Moja historia zaczela sie 4 lata temu.. Poznałam chłopaka, było fajnie, wyciągał mnie na spacery wogóle bardzo sie troszczył itd. To wszystko trwało bardzo krótko, jakiś niecały miesiac.. chłopak trafił do wiezienia (pobicie) mimo wszystko że miałam 16 lat przed soba całe zycie, imprezy, mogłam poznawac chłopaków, postanowiłam za wszelka cene być z nim mimo tego że odsiaduje wyrok. Walczyłam żeby dowiedziec sie gdzie odsiaduje kare, było ciezko zdobyc jakiekolwiek inf.,wkoncu dowiedziałam sie, wysłałam pierwszy list,po jakis 2 miesiacach dostałam odp. wszystko było super, chcielismy byc razem, byłam skłonna czekac na niego. Tak wiec zleciało nam ponad 2 lata a ja wciaz wiernie czekałam. Nie chodziłam na imprezy, nie chciałam zeby było mu przykro ze ja sie bawie itd. On z natury był leniwy strasznie wolno odp. na listy, przepraszał itd. mnie po 2 latach zaczelo denerwowac to że ja sie poswiecam a on nie odp mi szybko na listy,w glowie mialam pytania ,, niby czym moze byc tak zajety w wiezieniu?". W pewnym czasie moja przyjaciółka zaczeła namawiac mnie żebym z nim nie była. Że jestem młoda, żebym szła na impreze,spotykała sie z chłopakami, ze po co mi chłopak z wiezienia itd. Coraz bardziej mi tukła to do głowy,wiem ze chciala dobrze dla mnie.Nie wiem co we mnie wstapiło poprostu wkurzyłam się i przestałam odp mu na listy pomyslalam skoro Ty taki jestes to ja tez... sprawa poszła za daleko. Wyszłam kiedys ze znajoma na piwko i tak sie stało ze poznałam faceta który istnieje w moim zyciu juz do dnia dzisiejszego. O tamtym ,,zapomniałam". Wkoncu mialam faceta który jest koło mnie itd. Wyjechałam z nim zagranice, pare miesiecy pozniej zaszłam w ciaze teraz mam synka
. Problem w tym że ja tak naprawde do dzis Kocham tego mojego łobuza z Zakładu Karnego. On kiedys wspomniał mi w liscie ze mnie Kocha ale że nie chce mnie ranić tym że ja musze na niego czekac. Dlatego puścił mnie wolno ;(. Mysle o nim codziennie, nie wiem co u niego, najgorsze jest to ze mam 20 lat i tylko syn cieszy mnie w tym zyciu. Nigdy nie bede czuła bliskosci faceta którego tak naprawde Kocham ;( Obecny facet niestety unosił pare razy na mnie ręke, nawet jak byłam w ciązy, wyzywa mnie czasami itd;( Teraz pluje sobie w twarz że dałam sie otumanić jedna chwilą, że tak naprawde chciałam zrobic na złosc mojemu eks z wiezienia. Od naszej jakby rozłaki mijają 2 lata a ja wciaz Tesknie i Kocham.. wiem ze mogłabym dalej na niego czekac.. wyrzuciłam Milosc która Kocham ;( Kiedys mialam napisany list do niego ale wyrzuciłam go przezciez co on by sobie o mnie pomyslał.Że mam dziecko, i pewnie wracam do niego żeby nas wział pod skrzydełka. Ale to nie tak ;( Ja go naprawde Kocham... Nie wiem co mam robic ze wszystkim.. z jego mamą jestem pokłócona, miała chore jazdy itd. Spaprałam sobie zycie a mam dopiero 20 lat... Straciłam Miłosc Ukochanego a zyskałam Synka- ,,Trzeba coś stracić żeby docenić, aby odzyskać trzeba sie zmienic.."
;(