Zakochałam się po raz trzeci w życiu w tej samej osobie. To mój dobry kumpel i zarazem pierwsza miłość i pierwszy pseudozwiązek. Miałam potem dwóch facetów i za każdym razem po rozstaniu z danym facetem moja stara miłość do tego Pierwszego odżywała jakby "na nowo".
Uważam tego człowieka za idealnego dla mnie, czuję że rozumiemy i zgadzamy się w każdej kwestii. Uwielbiam z nim rozmawiać, nigdy w jego towarzystwie się nie nudzę. Czuję że to jest Ten Jedyny, bo to uczucie, trwa już 7 lat. Ta miłość z mojej strony po prostu tylko przechodzi w stan uśpienia by znowu, gdy coś w moim zyciu jest nie tak, lub gdy on jest wolny się odrodzić.
Mimo to boję się wyrazić co czuję, bo boję się zniszczyć nasze relacje. Poza tym czuję że jakby nie mam prawa już czuć nic do niego, że to tylko przeszłość. No i czuję też że nie mam u niego szans.
Czuje ktoś coś podobnego?