Czy spotkaliście się z następującą sytuacją?
Kobieta mnie podrywała w pracy (myślałem ,że jest wolna ja wolny) a gdy złapałem haczyk to wstawiała zdjęcia ze swoim partnerem.Pozniej przez kilka dni chodziła za mną i śmiała się ze mnie.Wybuchłem , nie mogłem już wystrzymać upokorzenia.Usłyszałem od współpracownika ,że nie znam się na żartach... Po ostatnim rozstaniu bardzo mnie to dotknęło, poczułem się poniżony i wyśmiany przez kobietę.Gdy próbowałem zerwać kontakt jestem atakowany komentarzami o ich szczęśliwym związku i .że jestem sam a wszyscy kogoś mają. Ta sytuacja powtarza się notorycznie (czy to już mobbing)?
Co mam zrobić w takiej sytuacji? Zwolnić się?
Nie powiem siadło mi to bardzo na psychikę...
Chyba to nie są już głupie żarty...