Kilka lat temu poznałam chłopaka który od razu mi sie spodobał bardzo dobrze czułam sie w jego towarzystwie podobał mi sie i wizualnie i z charakteru niestety on związał sie z moja najlepszą przyjaciółką i to był dla mnie bolesny cios-dlaczego nie wybrał mnie w czym byłam gorsza od niej?to pytanie ciągle sobie zadawałam -jeszcze bardziej dla mnie bolesne były spotkania w trójke bolał widok ich razem.Po pewnym czasie on zerwał z moja przyjaciółką i ku mojemu zaskoczeniu zaczął mną sie interesować i chciał być ze mną a ja w głowie miałam ciągle myśl dlaczego wcześniej nie chciał być ze mna tylko wybrał inną.Odrzuciłam go chodz chciałam z nim być ale coś mówiło mi NIE mimo że widziałam jak bardzo sie starał nigdy nie powiedziałam mu tego co czułam i jak bardzo mi na nim zależało.Czegoś sie bałam chciałam z nim być ale serce i rozum mówiło mi co innego.Do dziś o nim mysle chodz byłam w udanym związku kilka lat-nie moge przestać o nim mysleć żałuje tego że nie spróbowałam i nie dałam mu szansy na swojej drodze spotkałam go kilka razy ale nie miałam odwagi podejść odezwać się nie wiedziałam co o mnie myśli czy chciałby w ogóle rozmawiać może ma kogoś w końcu tyle lat już mineło.Los tak sprawił że często bywa w mojej miejscowości a ja nie wiem co mam zrobić -boje sie rozczarowania i kolejnego odrzucenia ale gdy go widze to tak strasznie żałuje swojej decyzji sprzed lat
Podobne tematy
On miał szansę - nie skorzystał, wybrał koleżankę, Ty miałaś szanse odmówiłaś mu. Resztę sobie chyba możesz dopowiedzieć.
Ja na Twoim miejscu chociażbym spróbował go zagadać, ot tak niewinnie jak do kolegi sprzed lat. Kopę lat, co u Ciebie słychać?
Nie od razu musi sie to skończyc jakimś rozczarowaniem czy odrzuceniem. Jesli facet jest na poziomie, z pewnościa odpowie kulturalnie.
Kto wie... może zaowocuje to jakąś koleżeńską, niczym nie zobowiązująca kawą?
Dowiedzaiłabyś się chociaż, co u niego, jak mu sie wiedzie i czy kogoś ma...
A nawet gdyby Ci kulturalnie odmówił czy nie wyraził zainteresowania rozmową,nie miałabys do siebie pretensji,że chociaz nie spróbowałaś
Chciałbym zwrócić uwagę, skoro to anonimowe forum, na taką oto sprawę. Dlaczego Szanowna Autorko uważasz, że utraciłaś miłość, skoro nie byłaś z tym Panem w związku? I dlaczego zakładasz, że by Ci wtedy z nim wyszło? Przecież nigdy się tego nie dowiesz. Co było, minęło.
A może spójrz na całą tę sytuację w ten sposób: jesteśmy nieco dojrzalsi, bardziej doświadczeni, bo po paru związkach, może teraz jest odpowiedni moment by się po prostu spotkać, najzwyczajniej w świecie poznać? Wszak z czasem stajemy się dojrzalsi, bardziej gotowi do bycia z kimś już do końca. Pamiętaj, przeszłości nie da się zmienić, a przyszłość jeszcze można kształtować.
Witajcie wracam tutaj ponownie bo tak na prawdę nie wiem co mam ze sobą zrobić.Nie potrafie zapomnieć przestać mysleć o mojej dawnej niespełnionej miłości o mężczyźnie który tak głęboko siedzi w moim sercu od tylu już lat.Najgorsze jest to że On nie pozwala mi o sobie zapomnieć spotkaliśmy się przypadkowo już 5 razy ,dwa razy rozmawialiśmy ze sobą dłuższy czas.Poznaliśmy sie jeszcze w szkole oboje mielismy wtedy po 21 lat minęło 12 lat a wspomnienie o nim sprawia że serce mi rośnie samo spojrzenie na niego sprawia że nogi mi sie uginają mam ochotę wówczas objąć go ,pocałowac i nie pozwolić juz odejsc.Serce mi mówi że to mężczyzna z którym mogłam być szczęśliwa ale kiedyś odrzuciłam szanse na bycie z nim.Byłam młoda głupia teraz z perspektywy czasu zupełnie inaczej patrzy sie na pewne sprawy.I chodz byłam w dwóch udanych związkach to tak na prawde nigdy nie przestałam o nim mysleć.Nie potrafie juz ułożyc sobie życia z innym bo czuje że nigdy na swojej drodze już takiej osoby jak On nie spotkam.Niestety nigdy z Nim nie będe ponieważ okazało sie że ma żonę i na pewno jest szcześliwy-widac to po jego Twarzy.Boli mnie to jak na niego patrze gdy go spotykam(pracujemy blisko siebie taki los spłatał mi figla)nie moge mu powiedzieć co czuje i że niczego tak nie żałuje jak tego że nie dałam mu kiedyś szansy.On ma swoje życie które ułożył sobie z inną osobą a ja jestem sama z ogromem uczuć do Niego.Mam wrażenie że to jakaś kara dla mnie dlatego że go kiedyś odrzuciłam :za to że teraz ponownie stanął na mojej drodze,za to że patrze na jego szczęście i za to że nie moge nic mu powiedzieć i musze dusić w sobie uczucia.Chciałabym tak bardzo wiedzieć co On myśli czy nadal jestem jeszcze gdzieś w jego sercu.
Jeśli ma żonę to już po ptokach.
Jeśli ma żonę i dzieci i w żaden sposób nie daje Ci do zrozumienia, że coś do Ciebie czuje lub ma słabość do Ciebie, to ...podaruj to sobie. Przepadło... Możesz tylko czekać i liczyć na to, że któregoś dnia będziesz miała okazję powiedzieć mu, co czujesz. Ja nie wytrzymałam i w końcu powiedziałam, po 6 latach (ale przez te lata z jego strony były sygnały, aż powiedział że mu się podobam i odpowiedziałam tym samym). Ale co z tego. Nic się nie zmieniło, jedynie świadomość, że coś między nami iskrzy. I nie żałuję, że dusiłam to w sobie i on nic nie wie. Ale jeśli w Twoim przypadku facet jest szczęśliwy i nic nie wskazuje na to,że coś do Ciebie czuje, to nic nie mów. Możesz niechcący zniszczyć jego małżeństwo, albo zniechęcić go do siebie, jeśli on nie myśli podobnie. Zastanów się, czy warto...
"Nie oglądaj się za siebie, bo Ci z przodu ktoś przyj...e". Brzydkie, ale mądre.
To nie jest utracona miłość, tylko niespełniona. I dlatego czujesz się źle, bo nie miałaś okazji jej tak naprawdę poznać, być z tym facetem w związku. Powinnaś stawić czoło faktom: ma żonę, poukładane życie, lata temu się Tobą zainteresował, ale sytuacja się diametralnie zmieniła. Wspomnienia i marzenia sprzed X lat są fajne, ale nie można być ich niewolnikiem. Jest Ci na pewno ciężko, ale przełkniesz to pewnego dnia, czy to na własną rękę, czy przy "pomocy" kogoś innego.
Wszystko się tak na prawdę zmieniło z biegiem lat ale są ludzie o których nigdy nie zapomnimy a On jest jednym z nich.Najbardziej boli to że wiem że nigdy juz nie będe miała szansy na to aby z Nim być.Nie mogę mu powiedzieć o swoich uczuciach bo nawet nie wiem co on czuje, czy gdzieś w nim tli sie jeszcze jakaś iskierka uczucia do mnie.Gdyby nie miał żony to byłoby mi łatwiej ale ma i na pewno jest szczęśliwy znalazłam go na fb i po zdjęciach widać że są razem szcześliwi,uśmiechnięci ,przytulający się.Nie rozmawiałam z nim o życiu prywatnym nasze rozmowy dotyczyły gównie pracy ale widac w jego oczach radość a ja udaje że jestem też szczęśliwa.Próbuje zająć się czymkolwiek aby nie mysleć o Nim i gdy już to mi sie udaje to On przychodzi mi na sen -to wszystko jest tak realne widze jego twarz słysze jego głos i jak mam o nim zapomnieć.Próbuje ale on zawsze niespodziewanie stanie na mojej drodze.Nie potrafie cieszyć sie życiem,ułożyć sobie go z kims innym ,gdybym wiedziała że On juz nic do mnie nie czuje że w ogóle o mnie nie mysli to chyba wtedy byłabym gotowa na to aby o Nim zapomnieć i nie łudzić sie.
On o Tobie nie myśli.
Przepraszam ale tytuł tego wątku nijak ma się do tej historii.
Dziewczyno... aleś się zafiksowała..
Czas się obudzić.
I jak wyżej - ON O TOBIE NIE MYŚLI.