Witam
Chciałbym się pochwalić pewną rzeczą,zjawiskiem,które mnie dotyka już od kilku miesięcy. Piszę na tym forum,ponieważ nie lubię się chwalić przed znajomymi,a także dlatego,że kobiety patrzą na wiele spraw "lepszym" okiem niż mężczyźni. Przejdę do tego co mnie spotkało.
Moje życie obecnie można podzielić na dwa okresy. Na przedmajowy roku 2010 i na pomajowy tegoż samego roku. Okres przedmajowy był pasmem niepowodzeń. Byłem człowiekiem nieszczęśliwym,chamskim,wulgarnym. Nic mi nie wychodziło,nic mnie nie cieszyło. Nie potrafiłem podejmować długofalowych działań. Zawsze coś zaczynałem i nigdy nie kończyłem. Dwa razy zaczynałem studia z takimże to efektem. Byłem marudą,która tylko dobrze narzeka,obgaduje i jęczy. Mimo tego wszystkiego była przy mnie kobieta. Nie wymienię jej imienia,bo to nie jest już ważne. Kochała mnie,ja nią gardziłem,wyśmiewałem,ale i tak spędzaliśmy razem każdy dzień. To chyba bardziej było przyzwyczajenie po wcześniejszym związku jaki nas łączył. W końcu coś się we mnie obudziło,zacząłem powoli wszystko układać,powoli dochodzić do tego co chce od życia. Wtem nagle dostałem cios,którego nigdy nie otrzymałem. Chciałem być znów z tą dziewczyną,chciałem w końcu stworzyć normalny związek budowany na szacunku i tolerancji,a także zaufaniu. Niestety to był sygnał,wystrzał z pistoletu,który wszystko zmienił. Nie chciała już mnie,wolała mojego jednego z lepszych kolegów. Zostałem całkowicie sam. Śmiesznie się o tym pisze,ale wtedy płakałem i chciałem zrobić jakieś głupie rzeczy. Dorosły facet,a takie głupoty chodziły po głowie. Na szczęście zostali jeszcze przy mnie przyjaciele,Ci których obraziłem również wyciągnęli pomocną dłoń. Mimo takiego zastrzyku pozytywnej energii,wszystko musiałem pokonać sam. W samotności myśli drążyły mnie i pogrążały. Nie miałem pojęcia co robić,gdyż tylko o niej myślałem. Rozwiązanie znalazłem w wysiłku fizycznym. Zacząłem biegać. Wpierw na małe odległości,potem coraz dalej i dłużej. Stawałem się lepszy,nie tylko fizycznie,ale także psychicznie. Do biegania dołożyłem dietę i siłownie. Powoli zaczęło mi się wszystko układać. Mam pracę,którą chciałem mieć. Znajomi traktują mnie tak jak chciałem. Ludzie zaczynają na mnie zwracać uwagę,widzą jaka bije ode mnie pewność siebie. Kobiety już nie widzą we mnie nieudacznika,obgadują mnie,ale to jest miłe. Radykalnie zmieniłem swój wygląd, dawni znajomi ledwo mnie poznają. Zacząłem się dobrze ubierać,nosić fryzury,które mi pasują,schudłem 20kg i przybrałem trochę masy mięśniowej. Od maja minęło 6 miesięcy,osiągnąłem dużo,ale to nie koniec. Będę ten stan pogłębiał i stawał się coraz lepszy. Nie spocznę na laurach,stworzę idealne życie,o którym zawsze marzyłem. Będę miał duże mieszkanie,dobrą,ciekawą pracę,kochającą żonę i dzieci. Wiem,że to wszystko mogę osiągnąć. Będę dążył do celu,tak jak dążyłem do obecnego stanu rzeczy.
Chciałem napisać o mej przemianie,gdyż wiem,że są na świecie ludzie tacy jak ja dawniej. Smutni,pogrążeni w zmartwieniach i pozbawieni sensu życia. Chcę wam dać natchnienie do działania i do zmiany życia na lepsze. Nie wszystko musi być takie jakie jest. To jest nasze życie i to my decydujemy co się będzie dziać. Stańmy się lepszymi ludźmi,wtedy świat będzie lepszy. Porzucenie starań jest największą klęską. Nie ma co czekać. Buty na nogi i w drogę. Pobiegnijmy tak daleko jak widzimy,gdy już tam będziemy-biegnijmy jeszcze dalej. Obiecuję,że po powrocie,po prysznicu wszyscy spojrzymy inaczej na nasze życie.