Witam
Mój związek można powiedzieć jest udany, tzn. spotykamy się 2 - 3 razy w tygodniu, spędzamy ze sobą całe weekendy, nie ma kłótni, pomagamy sobie i ogólnie jest OK.
Związek trwa już 8 miesięcy a miesiąc temu dojrzałem do tego by powiedzieć jej że ją kocham. Powiedziałem jej to jak leżeliśmy razem przytuleni. Widać było że było to dla niej bardzo miłe, wtuliła się we mnie i pocałowała. Sama jednak nic nie powiedziała. To jej milczenie nie było dla mnie przykre, nie oczekiwałem ze również mi to wyzna. Minął jednak miesiąc i powoli brakuje mi od niej tych słow. Pomimo ze jest wspaniale i oboje cudownie spędzamy ze sobą czas to nie mam żadnej deklaracji od niej. Owszem jest osobą skrytą w sobie, ale to podobno kobiety pierwsze wyznają miłość. Wiem ze w głębi jest romantyczką i jest uczuciowa, ale nie chce dawać poznać tego po sobie. Stara się być twardą kobietą. Tylko raz poprzednio wyznała facetowi ze go kocha, z którym była 5 lat i po zaręczynach zostawił ją dla innej.
Nie wiem co o tym sadzić? Kiedy ją pytam co czuje do mnie to mi odpowiada ze zależy jej na mnie bardzo i ze bardzo mnie lubi ale nie tak jak się lubi kumpli, choć słowa kocham nie używa. Mówi ze jak by było inaczej to nie była by ze mną. Ja nie naciskam i nie mam zamiaru wyciągać od niej takich wyznań bo chce by to samo od niej wypłynęło ale z czasem co raz bardziej mi tego brakuje. Myślę ze może ona boi się takiego słowa by nie otworzyć się zbytnio do mnie. Może boi się ze wtedy wykorzystam jej uczucie i spocznę na laurach?
Co o tym sądzicie? Czy to normalne? Czy to zazwyczaj kobieta pierwsza mówi KOCHAM CIĘ?
Dodam ze zaprosiła mnie niedawno do swoich rodziców kiedy jechała do nich na odwiedziny. Poprosiła mnie tez bym pomogł jej w remoncie mieszkania bo nie na wszytskim sie zna. Na nic nie moge u niej narzekać, moze poza tym ze nie powiedziała do mnie jeszcze tego słowa.
Boję się ze może ona mnie taktuje jak kogoś, z kim się dobrze czuje i wiedząc ze ja ją kocham dam będę dawał jej szczęście a ona nie musi mi nic wyznawać.
Proszę o wasze opinie.
Dziękuję
Podobne tematy
Myślę, że ona zwyczajnie może się bać. Piszesz, że ma niedobre przejścia za sobą - może obawia się, że Tobie też powie "kocham", a Ty tym wzgardzisz? Niestety takie zranienia potrafią mocno zapaść w psychikę, i skutecznie utrudnić funkcjonowanie w kolejnym związku.
Poza tym - kurczę, chłopie, kobieta zabrała Cię do swoich rodziców! Dla mnie to znaczy baaaardzo wiele.
PS. co do Twojego pytania - nie, nie zawsze kobiety pierwsze mówią "kocham". Nie wiem czy są jakieś statystyki, ale wydaje mi się że to jest tak pół na pół.
Wiesz co, ja znam taką parę, gdzie słowo kocham pojawia się ze strony partnera (tutaj akurat jego) pojawia się tak 3-4 razy do roku.
Dla mnie by to była katorga, a ona uważa, że to dobrze, bo jak on jej to powie, to ona cały tydzień się czuje szczęśliwa.
Ja bym tak nie dała rady, ale ten przykład dobitnie głosi, że są różne filozofia poszanowania słowa "kocham"
Trzymam kciuki by dla ciebie się coś w tej sytuacji zmieniło ![]()
4 2010-11-29 12:57:10 Ostatnio edytowany przez endorfina (2010-11-29 12:58:41)
wiesz trochę mi mnie opisujesz i.. powiem Ci, że ja też długo 'zwlekałam' co nie znaczy, że tego nie czułam, przeszłam wiele i później zwyczajnie byłam ostrożna, chciałam byc silna, niezależna i może trochę się bałam szybkiego zaangażowania, oczywiście mój partner o tym wiedział. chciałam to powiedzieć i czułam, że już pora, ale jakoś mnie coś blokowało, ale w końcu wyszło i to zupełnie spontanicznie, nie ma się póki co martwić
i tak jak koleżanka wyżej nie zawsze kobiety mówią to pierwsze i nie odrazu
nie ma przepisu na miłośc ani ustalonego harmonogramu kto, kiedy co ma mówić. Każdy z nas jest inny: jedne osoby "szastają" słowem kocham na prawo i lewo wcale nie zastanawiając się co tak naprawdę powinno się wiązać z taką deklaracją a inne kochają ale nie mówią o tym tylko w inny sposób (za pomocą innych słów, gestów , działań) udawadniają swoją milość. Może tak jest u twojej dziewczyny że ona uważa ze wszystkie jej działania sposób traktowania ciebie , patrzenia trzymania za rękę itd... to dowód na jej uczucie. Może po prostu to że ktoś ją zranił gdy wprost wyznała mu miłośc blokuje ją przed wyrażaniem słownym uczuć. Jeśli jest wam dobrze ze sobą to proponuję dac jej jeszcze trochę czasu i delikatnie rozmawiać o tym że chciałbyś wiedzieć na jakim poziomie są jej uczucia do ciebie - ale nie naciskaj bo osoby zranione gdy czują się przyparte do muru to przeważnie uciekają i chowają się z obawy przed zranieniem a nie potrafią jeszcze się otworzyć. Miłośc wymaga cierpliwości i pielęgnowania - czego ci życzę. Z co dalej czas pokaże.
powodzenia
ekhm.. a ja powiedzialam to swojemu chlopakowi kilka miesiecy pozniej niz on.. chyba nawet pol roku pozniej..
ona pewnie ostroznie do tego podchodzi, ja uwazam to za normalne ![]()
Dziekuję za wytłumaczenie i poniekąd za słowa otuchy, widocznie kobiety mogą kochać nie mowiąc tego facetowi wprost.
Poczekam cierpliwie bo jak to mi kiedyś koleżanka powiedziała - "kocha się pomimo a nie ponieważ"