netkobietyWszystkie działy
Psychologia

muszę wybrać rodzina lub ukochany

28 odpowiedzi8 251 wyświetleńzałożony przez codalej2507, 02.12.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » muszę wybrać rodzina lub ukochany

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Witam,
Mam dość skomplikowaną sytuację. Mam 21 lat, studiuję. Z moim chłopakiem znamy się dwa lata, od pół roku jesteśmy razem. Niestety on ma żonę (jest w trakcie rozwodu) i dziecko. Mimo to świetnie się dogadujemy, bardzo go kocham jest dla mnie całym światem i jestem pewna, że i on kocha mnie. Jednakże moi rodzice kompletnie nie akceptują mojego związku. Każą mi wybrać albo on albo oni. Postępując wobec mnie bardzo niesprawiedliwie narzucają mi swoją wolę, szantażując mnie emocjonalnie. Tata ma raka, nie chcę zranić rodziców, przecież dali mi tak wiele, kocham ich, to wspaniali ludzi, którzy tylko nie znoszą sprzeciwu, jest dobrze dopóki postępuje się zgodnie z ich wolą. Jak im się sprzeciwić to już robi się afera.
W tej chwili postawili mi ultimatum albo zostawię chłopaka, bez którego nie potrafię żyć, albo stracę ich, bez nich też nie potrafię żyć. Choć po ostatnich wydarzeniach to naprawdę gdyby nie taty choroba to chyba bym wybrała chłopaka. Proszę o jakąś poradę wiem że muszę sama zdecydować ale naprawdę nie wiem co robić to dziwne, że mając 21 lat rodzice chcą za mnie decydować we wszystkim co robię, z kim się spotykam i ogólnie wszystko zgodnie z ich wolą. Choć rozumiem to że chcą dla mnie dobrze to jednak uważam że tym razem nie mają racji.
Jestem już w kompletnym dołku psychicznym, proszę o odpowiedź

2

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Rodzice chcą Cię chronić i nie ma w tym nic dziwnego, bo jesteś jeszcze bardzo młoda. Poczekaj do tego rozwodu, może wtedy zmienią zdanie. smile A tak poza tym, jesteś pewna tego rozwodu? Nie jest to czasem mydlenie oczu?

3

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

jestem pewna że nie jest z tą dziewczyną, już od dłuższego czasu nie mieszkają razem. Nie jest to też mydlenie oczu, przynajmiej nie mam powodu by w to wątpić. Tylko że wiem że moi rodzice nigdy go nie zaakceptują nawet po rozwodzie,  doszło do tego że  nawet mój brat groził mi że zniszczy mojego chłopaka a potem mnie jeśli nadal ze sobą będziemy wszystko jest strasznie skomplikowane. Mało brakowało a doszło by między nimi do rękoczynu. Dlatego zaczynam wątpić w słuszność tego co robi moja rodzina

4

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Nikt nie ma prawa Cię szantażowań emocjonalnie. To jest przemoc psychiczna, która niekiedy jest o wiele gorsza od tej fizycznej, bo tu siniaki nie znikają tak łatwo.
I nie wydaje mi się, że rodzice chcą chronić swoje dziecko stosując przemoc, jaka by ona nie była.

Napiszę też, że na początku pomyślałam podobnie jak Anhedonia, że może on Cię jakoś 'zwodzi' z tym rozwodem, więc dobrze, że rozwinęłaś ten temat, trochę to jaśniej wygląda.

A mogę wiedzieć jak Twoi rodzice argumentują fakt, że sobie nie życzą abyś spotykała się z tym mężczyzną? bo co? bo żonaty? bo starszy o Ciebie?
I jeszcze jedno pytanie, czy poznałaś go już jak był w separacji z żoną czy się do tego przyczyniłaś?

A groźby brata można zawsze zgłosić na policję.

5

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

1. Rodzice chronią Cię. Może chodzi im o to, że skoro zostawia żonę i córkę, to Ciebie również może tak zostawić.
2. Jednak nie mają prawa Cię szantażować. Jesteś osobą dorosłą. Mogą nie tolerować Waszego związku, Twojego chłopaka, jednak jesteś ich córką i winić Cię za uczucie nie mogą.
3. Skończyły się czasy gdy rodzice wybierali męża dla swojej córki.

Poprostu musisz z nimi porozmawiać, że mimo wszystko oni nadal są dla Ciebie ważni i nie zmieni się Twoja miłość do nich. Powiedz, że swojemu ukochanemu ufasz i kochasz go oraz że masz pewność ( mam nadzieję, że masz ), że on także Cię kocha. A tak w ogole... czy oni go znają? Przedstawiłaś go im? Bo jeśli oni go nienawidzą nie znając go to ja nie wiem o co im chodzi. Ta niechęć jest bezpoctawna.

6

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Twoi rodzice i brat martwiąc się o Ciebie uciekają się do szantarzu emocjonalnego. Postępują bardzo nierozsądnie ale jestem pewna ,ze bardzo Cię kochają i boję się o Twoją przyszłość.
Nie mogą jednak układać Ci życia . Ty masz faceta ,który ma zobowiązania czyli jeszcze żonę,zawsze dziecko.Ty o tym wiesz ,akceptujesz ale oni chcą Cię chronić.
Spróbuj jeszcze raz z nimi porozmawiać,niech pozwolą Ci samej na decyzje mimo,ze z nią się nie zgadzają.
Wątpię by dotrzymali słowa i zerwali z tobą stosunki,pewnie to potrwa ale skoro facet będzie się starał i nie skrzywdzi Cię napewno dadzą mu szanse.
pozdrawiam

7

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

poznaliśmy się jak on jeszcze nie był żonaty, ale jego była dziewczyna była w ciąży od razu uczciwie mi o tym powiedział wtedy go zostawiłam. Oni się pobrali ale nie układało im się i się rozstali, wtedy jakoś dziwnym trafem znów się spotkaliśmy i tak to się znów zaczęło.
Jest on starszy ode mnie o 5 lat. Rodzicom nie podoba się to że on ma taką sytuacje, ponieważ mój brat jest po rozwodzie i nie chcą drugi raz tego przechodzić. Martwią się tym co ludzie powiedzą, że będą się śmiać i mnie obgadywać że rozbiłam małżeństwo a naprawdę nie przyczyniłam się do tego, w momencie gdy dowiedziałam się o jego ślubie ucieszyłam się że będzie szczęśliwy i że dziecko będzie miało ojca nigdy bym nie przyczyniła się do rozbicia rodziny, no ale wszyscy uznają że jednak to moja wina. A my zaczęliśmy się spotykać jak on już z nią nie był. Moi rodzice uważają że on próbuje mną kierować, i chce mnie od nich odsunąć, ale tak nie jest bo on teraz gotów jest usunąć się byle bym tylko nie straciła z nimi kontaktu bo wie że są oni dla mnie bardzo ważni.

8

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

było już wiele rozmów z rodzicami i każda kończy się kłótnią, nawet już i mój chłopak z nimi rozmawiał ale za każdym razem jest to samo najpierw akceptują to potem coś im się nie spodoba i każdą nam się rozstać. I najgorsze jest to że mój tata jest chory i ciągle się źle czuje.
A ja poprostu nie mam sił na to co się dzieje zaczynam mieć ogromny żal do rodziców i coraz bardziej rani mnie to co oni robią

9

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

W ogóle co to znaczy "każą nam się rozstać"? Kazać to mogą psu aby nie robił na trawnik, ściągając go smyczą.
Przepraszam, ale jestem wyczulona na przemoc i terror, bo w takiej rodzinie się wychowałam i wiem jak to strasznie krzywdzi dziecko.
I patrząc na Twój wiek, to nie masz lat ośmiu, możesz założyć własną rodzinę, ułożyć sobie życie jak chcesz i nikomu, nawet rodzicom nic do tego. Jeśli coś nie wyjdzie, bywa, ale to Twoja decyzja i to Ty będziesz ponosić tego konsekwencje. Nie oni.

I nawet jak chcą Twojego dobra (bo to stwierdzenie się często pojawia w powyższych postach) to nie powinno to tak wyglądać, drugiego człowieka się szanuje a nie szantażuje.

Oczywiście, dziewczyny dobrze podpowiadają, że dobrym rozwiązaniem jest rozmowa, ale coś czuję, że w tym przypadku to się nie sprawdzi. Tu jest jasny nakaz. Jest jasny komunikat ze strony rodziców. Tu nie chodzi o zapewnienie rodziców, że Codalej, kocha tego faceta. Oni wyrazili się jasno co uważają i czego od niej oczekują.


A dlaczego pytałam o tę sytuację, bo właśnie tego się domyślałam, że Twoi rodzice boją się "co pomyślą inni".
Przykre to jest.
Dziecko powinno się wspierać a nie je szantażować i sprowadzać do pozycji przedmiotu, którym się chce manipulować.

10

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

wielokrotnie rozmawiałam z rodzicami to nic nie daje. I naprawdę nie wiem co mam robić, wiem że nie będę szczęśliwa bo jeśli zrobię to co chcą rodzice to będę cierpiała po sracie chłopaka, natomiast jak będę z chłopakiem skrzywdzę rodziców i też będę z tego powodu cierpiała. Nie wiem co robić czy mam rodzicom powiedzieć że to koniec i ukrywać swój związek przed nimi przynajmiej przez jakiś czas dopóki nie dowiem się że z tatą już lepiej wtedy przynajmiej częściowo każdy będzie zadowolony
już mi naprawdę różne myśli chodzą po głowie to traw już tyle czasu że już nie mam sił...

11

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Moim zdaniem obawy rodziców są uzasadnione. Facet już kiedyś przyrzekał innej miłość do grobowej deski. Poza tym pozastawianie matki własnego dziecka też, nie świadczy o jego dojrzałości. Masz dużo czasu, jesteś młoda, nie musisz się z niczym śpieszyć a tym bardziej w związek z facetem, który słowem kocham szasta na prawo i lewo bez poczucia odpowiedzialności.

Ty go kochasz szczerze ale czy on kocha Ciebie? Czy w przyszłości nie podzielisz losu jego obecnej wciąż żony? Czy nie zostaniesz porzucona np. gdy urodzisz dziecko? Postaraj się zrozumieć, że rodzice kochają Cię bezwarunkowo, pomimo wszystko a z facetem tak nie będzie.

Masz prawo podejmować własne decyzje ale pośpiech to zły doradca. Może jednak powinnaś poświecić chociaż kilka miesięcy dla spokoju swojego chorego ojca? Was to nie zbawi a pozwoli upewnić się co do szczerości uczuć Twojego chłopaka bo kto prawdziwie kocha, ten umie czekać.

12

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

hmmm... jeśli chodzi o niego jestem pewna że mnie kocha. Może nie najlepiej o nim to świadczy ale ślub z tamtą kobieto wziął tylko ze względu na dziecko i z jego opowiadań hmmm to dużo jest jej winy że im nie wyszło, no ale znam tylko jego wersje, a jestem zdania że przy rozpadzie małżeństwa wina zawsze leży po obu stronach. Jednakże nie boję się tego że podzielę losy jego obecnej wciąż żony.

Doskonale rozumiem to czym kierują się moi rodzice, gdyby tak nie było pewnie już bym dawno z nimi nie rozmawiała. Bo co można powiedzieć gdy od własnej matki słyszy się że: jest się kurwą, a facet jest brzydki, nie jest bogaty i w ogóle że "ona co jest stara to by na takiego faceta nie poleciała", itp

A jak dla mnie on jest przystojny i nie obchodzi mnie stan jego konta.
Zależy mi na spokoju mojego taty, ale on tak do tego nie podchodził do momentu aż moja mama nie wywarła na nim presji by i on zaczął się do mnie o to czepiać i żądać ode mnie rozstania z chłopakiem.

13 Ostatnio edytowany przez Zap'ka (2010-12-02 22:26:55)

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Twoja matka nazwała Cię kurwą? :zdębiałam:

Dla mnie to nie jest przejaw matczynej troski.

Wg mnie masz jasną sytuację, ale zrobisz jak uważasz.
Tak czy inaczej, trzymam kciuki (cokolwiek postanowisz) i myśl o sobie w pierwszej kolejności, rodzice mieli możliwość poukładania swojego życia tak jak chcieli, Ty też masz do tego prawo.

I jeszcze jedno, może zabrzmi to okropnie, ale fakt, że Twój tata jest chory, to nie jest Twoja wina, więc nie można Cię tym szantażować. Tak się zdarza, ludzie chorują.

Rolą rodzica jest tak wychować dziecko aby nie bało się samodzielnie iść przez życie, a nie strofować je i wyzywanie od kurew a na dodatek wzbudzać poczucie winny chorym ojcem.

14

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Polecę trochę frazesem i możesz mieć pretensję ale powiem od serca. Jesteś przepełniona ideałami właściwymi młodości. To bardzo szlachetnie, że nie obchodzi Cię stan portfela chłopaka i wierzysz w jego wersję wydarzeń, dotyczącą poprzedniego związku. Jednak z czasem nawet w idealnym związku pojawiają się kryzysy. Wtedy wszystkie wady partnera zdają się być dziesięciokrotnie większe niż przedtem. Prawda jest taka, że do spłodzenia dziecka potrzeba dwóch osób a potem bierze się odpowiedzialność za tę istotę bo tak robią nawet zwierzęta. Trzeba mieć elementarne poczucie odpowiedzialności za swoje czyny.

Dwa pierwsze punkty zapalne w związku to moment pojawienia się dziecka i momenty, kiedy zaczyna brakować kasy. Naprawdę trudno przewidzieć jak się wtedy obje zachowacie ale nie będzie łatwo. Wyobraź sobie, że kobieta po urodzeniu dziecka jeśli zajmuje się nim sama to zdarza się, że przez kilka dni z rzędu nie może się napić niczego ciepłego bo jak sobie przygotuje herbatę to w międzyczasie wydarzy się tyle rzeczy, że zanim będzie mogła ją wypić ona będzie już zimna. Trudno być tą samą zadbaną, wystrojoną i zrobioną dziewczyną i pytanie jak mężczyzna na to zareaguje? Zostanie i będzie dzielić trudy czy odwróci się na pięcie i zajmie czymś przyjemniejszym?

Proza życia potrafi sprowadzić na ziemię a mądrością życiową młodej kobiety powinno być zainwestowanie w siebie, w swoje wykształcenie i perspektywy zawodowe tyle, żeby móc sobie zapewnić niezależność, cokolwiek by się nie wydarzyło. To powinien być priorytet życiowy. Wtedy można ryzykować, a w innym przypadku brnięcie w związek z facetem z przeszłością to już nie ryzyko tylko szaleństwo.

Prawdą jest, że trudno przewidzieć przyszłość ale jest też prawdą, że lepiej uczyć się na błędach innych niż samemu je popełniać i cierpieć. Decyzja i tak należy do Ciebie i pewnie będzie to jedna z pierwszych, naprawdę istotnych życiowych decyzji. Oby Ci wyszła na dobre.

15

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

hehe różne rzeczy już słyszałam od mojej mamy

już mówiłam wiem doskonale że oboje są winni tego rozpadu małżeństwa. Kolejna sprawa mój chłopak ma pracę i to bardzo dobrą jednak według mojej mamy to za mało.
Ja studiuję i mam duże plany które chcę zrealizować, chcę coś w życiu osiągnąć. Mam postawiony cel do którego dożę, a że jestem uparta to uda mi się to. Nie chcę być zależna w przyszłości od męża, chcę sama sobie zawdzięczać to co osiągnę.

Kolejna sprawa to taka że my już przeszliśmy wspólnie bardzo wiele. Poznaliśmy się gdy ja byłam po bardzo poważnej chorobie i on doskonale o wszystkim wiedział i wie i jakoś nigdy mu to nie przeszkadzało i nie powstrzymało to go przed tym by mnie pokochać, więc chyba i w innych trudach życia damy sobie radę. Piszę chyba bo życie jest skomplikowane i nigdy nie wiadomo co będzie jutro, a ja staram się twardo stąpać po ziemi.

16

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Faktycznie, tu Toffee ma dużo racji, niezależność jest bardzo ważna.
Jedyne z czym się nie zgodzę, że "brnięcie w związek z facetem z przeszłością to już nie ryzyko tylko szaleństwo" bo to bardzo subiektywne stwierdzenie - mi się wydaje, że nie nam to oceniać. Przecież nie każdy facet po przejściach jest taki sam.

17

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

powiedz,ze więcej nie będziesz na ten temat dyskutować ,nie zgódź się na obrażanie Cię -postaw sprawę jasno i tego się trzymaj.
Miejmy nadzieję ,ze Twój wybór się opłaci a facet sprosta tym razem zadaniu.
Te rozmowy są prowadzone w bardzo kiepskiej formie.
Pomyśl też o ojcu -nowotwór to nie żarty-pobądź jeszcze przy nim a Twój facet niech się rozwiedzie i znajdzie jakiś kąt do mieszkania.
Kiedy bedziesz u siebie wasza rozmowa odbędzie się w innym tonie.

18

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

ja już nie mieszkam w domu bo studiuję w innym mieście niż mieszkam
już powiedziałam w domu że nie chcę więcej o tym wszystkim rozmawiać, ale moja rodzina uważa że to już jest skończone, że my nie jesteśmy razem. Musiałam to potwierdzić bo inaczej tata znów by się denerwował, a stres jest mu teraz najmniej potrzebny. Jednak nie wiem czy faktycznie powinnam rozstać się z moim chłopakiem, czy też powinniśmy póki co przeczekać najgorsze teraz momenty, a gdy sytuacja się ustabilizuje to wtedy poinformować ich o tym że my nadal jesteśmy razem.
ech chyba ostatnio zbyt wiele błędów popełniłam, a teraz nie wiem co mam robić ;/

19

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany
Zap'ka napisał/a:

Faktycznie, tu Toffee ma dużo racji, niezależność jest bardzo ważna.
Jedyne z czym się nie zgodzę, że "brnięcie w związek z facetem z przeszłością to już nie ryzyko tylko szaleństwo" bo to bardzo subiektywne stwierdzenie - mi się wydaje, że nie nam to oceniać. Przecież nie każdy facet po przejściach jest taki sam.

Dodam tylko celem sprostowania, że napisałam, że jeśli dziewczyna nie zapewniła sobie niezależności finansowej to szaleństwem jest pakowanie się w związek z facetem z przeszłością. W innym wypadku zawsze jest szansa, że nawet jak się nie ułoży to spadnie na 4 łapy. Brak własnej kasy sprawia, że jak coś się nie ułoży to jest się zdanym na czyjaś łaskę a to nie jest przyjemne i niczego nie ułatwia.

20

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

W takim razie spokojnie ,bądź ponad to i kieruj się intuicją.Nie zrywaj skoro tego nie chcesz i skoro jest tego wart.
Ty o tym wiesz ,skoro ojcu będzie z tym lepiej to narazie nie wtajemniczaj rodziców w swoje plany .
Kiedy mówisz oni i tak nie słuchają więc poczekaj co przyniesie los a jka juz będziecie organizowac ślub to wtedy ich poinformujesz.
Trochę brzydko ale nie chcesz krzywdzić rodziców a oni nie dają Ci żadnej alternatywy w tej sprawie.
pozdrawiam

21

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

"to dziwne, że mając 21 lat rodzice chcą za mnie decydować we wszystkim co robię, z kim się spotykam i ogólnie wszystko zgodnie z ich wolą."

No to ja mam bardzo podobnie, z tym, ze moi traktują mnie jak osobę niesprawną psychicznie, we wszystkim narzucają własne zdanie, mnie o nic nie pytają nic ich nie obchodzą moje słowa i tylko udają, ze mnie słuchają, a tak naprawdę patrzą gdzie indziej. Zdarza się, ze rozkazują, co mam zrobić jak się ubrać, choćbym miała z 10 latek. Teraz nawet zamierzają zaplanować za mnie ślub, narzucają, ze musi być bo koniec, mimo, ze ja wolałabym pierw przeprowadzić się na swoje mieszkanie i odejść, oni ze musi być ślub. Zamierzają nawet z moim mężczyzną rozmawiać, kiedy się zaręczy...

Nie jest tak prosto w niektórych przypadkach uwolnić się od rodziców. Nie pomogły rozmowy, kończyły się poniżaniem mnie przed mężczyzną i groźbami typu: " No to może ja się w końcu powiszę, zabije, skoro nie mogę wchodzić do mojej łazienki kiedy chcę" na prośbę, by poczekali, aż zostanie opuszczona. Nie pomogły lamety, próby olewania.. nawet już z łaciną nieraz wyjechałam na nich, bo po prostu nie wytrzymałam nic to nie dało... Do pracy mówią, jakiej mam iść, kiedy, o której, ze najpierw studia, jakie, gdzie... rozumiem twoja sytuację, lecz nie wiem za bardzo jak ci pomóc powiem tylko tyle.. jeżeli masz okazje, że nie będziecie mieszkać z rodzicami tylko osobno,  macie prace i z czego żyć oraz znasz go, kochasz i wiesz, ze twoja sytuacja nie będzie podobna do sytuacji jego kobiety z przeszłości podążaj za głosem serca i opuść rodziców. Oczywiście odwiedzaj ich, dzwoń, ale usamodzielnij się. Pogodzą się z biegiem czasu i wszystko się ułoży. Jeżeli jednak zamierzasz mieszkać z nimi i mężem pod jednym dachem.. to nie sądzę, by to był najlepszy pomysł .. bo będziesz miała wiele przykrości związanych z konfliktem rodzic - mąż.

22

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Bez obrazy. Czytam was i nie wierze, że bywają tak głupie osoby jak połowa z was.

Może się przedstawię. To ja jestem obecnie tym chlopakiem o którym jest mowa w tym temacie. Jak to ładnie widzieć jak doradzacie zupełnie nic o mnie nie wiedząc. Tak więc może od początku:

1. Tak obecnie chwilowo mam żonę i mam również córkę, która bardzo kocham. Teraz będzie personalny wywód do użytkownika Toffe. Twoje wypowiedzi bawią mnie najbardziej smile Co ty wogóle o mnie możesz wiedzieć dziecinko? Slowem "Kocham" szastam na lewo i prawo? Zupełnie mnie nie znasz i nie wiesz o mnie nic. Co pozwala ci mnie oceniać? Nie wiesz co przeszedłem z zoną więc z łaski swojej usiądź cicho w kącie i dawaj rady w bravo girl. Może masz jakieś złe wspomnienia z przeszlości?

2. Nie rozumiem słów że nie jestem bogaty i niezbyt przystojny. Ciekawa sprawa, że dowiaduję sie o tym z forum bo troszkę przeczy to prawdzie. Mam własną firmę. zarobki pozwalają mi na życie na poziomie, który nie jedna osoba chciał by mieć. Pozwalają mi również na spełnianie mojej pasji jaką są motory. Niezbyt przystojny? Hmm nei mi to oceniać ale jak dotąd nie miałem problemów z plcią przeciwną.

3. Co do rodziny autorki postu to może po kolei. Nie akceptowali mnie od dawna. Poznaliśmy się 2 latam temu. Spotykaliśmy się i jako,że chciałem zachować się uczciwie powiedziałem o całej sytuacji dziewczynie. O tym, że spodziewam się córki i o tym jak to wszystko wygląda. Również o tym jakie mam relacje z dziewczyną, która jest w ciąży. Zrozumiałem gdy uznała, że nie chce dalej się spotykać, mimo to w jakimś stopniu nadal utrzymywaliśmy kontakt. Jej rodzice dowiedzieli się o tym i wysłali ją za granicę aby zapomniała. Potem przyszły studia itp. Złapalismy kontakt i zaczęło się od nowa. Tu też zaczyna się historia z rodzicami. Ukrywanie się itp. Gdy dowiedzieli się o wszystkim była jedna wielka wojna. Zostałem poproszony o rozmowę z nimi, że niby wszytstko będzie ok jak tylko z nimi pogadam. Zebrałem się na rozmowę, niby wszystko pięknie ładnie ale nadal coś nie grało. Punktem kulminacyjnym był fakt że wychodząc z domu na podworko nie powiedziałem "Dzieńdobry" przechodzącemu obok ojcowi dziewczyny. Nie kojarzę dokładnie faktów, pamiętam jedynie, że rozmawiałem wtedy przez telefon bodajże z klientem i bylem dosyć mocno pochlonięty tą rozmową. Jak dla mnie fakt dosyć błachy ale jak widać jak się szuka to się zawsze coś znajdzie. Jeśli chodzi o matkę dziewczyny nie chcę się wypowiadać, powiem tylko, że bardziej dwulicowej osoby nie znam. Co do jej brata to sytuacja jest o tyle zabawna, że puściłem to mimo uszu aczkolwiek ostrzegłem go, ze daruję mu bo był pijany ale przy kolejnym takim telefonie do mnie puszczą mi nerwy i będzie mial problem.

4. Chory ojciec. Nie wygląda to ciekawie. Byłem kiedyś z dziewczyną której ojciec miał raka. Wiem ile wymaga wysiłku walka z chorobą, natomiast nie ojciec jest tu problemem bo on się swoją chorobą nie afiszuje tylko matka która pod pretekstem choroby ojca wymusza wszystko. A bo to ojciec nic nie je przez ciebie, a bo to się przez ciebie gorzej czuje itp.

5. toffe bez obrazy, wypowiadasz się mądrze ale sądzę że coś mało ciekawego spotkało cię w życiu. Odnośnie tego że jak pojawia się dziecko i do tego dochodzi brak kasy to nie dzieje się najlepiej. Uwierz mi, że stać mnie na dużo i nie chce pochopnie twierdzić ale zdecydowanie na więcej nic ciebie. Mam firmę która świadczy usługi dla jednej z 3 największych firm w Polsce. Tak więc twoje obawy nie sa uzasadnione i powiem więcej, proszę na przyszłość abyś nie wypowiadała się o osobach, których nie znasz. Dla twojej wiadomości już dzień po skończeniu szkoły pracowałem. Nie dlatego, że musiałem tylko dlatego ze chcialem. Chciałem być niezależny. Po 1,5 miesiąca kupiłem swój pierwszy samochód, po 4 latach otworzyłem własną firmę. Mimo młodego (choć tutaj 26 latka uważa się za staruszka) doszedłem do tego do czego wielu ludzie dochodzi przez długie lata. Zawsze twardo stąpałem po ziemi i zawsze umiałem sobie poradzić.

6. Co do mojego poprzedniego związku oraz byłej żony to widzę, że również (toffe) wiesz dużo więcej niż ja. Szkoda tylko, że nie wyznajesz jednej dosyć ciekawej teorii. Jeśli 2 ludziom się nie układa i żenią się tylko ze względu na dziecko i dlatego, że tak wypada a potem dzieją się rzeczy, o których nie chcę tu pisać to wszystko to widzi również dziecko. Wg ciebie (i sądze że tutaj własnie trafię w sedno twojego życia) skoro jest już ślub i ludzie się zdecydowali to musza być razem i tyle. Podejrzewam, że tak właśnie było u twoich rodziców i przez to twoje dzieciństwo nie wyglądało najlepiej i dlatego teraz tak podchodzisz do tych kwestii. Widzisz i tu właśnie przedstawię ci jak to wyglada z mojej strony. To nie są te czasy kiedy ślub to był koniec. Nie chciałem, żeby moja córka wychowywała się w domu, w którym kłótnie sa na porządku dziennym. Oczywiście jestem zdania, że dziecko powinno miec obojga rodziców ale napewno nie kosztem tego dziecka, oraz nie kosztem jednego z rodziców. Prosty przykład, gdy wracałem ze spotkania z klientem (miasto odległe o 250 km) zadzwonilem do żony, okazało się, że jest poza domem u koleżanki (u której spędzała większość swojego wolnego czasu). Tak więc powiedziałem, że będę o tej i o tej porze i przyjadę po nią. Oczywiście jej tam wogóle nie było ale to już mniejsza o większośc. Gdzy przychodzilem z pracy w domu nie bylo nic. Był jeden wielki syf, żona siędząca przed komputerem, brak obiadu. Jak otwierałem lodówke słyszałem jedynie "zrób i mi". Może jestem trochę staroświecki ale jesli już kobieta jest w domu to powinna się tym domem zająć. Ja służyłem jedynie do robienia zakupów, opłacania rachunków itp. Niejednokrotnie podczas klutni nocowałem w hotelu (gdzie już w sumie recepcja zaczeła traktować mnie jak stalego klienta co zaowocowało rabatem smile ). Taka krótka historia dla ciebie toffe bo widzę, że sądzisz o mnie mneij więcej tak:  O jaki zły i niedobry czlowiek, porzucił żonę i dziecko i zabawia się z inną.

7. Ta sytuacja nie skończy się, dopóki autorka tego tematu nie zda sobie sprawy z tego, że tylko ona sama ma nad sobą kontrolę. Natomiast wiem, że to się nigdy nie stanie. Doszło do tego, że gdy powiedziała że i tak będzie ze mną to zagrozili, że ją zabiorą ze studiów do domu na stałe. Trudno jest odciąć pępowine, wiem to bo sam byłem w takiej sytuacji (zresztą z winy mojej zony, która umiejetnie zagrala na emocjach moich rodziców) i udało mi się. Nie było łatwo gdy dzwonili a ja rozłączałem. Ale nauczyło mnie to tego, że tylko ja sam mogę kierować własnym życiem.

8. Na koniec dodam tylko jedno stwierdzenie bo to w sumie zabolało najbardziej.  "brnięcie w związek z facetem z przeszłością to już nie ryzyko tylko szaleństwo". Ciekawe macie twierdzenie. Szkoda tylko, że nie patrzycie na siebie bo co znaczy facet z przeszlością? Bo ktoś ma dziecko? chwilowo jeszcze żone? Co znaczy przeszłość? Czy to wyklucza taką osobę ze społeczeństwa? Skoro tak dlaczego jej brat mimo faktu posiadania byłej żony i dziecka jest teraz szczęśliwy z inną kobietą. Tak więc czym jest przeszłość i czy skazuje ona na samotność? Macie myślenie 15 latków. Człowieka spotykają nieraz dziwne rzeczy w życiu, jedni są w stanie z nimi walczyć, inni poprostu je akceptują i żyją dalej nie zważając na to co się dzieje. Nie chcę was obrażać ale znaczenie "przeszłość" bardzo szybko odniose do was (kobiet). Ile z was jest z facetem, z którym spędziło swój pierwszy raz?? Drobny odsetek. dlaczego w kolejnych związkach byłyście szczęśliwe? Czy nie miałyście przeszłości? O widzicie bo ja sądze, że miałyście i wyjaśnie to bardzo prosto. Każdy facet (normalnie myślący a nie taki co zalicza wszystko co na drzewo nie ucieka bo oni wola doświadczone) woli związać się z kobietą, która nei miała przed nim nikogo. Wiedzieć, że jest jej pierwszym i że nikt inny wcześniej nie był tak blisko niej. Tak więc teraz odseparujmy tę cześć kobiet, które mają to za sobą i nei wyszlo im z tym partenerem i dajmy im spokojnie dożyć strości w klasztorze. Sądze, że 2 może 3 pokolenia i ludzkość wyginie. Czy to nie należy do waszej przeszłości? Czy mamy na pierwszym spotkaniu pytać czy jesteś przed czy już po i jak się dowiemy że już po do dawać sobie spokój? Przeszłość nie skreśla człowieka, ciężko tylko niektórym jest to pojąć.

Wybaczcie, że zająłem wam drogocenny czas swoimi wypocinami. Trafiłem tu przez przypadek. Nie chciało mi się wyciągać laptopa a widziałem, że dziewczyna używa swojego więc poprosiłem o niego na  chwilkę, żeby sprawdzić ogłoszenie na necie. W polu do wpisywania wyskoczyło skojarzenie strony po pierwszych 2 literachi tak się tu znalazłem. Nieładnie z mojej strony ale boli jak oceniacie kogoś zupełnie nic o nim nie wiedząć. Na przyszłość radzę wstrzymać się z pochopnymi informacjami bo możecie tym zbyt wiele namieszać.

Żałosne jest tylko to,  że ktoś musi radzić się na forum i prosić ludzi zupełnie nic nie wiedzących o pomoc. Widocznie nie wszyscy jeszcze dorośli. Przykro mi, że tak zostałem oceniony ale macie racje. lepszym partnerem będzie chlopak, który mial naraz 2 dziewczyny a zaprosił ją do hotelu tylko po to, żeby ją przelecieć niż facet z "przeszłością". Tak już wypowiedzieli się jej rodzice tak też i zrozumiałem od was. Życzę samych szczęśliwych chwil w życiu.


Pozdrawiam

23 Ostatnio edytowany przez toffee (2010-12-07 18:22:08)

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Poraziła mnie Twoja postawa TrojaN. Totalnie egoistyczne podejście do życia i taktyka na ubezwłasnowolnienie i poniżanie kobiet: usiądź w kącie, byłem już kiedyś z kobietą której ojciec był chory na raka (nic wielkiego), wcześnie kupiłem sobie pierwszy samochód (normalnie osiągnięcie życiowe), ślub ze względu na dziecko (a sex to był gwałt?), na pewno Cię coś złego w życiu spotkało i skrzywdzili Cię rodzice skoro nie zgadzasz się ze mną czyli Panem  Trojanem (:P).  To się w głowie nie mieści, że tak można się zwracać do kobiety i jednocześnie deklarować, że chodzi Ci o to, żeby Twoja dziewczyna miała "sama nad sobą kontrolę".

W Twojej długiej wypowiedzi nie zawarłeś ani jednego słowa, które by świadczyło, że jesteś w stanie tej biednej dziewczynie, której namieszałeś w głowie, coś wartościowego zaoferować.  Ona się zastanawia czy nie ?wyrzec się rodziny? a Ty nawet jeszcze nie zakończyłeś formalnie poprzedniego związku a przecież stać Cię na alimenty, rozwód i prawnika. Oburzasz się, że żona nie gotowała obiadu i nie sprzątała w domu (to jest słabe), hymmm- chyba stać Cię było na pomoc domową?! A swoją drogą uprzedziłeś swoją nową kobietę, że oczekujesz od niej tego, czego się oczekuje od dobrej gospodyni? To jest żenada (i nie mam na myśli tylko Twojej ortografii, która w świetle rzekomego szerokiego rozmachu Twoje działalności gospodarczej zdumiewa i  odkrywa brak solidnego wykształcenia). 

Przynajmniej wydało się kto dziewczynie, która rzekomo ma mieć "sama nad sobą kontrolę", podsunął pomysł odsunięcia się od krytykującej Ciebie rodziny, według sprawdzonej instrukcji odcinania pępowiny. Jesteś ucieleśnieniem koszmaru każdej matki, która ma córkę.

24

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

To Twoje zycie Ty o nim decydujesz nikt inny
idz swoja droga nie ogladaj sie za siebie

25

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Tak właśnie ,dziewczyna chciała sobie porozmawiać bez świadków i przyjrzeć się okiem innych osób na swój problem.
No i jej się nie udało ponieważ została zdekonspirowana-a w tym forum siła polega na opowiedzeniu osobom trzecim subiektywnego punktu widzenia.
Nie mamy tu terapii tylko radzimy,słuchamy czasem wyrażamy opinie negatywne.
Nie możemy w każdej sytuacji wołać o przedstawienie tej drugiej strony.
Nasze opinie sa niezobowiązujące i nie są receptą na to jak ułożyć sobie życie.
Myślę,ze już dziewczynie nie wolno pisac na tym forum bo mamy zły wpływ.
Do momentu ,kiedy tu nie pisałeś mialam lepsze mniemanie o Tobie Trojanie-
Twoja dziewczyna żyje pod podwójną presją i teraz jej rozterki lepiej rozumię.

26

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

big_smile Tego się nie spodziewałam. Nie było mnie chwilę, a tu proszę telenowela nam się zrobiła. tongue
Ja tam uważam, że każdy ma prawo do wypowiedzi, ale opcja z 'podglądaniem' co dziewczyna napisała na forum to nowe zjawisko, którego osobiście nie znałam. Mi jakoś do głowy by nie przyszło wchodzenie na fora mojego męża. Ale mniejsza z tym.

Myślę, że niektóre stwierdzenia Troyana wynikały z tego, że został oceniony przez osoby mu obce, nie znające całej sytuacji.
Chociażby ten cytat "brnięcie w związek z facetem z przeszłością to już nie ryzyko tylko szaleństwo" który i mi wydał się za mocny. Ale Toffee to wyjaśniła i wg mnie ok.
Nie mniej ja tu nikogo nie bronię, jedynie chcę zaznaczyć, że faktycznie miał prawo poczuć sie urażony.

A co myślę teraz? że autorka wątku ma bardzo duży bałagan w głowie zrobiony przez obie strony (zarówno rodziców jak i swojego chłopaka).

Każdy ma prawo na szczęście a już na pewno nikt nie ma prawa nikogo szantażować psychicznie i obrażać. Nie ważne czy to rodzina, chłopak czy kasjerka w banku. Nikt.

Jeśli my nie będziemy szanować samych siebie, nikt nas nie będzie szanował.

27 Ostatnio edytowany przez bazyliszka (2010-12-10 16:57:18)

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Codalej2507 ,
zaufaj swojej intuicji , wycisz się i moze na jakiś czas po prostu nie kontaktuj się ani z jedną ani z  drugą stroną. POmyśl czego Ty tak naparwdę chcesz . Kiedyś byłam tą trzecią , on miał małe dziecko, a z zona mu się nie układało. Patrząc na to po latach wiem, że to była prawda i to co nas łączyło też było prawdziwe i szczere. Moze jesli byśmy sie spotkali w innym czasie i miejscu ... Ale w koncu podjęłam decyzję o zakonczeniu tego zwiazku. Również po latach wiem, że słuszną. On wrócił do żony, mimo że już był rozwód w trakcie. Oczywiście jest tu dużo wniosków , pytań co by było gdyby ... ale jest jeszcze dalszy ciąg tej opowieści. Obecnie jestem w zwiazku z "mężczyzną z przeszłością " , ma dziecko z inną kobietą , co prawda nei mieli ślubu , ale tworzyli rodzinę, która się rozsypała. Jednak ze wzglęgu na dziecko wszyscy utrzymujemy kontak ze sobą ( podział opieki ), a nawet mieszkamy 100 m od siebie ( choć absolutnie nie jest słodko i przyjacielsko, ale to temat na inny post ).

Pisze to wszystko, aby pokazać, że życie naparwdę ma bardzo wiele scenariuszy, o niczym  nie można przesądzać i nie ma jednej recepty. Najważniejsze to postępować tak,żeby mieć świadomośc co i dlaczego sie robi. Wszystkie moje wybory ( dobre czy złe ) dokonałam sama, nie było w nich przypadkowości czy ręki osób trzecich , choć oczywiście były takie próby . I mimo, że mają tamte lata i ten rozum pewno kilka spraw załatwiłabym inaczej, nie załuję, bo wiem ZE JA SAMA MAM WPŁYW NA SWOJE ŻYCIE .

A co do rodziców , u mnie też był problem odcięcia pępowiny. Baaaardzo boleśnie tego doświadczyłam. Zawsze sto razy pytałam o zdanie rodziny, ale kiedy postanowiłam wyjechac z kraju do mojego obecnego partnera pierwszy raz w zyciu spakowałam walizkę , kupiłam bilet i powiedziałam,że za 2 tyg wyjeżdzam na stałe. Huragan był . Ale teraz moi rodzice maja bardzo dobry kontakt z moim meżczyzną, maja wspólne sprawy i plany ( mimo iż nawet chcieli sobie z moim tatą na dzien dobry po pysku dać ), a "teściowie " imprezują cały tydzień i jeszcze mają mało.
To taka osłoda, że zawsze nadchodzi czas, kiedy wszystko samo się układa. Bo co innego mogli zrobić moi rodzice ? Wybrali mądrze i za to bardzo ich szanuję .



ps a swoją drogą to prawda, że jakieś nowe zjawisko dialogu  par przez forum się pojawiło . Chyba tez jestem jakaś staroświecka i nie nadążam za nowa modą tongue

28

Odp: muszę wybrać rodzina lub ukochany

Mam identyczną sytuację... Moi rodzice również postawili mi ultimatum - albo oni albo on. Swoją historię opisałam już w innym tutaj http://www.netkobiety.pl/t22497.html
więc nie będę powielała.
Mój tata jednak uciekł się do niezwykle bolesnego szantażu emocjonalnego - po próbie wyrzucenia mnie z domu (nie wyleciałam tylko dzięki wstawiennictwu mamy) przestał zwracac na mnie uwagę i odzywac się do mnie. Jestem dla niego powietrzem. Czuję się jak ostatni śmiec, jak wyrodna, niewdzięczna córka, która na przekór stawia na swoim sad czuję się w swoim domu obca, nieakceptowana. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest zerwanie. Sprawa jest jasno postawiona - mam zerwac z moim chłopakiem, a wszystko wróci do normy... bo "chyba nie chcesz całe życie prowadzic z ojcem wojny?!" Mama powiedziała mi ostatnio, że w rozmowie z tatą wyszło, że on NIGDY się nie przełamie. Dla niego ta sprawa i cały ten "związek" nie istnieje. Jego nie ma. I w razie ewentualnego ślubu, on żadnego błogosławieństwa nie udzieli. Doskonale rozumiem, co czuje autorka wątku... Jestem postawiona pomiędzy moimi kochanymi rodzicami, którzy tak wiele mi dali, a moim chłopakiem, bez którego również nie wyobrażam sobie życia sad i jedna i druga opcja jest dla mnie nie do przyjęcia: zarówno zerwanie kontaktu z rodzicami, jak i życie bez mojego chłopaka sad
Wchodząc tutaj, miałam nadzieję, że znajdę tu rozwiązanie dla mojej sytuacji, jednak wątek skończył się wcześniej, niż myślałam... i nadal jestem w punkcie wyjścia sad nie chcę rezygnowac ani z rodziców ani z mojego chłopaka sad to, co dzieje się w moim życiu jest dla mnie nie do przebolenia sad wykańczam się, czuję się jak umarła wśród żywych sad nie wiem, czy istnieje jakakolwiek forma pomocy dla mnie, z której mogłabym skorzystac sad

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » muszę wybrać rodzina lub ukochany

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026