netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

33 odpowiedzi7 937 wyświetleńzałożony przez intrygująca, 16.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

witam
przyglądam się sobie w lustrze i nie mam wyrzutów sumienia
jestem kochanką żonatego faceta (on ma trójkę dzieci) i dzieli nas pół Polski
jest z nim cudownie, przy nim po raz pierwszy w życiu czuję się kobietą
i jest to pierwszy mężczyzna, którego podziwiam

a sama niedawno byłam zdradzana, nie umiałam wybaczyć, pogodzić się ze światem
nie umiałam zrozumieć i tak zatraciłam się w swoich boleściach, ze mimo dzieci wyrzuciłam męża z domu
"tą inną" obwiniałam prawie o wszystko, a najbardziej gryzło mnie to, ze wybrała żonatego faceta z problemami, z dziećmi - czyli taką łatwiznę do podrywu...
to było 2 lata temu
jeszcze nawet nie było rozprawy rozwodowej
a sama co robię?


czy dopadną mnie jeszcze wyrzuty?

2

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

powiem tak. trochę z innej strony. ludzie szukaja tej swojej , tak zwanej , drugiej połówki , nawet i przez pół życia. może skoro rozstałaś się z mężem, to tak musiało być ? nie patrz na dzieci. i tak pójdą z Tobą.
teraz ważne jest to , byś Ty była szczęśliwa. bo jeśli matka żyje pełnią życia, i czerpie radość z każdego , kolejnego dnia, to i dzieci ten impuls odczuwają , i też są szczęśliwe. a z ojcem nie ograniczaj im kontaktu, a wręcz przeciwnie, jeśli będzie sprawa rozwodowa, ustal, że możesz dzieci zawozić do niego nawet i na cały weekend.

jeśli chodzi o kochanka, nie rzucaj się od razu na głęboką wodę. poczekaj na rozwój sytuacji. żebyś później nie żalowała.

co do wyrzutów, nie wiem czy takie się pojawią, ciężko jest mi w tej chwili cokolwiek powiedzieć.
pamiętaj jednak, że to Twój mąż pierwszy Cię zdradził i to na nim się opiera wina, że z Waszym małżeństwem tak się stało jak się stało.

tym razem, nie można powiedzieć że wina leży po środku, jak to się obecnie  mówi. Nie w Twoim przypadku .
Pozdrawiam .

3 Ostatnio edytowany przez november (2010-08-17 10:26:44)

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką
laura_www napisał/a:

pamiętaj jednak, że to Twój mąż pierwszy Cię zdradził i to na nim się opiera wina, że z Waszym małżeństwem tak się stało jak się stało.

Gdzie Twoje sumienie? Nie wiem, nie mnie to oceniać, tym bardziej, że sama kiedyś zdradziłam. Nie zgadzam się jednak z laurą_www. Przecież tu nie chodzi wcale o to, że mąż Cię zdradził wcześniej. Owszem, może faktycznie podświadomie karmisz się jego winą, ale zwróć uwagę na to, że w tym momencie wtargnęłaś w życie jakiejś rodziny, w której jak sama wiesz jest troje dzieci.

Moje spojrzenie jest krytyczne bo każdy rodzaj postępowania ma swój ciężar gatunkowy. Chodzi o to, że w tym momencie jesteś egoistycznie nastawiona na to co wynika z Twojej nowej relacji. Prawdopodobnie krzywdzisz właśnie dzieci swojego "wybranka". Wydaje mi się, że powinnaś się głęboko zastanowić nad tym co robisz. Pytasz o sumienie, ale myślę, że wcale nie chcesz się nad tym zastanawiać, tylko po prostu trwasz w tym, jest Ci dobrze i wiesz, że nie chcesz przestać... I tu szukasz poparcia, że robisz dobrze.

Nie wiem czy nazwałabym zdradą to co dzieje się między Tobą a mężem, bo wydaje mi się, że nie ma u Was już żadnego związku emocjonalnego. Nie mniej jednak zdradą jest to, co robi "twój facet" swojej kobiecie, z Twoim udziałem. W każdym razie na Twoim miejscu myślałabym bardziej dalekowzrocznie. Czyli najpierw ustaliła kilka rzeczy - typu jak wygląda "ich" związek, jakie są w nim relacje ( choć skoro zdradza, to chyba nie jest dobrze) i przede wszystkim ku czemu Wasze relacje zmierzają. W tej chwili odżyłaś. Co jednak za jakiś czas? Czujesz się szczęśliwa, choć odbywa się to czyimś kosztem. Z drugiej jednak strony to chyba jest tak, że dążenie do szczęścia jednaj osoby, odbiera je komuś innemu...

Wydaje mi się, że zachowujesz się po prostu... po ludzku. Trudno jest aprobować czy jednoznacznie potępiać "związki" tego typu, bo po prostu Ty też masz prawo do szczęścia. Tylko patrząc na to pragmatycznie, pomijając aspekt czyjegoś cierpienia - zrób wszystko tak, by ten związek nabrał sensu innego, niż większość romansów, w których facet skacze z kwiatka na kwiatek obiecując kobiecie gruszki na wierzbie. Tylko w ten sposób pokażesz, że to całe ryzyko i krzywda nie poszły na marne. (jeśli w ogóle można w ten sposób powiedzieć).

Jedna rzecz mnie dziwi: jak to pierwszy facet, którego podziwiasz, przy którym czujesz się kobietą... ??? Na czym w takim razie opierał się Twój związek? No i pytanie, czy w tej chwili konstruujesz nowy na podobnie wątłych filarach...

4

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Krótko na temat sumienia: cierpienia, jakich doznajesz od innych, są niczym w porównaniu z tymi, które możesz zadać sobie sama.

Mężczyzna, którego dziś podziwiasz, jutro może stać się typem, którym gardzisz.

Nie powinnaś pytać, co masz zrobić, czy co właśnie czynisz. Bo przecież dobrze wiesz.
Lustro nigdy nie pokazuje tej samej twarzy dwa dni pod rząd, Intrygująca.

5

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Wydaje mi się, że brak wyrzutów sumienia to taki jakby "efekt uboczny" tego co Cię spotkało.Jakaś kobieta zrobiła coś takiego Tobie, więc dlaczego Ty nie miałabyś tego zrobić innej?Wyrzuty mogą pojawić się później, aczkolwiek nie muszą.

6

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

dziękuję za Wasze przemyślenia

nie pytam co mam robić, bo świadomie sama podejmuję decyzje
z moim mężem nic nas emocjonalnie już nie łączy
z mężczyzną którego teraz kocham nigdy nie stworzę rodziny
i pewnie kiedyś będę nieszczęśliwa i kompletnie samotna
ale wyrzuty? nie wiem, nie wydaje mi się
zmieniłam się
stałam się egoistką i pierwszy raz myślę tylko o sobie
dobrze mi z NIM i jestem szczęśliwa
nie potrzebuję aprobaty i zamykam się na dezaprobatę

ale co będzie jak wyrzuty kiedyś się pojawią? jeśli będę z tym sama?

"cierpienia, jakich doznajesz od innych, są niczym w porównaniu z tymi, które możesz zadać sobie sama"
masz rację, dosadnie, rzeczowo i na temat
niestety

7

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

"Jedna rzecz mnie dziwi: jak to pierwszy facet, którego podziwiasz, przy którym czujesz się kobietą... ??? Na czym w takim razie opierał się Twój związek? No i pytanie, czy w tej chwili konstruujesz nowy na podobnie wątłych filarach...

November, u mnie strasznie wiele spraw z ostatnich 14 lat przewartościowało się w ciągu ostatniego miesiąca.  Doszłam do wniosku, że starałam się kochać kogoś, wiedząc, ze to nie ma przyszłości, wzajemności. Szukałam ucieczki z rodzinnego domu. Zostałam wychowana w niskim poczuciu własnej wartości i to samo miałam w małżeństwie. Nic mi się nie należy. Nic nie jestem warta. Mam się cieszyć, że ktokolwiek chce ze mną być. I tak przeleciało kilkanaście lat.
Nagle się zbuntowałam. Prawie dwa lata temu. Powiedziałam dość i staram się żyć od nowa. Nie szukałam związku. Nie szukałam miłości.

Czemu się angażuję w związek bez szans?
Bo nie wierzę w siebie.
Bo mnie się nie należy pełnia szczęścia.
Bo ja nie będę lepsza niż jego żona, nie chcę przegrać, jeśli by miał wybierać.
Bo nie mam prawa skrzywdzić jego dzieci odbierając im tatusia.
W skrócie bo tak łatwiej, wygodniej.

smutne, ale prawdziwe...

8 Ostatnio edytowany przez epilenka (2010-08-18 11:39:01)

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Bardzo smutne jest to, co piszesz o sobie, swojej przeszłości  intrygująca. To dobrze, że stałaś się egoistką: osoba wychowana w dysfunkcyjnej rodzinie o niskim poczuciu wartości, raczej egoistką nie jest. Tylko czego - poza akceptacją i miłością - szukasz w tym nowym związku. Jeśli całą tę sytuację potraktujesz lekko, jako przelotny romans, oderwanie od szarej rzeczywistości - to ok. Obawiam się jednak, że możesz wyjść poraniona z tego układu. Nie namawiam Cię do rozstania, rozumiem Twoje motywy, tylko w sobie może ustal jakąś granicę, która pomoże Ci nie spłonąć - teraz jesteś trochę jak ćma lecąca do światła, bo tęsknisz za miłością i byciem kochaną po prostu. Nie oszukuj się, że z tego coś będzie, żyj chwilą i ciesz się z miłości, która przyszła, ale czy będziesz umiała w odpowiednim momencie odejść i nie cierpieć? Życzę Ci szczęścia, egoistycznego myślenia, jesteś młoda nie trać czasu - przynajmniej za wiele - na związki bez przyszłości, zadbaj o siebie i swoje poczucie wartości - można je zmienić!

9

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

wiem jaka jestem słaba
i mimo szczerych chęci
nie umiem się zmienić
niestety...

10

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Odpowiedziałam Ci dziś rano i widocznie nie wysłałam.
No i co z tego, że jesteś słaba, przecież to bardzo ludzkie uczucie, wręcz wzruszające. Nie musisz też się zmienić, masz być sobą i z tego cudu, jakim jesteś, czerpać siłę i szczęście. Zasługujesz też na miłość dziewczyno, tylko gdzieś i kiedyś, może nawet niejednokrotnie, w Tobie to przekonanie zabito. Rozlicz się z przeszłości, ten ból Cię ukształtował, ale nie musi tak być. To, co musisz! zmienić to myślenie o sobie. Nie chodzi o to, że teraz narcyzm, tylko akceptacja wad. Jestem czasami wredna, trudno, ale sprawia mi to przyjemność. Mam ochotę na puszczenie bąka w miejscu publicznym, ryzykowne, ale... Największym naszym wrogiem jesteśmy my sami, to co nam przez lata wmawiali: rodzice, mąż ...
Intrygująca! Idz na jakąś terapię, naprawdę to pomaga, pozwoli Ci zobaczyć rzeczy takimi jakimi one są. Na necie jest świetny artykuł ,,Urodzeni pechowcy", może Ci pomoże. Spróbuj coś zrobić.

11

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Nie zgadzam się z Epilenką. Co to znaczy "masz być sobą"? W czymże to niby ma pomóc, jeśli samemu ze sobą ktoś nie czuje się komfortowo?
Akceptować wad nie należy "mimo wszystko". Nie porównywałabym puszczania bąka do jakichkolwiek życiowych wyborów.
Internet natomiast na nic nie daje odpowiedzi. Tworzą go wszyscy - a wszyscy to tak naprawdę nikt.
Intrygująca, moim zdaniem nie ma idealnego rozwiązania. Nie ma.

12

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Ale to jest właśnie podstwą żeby "być sobą". To znaczy właśnie wszystko. Jeśli jesteś sobą i nic nie udajesz, mówisz co myślisz i robisz co myślisz, jeśli kochasz siebie (to wkracza trochę egoizm i narcyzm-ale to jest dobre), jeśli dbasz o siebie (o ciało i umysł) to będziesz przyciągać pozytywnych ciekawych  ludzi, przyjazn i miłość.
Jeśli będziesz próbować się poświęcać, bedziesz zahukaną szarą myszką, na każde zwołanie, to nie będziesz szcześliwa sama ze sobą i nie przyciągniesz fajnych ludzi.

Bycia "zdrowym egoistą" i szcześliwym samym z sobą można się nauczyć.

13

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Nie ma miłości bliźniego bez miłości do siebie, bez akceptacji, nawet swoich wad. Nie mówię tu o bezkrytycyzmie, ale kiedy się przyjmie ze spokojem, np. to, że jestem słaba, to paradoksalnie właśnie wtedy przychodzi siła i nadzieja na zmianę.
Oczywiście, że chodzi o zdrowy egoizm, bo jeśli dbamy o siebie możemy coś dać innym. Uważam ponad to, że niewiele możemy w sobie zmienić, poza właśnie pogodzeniem się ze sobą. Rozdźwięk  między wyidealizowanym wizerunkiem siebie, a sobą jest właśnie przyczyną bólu. To zauważam w intrygującej i to mnie boli.
Nasze wady są często naszymi zaletami, zależy od punktu widzenia. Ktoś mówi zawsze to, co myśli: wada czy zaleta? W każdym człowieku jest jego indywidualne kryterium, jak powiedział kiedyś ks. Tischer: ,,jest moja prawda, twoja prawda i gówno prawda".
Poza tym uważam, że jest rozwiązanie! Właśnie w zdrowym egoizmie, w odrzuceniu superego: winy, kary, grzechu. To również paradoksalnie nie czyni nas niemoralnymi. To doświadczenie prawdziwej wolności, w której wybieram, czego chcę dla siebie.
I na koniec: judytto33, najpierw zastanów się, co ktoś pisze, a potem oceniaj. Może Ci się nie podobać moje myślenie, ale ja wiem, że działa.

14

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Nie do końca zgadzam się z Twoją definicją wolności, Epilenko.
Pamiętajcie, Nimfo i Epilenko, że Intrygująca nie jest odpowiedzialna wyłącznie dla siebie.
Maksyma ks. Tischnera, owszem, świetna, ale w jakie ma odniesienie do problemu? Zdaje się , że brniemy w tej dyskusji coraz głębiej w pułapkę uogólnień. Intrygującej, jak sądzę, żadne uogólnienia nie interesują.

15

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

To okropne, ze sa takie kobiety jak ty!! w glowie sie nie miesci. Brzydze sie czyms takim.

16

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Kobiety jak kto? Brzydzisz się czym?

17

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

judytto33
Widzę, że choć niewiele sama masz do powiedzenia, to za to uwielbiasz krytykować innych. To, wybacz, ale każdy głupi potrafi. Może to ja poznałabym Twoje przemyślenia, chociaż poziom komunikacji masz dosyć  słaby (Twój ostatni wpis i poprzednie są po polsku? - to jakiś asocjacyjny potok). Mój post nie był na temat wolności - moja droga -  i naprawdę trzeba trochę polotu, aby  ode mnie oczekiwać na tym forum definicji tej ostatniej. Uwagi na temat Tischnera i bąka  - Ty rozumiesz, co ja piszę?, bo Twoje komentarze świadczą, że nie bardzo. No i na końcu uwaga o internecie. Nie wiem, o co chodzi - o komunikatywności już pisałam - ale może należałoby najpierw przeczytać, czy w ogóle spojrzeć na polecany artykuł. Ten cyt. przeze mnie jest przedrukiem ze specjalistycznego (piszę, bo nie masz nawyku dyskutować ze znajomością sprawy) czasopisma psychologicznego ,,Charaktery". Zastanawiam się, co Tobą motywuje - kompleksy? Nie lubię osób, które gryznąć w d... tylko potrafią zamiast dyskutować.
To mój ostatni wpis do Ciebie, bo nie my jesteśmy przedmiotem tego tematu.

18

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

"Nie lubię osób, które gryznąć w d... tylko potrafią zamiast dyskutować."
Ja także.

19

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Witam.Powiem ci ze ja mam podobny efekt i problem jesli chodzi o przeszłosc,która mnie zraniła.
Mój exmąz traktował mnie jak szmate,rządził mną do potęgi,pilnował i kontrolował,starał sie nie odtepowac mnie na krok,pilnował dosłownie wszystkiego co dotyczyło mnie,dlatego wkoncu uciekłam-powiem ci ze ja teraz robie prawie to samo z moim nowym wybrankiem-chcem nim rządzic,kontroluje jak tylko mogę i najlepiej bym z nim była 24h.Wiem ze w  wiekszosci wyniosłam to od exa bo inaczej narazie nie potrafie,a i jeszcze to ze ciągle posądzam go o zdrade bo i ja byłam posądzana. chodzi mnie o to ze na mój rozum to trzeba zamknąc strary rozdział-przeszłosc w jakis sposób bo inaczej my robimy to samo co nam zrobiono-nieswiadomie.



                                                                       Pozdrawiam

20

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką
a22 napisał/a:

To okropne, ze sa takie kobiety jak ty!! w glowie sie nie miesci. Brzydze sie czyms takim.

szczerze mówiąc, byłam kiedyś w bardzo trudnej sytuacji i mogłam się jedynie wypłakać w necie
prawie wszystkie odpowiedzi były w postaci "rzucania kamieniem" jak ta z cytatu powyżej


jestem mile zaskoczona, że znalazłam tu osoby, które naprawdę przeczytały i konstruktywnie przedstawiły swoje zdanie - dziękuję Wam
szukam tu opinii innych, nowego światła do przemyśleń

21 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2010-08-28 22:09:00)

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

intrygująca   napisałaś
"jest z nim cudownie, przy nim po raz pierwszy w życiu czuję się kobietą
i jest to pierwszy mężczyzna, którego podziwiam" 
Za co podziwiasz tego pana , za to że postępuje tak jak człowiek ,który Cie zranił??
Jakie on ma zasady,wartości,Dziś Ty jesteś jego kochanka  juto inna.Teraz błyszczysz w jego oczkach bo dzieli was na jego szczęście i Twoje pól Polski. Bo każdy dzień razem juz nie był by taki fajny.Stań obok swoich uczuc ,które bardzie wynikają z tego co przezyłaś,spojrz racjonalnie co on a Ty jemu mozesz oferować?
Twoje wyrzuty przesłonił egoizm,czy je kiedys nabierzesz moze jak dostaniesz kopa od swojego "przyjaciela" ,albo patelnia w głowe od zonki jego.
Każdy ma prawo do szczęscia po tym co napisałaś,nie zaznałaś go ,ale kobieto nie kosztem innych,nie kosztem dzieci swoich  i jego.

epilenka bijesz brawo dla nabranego egoizmu,zyj chwila wiwatujesz?
No oby kiedys nie znalazła sie w otoczeniu Twojego chłopaka,męża taka co takim wartościom  hołduje bo obie rączki dam sobie obciąć,ze szybciutko zmienisz zdanie i nazwiesz ja dziwka.

epilenka nie ilość słow mówi o inteligencji ,ale ich sens.Mozna kłapac jęzorem o zasłyszanych terminach i nie wnieśc nic sensownego.Czasem wystrczy jedno zdanie -ironiczne czego nie zauważyłąś, a ma wielkie znaczenie i duzy odczyt.

judyta33 doskonale rozumiem Twoje wypowiedzi, natomiast epilenka błądzisz Ty masz problem ze zrozumieniem wypowiedzi odczytujesz dosłownie nie sens zdań judyty.
Zasłaniasz sie filozoficznymi teoriami,o których pojęcia nie masz i wrzucasz je  jak przysłowiowa 'kula w płot"czyli zupełnie w nie w sedno.

Jeśli masz ochote każde słowo judyty rozłoże Tobie na czynniki pierwsze i pokaże sens w mailu może wtedy to ogarniesz ,bo tutaj jak sama zauważyłaś nie miejsce na spory.

intrygująca  sama wiesz,że robisz źle zatem wyciągnij wnioski z konstruktywnych krytyk.Pamietaj nie ten jest przyjacielem co klepie Cie po plecach jak źle robisz,ale ten co Cie za to skarci.

22 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-31 13:09:00)

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Intrygująca, cześć, tak zupełnie po krótce. Piszesz że szukasz na forum osób, które konstruktywnie odniosą się do przedstaionego przez Ciebie opisu sytuacji i jesteś jednocześnie zaskoczona tym że je znalazłaś. A mnie się to widzi ciut inaczej, szukasz tu osó, które CIe poklepią po plecach, bo może były w podobnej sytuacji, chcesz znaleźć wsparcie dla swojego działania, wytłumaczenia i pocieszenia. Powiem CI jak ja to widzę, postaram się by było konstruktywne, ale obawiam sie, że nie będzie różowo:
- jeśli ona nie wie jeszcze, ale pewnie się rychło dowie, bo jej mąż będzie chodził z uśmiechniętą gębą, gdy ona zachodzić będzie w głowę jak ratować związek, będzie myślała to samo o Tobie, co Ty myślałaś o kochance męża. A że pewnie się dowie, iż sama straciłaś w podobnych okolicznościach męża - to pomyśli sobie żę zachowujesz się jak zimna wyrachowana... x2 mocniej, niż Ty myślałaś o tamtej, chyba że kontynuujesz jakiś udany łańcuszek....trudno bowie zrozumieć jej będzie, mnie zresztą też, że będąc dotkniętym czymś takim, przeżywszy koszmar bycia zdradzonym, można komuś zrobić samemu coś takiego. Mozna by było to próbować jakoś tłumaczyć, gdyby to była zemsta, gdyby to była chłodna kalkulacja. Ale tu są emocje Twoja miłość kontra Twój ból, widocznie był za słaby, ten ból, byś sobie uświadomiła to, że zostałaś zdradzona.
Jest Ci z nim cudownie, on ma 3 dzieci i dzieli Was pół Polski.... och zakładamm że nie widujecie się codziennie... Wiedz, że taką samą monotonię, życia Twój luby kochanek zapewne zapewnił swojej żonie, jak Twój Tobie. Ale co tam , teraz masz wrażenia... tylko, pamiętaj że jak się złączycie, to ta monotonia zawita do Was prędzej czy póżniej,. Zarówno Ty jak i Twój kochanek macie już doświadczenie w budowaniu monotonii zycia codziennego, za to sukcesów na koncie ratowania związków raczej niewiele, oj niewiele.
A Ciebie w tym wszystki interesuje najbardziej, czy dopadną Cię jeszcze wyrzuty sumienia - buahahah.
No tak wyrzuty Twojego sumienia są Najważniejsze, bo myślisz wyłącznie o sobie...., no to powinnaś mimo wszystko szybciutko znaleźć u mnie pocieszeni, odpowiem CI uwaga....- odpowiedź brzmi "nie" - nie dopadną Cię wyrzuty sumienia. Skoro nie miałaś ich, mimo nabytych doświadczeń, a jedynie coś Cię tam gryzło, ale nie przeszkadzało w brnięciu w romans, to śmiało mogę powiedzieć, śpij spokojnie, tak jak Twoje sumienie. Ono się o Ciebie nie martwi, tylko smacznie chrapie i nie upomina się o nic. Zatem do dzieła, pofolguj sobie i zdobywaj dalej doświadczenia z żonatym mężczyzną. Wiesz a może tak na dwa fornty albo więcej, wiesz jak tu nie wyjdzie to, tam się uda.
I koniecznie nie zapomnij wspomnieć o obecnej sytuacji na sali rozpraw, gdy dojdzie do Twojej sprawy sądowej... wtedy, gdy będziesz patrzyła w Twarz tego - który Cie zdradził, okrutnika jednego. Rozejrzyj się po sali, bo tam będzie Twoje miejsce, gdy będziesz wspierała swojego kochanaka, podczas jego rozwodu. I zapamiętaj to uczucie, którego doznasz, doda Ci sił, tak jak teraz dodaje - że to, że zostałaś zdradzona dało CI prawo, nie prawo , obowiązek rozdrapania w odwecie podświadomym, przecież świadomie nie byłabyś do tego zdolna, innej rodziny. No, a potem życze sukcesów na nowej drodze życia. A sumienie, nich dalej śpi spokojnie, cii.... żeby tylko go nie obudzić, bo jak sama wiesz, to jest dla Ciebie właśnie najważniejsze. Warto przecież było , teraz czujesz się po raz pierwszy kobietą. Oh jakie to życie układa pokrętne scenariusze..... piękne jak okręt pod pełnymi, żaglami, jak konie w galopie, jak niebo nad nami.....

23

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Dunkis, po części masz rację, ale to wszystko jest z jednej strony brane pod uwagę
JA jestem winna? JA będę odpowiadała za ewentualny rozpad JEGO małżeństwa?
ON tez jest osobą myślącą. ON też czegoś szukał i obydwoje świadomie mamy romans. Ja GO do niczego nie zmuszam!  Jestem egoistką i tu masz rację. I cieszę się z tego - wreszcie myślę o sobie! Nie szukam poparcia, jak Ci się wydaje. Niczego nie robię w odwecie, ani z premedytacją. A może i dla Ciebie wyrzuty sumienia to błahostka...

Może po przeczytaniu tego artykułu zrozumiesz mój tok myślenia:
http://kobieta.dziennik.pl/twoje-emocje … -meza.html

24

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

"Za co podziwiasz tego pana , za to że postępuje tak jak człowiek ,który Cie zranił?? Jakie on ma zasady,wartości,Dziś Ty jesteś jego kochanka  juto inna."

Zrezygnowanaaa,
to nie miejsce na opisywanie za co GO podziwiam, net jest mimo wszystko publicznym miejscem.
Naprawdę jest za co, ON ma pasje, a Ty wszystko sprowadzasz do tematu zdrady.
Ja nie wiem czy jutro będzie inna, ja nie wiem czy jutro ja nie będę z kimś innym. W skrócie jutro będzie jutro!  I Ty też zapomniałaś, że romans to dwoje ludzi. On też w tym bierze udział i to świadomie.

25

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Miałem napisać emaila, ale powiedziała byś, że tchórzę. Tak naprawdę życzę Wam - tak Wam powidzenia, tylko że uważam, że powinniście zrobić to ciut inaczej. Owszem zgadzam się że rozpad małżęństwa to nie moment, gdy zostaje ogłoszony rozwód na sali sądowej. Tylko rzeczywisty moment gdy nie ma sobie niczego do powiedzenia, o ile zostanie to wypowiedziane na głos, tak by nie było wątpliwości. NIe wiem czy jesteś winna ewenttualnego rozpadu jego małżeństwa. Sama to oceń. Jeśli jesteś niewinn, nie byłaś ani katalizatorem, ani osobą która pomogła mu podjąć taką decyzję, a rozpad tam po porstu był zanim się pojawiłaś inie było kompletnie szans na ratowanie tamtego, to nie jesteś winna. Ale jeżeli nie spełniasz choć jednego z tych warunków lub warunki, który mogłaby postawić jego żona, dokonanego, czy też przyszłego to jesteś winna.Pytanie jak sobie z tym poradzicie. Ale pamiętaj o jednym że czasami powieszenie na kijku marchewki to kuszenie i wygrasz tutaj dysputę z każdym , kto będzie chciał obrócić to w zmuszanie, ale .. pozostaje taki pewien dyskomfort. Jeżeli się myliłem co do tego czego tu szukasz, to za to przepraszam. może po prostu potrzebowałaś się wygadać. Co do moich wyrzutów .... to co pisałem wyżej nie jest zupełną teorią dla mnie. Mam żonę, która niecały rok temu powiedziała mi że odchodzi odemnie z dziećmi, że między nami nic nie ma, dowiedziałem się że ma kochanak kochanka, że to koniec, nie ma odwrotu. Dziś nadal jesteśmy ze sobą razem, uważam że jesteśmy szczęśliwi, przeszliśmy wiele zmian, kosztowało nas to sporo pracy. Ale kochamy się prawdziwi, ja co prada o tamtym nie potrafię zapomnieć, ale wybaczyłem. Codzień czuję jego oddech na karku, nie jest to łatwe. Ale uwierz jestem szczęśliwy i wiem co to miłość, ona też to powtarza i widzę to w jej oczach. Dodatkowo teraz wiemy, że skoro tamto nas nie złamało i udało nam się to przetrwać, to pozostało niewiele rzeczy które by nas mogły rozdzielić. Na szczęście jej kochanek, mimo że wyznawał jej miłość, powidział że krzywdzi go że go zostawia, podejmując decyzję że chec być ze mną i próbować, okazał się tchórzem, mimo że zapewniał że będzie o nią walczył nie zrobił tego. Nie wiem co by było gdyby było inaczej. I pewnie bym się nie dowiedzielibyśmy się nigdy ile dziś mamy i ile byśmy stracili. Ale cóż masz swój punkt widzenia. Obojętnie co zrobisz, postaraj się by wyrządzane przez Ciebie kiedykolwiek krzywdy były jak najmniejsze, wobec siebie samej również.

26

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

przeczytałem artykuł z linku, hmm powiem tak, niczym mnie nie zaskoczył. Dla mnie te poglądy to przedszkole - w znaczeniu takim, że jedynie liżą górę lodową. Zgadzam się z nimi w 100% mało tego 100% tego co tam jest napisane piszę w swoich postach, ale idę znacznie dalej.... poczytaj moje wypowiedzi. Zrozumiesz, że dla mnie to rzecz powszednia jak chleb. Mało tego jak CI wyżej opisałem przeżyłem coś na wzór i powiem tak , zdrada dla mnie była rzeczą, którą trudno mi się dziś przyznać spowodowała iż dzisiaj żyje we wspaniałym , odbudowanym związku. Ona przyczyniła się do tego, ciągle noszę jej rany, ale nie narzekam, absolutnie nie jestem wdzięczny za to losowi, bo choć dała mi coś czego bym pewnie nie osiągnął gdyby nie nastąpiła.
Nie wiem jednak czy jednako interpretujemy ten artykuł, bo ja Ciebie widzę - podobnie jak w pości powyżej, jako katalizator do zmiany w jego związku, przyczynę która da im siłę do tego by go odbudować. Określę to tak, jak już oni sobie odbudują swój związek i będą szczęśliwi, te kwiaty tytułowe kwaity za bycie jego kochanką należa się Tobie. Pytanie czy Ty jesteś w stanie to zaakceptować.

27

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

''z mężczyzną którego teraz kocham nigdy nie stworzę rodziny" i myślisz że będziesz bezpieczna,że nic złego Cię nie spotka bo nad wszystkim masz kontrole.Wierz mi ,że nie możemy wszystkiego kontrolować nie wszystko możemy przewidzieć.Zrezygnowana ma rację -ten facet postępuje tak samo jak twój były partner i to dałoby mi do myślenia.Czy on jest wart Ciebie?Mówisz że go kochasz a więc jest z Twojej strony jakieś zaangażowanie.Chciałabym zapytać co czujesz kiedy wracasz po spotkaniu z nim do domu?Czy ten facet z którym się spotykasz jasno mówi Ci o charakterze waszego związku?

28

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

witaj. to jest tak jakby zdrada za zdradę. on cie zdradził to ty tez chcesz się odegrać. być może kiedyś twe sumienie sie "obudzi" i będzie ci strasznie dokuczać. z jednej strony nie widzisz w tym nic złego"bo skoro inni tak mogą to czemu nie ja?" ale z drugiej strony to wiesz świetnie jak ty sie poczułaś gdy się dowiedziałaś że cię twoj mąż zdardzał. i ci źle z tą myślą.taka jest niestety smutna prawda...

29 Ostatnio edytowany przez intrygująca (2010-09-04 23:54:58)

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką
Dunkis napisał/a:

Miałem napisać emaila, ale powiedziała byś, że tchórzę. Tak naprawdę życzę Wam - tak Wam powidzenia, tylko że uważam, że powinniście zrobić to ciut inaczej.

Witaj, napisanie do mnie na priva miałabym odebrać jako tchórzostwo? Ja nie jestem taka.
Powinniśmy "to" zrobić ciut inaczej, czyli jak?
jestem bardzo ciekawa Twoich rad...


Dunkis napisał/a:

Dziś nadal jesteśmy ze sobą razem, uważam że jesteśmy szczęśliwi, przeszliśmy wiele zmian, kosztowało nas to sporo pracy. Ale kochamy się prawdziwi, ja co prada o tamtym nie potrafię zapomnieć, ale wybaczyłem. Codzień czuję jego oddech na karku, nie jest to łatwe. Ale uwierz jestem szczęśliwy i wiem co to miłość (...)

Ciebie było na to stać, a ja już nie chcę się do końca życia oglądać, czy mój mąż znów sobie kogoś nie znajdzie. 14 lat razem i wiele przykrych chwil. Ja chciałam dobrze zbyt wiele razy. Dla mnie rodzina była czymś najważniejszym, o co się walczy do końca. Dopiero teraz wiem, że to było kosztem mnie samej. Ja też wybaczałam i też nie potrafiłam zapomnieć. Teraz jest mi to kompletnie obojętne co mój mąż robił a tym bardziej co robi. Tak naprawdę dopiero teraz zapomniałam.

Od tych wakacji potrafię patrzeć na siebie jak na kobietę, która ma prawo wymagać. Zawsze wiedziałam czego chcę ale też zawsze wiedziałam, że nie mam prawa do tego dążyć.
Coś się we mnie złamało. Poznałam kogoś, kto mnie dosłownie zwala z nóg.
I pierwszy raz nie wahałam się ani chwili. I niestety zakochałam się.
Nie zawsze jest łatwo. Wiem też, że nie dostanę nic więcej.
Ja też chciałabym mieć pełna rodzinę, kochającego męża i jeszcze dzieci...
Mam dużo. Ale nikt nie ma wszystkiego...

30

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką
daria1968 napisał/a:

''z mężczyzną którego teraz kocham nigdy nie stworzę rodziny" i myślisz że będziesz bezpieczna,że nic złego Cię nie spotka bo nad wszystkim masz kontrole.Wierz mi ,że nie możemy wszystkiego kontrolować nie wszystko możemy przewidzieć.Zrezygnowana ma rację -ten facet postępuje tak samo jak twój były partner i to dałoby mi do myślenia.Czy on jest wart Ciebie?Mówisz że go kochasz a więc jest z Twojej strony jakieś zaangażowanie.Chciałabym zapytać co czujesz kiedy wracasz po spotkaniu z nim do domu?Czy ten facet z którym się spotykasz jasno mówi Ci o charakterze waszego związku?

Nie myślę, ze jestem bezpieczna, ani tym bardziej, że nic złego mnie nie spotka.
Ja już naprawdę w życiu wiele przeszłam. Bardzo wiele i na życie patrzę bardziej z pokorą niż z ufnością o dobre jutro.
Ja też niczego nie kontroluję. Daję się ponieść emocjom i cudownym chwilom. Ja chcę być traktowana tak jak nigdy wcześniej nie byłam. Zapisuję każdy nasz wspólny czas w pamięci. Na kiedyś. Bo też zdaję sobie sprawę, że to co jest teraz w każdej chwili może się zmienić. I wiem, że kiedyś się skończy.
Czy on jest wart mnie? Nie myślę w ten sposób. A może ja nie jestem warta jego? Do czego niby takie myślenie ma prowadzić?
Tak, ten facet jasno sprecyzował charakter naszego związku. Ja też. W skrócie ustaliliśmy wszystko.
A naprawdę chciałabym, żeby był wolny. Żeby był mój. Jest dla mnie kwintesencją męskości.  I jest dla mnie dobry. Jest kimś z kim chciałabym mieć dzieci i rodzinę.
I naprawdę wiem, że to się nigdy nie wydarzy.
Marzenia są piękne, dopóki są nieosiągalne...

31

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką
zranioneserce napisał/a:

witaj. to jest tak jakby zdrada za zdradę. on cie zdradził to ty tez chcesz się odegrać.

Naprawdę nie chcę się na nikim odgrywać.
Nie wiem, czy czytałaś cały post.
Co do mojego sumienia - zawsze się nim kierowałam, ZAWSZE!
A teraz w tej jedynej kwestii zanikło...

Ja się nie pytam w tym poście o to jak się będzie czuła jego żona, jeśli kiedykolwiek się dowie...
To tak naprawdę jest kwestia pomiędzy nią a mężem.
Czy byłabym ja, czy inna, jaka to dla niej różnica?
To oni mieli problem, ze on się wdał w romans.

Zaraz pewnie odezwą się tłumy złych na mnie kobiet
Ale ja naprawdę wiem o czym mówię!
Ja już to przeżyłam!

32

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką
Dunkis napisał/a:

Nie wiem jednak czy jednako interpretujemy ten artykuł, bo ja Ciebie widzę - podobnie jak w pości powyżej, jako katalizator do zmiany w jego związku, przyczynę która da im siłę do tego by go odbudować. Określę to tak, jak już oni sobie odbudują swój związek i będą szczęśliwi, te kwiaty tytułowe kwaity za bycie jego kochanką należa się Tobie. Pytanie czy Ty jesteś w stanie to zaakceptować.

Im się układa jako tako. Oni nie żyją osobno. On nie rozwali rodziny, ja tego nigdy nie będę wymagała.
Jeśli odbudują swój związek, postaram się z tego cieszyć. Postaram się cieszyć, że ktoś kogo kocham całym sercem jest szczęśliwy. Czy ja będę w stanie to zaakceptować? A jaki będę miała wybór?
Teraz cieszę się chwilą. Ta chwila to ja i ON. Co będzie jutro nie wiem!

33 Ostatnio edytowany przez coffini (2010-09-19 18:12:22)

Odp: Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

intrygujaca,dlaczego weszlas w uklad z zonatym ?przypadek czy moze wlasnie jego obraczka byla magnesem?
pytam,bo byc moze jest tak,ze role kochanki podswiadomie kojarzysz z kobieta lepsza(w cudzyslowie) przez to,co przezylas i dla Ciebie samej jest to byc moze forma dowartosciowania sie.podrzucam taki pomysl,bo jak potoczy sie Twoja relacja z tym facetem-nie wiem,ale niskie poczucie wlasnej wartosci może pozostać w Tobie,a życie jest jedno. wg mnie uswiadomienie sobie dlaczego jest juz polowa sukcesu w rozwiazaniu problemu.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Sama zdradzona, teraz zostałam kochanką

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026