Pozwolę sobie dopisać tu coś, co dotyczy matki tego dziecka. Nie problemu z dzieckiem.
Wcześniej, gdy pisałam tu miesiąc temu miałam dylemat, by odejść, oraz pod wpływem nerwów dałam ogłoszenie na olx. Zapomniałam o tym kompletnie.
Była wtedy sytuacja, że wychodząc od nich powiedziałam ojcu, że to koniec, że odchodzę, ale nie przyjał on tego do wiadomości.
Jakieś dwa tyg temu dzwoniła do mnie na komórkę pewna kobieta ( dentystka) z zapytaniem, czy nie chcę u niej pracować. Porozmawiałyśmy jakąś chwilę, ale odmówiłam jej, bo mam już dziecko do opieki. Kojarzę tą dentystkę, bo kiedyś też oferowała mi pracę, u poprzedniej rodziny jak byłam. Przypomniało mi wtedy że dałam ogłoszenie na olx, oraz je usunęłam.
Mija te dwa tygodnie i okazuje się, że zostaje uwikłana w intrygę.
Matka mojego dziecka leczy zęby u tej dentystki. Dentystka ta powiedziała jej, że rozmawiała ze mną o pracy, że miałam ogłoszenie na olx. Matka dziecka którym się opiekuję, myślała tydzień czasu nad tym, jak ze mną tą rozmowę poprowadzić. Bała się, że zostawię ją z dnia na dzień. A prawda była taka, że ja kompletnie zapomniałam o tym ogłoszeniu. banał.
przedstawię Wam jej rozwiązanie tego problemu:
tak więc mija 2 tygodnie, i dostaję NIEŚWIADOMA NICZEGO wieczorem sms-a: " dziecko za tobą płacze, a gówno cie to obchodzi, bo twoje serce należy do innej".
Później za chwilę " przepraszam, to nie do ciebie"
Odpisałam więc, że kasuję to, nie wiedziałam tego smsa. poszłam spać.
rano, zanim poszłam do dziecka, napisała mi kolejnego sms-a " prosze podejdź do mnie do pracy, bo zrobiłam cos głupiego i chce się wytłumaczyć"
Tak więc poszłam ja na dywanik do niej do pracy.
Zaczęło się od tego, czy ja nie szukam po kryjomu pracy, bo doszły do niej takie słuchy. Potem przyznała się skąd ma taką informację. Przypomniałam jej fakt z miesiąca, gdy chciałam odejść, była nawet wtedy rozmowa z nimi, dałam ogłoszenie, ale zapomniałam je wykasować.
no ok, ale co ma do tego ten sms?? Matka dziecka wytłumaczyła mi to tak: "chciałam sprawdzić, czy treść tego smsa do mnie dotrze z powrotem"/ w sensie, czy nie rozpowiem plotek na mieście, że mają kryzys w małżeństwie.
szczerze , mało mnie to obchodzi, czy mają kryzys, bo im do łózka nie zaglądam.
No i zaczęła się dalej tłumaczyć. Miała 8 opiekunek i za kazdym razem były plotki, jakie to ona ciuchy ma, perfumy, kosmetyki, jak w domu, co jedzą itp.. Jedna niania to z dzieckiem nie wychodziła, druga nie rozmawiała, trzecia coś tam.. i pojawiam się JA.. rok czasu już z nimi, a tu zero plotek na mieście, chłopak szczęśliwy, wyuczony, nabawiony, w domu wysprzątane, obiad zrobiony..
Że trafił jej się anioł, chce mnie jeszcze na 3 lata, ale nie rozumiała dlaczego za jej plecami szukam pracy.
tak więc.. przez taką głupotę.. Ze chciała mnie sprawdzić, czy można mi ufać, czy jestem szczera, czy rozpowiem plotkę, straciła wczoraj tego 'anioła", za którego jeszcze wczoraj dałaby się pokroić. Pokazałam , że mam swój honor, nie dam się sobą tak manipulować.
Jak można po roku błogiej współpracy, bez cienia goryczy, wymysleć taki plan, żeby sprawdzić, czy nie rozpowiem czegoś po mieście. ? To jest poniżej mojej godności.
Wiele dzieci wychowałam, wielu domach byłam, ale nigdy nie rozpowiadałam jakiś plotek. A uwierzcie mi, taka opiekunka to mogłaby dobra książkę napisać.
Teraz siedzi, płacze, wydzwania, przeprasza.. takim rodzicom się wydaje, że mogą wszystko, bo płacą. A jak raz się starci zaufanie, to koniec.