dobrze, wierzy w Ciebie i nie chce byś się zmarnowała! ja ją rozumiem, wie że ma mądrą córkę, wykształconą i dlatego stawia Twoje możliwości na samej górze wink

Dziś jest źle ale będzie lepiej :*

"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

15

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Dziękuje Ci kochana Oliwko wink
Masz rację...przecież wcale nie mamy aż takich wielkich zmartwień, trzeba cieszyć się nawet z tych "małych" sukcesów i widzieć więcej dobrych stron swojej sytuacji smile
Będę się starała...i to bardzo...ale chyba rzeczywiście coś brakuje mi ostatnio nie tylko słonka, ale także sportu (od jutra zaczynam treningi na siłowni i zamierzam zabrać rower z domu rodzinnego, bo bardzo mi tego brakuje), ale przede wszystkim mojej najlepszej przyjaciółki, z którą dawno się nie widziałam (w tym tyg. jesteśmy umówione na lody wink )
Mam nadzieję, że te zmiany dodadzą mi pozytywnego kopa i sprawią, że z większą motywacją będę dalej szukać pracy wink

Noelle - aż się zawstydziłam, tyle pochwał przeczytałam...dziękuje wink
Zawsze myślałam, że jestem cierpliwą i wytrwałą osobą, ale sama nie wiem dlaczego już się tak łamię sad
Chyba to wszystko przez brak kasy i poczucie, że ciągle jestem na czyimś utrzymaniu (prawie jak pasożyt)...chyba jednak zacznę szukać choćby pracy w sklepie, bo inaczej zwariuje w tym domu wink

Buziaki dla Was kochane!

Być jak płynąca rzeka...

16

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Sueno nie masz co się zawstydzać wink musisz znać swoją wartość! teraz gdy Ci tak źle zwłaszcza jest Ci potrzebne podtrzymanie na duchu, żebyś się nie poddawała i dalej szukała pracy dla siebie! i pewnie pasożytem nikt z bliskich Cię nie nazywa, a ten trudny okres jakoś przetrzymacie razem wink

"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

17

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Nie dziękuj sueno,bo nie ma za co....poprostu napisałam,co myślałam.
Spotkanie z przyjacółką  napewno podniesie Cię na duchu.Rozmowa z kimś sympatycznym i bliskim zawsze wprawia nas w dobry nastrój:)
Zafunduj sobie lody duuuuuuuże lody,a zobaczysz jak humor Ci się poprawi.
Co do pracy szukałabym tej dla siebie,ale jak czujesz,że jest Ci potrzebna jakakolwiek praca,żeby nie zwarjować i żeby mieć parę własnych groszy to poszlabym nawet do sklepu.Będziesz wśród ludzi, a w domu głupawych myśli będziesz dostawać.Nie raz ambicje trzeba w kieszeń schować.

"Człowiek jest wielki nie przez to,co posiada,lecz przez to,kim jest;
nie przez to,co ma,lecz przez to,czym się dzieli z innymi."

18

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Witam, pisze tutaj bo czuje sie ostatnie strasznie. tzn od czerwca 2009. zaczelo sie od tego ze konczylam staudia i zdawalam egzaminy... duzo czasu posiwecalam na nauke. Moja najlepsza przyjaciolka wyszla za maz i wyprowadzila sie  do pobliskiej miescowowsci. a ja poczułam się strasznie samotna i opuszczona. w domu z rodzicami i bratem nie mialam super relacji. z chlopakiem z ktorym jestem piec lat jakos sie nie potrafie dogadac. w dodatku po egzaminach od lipca zaczelam intensywie szukac pracy... i co i gucio... pracy brak w domu tata zawsze mi powtarza ze jestem smieciem. mama ze nie bedzie ze mna gadac bo nie ma oczym i tak przez cale zycie a ja chcialam zeby mnie kochali a tego do konca nie czulam.. 28 sierpnia zadzwonil budzik i moja mama nie wstala do pracy jak ja chcialam ja obudzic ona miala spiaczke... wezwalam pogotowie... udar mózgu- stan krytyczny.... pierwsze co powiedzieli.. szybko pobieglam do szpitala. tam zrobili mamie tomografie... i szybko operacje (odbarczanie)... krwiak podtwardówkowy, który tylko w 1% przypadkow nie ejst wynikiem uderzenia tylko stanem zdrowia... (moja mam chorowała ale sie nie leczyla a ja sie z  nia o to klocilam bo chcialam zeby zyla- leczenie zaczela w lipcu.... miala wysokie nadcisnienie i zmiany miazdzycwe glownej aorty). po przeieizeniu jej na oiom lekarze nie dawali duzych szansy. w sobote o 6 zadzwonili do domu ze szpitala ze mama zmarla ( nie moglismy zostac na oiomie bo tam przywiezli nowego pacjenta i lekarze w ogole nie lubia jak sie za dlgo tam siedzi. we wtorek byl pogrzeb.  w domu tata chodzi skolowany chociaz tak naprawde nie bylo miedzy moimi rodzicami idealnie... stale klotnie itd.. brat zamknal sie w sobie i tylko potrafi oczekwiac czegos w zamian a sam wypina sie i wychodzi bo ona wszystko gdzies... potrafi tylko powiedziec.. dobra skoncz... albo ciekawiej.. ja caly czas uczucie takiego wewnetrznego napiecia... leku strachu... i niestety mam holerne poczucie obowiazku... nie radze sobie...  co byście mi poradzili

19

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Gwiazdka: ja na Twoim miejscu poszłabym do psychologa. Wygadać się tam, popłakać sobie, wyżalić się, opowiedzieć o tym wszystkim. Jeżeli jest taka forma pomocy, to dlaczego nie skorzystać z niej? W końcu od tego jest psycholog aby wysłuchał nas i delikatnie wskazał rozwiązanie. smile

Sueno: wiem jak sie czujesz. Ja studiuję zaocznie, nie pracuję. Studia opłacam sobie ze stypendium socjalnego. Wiem, jak to jest jak ktoś siedzi na głowie i gada rzeczy typu: że nic nie robisz, tylko kasę ciągniesz od innych itd. Ja studiuje pedagogikę i nie wiem czy w ogóle będę pracować w swoim zawodzie. Nigdzie nie chcą brać tak młodej osoby bez doświadczenia hmm
I tak siedzę w domu aż mnie depresja złapała smile Ale nie poddaje się- poszłam do psychologa, psychiatry, dostałam leki i jakoś leci smile
Trzeba dbać o siebie, bo żyje się tylko raz. I róbmy wszystko abyśmy w końcu poczuli się szczęśliwi smile

20

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

dziekuje za rade. kiedys bylam pare razy u psychologa ale przerwalam spotkania.  ciezko jest za duzo rzeczy na raz i w ogole.  chcialabym uciec gdzies daleko i zaczac wszystko od poczatku, z daleka od wszystkich

21

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

pare razy u psychologa raczej nie wystarczy. Potrzeba dużo razy a czasami i nawet bardzo dużo razy smile

22

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

ehh... przerwalam wizyty ze wzgledu na fundusze... teraz sukam nowego psychologa ale boje sie ze trafie na niefajna osobe...  i sie zraze. staram sie czasem nie myslec o problemach ale one i tak przychodza... dzien moge super spedzic... ale jak sie poloze nachodza mnie znowu i robi mi sie goraco a potem nie moge usnac... strasznie sie wszystkiem stresuje... nawet za bardzo wiem ze dla inncyh moze byc to denerwujace ale ja inaczej nie umiem mimo iz sie staram nie myslec o przykrych dla mnie sytuacjach o obowiazkach to i tak nie wychodzi... czasem na sile proboje nie myslec... odliczam sobie od 100 w dol lub odwrotnie. nie mam metody na relaks... ciezko mi jest komukolwiek tak na prawde zaufac bo boje sie odrzucenia oraz tego ze jak komus zaufam to i tak dostane po tylku i znowu mnie ktos zawiedzie... a to mnie ejszcze bardziej boli bo jak mam nadzieje... a potem i tak nic z tego nie wychodzi to to dotyka mnie dwa razy mocniej.

23

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Fakt- psycholog prywatny nie jest tani. Wiem, bo sama co tydzień płacę za wizytę smile
Zawsze można zmienić specjalistę. smile Nie ma co się bać. Nie zakładaj z góry, że trafisz na kogoś, kto będzie niemiły i nie będzie Ci umiał pomóc. Ja też tak myślałam, miałam wiele obaw. Ale trafiłam na bardzo miłą babkę smile

24

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Panno truskawko - Podoba mi się to w Tobie - że "ładnie odbijasz piłeczkę" teraz Ty zachęcasz do wizyt u psychologa czy psychiatry!
Nie ma  czego się bać!!!!

  Nie zmieniaj się ! ... to najlepszy komplement - jaki można usłyszeć od drugiej osoby .... 

25

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

zachęcam bo sama na początku bałam się iść do specjalisty. Zobaczyłam, że to nic strasznego więc teraz namawiam innych aby dali sobie pomóc smile

26

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

ja wychodze z zalozenie ze psycholog nie pomoze tak do konca..   trzeba sobie samemu radzic chociaz jest bardzo ciezko... ciezko jest zmienic sposob myslenia... niby wszystko na zewnatrz dla innych ludzi jest ok... ale w gruncie rzeczy srodek placze i strasznie cirerpi.. na poczatku studiow mialam cos takiego ze codziennie jak jechalam do wawy na studia to normalnie strasznie chcialo mi sie plakac bo balam sie ze sobie nie poradze ze wszystkim... nie potrafilam sobie poradzic z tym.. czasem lzy same naplywalay mi do lez bo strasznie smutno mi sie robilo.. teraz jest juz troche lepiej staram sie nad tym panowac ale nadal mam chwile ze same mi lzy naplywaja do oczu czuje w calym ciela tak straszbne napiecie ze .. musialam sie odwtracac lub tez uciekac gdzies gdzie nie ma ludzi. od tego wszytskiego od tych nerw i stresow robi mi sie slabo, serce mi wali strasznie i nie moge zlapac oddechu... tak to jest jak stan psychoczny wplywa na stan fizyczny organizmu sad latwiej jest mi pomoc komus niz sobie

27

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Gwiazkda2408 - musisz w siebie uwierzyć, uwierzyć w swoją wartość...rozumiem Cię, że możesz czuć się niedoceniona, to zrozumiałe, kiedy osoby dla Ciebie najważniejsze w taki sposób się do Ciebie odnoszą....musisz pomyśleć przede wszystkim o sobie, o swoim szczęściu!
Po pierwsze poszukaj pracy, nie musi być nawet bardzo ambitna, ale najważniejsze, żebyś zaczęła samodzielnie zarabiać....
Po drugie zacznij rozwijać w tym czasie swoje pasje ( nie wierze, że ich nie posiadasz wink)
Spójrz na świat przez różowe okulary...jest tyle piękna, tylko my je nie dostrzegamy...dużo w ten sposób tracimy...najłatwiej jest narzekać...spaceruj, obserwuj, uśmiechaj się do obcych ludzi smile
Po trzecie i najważniejsze - uwierz, że jesteś piękną, mądrą, wartościową dziewczyną i wcale nie musisz tego nikomu udowadniać! Ty to wiesz smile

Jeśli naprawdę wiesz, że nie dasz sobie rady sama - kontynuuj terapie u psychologia, są poradnie bezpłatne i wcale osoby tam pracujące nie muszą mniej się starac, aby pomóc innym

Głowa do góry smile
Pozdrawiam gorąco

Być jak płynąca rzeka...

28

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

hew. dziękue bardzo za te slowa.. tylko ciezko jest tak podneisc sie i zaczc inaczej myslec... staralam sie kilka razy ale za kazdym razem dostawalam kopa nod zycia... jak uwierzylam choc na chwile ze moze byc inaczej... to za chwile przychodzile wielkie rozczarowanie... nie wiem moze ja za duzo wymagam od zycia... ale czy to zeby ktros mnie pokochal i pokazal ze mu zalezy na mnie to jest duzo... w dfomu zawsze bylam najgorsza ... staralam sie jak mogalam ale nikt tego nie docenial... w szkole dobrze sobie radzilam... nie bylo ze mna wiekszych problemow wychowawczych a wiec rodzice stwierdzili zesobie dam rade w zyciu... tylko ze ja w sobie wszytsko tlumilam od dziecka... ciagle awantury klotnie... i wyzwiska ( zaznaczam moji rodzice nie pili ani nie naduzywali nrkotykow... najwidoczniej nie umieli ze soba rozmawiac.)teraz wszytsko sie na mnie odbija bo mi jest ciezko zaufac komukolwiek... boje sie ze moje zycie moze wygladac tak samo chociaz od dziecka chce byc inna niz moi rodzice.. zawsze sobie to powtarzam... teraz szukam pracy chce znalezc cokolwiek... jestem na stazu ale nie chce tam zostac bo mimo ze jestem tylko stazystka to za wszystko odpowiadam i jest to strasznie stresujace...  dla mnie ze po nocach nie moga spac... caly czas o tym mysle... o wszytskim zreszta myle o szkole (studiuje teraz zaocznie na uzupelniajacych magisterskich) o domu o pracy. o klopoatach inncyh . najbardziej bym chciala przestac myslec moze wtedy zyloby mi sie klepiej...
nie umiem tak naprawde sie zrelaksowac.. moj organizm tak jak mi kiedys pani pscyholog powiedziala przyzwyczil sie do stresu i sam wytwarza napiecia chociaz nie ma potrzeby ku niemu.. mysle czasem ze moze najlepszym wyjsciem byloby wyjechac i zaczac wszystko od nowa... samej ... z dala od tego co mnie boli... naq pewno teraz byloby mi ciezko na poczatku ale moze to kwestia przyzwyczajenia.. bo co ja mam tak anparwde od zycia... to ze nie mam w gruncie rzeczy nikogo z kim moglabym pogadac... i ktyo moglby mi pomoc..  takie zycie jest.. niby zyjemy wsrod ludzi pokazujemy ze nic sie nie dzieje ale w gruncie rzeczy czlowiek to klatka dla duszy, która cierpi bo nie moze doznac ukojenia.... uważam ze osoby które piszą na forum to osoby potrosze zostawione przez bliskich samym sobie... szukajace odrobiny swiatelka w ciemnej chwili ich zycia.. pewnie za kilka lat moze juz byc super... ale wspomnienia nigdy nie mijaja i boje sie ze to co mnie boli, bedzie tkwic jak drzazga... i niektorych sytuacjach zycia bedzie strasznie ranic moje serce... czasem sobie mysle . np. od taty bardzo chcialabym uslyszec slowo przeprszam... za to ze mnie bil wyzywal... ale jak jemu to mowie to slysze ze ejstem smieciem... ze dobrze robil i nigdy w zyciu mnie nie przeprosi bo nie wiedzi takiej potrzeby... dla mnie to slowo by bardzo duzo znaczylo i moze by mi pomoglo.... ale nie... moja mama chyba mnie kocgala chociaz sama nie wiem... teraz juz sie tego nie wiem ... ciesze sie tylko z tego ze nie meczyla sie dlugo.... i ze teraz jest w niebie... chyba jesli niebo istnieje... ale tam jest jej dusza... a co z cialem... zostaly tylko wspomnienia i zdjecia...  trezeba sobie jakos radzic w koncu zycie to nie bajka i nie jest idealnie...

29

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

ja wsrod ludzi zachowuje sie normalnie... staram sie usmiechac i w ogole nie pokazue tego ...

30

Odp: wewnetrzny smutek i niepokoj

Gwiazdka co u Ciebie? Troche czasu juz minelo.Pozdrawiam:)

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » wewnetrzny smutek i niepokoj

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018