witam streszcze krótko swoje błedy i poradzeniem sobie z poczuciem winy. Mojego faceta poznałam 6 late temu to byla taka autobusowa miłośc, bardzo zabiegał o mnie aż wkońcu dalam sie namówić i zostaliśmy para , bylam bardzo młoda miałam 19 lat, i po roku czasu stała sie tragedia, pojechalam do kolezanki na noc i dosypali mi czegoś do drinka doszlo do zblizenia z facetem nie przespalam sie z nim , ale szeczegółow nie bede opowiadać , zalamalam sie zyc mi sie nie chcialo ale musialam mu o tym powiedziec powiedzialam i nie oczekiwalam ze wroci, ale wybaczyl i bylo nam razem dobrze zapomnielismy o koszmarze i tak 4 lata sie kulało:) po 4 latach zerwalam z nim byl lekki kryzys pisalam z gosciem on twierdzil ze zawrocil mi w glowie i tak bylo strasznie mi namieszal ale sie ocknelam i po 2 dniach bylismy znowu razem. i tal kolejne dwa lata ae ostatni rok nyl bardzo trudny mial pasje duzo poswiecal czasu ciezko bylo pogodzic mnie swoje hobby i wymagajaca rodzice ktora cochwile cos chciala od niego i stal sie nerwowy odbijao sie na mnie, nie bylam wyrozumiala nie rozumialam i zaczely sie klotnie szybko o nich zapominalismy , zy;ismy dalej ale stal sie zamyslony nie obecny.... juz wtedy chyba przestal czuc i bal sie odejsc nie wiem, zaznaczam ze mam wybuchowy charakter. i bbylam humorzasta, mielismy wesele naszych znajomych, napil sie i totalnie mnie olal nie mialam zalu zle sie czulam, ale tanczyl z jedna laska caly czas a ja siedzialam i patrzylam... wiem wiem po tym co ja mu zrobilam jak moge byc zazdrosna ale bylam bardzo go kochalam i kocham nadal, i pusily mi emocje na drugi dzien powiedziaam mu ze go nie kocham.... ze nie chce z nim być,... i to utrzymalam do rozmowy w ktprej zapytal czy jestem pewna, a ja powiedzialam ze tak, no i temat zamkniety ojdechal i zamknol rozdzial, a ja stalam na drodze i walilam sie w glowe co ty u licha robisz??? no ale niestey powrotu nie bylo.... oczywiscie przeproslilam , prosilam o szanse... zmienilam sie bardzo ale nie [ptrafil, i wiecie co jestem realistka i mu sie nie dziwie... nie wytrzymal psychicznie zmeczylam go zniszczylam te milosc zaznaczam ze on mnie nigy nie zdradził nie mowil ze nie kocha.... tylko ja bylam powodem do cierpien
nie dojzalam nie zasluzylam na taka milosc, od znajomych wiem ze stal sie spokojniejszy bradziej rozmowy, jakze by inaczej uwolnil sie toksycznego zwiazku, tylko prosze poradzcie jak mam sobie wybaczyc bo nei potrafie nie moge jesc spac placze jest mi ciezko z tym ze go bardzo zranilam, dalam mu spokoj bo mu sie nalezal , nalezy mu sie szczescie, miesiac juz nie ma kontaktu urwal go , tak jest lepiej tylko napisal ze kiedys moze umowic sie na kawe, i jak bede potrzebowac pomocy to mam mu napisac to mile z jego strony ale nie zasluzylam , na jego milosc ktora i dawal... na nic trudny to byl zwiazek ale byly piekne dni i chwiel ktore nas laczyly, zycze mu aby spotkal kobiete ktora go pokocha i nigdy tak nie potraktuje go jak ja. Ja nie wiem czy bede jeszcze szczesliwa.... nie pogodze sie tylko naucze sie z tym zyc, a jak wy poradziliscie sobie gdy zraniliscie ukochane wam osoby?
Podobne tematy
Nic nie robić. Czekać po prostu i wyciągnąć wnioski na przyszły związek.
wiem... bo nic już nie mogę zrobić ... nie zmienie jego decyzji . tylko nie wiem jak sobie wybaczyć
Twój problem tkwi w radzeniu sobie z emocjami i tzw. życiu nieswiadomym. Np. w okreslonej sytuacji, ktoś przejmuje kontrolę nad Tobą, na zasadzie podszeptu, pokusy, której ulegasz. Są to rzeczy zupełnie "realne" a rzeczywistość, która nas otacza nie jest tylko materialna. To z tym musisz sobie poradzić, bo te pokusy nie są Tobą. Możem im ulegać lub nie, one nie zniknął ale od Ciebie będzie zależało czy się bedziesz nimi kierować. Wybaczenie sobie, powinno więc być związane z uzmysłowieniem sobie tego mechanizmu. Nie utożsamianie tego z sobą, bo to ciągnie na dno, ale z odrzuceniem tego, przyjęciem, że takie pokusy mogą się pojawić (są to złe podszepty) ale ja nie muszę się tym kierować. Z tą uciażliwoscią mozna życ ale można się też kierować swoimi planami, uczuciami. Poszepty, ktore przychodzą przez emocje, nie mają na celu nas uszczesliwic ale wrecz odwrotnie. Maja na celu pociagnac nas na dno.
Tak walczyłam , z tymi pokusami już był spokój ... ja czułam się że mam nad tym kontrole i że wcale tego nie potrzebuje bo miałam jego i to mi wystarczyło, ale dałam się ponieść emocją:( i stało się tym razem już nie dał rady:( wiem że mnie kochał ale zmęczył się zniszczyłam to co nas łączyło:( powoli zaczynam funkcjonować bo wiem że katowanie siebie nic nie, teraz muszę się uporać z tęsknotą za nim, zaznaczę że ide dopiero na studia mam 25 lat i już inaczej do wszystkiego podchodzę, muszę ułożyć życie na nowa, bardzo byłam od niego uzależniona, zmęczyłam go swoją osobą:(nie mam przyjaciół nie mam do kogo wyjść oczywiście mam ale to nasi wspólni znajomi, którzy mówią że mnie nie obwiniają ale widzę ten żal w ich oczach, no i te ich teksty jaki on spokojny się zrobił i wygadany niż był ze mną , mnie jeszcze bardziej dobijają:( spędził cały weekend u nich a ja ryczałam w poduche i nie miał mnie kto pocieszyć, bo nie mam nikogo:( każdy ma swoje życie dlatego pisze żale tutaj
Jako że nie moge podjąć nowego wątku. Pisze tutaj. Ze minęło dwa mc od rozstania. A ja wciąż żyje.... Bo żyje. Rozpoczęłam studia a które dlugo walczyłam ponieważ nie mogłam zdać matury z matematyki . W końcu mi się udało . Bez niego bym nie zdała duzo mi pomógł. Ale mniejsza o to. Studiuhe ale nie cieszy mnie to. Chodzę bo chodzę ba wiem ze to było dla mnie ważne. Zrobic cos dla siebie. Bo myślę ... Wiem ze to śmieszne. Ale boi mnie myśl. Ze był ze mna nie szczęśliwy. Nie akceptowałam. Go takim jaki bym a on tego potrzebował akceptacji. Że ma takie wymagające hobby... Bardzo czasochłonne...
Chyba nikt nie chce się wypowiedzieć:-(
Super, że zdałaś maturę.
Super, że studiujesz.
Sama doskonale wiesz, że to Ty zawiniłaś i albo spróbujesz się zmienić (wiem, że to niełatwe), albo będziesz zawsze popełniała te same błędy.
Decyzja należy tylko i wyłącznie do Ciebie, jak pokierujesz swoim życiem.
Dzieki. Wiem że. Zawiniłam. Wiem że zniszczyłam uczucie sama. Dlatego to jest takie trudne. Wybaczyć???sobie nigdy moge jedynie nauczyć sie z tym żyć. I cieszyć. Sie. Że on jest szczęśliwy. Bez mojej osoby:-(
Dlaczego kobieta kocha,a mówi mężczyźnie,że nie kocha? Dlaczego każesz mężczyźnie domyślać się Twoich uczuć,czy on ma jakiś skaner mózgu? Faceci to proste mechanizmy,należy im mówić wszystko wprost.Wszystko zepsułaś na własne życzenie,przecież ten gość na pewno ciągle Cię kocha,a Ty nie wiem,jakąś woltę wykonałaś,okłamując jego i samą siebie.Uderz może do niego mówiąc PRAWDĘ o swoich uczuciach,jakie są,i jakie były,prosząc go o zrozumienie i wybaczenie.Może się uda.
najważniejsze, że widzisz jakie popełniłaś błędy, trzeba wyciągnąć wnioski, postarać się zmienić i nie dopuszczać do tego aby miały miejsce w przyszłości. co do poczucia winy, to wcale się Tobie nie dziwie, wiesz, że nawaliłaś i jest Ci z tego powodu przykro, dziwne jakby nie było. nikt ( mam taką nadzieję) nie lubi krzywdzić innych. bartass72 ma absolutną rację, dawanie sprzecznych sygnałów jest absolutnie zakazane, kawa na ławe i tyle. kochasz, mów że kochasz, proste. rozumiem, że czasami można coś palnąć, żałować i próbować to naprawić, ale w kwestii okazywania uczuć, zwłaszcza rzucaniem tekstu " już cię nie kocham" trzeba postępować rozważnie. lepiej się zamknąć, przemyśleć wszystko i dopiero mówić, żadne słowo przecież nie rzucamy na wiatr, do kogoś one docierają i mogą zadawać ból.
szczera rozmowa, a może najpierw jakiś mejl w którym na spokojnie wszystko wyjaśnisz nie powinien zaszkodzić, gorzej przecież nie będzie, najwyżej nic nie odpisze albo każe spadać, będziesz wiedziała na czym stoisz.
gratuluje podjęcia studiów! nie siedzisz cały dzień w domu, wychodzisz do ludzi, z biegiem czasu na pewno będzie lepiej.
nalezy mu sie szczescie, miesiac juz nie ma kontaktu urwal go , tak jest lepiej tylko napisal ze kiedys moze umowic sie na kawe, i jak bede potrzebowac pomocy to mam mu napisac to mile z jego strony ale nie zasluzylam , na jego milosc ktora i dawal... na nic trudny to byl zwiazek ale byly piekne dni i chwiel ktore nas laczyly, zycze mu aby spotkal kobiete ktora go pokocha i nigdy tak nie potraktuje go jak ja. Ja nie wiem czy bede jeszcze szczesliwa.... nie pogodze sie tylko naucze sie z tym zyc, a jak wy poradziliscie sobie gdy zraniliscie ukochane wam osoby?
więc czemu nie wykorzystasz ostatniej deski ? czyli umów się na spotkanie , jeżeli go kochasz ! dlaczego nie 'zasłużyłaś ' każdemu daje się szansę może on czeka ?!? nie dowiesz się jak nie sprawdzisz , ja bym tak zrobiła ...
aiblin112 napisał/a:nalezy mu sie szczescie, miesiac juz nie ma kontaktu urwal go , tak jest lepiej tylko napisal ze kiedys moze umowic sie na kawe, i jak bede potrzebowac pomocy to mam mu napisac to mile z jego strony ale nie zasluzylam , na jego milosc ktora i dawal... na nic trudny to byl zwiazek ale byly piekne dni i chwiel ktore nas laczyly, zycze mu aby spotkal kobiete ktora go pokocha i nigdy tak nie potraktuje go jak ja. Ja nie wiem czy bede jeszcze szczesliwa.... nie pogodze sie tylko naucze sie z tym zyc, a jak wy poradziliscie sobie gdy zraniliscie ukochane wam osoby?
więc czemu nie wykorzystasz ostatniej deski ? czyli umów się na spotkanie , jeżeli go kochasz ! dlaczego nie 'zasłużyłaś ' każdemu daje się szansę może on czeka ?!? nie dowiesz się jak nie sprawdzisz , ja bym tak zrobiła ...
Tylko, jest jedno "ale' a mianowicie, to, że Autorka zrozumiała swój błąd nie oznacza, że już nie popełni tego samego błędu.
Ale może faktycznie jest sens się spotkać, porozmawiać, ale tylko porozmawiać, bez żadnego "naciskania" na związek.
ostatnio zapytałam , czy ta kawa o której mi pisał że można się umówić kiedyś jest aktualna , to nie odpisał:( chciałam spróbować ... przez miesiąc walczyłam o jego wybaczenie...:( mówiłam mu że to co" mówiłam "jest nie prawdą że wcale tak nie uważam. i się kochaliśmy ale następnego dnia przestał się odzywać odpisywać urwało się a ja miotałam piałam się A co do tego że mam popełnić ten sam błąd , to raczej nie bo zawsze będę sobie przypominała ten koszmar który przeżywam, że słowa trzeba przemyśleć zanim się powie a emocje trzymać na wodzy....Ewidentnie nie chce ze mną kontaktu... ani spotkania od zanajomuch dowiedziałam się że dla niego to jest koniec, raz chciał przyjechać czekałam cała niedzielę w nadziei ale nie przyjechał rzucił smsa że późno wrócił chodź z pewnych źródeł dowiedziałam się że był w domu, w dodatku czasem źle go traktowałam teraz to dostrzegam... może lepiej że tak się stało napewno dla niego:(
Na studiach ... jakoś idzie jest ciężko obrałam ciężki kierunek, tylko tam o nim nie myślę, ale jak przekraczam próg uczelni, dopada mnie smutek
tęsknota za nim codziennie sobie powtarzam w duchu że to koniec inaczej bym zwariowała:(mineło dopiero dwa mc wiem że to wcześnie, praktycznie gdyby nie te studia nie wiem co by się działo dalej .... tak muszę wstać ogarnąć się żeby nie było widać że przepłakałam całą noc i idę do ludzi, narazie w grupie się czuje inaczej dlatego że jest mało osób w moim wieku same młode roczniki 19 -nastki itd przyjaciółki tam nie znajdę dlatego wracam sama, chodzę sama i czuję się sama:(
Napisalam mu... Co mi lezy przeprosilam za chore jazdy I ze rozumiem ze nie chce byc ze mna. To tylko odpisal ze nie mysli o mnie ale I mam o tym pamietac I temat sie urwal. Chyba pojde do psychologa Bo wiem ze moja chore jazdy byly straszne jak sobie przypomne jest mi strasznie wstyd za nie. I nie dziwie sie ze nie chce byc ze mna zniszczylam sama to uczucie
Ze nie mysli o mnie zle poprawiam