netkobietyWszystkie działy
Samotność

Samotność

19 odpowiedzi4 632 wyświetleniazałożony przez blebleble, 08.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotność

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Samotność

...Trochę poczytałam i widzę , że zdecydowanie młode osoby tutaj goszczą....samotność...jest okropna ...Byłam pewna  , że temat bardziej dotyczy kobiet w moim wieku (mam 49 lat). Jestem mężatką od prawie 24 lat, dzieci już dorosłe , a z mężem nie odzywamy się od maja. Przechodzimy koło siebie i nic...Sprzątam , gotuję chodzę do pracy. Od jakiegoś czasu JEMU już nie piorę i nie śpimy w wspólnej sypialni. Zmuszeni jesteśmy dzielić się samochodem (niestety), czasami też zmuszeni jesteśmy  razem nim jeździć (oczywiście w ciszy). Próbowałam coś mówić , prowokować do rozmowy , wytykałam jego nieróbstwo(wraca z pracy i kładzie się z pilotem, wieczorem zmienia kanapę telewizyjną na łóżko nocne i tak codziennie). Przez całe małżeństwo to ja decydowałam o wszystkim , podejmowałam decyzje , sprzątałam samochód , sprzedawałam samochód , kupowałam samochód, załatwiałam kredyt na pralkę , kredyt na mieszkanie , chodziłam na wywiadówki , sprzątałam w garażu , organizowałam spotkania dla naszych znajomych , rodziny itp. Po prostu wszystko...zrobiłam z niego niedorajdę i teraz czeka na kanapie , aż mi przejdzie ...ale mi nie przejdzie ,mam dosyć...Oczywiście ON wie o co mi chodzi, zawsze o tym mówiłam i prosiłam żeby powiedział co ma zmienić w sobie i za każdym razem pytałam go:" -Proszę powiedz co ja robię źle, co chciałbyś we mnie zmienić ?" Jego odpowiedź brzmiała : nic nie zmieniaj dla mnie wszystko jest ok. Jasno mówiłam i mówię co oczekuję od niego.. więcej inicjatywy , nigdy nie czułam , że jestem jemu potrzebna , nigdy nie miałam w nim wsparcia ( przykład : na początku małżeństwa jadąc samochodem złapałam gumę , oczywiście dzwonię do niego o pomoc...a ON daj sobie radę sama ...i tak już zostało , próbowałam jeszcze kilka razy , ale zawsze tak samo się kończyło , więc musiałam wziąć sprawy w swoje ręce...).od maja już zrobiły się zaległości : pralka popsuta , kafle odpadają , kanaliza zapchana...itp brak mojej inicjatywy...zaraz wszystko się rozleci...Coś muszę zrobić ...brak mi odwagi i moje łzy nikogo nie obchodzą. Moje oczy same już płaczą już przyzwyczajone są do łez i płaczą same...naprawdę

2

Odp: Samotność

Ten facet to zwyczajny nygus. "Kanapowców" powinno się jakoś cywilizować. Mojemu muszę nawet pilot podać, bo nie chce mu się po niego wstać. Zaczynam się martwić, bo w moim małżeństwie dzieje się podobnie. Co prawda nie tak drastycznie ale być może to kwestia czasu. Jestem po ślubie dopiero 2 lata więc pewnie wszystko przede mną. Takie mijanie się i życie obok siebie potrafi wykończyć. Też to przechodzę i nie jest lekko.

3 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-01-08 14:10:51)

Odp: Samotność

Nie płacz, szkoda twoich oczu smile
Nie prawda, nie goszczą tu same młode osoby, są netkafejki, gdzie można się zakumplować z rówieśnikami. Samotność samotności nierówna. Poczytaj watki "dlaczego zdradzani są głupi" i "grupa wsparcia dla kochających za bardzo". Tam też są osoby samotne w różnym wieku i niektóre w nieudanych związkach.
Co do twojego problemu to trudno się dziwić, że twojemu mężowi nie zależy na żadnych zmianach - stworzyłaś mu raj na ziemi, zero problemów, każdy by tak chciał. Po CO MU jakieś zmiany jak ma wszystko podetknięte pod nos. A że Ty nie jesteś nieszczęśliwa to też nie jego problem. To twój problem. Więc....może spróbuj coś z nim zrobić. Żeby się już więcej nie UNIESZCZĘŚLIWIAĆ?
Tylko nie zakładaj, że to męża możesz zmienić (tego się nie uda) - zmienić musisz siebie - dla własnego dobra big_smile

4 Ostatnio edytowany przez blebleble (2011-01-08 20:28:17)

Odp: Samotność

...Dzięki...już mi troszkę lepiej , że mogłam się wygadać i ktoś mnie "wysłuchał" i wie o co mi chodzi...trudne decyzje przede mną...
   Maja85 jeżeli po dwóch latach małżeństwa podajesz pilota ...to co będzie po dwudziestu czterech ? Nie rób tego błędu co ja nie bądź Matką Teresą...widzisz gdzie mnie to doprowadziło ...

5

Odp: Samotność

Trudne decyzje przede mną...ale jakie ...nie mam pojęcia ...co radzicie ?  sad

6

Odp: Samotność
blebleble napisał/a:

Maja85 jeżeli po dwóch latach małżeństwa podajesz pilota ...to co będzie po dwudziestu czterech ? Nie rób tego błędu co ja nie bądź Matką Teresą...widzisz gdzie mnie to doprowadziło ...

Nie ja nauczyłam męża takiego lenistwa tylko teściowa. Dla niego to jest oczywiste. W końcu od tego jest żona (zwłaszcza bezrobotna jak ja). Pracuję nad nim i choć nie jest łatwo, malutkie postępy są.

7

Odp: Samotność

Obserwując znajome koleżanki czy kobiety z rodziny ...w większości , które miały "lewe rączki" to ich faceci je wspomagali we wszystkich działaniach w domu... tych najbardziej banalnych...Ja, zawsze patrzyłam na nie jak na niewydarzone leniwe kobity...a to one miały racje. Ich mężowie są przy nich , szanują je , razem wyjeżdżają , wychodzą na spacery ...Ja na spacerze z mężem ... zapomnij ,,,chyba , że wyciągnęłam go na siłę . Wyjazd wspólny następował  dopiero po kłótniach i szantażach... już jak wrócił był zadowolony, ale wyciągnąć - tragedia. Jego inicjatywy nigdy nie było !!!! Miłość zasłania wszystko...Mam dwie córki i już teraz je uczę żeby udawały "leniwe"  , żeby udawały że boli je głowa żeby ich chłopcy uczestniczyli w tym co robią...niestety obserwuję moją starszą córkę, to  wypisz wymaluj jak ja, aktywna do bólu: posprząta , ugotuje , zaśpiewa, zatańczy ...a on stoi i patrzy ...czeka ( a szkoda bo fajny chłopak i zrobi się taki sam jak mój mąż - kanapowiec). Dziewczyny jak jeszcze możecie to aktywizujcie swoich chłopaków , póki jeszcze czas...u mnie już niestety pozamiatane...

8

Odp: Samotność

Szkoda , że nie chcecie pomóc , przegadać...widzę czytacie i co, mój problem to nie problem...a może każda tak ma na codzień i wymyślam?

9

Odp: Samotność

To nie to, że to nie problem. Tylko tu trudno cokolwiek doradzić smile Skoro przez całą wieczność tak było to jak to teraz zmienić? Twój pan w życiu nie zrezygnuje z dobrodziejstw którymi go obdarzasz. Tobie może pomóc psycholog, ja osobiście czuję się bezsilna ;(
Jedyne co mi przychodzi do głowy to może pogoń tego "fajnego" chłopaka córki i mu sama powiedz: no co tak stoisz, pomóż dziewczęciu - z pięknym uśmiechem na twarzy big_smile

10

Odp: Samotność

no ja mogę z tobą przegadać.... ale też nie wiem jak ci pomóc...

też jestem prawie 24 lata po ślubie, też wzięłam na siebie większość obowiązków, też ubolewam nad tym, że są takie kobity co je mąż we wszystkim wyręcza.... ale ja lubię być sama w domu, nałogowo czytam, buszuję po necie, śpiewam w chórze, chodzę na babskie wieczory, mam dużo zajęć.... jakoś leci

tak jak zajmujesz się mężem, teraz zajmij się sobą - codziennie dla siebie zrób jedną fajną rzecz (kąpiel, maseczkę, spacer, fitness, itp)

mężowi ze słowami: "kochanie ty w tym domu nosisz spodnie" daj kartkę z rzeczami do zrobienia, uśmiechnij się i wyciągnij córkę na areobik smile

pozdrawiam cię i trzymam kciuki

11

Odp: Samotność
katbe napisał/a:

no ja mogę z tobą przegadać.... ale też nie wiem jak ci pomóc...

też jestem prawie 24 lata po ślubie, też wzięłam na siebie większość obowiązków, też ubolewam nad tym, że są takie kobity co je mąż we wszystkim wyręcza.... ale ja lubię być sama w domu, nałogowo czytam, buszuję po necie, śpiewam w chórze, chodzę na babskie wieczory, mam dużo zajęć.... jakoś leci

tak jak zajmujesz się mężem, teraz zajmij się sobą - codziennie dla siebie zrób jedną fajną rzecz (kąpiel, maseczkę, spacer, fitness, itp)

mężowi ze słowami: "kochanie ty w tym domu nosisz spodnie" daj kartkę z rzeczami do zrobienia, uśmiechnij się i wyciągnij córkę na areobik smile

pozdrawiam cię i trzymam kciuki

Doskonale powiedziane, a znajoma mi mówiła, że jeśli facet należy do tzw. "Kanapowców", to kobieta powinna zacząć interesować się sobą i sama się rozwijać, jak Kanapowiec nie dostanie obiadu i nie będzie miał posprzątane, a w dodatku nie zastanie żony w domu to się zacznie zastanawiać i może się zmieni, więc KATBE ma rację w 100%

12

Odp: Samotność

....Samotność ...to nie koniecznie siedzenie samej w domu...ze mną jest inaczej... chodzę na aerobik , jogę , basen spotykam się z koleżankami  jednak jestem samotna. Jestem wśród wielu ludzi , ale nie ma koło mnie osoby bliskiej , najbliższej ...pustka...Dzieci wiadomo mają swoją bajkę. Wiem , że muszę wychodzić , żeby nie wpaść w depresję i wychodzę. Jadę samochodem płaczę , w domu płaczę , w pracy same oczy znowu płaczą...Ktoś pyta co się dzieje...odpowiadam, że przyczepiło się jakieś zapalenie spojówek  i dalej oczy same płaczą ... i jestem wściekła na siebie , że byłam taka głupia przez tyle lat. Dojrzewam , żeby się rozwieść. Kilka razy buntowałam się i chciałam się wyprowadzać i ( zdarzyło mi się dwa razy), zawsze wracałam i z ulgą oddychałam jak byłam już z powrotem na swoich "starych śmieciach" . Po powrocie do domu ,nawet jeden dzień nie był inny, lepszy ...nawet nie próbował ( mój mąż oczywiście) się zmieniać , bo po prostu znowu dwoiłam się i troiłam ( IDIOTKA !) , żeby było cudownie; (oczywiście moim zdaniem) ciasto , sałatka itp. ..Chyba oczekuję od WAS słÓw: DZIEWCZYNO ROZWIEDŹ SIĘ , NA CO CZEKASZ ?
     Więc czekam.. MY kobiety...mamy przechlapane , jesteśmy za dobre dla swoich facetów !!!

13

Odp: Samotność
blebleble napisał/a:

....Samotność ..... MY kobiety...mamy przechlapane , jesteśmy za dobre dla swoich facetów !!!

Dla pocieszenia powiem Ci, że bywa też odwrotnie smile
Nie rozumiem co Ci da rozwód, chyba adrenalinę głównie? Chodzi o to by nim wstrząsnąć i spędzić z tej kanapy? Sam rozwód nie pomoże. Bo wątpię aby korowody z sądami i podziałami majątku tak Cię pociągały smile
Natomiast niepokoi mnie, że ciągle płaczesz - ewidentnie prosta droga do depresji. Czy byłaś u psychologa? Poza wszystkim innym pomoże Ci się zastanowić czy to, że się rozwiedziesz nie sprawi, że będziesz jeszcze bardziej samotna. Bo nawet "pies" na kanapie nie będzie czekał na twój powrót - pusty dom tylko! To ma być lekarstwo na samotność? Zastanów się. Wizyta u psychologa to żaden wstyd smile

14

Odp: Samotność

na początku mojego małżeństwa nawet zdejmowałam mężowi skarpetki ja pracowałam na 1 etacie on na 2, więc czułam się winna i wiesz co wcale nie było dobrze, pózniej sama wychowywałam dwie córki bo byłam w domu.
Gdy pracowałam na etacie mając dwie córki, które trzeba wyprawić do szkoły i roczny kurs a w brzuszku  trzecie dzieciątko i zaczełam mieć krwotoki odpuściłam choć szkoda,że dopiero pod koniec ciązy. e
Już nie zrywam się w sobote rano nawet gdy mąż idzie do  pracy, nie robie kanapek.
W zamian za to gdy mój facet jest w domu dostaje rano pyszny omlet i kawę do łużka.
Pozwoliłam mu na pomaganie

15

Odp: Samotność

Płaczę , bo jestem samotna...płaczę , że nie chce się mojemu mężowi zapytać jak zaradzić całej głupiej bezsensownej sytuacji,że nie chce jemu się  z tym  coś zrobić , widzi mnie zapłakaną i przechodzi koło mnie jak koło mebla, że nie chce się choć troszeczkę postarać , pomóc , że nie chce ze mną być na dobre i na złe , że nie chce  wyczyścić kanalizy czeka aż wezwę ja szambonurka , pójść na spacer , pojechać na rodzinną wycieczkę...nie ma nic.... jest kanapa...pilot ...coca cola i fajki... i walące się sprawy... niedługo na łeb mu spadnie dach a on spojrzy na mnie zdziwionym wzrokiem , że jeszcze nic z tym nie zrobiłam... on czeka aż z powrotem wezmę się do roboty w cudzysłowiu oczywiście , bo  co do codziennych obowiązków to wykonuję nadal ...tylko męskie porzuciłam ( naprawy , modernizacje i takie tam...). To prawda - rozwód...  chcę nim wstrząsnąć i muszę to zrobić ...bo już moje ble ble ble nie pomaga...może nie rozwód w takim razie tylko nie wiem ...może wyprowadzka...podział majątku tak na straszaka... Czy zadziała ? Coś muszę zrobić tylko co będzie skuteczne? ( Dobrze że go nie znacie , bo już na dzień dobry byłabym przegrana...w towarzystwie bryluje uwodzi , tańczy śpiewa i podskakuje ...wszystkie kobitki wzdychają i są wniebowzięte...zazdroszczą mi , że mam takiego skarba w domu !!!! ...a jak w domu ...to już wiecie...zresztą na każdej imprezie jest tak samo pierwszy taniec ze mną , a później już go nie ma...ale to już po 24-latach małżeństwa mnie nie za bardzo interesuje , mam swoich znajomych i radzę sobie...tylko chodzi o fakty w domu niedorajda na zewnątrz Superman- Batman ( hi hi hi ale mnie to rozśmieszyło ...żeby widział co o nim piszę to chyba wstałby z tej kanapy - został zdemaskowany hi hi hi
      ...albo założę stowarzyszenie - Jak walczyć z kanapowcami ? hi hi hi

16

Odp: Samotność

K ochana jak był czytała nasz zyciorys tylko ze mój jeszcze sobie popija ,no ale bez awantór ,ale dzis zobaczyłam że podbiera mi pieniądze to już  żle ale długopy  sie zastanawialam co dalej weszła w profil randkowy aby sobie popisac i tam poznałam kilku panow piszę z nim a z jednym z mojego miasta chodzimy na spacery do kina i razem robimy zakupy podjechac i isc ze mna na spacer z psem moim bo mój mąż nie chce widzieć jak ja się  ,jest ciepły miły jak sie żle czulam a piszemy sobie na ga-ga  wejdz w jakis portal  nie trzeba duzo aby z kims sobie popisać nie trzeba spotkan ale jest łatwiej  prosze może podasz swojego mejla bo nie lubie pisać tyle o swoich sprawach a na poczte możemy o ile masz ochotę  pozdrawiam

17

Odp: Samotność
blebleble napisał/a:

Płaczę , bo jestem samotna...płaczę , że nie chce się mojemu mężowi zapytać jak zaradzić całej głupiej bezsensownej sytuacji,że nie chce jemu się  z tym  coś zrobić , widzi mnie zapłakaną i przechodzi koło mnie jak koło mebla, że nie chce się choć troszeczkę postarać
co do codziennych obowiązków to wykonuję nadal ...tylko męskie porzuciłam ( naprawy , modernizacje i takie tam...). To prawda - rozwód...  chcę nim wstrząsnąć i muszę to zrobić ...bo już moje ble ble ble nie pomaga...może nie rozwód w takim razie tylko nie wiem ...może wyprowadzka...podział majątku tak na straszaka... Czy zadziała ? Coś muszę zrobić tylko co będzie skuteczne?
      ...albo założę stowarzyszenie - Jak walczyć z kanapowcami ? hi hi hi

Jeśli chodzi o wstrząśnięcie małżonkiem - to czarno to widzę, ale.... kto nie ryzykuje, nie jedzie. Może zamiast rozwodu załóż sprawę o separację? Szybciej, prościej i sytuacja odwracalna w razie skuteczności wstrząsu big_smile Zyskasz rozdzielność majątkową a możesz również w tej samej sprawie wnieść wniosek o mediacje, w których zażądasz określenia konkretnego sposobu, w jaki on będzie zobowiązany do zaspokajania potrzeb rodziny. To by załatwiało sprawę określenia jego obowiązków związanych z naprawami etc. Dobry pomysł?

18

Odp: Samotność

Jeśli chodzi o wstrząśnięcie małżonkiem - to czarno to widzę, ale.... kto nie ryzykuje, nie jedzie. Może zamiast rozwodu załóż sprawę o separację? Szybciej, prościej i sytuacja odwracalna w razie skuteczności wstrząsu big_smile Zyskasz rozdzielność majątkową a możesz również w tej samej sprawie wnieść wniosek o mediacje, w których zażądasz określenia konkretnego sposobu, w jaki on będzie zobowiązany do zaspokajania potrzeb rodziny. To by załatwiało sprawę określenia jego obowiązków związanych z naprawami etc. Dobry pomysł?


...Chyba dobry pomysł..tylko się zabrać...najbardziej podoba mi się podoba podział obowiązków...

19

Odp: Samotność
tosi31 napisał/a:

K ochana jak był czytała nasz zyciorys tylko ze mój jeszcze sobie popija ,no ale bez awantór ,ale dzis zobaczyłam że podbiera mi pieniądze to już  żle ale długopy  sie zastanawialam co dalej weszła w profil randkowy aby sobie popisac i tam poznałam kilku panow piszę z nim a z jednym z mojego miasta chodzimy na spacery do kina i razem robimy zakupy podjechac i isc ze mna na spacer z psem moim bo mój mąż nie chce widzieć jak ja się  ,jest ciepły miły jak sie żle czulam a piszemy sobie na ga-ga  wejdz w jakis portal  nie trzeba duzo aby z kims sobie popisać nie trzeba spotkan ale jest łatwiej  prosze może podasz swojego mejla bo nie lubie pisać tyle o swoich sprawach a na poczte możemy o ile masz ochotę  pozdrawiam

..Nie wiem czy tego potrzebuje...jeden facet to dużo kłopotów...a kilku? ...ale napisać możesz...zapraszam email:alkakowalska@wp.pl

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotność

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026