Witam. Bardzo Was prosze o pomoc. Zupelnie nie radze sobie z sytuacja, w ktorej sie znalazlam... Mieszkam w Londynie, nie mam nawet z kim porozmawiac... Jestem zalamana
Pol roku temu poznalam tutaj faceta. Jest w moim wieku, 29 lat. Miala to byc znajomosc bez zobowiazan. Jednak oboje sie zaangazowalismy. On jednak mial inna koncepcje zwiazku. Nie chcial zmieniac swojego dotychczasowego zycia. Czyli niby bylismy razem, ale on w dalszym ciagu nie przyznawal otwarcie, ze jestesmy w zwiazku. Czesto sie przez to klocilismy. Przeszkadzalo mi to, ze ze wzgledu na godziny pracy widujemy sie tylko nocami a kiedy mial dzien wolny wolal go spedzic ze znajomymi. Ciagle powtarzal, ze mu zalezy, ale potrzebuje wiecej czasu, zeby sie do mnie przekonac, bo jest po trudnym zwiazku i dlugo byl sam. I pewnego dnia wyslal mi smsa zarzucajac mi, ze zalozylam sobie falszywy profil na fb, podszywam sie pod jakas laske i proponuje mu seks... Oczywiscie bylo to bzdura! Ale gdy mu tak napisalam stwierdzil, ze juz zna odpowiedz, ze konczy to wszystko i zmienia nr telefonu. Pisalam do niego, dzwonilam, tlumaczylam sie sama nie wiem z czego... Ale on milczal. W koncu wiec odpuscilam... Od tamtego czasu minal miesiac... Od pewnego czasu dziwnie sie czulam. Bolalo mnie podbrzusze, piersi, mialam zawroty glowy. Cos mnie tknelo i zrobilam wczoraj test. Wyszedl pozytywny... Dzisiaj rano go powtorzylam... Dwie kreski... Juz wczoraj, po pierwszym tescie napisalam do niego, ze jestem w ciazy... Dopiero po kilku godzinach odpisal, ze chce sie spotkac i na spokojnie porozmawiac. Chcial jednak, zebym to ja przyjechala do niego o zaznaczyl, ze nie chce, zebym zostawala na noc. Ja mam do niego 2h metrem, bylo juz pozno. Gdybym tam pojechala musialabym wracac za pol godziny... Zaproponowalam inny dzien. A on odpisal, ze albo dzisiaj albo juz nigdy... Postawilam jednak na swoim a on odpisal, ze w takim razie to nasza ostatnia rozmowa, ze to ja podjelam decyzje i ze widocznie tak mialo byc... Zaproponowalam wiec, zebysmy porozmawiali chwile na skype. Odpisal, ze chcial porozmawiac, ale ze teraz to juz koniec... Odpisalam mu tylko "dobranoc". Dzisiaj od rana zameczal mnie smsami... Pisal, ze to nie jego dziecko. Ze pewnie przez ten miesiac spotykalam sie z kims innym. Ze skoro do niego nie przyjechalam to pewnie wolalam zostac z prawdziwym ojcem dziecka... Bylo mi przykro, ze w taki sposob mi ubliza, wiec nie pozostalam mu dluzna. Wymienilismy kilka niemilych smsow. Ostatecznie zaproponowal spotkanie w poniedzialek. U siebie. Zapytalam dlaczego dopiero w poniedzialek i czy spotyka sie z kims. A on znowu zaczal mnie atakowac... Odpisal, ze wychodza do znajomych na grilla i ze pewnie u niej zostana. Ze kupila nowa bielizne i chce mu ja pokazac. Ze jak chce to wysle mi jej zdjecie. I ze ona mnie pozdrawia... Jestem zalamana... On nie wierzy w to, ze to jego dziecko. A ja nie spalam z nikim innym poza nim. Jest mi tak strasznie przykro i ciezko. Nie mam tutaj nikogo. Leze teraz sama i placze a on zabawia sie z jakas inna... Mam juz rozne mysli. Wiem, ze to okropne, ale pomyslalam nawet o usunieciu tej ciazy. Boje sie, ze sama nie dam rady. A nie wiem na co moge liczyc z jego strony... Najpierw chce sie spotkac, zeby o nas porozmawiac. Ale oczywiscie wszysto jak zwykle musi byc na jego warunkach. Pozniej pisze, ze nic na sile, skoro pewnie mam juz nowego gogusia. Wypiera sie, ze to jego dziecko i na koniec dnia zalamuje mnie informacja o swojej nowej dziewczynie... Zawsze byl zlosliwy i potrafil mi dogryzac, wiec tak do konca nie wierze, ze kogos ma. Ale rania mnie jego slowa. Powinien byc teraz przy mnie... A on zostawil mnie calkiem sama... Nie wiem co robic. Jestem zalamana tym wszystkim. Przepraszam, ze to jest takie dlugie, ale musialam sie wygadac. I tak pewnie dzisiaj nie zasne... ![]()
Podobne tematy
2 2014-07-13 04:14:11 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-07-13 04:15:15)
Ten facet to dupek w najgorszej postaci, po prostu. Jego zagrania są gimnazjalne albo i gorzej. Uwierz, mi lepiej dla Ciebie, że to między Wami się skończyło. A z dzieckiem to wiadomo, że to Ty sama musisz podjąć decyzję. Nic nie będę sugerować, bo to Twoje życie. Ja bym nie usuwała, ale ja po prostu jestem przeciwna usuwaniu poza nielicznymi wyjątkami. Masz wsparcie rodziny? Jeśli tak to byłoby dobrze. A dziecko można wychować bardzo dobrze bez ojca, często dużo lepiej niż z ojcem, zwłaszcza z takim... Potem możesz go podać o alimenty, oczywiste jest, że to jego dziecko i powinien podjąć odpowiedzialność, chociaż finansową. Jak nie będzie dalej Ci wierzył, to po urodzeniu z dziecka z tego co wiem robi się test na ojcostwo i jest wszystko jasne. Do kontaktu z dzieckiem go nie zmusisz, ale chociaż finansowo łatwiej Ci będzie. A nie przejmuj się, niech baluje z inną, bo naprawdę na takiego szkoda czasu. Jest ojcem dziecka, ale tylko tyle i dobrze - tak na to patrz, bo to naprawdę straszny dupek. Od razu widać, że jest i niedojrzały, i chciałby wszystko by było jak on chce, rani Cię na siłę, zamiast zachować się przyzwoicie. Szkoda słów na niego. A na przyszłość po prostu będziesz wiedziała już jakich typów unikać, bo on Ci po prostu mydlił oczy, a od początku nie chciał zobowiązań. No niestety, ale prawda jest taka, że sama sobie dziecka nie zrobiłaś, jego zachowanie jest dla mnie żałosne po prostu.
3 2014-07-13 05:25:11 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-13 05:26:39)
współczuje, jesteś w ciezkiej sytuacji, wiec daruje sobie teksty o zabezpieczaniu bo tak krotko się znaliście i jesteś na zarobu za granica,
absolutnie nie graj w jego gry, to dupek w najgorszej postaci, wiem ze ci ciężko, ale bądź twarda, chce porozmawiać to on ma przyjechać, ty jesteś w ciąży, zresztą jak dziecko się urodzi zrobcie testy skoro dupek nie wierzy, zresztą spotykaliscie się tylko noca wiec wiadomo o co mu chodzilo,
idz do lekarza żeby potwierdzil ciaze,
jeśli masz jak się utrzymać przez okres ciąży tu gdzie jesteś to zostań bo jest pewnie duża pomoc dla matek, zasiłek, jeśli nie utrzymasz się to musisz wracac do rodziny,
on jeśli zechce to ci pomoze przez okres ciąży, powinien nawet jeśli nie jesteście razem, ale nie zmusisz go, niestety, ale na dziecko alimenty będzie musial placic, także gdy ty będziesz w Polsce,
musisz mieć jego adres tutaj i dowiedz się gdzie mieszka w Polsce, ale dyskretnie, bo wiesz on może zwiać gdzies z obawy przed konsekwencjami, bo on dobrze wie ze to jego dziecko, dlatego cie nęka smsami,
nie załamuj się
Nieciekawa sytuacja, ale jak najbardziej do ogarnięcia, także uszy do góry!
Przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie, czy chcesz tego dziecka, bo to decyzja, której konsekwencje będziesz odczuwała przez całe życie.
Jeśli tak, to zrób dupkowi sprawę o alimenty, z testem na ojcostwo i innymi pierdołami.
Osobiście, po tym, co zrobił, nie brałabym już go więcej pod uwagę jako ojca i partnera.
Powodzenia!
Nie mozesz na niego liczyc. Przemysl, co dalej z ciaza.
Czy czujesz sie na silach przez nia przejsc.
Masz 29 lat, jesli nie masz dzieci mozesz kiedys zalowac, jesli ciazy nie zostawisz.
Na aborcje roznie sie reaguje, jesli jestes wrazliwa moze Ci byc potem bardzo ciezko.
Odnosnie Twojego "przyjaciela" wszystkie slowa sa zbedne.
Tragiczny koles.
Moja droga ten facwt traktuje cie okropnie, bez szacunku, wogole nie liczy sie z toba i twoimi uczuciami. Nawet teraz gdy jestes w ciazy i powinnas unikac stresow, robi ci dziwne jazdy. Moja rada: przebolej go i unikaj glupca. Oczywiscie alimenty na dziecko ci sie naleza- ale oprocz formalnych kontaktow zwiazanych z alimentami itp unikaj prywatnego kontaktu z nim. Gdy zacznie znowu jazdy, zachowaj spokoj, nie odpisuj, nie daj sie wkrecic.
Ten czlowiek to egoista najgorszego sortu i do tego idiota. Nie pozwol sie sprowadzic do jego poziomu. Kazda dziewczyne bedzie traktowal tak samo czyli zle. Nie pozwol mu wrocic do ciebie jesli bedzie cie prosil. Z nim nigdy nie zaznasz spokoju i szczescia. To czlowiek zakompleksiony, leczy swoje kompleksy obrazajac innych, kontrolujac i manipulujac.
olej go- daj sobie szanse na szczescie ale u boku kogos normalnego.
Nie no spoko. Najezdzajmy na faceta że to idiota, cham i głupek. Pewnie to i prawda. Ale szczerze powiedziawszy inteligencja autorki też pozostawia wiele do życzenia. Od początku wiedziała na co się pisze, z kim ma do czynienia a teraz wielki płacz. Dorosła jest.
Dogryzał, dogryzał i tak teraz dogryzł, że świat sie zawalił. Widziały grały co brały, fakt, tylko to nie pomaga ![]()
Teraz juz mleko sie wylalo.
Nie sadze, ze autorce pomoga w tym momencie stwierdzenia "widzialy galy co braly". Bedzie duzo czasu na wyciaganie wnioskow.
W tej sytuacji musi sie zastanowic co dalej.
No to ja postaram sie tak konkretnie poradzic .Moje rady dla autorki postu to:
1- jak najszybciej dowiedz sie jaka pomoc z councilu-brytyjska pomoc socjalna- ci przysluguje i zloz odpowiednie podania. Nie znam sie zbyt na tym ale wiem ze to moze byc mieszkanie z councilu lub dodatek finansowy, moze jakies pieniazki na zycie dla samotnej matki i na pewno pieniazki na dziecko- ale to juz jak sie urodzi chyba
2 - zacznij zalatwiac sprawy z alimentami, nie mow o tym temu chlopakowi moze na poczatku- zdobadz wszystkie jego dane ktore ci beda potrzebne do tego wniosku
3 - zastanow sie nad swoja sytuacja finansowa- podejrzewam ze pracujesz wiec nie jest zle. Pomysl nad jakas praxa dorywcza po urodzeniu- jesli oczywiscie twoja sytuacja finansowa nie jest najlepsza
3 - nie zamykaj sie sama w domu z problemami, spotykaj sie ze znajomymi, poznawaj nowych, postaraj sie myslec pozytywnie, oderwij sie od problemow
4- nie wdawaj sie w gierki z tym facetem. Jak najszybciej o nim zapomnij, tak bedzie lepiej dla ciebie i dziecka. On nie dba o ciebie i twoje uczucia. Niestety nie zauwazylas tego na poczatku. Na przyszlosc nie wchodz w zwiazek z kims kto od poczatku nie traktuje cie serio i dobrze. Zaslugujesz na kogos kto cie doceni i pokocha. To nie bedzie nigdy on. Jesli facetowi zalezy na kobiecie, robi wszystko by byla z nim szczesliwa. Ten pan robi tylko to, co sprawia jemu przyjemnosc. Trzeba byc bardzo ostroznym w dzisiejszych czasach i nie pakowac sie w zwiazki bez przyszlosci.
Witam. Bardzo Was prosze o pomoc. Zupelnie nie radze sobie z sytuacja, w ktorej sie znalazlam... Mieszkam w Londynie, nie mam nawet z kim porozmawiac... Jestem zalamana
Pol roku temu poznalam tutaj faceta. Jest w moim wieku, 29 lat. Miala to byc znajomosc bez zobowiazan. Jednak oboje sie zaangazowalismy. On jednak mial inna koncepcje zwiazku. Nie chcial zmieniac swojego dotychczasowego zycia. Czyli niby bylismy razem, ale on w dalszym ciagu nie przyznawal otwarcie, ze jestesmy w zwiazku. Czesto sie przez to klocilismy. Przeszkadzalo mi to, ze ze wzgledu na godziny pracy widujemy sie tylko nocami a kiedy mial dzien wolny wolal go spedzic ze znajomymi. Ciagle powtarzal, ze mu zalezy, ale potrzebuje wiecej czasu, zeby sie do mnie przekonac, bo jest po trudnym zwiazku i dlugo byl sam. I pewnego dnia wyslal mi smsa zarzucajac mi, ze zalozylam sobie falszywy profil na fb, podszywam sie pod jakas laske i proponuje mu seks... Oczywiscie bylo to bzdura! Ale gdy mu tak napisalam stwierdzil, ze juz zna odpowiedz, ze konczy to wszystko i zmienia nr telefonu. Pisalam do niego, dzwonilam, tlumaczylam sie sama nie wiem z czego... Ale on milczal. W koncu wiec odpuscilam... Od tamtego czasu minal miesiac... Od pewnego czasu dziwnie sie czulam. Bolalo mnie podbrzusze, piersi, mialam zawroty glowy. Cos mnie tknelo i zrobilam wczoraj test. Wyszedl pozytywny... Dzisiaj rano go powtorzylam... Dwie kreski... Juz wczoraj, po pierwszym tescie napisalam do niego, ze jestem w ciazy... Dopiero po kilku godzinach odpisal, ze chce sie spotkac i na spokojnie porozmawiac. Chcial jednak, zebym to ja przyjechala do niego o zaznaczyl, ze nie chce, zebym zostawala na noc. Ja mam do niego 2h metrem, bylo juz pozno. Gdybym tam pojechala musialabym wracac za pol godziny... Zaproponowalam inny dzien. A on odpisal, ze albo dzisiaj albo juz nigdy... Postawilam jednak na swoim a on odpisal, ze w takim razie to nasza ostatnia rozmowa, ze to ja podjelam decyzje i ze widocznie tak mialo byc... Zaproponowalam wiec, zebysmy porozmawiali chwile na skype. Odpisal, ze chcial porozmawiac, ale ze teraz to juz koniec... Odpisalam mu tylko "dobranoc". Dzisiaj od rana zameczal mnie smsami... Pisal, ze to nie jego dziecko. Ze pewnie przez ten miesiac spotykalam sie z kims innym. Ze skoro do niego nie przyjechalam to pewnie wolalam zostac z prawdziwym ojcem dziecka... Bylo mi przykro, ze w taki sposob mi ubliza, wiec nie pozostalam mu dluzna. Wymienilismy kilka niemilych smsow. Ostatecznie zaproponowal spotkanie w poniedzialek. U siebie. Zapytalam dlaczego dopiero w poniedzialek i czy spotyka sie z kims. A on znowu zaczal mnie atakowac... Odpisal, ze wychodza do znajomych na grilla i ze pewnie u niej zostana. Ze kupila nowa bielizne i chce mu ja pokazac. Ze jak chce to wysle mi jej zdjecie. I ze ona mnie pozdrawia... Jestem zalamana... On nie wierzy w to, ze to jego dziecko. A ja nie spalam z nikim innym poza nim. Jest mi tak strasznie przykro i ciezko. Nie mam tutaj nikogo. Leze teraz sama i placze a on zabawia sie z jakas inna... Mam juz rozne mysli. Wiem, ze to okropne, ale pomyslalam nawet o usunieciu tej ciazy. Boje sie, ze sama nie dam rady. A nie wiem na co moge liczyc z jego strony... Najpierw chce sie spotkac, zeby o nas porozmawiac. Ale oczywiscie wszysto jak zwykle musi byc na jego warunkach. Pozniej pisze, ze nic na sile, skoro pewnie mam juz nowego gogusia. Wypiera sie, ze to jego dziecko i na koniec dnia zalamuje mnie informacja o swojej nowej dziewczynie... Zawsze byl zlosliwy i potrafil mi dogryzac, wiec tak do konca nie wierze, ze kogos ma. Ale rania mnie jego slowa. Powinien byc teraz przy mnie... A on zostawil mnie calkiem sama... Nie wiem co robic. Jestem zalamana tym wszystkim. Przepraszam, ze to jest takie dlugie, ale musialam sie wygadac. I tak pewnie dzisiaj nie zasne...
Sama dałaś tak sobą pomiatać i to od samego początku, wszystko było na jego warunkach, tak jak on chciał, do niego zawsze należało ostatnie słowo, podobnie jest i tym razem. A to , że on jest totalnym, nieodpowiedzialnym dupkiem - nawet nie wspomnę. Jedyne wyjście zrobić test na ojcostwo i to możesz mu śmiało powiedzieć, zobaczysz jak on się wówczas zachowa, no bo skoro Ci nie wierzy, że to jego dziecko - to jest jedyne wyjście, a po drugie z Twojego postu jasno wynika, że on nie nadaje się w ogóle na życie w dwójkę, czy na założenie rodziny, bo to tyran i despota, a co dopiero kiedy przyjdzie na świat dziecko. Samotnych matek jest mnóstwo i tak będzie musiał płacić Ci alimenty, a w Londynie tak łatwo to mu nie przejdzie, tam prawo jest dosyć surowe. Dasz radę, tylko nie rób głupstw i nie załamuj się, bo to i tak nic nie da, a z tym dupkiem lepiej nie miej więcej nic do czynienia, bo jedyne co możesz mieć przez niego gdybyś z nim była to płacz, dręczenie, a w życiu nie będzie Ci pomagał w niczym, bo te typy tak już niestety mają. Zastanów się bardzo dobrze nad tym co dalej, rozważ wszystkie za i przeciw . Wszystko się ułoży, tylko musisz być silna. Trzymaj się. Pozdrawiam.
Nie załamuj się! Dasz radę ! Ja dałam to Ty też sobie poradzisz
ja mam 17 lat i jestem w 7 msc ciąży.. i miałam podobny przypadek , rozstałam się z chłopakiem i po jakimś czasie zrobiłam test bo spóźniała mi się miesiączka.. tak samo mnie obrażał , mówił , że to nie jego dziecko.. po jakimś czasie zmiękł i wrócił do mnie , mówił że jest ze mną szczęśliwy i nie może się doczekać naszego maleństwa.. no i niedawno znów mnie zostawił , mówiąc , że ktoś mu powiedział że to nie jego dziecko i tyle.. i ma teraz inną dziewczynę , a do mnie się nie odzywa;( ma tak po prostu wyjeb***
Jestem młoda ale wierze , że mimo wszystko dam sobie radę bez niego! mam dla kogo żyć i nie mogę się już doczekać mojej córeczki;) jak ona przyjdzie na świaat to już nie będę miała czasu o nim myśleć i wkońcu przestanie mi tak na nim zależeć..
Zawarliscie miedzy soba uklad, jak piszesz "seks bez zobowiazan".
Z ciekawosci zapytam: czy doprecyzowaliscie, kto jest odpowiedzialny za antykoncepcje?
Facet świruje, ale może zaczekaj do narodzin dziecka z totalnym odcięciem się od niego - czy faktycznie nie będzie chciał mieć z nim nic wspólnego czy może mu przejdzie i będzie się interesował dzieckiem. To wcale nie oznacza że uważam że wtedy Ty powinnaś go przyjąć z powrotem, a jedynie że dobrze byłoby mimo wszystko pozostawić mu furtkę do widywania dziecka.
Dziecko to nie jest nieszczęście, jesteś w dobrym wieku do zostania mamą i na pewno sobie poradzisz. Myślę że WB oferuje wiele programów wspierających ciężarne. Moja mam będąc ze mną w ciąży miała podobny problem a miała 18 lat - urodzenie dziecka może Ci dać wiele szczęścia. Choć usunięcie ciąży ułatwi Ci na pewno zdobycie nowego partnera.
Oczywiście to tylko moje zdanie Ty zrób jak uważasz za słuszne.
Dziekuje za Wasze odpowiedzi. Zdaje sobie sprawe z tego, ze nasza relacja od poczatku nie byla zdrowa. Ze to on dyktowal warunki. Ale ja jestem osoba, ktora zawsze stara sie zrozumiec druga strone. On zanim poznal mnie byl sam prawie dwa lata. Bylam pierwsza kobieta, ktora od tego czasu zaprosil do siebie, ktora przedstawil znajomym. Nasza znajomosc nie ograniczala sie wylacznie do seksu. Jezeli chodzi o antykoncepcje - zabezpieczalismy sie. Uzywalismy gumek, bo niestety nie moge stosowac hormonow. Tym bardziej ta cala sytuacja jest dla mnie zaskoczeniem, bo nie zdarzylo sie, aby gumka nam pekla badz sie zsunela... To chyba przypadek jeden na milion... Moze dlatego on nie wierzy, ze to jego dziecko... Niestety na wsparcie rodziny nie moge liczyc, bo w Polsce mam tylko babcie, ktora sama wspieram finansowo.
W dalszym ciagu nie wiem co robic... Wiem, ze tutaj samotne matki moga liczyc na wsparcie rzadu. Ale przeraza mnie mysl, ze w tym momencie zostalam calkiem sama... Pracuje, ale co bedzie, kiedy z jakiegokolwiek powodu nie bede juz w stanie? Kto mi pomoze? Kto bedzie przy mnie...
On napisal dzisiaj do mnie... Czy jutrzejsze spotkanie jest nadal aktualne. Czy przyjade do niego. Odpisalam, czy chce mnie namowic na usuniecie ciazy. Odpisal, ze wrecz przeciwnie...
To trudna decyzja. Poczekaj co Ci jutro powie. Jego dotychczasowe reakcje nie rokuja zbyt dobrze, ale mimo to sprobuj z nim porozmawiac na spokojnie. Co by mnie wkurzylo to fakt, ze hrabia nawet nie raczy do Ciebie przyjechac!
Jesli zdecydujesz sie na dziecko alimenty i tak bedzie musial placic.
On nigdy u mnie nie byl... Zawsze to ja jezdzilam do niego... Mam takie wrazenie, ze do niego to jeszcze tak do konca nie dociera... Moze go w tym momencie usprawiedliwiam. Nie wiem... Ale jakis czas temu byl na chrzcinach coreczki swojej siostry. Byl jej chrzestnym. Pokazywal mi zdjecia z mala na rekach. Przytulal ja, calowal... Kiedys, gdy byl troszke wstawiony powiedzial mi, ze zgrywa taka dusze towarzystwa, chodzi na imprezy, ale w glebi duszy marzy o tym, zeby sie ustatkowac, zeby zalozyc rodzine. Ze to jego cel w zyciu. Moze nie spodziewal sie, ze to nastapi tak szybko... Moze nie jest do konca przekonany co do mojej osoby. Faktem jest, ze nie odcial sie totalnie. Ze gdy napisalam mu o ciazy dzwonil chyba z 10 razy. Napisal, ze chce sie spotkac i o nas porozmawiac. Nie wiem juz co myslec. Jak jutro do niego pojade to znowu postawi na swoim. W zyciu nie mialam takiego balaganu w glowie...
On nigdy u mnie nie byl... Zawsze to ja jezdzilam do niego... Mam takie wrazenie, ze do niego to jeszcze tak do konca nie dociera... Moze go w tym momencie usprawiedliwiam. Nie wiem... Ale jakis czas temu byl na chrzcinach coreczki swojej siostry. Byl jej chrzestnym. Pokazywal mi zdjecia z mala na rekach. Przytulal ja, calowal... Kiedys, gdy byl troszke wstawiony powiedzial mi, ze zgrywa taka dusze towarzystwa, chodzi na imprezy, ale w glebi duszy marzy o tym, zeby sie ustatkowac, zeby zalozyc rodzine. Ze to jego cel w zyciu. Moze nie spodziewal sie, ze to nastapi tak szybko... Moze nie jest do konca przekonany co do mojej osoby. Faktem jest, ze nie odcial sie totalnie. Ze gdy napisalam mu o ciazy dzwonil chyba z 10 razy. Napisal, ze chce sie spotkac i o nas porozmawiac. Nie wiem juz co myslec. Jak jutro do niego pojade to znowu postawi na swoim. W zyciu nie mialam takiego balaganu w glowie...
To po prostu nie godz sie na wszystko co on mowi. Mow wprost czego chcesz. Jesli zacznie sie z toba spierac nie tlumacz, powtorz tylko kolejny raz to co myslisz i nie wdawaj sie w szczegoly. Chodzi o to zeby zobaczyl wreszcie w tobie silna osobe, ktora ma wlasne zdanie. Inaczej bedzie z toba robil co chcial.
Ps. Uwazam i tak ze tracisz z nim czas. On sie nie zmieni, zawsze bedzie mial dziwne jazdy tak jak z ta bielizna kolezanki itp moja kolezanka byla w zwiazku z kims takim.
Pamietaj tez ze nawet jesli on pieknie mowi o tym ze chcial by zalozyc rodzine itd to tylko slowa. Wielu facetow mowi rozne rzeczy, moze nawet tak mysla w danej chwili. Ale...Czyny swiadcza o czlowieku, nie slowa. Szczegolnie o mezczyznie
Moze zacznij od tego ze to on ma do ciebie przyjechac. Napisz mu ze dwugodzinna podroz to w twoim stanie meczarnia. Przynajmniej sprawdzisz czy mu chociaz troche zalezy i sie poswieci. Chociaz podroz do dziewczyny nie powinna byc traktowana jako poswiecenie tylko normalnosc.
I jak sprawa sie potoczyła ? Mam nadzieje ze pozytywnie dla Ciebie dziewczyno.
Przede wszystkim to bardzo Ci współczuje,żadna kobieta nie chciała by się znaleść w takiej sytuacji
wiem ,że jest Ci teraz bardzo ciężko, ale musisz byc silna i wziąść się w garść. Na początek proponowałabym abyś dała mu jasno do zrozumienia, że to jego dziecko i nie informujesz go o tym, bo nie poradzisz sobie finansowo, ale chcesz stworzyc temu dziecko normalną rodzinę żeby wychowało się z obojgiem rodziców . Natomiast jesli on dalej bedzie trzymał sie tego, ze to jednak nie jego to napisz mu krotko ,że ma max 2 tygodnie na przemyslenie całej sytuacji i niech się poważnie zastanowi nad tym wyczynem ,bo kiedyś będzie za pozno na odgrywanie roli tatusia a jesli teraz tak postanowi to wyjedziesz daleko ,ulozysz sobie zycie a on dziecka nigdy nie zobaczy a tego na pewno by zalował do konca życia
obecnie Ci na nim zalezy, kochasz go, ale zobacz sama czy on jest tego wart? nie sądze. więc pokaż mu ,że bez niego też możesz byc szczęsliwa, że jestes silna i sobie poradzisz a to jego bedą kiedys zrzerać wyrzuty, uwierz ![]()
nie znam Twojej sytuacji, wiec tez nie bede sie za duzo wypowiadac, ale dziecko to największe szczęście dla kobiety, masz juz 29 lat jakbyś usunęła wez pod uwage to ,że pozniej możesz miec problemy z zajściem w ciąże...
Cale życie przed Tobą na tożebyby c szczęśliwa, trzymam za Ciebie kciuki!!:*
Kochana i co tam u Ciebie?