Pracuje od paru dni powiedzmy, że na stażu. Wszyscy, którzy tam pracują są jakby nade mną. Ja jestem tam na najniższym szczeblu, bardziej wolontariat niż praca. Nieważne. Nie o tym chce pisać. Jest tam jeden młody facet, który tam pracuje. Pierwszego dnia się mną zajął, bo nikt więcej nie miał dla mnie czasu. Zabierał mnie, pokazywał gdzie co jest. Kolejnego dnia przyszła kolezanka, na takim samym poziomie co ja;] więc było mi łatwiej, bo we dwie to zawsze raźniej. Teraz już same się ogranizowałyśmy i nikogo do pomocy nie potrzebowałyśmy.
I tutaj pojawię się moje pytanie. Uprzedzę wszystkie komentarze- , nie jestem ani zakochana ani zauroczona w nim, nie chcę sie z nim umówić, po prostu chcę zrozumieć troszkę bliżej mężczyzn ;]
Wydawało mi się, że przez te wszystkie dni obserwował mnie, nie wiem, czy jak mężczyzna kobietę, ale po prostu kiedy się na niego nie spojrzałam- to się patrzył na mnie i nie odwracał wzroku- ja to robiłam. Nawet jedna z osób pracująccy htam, też od niedawna- powiedziała, ale on się na ciebie patrzy...
No ale wczoraj usiadłam na jego miejscu, on przszyedł i mówi do mnie, czy może mnie przeprosić- i jak mi rękę na ramię położył, jakbym facetem była. No tak nieczule, jakby się z kumplem witał, anie z kobietą, ani tymbardziej nie z kobietą, która może mu się podoba.
Ja wogle nie jestem jakas specjalnie wylewna, w dodatku piersze dni w nowym miejscu są stresujące, więc w zasadzie z nim więcej nie rozmawiam. I za dużo się nie odzywam.
Powiedzcie, co sądzicie o takim głupim 'problemie'??
Podobne tematy
Spokojnie poczekaj na dalszy rozwój wydarzeń... zobaczysz czy relacja między wami się rozwinie.
Jak na kobitkę, która pisze, że facet jej się nie podoba, masz jakos zbyt dużą skłonność do nadinterpretacji:) Ja wnioskuję, że chciałabyś, żeby on się Tobą interesował ![]()
A z tego co piszesz rzeczywiście nie da się niczego wywnioskować, też bym po prostu jeszcze jakiś czas poczekała, żeby się przekonać.
;] wiecie jak to jest jest- nawet jak się nie jest kimś zainteresowanym to nie znaczy, że nie jest miło wiedzieć, że się komuś podoba
Poza tym ważniejsze jest dla mnie właściwe interpretowanie zachowań ludzi, własnie bez nadinterpretacji. uczę się tego, uczę...
I co mnie najbardziej zdziwiło, już bez związkuz tym czy patrzy czy nie patrzy to to, że jak mnie klepnął to myślałam, że mnie w fotel wbije, jak krzepkiego kumpla a nie kobietę.
Ja myślę, że może cos z tego będzie jak on na Tobie oko zawiesił to widocznie spodobałaś się ...
Jeśli tak to pewnie dalszy ciąg też nastąpi:D
a to akurat wiesz o niczym nie musi swiadzyc:) Moze nie mial kobiety, jest niesmialy czy co tam i dlatego nie wie, jak sie nas traktuje ![]()
Pracuje od paru dni powiedzmy, że na stażu. Wszyscy, którzy tam pracują są jakby nade mną. Ja jestem tam na najniższym szczeblu, bardziej wolontariat niż praca. Nieważne. Nie o tym chce pisać. Jest tam jeden młody facet, który tam pracuje. Pierwszego dnia się mną zajął, bo nikt więcej nie miał dla mnie czasu. Zabierał mnie, pokazywał gdzie co jest. Kolejnego dnia przyszła kolezanka, na takim samym poziomie co ja;] więc było mi łatwiej, bo we dwie to zawsze raźniej. Teraz już same się ogranizowałyśmy i nikogo do pomocy nie potrzebowałyśmy.
I tutaj pojawię się moje pytanie. Uprzedzę wszystkie komentarze- , nie jestem ani zakochana ani zauroczona w nim, nie chcę sie z nim umówić, po prostu chcę zrozumieć troszkę bliżej mężczyzn ;]
Wydawało mi się, że przez te wszystkie dni obserwował mnie, nie wiem, czy jak mężczyzna kobietę, ale po prostu kiedy się na niego nie spojrzałam- to się patrzył na mnie i nie odwracał wzroku- ja to robiłam. Nawet jedna z osób pracująccy htam, też od niedawna- powiedziała, ale on się na ciebie patrzy...
No ale wczoraj usiadłam na jego miejscu, on przszyedł i mówi do mnie, czy może mnie przeprosić- i jak mi rękę na ramię położył, jakbym facetem była. No tak nieczule, jakby się z kumplem witał, anie z kobietą, ani tymbardziej nie z kobietą, która może mu się podoba.
Ja wogle nie jestem jakas specjalnie wylewna, w dodatku piersze dni w nowym miejscu są stresujące, więc w zasadzie z nim więcej nie rozmawiam. I za dużo się nie odzywam.
Powiedzcie, co sądzicie o takim głupim 'problemie'??
Wiesz, ja jednak myślę że wpadłaś mu w oko ale chcesz by facet tak odrazu to pokazał gestem.
Oni nie wszyscy mają skłonność do okazywania ciepła od tak:D
A jeśli mówisz, że to Ty musiałaś odwracać oczy to chyba jego oczy nie były takie niesmiałe:DDD
Ja mam inny problem.
Poznałam kogoś ( stary temat pewnie) przez internet a mam męża i dzieci i on też jwst w stałym związku, ale dnia nie możemy chyba wytrzymać bez pisania.
On próbował dzwonić i chciał się spotkać.
Moje małżeństwo to dawno fikcja - jego małżeństwo to ciągłe awantury i ciągłe wyprowadzanie się żony.
A rozumiemy się prawie telepatycznie. W tej chwili to chyba stanęło na przyjaźni a boję się że na tym się nie skończy:D
Może ktoś mi powie czy powinnam odpuścić ????
Z góry dziękuję za pomoc:DD
9 2010-07-13 23:30:10 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-07-13 23:33:39)
Kozaczki poobserwuj chłopaka. niech sam wyjdzie z inicjatywa. miej na uwadze ze jestes w pracy i jak zrobisz z siebie posmiewisko na starcie cięzko bedzie Ci przezyc te kilka miechów.
co do niego- patrzy bo nowa jestes. a co do tej ręki- dla mnie to normalne.
Kati tu od groma jest takich historii. od siebie powiem- zanim cos zaczniesz skoncz poprzedni bajzel.
Wiesz, dużo w tym racji ale to nie jest takie proste...
Co do tej osoby to daje mi ogromne wsparcie, którego nie mam od nikogo innego i jest mi łatwiej.
Nie chcę zbytnio tego stracić:D
Wiem, że jemu też jest łatwiej kiedy jestem i ja potrafię to utrzymać na dystans tylko zastanawia mnie to czy on też?
Nie chcę też nikogo krzywdzić ani jego, ani jego partnerki ani dzieci niczyich etc.
Tylko ciekawi mnie to czy przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną naprawdę jest realna i czy nam to wystarczy?
Czy lepiej zakończyć to i nie chcieć się przekonać?
Jeśli chcesz coś dopisać to, proszę, użyj opcji "edytuj", o czym mówi pkt 10 regulaminu. (Moderatorka Olina)
odpowiem za ciebie- skoro chce widziec foty slyszec glos- nie. tym bardziej ze nie jest szczesliwy. powoli bedziecie sie od siebie uzalezniac. potem zdradzicie.
Do kozaczkiii ![]()
no coż faceci a któż ich jest w stanie zrozumieć... wiesz w pracy mężczyźni traktują Cie jak kobietę ale tak skrycie na co dzień raczej jako kumpla, jest im łatwiej kiedy powiedzą sobie mimo ze jesteś kobietą to jesteś kumplem z pracy i juz to zmniejsza napięcie w pracy i potrzebę kontrolowania się w czynach myślach słowach...
jeśli jest tak ze spogląda i nie odwraca wzroku to albo Cię bada obserwuje, gromadzi informacje na Twój temat aby potem wykorzystać lub zachować dla siebie i tyle...
obstawiam że jest Ciebie ciekaw jako kobiety, koleżanki z pracy po prostu jako osoby... poczekaj co z tego wyniknie, może coś zagada, też poobserwuj Go sobie i zdobądź informacje na temat tego jakim jest człowiekiem i kolega z pracy....
powodzenia ![]()
Kozaczkiii, oczywiście, że to zawsze jest miłe kiedy czuje się zainteresowanie swoją osobą, ot, takie zaspokojenie naszej kobiecej próżności
. I naprawdę nie ma w tym nic złego. Problem zaczyna się wówczas kiedy flirty mają miejsce w pracy, bo nigdy nie wiadomo co za jakiś czas z tego wyniknie i jak się dalszy bieg zdarzeń potoczy. Musisz sobie jasno zdać sprawę z tego, że Ty z założenia jesteś tu na przegranej pozycji. Jesteś w pracy nowa, na stażu, dopiero się uczysz, a facet... sama wiesz doskonale. W pracy nie ma miejsca na sentymenty, musisz więc wykazać się ogromnym wyczuciem i dyplomacją, nie dać się prowokować, a najlepiej w ogóle unikać bliższych kontaktów jak ognia. Sama piszesz, że on Cię nie interesuje, nie podoba Ci się, sprawa jest więc prosta. Potraktuj go jak miłego kumpla z pracy i nie zastanawiaj się nad interpretacją jego zachowań, a już tym bardziej im nie ulegaj. Na pewno na tym nie przegrasz
.
Chyba jednak coś sobie ubzdurałam. dzisiaj nie patrzył nawet za długo, tak normalnie od czasu do czasu spojrzenia nam się skrzyżowały, ale co z tego. O coś mnie zapytał dziś, bardzo miły był i jak do mnie mówił to ściszonym głosem, tym razem jak do dziecka, żeby go nie przestraszyć.Za 2 tygodnie kończę pracę tutaj, muszę robić takie krótkie staże i dalej wracam do studiowania. Dlatego moja pozycja tutaj jest inna niż gdybym miała tu pracować na stałe.
Z tego, co dziś się dowiedziałam to facet nie jest na pierwszym miejscu wśród najulubieńszych tam, no i jest wolny,ale nie polecają ;]
nie wiem ile w tym prawdy.
Problem nie jest w tym, że on mi się tak podoba, że interpretuję coś na siłę tylko jak już mówiłam tak na luzie, bez zaangażowania staram się wyczuwać zachowania innych.
A moim problemem jest też to, że mężczyźni bardzo interesują się mną, gdy mnie zobaczą. Jak to się mówi robię dobre wrażenie, ale potem nic za tym nie idzie. Nie wiem, czy uznają, że jestem tak pusta, że nie mam nic do zaoferowania, czy że za trudna...
A moim problemem jest też to, że mężczyźni bardzo interesują się mną, gdy mnie zobaczą. Jak to się mówi robię dobre wrażenie, ale potem nic za tym nie idzie. Nie wiem, czy uznają, że jestem tak pusta, że nie mam nic do zaoferowania, czy że za trudna...
Widzisz, tego akurat to żadna z nas nie jest Ci w stanie Ci powiedzieć, bo... Cię nie znamy i zdecydowanie za mało jeszcze o sobie napisałaś. Warto jednak byłoby rzeczywiście zastanowić się co może nimi kierować. To Ty sama spróbuj odpowiedzieć sobie na to pytanie: czy jesteś zbyt niedostępna, obca, zamknięta na znajomości czy może właśnie stwarzasz wrażenie osoby, która robi tylko ,,pierwsze wrażenie". Przepraszam, ale czasem tak właśnie bywa. Często mężczyźni nawet nie zadają sobie trudu, aby poznać bliżej atrakcyjną kobietę, z góry zakładając, że jest właśnie... pusta. Oczywiście jedno z drugim wcale nie idzie w parze, ale takie są stereotypy myśleniowe i póki co ciężko jest je przełamywać. Więc pomyśl sama- bliżej Ci do pierwszego, czy drugiego?
Ale czy nie uważasz, że własnie te stereotypowe 'blondynki', które ładnie wyglądają, są atrakcyjne, a gdy tylko się odezwą to czar pryska mają naprawdę dość duże powodzenie. Mimo tego, że wybaczmy sa puste...Teraz owszem może sprawiam takie wrażenie, osoby zamkniętej, która nie pozwala dopuścić do siebie innych, ale ostatnio trochę przeszłam i to mnie jakoś zamknęło na ludzi. Ale nie siedzię w kącie, odwrócona bokiem, fakt może nie mówię za dużo, ale usmiecham się często, jestem energiczna i nie pozwalam sobie na jakiś smutek wśród ludzi.
Nie jestem raczej niesmiała, po prostu nie jestem specjalnie wygadana. nie mam tez jakichś problemów z rozmową, nawet o głupotach. Nie czerwienię się jak mnie ktos o coś zapyta. Chociaż pamiętam, że pierwszego dnia na tym stażu jedna z kobiet tam pracujących, starsza, powiedziała, że wyglądam na stremowaną. Wtedy faktycznie chyba tak się czułam...
Ale takie uczucie skrępowania nie jest chyba tym problemem, bo jak jestem wśród znajomych, gdzie czuję się pewnie, a nie na nieznanym gruncie jak wtedy (gdzie uważam, że takie skrempowanie aż takie dziwne nie jest w takiej sytuacji) to wtedy zachowuje się normalnie i też gdy pojawia się ktoś nowy to tez jest to 'pierwsze wrażenie', że patrzy aż iskry lecą i czasem jest jakaś rozmowa a najcześciej nawet tego nie ma.
Nie słyszałam raczej opinii na swój temat, obgadują dobrze, tak żebym nie słyszała :] co byłoby pomocne ;] tata raz mi powiedział, że mogę sprawiać wrażenie osoby, która nosi głowę wysoko, może trochę zarozumiałej. Ale nie wiem skąd mogłoby się to wziąć. Nie patrzę na innych z góry, nie mówię niczego złego na niczyj temat, nie wywyższam siebie, usmiecham się do ludzi... Poza tym nawet ci zbyt pewni siebie, tacy których i ja widzę nie narzekają na to.
Może naprawdę jestem pusta...
Smętnie się ta moja wypowiedź kończy, a miał być taki niezobowiązujący temat o koledze i jego zachowaniu. Dużo przyjemniejszy, bo mnie nie dotyka :]
Ale czy nie uważasz, że własnie te stereotypowe 'blondynki', które ładnie wyglądają, są atrakcyjne, a gdy tylko się odezwą to czar pryska mają naprawdę dość duże powodzenie. Mimo tego, że wybaczmy sa puste...
Tak, mają może i powodzenie, ale u facetów, którzy nie łączą z nimi przyszłości kub zdecydowanie od samego początku traktują taką znajomość powierzchownie (bo co to za partnerka na życie, która...tylko wygląda
?). Zresztą z moich obserwacji wynika, że ciekawi mężczyźni szukają ciekawych kobiet, a nie pustych lalek do zabawy i do łóżka.
A co do Twoich rozważań na własny temat... Wiesz, świetnie Cię rozumiem. Kiedyś stosunkowo często słyszałam, że stwarzałam wrażenie pozornie niedostępnej, wyniosłej, może nawet zbyt pewnej siebie, choć też mi się wydawało, że byłam wesoła, miła, często się uśmiechałam. Dziś wiem, że było to ,,takie coś" nieuchwytne, co mają ludzie niepewnie czujący się w otoczeniu, którego nie znają. Podobnie jak Ty zmieniałam się diametralnie wśród znajomych lub na znajomym gruncie. I miło mi było kiedy później ci sami ludzie mówili jak wielką pomyłką była ich ocena.
Dziś jest chyba inaczej, stałam się bardziej otwarta, nie czuję się skrępowana w nowym otoczeniu lub wśród obcych ludzi (choć oczywiście nie zawsze tak bywa), a mój mąż to nawet się śmieje, że ,,z każdym zagadam i pogadam"
.
Nie miałam jednak problemów z facetami, bo ta moja pozorna niedostępność ich nie odstraszała, nie narzekałam też na brak zainteresowania moją osobą po bliższym poznaniu. Więc naprawdę nie wiem w czym tkwi różnica.
wIESZ CO Z NIMI TO NIGDY NIC NIE WIADOMO, ale mnie sie wydaje, ze mu sie spodobalas. Musisz narazie czekac. Nie rob sobie nadziei, moze poznacie sie blizej z czasem. Faceci to zagadka.
pozamiatane. facet nie dość, że nic nie robi to jeszcze w ogóle mnie ignoruje. jak dziś weszłam to się odwrócił w drugą stronę. Fakt jest, że wcześniej to on wchodził później ode mnie rzucał cześć do ogółu a potem patrzył się w moją stronę ale wtedy ja nie patrzyłam tylko tak od boku to widziałam. A jak mnie spytacie czemu to nie mam pojęcia... Dziś okazało się jeszcze, że był przy rozmowie, gdzie dziewczyna pisze jakąś tam pracę, powiedział, że słyszał, że tu i tu są materiały. zapytała czy byłby tak miły i poszukał dla niej. Zgodził się bez problemu.
Ja tak sobie myślę, że facet po prostu ma taki sposób bycia i nie wiem czy powinnaś dopatrywać się w tym czegoś więcej.
pewnie tak. od dwóch dni wogle nie zwraca na mnie uwagi, jakbym była przezroczysta, powietrzem. Nawet nie spojrzy. Nic. Zero. Chyba do śmierci nie zrozumiem zachowan innych.
Pomogę po raz kolejny- chciał być miły po to żebyś sie szybko zaaklimatyzoawała w pracy.
Zauważył ze poświecasz mu zbyt wiele uwagi i się wycofał ( czyli przestał być miły).
Musisz nauczyć sie odróżniać zwykłą sympatię od podrywu. Pozdr.
Niemozliwe, żeby zobaczył, że poświęcam mu za wiele uwagi, bo po tym jak zaczęłam się zastnawiać, czy coś jest na rzeczy, zaczęłam go kompletnie ignorowac. Zawsze tak robię i nie wiem dlaczego. to nie jest pierwszy raz, kiedy ktoś się interesuje mną tylko na początku, a potem nic kompletnie nie robi. Mam dobry efekt 'pierwszego wrażenia'. czasem czuję się taka pusta, skoro nikt nie chce tego rozwijać. Bywam zimna, może sprawiam wrazenie niedostępnej.
Może i było tak, że akurat ten gość nie był zainteresowany jakąś wielką miłością, tak jak i ja. Nie zastanawiam się nad każdym facetem, który na mnie spojrzy, bo aż tak głupia nie jestem. czułam, wyczuwałam, że jest 'zainteresowany'. A jednak jak widziałam, że sie patrzy to w głowie miałam myśl;"odwróć się idiotko, spójrz" a miałam taką blokadę, ze nic nie dało się z tym zrobić.
I jest pewnie jak zwykle... Nie mam niczego do zaoferowania, oprócz tego, że może wg części facetów dobrze wyglądam. Ale żeby ocenić wygląd wystarczy spojrzeć, popatrzec. I tylko to robią.