Nie wiem czy dobry dział na mój post wybrałam, jeśli nie to proszę o przeniesienie:)
Tak sobie myślałam ostatnio nad zauroczeniem/zakochaniem aż postanowiłam napisać ten wątek i jestem ciekawa waszych odpowiedzi.
Rozważna czy Romantyczna?
Na waszej drodze staje mężczyzna, znacie się dobrze z widzenia,przyglądacie się sobie,widzisz,że on też jest zainteresowany lub jest to jakaś 'lekka' znajomość.Z dnia na dzień co raz częściej o nim myślicie i pragniecie go poznać bliżej.Zaczynacie odliczać czas do waszego następnego 'spotkania'...ale on :
a) nagle, zupełnie znika z horyzontu...długo go nie widziałyście,myślicie co mogło się stać aż pewnego dnia jedziecie np.samochodem i widzicie znajomą postać..tak! to On!!
lub
b) ma zniknąć np. wyjechać, a wy o tym wiecie bo jakoś tam się znacie (np.macie wspólnych znajomych, którzy o tym wspomnieli)
Jak myślicie drogie netkobietki co byście zrobiły w tych obu przypadkach kiedy serce stuka jak szalone?- Zatrzymałybyście samochód i pobiegły w jego stronę czy odpuściły nawet jeśli wiedziałybyście ,że ma wyjechać i być może nigdy się nie spotkacie(jak w tym drugim przypadku)
Ja, znając siebie, wiem,że odpuściłabym.Od razu włącza mi się myślenie, a co będzie dalej?Jakie będą konsekwencje. Przypuszczam,że nie miałabym odwagi podjąć takiego 'ryzyka'.Jestem rozważna chyba aż za bardzo:P
A jak jest u Was?:) Wiem,że opisane przeze mnie sytuacje trącają trochę scenami jak z taniego filmu romantycznego, ale to tak dla zobrazowania no i nie mam na myśli faceta,którego pierwszy raz na oczy widzicie,nie nie... po prostu macie to przekonanie,że ten mężczyzna nie jest wam obojętny...