Intrygująca, cześć, tak zupełnie po krótce. Piszesz że szukasz na forum osób, które konstruktywnie odniosą się do przedstaionego przez Ciebie opisu sytuacji i jesteś jednocześnie zaskoczona tym że je znalazłaś. A mnie się to widzi ciut inaczej, szukasz tu osó, które CIe poklepią po plecach, bo może były w podobnej sytuacji, chcesz znaleźć wsparcie dla swojego działania, wytłumaczenia i pocieszenia. Powiem CI jak ja to widzę, postaram się by było konstruktywne, ale obawiam sie, że nie będzie różowo:
- jeśli ona nie wie jeszcze, ale pewnie się rychło dowie, bo jej mąż będzie chodził z uśmiechniętą gębą, gdy ona zachodzić będzie w głowę jak ratować związek, będzie myślała to samo o Tobie, co Ty myślałaś o kochance męża. A że pewnie się dowie, iż sama straciłaś w podobnych okolicznościach męża - to pomyśli sobie żę zachowujesz się jak zimna wyrachowana... x2 mocniej, niż Ty myślałaś o tamtej, chyba że kontynuujesz jakiś udany łańcuszek....trudno bowie zrozumieć jej będzie, mnie zresztą też, że będąc dotkniętym czymś takim, przeżywszy koszmar bycia zdradzonym, można komuś zrobić samemu coś takiego. Mozna by było to próbować jakoś tłumaczyć, gdyby to była zemsta, gdyby to była chłodna kalkulacja. Ale tu są emocje Twoja miłość kontra Twój ból, widocznie był za słaby, ten ból, byś sobie uświadomiła to, że zostałaś zdradzona.
Jest Ci z nim cudownie, on ma 3 dzieci i dzieli Was pół Polski.... och zakładamm że nie widujecie się codziennie... Wiedz, że taką samą monotonię, życia Twój luby kochanek zapewne zapewnił swojej żonie, jak Twój Tobie. Ale co tam , teraz masz wrażenia... tylko, pamiętaj że jak się złączycie, to ta monotonia zawita do Was prędzej czy póżniej,. Zarówno Ty jak i Twój kochanek macie już doświadczenie w budowaniu monotonii zycia codziennego, za to sukcesów na koncie ratowania związków raczej niewiele, oj niewiele.
A Ciebie w tym wszystki interesuje najbardziej, czy dopadną Cię jeszcze wyrzuty sumienia - buahahah.
No tak wyrzuty Twojego sumienia są Najważniejsze, bo myślisz wyłącznie o sobie...., no to powinnaś mimo wszystko szybciutko znaleźć u mnie pocieszeni, odpowiem CI uwaga....- odpowiedź brzmi "nie" - nie dopadną Cię wyrzuty sumienia. Skoro nie miałaś ich, mimo nabytych doświadczeń, a jedynie coś Cię tam gryzło, ale nie przeszkadzało w brnięciu w romans, to śmiało mogę powiedzieć, śpij spokojnie, tak jak Twoje sumienie. Ono się o Ciebie nie martwi, tylko smacznie chrapie i nie upomina się o nic. Zatem do dzieła, pofolguj sobie i zdobywaj dalej doświadczenia z żonatym mężczyzną. Wiesz a może tak na dwa fornty albo więcej, wiesz jak tu nie wyjdzie to, tam się uda.
I koniecznie nie zapomnij wspomnieć o obecnej sytuacji na sali rozpraw, gdy dojdzie do Twojej sprawy sądowej... wtedy, gdy będziesz patrzyła w Twarz tego - który Cie zdradził, okrutnika jednego. Rozejrzyj się po sali, bo tam będzie Twoje miejsce, gdy będziesz wspierała swojego kochanaka, podczas jego rozwodu. I zapamiętaj to uczucie, którego doznasz, doda Ci sił, tak jak teraz dodaje - że to, że zostałaś zdradzona dało CI prawo, nie prawo , obowiązek rozdrapania w odwecie podświadomym, przecież świadomie nie byłabyś do tego zdolna, innej rodziny. No, a potem życze sukcesów na nowej drodze życia. A sumienie, nich dalej śpi spokojnie, cii.... żeby tylko go nie obudzić, bo jak sama wiesz, to jest dla Ciebie właśnie najważniejsze. Warto przecież było , teraz czujesz się po raz pierwszy kobietą. Oh jakie to życie układa pokrętne scenariusze..... piękne jak okręt pod pełnymi, żaglami, jak konie w galopie, jak niebo nad nami.....