10 letni związek.
On 32 ja 29.
Ja pracuję w szpitalu na 12h dyżury on pracuje fizycznie na budowie.
Nasze życie wygląda, a w zasadzie nie wygląda. Nie spędzamy czasu razem. On jak wraca z pracy ok 18 jest zmęczony i z reguły nie chce nic dodatkowo robić (w zasadzie to rozumiem bo może być zmęczony). Wraca z pracy, siada do komputera, gra, idzie się myć, ok 23 do spania. Obiad je u mamy. Nie ma mowy, żeby cokolwiek zrobił w mieszkaniu (typu odkurzenie, zebranie prania itp). zawsze tłumaczy, że jest zmęczony i zrobi coś jak będzie miał dzień wolny. Przez to, że stołuje się u mamy to często nie chce mi się gotować w domu jak mam wolne tylko robię coś na szybko np makaron, zapiekankę. Jeżeli chodzi o obowiązki domowe to muszę go poprosic to dopiero coś (może) zrobi. W tym roku wszystko się u mnie przelało. Ileż można wegetować w takim związku. 3 lata po ślubie. Obecnie buduje nasz dom. Siedzi całymi dniami na budowie, za to nasze życie nie wygląda.
Nie rozmawiamy ze sobą, on nie inicjuje zbliżeń. Były momenty, że nie uprawialiśmy se*u przez 2-3 miesiące bo on nie miał ochoty. Nie mówi już, że kocha.
W ostatnim czasie zauważyłam, że zabiera telefon do WC. W tym czasie jest dostępny na Instagram. Bardzo mnie to zaniepokoiło.
Zajrzałam w telefon i znalazłam, że ogląda polnagie kobiety, grafiki kobiet z dużym biustem itp. Nie pisze z nikim - pewna jestem, że mnie nie zdradza.
Dobija mnie ta sytuacja. W sobotę do godziny 15 spał, później wstał i pojechał do ojca na urodziny. Poprosiłam go, żebyśmy dzisiaj wstali wcześniej i z rana poszli na spacer to stwierdził, że on musi wypoczywać. Na 13 pojechaliśmy na urodziny kuzyna, o 17 byliśmy już w domu i oczywiście nic nie robimy. On siadł do komputera w czasie jak ja poszłam się odświeżyć.
Poważnie zastanawiam się nad odejściem. Nic mnie z nim nie łączy - nie mamy dzieci. Kocham go, ale nasze życie wygląda jak życie ze współlokatorem. Ileż można prosić o chwilę uwagi, spedzenie czasu czy więcej czułości. Robię mu masaże, inicjuje zbliżenia, natomiast podczas stosunku mu opada...
Z jego strony brak jakiejkolwie inicjatywy.
Jest jeszcze szansa na uratowanie tej beznadziejnej sytuacji? Jak z nim rozmawiać?
Może jest tutaj ktoś to miał podobną sytuację?