Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 41 ]

1

Temat: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Mam 25 lat, prawiczkiem nie jestem, ale obecnie dziewczyny nie mam. W związku tak naprawdę byłem w liceum. Wtedy też miałem swój pierwszy raz. Rozstaliśmy się gdy poszliśmy na różne kierunki studiów i do innych miast. Od tamtego czasu byłem sam bo do nikogo nie poczułem tego czegoś.

Aż do ostatniej zmiany pracy w styczniu, kiedy poznałem Anię. Od razu coś zaiskrzyło. Ania jest dla mnie ideałem kobiety, śliczna, mądra. Doskonale nam się rozmawia. Jest tylko jeden istotny szczegół: ona ma 43 lata i syna w dokładnie moim wieku !. Co prawda syn z nią nie mieszka, usamodzielnił się, ale co to zmienia. Dużo w życiu przeszła bo facet zostawił ją rok po wpadce. Sama wychowywała syna. Obecnie na pewno nie ma faceta nie wiem jak wcześniej,

Uwielbiam z nią być na zmianie (pracujemy w dwuosobowym składzie). Super nam się rozmawia i ona też mówi , że bardzo mnie lubi. Mówi, że jestem dla niej jak syn . Ja w żartach mówię do niej mamo  .

Wiem, że to straszne, ale ona bardzo mnie pociąga seksualnie. Niewiele jest lasek w moim wieku, na których widok mam podobnie co spotykając Ankę. Ona dodatkowo wygląda na spokojnie 7 lat mniej, jest wysportowana i bardzo dba o siebie. Dodatkowo ta dziwna nić porozumienia między nami, podobne postrzeganie wielu spraw.

Musiałem się wyżalić bo nie mam komu. Wiem, że nie wolno mi dopuścić do czegoś więcej i nie mogę nawet jej otwarcie nic powiedzieć bo to doprowadziłoby do tego, że pewnie musiałbym odejść z tej pracy. Ale nie mogę przestać o niej myśleć! Gdy wiem, że mam danego dnia dyżur z Anką to jestem niesamowicie szczęśliwy. Ona mi się nawet często śni.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Tak jak napisałeś, jest starsza od Ciebie o 18 lat.
Człowieku wyobraz sobie co będzie jak będziesz miał 35 lat a ona 53 lata?
Wtedy będzie dla Ciebie babcią a Ty zaczniesz rozglądać się na studentkami,
Ja bym odpuścił, zresztą tam gdzie pracujemy tam nie podrywamy.

3

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Tak jak napisałeś, jest starsza od Ciebie o 18 lat.
Człowieku wyobraz sobie co będzie jak będziesz miał 35 lat a ona 53 lata?
Wtedy będzie dla Ciebie babcią a Ty zaczniesz rozglądać się na studentkami,
Ja bym odpuścił, zresztą tam gdzie pracujemy tam nie podrywamy.


Wiem, że powinienem odpuścić. Ale to jest super silne tongue

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

No to idz w temat zobaczysz jakie kwiatki się zaczną smile tylko potem nie rób drugiego tematu jak powstanie więcej problemów smile

5

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

No to idz w temat zobaczysz jakie kwiatki się zaczną smile tylko potem nie rób drugiego tematu jak powstanie więcej problemów smile


Ja o tym wiem, tylko chyba w takim razie pozostało mi się zwolnić z tej roboty.

6

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

A kto mówi, że to musi być od razu związek na całe życie czy 10 lat. Może po prostu romans. Tylko i tak nie wygląda na to, żeby coś miało z tego być, skoro mówi do Ciebie, że jesteś dla niej jak syn. Chyba że to taka fantazja seksualna wink

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone
Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Romans w pracy? raczej rozumny człowiek na coś takiego nie poleci smile

8

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Romans w pracy? raczej rozumny człowiek na coś takiego nie poleci smile

czemu?

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Tycho napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Romans w pracy? raczej rozumny człowiek na coś takiego nie poleci smile

czemu?

Poromansuj sobie w pracy i poczekaj aż ten romans w końcu się wypali
To nagle będzie masa plotek, pomówień itp.
U nas w pracy jest mnóstwo par i wyobraz sobie co się dzieje jak jakaś para np. się rozchodzi, wtedy nagle jakieś plotki pomówienia na całą firmę są, moim zdaniem bez sensu jest się w coś takiego ładować ale jak kto woli.

10

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Odpuść. Nic z tego nie będzie. Zrobisz krzywdę sobie i jej, a atmosfera w pracy będzie skiszona. Nikt mądry się nie ładuje w takie układy.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

11

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Dla mnie nieistotna jest różnica wieku w związku , jeśli Wam jest ze sobą dobrze, dogadujecie się, lubicie, kochacie. Tyle tylko, że nie jestem pewna czy Ania to samo czuje do Ciebie. Ten zwrot "synku".. czy rzeczywiście traktuje Cię jak syna, czy tylko tak mówi żeby sama do siebie nie dopuścić myśli, że ją pociągasz czy że coś z tego mogłoby być.
Masz chyba dwie opcje : udajesz, że się nic nie dzieje i dalej pracujecie jakby nigdy nic.
Ewentualnie stawiasz wszystko na jedną kartę i brniesz w to , ryzykując że ona może nie odwzajemnić Twojej sympatii.
Ja zawsze powtarzam: życie jest jedno. Ja wolałabym nie żałować, że coś mi mogło umknąć i pewnie bym zaryzykowała. Daj znać co postanowisz.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

12

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
chomik9911 napisał/a:

Dla mnie nieistotna jest różnica wieku w związku , jeśli Wam jest ze sobą dobrze, dogadujecie się, lubicie, kochacie. Tyle tylko, że nie jestem pewna czy Ania to samo czuje do Ciebie. Ten zwrot "synku".. czy rzeczywiście traktuje Cię jak syna, czy tylko tak mówi żeby sama do siebie nie dopuścić myśli, że ją pociągasz czy że coś z tego mogłoby być.
Masz chyba dwie opcje : udajesz, że się nic nie dzieje i dalej pracujecie jakby nigdy nic.
Ewentualnie stawiasz wszystko na jedną kartę i brniesz w to , ryzykując że ona może nie odwzajemnić Twojej sympatii.
Ja zawsze powtarzam: życie jest jedno. Ja wolałabym nie żałować, że coś mi mogło umknąć i pewnie bym zaryzykowała. Daj znać co postanowisz.


To jak się do siebie zwracamy wynika bardziej z żartów. Tak mi się wydaje. Ogólnie jesteśmy na poziomie relacji dobrych przyjaciół. Piszemy ze sobą smsy. Ona sama pyta się co u mnie gdy jestem na urlopie. Opowiedziała mi jak to było z tym facetem kiedyś, mówi, że bardzo się wtedy zraziła. Ogólnie naprawdę jest bardzo szczera w rozmowach ze mną. Mówi, że czuje się samotna po tym jak syn się wyprowadził. Ja też jestem z nią otwarty w rozmowach. Pytała się mnie kiedyś na początku na ile lat wygląda. smile Nie wiem co to oznacza.

Kiedyś pytała się o moje związki. Powiedziałem jej prawdę, że jestem sam już od dłuższego czasu bo nikogo interesującego nie spotkałem do tej pory. Powiedziałem jej też, że jestem nieco zrażony do związków po tym co sam doświadczyłem oraz po tym co widzę u moich równolatków. Ona powiedziała mi: "nie możesz z góry zakładać, że ci się nie uda".

13

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Nie ładuj się w to, chłopaku.
Będą tylko problemy.
I nie chodzi o wiek, a o to, że pracujecie razem.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

14

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

No to wygląda na to, że ceni Twoje towarzystwo, że lubicie ze sobą przebywać. Znam związki, które w pracy się poznały i były szczęśliwe, a też takie w których jedna osoba musiała pracę zmienić. No jeśli się zdecydujesz na romans/związek z nią to trzeba się liczyć z ewentualną zmianą pracy

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

15

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Skoro już masz z tym problem. to najlepiej teraz zmienić pracę.

16

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Oj to wpadłeś użytkowniku, jak przysłowiowa śliwka w kompot.

Nie pakuj się w to, bo szanowna pani jest lepsza w te klocki, a dla niej zainteresowanie młodszego to mimo wszystko najlepszy komplement i potwierdzenie jej atrakcyjności.

Odpuść.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

17

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Poromansuj sobie w pracy i poczekaj aż ten romans w końcu się wypali

A dlaczego od razu zakładasz, że nie wypali?
A nawet jak nie wypali to co?

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

To nagle będzie masa plotek, pomówień itp.

zależy od dojrzałości środowiska. Jak ludzie są niedojrzali to i tak znajdą powód do plotek. Zresztą o czym tu plotkować, gdy dwoje ludzi nie kryje tego, że są parą? Plotkuje się, gdy tego nie wiadomo.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

U nas w pracy jest mnóstwo par i wyobraz sobie co się dzieje jak jakaś para np. się rozchodzi, wtedy nagle jakieś plotki pomówienia na całą firmę są, moim zdaniem bez sensu jest się w coś takiego ładować ale jak kto woli.

Plotki to plotki, ktoś sobie pogada i tyle. Pomówienia to inna sprawa, tylko nie rozumiem kto tu kogo pomawia i o co? Jeśli byli romansujący się pomawiają, to jest to problem nieumiejętności rozstawania się, a nie romansu w pracy.

Wydaje mi się, że niesłusznie zakładasz, że taki romans to coś nad czym zawsze ma się kontrolę. Jeśli między dwojgiem ludzi w pracy jest chemia, to już samo to może być podstawą do plotek. Jeśli ta chemia jest silna i odwzajemniona to moim zdaniem bezsensem jest marnować coś takiego tylko z obawy o jakieś plotki.

No i w końcu gdzie ci dorośli ludzie mają się w obecnych czasach poznawać, skoro z dyskusji tu wynika, że portale randkowe są do niczego? Ludzie poznawali się w miejscu pracy od zawsze, i to jest dobre, bo jeśli ludzie pracują razem, to jest większa szansa, że są na podobnym poziomie intelektualnym, mają podobne zainteresowania, coś ich łączy. Co więcej, poznają prawdziwych siebie, a nie swoje wytworzone na zewnątrz kreacje, jak to ma miejsce w znajomościach nastawionych od samego początku na romans.

18

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Z tego co piszesz, to chyba tak ogólnie dla niej Twój wiek przeszedł już fazę akceptacji. Nie wiem jak u Ciebie.
2 problem- czy macie podobne oczekiwania- bo tu się mogą rozbiegać w 1 i drugą stronę.- jak się dowiedzieć- cóż chyba rozmawiać i czytać między wierszami. I być szczerym ze sobą- by nikt nie poczuł się wykorzystany.
To, że pracujecie we dwójkę i tak blisko ( mam nadzieję, że nikt przez to nie zginie) to akurat dobre nie jest, bo przyćmiewa ogląd sytuacji.
Może warto się z kimś zamienić i zobaczyć, czy zauroczenie- wygląda że obustronne przetrwa? Czy tylko przebywanie ze sobą w odległości 15 cm je wywołuje?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

19

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Ela210 napisał/a:

Z tego co piszesz, to chyba tak ogólnie dla niej Twój wiek przeszedł już fazę akceptacji. Nie wiem jak u Ciebie.
2 problem- czy macie podobne oczekiwania- bo tu się mogą rozbiegać w 1 i drugą stronę.- jak się dowiedzieć- cóż chyba rozmawiać i czytać między wierszami. I być szczerym ze sobą- by nikt nie poczuł się wykorzystany.
To, że pracujecie we dwójkę i tak blisko ( mam nadzieję, że nikt przez to nie zginie) to akurat dobre nie jest, bo przyćmiewa ogląd sytuacji.
Może warto się z kimś zamienić i zobaczyć, czy zauroczenie- wygląda że obustronne przetrwa? Czy tylko przebywanie ze sobą w odległości 15 cm je wywołuje?

Nie zawsze pracuję akurat z nią, są też inne osoby- jednak z nią b.często (nie napiszę co to za praca bo jest taka, ze ktoś mógłby się domyśleć o kogo chodzi). Jednak to z nią czuję się najlepiej i poza tym utrzymujemy kontakt poza pracą i  to często inicjowany właśnie przez nią. Niby to tylko smsy, ale zawsze.

20 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-06-10 10:47:10)

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

W jakim celu założyłeś ten wątek? Jakie jest Twoje pytanie?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

21

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Ela210 napisał/a:

W jakim celu założyłeś ten wątek? Jakie jest Twoje pytanie?

Musiałem to komuś powiedzieć smile Bo mnie męczy ta sytuacja. I chciałem poznać zdanie kobiet na ten temat.

22 Ostatnio edytowany przez tyafu (2019-06-10 11:18:47)

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
chomik9911 napisał/a:

Ja zawsze powtarzam: życie jest jedno. Ja wolałabym nie żałować, że coś mi mogło umknąć i pewnie bym zaryzykowała. Daj znać co postanowisz.

Autorze : Ja tez sie zgadzam z powyzszym I uwazam ze powinienes sprobowac. Kiedy bedziesz ryzykowal? W wieku 45 lat? Skoro dobrze sie Wam rozmawia po prostu zapros Anie na jakies spotkanie po pracy I zobaczysz czy to moze miec jakis ciag dalszy. Albo tak - I wtedy byc moze faktycznie trzeba bedzie rozwazyc zmiane pracy albo nie - I wtedy moze troche pocierpisz ale Twoja sytuacja sie wyjasni. Najgorzej moim zdaniem nie zrobic nic I zadreczac sie myslami a potem zalowac.
Mysle za nawet jak Ci odmowi nie pogorszy to waszych relacji sluzbowych, nic nie tracisz, mozesz tylko zyskac. Powodzenia

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...
Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Tycho napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

U nas w pracy jest mnóstwo par i wyobraz sobie co się dzieje jak jakaś para np. się rozchodzi, wtedy nagle jakieś plotki pomówienia na całą firmę są, moim zdaniem bez sensu jest się w coś takiego ładować ale jak kto woli.

Plotki to plotki, ktoś sobie pogada i tyle. Pomówienia to inna sprawa, tylko nie rozumiem kto tu kogo pomawia i o co? Jeśli byli romansujący się pomawiają, to jest to problem nieumiejętności rozstawania się, a nie romansu w pracy.

Wydaje mi się, że niesłusznie zakładasz, że taki romans to coś nad czym zawsze ma się kontrolę. Jeśli między dwojgiem ludzi w pracy jest chemia, to już samo to może być podstawą do plotek. Jeśli ta chemia jest silna i odwzajemniona to moim zdaniem bezsensem jest marnować coś takiego tylko z obawy o jakieś plotki.

No i w końcu gdzie ci dorośli ludzie mają się w obecnych czasach poznawać, skoro z dyskusji tu wynika, że portale randkowe są do niczego? Ludzie poznawali się w miejscu pracy od zawsze, i to jest dobre, bo jeśli ludzie pracują razem, to jest większa szansa, że są na podobnym poziomie intelektualnym, mają podobne zainteresowania, coś ich łączy. Co więcej, poznają prawdziwych siebie, a nie swoje wytworzone na zewnątrz kreacje, jak to ma miejsce w znajomościach nastawionych od samego początku na romans.

Nie no nie mogę big_smile
,,ktoś sobie pogada i tyle" - tekst roku big_smile
Powiem Ci tak, pracowałem w kilku firmach i się na różne cyrki napatrzyłem, z własnych obserwacji śmiem stwierdzić, że romans/związek w pracy to jeden z najgorszych pomysłów a to dlatego, że w miejscu pracy na pierwszym miejscu są kontakty służbowe a dopiero potem towarzyskie - w sumie tutaj już mogę zakończyć swoją wypowiedz.

Jak chcecie to próbujcie - ja już się napatrzyłem na cyrki jak w miejscu pracy tworzyły się związki i po jakimś czasie ktoś musiał się zwolnić, spoko próbujcie i napiszcie co dalej.

W ogóle... Największa beka jest xD jak w pracy mamy jakiś związek/romans i nagle np. facet awansuje na kierownika i musi wydawać polecenia służbowe swojej podwładnej dziewczynie - naprawdę takie cyrki wychodzą, że szok big_smile

24

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

drogi autorze
mowie Ci to jako rownolatka Ani,

kto nie ryzykuje ten nie ma nic......

ja bym delikatne ja podpytala czy nie ma.ochoty po pracy wyjsc na niezobowiazujaca kawe.... w najgorszym wypadku powie ze nie. a ty wtedy musisz przejsc nad tym do porzadku dziennego i nie dac po sobie nic poznac, jak bardzo jestes zawiedziony
....
a jesli powie tak, to sam zobaczysz czy z tego cos ma szanse sie wykluc.

pisz tutaj jaka decyzje podjales i trzymam kciuki

25

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

A ja Ci napiszę jako mama 25 latki - odpuść sobie, bo skrzywdzisz siebie i ją. Poza tym bardzo jej skomplikujesz sytuację w pracy. Tobie będzie łatwo ją zmienić, jesteś młody, ona może mieć z tym problem.

26

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
tvv napisał/a:

Mówi, że jestem dla niej jak syn . Ja w żartach mówię do niej mamo

- Dajesz synek!
- Jedziesz mamka!

wink

27

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie no nie mogę big_smile

,,ktoś sobie pogada i tyle" - tekst roku big_smile

Oj, to chyba niewiele możesz big_smile
Skoro taki tekst Cię bawi, to sorry, ale świadczy to o pewnej Twojej niedojrzałości. Dzieciaki w gimnazjum przejmują się tym co inni powiedzą, dorośli robią to co im pasuje.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Powiem Ci tak, pracowałem w kilku firmach i się na różne cyrki napatrzyłem, z własnych obserwacji śmiem stwierdzić, że romans/związek w pracy to jeden z najgorszych pomysłów a to dlatego, że w miejscu pracy na pierwszym miejscu są kontakty służbowe a dopiero potem towarzyskie - w sumie tutaj już mogę zakończyć swoją wypowiedz.

tyle że w mojej opinii problemy może sprawiać relacja podwładny-szef, a ta jest wbrew pozorom stosunkowo rzadka. Z wieloma ludźmi w miejscu pracy nie masz w ogóle relacji służbowych, oni robią swoje, Ty robisz swoje, dzielicie jedynie przestrzeń i pracodawcę.

Ja też pracowałem w różnych firmach. Cyrków nie widziałem, widziałem sporo udanych związków i małżeństw, widziałem też parę związków, które się nie udały, ale i wtedy nie stało się nic wielkiego. Ale pisałem - to kwestia dojrzałości: jak ludzie się w pracy nudzą to żyją cudzym życiem.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Jak chcecie to próbujcie - ja już się napatrzyłem na cyrki jak w miejscu pracy tworzyły się związki i po jakimś czasie ktoś musiał się zwolnić, spoko próbujcie i napiszcie co dalej.

Może tu jest problem, że tak jak inni interesowałeś się nie tym co trzeba.

A skoro mimo młodego wieku pracowałeś już w różnych firmach, to ryzyko zwolnienia się to chyba jeszcze nic takiego strasznego, nie?

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Tycho napisał/a:

Oj, to chyba niewiele możesz big_smile
Skoro taki tekst Cię bawi, to sorry, ale świadczy to o pewnej Twojej niedojrzałości. Dzieciaki w gimnazjum przejmują się tym co inni powiedzą, dorośli robią to co im pasuje.

Chyba nie rozumiesz pewnej sprawy, pozwolisz, że Ci wyjaśnię.
W gimnazjum występował u niektórych efekt: ,,co inni powiedzą" dlatego dzieciaki bały się np. powiedzieć przy kolegach, że kochają mamę itp.
Albo dzieciaki chciały mieć najnowszy model telefonu no bo co koledzy powiedzą jak będę chodził z nokią 3310 smile
Zaś my tutaj mówimy o miejscu pracy, przestrzeni służącej do zarabianiu pieniędzy, utrzymywaniu się w życiu itp., ja nie piszę o czasach gimnazjalnych gdzie gimby nie uczyły się na 6 żeby koledzy się nie śmiali, że jest się kujonem, piszę o poważnej sytuacji
Dorośli robią to co im pasuje? serio? a wiesz, że jest jeszcze coś takiego jak normy obyczajowe i społeczne, które uniemożliwiają ludziom wykonywanie pewnych czynności w różnych sytuacjach?
Ludzie, którzy ,,robią co im pasuje" kojarzą mi się z jakąś patologią bez jakichkolwiek zahamowań.

Tycho napisał/a:

tyle że w mojej opinii problemy może sprawiać relacja podwładny-szef, a ta jest wbrew pozorom stosunkowo rzadka. Z wieloma ludźmi w miejscu pracy nie masz w ogóle relacji służbowych, oni robią swoje, Ty robisz swoje, dzielicie jedynie przestrzeń i pracodawcę.

Ja też pracowałem w różnych firmach. Cyrków nie widziałem, widziałem sporo udanych związków i małżeństw, widziałem też parę związków, które się nie udały, ale i wtedy nie stało się nic wielkiego. Ale pisałem - to kwestia dojrzałości: jak ludzie się w pracy nudzą to żyją cudzym życiem.

Tu nie chodzi o życie czyimś życiem tylko o to, że w pracy się pracuje a nie podrywa.
Wiesz jakie patologie się dzieją w miejscu pracy gdzie są związki i romanse? np. prosisz jakiegoś współpracownika o pewną przysługę a on ma Ciebie i wszystkich innych gdzieś bo tylko robi tą daną przysługę swojej kochance itp.
I nagle jak wszyscy mają być traktowani tak samo to się okazuje, że np. pracownik danego działu idzie bardziej na rękę swojej dziewczynie/swojemu chłopakowi zamiast działać uczciwie wobec każdego itp.
Dajmy na to osoba rozsyłająca zlecenia dla innych pracowników będzie rozsyłała lepsze zlecenia swojej dziewczynie/chłopakowi w pracy aniżeli zwykłemu współpracownikowi - i może robić to nawet nieświadomie.
Dlatego pisałem, że pracowałem w wielu firmach i związki w miejscu pracy mogą przyczyniać się do konkretnych patologii.

Tycho napisał/a:

Może tu jest problem, że tak jak inni interesowałeś się nie tym co trzeba.
A skoro mimo młodego wieku pracowałeś już w różnych firmach, to ryzyko zwolnienia się to chyba jeszcze nic takiego strasznego, nie?

Jak jedzie samochód na ulicy to normalne, że go widzę a nie chowam głowy do kieszeni - tak samo z patologiami w miejscu pracy spowodowanymi romansami itp. smile
Co do ryzyka zwolnienia się - zależy od wielu czynników, np. od branży, wieku, umiejętności, specyfiki danego rynku itp. w mojej branży na dzień dzisiejszy mogę skakać po firmach jak Filip z Konopi ale są np. ludzie, którzy szukają zatrudnienia nawet pół roku, rok i dla nich taka sytuacja podrywania w pracy może być bardzo ryzykowna.

29

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Chyba nie rozumiesz pewnej sprawy, pozwolisz, że Ci wyjaśnię.

Proponuję, żebyś nie bawił się w wyjaśnianie rzeczy, których sam dobrze nie rozumiesz.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

W gimnazjum występował u niektórych efekt: ,,co inni powiedzą" dlatego dzieciaki bały się np. powiedzieć przy kolegach, że kochają mamę itp.
[...]
Zaś my tutaj mówimy o miejscu pracy, przestrzeni służącej do zarabianiu pieniędzy, utrzymywaniu się w życiu[...] piszę o poważnej sytuacji

A co to za różnica? I praca, i studia, i szkoła to pewne społeczności, i mechanizmy działające w społecznościach będą tam funkcjonować, niezależnie od tego czy ci się to podoba czy nie. Nie jesteśmy maszynami do zarabiania pieniędzy tylko ludźmi, nie zostawiamy swoich emocji w domu.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Dorośli robią to co im pasuje? serio? a wiesz, że jest jeszcze coś takiego jak normy obyczajowe i społeczne, które uniemożliwiają ludziom wykonywanie pewnych czynności w różnych sytuacjach?


I jakaż to "norma społeczna i obyczajowa" przeszkadza ci spotykać się z koleżanką z pracy, z którą nie masz relacji zależności służbowej?

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ludzie, którzy ,,robią co im pasuje" kojarzą mi się z jakąś patologią bez jakichkolwiek zahamowań.


Kwestia kontekstu. Mówię o rzeczach zgodnych z prawem, które innym nie powinny przeszkadzać.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Tu nie chodzi o życie czyimś życiem tylko o to, że w pracy się pracuje a nie podrywa.

A sikać w pracy można? Jeść można? Rozmawiać z ludźmi na tematy niesłużbowe?
Prezentujesz jakąś niewolniczą mentalność. Sam stwarzasz sobie bariery wynikające wyłącznie z lęków przed opinią ludzi, którymi się nie powinieneś przejmować. Na Twoją obronę przyznam, że kiedyś myślałem podobnie jak Ty, też ograniczałem się jakimiś bezsensownymi konwenansami, które naprawdę istniały tylko w mojej głowie. Teraz trochę tego żałuję. 

Powtarzam: praca to społeczność. Od zawsze rodziły się tam znajomości, przyjaźnie, miłości. Warunek jest taki by odbyło się to bez większych szkód dla służbowych obowiązków. Większość ludzi pracujących z osobami, które kochali dawała sobie z tym radę.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Wiesz jakie patologie się dzieją w miejscu pracy gdzie są związki i romanse? np. prosisz jakiegoś współpracownika o pewną przysługę a on ma Ciebie i wszystkich innych gdzieś bo tylko robi tą daną przysługę swojej kochance itp.

Nie, nie wiem. Widziałem wiele związków i romansów w miejscu pracy, ale takich sytuacji nie widziałem. A to oznacza, że to nie "romans w miejscu pracy" jest przyczyną tej patologii, a to jakim kto jest człowiekiem. Jak ktoś jest burakiem, to czym ma w pracy romans czy nie, będzie zachowywał się jak burak.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

I nagle jak wszyscy mają być traktowani tak samo to się okazuje, że np. pracownik danego działu idzie bardziej na rękę swojej dziewczynie/swojemu chłopakowi zamiast działać uczciwie wobec każdego itp.
Dajmy na to osoba rozsyłająca zlecenia dla innych pracowników będzie rozsyłała lepsze zlecenia swojej dziewczynie/chłopakowi w pracy aniżeli zwykłemu współpracownikowi - i może robić to nawet nieświadomie.

Aby zaszły opisywane sytuacje to musi zajść równocześnie:
a) relacja służbowa między romansującymi - to wcale nie jest takie częste. Zazwyczaj relacje mamy z kilkoma, kilkunastoma ludźmi, a miejscu pracy może ich być nawet kilkaset. Dlaczego automatycznie chcesz zabrać takim ludziom szanse?
b) nieumiejętność radzenia sobie z oddzieleniem uczuć i obowiązków. Może to kwestia środowiska, ale ja takich ludzi nie spotkałem.

Nie twierdzę, że to o czym piszesz nie może mieć miejsca, ale z mojej perspektywy są to przypadki marginalne, z powodu których szkoda zamykać innym drogę do szczęścia.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Co do ryzyka zwolnienia się - zależy od wielu czynników, np. od branży, wieku, umiejętności, specyfiki danego rynku itp. w mojej branży na dzień dzisiejszy mogę skakać po firmach jak Filip z Konopi ale są np. ludzie, którzy szukają zatrudnienia nawet pół roku, rok i dla nich taka sytuacja podrywania w pracy może być bardzo ryzykowna.

To może niech każdy w swojej ocenie ustali, czy może sobie pozwolić na romans i związane z tym ryzyko konieczności zmiany pracy (choć ja takiej konieczności poza jakimiś wyjątkowymi sytuacjami 1 na 1000 w ogóle nie widzę), a nie ustalajmy jakieś uniwersalne reguły kto ma jak się zachowywać.

To może Ty mi teraz odpowiedz w końcu na pytanie: jakie miejsca są lepsze na romansowanie od pracy?

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Bardzo ciekawy post napisałeś aczkolwiek jeżeli mam być szczery to nie mam siły by odpowiadać na każde Twoje pojedyncze zdanie.
Na studiach są inne mechanizmy i w pracy także. Jak na studiach są romanse to nie ma nic w tym złego bo co z tego, że koleżanka zakocha się w koledze z roku? co innego w pracy - takie sytuacje mogą zaburzać podział i wykonywanie obowiązków służbowych. W pracy system obowiązków jest zupełnie inny od tych w szkole czy na studiach - to są zupełnie dwa inne środowiska i porównywanie ich jest słabe.

Zresztą pisałem już, że na własne oczy widziałem jakie patologiczne cyrki potrafią wyniknąć z romansowania/tworzenia związku w miejscu pracy.
Nawet podałem Ci przykłady ale to jest tylko i wyłącznie odbijanie piłeczki.

Poczytaj inne posty użytkowników w tym temacie - nie tylko ja mam takie poglądy.
A to oznacza, że jednak musi być coś w tym co piszę.

Powtarzam jeszcze raz, po raz setny (i na tym zakończę) - na własne gały widziałem, że tworzenie związków w pracy bardzo często kończy się tragicznie a to dlatego, że zakochana para gołąbków bardziej będzie patrzyła na interesy swojej drugiej połówki niż na interesy neutralnego współpracownika.

31 Ostatnio edytowany przez Tycho (2019-06-10 23:16:06)

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Zresztą pisałem już, że na własne oczy widziałem jakie patologiczne cyrki potrafią wyniknąć z romansowania/tworzenia związku w miejscu pracy.
Nawet podałem Ci przykłady ale to jest tylko i wyłącznie odbijanie piłeczki.

Tak, tylko my tu rozmawiamy o związkach przyczynowo-skutkowych, a nie o anegdotach.

Wprowadzasz pewien postulat: "romanse w pracy są źródłem patologii". Postulat ten zawiera implikację. Implikacja logiczna ma tę ciekawą cechę, że z fałszu może wyniknąć prawda, ale nie odwrotnie. Czyli jeśli mamy sytuację "romans w pracy" i "brak patologii", to dowodzi to, że rzeczona implikacja nie jest w ogólności spełniona, nawet jeśli gdzie indziej zachodzi: "romans w pracy" i "patologia". To w zasadzie kończy dowód obalający Twój postulat, dziękuję za uwagę.

EDIT:
No i propozycji lepszych miejsc na szukanie miłości od Ciebie nie dostałem. Myślę, że nie warto odrzucać rozwiązania problemu, nawet niedoskonałego, jeśli nie dysponujemy lepszym.

32 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2019-06-10 23:33:54)

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Tycho napisał/a:

Tak, tylko my tu rozmawiamy o związkach przyczynowo-skutkowych, a nie o anegdotach.

Wprowadzasz pewien postulat: "romanse w pracy są źródłem patologii". Postulat ten zawiera implikację. Implikacja logiczna ma tę ciekawą cechę, że z fałszu może wyniknąć prawda, ale nie odwrotnie. Czyli jeśli mamy sytuację "romans w pracy" i "brak patologii", to dowodzi to, że rzeczona implikacja nie jest w ogólności spełniona, nawet jeśli gdzie indziej zachodzi: "romans w pracy" i "patologia". To w zasadzie kończy dowód obalający Twój postulat, dziękuję za uwagę.

Już Ci tłumaczę wszystko po kolei.
Oczywiście rozmawiamy tutaj o związkach przyczynowo-skutkowych, z tym się zgodzę.
Wprowadziłem postulat: "romanse w pracy są źródłem patologii" - to prawda
Wydaje Ci się, że uważam, iż jest tylko i wyłącznie jedno rozwiązanie a mianowicie, że każdy romans w pracy kończy się patologią - to nie są moje słowa.

To tak samo jakbym napisał: jeżdżenie samochodami powoduje śmiercionośne wypadki - co jest prawdą ale jak ktoś przejedzie się samochodem i nie odniesie wypadku to od razu wyjdziesz do mnie ze zdaniem: ,,użyłeś implikację logiczną, kierowca odbył daną podróż ale nie zginął zgodnie z Twoim stwierdzeniem, co za tym obaliło to Twój postulat"

Człowieku nie manipuluj moimi słowami, nigdzie nie napisałem, ze każdy romans w pracy kończy się patologią tak samo jak np. nie napiszę, że każda jazda samochodem powoduje wypadek big_smile
Pisząc ,,romanse w pracy są źródłem patologii" - nie miałem na myśli tego, że każdy taki romans kończy się patologią, gdyby tak było to użyłbym słowa każdy
Są romanse, które nie kończą się patologią w pracy - zgoda, tylko pytanie po jaką cholerę aż tak ryzykować ew. utratę stanowiska pracy dla jakiegoś romansu? mi chodziło tylko i wyłącznie o to, że romansowanie przyczynia się do tragedii w firmie ale nigdzie nie wspomniałem, że jest to warunek logiczny, który zawsze ma miejsce lol

P.S. Twój pseudo naukowy bełkot miałby w 100% rację jakbym napisał, że każdy romans w pracy jest zródłem patologi - wtedy byś mnie zaorał.
Ale niestety tym razem nie pyknęło smile

33

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Oj, nie wiem co Cię tak drażnią zakochani w pracy. To chyba częste i jakby naprawdę zaburzało coś, to w niektórych branżach są chyba zakazy.
przesadzasz.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Ela210 napisał/a:

Oj, nie wiem co Cię tak drażnią zakochani w pracy. To chyba częste i jakby naprawdę zaburzało coś, to w niektórych branżach są chyba zakazy.
przesadzasz.

Przeczytaj proszę kilka moich postów w tym temacie - tam wszystko wyjaśniłem smile

35 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-06-10 23:47:55)

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Ja zatrudniłam kiedyś narzeczeństwo- i nie wpłynęło to negatywnie na nic, przeciwnie- chyba trochę rywalizowali, kto będzie miał lepsze wyniki.
Po kątach się nie całowali big_smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

36 Ostatnio edytowany przez Tycho (2019-06-11 00:53:35)

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Człowieku nie manipuluj moimi słowami, nigdzie nie napisałem, ze każdy romans w pracy kończy się patologią tak samo jak np. nie napiszę, że każda jazda samochodem powoduje wypadek big_smile
Pisząc ,,romanse w pracy są źródłem patologii" - nie miałem na myśli tego, że każdy taki romans kończy się patologią, gdyby tak było to użyłbym słowa każdy

Nie manipuluję Twoimi słowami, po prostu nie sprecyzowałeś jakiego kwantyfikatora używasz, więc przeprowadziłem dowód dla przypadku, gdybyś używał kwantyfikatora silnego. To był zresztą jedyny przypadek, dla którego obowiązek dowodu spoczywałby na mnie, więc przeprowadziłem go niejako z grzeczności wink. Tymczasem, skoro dałeś sobie furtkę i wybrałeś łagodniejszą formę postulatu, to teraz ciężar uzasadnienia spoczywa na Tobie. I żadne "widziałem setki razy na własne oczy" nie przejdą, bo ja "widziałem tysiące razy". Możemy się tak licytować na anegdoty.

Wypadałoby teraz zatem uzasadnić, dlaczego akurat to środowisko pracy miałoby mieć decydujący wpływ na przeistoczenie się romansu w patologię, a nie np. fakt że Twoja branża jest zdominowana przez niedojrzałych prostaków, co dałoby podobne obserwacje. Nadal można dopatrzeć się w Twoim postulacie dość silnej zależności przyczynowo-skutkowej, więc najlepiej gdybyś podparł się jakimiś statystykami, albo chociaż racjonalnymi argumentami.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Są romanse, które nie kończą się patologią w pracy - zgoda, tylko pytanie po jaką cholerę aż tak ryzykować ew. utratę stanowiska pracy dla jakiegoś romansu?

AŻ TAK? Czyli jak? Jakie jest wg Ciebie to ryzyko? 70%? 80%? I jak to wygląda w rozbiciu na ryzyka pośrednie? Czyli jakie jest ryzyko, że romans w pracy się schrzani, i jakie jest ryzyko, że schrzaniony romans doprowadzi jedną ze stron do zwolnienia się z pracy? Znam może z 5 nieudanych romansów i kilkakrotnie więcej udanych. Czyli ryzyko to jakieś 25%. Sytuacji w których nieudany romans musiał doprowadzić do zwolnienia z pracy nie znam żadnej. To daje oszacowanie 0%. I nie widzę nawet zbyt wielu teoretycznych powodów dla których ktoś miałby swoje stanowisko utracić. Biorąc te teoretyczne szacowania i tak nie widzę tu ryzyka większego niż 10%. Dla obu stron. 5% dla każdej z nich. Czyli sumaryczne ryzyko to jakiś 1% z hakiem.

Ok, wiemy co możemy stracić - pracę, a co możemy zyskać? Szczęście. Czy w każdym przypadku? pewnie nie, ale w pozostałych też jest miło smile A romansów kończących się szczęśliwym małżeństwem znam dużo więcej niż kończących się zwolnieniem z pracy. Poza tym czy można porównywać szczęście i pracę? No i odpowiedz sobie szczerze: o co Ci w życiu łatwiej? O pracę czy o szczęśliwy związek.

Jak sobie to wszystko przemyślisz to zastanów się jeszcze raz, czy mamy do czynienia z "ryzykiem utraty pracy dla jakiegoś romansu" czy "ryzykiem utraty romansu dla jakiejś pracy"

EDIT:
Do tego wszystkiego dodam jeszcze jedno. Tobie wydaje się, że ryzykujesz wyłącznie wchodząc świadomie w romans, czyli że unikając romansów, unikasz ryzyka. Błąd. Ryzyko zaczyna się już w momencie gdy zaczynasz pracę w środowisku mieszanym, bo nikt Ci nie da gwarancji, że jakaś koleżanka Cię nie zauroczy. Tak jak w opisywanym wątku. A to wystarczy, by mogły zajść opisywane przez Ciebie "patologie", a nawet jest to bardziej prawdopodobne niż w związku, bo będziesz podświadomie zabiegał o jej uwagę, a walcząc z uczuciem będziesz łaził struty i nieszczęśliwy, co prędzej odbije się na Twojej wydajności w pracy i relacji z otoczeniem niż zdrowy związek. I tym bardziej ukrywane uczucie daje powody do plotek niż to ujawnione.

37

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!
niepodobna napisał/a:

Odpuść. Nic z tego nie będzie. Zrobisz krzywdę sobie i jej, a atmosfera w pracy będzie skiszona. Nikt mądry się nie ładuje w takie układy.

A dlaczego miałby zrobić jej krzywdę? Przecież to dorosła ukształtowana kobieta, która wie czego może się spodziewać po relacji z 18 lat młodszym facetem, a czego nie.

Odp: Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Tycho Ja rozumiem, że chęć wypisania jak najwięcej definicji matematycznych w temacie o koleżance z pracy no okej, poproszę jeszcze teorię względności i prawdopodobieństwo upadku kanapki z serem górą do dołu.
Po prostu chodzi o to, że Ty i ja mamy zupełnie inne doświadczenia w tym temacie.
W Twoim środowisku romanse w pracy nie kończyły się niczym złym zaś w moim doprowadziły do wielu tragedii - ale ignorujesz to co piszę.
Bo widzisz, u Ciebie wszystko było cacy, powstawały romanse, małżeństwa związki itp. ale kompletnie ignorujesz fakt, że w niektórych firmach masa rzeczy się psuło przez to jak ludzie ze sobą kręcili.
I nie mam tu na myśli jak fajnie i kulturalnie napisałeś, że to byli jacyś prostacy itp. ale czasami w niektórych branżach może to wyglądać inaczej.
Jeżeli podrywanie w pracy ma dać większe szczęście niż sama praca no to w takim razie życzę miłego dnia.

Zresztą ja już opisywałem kilka razy czym grozi romansowanie w pracy, podawałem przykłady - a Ty tylko piszesz, że w swojej pracy czegoś takiego nie było i na pewno nie jest tak tragicznie jak tutaj opisuje smile

Posty [ 1 do 38 z 41 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kocham się w koleżance z pracy...starszej o 18 lat!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018