jestesmy ze sobą ponad pół roku. dzieli nas ponad 300km, on jest z katowic ja z okolic Jarosławia.jest starszy ode mnie 8 lat. a mam 19 lat.widujemy sie co 2-3 tyg.niestety on do mnie tylko przyjezdza.tzn do swojej babci, ale przez weekend na którym jest spedzamy ze soba duzo czasu. Znam od dłuzszego czasu jego rodziców, ale nie oficjalnie, jako dziewczyna ich syna.od ok 2 miesiecy proponuje abysmy sie zmieniali weekendami raz on do mnie raz ja do niego.do niego jechała bym pociagiem lub autobusem,Ale on nie chce abym tam przyjechała;/ uwaza, ze sie martwi , ze nie bede jezdzic sama tyle km... jest to dla mnie dziwne... mialam jechac z moim kumplem do niego tzn kolega do swojej dziewczyny do katowic , a ja do swojego. Tylko ze znowu pociagiem. nie zgadza sie na to , jedynym jego arg. jest troska ... jest to dla mnie dziwne, nie mam zadnych powodów do tego aby miec jakies podejrzenia , ze np ma inna laske tam , ale czy jest ze mna w 100% szczery. nie chce w to watpic, ale... jedynym warunkiem który mu postawiłam na poczatku , jest szczerosć nawet jak mnie zdradzi... tylko ze kazdy mezczyzna jest mezczyzna...;/ pytałam go czy jego rodzice maja cos przeciwko , abym przyjechala , bo mieszka z nimi. ale pow. ze nie .
Nie wiem co mam myslec o tym... moze jeszcze nie czas na to? moze samo przyjdzie... nie ma najlepszych wspomnien w byłych zwiazkach... moze sie boiii...;/
Pomózcie jesli mozecie
Bede wdzieczna ![]()