namowil mnie przyjaciel zeby tu napisac...
PROSZE PRZEBIJCIE SIE PRZEZ MOJE 4LATA ZYCIA I POMOZCIE BO SAMA SOBIE NIE PORADZE
w wielkim skrocie mam problem z bylym mezem a raczej o jego wplywie na dziecko...
4lata temu gdy bylam w ciazy zostalam po trochu przymuszona do slubu...wybronilam sie i byl to slub tylko cywoilny, po 2 tygodniach nekania mnie(Boze jak bylo okropnie) pojechal za granice i dzownil zadko i nie pytal o ciaze, o moj stan zdrowia tylko o kase, samochod i czy mi dupa duzo urosla...pamietam ile wtedy plakalam, nie radzilam sobie, gdy zazadalam zeby wracal on powiedzial ze nie, przekonywalam go ze to bedzie koniec, ze se nie poradze. nie wrocil. oddalam wszystko jego rodzicom(klucze od dom, samochod, pieniadze idt) mimo to nie wrocil i totalnie zerwalismy kontakty jeszcze gdy bylam w ciazy.
Pod koniec ciazy poznalam kolege-P, bylam w takim stanie psychicznym ze potrzebowalam wsparcia, pocieszal mnie, wspieral, poprstu byl. Chcial byc nawet przy porodzie:)
Urodzilam, napisalam do meza i tesciowej ze dziecko sie urodzilo, nikt nie przyszedl, nikt nie zadzownil.
po miesiacu przyjechal mowil o co mi chodiz przeciez jest juz i wszystko bedzie super, nie chcial widziec dziecka, powiedzialam ze nie dam sie duzej ponizac, ze znam swoja wartosc ze mam swoja madrosc i se poradze, on byl w szoku ze wogole nie caluje jego stop ze on wrocil.
Po jakims czasie wyjechal do niemiec, potem robil badania DNA ale wciaz nie widzial sie z dzieciem...
gdy dziecko mialo 7miesiecy latem-stalam sie najszczesliwsza osoba na zmiemi i sie rozwiodlam, sedzina powiedziala(pamietam jak dzis) ze terminy nie powinny byc tak wazne jak stan zony ze powinnien wtedy wrocic, ze po raz pierwszy daje rozowd na pierwszej sprawie bo nic nas nie laczy... zostaly przyznane alimenty i dni jego spotkan z dzieckiem
po miesiacy zamieszkalam z P, jak on warjowal za moja corka, wracal z pracy i bawili sie, kapal ja, wstawal w nocy, wszystkim mowil ze to jego dziecko...gdy cora miala 9miesiecy zamieszkalismy sami, a on chcial zobaczec corke...przyszedl pod wsazany adres zobaczyl buty P i wyszedl, w smsach po wyjsciu napisal tylko ze ja to patologia, ze on wie ze faceci nie swoje dzieci wykozystuja seksualnie i wogole obrazal i pral mi mozg jak zawsze...
Nastepne spotkanie jego z corka bylo gdy miala rok, on niechial w domu mego konkubenta-tak mowil a ja nie nawidze tego slowa. wiec poszlam mu na reke i spotkal sie u moich rodzicow(w mieszy czasie uslyszalam oczywscie ze ja nic nei robie, ze co to za sztuka wychowac dziecko itd) wiec zrobilam dla corki jesc, dalam mu miske i powiedzialam, prosze bardzo karm, przewijaj, baw sie...przeciez to nic trudnego a ja musialam sie tego nauczyc wszytstkiego sama. pamietam jak dzis godzine placzu dziecka...mial byc 2 godz. nie wytrzymalam dluzej, zabralam dziecko i powiedzialam zeby w.... wyszedl, on nic nie robil tylko siedzial i patrzyl na nia a ona plakala. oczywiscie chcial siedziec jeszcze godzine ale jak zaczal sie zycac to wyszedl moj tata i wyszedl.
Potem mialam jeszcze pare spraw ze on chce zabierac dziekco do siebie bo mu moj dom nie pasuje(brzydki dywan, podrapane klatki-naprawde takie powody) teraz jestem ponad 2lata z P po slubie, corka zaraz bedzie miala 4lata, mamy jeszcze syna i maz kocha oboje dzieci rownie mocno a ojciec biologiczny corki...pojawia sie sezonowo, doslownie, wiosna-lato nie ma go, bo woli balowac i jezdzic na jeziora rybki lowc(wiem bo swiat jest maly i na niego trafilismy) oczywscie zyca sie do mnie gdy ja nie jestem w domu w dniach ustanowionych przez sad na ich widywanie sie, a on nigdy nie napisze smsa kiedy bedzie a kiedy nie, siedzi z corka sam w pokoju, za zamknietymi drzwiami. corka kiedys czesto plakala na sam dzownek do drzwi bo wiedziala ze tylko on dzowni, gdy bo widziala to czesto plakala i siedziala z nami, gdy on siedzial w pokoju i ja wolal. a teraz ma prawie 4lata i...i jest jesien wiec sie zjawil i pierze jej mozg.przekupuje ja cukierkami
Dla niego najwazneijsza jest ojczyzna, przynaleznosc kulturowa, krew, nazwisko itd...nie uczucie nie wies tylko nazwisko...
mam zapowiedziane ze on chce zabierac ja do siebie, nie zgodzilam sie wiec wiem ze chce zlozyc papiery do sadu(lubi on sady)
Dziecko ma mowione ze moj maz to nie tata, a ona wyboega z placzem i przytula sie do mojego meza pytajac dlaczego...:(
placze ona i po kryjomu moj maz
ma mowione ze on jest tataem bo dal jej nazwisko...ona nie rozumie, ciagle slysze cos typu "powiem ci jak to bylo jak dorosniesz" i ciagle mowi ze moj maz to nie ojciec a ona placze, nie robi to na nim wrazenia.
moja corka jest bardzo pogodnym dzieckiem i otwartnym na ludzi, jest u nas duzo gosci a mimo to po 5-10minutach siedzi na kolanach nawet u najwiekszego "wujka":)
mimo to gdy go widzi to ucieka, idzie tylko temu ze on daje cukierki ktore ona uwielbia...namawia takze zeby ona z nim pojechala, ona mowi zdecydowanie nie. zostala wciagnieta w rozgrywki...
niechcem jej dac jemu na spotkania poza moim domem, czy jestem az tak zla ze chcem czuwac nad bezpieczenstwem dziecka??
powiem szczeze ja sie go boje...
a jego postepowanie sparwilo ze dziecko od stresu cofnelo sie w rozowju...rozmawialam w poniedzialek z psychologiem, mowi ze to najparwdopodobniej powod, co mam robic??