Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Witam. Czytam to forum od jakiegos czasu, nie ukrywam, ze wiele odpowiedzi pomaga mi kiedy nachodzą mnie rozne mysli odnosnie zerwania. W koncu postanowilam opisac swoja historie. Poznalam swojego bylego w walentynki. Bylismy razem przez rok. Przez pierwsze pol roku widywalismy sie raz w tygodniu poniewaz studiowal w innym miescie i przyjezdzal tylko na weekendy. Na początku bylo dobrze, zakochal sie po kilku spotkaniach ale ja mialam ciągle wątpliwosci (tak wiem, ze to zle) ale podobal mi sie, polubilam go i wiedzialam, ze cos moze z tego byc.  Po pol roku stwierdzilam, ze nie ma sensu tego ciągnąc..chcialam zerwac. Wiedzial o tym i zaproponowal jeszcze jedno spotkanie. Niestety nie wiem czy bylam za malo stanowcza (Czulam cos do niego, nie chcialam popelnic blędu.Mowil, ze jak zerwe to bedzie chcial zerwac kontakt co tez mnie wystraszylo) czy on tak uparty i nie dopuszczal tego do siebie, ze w koncu nie wyszlo to zerwanie. No coz, pomyslalam sobie, ze przeciez mnie nie kocha jeszcze i wie na czym stoi takze jestem fair wobec niego..  No i zaczęly sie wakacje.. wiele sie zmienilo bo w koncu zaczelismy poznawac sie nieco blizej, przychodzil do mnie w weekendy-zostawal na noc. Seksu nie bylo (bylam dziewicą, wiedzial o tym), on sam prawie prawiczkiem (nie potrafil sie do tego zabrac).  No i tu sie zaczynal problem z uczuciami.. narastaly moje wątpliwosci.. czy go kocham? Czy to zakochanie? (On Wyznal mi po 3 miesiacach znajomosci, ze jest zakochany). Po kilku weekendach w trakcie wakacji wyznalam mu, ze sie zakochalam..nie bylam w 100% pewna ale wiele rzeczy mi na to wskazywalo. Jak sie pozniej okazalo mam problem z rozpoznawaniem swoich uczuc, z wyrazaniem ich i okazywaniem. Wracajac do seksu.. nie naciskal na mnie co bylo mile z jego strony, chociaz na początku az bylo mi przykro, ze nic w tym kierunku nie robi. Dawalam mu wiele razy do zrozumienia, ze chce..ale jakos specjalnie sie do tego nie zabieral. 2 razy powiedzmy, ze bylam zdecydowana ale jemu nie stanąl (jedną z przyczyn byl stres, ze skoro bedzie moim pierwszym to juz bedzie musial ze mna byc do konca zycia itd.. co bylo totalna bzdurą ale nawet mi o tym nie powiedzial). Ja jako dziewczyna niedoswiadczona i zestresowana stwierdzilam, ze nie chce pobudzac faceta podczas swojego 1 razu.. nie wspominajac, ze jego gra wstepna trwala kilka minut (balam sie i wycofalam no niewazne). I tak jakos nam nie wychodzilo w lozku im dluzej to odwlekalismy tym bardziej sie zaczynalam tego bac.. az w koncu wakacje prawie sie konczyly (ja dalej nie bylam pewna czy go kocham ale tak jak wczesniej nie myslalam juz o tym zeby zakonczyc znajomosc). Swoj pierwszy raz chcialam przezyc z milosci, wiec stwierdzilam, ze jeszcze troche poczekam az bede pewna swojego uczucia. Poza tym po wakacjach chyba jedyne miejsce gdzis moglibysmy to robic to samochod..w dodatku zadne z nas nie mialo swojego tylko rodzicow.. wiec pomyslalam, ze akurat jak zamieszka sam (mialo to byc za 4-5 miesiecy). Oboje mieszkamy z rodzicami i nie mielismy warunkow do seksu. No coz.. on zaczal wyznawac mi milosc, mnie to zaczelo przerazac .. widzial, ze sie tego boje ale mimo to dalej  naciskal .. az w koncu po alkoholu zaczal mi to sugerowac.. ja sie zaczelam stresowac i chcialam z nim zerwac. Niestety nie doszlo do tego (wtedy sie ucieszylam bo nie chcialam zrywac ale sie przestraszylam)  on to zinterpretowal jako "chce zerwac, nie kocha mnie". Powiedzialam mu, ze nie wiem czy go kocham ..niestety nie wyjasnilam mu tego, ze sie przestraszylam -wydawalo mi sie, ze bylo to po mnie widac no ale oczywiscie facet to nie kobieta i jest slepy jezeli chodzi o takie rzeczy. I stalo sie, gdy po miesiacu zaczelam mu sugerowac, ze go kocham on powiedzial mi, ze jemu przeszlo. Tzn napisal mi, ze nie byl by w stanie mi juz tego wyznac. Najgorsze, ze 2 tygodnie przed tym sugerowal mi, ze mnie bardzo kocha. Pozniej poszlo juz z gorki.. "czulem milosc ale mi przeszlo", "dluzej bez seksu nie wytrzymam", "Twoja cnota to brzemie". Bolaly te slowa, zdawalam sobie sprawe, ze to moja wina bo nie wyznalam mu tego wczesniej, ale chcialam odejsc kilka razy albo zrobic przerwe to byl uparty (myslalam, ze wtedy moze zobacze czy to milosc) Minęly juz 4 miesiace od rozstania a 3 od kiedy sie w sumie nie spotkalismy. Mam straszene wyrzuty sumienia, kocham go i nie moge nic z tym zrobic.. swiadomosc, ze on mnie kochal a ja to zepsulam jest straszna. Juz nie wspomne o tym, ze nie dalam mu tego czego tak bardzo pragnąl..seksu. Nie wiem dlaczego pisze tutaj to wszystko ale czy powinnam sie az tak obwiniac za to wszystko? Dodam jeszcze, ze miesiac po zerwaniu przez Przypadek stracilam z nim cnote. Po tym napisal do mnie po 2 tygodniach ale strasznie mnie to zabolalo dodam, ze bylam pijana i napisalam mu "zaluje, ze Cie poznalam" a przyjaciolka napisala mu zeby sie zdecydowal..albo wracamy do siebie albo daje mi spokoj. Niestety wybral to drugie. Najgorsze, ze kilka tygodni po tym jak mnie rozdziewiczyl    pojechal do innej na noc. A znal ją 2 tygodnie. Cięzko mi, kocham go a on juz calkiem o mnie zapomnial. Boli mnie to, ze tak szybko sie pocieszyl chociaz twierdzil, ze chce odpocząc od zwiazkow. ( ma 23 lata i bylam jego 1 dziewczyna) nigdy nie szukal nikogo na sile a tu po tak krotkim czasie juz sie z kims spotyka.. wiem, ze wiele osob napisze "zwodzilas go tyle czasu i chlopak mial dosc" to prawda.. ale w koncu bylam z nim, czulam cos do niego, akurat jak przestal naciskac z uczuciem to zaczelam sobie uswiadamiac milosc do niego. Dodam jeszcze, ze od tego jak przychodzil do Mnie w  wakacje to bylismy razem. Ciezko mi o nim zapomniec.. budze sie rano mysle o nim..zasypiam tez mysle o nim. Zastanawiam sie kiedy mi to przejdzie.. minelo tyle czasu.. byc moze gdyby nie dawal mi ciagle nadziei to juz bym sie z tym pogodzila. Po zerwaniu pisal, ze moze chcialby zaczac od nowa..ale ja sie zdenerwowalam i napisalam, ze nie chce.. balam sie tez, ze jak napisze "jasne poczekam na Cie az bedziesz pewien czy chcesz wrocic" to oleje sprawe toralnie. Popelnilam wiele bledow, wnioski wyciągniete ale pustka w sercu jest nadal i ten ból jak pomysle, ze kocha sie juz pewnie z tamtą dziewczyną..

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez cichyfacet (2016-06-14 12:56:27)

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Ja myślę, że to co do niego czułaś i czujesz, to na pewno nie była miłość. Miałaś rok czasu na to, żeby się zdecydować, a trzymałaś go w niepewności.
To co teraz czujesz to jest urażone ego, szczególnie czuć to w tym zdaniu " i ten ból jak pomysle, ze kocha sie juz pewnie z tamtą dziewczyną.."

3

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
ann17 napisał/a:

Na początku bylo dobrze, zakochal sie po kilku spotkaniach ale ja mialam ciągle wątpliwosci (tak wiem, ze to zle) ale podobal mi sie, polubilam go i wiedzialam, ze cos moze z tego byc.

Wątpliwości na początku związku, czy nawet później nie są złe. Są naturalne. Ważne co robisz z tymi wątpliwościami. Czy konsekwentnie dążysz do ich rozwikłania, czy też boisz się odpowiedzi i pozwalasz sobie na życie w ciągłych wątpliwościach.

ann17 napisał/a:

Po pol roku stwierdzilam, ze nie ma sensu tego ciągnąc..chcialam zerwac. Wiedzial o tym i zaproponowal jeszcze jedno spotkanie. Niestety nie wiem czy bylam za malo stanowcza (Czulam cos do niego, nie chcialam popelnic blędu.Mowil, ze jak zerwe to bedzie chcial zerwac kontakt co tez mnie wystraszylo) czy on tak uparty i nie dopuszczal tego do siebie, ze w koncu nie wyszlo to zerwanie.

On na pewno chciał wtedy zostać, ale wystarczyłoby Twoje stanowcze nie. Odpowiadasz sama za swoje decyzje lub ich brak. Popracuj nad asertywnością, bo inaczej błędy tego związku będą wracać w przyszłości.

ann17 napisał/a:

Minęly juz 4 miesiace od rozstania a 3 od kiedy sie w sumie nie spotkalismy. Mam straszene wyrzuty sumienia, kocham go i nie moge nic z tym zrobic.. swiadomosc, ze on mnie kochal a ja to zepsulam jest straszna. Juz nie wspomne o tym, ze nie dalam mu tego czego tak bardzo pragnąl..seksu

Nie dałaś mu seksu, którego tak bardzo pragnął... a Ty co? Św. Mikołaj?
Wbij sobie do głowy, że seks jest też dla Ciebie, że Ty musisz pragnąć, że Ty musisz chcieć z daną osobą, że musisz mieć takie warunki, jakich potrzebujesz, że ma byc przyjemnością również dla Ciebie. Tymczasem jego pragnienia i potrzeby postawiłaś przed swoimi i miałaś wyrzuty sumienia, bo on tak bardzo chciał i tak bardzo mu nie wychodziło... Kobieto, obudź się. Nie jesteś ani św. Mikołajem, ani prezentem. Zacznij dbać o siebie.

ann17 napisał/a:

Dodam jeszcze, ze miesiac po zerwaniu przez Przypadek stracilam z nim cnote.

Przez przypadek? Potknął się i wpadł Ci między nogi?
Ja ten „przypadek” nazwałabym inaczej: desperacką próbą zatrzymania go, ale niech będzie, że to „przypadek”...

Nie chciałaś z nim być, ale jakoś tak wyszło, on taki uparty był; chciałaś z seksu zrobić dla niego prezencik owinięty kokardką; w końcu do seksu doszło, ale tak jakoś przez „przypadek”. Nic się nie działo bo tak chciałaś, bo tak zdecydowałaś, bo tak czułaś. Ktoś lub coś zawsze decydowało za Ciebie. Teraz miłość do niego ma sama jakoś przejść, a myśli same tak maja odejść.
Nie masz kontroli nad swoim życiem. Odzyskaj ją, albo uzyskaj po raz pierwszy. Zacznij decydować o sobie i bądź w tym konsekwentna.

4

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
cichyfacet napisał/a:

Ja myślę, że to co do niego czułaś i czujesz, to na pewno nie była miłość. Miałaś rok czasu na to, żeby się zdecydować, a trzymałaś go w niepewności.
To co teraz czujesz to jest urażone ego, szczególnie czuć to w tym zdaniu " i ten ból jak pomysle, ze kocha sie juz pewnie z tamtą dziewczyną.."

Szczerze? Kiedy staralam sie to wszystko naprawic to poczulam znowu "to cos" niestety tydzien przed zerwaniem.. nie moglam juz duzo z tym zrobic dlatego tak ciezko mi jest teraz. Czuje, ze to zakochanie juz slabnie ale dalej nie moge przestac o nim myslec. Z drugiej strony ciesze sie, ze w koncu bedzie moze mial normalny związek. Byl moim pierwszym chlopakiem i tez nie za bardzo wiedzialam co mam robic. No nic dzieki za odp

5 Ostatnio edytowany przez ann17 (2016-06-14 14:05:02)

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Co do tego seksu to nie do konca tak bylo. On zrobil mi niespodzianke i przyjechal na domowke do mojej przyjaciolki. Bardzo sie uczieszylam i wyznalam mu milosc (bylam pijana). No niestety chyba za bardzo bo zapytalam sie czy chce wlozyc tylko troszke (probowalismy tak kilka razy) - nie oceniajcie mnie z tym, chyba balam sie po prostu swojego 1 razu..no coz tak czasem kobiety mają.  No a poniewaz bylam pijana i rozluzniona to nawet nie poczulam, ze tyle wszedl we mnie.. on o tym wiedzial, byl swiadomy i powiedzial, ze na prawde chcialby sie ze mna kochac. Nie chcialam tracic cnoty z kims z kim nie jestem. Fakt przeszlo mi przez mysl, ze po tym moze jednak troche zacznie mu na mnie zalezec, ale prawda jest taka ze zakochalam sie w nim na nowo tydzien przed rozstaniem i po alkoholu bylo to silniejsze ode mnie. Nie jestem glupia ani nie jestem zlym czlowiekiem.
Moze i nie mam kontroli ale jeszcze cale zycie przede mną. Kazdy uczy sie na blędach ..szkoda, ze tak to boli.
Przed zerwaniem chcial uprawiac seks ale wiedzialam jaka jest sytuacja i stwierdzilam, ze nie jestem w stanie tego zrobic tylko dlatego zeby go przy sobie zatrzymac. A pozniej to sie i tak stalo ale nie myslalam trzezwo.

6

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
Klio napisał/a:
ann17 napisał/a:

Dodam jeszcze, ze miesiac po zerwaniu przez Przypadek stracilam z nim cnote.

Przez przypadek? Potknął się i wpadł Ci między nogi?
Ja ten „przypadek” nazwałabym inaczej: desperacką próbą zatrzymania go, ale niech będzie, że to „przypadek”...

Nie chciałaś z nim być, ale jakoś tak wyszło, on taki uparty był; chciałaś z seksu zrobić dla niego prezencik owinięty kokardką; w końcu do seksu doszło, ale tak jakoś przez „przypadek”. Nic się nie działo bo tak chciałaś, bo tak zdecydowałaś, bo tak czułaś. Ktoś lub coś zawsze decydowało za Ciebie. Teraz miłość do niego ma sama jakoś przejść, a myśli same tak maja odejść.
Nie masz kontroli nad swoim życiem. Odzyskaj ją, albo uzyskaj po raz pierwszy. Zacznij decydować o sobie i bądź w tym konsekwentna.

Co do tego seksu to nie do konca tak bylo. On zrobil mi niespodzianke i przyjechal na domowke do mojej przyjaciolki. Bardzo sie uczieszylam i wyznalam mu milosc (bylam pijana). No niestety chyba za bardzo bo zapytalam sie czy chce wlozyc tylko troszke (probowalismy tak kilka razy) - nie oceniajcie mnie z tym, chyba balam sie po prostu swojego 1 razu..no coz tak czasem kobiety mają.  No a poniewaz bylam pijana i rozluzniona to nawet nie poczulam, ze tyle wszedl we mnie.. on o tym wiedzial, byl swiadomy i powiedzial, ze na prawde chcialby sie ze mna kochac. Nie chcialam tracic cnoty z kims z kim nie jestem. Fakt przeszlo mi przez mysl, ze po tym moze jednak troche zacznie mu na mnie zalezec, ale prawda jest taka ze zakochalam sie w nim na nowo tydzien przed rozstaniem i po alkoholu bylo to silniejsze ode mnie. Nie jestem glupia ani nie jestem zlym czlowiekiem.
Moze i nie mam kontroli ale jeszcze cale zycie przede mną. Kazdy uczy sie na blędach ..szkoda, ze tak to boli.
Przed zerwaniem chcial uprawiac seks ale wiedzialam jaka jest sytuacja i stwierdzilam, ze nie jestem w stanie tego zrobic tylko dlatego zeby go przy sobie zatrzymac. A pozniej to sie i tak stalo ale nie myslalam trzezwo.

7

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Ponownie okoliczności i inni decydowali i decydują za Ciebie...
Nikt Cię nie ocenia. Twoje życie, Twoje wybory. Dostrzegam jednak pewien problem w tym, że sama nie dostrzegasz, że dokonujesz wyborów, a przez to Twoje życie na podstawie Twojego opisu wygląda, jak nie Twoje. Byłaś pijana, nieświadoma, ale chciałaś, ale nie chciałaś, ale tak wyszło, ale „kobiety tak mają” itp. Nie dorabiaj niepotrzebnej ideologii i bardziej szczerze podejdź do swoich działań. Seks był i teraz nie ma co szat rozdzierać. Jeżeli było fajnie, to fajnie i życie toczy się dalej. Jeżeli było niefajnie to w przyszłości postaraj się, żeby było fajniej. Podstawą do tego jest dbanie o własne potrzeby. Jeżeli nie chcesz tego robić byle jak i z byle kim, to tego nie rób, choćby nie wiem jak pragnął. Jeżeli jednak seksem chciałaś zatrzymać przy sobie chłopaka i użyć jako okupu, to już widzisz, że to tak nie działa.
Nauczysz się na błędach o ile zidentyfikujesz te błędy, spojrzysz bez filtrów na nie, bez usprawiedliwiania i zwalania odpowiedzialności na wszystko poza Tobą.

8

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
Klio napisał/a:

Ponownie okoliczności i inni decydowali i decydują za Ciebie...
Nikt Cię nie ocenia. Twoje życie, Twoje wybory. Dostrzegam jednak pewien problem w tym, że sama nie dostrzegasz, że dokonujesz wyborów, a przez to Twoje życie na podstawie Twojego opisu wygląda, jak nie Twoje. Byłaś pijana, nieświadoma, ale chciałaś, ale nie chciałaś, ale tak wyszło, ale „kobiety tak mają” itp. Nie dorabiaj niepotrzebnej ideologii i bardziej szczerze podejdź do swoich działań. Seks był i teraz nie ma co szat rozdzierać. Jeżeli było fajnie, to fajnie i życie toczy się dalej. Jeżeli było niefajnie to w przyszłości postaraj się, żeby było fajniej. Podstawą do tego jest dbanie o własne potrzeby. Jeżeli nie chcesz tego robić byle jak i z byle kim, to tego nie rób, choćby nie wiem jak pragnął. Jeżeli jednak seksem chciałaś zatrzymać przy sobie chłopaka i użyć jako okupu, to już widzisz, że to tak nie działa.
Nauczysz się na błędach o ile zidentyfikujesz te błędy, spojrzysz bez filtrów na nie, bez usprawiedliwiania i zwalania odpowiedzialności na wszystko poza Tobą.

Nie zaluje tego, ze sie z nim kochalam.. bylo milo. I osoba byla odpowiednia.  A wyrzuty sumienia mam poniewaz obwiniam tylko siebie za tą cala sytuacje tzn za rozpad związku. Tak jak pisalam, nie chodzilo mi o to zeby zatrzymac go seksem (dopiero po kilku dniach zaczelam sie zastanawiac, ze moze po tym jednak cos sie zmieni). Caly czas dawal mi do zrozumienia, ze jednak cos do mnie czuje.. mowil, ze mnie nie skresla to ja glupia zylam nadzieją podczas gdy on to wszystko robil bo chcial byc hm mily?   
To nie jest tak, ze nie chcialam sie z nim kochac...  Bardzo tego chcialam i mialam ochote ale uznalam, ze skoro tyle dalismy rade i przeciez nie przejdzie mu uczucie w ciagu 2 miesiecy to jeszcze troche poczekam. Chcialam byc pewna uczucia alw jak to sie stalo to bylo juz za pozno..stad ta zlosc na sama siebie. I teraz pytanie.. jak pozbyc sie tych mysli? Jak o nim zapomniec? Jak przestac sie przejmowac ? Jak zaczac normalnie zyc bez niego.. mialam jakies plany zeby go odzyskac ale szczerze to juz nie mam sily, to dobry facet a ja widocznie nie zasluguje na niego.

9

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Jeżeli było miło, to dobrze.
Był to Twój pierwszy związek, więc nie zaryzykuję teorii, że lubisz gonienie króliczka, ale trochę to tak wyglądało. Kiedy on krok w tył, Ty naprzód, kiedy on naprzód, Ty w tył. Zabrałaś się raczej do związku jak pies do jeża.
Jak zapomnieć? Amnezja Ci niepotrzebna. Ta wybiórcza również. Pamiętaj, bo pamięć swoich uczuć i reakcji pomoże Ci w przyszłości lepiej identyfikować swoje stany. Pamiętaj o tych dobrych momentach, bo warto budować na nich również w przyszłości. Gorszych nie zapominaj, bo idealizowanie przeszłości, nie pozwoli Ci na życie w teraźniejszości. Ponadto nie nauczysz się na błędach zapominając o nich. Jak normalnie żyć bez niego? Normalnie. Robiąc to co sprawia Ci przyjemność, co odciąga Twoje myśli od grzebania się w winie i przeszłości. Od budowania też większej świadomości swoich uczuć i też większej asertywności. Jak pozbyć się myśli? Zależy jakich. Jeżeli chodzi o te sentymentalne wspominki, to możesz świadomie decydować o tym, aby o nich nie myśleć. Za każdym razem gdy się pojawia wspomnienie, nie drążyć go i nie odgrywać w głowie na ciągłym: replay. Powiedzieć sobie stop. Zająć się czymś. Z czasem to „centralne sterowanie” myślami zaprocentuje. Jeżeli zaś chodzi o myśli dotyczące nauk płynących ze związku, błędów na których chcesz się uczyć, to o tym myśl jak najbardziej. Inaczej nauk nie będzie żadnych i błędy będą do powtórki.

Powrót obecnie do byłego, gdy on się „pociesza” raczej nic dobrego by Ci nie przyniósł.

10

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
Klio napisał/a:

Jeżeli było miło, to dobrze.
Był to Twój pierwszy związek, więc nie zaryzykuję teorii, że lubisz gonienie króliczka, ale trochę to tak wyglądało. Kiedy on krok w tył, Ty naprzód, kiedy on naprzód, Ty w tył. Zabrałaś się raczej do związku jak pies do jeża.
Jak zapomnieć? Amnezja Ci niepotrzebna. Ta wybiórcza również. Pamiętaj, bo pamięć swoich uczuć i reakcji pomoże Ci w przyszłości lepiej identyfikować swoje stany. Pamiętaj o tych dobrych momentach, bo warto budować na nich również w przyszłości. Gorszych nie zapominaj, bo idealizowanie przeszłości, nie pozwoli Ci na życie w teraźniejszości. Ponadto nie nauczysz się na błędach zapominając o nich. Jak normalnie żyć bez niego? Normalnie. Robiąc to co sprawia Ci przyjemność, co odciąga Twoje myśli od grzebania się w winie i przeszłości. Od budowania też większej świadomości swoich uczuć i też większej asertywności. Jak pozbyć się myśli? Zależy jakich. Jeżeli chodzi o te sentymentalne wspominki, to możesz świadomie decydować o tym, aby o nich nie myśleć. Za każdym razem gdy się pojawia wspomnienie, nie drążyć go i nie odgrywać w głowie na ciągłym: replay. Powiedzieć sobie stop. Zająć się czymś. Z czasem to „centralne sterowanie” myślami zaprocentuje. Jeżeli zaś chodzi o myśli dotyczące nauk płynących ze związku, błędów na których chcesz się uczyć, to o tym myśl jak najbardziej. Inaczej nauk nie będzie żadnych i błędy będą do powtórki.

Powrót obecnie do byłego, gdy on się „pociesza” raczej nic dobrego by Ci nie przyniósł.

Powiem szczerze, ze brakowalo mi na początku "gonienia za kroliczkiem" Moglam go miec kiedy chcialam ale mimo to mi zalezalo. Ciezko to napisac zebym nie wyszla na kobiete bez serca ale nie oszukujmy sie milo czasem zastanawiac sie czy mu siw podobam, czy napisze.. co o mnie mysli..czy mam szanse. Nie dal mi sie ani troche wykazac..zawsze pierwszy pisal, nigdy nie dal zatesknic.. mysle, ze na poczatku to jest dosc wazne. I jasne, ze jezeli zaczely sie jego niepewnosci to zaczelo mi bardziej zalezec. Bylismy w zwiazku, wiec to chyba normalne, ze juz czlowiek sie tak nie stara jak wczesniej.  Pozniej juz odpuscilam i pogodzilam sie z rozstaniem.. ale jakims cudem tydzien przed rozstaniem sie w nim zakochalam i mysle, ze dlatego bylo mi tak ciezko..nadal jest

Wnioski wyciągnelam, wiem jakie blędy popelnilam ..zaluje, ze wczesniej nie wiedzialam o tym wszystkim. Na prawde jestem duzo bardziej swiadoma tego wszystkiego ..chociaz jeden plus z tego jest wink co do bycia w zwiazku to zylam chwila, a on przyszloscią.. tzn myslal, ze moge byc tą jedyna itd.. wiec chyba nic dziwnego, ze czesto sie wycofywalam. Wiem, ze jak czlowiek jest zakochany to mysli, ze to juz do konca zycia itd.. ale ja jak widze te rozstania znajomych itd to nie potrafie miec takiego myslenia dlatego tak podchodzilam do zwiazku. Nie spieszylam sie z nim ani z uczuciami co niestety robil on..

Ciezko mi bylo olac to uczucie skoro on tyle o nie walczyl, wiec myslalam o powrocie. Bylo juz lepiej.. ale spotkalam go 3 dni temu przez przypadek i serce tak zaczelo bic, ze az mi sie slabo zrobilo. 

Zastanawia mnie wlasnie czy to tylko "pocieszenie" ta nowa.. czy to cos powaznego. Nie ukrywam, ze nie spodziewalam sie tak szybkiej nowej znajomosci. Pisal mi po zerwaniu, ze chce sie zabawic itd..

Chociaz nie widze sensu powrotu po tym jak sie czulam to uczucie do niego jest .. niestety ale jest. Ktos wyzej pisal, ze to nie milosc. Moze tylko zakochanie..staram sobie wmowic, ze  mi sie zdaje ale nie ma sie co oszukiwac. Gdybym nic nie czula to po tym czasie nie siedzialby mi tyle w glowie tongue

11

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

„Brakowało Ci gonienia króliczka”, „żyłaś chwilą”, „widziałaś rozstania znajomych”. Właściwie to wszystko sprowadza się do lęku przed bliskością, ale czy ten lęk dotyczył tylko tego konkretnego mężczyzny, czy też generalnie taki odczuwasz, to już sama powinnaś wiedzieć najlepiej. Warto zastanowić się nad tym zanim spróbujesz zaangażować się w kolejny związek, bo schemat może się powtórzyć.
Tak naprawdę po Twoich reakcjach na jego oddalenie-przybliżenie, widać, że nie o szczere uczucie i zaangażowanie tu chodzi. Gdybyś rzeczywiście kochała, to jego zaangażowanie przyjęłabyś z otwartymi ramionami i dążyłabyś do podobnego zaangażowania. Tymczasem Ty kochasz go najbardziej, gdy on się oddala. Także, czy naprawdę można powiedzieć, że kochasz?

12 Ostatnio edytowany przez cichyfacet (2016-06-14 22:55:09)

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Weź do siebie to, co Kilo piszę.
A jak ja czytam zdania w stylu "prawda jest taka ze zakochalam sie w nim na nowo tydzien przed rozstaniem" to uważam, że naprawdę nie wiesz co to znaczy kogoś kochać. I nie obrażaj się na mnie. smile

13

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
Klio napisał/a:

„Brakowało Ci gonienia króliczka”, „żyłaś chwilą”, „widziałaś rozstania znajomych”. Właściwie to wszystko sprowadza się do lęku przed bliskością, ale czy ten lęk dotyczył tylko tego konkretnego mężczyzny, czy też generalnie taki odczuwasz, to już sama powinnaś wiedzieć najlepiej. Warto zastanowić się nad tym zanim spróbujesz zaangażować się w kolejny związek, bo schemat może się powtórzyć.
Tak naprawdę po Twoich reakcjach na jego oddalenie-przybliżenie, widać, że nie o szczere uczucie i zaangażowanie tu chodzi. Gdybyś rzeczywiście kochała, to jego zaangażowanie przyjęłabyś z otwartymi ramionami i dążyłabyś do podobnego zaangażowania. Tymczasem Ty kochasz go najbardziej, gdy on się oddala. Także, czy naprawdę można powiedzieć, że kochasz?

Wlasnie zauwazylam, ze boje sie bliskosci drugiej osoby.. jak tylko byly zaczynal wyznawac mi uczucie to sie oddalalam ze strachu(czasem nawet nieswiadomie). Balam sie, ze zranie jego albo siebie. Nie do konca kiedy sie oddala.. bo jak bylismy razem to tez czulam milosc. A niestety z czasem nabieralam pewnosci hmm
W takim razie jakie uczucia mną kierują? Po zerwaniu bardzo często mi sie snil o ile moglam spac.. nie moglam jesc ani sie na niczym skupic bo w glowie byl tylko on. To tylko przez to zakochanie ? Mija 4 miesiac a moj stan sie tylko troche polepszyl (jestem w stanie cos zrobic ale ciezko sie skupic). No i od piatku kiedy go zobaczylam znowu jest mi gorzej.

Jeszcze jedno pytanie..Po zerwaniu pisal mi iz moze chcialby zaczac od nowa, ale obawia sie ze jego uczucia calkiem wygasną.. Napisalam mu, ze nie chce (po 1 bylam zla, po 2 balam sie, ze jak zgodze sie to oleje sprawe bo bedzie mogl wrocic w kazdym momencie).
Nie chcialam rowniez prosic ani blagac- chcialam zeby doszedl do tego sam, ze chce dac nam szanse. Napisalam rowniez, ze nie nastawiajmy sie na to ale jezeli nam sie uda to byloby cudownie. A wydaje mi sie, ze widzial jak bardzo mi zalezy. I teraz to pytanie.. czy takie powroty maja sens? Zwlaszcza gdy drugiej stronie uczucie osłablo? Bo nie moge przestac sie obwiniac o to, ze nie staralam sie bardziej gdy byl cień szansy.

14

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
cichyfacet napisał/a:

Weź do siebie to, co Kilo piszę.
A jak ja czytam zdania w stylu "prawda jest taka ze zakochalam sie w nim na nowo tydzien przed rozstaniem" to uważam, że naprawdę nie wiesz co to znaczy kogoś kochać. I nie obrażaj się na mnie. smile

Luzik nie obrazam sie tongue dzieki za wszystkie odp big_smile byc moze i nie wiem.. to byl moj pierwszy zwiazek, nie ukrywam, ze mam/mialam wielki problem rozpoznac milosc. No coz na poczatku balam sie pomylic wlasnie to uczucie z zauroczniem..zakochaniem a nawet pożądaniem i fascynacją (wydaje mi sie, ze tak bylo w przypadku mojego bylego..).

To moze zadam glupie i banalne pytanie, ktore sie powtarza ale ja dalej nie znam odpowiedzi.. jak poznac, ze sie kogos kocha?

Slyszalam caly czas "to sie po prostu czuje". Nie wiem czy bylam slepa, czy na prawde mam az taki problem rozpoznac swoje uczycia czy rzeczywiscie tej milosci nie bylo. Teraz to "czuje" ale piszecie, ze to nie milosc. Byc moze tylko to nieszczesne zakochanie. Chociaz jak tak sobie pomysle to wiele wskazywalo na to, ze go kochalam duzo wczesniej przed zerwaniem (przed zakochaniem).  Eh zaczynam juz miec mętlik w glowie tongue

15

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Miałaś ciągłe wątpliwości w czasie związku, które nie miały oparcia w rzeczywistych zagrożeniach, niedopasowaniach itp. Przechodziłaś od deklaracji miłości do ich braku, obawiałaś się jego wyznań miłości i reagowałaś na nie paniką, bałaś się przeprowadzenia szczerej rozmowy o własnych uczuciach, co zakończyło się ostatecznie zerwaniem. Po zerwaniu znalazłaś zaś szybko wygodne i „obiektywne” powody dla których nie mogło wam się udać: bo on się zaangażował, bo związki się rozpadają. Jesteś podręcznikowym wręcz przykładem osoby, która cierpi na lęk przed bliskością.
Żeby coś z tym zrobić musisz najpierw zidentyfikować źródła tego lęku: czy np dorastałaś w dysfunkcyjnej rodzinie? Powodów może być wiele. Literatura na ten temat powinna nieco Ci rozjaśnić z czym się zmagasz, ale polecałabym również spotkanie z psychoterapeutą.

Zamiast  skupiać się teraz na byłym i tym co zrobił, bądź czego nie zrobił, skup się na sobie i swoim problemie, bo to jest problem. Miłości, nawet jeśli będziesz ją odczuwać, nigdy nie zarejestrujesz w pełni jako takiej. Będziesz wątpiła w siebie i uczucia. Uciekała przed uczuciami innych i ich zaangażowaniem. O prawdziwych związkach, gdzie jest rzeczywista bliskość, w takim stanie nie ma mowy.

Teraz wyobraź sobie powrót do partnera w takim stanie. Początkowe rozanielenie, bo się udało! Wyznania miłości i jego oczekiwania, abyś w pełni zaangażowała się, aby mógł odczuć, że tym razem wyznając miłość mówisz to świadomie i z pewnością. Z początku to przejdzie, ale wkrótce znowu pojawią się wątpliwości, znowu zaczniesz panikować i uciekać. Skończy się na niczym po raz kolejny. Przepracuj swój lęk przed bliskością, zanim zdecydujesz się na powrót, bądź rozpoczęcie nowego związku.

16

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Dodałbym jeszcze to, że możesz czuć też strach przed odpowiedzialnością i "zobowiązaniami" jakie się kryją pod słowami "Kocham Cię", czyli związkiem.

17

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
cichyfacet napisał/a:

Dodałbym jeszcze to, że możesz czuć też strach przed odpowiedzialnością i "zobowiązaniami" jakie się kryją pod słowami "Kocham Cię", czyli związkiem.

Tak wlasnie bylo.. Poza tym nie wyobrazam wyznac komus milosci i po 3 miesiacach stwierdzic, ze mi "przeszlo" tak jak to moj ex zrobil. Dla mnie wyznanie milosci jest bardzo duzym zobowiązaniem.

18

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
ann17 napisał/a:
cichyfacet napisał/a:

Dodałbym jeszcze to, że możesz czuć też strach przed odpowiedzialnością i "zobowiązaniami" jakie się kryją pod słowami "Kocham Cię", czyli związkiem.

Tak wlasnie bylo.. Poza tym nie wyobrazam wyznac komus milosci i po 3 miesiacach stwierdzic, ze mi "przeszlo" tak jak to moj ex zrobil. Dla mnie wyznanie milosci jest bardzo duzym zobowiązaniem.

Ale Ty zrobiłaś dokładnie to. W wakacje wyznałaś mu miłość, a po wakacjach chciałaś z nim zerwać. Nie wyobrażasz sobie, a to zrobiłaś. Wyznanie miłości okazało się być nie aż tak wielkim zobowiązaniem...
Jeżeli odczuwasz lęk przed bliskością, to obawa przed deklaracjami i zobowiązaniami jest w pakiecie.

19

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
Klio napisał/a:

Miałaś ciągłe wątpliwości w czasie związku, które nie miały oparcia w rzeczywistych zagrożeniach, niedopasowaniach itp. Przechodziłaś od deklaracji miłości do ich braku, obawiałaś się jego wyznań miłości i reagowałaś na nie paniką, bałaś się przeprowadzenia szczerej rozmowy o własnych uczuciach, co zakończyło się ostatecznie zerwaniem. Po zerwaniu znalazłaś zaś szybko wygodne i „obiektywne” powody dla których nie mogło wam się udać: bo on się zaangażował, bo związki się rozpadają. Jesteś podręcznikowym wręcz przykładem osoby, która cierpi na lęk przed bliskością.
Żeby coś z tym zrobić musisz najpierw zidentyfikować źródła tego lęku: czy np dorastałaś w dysfunkcyjnej rodzinie? Powodów może być wiele. Literatura na ten temat powinna nieco Ci rozjaśnić z czym się zmagasz, ale polecałabym również spotkanie z psychoterapeutą.

Zamiast  skupiać się teraz na byłym i tym co zrobił, bądź czego nie zrobił, skup się na sobie i swoim problemie, bo to jest problem. Miłości, nawet jeśli będziesz ją odczuwać, nigdy nie zarejestrujesz w pełni jako takiej. Będziesz wątpiła w siebie i uczucia. Uciekała przed uczuciami innych i ich zaangażowaniem. O prawdziwych związkach, gdzie jest rzeczywista bliskość, w takim stanie nie ma mowy.

Teraz wyobraź sobie powrót do partnera w takim stanie. Początkowe rozanielenie, bo się udało! Wyznania miłości i jego oczekiwania, abyś w pełni zaangażowała się, aby mógł odczuć, że tym razem wyznając miłość mówisz to świadomie i z pewnością. Z początku to przejdzie, ale wkrótce znowu pojawią się wątpliwości, znowu zaczniesz panikować i uciekać. Skończy się na niczym po raz kolejny. Przepracuj swój lęk przed bliskością, zanim zdecydujesz się na powrót, bądź rozpoczęcie nowego związku.

Z tą rozmową to nie wiedzialam, ze byla ona potrzebna. Wtedy nie wiedzialam o tym problemie z uczuciami i myslalam, ze z czasem nabiore pewnosci co do uczucia i mi przejdzie. Wydaje mi sie, ze zaczelam sie przelamywac z tym ale bylo juz za pozno. Stalo sie to dopiero wtedy kiedy przestal naciskac. Mysle, ze teraz nie mialabym problemu z wyrazaniem uczuc tylko dlaczego? Dlatego, ze z czasem nabralam jeszcze wiekszej pewnosci co do nich?
Pamietam, ze na początku balam sie zaangazowania. Ale tylko dlatego, ze zostane odrzucona? Czyzby jednak bylo tak przez caly zwiazek?
Czy ma znaczenie komu wyznajemy milosc? Bo jezeli nie mam problemu powiedziec tego komus z rodziny albo przyjaciolce a facetowi tak to moze rzeczywiscie tu chodzi o odrzucenie ?

Przyczyną rozstania bylo "wypalenie" mojego ex- z pewnoscia przez to, ze nie okazywalam mu uczuc ani nie wyznawalam.

Dorastalam w normalnej rodzinie. Jedynie czasem jak bylam mlodsza to tata sie czasem smial, ze bedzie mu ciezko gdy bede miala chlopaka. Dlatego w sumie balam sie zawsze zaprosic jakiegos do domu albo nawet powiedziec, ze sie z kims spotykam- co zmienilo sie dopiero po rozstaniu.

"Po zerwaniu znalazłaś zaś szybko wygodne i „obiektywne” powody dla których nie mogło wam się udać: bo on się zaangażował, bo związki się rozpadają. "
Nie znalazlam tych powodow po rozstaniu. Chodzi o to, ze nie potrafilam miec myslenia "bede z tym facetem do konca zycia, zacznijmy planowac przyszlosc". Wydaje mi sie, ze mam zdrowe podejscie do tego i nie potrafie myslec w ten sposob. Zwiazki czasem sie rozpadają, cos nam nie wychodzi wiec dla mnie wkręcanie sobie, ze to ten jedyny powodowaloby jeszcze wiekszy bol w razie rozstania.

Postanowilam sobie, ze albo bede sie angazowac w 100% albo wcale. Nie wiem co by bylo gdybysmy wrocili do siebie. Tak jak juz pisalam..mysle, ze nie mialabym takiego problemu z uczuciami jak wczesniej. Jak tylko przestalam czuc presje ze strony partnera i rozpoznawac swoje uczucia to zaczęlam mu to wyznawac. Ale zbyt dlugo z tym zwlekalam i wszystko popsulam.  Kurcze no szkoda.. gdybym chociaz wiedziala, ze mam takie problemy to rozmowa na pewno by cos dala.

20 Ostatnio edytowany przez ann17 (2016-06-16 12:33:14)

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
Klio napisał/a:
ann17 napisał/a:
cichyfacet napisał/a:

Dodałbym jeszcze to, że możesz czuć też strach przed odpowiedzialnością i "zobowiązaniami" jakie się kryją pod słowami "Kocham Cię", czyli związkiem.

Tak wlasnie bylo.. Poza tym nie wyobrazam wyznac komus milosci i po 3 miesiacach stwierdzic, ze mi "przeszlo" tak jak to moj ex zrobil. Dla mnie wyznanie milosci jest bardzo duzym zobowiązaniem.

Ale Ty zrobiłaś dokładnie to. W wakacje wyznałaś mu miłość, a po wakacjach chciałaś z nim zerwać. Nie wyobrażasz sobie, a to zrobiłaś. Wyznanie miłości okazało się być nie aż tak wielkim zobowiązaniem...
Jeżeli odczuwasz lęk przed bliskością, to obawa przed deklaracjami i zobowiązaniami jest w pakiecie.

A zakochanie to to samo co milosc? Wyznalam mu, ze sie w nim zakochalam w wakacje. Nie planowalam z nim zrywac po wakacjach.. pierwszy raz od dluzszego czasu zaczynalam tracic te wątpliwosci.. ale im bardziej naciskal tym bardziej sie balam. Wydaje mi sie, ze uczucie wtedy bylo tylko chyba chcialam zerwac ze strachu. No nic..chyba rzeczywiscie mam lęk przed bliskoscia tongue

21 Ostatnio edytowany przez cichyfacet (2016-06-16 11:46:25)

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Doceń to, że masz teraz tego świadomość. Pracuj nad tym.
Niektórzy takiej świadomości nie mają nigdy, a potem się główkują dlaczego ich partner odchodzi lub emocjonalnie siada. Trzymanie w niepewności partnera, to słaba sprawa. Wiem co mówię, bo też spotkalem taką kobietę, jak Ty. (pod tym względem oczywiście)

22

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
cichyfacet napisał/a:

Doceń to, że masz teraz tego świadomość. Pracuj nad tym.
Niektórzy takiej świadomości nie mają nigdy, a potem się główkują dlaczego ich partner odchodzi lub emocjonalnie siada. Trzymanie w niepewności partnera, to słaba sprawa. Wiem co mówię, bo też spotkalem taką kobietę, jak Ty. (pod tym względem oczywiście)

Czuje sie strasznie zle z tym, ze bylam z nim tyle czasu a wyznalam mu tylko raz swoje uczucie.. w dodatku wiele razy dawalam do zrozumienia, ze jednak nie jestem tego pewna. Widze, ze on jest teraz obojętny dla mnie.. obawiam sie, ze wręcz z czasem moze mnie za to znienawidzic.. ranilam go tym bardzo. Nadal czuje duzo do niego i czasem chcialabym jeszcze zawalczyc chociaz wiem, ze to nie ma juz sensu.
W dodatku jestem bardzo wrazliwa osobą i te mysli, ze bylo między nami takie uczucie a ja to zepsulam przez strach .. no nie ukrywam, ze bardzo mnie to dobija..

23 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-06-16 15:07:24)

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

E tam, lęk przed bliskością. Nie kochałaś go po prostu.
"Czuje sie strasznie zle z tym, ze bylam z nim tyle czasu a wyznalam mu tylko raz swoje uczucie"
Nie wyznawałaś uczuć, bo ich nie było, przestań się tak obwiniać. Podejmowałaś wtedy najlepsze dla siebie decyzje, postępowałaś zgodnie z głosem serca, a ono mówiło "to nie ten".
Moim zdaniem to co poczułaś do niego to przywiązanie/przyzwyczajenie, a nie miłość. Jesteś taka młoda, jeszcze sama się przekonasz że zakochanie czy miłość zupełnie inaczej wyglądają. Nie ma rozkmin z serii "chyba go nie kocham, muszę to zakończyć, bo to bez sensu".
Ty sobie raczej wmówiłaś (na rozum) że go kochasz.

A sam ten facet jest śmieszny. big_smile Pretensje że nie wytrzyma bez seksu, ale gdy już do niego dochodziło to mu nie stawał. To siebie powinien "obwiniać", a nie Ciebie.
Albo teksty że Twoje dziewictwo to brzemię i musiałby być z Tobą do końca życia. I gdzie teraz jego rycerskie poglądy? Rozdziewiczył Cię i poszedł z siną dal.

Właściwie to dawno, dawno temu przeżyłam podobną historię. Kompletnie do faceta nie byłam przekonana, spotykałam się z nim trochę na siłę, ale był dobry dla mnie, więc próbowałam. Jeden jedyny raz wyznałam mu miłość, ale chyba bardziej po to, by przekonać samą siebie. Bo nie byłam pewna.  Myślałam o tym bardziej rozsądkowo, niż emocjonalnie: "lubię go, jest dobry, mogę na nim polegać, chcę dla niego dobrze, no to chyba można powiedzieć że go kocham".
Potem doszłam jednak do wniosku że się z nim męczę, zerwałam z nim, on najpierw szalał, potem znalazł sobie pocieszycielkę i wtedy ja zaczęłam szaleć. Wydawało mi się że na pewno go kocham big_smile, byłam zła na siebie że miałam go kiedyś dla siebie i nie zatrzymałam go. Potem jednak zrozumiałam że poczułam to, bo mi uciekł, bo już mnie nie chciał. smile Tak naprawdę nigdy go nie kochałam i bardzo dobrze się stało, że się rozstaliśmy.

24

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
madoja napisał/a:

E tam, lęk przed bliskością. Nie kochałaś go po prostu.
"Czuje sie strasznie zle z tym, ze bylam z nim tyle czasu a wyznalam mu tylko raz swoje uczucie"
Nie wyznawałaś uczuć, bo ich nie było, przestań się tak obwiniać. Podejmowałaś wtedy najlepsze dla siebie decyzje, postępowałaś zgodnie z głosem serca, a ono mówiło "to nie ten".
Moim zdaniem to co poczułaś do niego to przywiązanie/przyzwyczajenie, a nie miłość. Jesteś taka młoda, jeszcze sama się przekonasz że zakochanie czy miłość zupełnie inaczej wyglądają. Nie ma rozkmin z serii "chyba go nie kocham, muszę to zakończyć, bo to bez sensu".
Ty sobie raczej wmówiłaś (na rozum) że go kochasz.

A sam ten facet jest śmieszny. big_smile Pretensje że nie wytrzyma bez seksu, ale gdy już do niego dochodziło to mu nie stawał. To siebie powinien "obwiniać", a nie Ciebie.
Albo teksty że Twoje dziewictwo to brzemię i musiałby być z Tobą do końca życia. I gdzie teraz jego rycerskie poglądy? Rozdziewiczył Cię i poszedł z siną dal.

Właściwie to dawno, dawno temu przeżyłam podobną historię. Kompletnie do faceta nie byłam przekonana, spotykałam się z nim trochę na siłę, ale był dobry dla mnie, więc próbowałam. Jeden jedyny raz wyznałam mu miłość, ale chyba bardziej po to, by przekonać samą siebie. Bo nie byłam pewna.  Myślałam o tym bardziej rozsądkowo, niż emocjonalnie: "lubię go, jest dobry, mogę na nim polegać, chcę dla niego dobrze, no to chyba można powiedzieć że go kocham".
Potem doszłam jednak do wniosku że się z nim męczę, zerwałam z nim, on najpierw szalał, potem znalazł sobie pocieszycielkę i wtedy ja zaczęłam szaleć. Wydawało mi się że na pewno go kocham big_smile, byłam zła na siebie że miałam go kiedyś dla siebie i nie zatrzymałam go. Potem jednak zrozumiałam że poczułam to, bo mi uciekł, bo już mnie nie chciał. smile Tak naprawdę nigdy go nie kochałam i bardzo dobrze się stało, że się rozstaliśmy.

Przede wszystkim wielkie dzieki za odpowiedz big_smile nie mam zamiaru Was wszystkich katowac moimi wątpliwosciami i zadawac glupie pytania ale przynajmniej czegos sie naucze .. nie ukrywam rowniez, ze pomaga mi sie to ogarnąc.

Doszlam w sumie do wniosku jakis czas temu, ze byc moze nie bylam zakochana w nim na początku ale bardzo zauroczona.  Dalam nam jeszcze jedną szanse i wydaje mi sie, ze zaczynalam czuc cos wiecej. Sama juz nie wiem czy to byla milosc czy nie. Jak pytalam znajomych to mowili, ze "przyzwyczajenie" jest po kilku latach wiec to pewnie nie to..a z kolei  "przywiązanie" .. hm chyba zawsze jest w związku ale z drugiej strony my sie bardzo czesto nie widywalismy tazke nie wiem czy to uczucie bylo tylko przywiązaniem..:D
Tylko czy mozna nie darzyc kogos uczuciem i tęsknic, czuc pustke w sobie i myslec bardzo czesto o tej osobie? Zwlaszcza tak dlugi czas po rozstaniu..Czy to nie byla milosc tylko taki psikus i zakochanie przed rozstaniem? Mozliwe, ze nigdy sie tego nie dowiem tongue
Kurde mam nadzieje, ze bedzie tak jak u Ciebie.. i za jakks czas dojde do wniosku, ze dobrze sie stalo tongue

Co do faceta to wiem, smieszne to czasem wszystko bylo. W dodatku o tym wszystkim dowiadywalam sie po kilku miesiącach.. bo nosil to w sobie i sie przejmowal zamiast pogadac o tym ze mną. Chociaz jakbym wiedziala, ze cos go męczy to ciągnelabym go za język..ale coz zachowywal sie jakby bylo wszystko ok. Dopiero przy rozstaniu dowiedzialam sie co go bolalo i jaka ja to "bylam zla". Fakt faktem, ze staral sie bardziej.. ale mogl chociaz porozmawiac ze mna o tym co go boli a nie tłamsic w sobie i wywlec to wszystko przy zakonczeniu znajomosci.

"lubię go, jest dobry, mogę na nim polegać, chcę dla niego dobrze, no to chyba można powiedzieć że go kocham".

Ale wtedy bylas przekonana, ze to milosc ?Bo niektore rzeczy Ci na to wskazywaly tak?

25

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Musisz sobie sama odpowiedzieć na pytanie czy po prostu nie kochałaś czy boisz się bliskości, odpowiedzialności, zobowiązań.

26

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
cichyfacet napisał/a:

Musisz sobie sama odpowiedzieć na pytanie czy po prostu nie kochałaś czy boisz się bliskości, odpowiedzialności, zobowiązań.

Heh jakby to bylo takie proste to bym nie pisala o tym tutaj big_smile

27

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Była między Wami w ogóle jakaś chemia? Czułaś coś takiego?

28

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Pytania o uczucia sa na razie bez sensu. Ona nie wie czy czuje i co czuje jeśli już. Wątpi we wszystko co czuje i co nawet tu napisze. Dlatego nie dowiemy się czy to lęk przed bliskością generalnie, czy tylko w stosunku do tego konkretnego mężczyzny. Jej pierwszy związek, więc porównania brak, ale ten chaos wewnętrzny może jej narobić wielu problemów w życiu. Sprawdzi na 100% kiedy wejdzie w nowy związek. Jeśli będzie powtórka z rozrywki, to już wiadomo.

29

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
cichyfacet napisał/a:

Była między Wami w ogóle jakaś chemia? Czułaś coś takiego?

Oj byla..

30 Ostatnio edytowany przez ann17 (2016-06-16 17:53:38)

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
Klio napisał/a:

Pytania o uczucia sa na razie bez sensu. Ona nie wie czy czuje i co czuje jeśli już. Wątpi we wszystko co czuje i co nawet tu napisze. Dlatego nie dowiemy się czy to lęk przed bliskością generalnie, czy tylko w stosunku do tego konkretnego mężczyzny. Jej pierwszy związek, więc porównania brak, ale ten chaos wewnętrzny może jej narobić wielu problemów w życiu. Sprawdzi na 100% kiedy wejdzie w nowy związek. Jeśli będzie powtórka z rozrywki, to już wiadomo.

No nic.. dzieki za odp tongue eh chaos wewnętrzny.. troche sie przerazilam czytajac to big_smile

31

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Wypisz stwierdzenia dotyczące związku. To co było/nie było na pewno. Oczywiście mówię o uczuciach, a nie rzeczach i zdarzeniach. Jeżeli jesteś w stanie stwierdzić coś, to chaosu nie ma. Śmiem twierdzić na podstawie Twoich postów, że stwierdzeń będzie niewiele.

32

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
Klio napisał/a:

Wypisz stwierdzenia dotyczące związku. To co było/nie było na pewno. Oczywiście mówię o uczuciach, a nie rzeczach i zdarzeniach. Jeżeli jesteś w stanie stwierdzić coś, to chaosu nie ma. Śmiem twierdzić na podstawie Twoich postów, że stwierdzeń będzie niewiele.

Na poczatku duze zauroczenie i poządanie..pozniej oslabienie moich uczuc. Nastepnie znowu silne zauroczenie albo nawet zakochanie ? z poządaniem. No i powoli zaczynala sie rowniez miedzy nami przyjazn. Znowu oslabienie moich uczuc chyba dokladnie po tym jak czulam nacisk z jego strony. Brakowalo tez poządania ale to moze przez spotkania tylko w miejscach publicznych. A na koncu zakochanie. big_smile
Zaraz bedzie "widzisz, sama sobie odpowiedzialas z tą miloscią" ale pisze to czego jestem pewna big_smile

33 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-16 20:16:44)

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Czyli stwierdzasz, że miłość była. Dobra. Była. Na tym zakończmy.
Skoro była, ale się huśtała w zależności od odległości od Misia, to wracamy do punktu wyjścia: lęk przed bliskością.
Nie wychowałaś się w rodzinie dysfunkcyjnej. Ok. Lęk przed bliskością może być jednak również spowodowany wychowaniem w rodzinie nadopiekuńczej. Jak pisałam powodów może być dużo. Teraz poczytaj o tym i potwierdź/zaneguj obecność lęku. W razie wątpliwości zgłoś się. Odbiór big_smile

34

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
Klio napisał/a:

Czyli stwierdzasz, że miłość była. Dobra. Była. Na tym zakończmy.
Skoro była, ale się huśtała w zależności od odległości od Misia, to wracamy do punktu wyjścia: lęk przed bliskością.
Nie wychowałaś się w rodzinie dysfunkcyjnej. Ok. Lęk przed bliskością może być jednak również spowodowany wychowaniem w rodzinie nadopiekuńczej. Jak pisałam powodów może być dużo. Teraz poczytaj o tym i potwierdź/zaneguj obecność lęku. W razie wątpliwości zgłoś się. Odbiór big_smile

Nie stwierdzam tak tongue chyba nigdy tego pewna nie bede i ok na tym koniec. Czytalam juz o tym lęku przed bliskoscia.. wiele rzeczy sie zgadza niestety. Ale pewnie w 100% dowiem sie czy tak jest podczas 2 zwiazku tak jak juz pisalas ;D

35

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Zauroczenie, pożądanie, zakochanie, ale nie miłość lol
Kobito lęk przed bliskością masz z pieczątką ode mnie i podpisem big_smile
Zanim się wpakujesz w kolejny związek możesz nad tym zacząć pracować.

36

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
madoja napisał/a:

E tam, lęk przed bliskością. Nie kochałaś go po prostu.
"Czuje sie strasznie zle z tym, ze bylam z nim tyle czasu a wyznalam mu tylko raz swoje uczucie"
Nie wyznawałaś uczuć, bo ich nie było, przestań się tak obwiniać. Podejmowałaś wtedy najlepsze dla siebie decyzje, postępowałaś zgodnie z głosem serca, a ono mówiło "to nie ten".
Moim zdaniem to co poczułaś do niego to przywiązanie/przyzwyczajenie, a nie miłość. Jesteś taka młoda, jeszcze sama się przekonasz że zakochanie czy miłość zupełnie inaczej wyglądają. Nie ma rozkmin z serii "chyba go nie kocham, muszę to zakończyć, bo to bez sensu".
Ty sobie raczej wmówiłaś (na rozum) że go kochasz.

A sam ten facet jest śmieszny. big_smile Pretensje że nie wytrzyma bez seksu, ale gdy już do niego dochodziło to mu nie stawał. To siebie powinien "obwiniać", a nie Ciebie.
Albo teksty że Twoje dziewictwo to brzemię i musiałby być z Tobą do końca życia. I gdzie teraz jego rycerskie poglądy? Rozdziewiczył Cię i poszedł z siną dal.

Właściwie to dawno, dawno temu przeżyłam podobną historię. Kompletnie do faceta nie byłam przekonana, spotykałam się z nim trochę na siłę, ale był dobry dla mnie, więc próbowałam. Jeden jedyny raz wyznałam mu miłość, ale chyba bardziej po to, by przekonać samą siebie. Bo nie byłam pewna.  Myślałam o tym bardziej rozsądkowo, niż emocjonalnie: "lubię go, jest dobry, mogę na nim polegać, chcę dla niego dobrze, no to chyba można powiedzieć że go kocham".
Potem doszłam jednak do wniosku że się z nim męczę, zerwałam z nim, on najpierw szalał, potem znalazł sobie pocieszycielkę i wtedy ja zaczęłam szaleć. Wydawało mi się że na pewno go kocham big_smile, byłam zła na siebie że miałam go kiedyś dla siebie i nie zatrzymałam go. Potem jednak zrozumiałam że poczułam to, bo mi uciekł, bo już mnie nie chciał. smile Tak naprawdę nigdy go nie kochałam i bardzo dobrze się stało, że się rozstaliśmy.

Co do tej historii to nie do konca mialam to samo.. nie męczylam sie z nim i po pewnym czasie nie myslalam juz o zakonczeniu tego zwiazku. "Szalec" zaczęlam jeszcze przed zerwaniem aby to sie nie stalo. A na pewno nie po tym jak zacząl spotykac sie z kims innym hmm

37 Ostatnio edytowany przez ann17 (2016-06-16 22:21:42)

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
Klio napisał/a:

Zauroczenie, pożądanie, zakochanie, ale nie miłość lol
Kobito lęk przed bliskością masz z pieczątką ode mnie i podpisem big_smile
Zanim się wpakujesz w kolejny związek możesz nad tym zacząć pracować.

Bede sie starac cos zmienic i nie popelniac tych samych blędow. Staram sie od jakiegos czasu o nim zapomniec ale jest cięzko. Są mysli czy go odzyskac.. ale sił brak.. w dodatku nawet jakbym spotykala sie z nim w czysto kolezenskich stosunkach to chyba psychika by mi siadla przez to. Wystarczylo kilka sekund przy nim i tydzien z glowy big_smile hmm i ciekawi mnie jeszcze jedno..  czy ta dziewczyna, ktora sie teraz pojawila to mozliwe, ze jest tylko pocieszeniem? No coz..nigdy sie pewnie tego nie dowiem ale przyznam, ze zdziwilo mnie to bardzo.. bo po co sie pchac tak szybko w kolejny zwiazek? Zwlaszcza, ze tak bardzo chcial odpocząc po tej znajomosci..

38

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
ann17 napisał/a:
Klio napisał/a:

Zauroczenie, pożądanie, zakochanie, ale nie miłość lol
Kobito lęk przed bliskością masz z pieczątką ode mnie i podpisem big_smile
Zanim się wpakujesz w kolejny związek możesz nad tym zacząć pracować.

Bede sie starac cos zmienic i nie popelniac tych samych blędow. Staram sie od jakiegos czasu o nim zapomniec ale jest cięzko. Są mysli czy go odzyskac.. ale sił brak.. w dodatku nawet jakbym spotykala sie z nim w czysto kolezenskich stosunkach to chyba psychika by mi siadla przez to. Wystarczylo kilka sekund przy nim i tydzien z glowy big_smile hmm i ciekawi mnie jeszcze jedno..  czy ta dziewczyna, ktora sie teraz pojawila to mozliwe, ze jest tylko pocieszeniem? No coz..nigdy sie pewnie tego nie dowiem ale przyznam, ze zdziwilo mnie to bardzo.. bo po co sie pchac tak szybko w kolejny zwiazek? Zwlaszcza, ze tak bardzo chcial odpocząc po tej znajomosci..

Nie zaprzątaj sobie tym głowy. Ludzie mówią różne rzeczy pod wpływem chwili. Po prostu ją spotkał, może ona była bardziej doświadczona, pociągnęła za sznurki już na luzie, bez żadnych bolączek i tak się stało jak się stało. Może on jest prostym gościem z prostymi potrzebami (to nie jest w sumie nic złego), więc gdy się zdarzyła panna, która wszystkie je spełnia, po prostu poszedł do niej. Wiem, że fajnie by było, gdyby przeżywał "żałobę", ale nie każdy tak ma.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

39

Odp: Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia
ann17 napisał/a:
Klio napisał/a:
ann17 napisał/a:

Tak wlasnie bylo.. Poza tym nie wyobrazam wyznac komus milosci i po 3 miesiacach stwierdzic, ze mi "przeszlo" tak jak to moj ex zrobil. Dla mnie wyznanie milosci jest bardzo duzym zobowiązaniem.

Ale Ty zrobiłaś dokładnie to. W wakacje wyznałaś mu miłość, a po wakacjach chciałaś z nim zerwać. Nie wyobrażasz sobie, a to zrobiłaś. Wyznanie miłości okazało się być nie aż tak wielkim zobowiązaniem...
Jeżeli odczuwasz lęk przed bliskością, to obawa przed deklaracjami i zobowiązaniami jest w pakiecie.

A zakochanie to to samo co milosc? Wyznalam mu, ze sie w nim zakochalam w wakacje. Nie planowalam z nim zrywac po wakacjach.. pierwszy raz od dluzszego czasu zaczynalam tracic te wątpliwosci.. ale im bardziej naciskal tym bardziej sie balam. Wydaje mi sie, ze uczucie wtedy bylo tylko chyba chcialam zerwac ze strachu. No nic..chyba rzeczywiscie mam lęk przed bliskoscia tongue

No nie wiem. Ale możesz mylić emocje z uczuciami. Nie wiem jak na to wpływa lęk przed bliskością ale sama miłość to uczucie, które jest podstawą więzi między ludźmi, którzy ze sobą po prostu przebywają, myslą o sobie, dbają o siebie i pewnie też z tej bliskości.

Kocham np. przyjaciela z dzieciństwa, potrafimy się na chwilę przytulić, poklepać po plecach. A spędziliśmy razem mnóstwo czasu. Obecnych przyjaciół już tylko lubię. Żonę kocham, też ma znaczenie to, że jest matką moich dzieci (dla mężczyzny to ważne), inna kobieta może mnie zauroczyć, zafascynować ale nie spędzając z nią czasu, nie budując czegoś konstruktywnego, otwartego a nie ukrytego, nie będzie to miłość. Będzie to raczej schemat emocjonalno-uzależnieniowy (podaje to dla przykładu). Bo miłość jest spokojna i niesie ze sobą spokój. A kiedy kocham to nie ranię partnera, także swoimi wątpliwościami i raniącymi go wynurzeniami.

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zerwanie, smutek i wyrzuty sumienia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018