Chodzi o współlokatorkę z DS. Mieszkamy w pokoju dwuosobowym i zgadnijcie czemu o tej porze siedzę na forum? Bo NIE DAJE MI SPAĆ. To najdziwniejszy człowiek jakiego w życiu spotkałam... Dziewczyna prześladowana kiedyś przez klasę z podstawówki, potem gimnazjum, liceum chyba nie, ale uczelnię już tak, teraz studiuje na mojej i już jej nikt nie lubi ani w szkole ani w moim akad. 4 razy zdradzona przez chłopaka anorektyka z marskością wątroby, wegetarianka i 'buddystka', która 'uaktywnia się w nocy', śmierdzi, bo psika dezodorant na ubranie, nie na ciało, a poci się (ciekawi mnie jak jej chłopak to znosi na bliską odległość). Odwiedziła już szpital psychiatryczny z depresją z powodu chłopaka. Gra nałogowo w internetową grę (dla ciekawych World of Warcraft - chyba najbardziej uzależniające mmo ostatnich lat), jak nie gra to ciągle do mnie mówi, opowiada swoje życiowe historie i choć nie wyglądam na zaciekawioną, to ona dalej nawija.
Nie chcę się tu wybielać, ale kiedy ona śpi, to chodzę na paluszkach, jak się budzi i pyta o godzinę to zawsze grzecznie odpowiem, nie wchodzę jej w drogę, używam słuchawek przy komputerze, użyczam jej swojej kuchenki i czajnika. I co z tego mam? Nieprzespane noce, bo ona MUSI "nawalać w WoWa" i ciągle z chłopakiem gada tylko o tym przez telefon + jego słychać na głośnomówiącym i to czy jest 2 czy 4 czy 6 rano nie ma najmniejszego znaczenia! Ona będzie grała aż jej ręce zwiędną i będzie krzyczeć, warczeć, śmiać się czy co tam jeszcze niezależnie od pory dnia. Na początku jej współczułam tych jej smutnych historii jak to jej gumę we włosy wrzucili i musiała ściąć na krótko, ale teraz nie dziwię się, że ktoś to zrobił... Dziewczyna nie potrafi żyć z innymi ludźmi, może to kwestia wychowania, ale co mi do tego? Obie tyle samo płacimy za spanie. Kilka razy już spóźniłam się przez nią na uczelnię, bo grała do rana, a ja późno usnęłam i rano ledwo mogłam wstać. Jeśli uważacie, że wyolbrzymiam, zapraszam w odwiedziny...
Chciałam, żebyście mi poradziły, drogie NORMALNE KOBIETY, jakie są w tym przypadku moje prawa. Mam ją zgłosić w administracji? Jakoś nie wierzę w powodzenie tej akcji...
Dodam jeszcze, że zwracałam jej uwagę, dziś np. poprosiłam żeby pisała z tym chłopakiem zamiast rozmawiać przez tel., ale się nie rozłączyła tylko chwilę rozmawiali ciszej, a potem znów to samo.