Cześć, pokrótce wygląda to tak: próbowałem że tak powiem zdobyć przychylność pewnej dziewczyny, ale nie wyszło. Podoba mi się dalej, tylko po bardziej radykalnym daniu mi przez nią do zrozumienia, że nic z tego, przestałem w tej sprawie robić cokolwiek, choć nadal czasem ją widzę i po cichu mam nadzieję. Choć już raczej rozglądam się za inną, tak to jest.
No i wydawałoby się, że wszystko jasne, gdyby nie pewien drobiazg.
Ona, choć się raczej nawet słowem do mnie nie odezwie, ma zagrania tego typu: stanie sobie tuż koło mnie ze swoim chłopakiem i opowiada mu, jak to chce się do niego przytulać, tak żebym dobrze słyszał. To tylko przykład, ogólnie chyba chodzi o to, że wie, że mi się podoba a jednocześnie że nie mam dziewczyny, i ma satysfakcję z tego, że mi żal. To oczywiście tylko moja interpretacja, ale zdarzeń podobnych do tego wyżej, de facto informowania mnie na tego typu dziwne sposoby o swoich przygodach z różnymi chłopcami, już trochę było.
Nie jest to żadna jędza, ma dobry charakter.
Nie potrafię zrozumieć, po co to robi? Jak myślicie?