Drogie Netkobiety!
Od dłuższego czasu chodzi mi ten temat po głowie i chciałabym zapoczątkować dyskusję tym samym poznać Wasze zdanie.
Wiele się mówi i pisze o wielkiej, prawdziwej miłości, o "tym jedynym" itp. itd. Każda z nas, zapewne chciałaby mieć partnera, który zapewni jej bezpieczeństwo i stabilność, ale też miłość i uniesienia do końca życia.
A co z małżeństwem, które zapewni przetrwanie?
Oglądałam ostatnio program o tym jak Amerykanie jeździli do Odessy (Ukraina) w poszukiwaniu "dobrej żony". Byli to mężczyźni po 40, dobrze sytuowani, zwykle bogaci lub bardzo bogaci. Abstrahując od całej fabuły programu zastanowiła mnie jedna sytuacja. Otóż była tam kobieta, mężatka, miała kilkuletnią córkę. Była tłumaczką z angielskiego w związku z tym mogła się dogadać z tymi Amerykanami, ale też zapewne nie miała złej pracy tam na miejscu.
Pod koniec programu było napisane, że ta tłumaczka pojechała do stanów do jednego z tych facetów, których poznała, po czym rozwiodła się ze swoim mężem, zabrała córkę i przeprowadziła się do niego, a niedługo mieli wziąć ślub.
Moje pytanie jest takie, czy małżeństwa dla pieniędzy powinny być tak szykanowane? Czy ten pierwotny instynkt jaki jeszcze posiadamy, który każe tym kobietom przetrwać więc one robią co mogą by tak się stało, jest zły?
Takie zachowanie kojarzy mi się z lwicą, która przymila się do lwa, który właśnie zagryzł jej lwiątka, a przymila się tylko dlatego, bo wie, że on zapewni jej lepszą ochronę i potomstwo.
Czy byłybyście w stanie wyjść za mąż nie z miłości, ale za kogoś, kto zapewni Wam godne życie i będziecie miały pewność, że Wasze dzieci, dzięki temu małżeństwu będą miały na pewno o wiele lepszy start w życiu?