Jeśli chodzi o wolność w związku, to chyba nie jestem szczególnie wymagająca
Na pewno nie jestem typem kobiety niezależnej i nie chciałabym być. Oczywiście nie pozwalam się tak w stu procentach kontrolować, muszę mieć jakąś własną przestrzeń. Lubię spotykać się ze znajomymi i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój mąż miałby jakoś ingerować w te kontakty. Nie lubię kiedy mąż wymaga ode mnie czegoś czego ja nie chcę zrobić. Lubię mieć czas dla siebie i nie chcę żeby mi go gospodarował. Całkowitą dowolność mam również w wyborze pracy, studiów itp.
Jeśli chodzi natomiast o kontakty z innymi ludźmi, to staram się być raczej niezależna. Rzadko proszę o pomoc, nie wyobrażam sobie np. prosić znajomych o pożyczkę. Nie lubię być uzależniona w jakikolwiek sposób od innych i nie lubię też kiedy ktoś uzależnia się ode mnie.
Z takich bardziej błahych spraw, to nie lubię gdy ktoś się spóźnia na umówione spotkanie, albo w ostatniej chwili je przekłada - nie dość, że straciłam czas w danym momencie, to muszę jeszcze wygospodarować czas kiedy indziej. Nie lubię kiedy kogoś zapraszam do mnie a ten się zastanawia dwa tygodnie przez co nie wiem "na czym stoję". Nie lubię kiedy ktoś obarcza mnie jakimś obowiązkiem nie zastanawiając się czy mam na to ochotę i czas, np. ostatnio koleżanka napisała mi sms żebym przywiozła jej na uczelnie jakąś książkę (z jej domu), bo jej zapomniała. Nie była to prośba tylko polecenie, po czym wyłączyła telefon i nie mogłam się z nią skontaktować. Książki nie zawiozłam, bo nie mogłam. Oczywiście koleżanka się obraziła...