netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Kocham jeść. Lubię być gruba.

46 odpowiedzi18 942 wyświetleniazałożony przez JustynaPiatkowska, 10.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kocham jeść. Lubię być gruba.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

1

Temat: Kocham jeść. Lubię być gruba.

W ostatnim wywiadzie z Katarzyną Miller (psychoterapeutka, publicystka) opowiada ona o jedzeniu, ciele, tuszy w sposób inny niż ten, do którego przyzwyczaiły nas kobiece magazyny.

Wiele jest osób, które uwielbia jeść i uwielbia jeść dużo. Odmawianie sobie tej przyjemności wydaje się nieuzasadnione. Nie można być szczęśliwym tęskniąc za ulubionymi potrawami, narzucając sobie zasady diet, pory jedzenia itp. Jedzenie jest formą dbania o siebie i swoje ciało.

O swojej dużej nadwadze Katarzyna Miller mówi, że jest naturalna i lubi ją. Nazywa siebie grubą bez wstydu, skrępowania, poczucia bycia gorszą niż kobiety szczupłe.

Czy taka forma myślenia ma szanse ująć współczesne kobiety? Czy dbanie o ciało może zacząć oznaczać, nie dążenie do szczupłej sylwetki, ale zaspokajanie wszystkich jego zachcianek, sprawianie sobie przyjemności?

Czy o swojej nadwadze można myśleć z czułością i całkowicie ją akceptować? Czy otyłość może nie stanowić kompleksu o powód do dumy?

Zapraszam do rozmowy!

2

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
JustynaPiatkowska napisał/a:

W ostatnim wywiadzie z Katarzyną Miller (psychoterapeutka, publicystka) opowiada ona o jedzeniu, ciele, tuszy w sposób inny niż ten, do którego przyzwyczaiły nas kobiece magazyny.

Wiele jest osób, które uwielbia jeść i uwielbia jeść dużo. Odmawianie sobie tej przyjemności wydaje się nieuzasadnione. Nie można być szczęśliwym tęskniąc za ulubionymi potrawami, narzucając sobie zasady diet, pory jedzenia itp. Jedzenie jest formą dbania o siebie i swoje ciało.

O swojej dużej nadwadze Katarzyna Miller mówi, że jest naturalna i lubi ją. Nazywa siebie grubą bez wstydu, skrępowania, poczucia bycia gorszą niż kobiety szczupłe.

Czy taka forma myślenia ma szanse ująć współczesne kobiety? Czy dbanie o ciało może zacząć oznaczać, nie dążenie do szczupłej sylwetki, ale zaspokajanie wszystkich jego zachcianek, sprawianie sobie przyjemności?

Czy o swojej nadwadze można myśleć z czułością i całkowicie ją akceptować? Czy otyłość może nie stanowić kompleksu o powód do dumy?

Zapraszam do rozmowy!

obawiam sie, ze nie - to odpowiedz na powyzsze pytania.

to troche takie tlumaczenie jak : nie myje sie i lubie byc niechlujem.

wszyscy mamy rozna przemiane materii, uwarunkowania genetyczne, slabosci i zachcianki. ale sztuka jest tez nauczyc sie nad nimi panowac.

obzarstwo (bo ono prowadzi do znacznej otylosci) to niemal taki sam nalog jak alkoholizm czy uzaleznienie od seksu. nie jest w zaden sposob kontrolowany i prowadzi w rezultacie do chorob..wielu.

dlatego niestety, poza kilkoma krajami afrykanskimi, szczupla = zdrowa sylwetka jest uznawana za optymalna. Bo swiadczy o tym, ze jej posiadacz stara sie o nia..tak jak stara sie o inne aspekty swego zycia.

3 Ostatnio edytowany przez różyczka (2011-08-10 14:28:44)

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

No proszę w tym wątku tez mogę się spokojnie wypowiedzieć. Ważę dużo i to od zawsze. Jednak nigdy nie patrzyłam na siebie przez pryzmat gruba to gorsza , czy leniwa.

Liczyło sie dla mnie to kim jestem , co czuje do siebie a nie to że dzinsów nie mogę kupić na siebie.
Ja sama bardzo siebie lubię, wiem jakie wartości mam w sobie i chyba to widać na wierzchu. Wielu ludzi czasem zagaduje mnie że jestem gruba a taka radosna  i jak to robię.
Śmieszy mnie takie pytanie bo ja nie odróżniam chudy to wesoły znaczy szczęśliwy bo chudy.

Mam w sobie tyle energii i pomysłów ze kilku ludzi by tym obdzielił. A jednak jestem na diecie.
Dlaczego? Nie dlatego bo chce.
A dlatego bo muszę, siadł mi kręgosłup, dostałam cukrzycy.

Ale nie sprawia mi dieta przyjemności, jedzenie teraz ma sens lekarstwa które muszę sobie zaaplikować. Kocham gotować a tu teraz moje ukochane potrawy stały się katorgą.

Wiele jest dziewczyn chudych ale czy to sprawia że są szczęśliwe?
Mnie najbardziej jako osobie artystycznej w byciu puszystym pączkiem brakowało i brakuje możliwości ubrania się  jak człowiek.
Gdybym miała dostęp do fajnych ubrań +plus miała jako takie zdrowie to chrzaniła bym diety.

Jestem szczęśliwa taka jaka jestem, i nigdy nie narzekałam na brak powodzenia. Mężczyźni lgnęli do mnie zawsze, i zawsze chcieli mieć mnie tylko dla siebie, jak w klatce.
Chude kumpelki zawsze chciały być obok bo przy mnie nigdy nikt się nie nudził.
Tak jest do dziś.

Mam nadzieje że jak już podratuję zdrowie, będę chuda to nie zabije to we mnie mojej radości z poznawania ludzi, z cieszenia się życiem.
Bo prawda jest taka ze nie chciała bym być chuda i zgorzkniała, nie umiejąca cieszyć się wspólnym jedzeniem.
To już sto razy wolę być taka jak jestem, puszysty pączek z uśmiechem jak księżyc.

A i nie zgodzę się z Musaką że otyłość to wina obżarstwa. Są tez inne czynniki jak hormonalne zaburzenia, choroby tarczycy, czy inne.
Winne są błędy żywieniowe, oraz nie umiejętność nauczenia przez matki zdrowego gotowania swoim dzieciom.

U mnie jadłam jeden główny posiłek dziennie i czasem kanapkę rano. Wiec blednie założyłam że mało znaczy dobrze. rozwaliłam sobie metabolizm i za to płacę.

No i musaka nie porównuj bycia grubym do bycia fleja brudną. Można być puszystym i zadbanym i to chyba tylko może razić zadufanych w sobie  chudzinek bo ich grubas w oczy kole.

4

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Uważam, że otyłość oprócz tego, że nie jest atrakcyjna (choć to może kwestia gustu) jest dla człowieka niezdrowa. Znam osoby, które mówią, że nie przeszkadza im to, że są ''grube'', ale nie do końca w to wierzę. Osoby otyłe mają problemy z podstawowymi rzeczami, chociażby z wiązaniem butów...

Oby takie myślenie nigdy nie zagościło  w kobiecych umysłach.

5

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

ano wlasnie..gdybyz to swiat mogl sie dostosowac do nas a nie my do niego..jakiez proste byloby zycie:)

ale tak nas natura juz stworzyla, ze dla danej konstrukcji czlowieka przewidziala wage optymalna czyli zdrowa. ani za niska ani za wysoka, taka, przy ktorej serducho niw wali jak mlot pneumatyczny.

no a pokretni odziezowcy powymyslali jakies tuby obcisle zamiast szat zwiewnych.

co mam teraz zrobic? olac zdrowie, z grubsza mode i jesc ach jesc ile wlezie?

ja tez na kontakty z panami nie narzekam, na niska samoocene raczej tez nie, humoru mi nie brak, chuda nie jestem ale wage kontroluje. Bo wkurzam sie strasznie, ale na siebie..nie caly swiat, jak mi ukochane dzinsy zaczynaja wpinac sie tu czy tam, jak siadajac na plazy zaczynam odczuwac przybywajace oponki na brzuchu, jak dobiegajac na przystanek czuje niezla zadyszke, ktorej wczesniej nie bylo.

wtedy mowie sobie STOP! troszke poluzujmy z tymi delicjami. zadna obsesja, bo katowac sie dietami cud nie lubie ale zwykla kontrola wagi w takiej powiedzmy +/- 7kg granicy.

6

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

'Liczyło sie dla mnie to kim jestem , co czuje do siebie a nie to że dzinsów nie mogę kupić na siebie." te słowa różyczki są bardzo ważne uważam. Osoby otyłe najczęściej mają problemy z samoakceptacją i tolerancją ze strony otoczenia, więc jeżeli ta kwestia nie stanowi dla nich problemu to super. Nikt nigdy nie zmusi całego społeczeństwa do bycia chudzielcami. Osoby otyłe też są szczęśliwe - jak pani Miller.
Jest jednak ciemniejsza strona tej sprawy niż psychologia. Zdrowie fizyczne - i tu raczej nie ma argumentów za byciem puszystym....

7

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Prawdą jest, że jedzenie jest formą dbania o siebie i swoje ciało. Ale czy noszenie na sobie kilku lub kilkunastu kilogramów za dużo spełnia warunek dbania o siebie? Czy jest to filozofia myślenia o zaspakajaniu zachcianek podniebienia czy potrzeb ciała? Ciało chyba nie lubi nadmiernego obciązania układu kostnego, serca itp. Wszystkie badania naukowe dowodzą, że otylość bardziej szkodzi niż pomaga i prędzej czy później przyczynia sie do powstawania chorób i obniżenia komfortu życia.
Fajnie, że są takie osoby jak Pani Katarzyna, które pokazują, że można akceptować siebie bez względu na walory wizualne. Przecież nasze samopoczucie zależy przede wszystkim od tego czy akceptujemy siebie sami i czy siebie lubimy. Ale nie chciałabym żeby u wspólczesnych kobiet utwierdzał się taki pogląd, że jeżeli mam ochote np. objadać sie to znaczy, że dbam o ciało.
W ogóle nie rozumiem co znaczy tęsknic za ulubionymi potrawami. Czy to znaczy, że mam się nimi objadać, czy wystarczy jeżeli będę jadła je z umiarem? Jeżeli będę jadła z umiarem to nie będę miała problemów z nadwagą (oczywiście jeżeli nadwaga  u mnie byłaby spowodowana nadmiernym jedzeniem a nie chorobą).

8

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Musuuka a czemu to niby mam się dostosowywać do świata? Niby w jakie imię mam być kimś innym niż chce ,bo akurat jakiś tam ktoś mówi że taki kanon piękna .

Kto w ogóle ustala ze coś jest ładne, śliczne i zdrowo wyglądające?
Żyję jako człowiek dobry, nikomu krzywdy nie robię, nie jem we wiadrze a jak wszyscy z talerza to nie rozumiem dlaczego mam być oceniana gorzej ?

Moda na sylwetki pulchne była, teraz jest moda na chude i ok niech se będzie.
Ja żyje po mojemu, nie jestem zapatrzoną w siebie egoistka i mam równe prawa jak inni żyć i czuć się w społeczeństwie na równi z innymi.

Nie propaguję tu absolutnie zupełnego rozpasania, żadnej kontroli nad tym ile jemy. O nie na pewno. Jednak to ja jestem właścicielka mojego ciała i innym nic do tego jak żyje.

Zgadzam się ze to jak odżywiamy się niezdrowo wpływa na to iz chorujemy, to prawda. Co innego być smakoszem i fanatykiem dobrej kuchni a co innego jeść do oporu.
Dlatego ja byłam i jestem zwolenniczka pierwszej opcji. Nie muszę jeść dużo liczy się to jak odbieram cała atmosferę wokół posiłku .
Nie ważne czy gotuje dla siebie czy z przyjemnością dla innych.

Wątek założony przez Justynę nie brzmiał czy nadmiar kg jest zdrowy ale czy akceptujemy siebie niezależnie od wagi.

Wiec ja powtórzę raz jeszcze, gdyby ktoś powiedział mi będziesz żyła krótko zdrowo ale krótko to wolę być taka jak jestem. Wesoła ciepła z dużym biustem puszysta kulka.

I wcale ani ciut nie gorsza ani lepsza od innych a taka sama. Poza tym szkoda mi życia na liczenie każdej kalorii, nad rozpaczaniem bo inna to waży 60kg i jest ideałem.
Sensem mojego istnienia nie może byc wieczna dieta, czy tez wieczna grubość. Po prostu ja lubię siebie i jak zechce być chuda to pewnie mogła bym to zrobić. Ale zwyczajnie mam ciekawsze pomysły na siebie i życie.

Ostatnio byłam z kumpelkami we 4 na obiedzie. Ja jadłam zupę i  na drugie ryba z sałatkami. Moje kumpelki jedna mięso druga tylko ryba.
Jem w spokoju , rozmawiamy jest wesoło a jedna patrzy i się kwasi, o jeny ciekawe na czym kurczaka mi smażyli, o a w sałatce to morze oliwy...
Szczerze współczułam jej. Ja zjadłam z uśmiechem odstawiłam talerz i zapomniałam o tym. A ona pół dnia się gryzła co ona tam jadła.
I kto był bardziej szczęśliwy ona czy ja?

Można żyć wesoło, dobrze, kochać siebie i mimo tego być zdrowym, tylko trzeba siebie szanować.

9

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Hmm, na pewno nie jestem wieszakiem. Kiedyś nosiłam rozmiar 38 , teraz 40 / 42 i czuję się o niebo lepiej , lubię tę krągłości, co oczywiście nie znaczy, że jestem gruba - choć fakt brzuszka mam trochę za dużo, ale tragedii nie ma wink
Mam zamiar  postawić na ruch, ale przemiany materii aż takiej złej nie mam, więc jem na co tylko mam ochotę. Np nie wyobrażam sobie dnia bez 3 pełnych , porządnych posiłków. Tzn porządne śniadanie, obiad ( zazwyczaj mięso, ziemniaki, surówka) , kolacja ( kilka kanapek). Czasem coś słodkiego, ale wiadomo staram się o umiar -dla zdrowia.
Nie czuję się gorzej, że nie jestem taka jak panie z telewizji, każdy ma swój ideał, mnie tam bardziej podoba się taka sylwetka niż wychudzona. Co oczywiście nie znaczy, że prawdziwie otyła sylwetka podoba mi się. Taka to już nie.
Jednak oczywiście jestem tolerancyjna i nie traktuję kogoś gorzej, bo ma ileś kg za dużo , tym bardziej jak kogoś nie znam.
Uważam, że osoby prawdziwie otyłe powinny schudnąć, przede wszystkim dla zdrowia, bo jednak otyłość to naprawdę duże ryzyko chorób.

10

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

To co mnie zawsze uderza w wypowiedziach typu "jestem gruba ale szczesliwa" to wlasnie podkreslanie jak jestem zadowolona z siebie az do przesady czasami..jakby jakas zaslona dymna..?

nikt nie neguje, ze osoby z nadwaga moga byc szczesliwe w zwiazkach, w zyciu zawodowym, towarzysko..zgadzam sie..to nie kilogramy o tym decyduja.

ale niech mi tu drogie panie z okraglosciami nie wmawiaja, ze stojac nago przed lustrem mysla sobie "sliczna jestem".Kanony piekna sa jakie sa..w czasach Rubensa byly inne, w latach 60-tych chlopczyce i plaskie deski podbijaly swiat ale nie o to chodzi by sie dostosowywac rygorystycznie do tych trendow. Rzecz w tym, ze nie zyjemy na wyspie bezludnej i chcac nie chcac jestesmy oceniani tez przez innych i swiadomosc tego, ze inni nie widza nas tak pieknymi jak my siebie same niestety nie jest calkiem mozliwa do zignorowania. nawet jesli to glosno mowimy "jestem okragla i kocham siebie"..gdzies tam w glebi duszy jak kornik w drzewie cos nam mowi..ale bylabym tez zadowolona jakbym miala z 10 kilo mniej.

Zapytam przewrotnie: skoro nas kobiety z kraglosciami nalezy uwazac za piekne to co z panami? Czy naprawde wiele jest kobiet, ktore powiedza o panu z sylwetka bawarczyka po 10-dniowym Oktoberfest, ze jest przystojny i wcale nam ten jego giga-brzuszek i spodnie obwisle na pupie, bo sie na brzuczu nie mieszcza, nie wadzi ani razi? Tak szczerze? Ile z kobiet umowi sie na randke z gosciem o wadze ponad 100 kilo (przy wzroscie 170 i nie sa to wypracowane muskuly lecz tluszczyk) nawet jesli jest on mily, uroczy, dobry z kosciami itp.? Ilu mezczyzn, tak naprawde powie o sobie: jestem gruby i lubie to? Osobiscie nie znam takich. Bo dla nich otylosc to nie tylko brak urody i powodzenia u kobiet..to oznakla slabosci charakteru, a ktory facet chce byc slaby?.

No to dlaczego kobiety uwazaja, ze maja taryfe ulgowa?

Ponadto tlumaczenie sie, ze to nie obzarstwo a sprawy hormonalne, geny itp. jest kolejnym oszukiwaniem siebie. Znaczy sie, ze pol Ameryki, Wielkiej Brytanii i wielu panstw Europy Zachodniej (teraz juz i Azji) cierpi na spore zaburzenia hormonalne?:)) Epidemia jakas czy co? Jasne, ze epidemia: fastfoodow i bezruchowcow.

W niewielu, bardzo niewielu przypadkach otylosc jest wynikiem zaburzen hormonalnych badz genetycznych (np. leczenie niektorymi preparatami moze spowodowac nagly przyrost wagi)..niestety prawie zawsze jest to spowdowane przez zle odzywianie i brak ruchu - a to oznacza zaniedbywanie swego ciala i zdrowia. Nie widze zadnego powodu aby to jakos tlumaczyc czy propagowac.

Na zakonczenie: dlaczego wsrod zwierzat nie ma osobnikow otylych? Bo natura tego nie chce, one nie dadza sobie rady i zgina albo w walce albo z wycienczenia. Jesli pies nam utyje to zaczynamy sie martwic i odchudzac go, zeby nic mu sie nie stalo. A siebie nalezy zlekcewazyc?

11

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Mussuka tak ci trudno pojąc że gruby człowiek może siebie lubić za to jaki jest?

Tak po prostu za to jaki jest, akceptując swoje ułomności,żyjąc po prostu szczęśliwie bez przejmowania się co kto o nim myśli?
To takie dla ciebie szokujące że ktoś lubi swoje ciało?

Nikt tu w tym wątku nie popiera bycia otyłym, i nikt nikogo nie namawia by takim być. Chyba myli ci się dyskusja. Temat dotyczył czegoś innego.
Jedni rodzą się by być tacy jak inni, a drudzy chcą być wyjątkowi, odróżniać się w tłumie.
Jeden będzie mimo przeszkód i własnego metabolizmu głodził się by być chudym , co psuje mu życie  a drugi będzie żył nie przejmując się tym i już.

Piszesz że tłumaczenie otyłości problemami ze zdrowiem to mydlenie oczu. Nie masz chyba pojęcia co mówisz, bo nawet jesli fizycznie człowiek by był zdrowy to jak możesz poczytać Otyłość to choroba.
U podstaw często leżą zaburzenia ze strony psychicznego zdrowia człowieka.

Czyli jakby nie patrząc taki człowiek jest chory, ma zaburzone postrzeganie jedzenia. To jak można nazywać takiego człowieka słabym, czy leniwym.

Ma problem o którym często żaden lekarz mu nie powie , nie pokieruje do specjalisty.

Trzeba tu odróżnić gruby od otyły , bo jest różnica. Ale gdyby ludzie chcieli tak faktycznie oglądać takich szczupłych to dlaczego wielu wspaniałych ludzi pozostaje przy swojej tuszy?
Np Dorota Wellman,świetna kobieta z dystansem do siebie, wiele razy mówiła że nie obchodzi ją co myślą o niej inni.
Albo pan Wojciech Mann? Niesamowita osobowość, i wielu wielu innych ludzi którzy są  grubi a jednak niezwykli.

Przecież stać ich na dietetyczne jedzenie, mogą sobie nawet pozwolić na operacje zmniejszenia żołądka a jednak są jacy są i akceptują siebie.


Muusuka a czy ty gardzisz otyłymi ludźmi? Masz z przebywaniem z nimi problem? Bo wyczuwam od ciebie taki niesmak, a powiedz objawia się ta nietolerancja dla ludzkiej słabości i na inne choroby?

Moim zdaniem żyć trzeba tak by być dobrym człowiekiem, lubić i szanować własne ciało. I ja tak właśnie żyję.

12

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

nie gardze i nie wywyzszam sie..zwlaszcza, ze sama do chudych czy zaglodzonych nie naleze. pilnuje jak pisalam pewnej granicy by z puszystej w gruba sie nie zamienic.

nie lacze jednak szczescia osobistego i zawodowego z moja fizjonomia czy figura.

bycie szczuplym pomaga wiec czemu mam sobie zycie utrudniac? fdzie pomaga? wszedzie..w pracy, w domu, na wakacjach, w supermarkecie, w tancu, na basenie, na nartach, w samochodzie..wszedzie tam, gdzie jest mi lzej poruszac sie, wcisnac sie a poza tym nie wyrozniac sposrod tlumu. na ekstra 10 kilo nikt nie zwroci uwagi, na + 30 i wiecej juz tak a przy ponad + 50 to juz niewiem czy mozna buty sobie zawiazac i na spacer isc.

cos nie doczekalam sie odpowiedzi odnosnie grubych panow? poza celebrytami prosze..oni maja inna "charyzme"..wiec ktora z pan poleci na randke z panem o wadze i wygladzie sumo? powiem szczerze - ja nie. Moze byc dobry, mily i najfajniejszy, mozemy konie razem krasc i spedzac mile chwile..ale jako znajomi czy przyjaciele..wybacz ale pozycia sobie z taka osoba nie jestem w stanie wyobrazic..wiec co to za wspolne bycie?

niestety - surprise - ale wielu panow podobnie mysli o ew. partnerkach.

powracam do przyrody - zwierzeta dobieraja sie w pary dosc egoistycznie: on szuka samicy zdrowej, majacej szanse na urodzenie potomstwa, ona szuka samca silnego, ktory ja i potomstwo wyzywi i obroni. Ludzie to tez czesc tego lancucha.

No i to: "Otyłość to choroba.
U podstaw często leżą zaburzenia ze strony psychicznego zdrowia człowieka."

Pierwsze stwierdzenie - tak, choroba.
Drugie stwierdzenie - jak pisalam, polowa Amerykanow, Brytyjczykow itd. ma najwyrazniej zaburzenia psychiczne, czy tak? A moze jakby tak z Big Maca zrezygnowac na rzecz kalafiora??

Male dziecko rodzac sie ma zdrowy, proporcjonalny do swego wieku i rozmiaru zoladek. Tyle, ze zywiac go niewlasciwie mozna z zoladka wor przepastny zrobic..wtedy to co mamusia, babcia i ciocie zepsuly..sam musi ciezka walka naprawic.

Ale ja za taka walka jestem bo daje same pozytywne efekty..nie akceptuje podejscia "jakas mnie Panie Boze stworzyl, taka mnie masz". To pasywne podejscie do problemu tuszy (no bo jak choroba to jest to problem) i zadne tam programy Pan w rozmiarach XXXXL nie zmienia mojego zdania.

13

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Zaburzenia doskonale mogła by ci wyjaśnić pani Justyna i mam nadzieje że troszkę rozjaśni ci ten temat.

Wszystkie zaburzenia odżywiania poczynając od bulimii , anoreksji poprzez jedzenie kompulsywne są  to zaburzenia psychiczne.
Nie wiem jaki jest odsetek Amerykanów cierpiących na zaburzenia odżywiania ale podejrzewam że połowa co najmniej.

Co do mężczyzn jak mówiłam ja nigdy nie narzekałam co do brak, a raczej było ich nadmiar. Do drugiego człowieka przyciąga to kim jest wewnętrznie czy posiada ową charyzmę.

Czy mężczyźni lubią grube? Owszem , mój mąż z którym żyje sobie szczęśliwie jest tego przykładem.
On także jest niestandardowy, bo bardzo szczupły niski i łysy ale to najwspanialszy dla mnie człowiek na świecie.

Piszesz że małe dziecko je mało i zdrowo. Chyba nie byłas ostatnio w przedszkolu jakimś.
Wiele matek nie daje zdrowego jedzenie, tuczy swoje dzieci które potem powielają błędy żywieniowe o czy pisałam już w pierwszym poście.
Dzieci dorastają z kompleksami głębokimi a potem przeradza się to w fobie czy właśnie jedzenie kompulsywne.

Dlatego bardzo potrzebna jest świadomość kobiet i matek,. Niestety czasem mamy zamiast gotować obiad samemu wolą łatwiznę i frytki z hamburgerem.

14

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
różyczka napisał/a:

Zaburzenia doskonale mogła by ci wyjaśnić pani Justyna i mam nadzieje że troszkę rozjaśni ci ten temat.

Wszystkie zaburzenia odżywiania poczynając od bulimii , anoreksji poprzez jedzenie kompulsywne są  to zaburzenia psychiczne.
Nie wiem jaki jest odsetek Amerykanów cierpiących na zaburzenia odżywiania ale podejrzewam że połowa co najmniej.

Co do mężczyzn jak mówiłam ja nigdy nie narzekałam co do brak, a raczej było ich nadmiar. Do drugiego człowieka przyciąga to kim jest wewnętrznie czy posiada ową charyzmę.

Czy mężczyźni lubią grube? Owszem , mój mąż z którym żyje sobie szczęśliwie jest tego przykładem.
On także jest niestandardowy, bo bardzo szczupły niski i łysy ale to najwspanialszy dla mnie człowiek na świecie.

Piszesz że małe dziecko je mało i zdrowo. Chyba nie byłas ostatnio w przedszkolu jakimś.
Wiele matek nie daje zdrowego jedzenie, tuczy swoje dzieci które potem powielają błędy żywieniowe o czy pisałam już w pierwszym poście.
Dzieci dorastają z kompleksami głębokimi a potem przeradza się to w fobie czy właśnie jedzenie kompulsywne.

Dlatego bardzo potrzebna jest świadomość kobiet i matek,. Niestety czasem mamy zamiast gotować obiad samemu wolą łatwiznę i frytki z hamburgerem.

Wiesz co...? naucz sie czytac ze zrozumieniem. I przeczytaj moje posty jeszcze raz..chocby to o dzieciach.
Koncze bo sie zacietrzewiasz a to nie jest atmosfera do zadnej dyskusji.

Wslij ankiete do panow: czy lubicie grube? potem podlicz glosy i wyciagnij wnioski..to samo zreszta mozna w druga strone.

powodzenia

15

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Obserwuję ten wątek z ciekawością i dotąd się nie wypowiadałam, bo ja mam problem z obiektywnym podejściem do osób otyłych, jestem nieobiektywna. Stan ten trwa od 2 lat - przedtem wygląd fizyczny nie miał dla mnie kompletnie żadnego znaczenia, gdyż uważałam, że nie ma nic wspólnego z cechami charakteru. Nie gardzę ale mam wątpliwości, staram się być uważna i ostrożna by nie ranić, ale właśnie ta ostrożność... JUŻ nie umiem zaufać...

różyczka napisał/a:

...nawet jesli fizycznie człowiek by był zdrowy to jak możesz poczytać Otyłość to choroba.
U podstaw często leżą zaburzenia ze strony psychicznego zdrowia człowieka.

Czyli jakby nie patrząc taki człowiek jest chory, ma zaburzone postrzeganie jedzenia. To jak można nazywać takiego człowieka słabym, czy leniwym.
(...)
Moim zdaniem żyć trzeba tak by być dobrym człowiekiem, lubić i szanować własne ciało. I ja tak właśnie żyję.

Różyczko - jeśli człowiek jest chory, to czy w imię szacunku i lubienia siebie nie powinien coś robić ze swoją chorobą?
Bo ta nadmierna akceptacja to nie jest jakaś skrajność? Może nie lenistwo ale słabość albo wygodnictwo? Nie wiem, naprawdę...
W ogóle to nie pasuje mi sformułowanie: "Kocham jeść. Lubię być gruba" może to drastyczne, ale analogicznie przyszło mi do głowy: "Kocham seks. Lubię facetów (i nie ważne, że to "niezdrowo" jeśli są na przykład cudzy). Wiem, że to nieporównywalne - nic nie poradzę, że akurat tak mi zaświtało. Mówiłam, że od jakiegoś czasu mam taki dylemat. Bo czy takie nadmierne dogadzanie sobie nie odbije się na innych sferach człowieka, skoro uważa, że jest to nadrzędne dobro dla niego. Tą drogą można wszystkie zakusy sobie wytłumaczyć - "aby tylko mnie było dobrze".
Pozdrawiam

16

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Na osoby skrajnie otyłe nie patrzy się przychylnie. Pomimo zapewnień, że jesteśmy tolerancyjni i otwarci na różnych ludzi, mimowolnie takie myśli nasuwają się na widok takiej osoby, która... "odbiega" wizualnie od norm społecznych. Coś złośliwego albo współczucie i litość. Najważniejsze, że czują się ze sobą dobrze i nie potrzebują wprowadzania w swoje życie drakońskich diet. Dla nich to przyjemność, a jedzenie należy ponoć do tej drugiej. Pierwszą zajmuje również "ponoć" spółkowanie smile

Drażni mnie tylko, kiedy osoby otyłe skarżą się na swoją tuszę, a mówią o tym podczas wsuwania ogromnych połaci kurcząt z kubełków KFC. Parę razy zdarzył mi się taki widok i okoliczności ocierały się o znaczne zakłamanie. Zwłaszcza, że jednocześnie pochłaniając kolejne skrzydełko czy pałkę, wypowiada się słowa "Jestem gruba i nie mogę schudnąć".

Wystarczy chcieć, ale powtarzam - uwielbiam takie osoby, które w pełni siebie akceptują. Są wulkanem pozytywnej energii i mogą być niesamowitym wsparciem lub wzorem dla innych.

I szczerze mówiąc, bardziej gorszy mnie widok szkieletów, niż osób z pokaźniejszą tuszą.

17

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Wcale nie zacietrzewiam się w swoim podejściu że ja mam tylko racje i tylko ja. Wręcz odwrotnie.

Napisałam że lubię siebie  i to jaka jestem, a zostało to podważone. Nigdy nie twierdziłam że takie życie jest słuszne i zdrowe. Jak wiadomo moje zycie zdrowe nie jest.
Wątek zszedł  z głównego psychologicznego aspektu na typowo fizyczny. 

Każdy otyły człowiek jest chory, bo otyłość jest chorobą i powinna być ona leczona.
Leczona lekami, odpowiednia opieka psychologiczna a przede wszystkim opieka dietetyka.
Odmian powodów bycia otyłym jest bardzo wiele i zazwyczaj są to głębokie problemy z psychiką, ukryte depresje czy inne.

Nie zgodziłam się tylko z Mussaka w kwestii że otyłość równa się obżarstwo bez miary. Wiele osób popełnia błędy żywieniowe, je źle skomponowane posiłki i tyje. 
Nie zgadzam się z tym żeby człowieka otyłego postrzegać jako obleśnego żarłoka,który nie panuje nad swoim charakterem. Czy to coś złego?

Wiele kobiet myśli że będąc grubszą to już nikt ich nie zechce. A ja uważam że kocha się drugiego człowieka za dusze za wnętrze nie tylko za szczupłe nogi.
Nie rozumiem czemu to jak ktoś akceptuje siebie będąc grubym wzbudza obrzydzenie.

A jak ktoś pali i zatruwa siebie papierochami ale jest chudy to już obrzydzenia nie powoduje? Także ma nałóg który nad nim panuje, który go zabić może ale sory no chudy jest niech se pali.

Tylko przeciwna byłam stereotypom i nietolerancji. To wszystko.

Grubi mężczyźni są dla mnie po prostu ludźmi, bardziej od fizyczności interesowała bym się to kim ten człowiek jest i co ma w głowie.
Chyba trzeba uczyć ludzi tolerancji na inność prawda?

18

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
różyczka napisał/a:

Nie zgodziłam się tylko z Mussaka w kwestii że otyłość równa się obżarstwo bez miary. Wiele osób popełnia błędy żywieniowe, je źle skomponowane posiłki i tyje. 
Nie zgadzam się z tym żeby człowieka otyłego postrzegać jako obleśnego żarłoka,który nie panuje nad swoim charakterem. Czy to coś złego?

A przepraszam..z powietrza sie te kilogramy biora czy z jedzenia??? I nie tylko chodzi jak piszesz o jakosc ale w wiekszosci przypadkow o ilosc. Osobie szczuplej (nie chudej) wystarcza np. jeden kotlet, pare ziemniakow i kisc zielonego czegos zeby zaspokoic glod. Osoba otyla potrzebuje zjesc 2 albo i 3 razy wiecej aby czuc sie syta. I ten proces niestety narasta..bo zoladek potrzebuje wiecej i wiecej.

Jakosc jedzenia to inna rzecz..jesli wiem, ze mam slabay metabolizm i mi wszystko w biodra pojdzie to szerokim lukiem omijam hamburgery, pizzerie i inne "zdrowe" miejsca albo odwiedzam je okazjonalnie. Tymczasem jak ktos wczesniej zauwazyl, czesto widzi sie osoby z niemala nadwaga doslownie opychajace sie kolejna pizza na grubym ciescie i z podwojnym serem..do tego kubelek coca-coli. Ludzie, no gdzie tu zdrowy rozsadek i kogo za to winic jak nie sama ofiare tych zbrodni na swoim ciele?

Mame, tate, spoleczenstwo, producentow fastfoodow, media czy moze lepiej zaczac od wlasnego podworka..wlasnej slabej woli?

Nie kazdy chory na otylosc potrzebuje zaraz lekarstw albo terapii..czesto wystarczy, ze przestanie sie objadac (zje polowe z tego co zwykle) i ruszy przyslowiowe siedzenie z kanapy. Tak wlasnie tysiace ludzi chudna..bez lekarzy i poradnikow wszelkiej masci.

19

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Właśnie zaskoczyła mi jakaś klapka i wreszcie chyba rozgryzam co mi się w tym wszystkim nie zgadza. Taka jakaś dwoistość, jakby 2 niezależne nurty.
Bo jeżeli otyłość JEST problemem danej osoby, kogo oszukuje mówiąc "nie mogę schudnąć" i jednocześnie pochłaniając jedzenie w ilościach już na "oko" zanadto dużych. Siebie czy otoczenie?

Red_Fairy napisał/a:

Na osoby skrajnie otyłe nie patrzy się przychylnie(...)kiedy osoby otyłe skarżą się na swoją tuszę, a mówią o tym podczas wsuwania ogromnych połaci kurcząt z kubełków KFC. Parę razy zdarzył mi się taki widok i okoliczności ocierały się o znaczne zakłamanie. Zwłaszcza, że jednocześnie pochłaniając kolejne skrzydełko czy pałkę, wypowiada się słowa "Jestem gruba i nie mogę schudnąć".

Natomiast jeżeli otyłość dla danej osoby NIE JEST problemem, to skąd ta potrzeba przekonywania otoczenia o swojej akceptacji dla tego faktu, wręcz afiszowania się i demonstrowania swego zadowolenia. Czy to potrzebne otoczeniu czy samej osobie, która wręcz się z tym obnosi. Bo po co otoczeniu to przekonywanie? Otoczenie i tak jak widać wie swoje.

Mussuka napisał/a:

To co mnie zawsze uderza w wypowiedziach typu "jestem gruba ale szczesliwa" to wlasnie podkreslanie jak jestem zadowolona z siebie az do przesady czasami..jakby jakas zaslona dymna..?

Nie lepiej uczciwie powiedzieć jak w wypadku palacza, wiem, że źle robię, bo szkodzę swemu zdrowiu, ale nie potrafię/nie umiem/nie chcę z tego zrezygnować?

20 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-11 16:31:13)

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
Mussuka napisał/a:

To co mnie zawsze uderza w wypowiedziach typu "jestem gruba ale szczesliwa" to wlasnie podkreslanie jak jestem zadowolona z siebie az do przesady czasami..jakby jakas zaslona dymna..?

nikt nie neguje, ze osoby z nadwaga moga byc szczesliwe w zwiazkach, w zyciu zawodowym, towarzysko..zgadzam sie..to nie kilogramy o tym decyduja.

ale niech mi tu drogie panie z okraglosciami nie wmawiaja, ze stojac nago przed lustrem mysla sobie "sliczna jestem".Kanony piekna sa jakie sa..w czasach Rubensa byly inne, w latach 60-tych chlopczyce i plaskie deski podbijaly swiat ale nie o to chodzi by sie dostosowywac rygorystycznie do tych trendow. Rzecz w tym, ze nie zyjemy na wyspie bezludnej i chcac nie chcac jestesmy oceniani tez przez innych i swiadomosc tego, ze inni nie widza nas tak pieknymi jak my siebie same niestety nie jest calkiem mozliwa do zignorowania. nawet jesli to glosno mowimy "jestem okragla i kocham siebie"..gdzies tam w glebi duszy jak kornik w drzewie cos nam mowi..ale bylabym tez zadowolona jakbym miala z 10 kilo mniej.

Zapytam przewrotnie: skoro nas kobiety z kraglosciami nalezy uwazac za piekne to co z panami? Czy naprawde wiele jest kobiet, ktore powiedza o panu z sylwetka bawarczyka po 10-dniowym Oktoberfest, ze jest przystojny i wcale nam ten jego giga-brzuszek i spodnie obwisle na pupie, bo sie na brzuczu nie mieszcza, nie wadzi ani razi? Tak szczerze? Ile z kobiet umowi sie na randke z gosciem o wadze ponad 100 kilo (przy wzroscie 170 i nie sa to wypracowane muskuly lecz tluszczyk) nawet jesli jest on mily, uroczy, dobry z kosciami itp.? Ilu mezczyzn, tak naprawde powie o sobie: jestem gruby i lubie to? Osobiscie nie znam takich. Bo dla nich otylosc to nie tylko brak urody i powodzenia u kobiet..to oznakla slabosci charakteru, a ktory facet chce byc slaby?.

No to dlaczego kobiety uwazaja, ze maja taryfe ulgowa?

Ponadto tlumaczenie sie, ze to nie obzarstwo a sprawy hormonalne, geny itp. jest kolejnym oszukiwaniem siebie. Znaczy sie, ze pol Ameryki, Wielkiej Brytanii i wielu panstw Europy Zachodniej (teraz juz i Azji) cierpi na spore zaburzenia hormonalne?:)) Epidemia jakas czy co? Jasne, ze epidemia: fastfoodow i bezruchowcow.

W niewielu, bardzo niewielu przypadkach otylosc jest wynikiem zaburzen hormonalnych badz genetycznych (np. leczenie niektorymi preparatami moze spowodowac nagly przyrost wagi)..niestety prawie zawsze jest to spowdowane przez zle odzywianie i brak ruchu - a to oznacza zaniedbywanie swego ciala i zdrowia. Nie widze zadnego powodu aby to jakos tlumaczyc czy propagowac.

Na zakonczenie: dlaczego wsrod zwierzat nie ma osobnikow otylych? Bo natura tego nie chce, one nie dadza sobie rady i zgina albo w walce albo z wycienczenia. Jesli pies nam utyje to zaczynamy sie martwic i odchudzac go, zeby nic mu sie nie stalo. A siebie nalezy zlekcewazyc?

Ja akurat nie chciałabym być szczuplejsza, jak już to tylko z 5 kg mniej na brzuszku , żeby był mniejszy, a poza tym ok wink
Gusta i guściki.
No właśnie , nie jestem wieszakiem, jestem normalną kobietą, nie otyłą.
Otyłość a seksowne krągłości to duża różnica !Ale całkwoicie się z Wami zgadzam, że otyłość to choroba i nie wolno trwać w takim stanie.

21 Ostatnio edytowany przez gossip_girl (2011-08-11 17:06:08)

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Dwa razy post sie dodal.
Ten \/

22

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Moja przyjaciółka niegdyś należała do osób otyłych. Grubiutka już się urodziła, od dziecka była puszysta jak zresztą większość osób w jej domu. Za wyjątkiem cotygodniowego ciasta, nikt nie jada tam słodyczy/hamburgerów i chipsów. Jawnie nie jada.
Z koleżanki dużo osób się śmiało, czasami nadal śmieje, chociaż kilka lat temu zrzuciła ok. 15 kg i pomimo nadwagi jej sylwetka nabrała bardzo kobiecych kształtów. Powodzenia u płci przeciwnej koleżanka nigdy nie miała i nadal nie ma, ale warto do tego zaliczyć również osobowość. Koleżankę trudno się lubi, trzeba się tego nauczyć i trzeba chcieć. Ma dosyć ciężki charakter, jest nietypowa, a wręcz dziwna.
Czy lubi siebie? Czy otyłość, a teraz nadwaga, przeszkadza jej w codziennym życiu?
Po pierwsze zawsze podkreslala, ze jest puszysta, a nie gruba. Nigdy nie mogła się przyznać do tego, ze jest chora. Wreszcie zapisała się do dietetyka, odrzuciła kilka pozornie zdrowych produktów, a w rzeczywistości tuczących (np. ziemniaki) i udało jej się schudnąć. Dopiero wtedy przyznała, ze wcześniej czuła się złe z sama sobą. Dopiero wtedy zaczęła nosić spodnice (czy to do ziemi, czy do kolan). Dopiero wtedy zaczela sie szczerze usmiechac.

A teraz moje zdanie na ten temat.
Osoba otyla czy tez z nadwaga ma prawo czuc sie szczesliwa. Przykladem jest wlasnie rozyczka. Nie wiem dlaczego nie potraficie jej uwierzyc? Przeciez to internetowe forum, jest tutaj anonimowa. Gdyby cos jej lezalo z powodu nadwagi na sercu, na pewno by o tym napisala.
Mozna miec watpliwosci jesli osoba otyla przy znajomych mowi, ze siebie taka lubi. Tak, mozliwe, ze wtedy w glebi duszy mysli, ze to 10 kg mniej byloby marzeniem. Ale to nie jest zadna regula ani zasada.
Pytacie, dlaczego osoba otyla tak bardzo afiszuje sie z tym, ze jest zadowolona?
Wlasnie dlatego, ze szczuple osoby po prostu jej nie wierza! Osoba puszysta musi setki razy powtorzyc, ze lubi siebie taka jaka jest.

Czy ja lubie osoby otyle?
A to juz zalezy od ich charakteru. Wspomniana przeze mnie kolezanka ma trudny charakter, ale jestem do niej bardzo przywiazana i nie wyobrazam sobie, zeby nie bylo jej w moim zyciu.
Zauwazylam, ze czesto osoby otyle sa wobec mnie, szczuplej, agresywne, mimo ze sie nie znamy. Patrza na mnie jakby z wyrzutem. Jestem pewna, ze to odpowiedz na jakies "tortury" z czasów podstawówek i liceum. Kiedy to ludzie nie sa jeszcze na tyle dojrzali ,by zrozumiec, ze osobé otyla mozna lubic, a nawet pokochac!

Natomiast poruszajac kwestie otylego pana, to nie wyobrazam sobie bliskosci fizycznej z kims takim. Przyjazn, jasne, ale nie wyobrazam sobie zeby ktos taki mnie pociagal czy uwodzil. Taki jest po prostu moj gust. Moj facet jest szkieletem i moze stad taki poglad smile

PS. Przepraszam za brak polskich znaków od polowy wypowiedzi, ale cos mi sie przestawilo w klawiaturce.

23

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Na wstępie zaznaczam, bo może być to istotne, że piszę swój post w oderwaniu od Waszych wcześniejszych wypowiedzi, a wyłącznie na podstawie własnych obserwacji, chciałabym bowiem zwrócić uwagę na problem od tej drugiej strony, a mianowicie szczupłości i jej postrzegania przez osoby otyłe.

Jestem szczupła i lubię być szczupła smile, w swoim wieku mam sylwetkę nastolatki i jest mi z tym idealnie, co więcej, nie wyobrażam sobie siebie z nadmiarem kilogramów, którym to zresztą mówię stanowcze ,,nie?. Jestem radosna, pełna energii, czuję się dobrze we własnej skórze i choć nigdy nikomu nie usiłowałam narzucać swojego widzenia świata, to już niekoniecznie sprawdza się to również w drugą stronę. Zauważyłam tu bowiem dziwną prawidłowość- a mianowicie stosunkowo często osoby puszyste usiłują przekonać innych, że to te szczupłe mają problem, wielokrotnie zresztą podkreślając, że szczupłość jest ,,be?, bo... No właśnie, bo co? Bo może szczupłość nie jest w modzie? Bo może szczupłość się nie sprawdza, nie podoba się, jest niezdrowa? Bo bycie szczupłym unieszczęśliwia, jest skazą? Przecież to byłyby kompletne bzdury, więc o co tu chodzi??? W moim odczuciu ktoś stworzył sztuczny problem, wymyślony zresztą na rzecz usprawiedliwienia własnego lenistwa, nie dajmy się więc zwariować i wmówić sobie, że szczupłość jest jak choroba (pomijam tu oczywiście wszelkie patologie typu nadmierne wychudzenie czy zaburzenie psychiczne jakim jest anoreksja).   

Ja nie twierdzę, że nie można być puszystą i szczęśliwą, bo wiem, że można, jestem o tym nawet przekonana, ale po co jednocześnie podkreślać, że ta druga opcja jest gorsza?

gossip_girl napisał/a:

Zauwazylam, ze czesto osoby otyle sa wobec mnie, szczuplej, agresywne, mimo ze sie nie znamy. Patrza na mnie jakby z wyrzutem.

Twoje słowa, Gossip_girl, tylko potwierdzają to, co ja usiłuję tu przekazać, dziękuję zatem, że choć nieświadomie, to jednak utwierdziłaś mnie w poglądach, że to nie są moje wymysły, a rzeczywiście niejednokrotnie spotykamy się z krytyką czy wręcz niechęcią tych, którym nasza szczupłość widać po prostu przeszkadza. A ja powiem- dajmy sobie żyć nawzajem i szanujmy tę różnicę, nie stwarzajmy sztucznych barier, to niczemu nie służy, a wywołuje wzajemną wrogość.     

Fakt faktem, z istotnych przyczyn zdrowotnych, z wielu, naprawdę bardzo wielu, potraw i ich składników musiałam radykalnie zrezygnować i nauczyć się żyć na zdrowej diecie, odmawiając sobie na co dzień tego, za co inni daliby się pokroić, niemniej nie jestem z tego powodu mniej szczęśliwa czy smutna, bo jestem dorosła, potrafię więc konsekwentnie wielu rzeczy sobie odmawiać, tym bardziej, że wiem, że to mi służy pod KAŻDYM względem. Zdaję sobie co prawda sprawę, że jeden tłusty, obrzydliwie nafaszerowany cholesterolem, kawałek mięsa to nie tragedia, ale zwykle od jednego się zaczyna. Można zresztą gotować aromatycznie, smacznie i zdrowo, różnorodnie, ważne, żeby nauczyć się tej sztuki i nadal czerpać z niej radość, bo musicie wiedzieć, że w pełni zgadzam się ze stwierdzeniem, że jedzenie jest niewątpliwą radością.

To wszystko jest jednak kwestią psychiki i nastawienia, o ile ktoś w życiu skupia się na jedzeniu i żyje, żeby jeść, o tyle ja jem, żeby żyć. Nie cierpię więc katuszy kiedy to inni wcinają ogromny stek i porcję frytek, na które to ja mogę sobie tylko popatrzeć. Oczywiście, że na każdym kroku napotykam na mnóstwo ograniczeń, niemniej ja sobie z tym świetnie daję radę, to raczej inni mają problem, usiłując na siłę wmawiać, że pewnie jestem z tego powodu strasznie nieszczęśliwa. Ogromnie też irytują mnie ludzie, którzy nie zadając sobie odrobiny trudu, aby wniknąć w przyczyny mojej szczupłości, od razu zakładają, że coś powinnam z tym zrobić. Pytanie tylko: co? Mam się utuczyć, żeby innych zadowolić?

Powiem Wam wreszcie na koniec, że mając już niemal przyklejoną łatkę dojrzałej pani, absolutnie nie mam dzięki temu problemu z wyjściem na plażę, ubraniem opiętej sukienki, pokazaniem się swojemu mężczyźnie nago czy w ładnej bieliźnie, wdrapaniem się na ostatnie piętro mojego budynku, przetańczeniem w dyskotece (tak, wciąż się tam od czasu do czasu pokazuję) połowy wieczoru i nocy, jestem zdrowa, giętka, sprawna fizycznie. Coś za coś, wszystko jest tu po prostu kwestią priorytetów, a jeśli ktoś już musi koniecznie- to proszę bardzo, do wszystkiego można sobie po prostu dorobić własną ideologię. Najważniejsze, żeby nie dać się zwariować, zaakceptować siebie i samemu ze sobą być szczęśliwym- bez względu na tuszę, opinie innych, czy kanony mody.

24

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Olinko, ja również czuję się świetnie w swojej szczupłej figurze. Ale wierzę w to, że ktoś może się czuć dobrze w puszystym wydaniu ;-).
Ale nie o to chodzi.
Moje zdanie, które zacytowałaś owszem, pasuje do Twojej teorii, ogólnie do Twojej wypowiedzi... Ale ja zaraz po nim spróbowałam wytłumaczyć powód takiego zachowania. Bo czyż nie jest tak, że już jako dzieci osoby otyłe są przezywane? Wyśmiewane? Czy nie stają się kozłami ofiarnymi? Wobec tego wcale się nie dziwię, że budują wokół siebie "pancerz" i mają wyrzuty do osób szczupłych. Rodzina przekonuje dziecko "to nie z tobą jest źle, to te szczupłe dzieci są okropne bo ciebie przezywają". A w ciągu następnych lat to dziecko, nastolatka czy nawet już dorosły od razu przybiera pozycję obronną, tak na wszelki wypadek. Takie jest moje zdanie, nie musisz się z nim oczywiście zgadzać smile.
Chcę przez to powiedzieć, że poniekąd rozumiem tę wrogość, choć jeśli mam być szczera, wolałabym być obdarzona miłym uśmiechem... I czasami jestem smile bo i wesołych otyłych się spotyka smile.

25

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Gossip_girl, oczywiście, że spotyka się wesołych puszystych, mam zresztą wśród takich osób jedną z najbliższych mi osób- moją cudowną przyjaciółkę. Jest pogodna, wesoła, życzliwa, kocha ludzi i kocha żyć. Ona znalazła kogoś kto ją taką pokochał, ma wielu przyjaciół, znajomych, więc też i pozbawiona jest żalu do całego świata za to, że los ją tak ,,skrzywdził".

Podkreśliłam też w swoim poście, że jestem przekonana, że z nadmiernymi kilogramami można się czuć cudownie, mieć pogodę ducha i akceptować te swoje krągłości. Ogólnie daleka jestem od jakichkolwiek osądów, wytykań niedoskonałości, akceptuję ludzi dokładnie takimi jakimi są, bez względu na mój sposób postrzegania świata, niekoniecznie zbieżny z postrzeganiem go przez innych. Dla mnie liczy się człowiek, jego wartości, zasady jakie wyznaje, jego radość życia, nastawienie do mojej osoby, słowem wnętrze, a nie opakowanie. Kurcze, jestem już dorosłą, dojrzałą kobietą, rozumiem ludzkie słabości i wady, daleka więc jestem od generalizowania, chciałabym jednak, żeby to działało i w tę drugą stronę. W tym miejscu zadam pytanie retoryczne- czy to jest naprawdę tak dużo?

26

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Mam koleżankę dość otyłą, zuuupełnie nie zwraca na to uwagi.. zawsze taka była, nie obżera się .. zwyczajnie taka jest.. nie powiększa się, nie zmniejsza.. taka już jej uroda.. przez to,że sama nie jest z tego powodu nieszczęśliwa, jest duszą towarzystwa, nikt nie zwraca na to uwagi.. może obcy ludzie mijający ją na ulicy...jest fajnie... to mi się w niej podoba bardzo ( nastawienie do samej siebie)
Była przyjaciółka ( bo teraz to już ewentualnie koleżanka) była szczupła, ale grubszej kości.. ja chudzielec od zawsze... jej zazdrość o wszystko dotyczyła też mojej szczupłości... wpędziła ją w anoreksję i bulimię jednocześnie.. spowodowało to zero cycków i nie możność zajścia w ciąże... przykre..hmmhmh mimo to.. gdy po latach sytuacja była opanowana..jak siadałam z nią w restauracji i coś miałyśmy zjeść robiło mi się słabo, wkurzała mnie tym jeżdżeniem widelca po talerzu.. tym oglądaniem każdego kęsa, tym mieleniem w ustach piętnastominutowym zanim przełknie i to już nie było normalne bo ciągle skwaszona, ciągle skupiona na sobie i swojej wadze.. to ją opanowało..( wyleczona niby z anoreksji.. waży normalnie). Powiecie może ze nie ma się czego czepiać.. kontroluje i dba o siebie.. dziękuje za takie dbanie a waga zawojowała jej całe życie.. bezsensu..
JA. Wieczny szkieletor.. byłam z tym mało szczęśliwa, ubieranie było koszmarne bo musiałam to kamuflować.. W 4 miesiącu ciąży z drugim dzieckiem ważyłam 42 kg.. mam do dziś kartę ciążową na pamiątkę.. big_smile   teraz... przytyłam, zmieniłam kilka lat temu tryb życia na biurkowy i stało się big_smile.. do tego kocham gotować i mój Misiek też... a to skuutkuje .. i teraz zaczynam się łapać na tym, że źle mi z tym...  i teraz już zaczynam z tym bój, idę na wojnę z moimi kilogramami.. muszę zgubić dychę..wtedy będzie git big_smile
Ale nie dziwie się i wręcz podobają mi się ludzie którzy akceptują siebie .. tego mi brakuje w sobie samej... Peeeewnie, że ktoś kto ma pierd..ca na punkcie samounicestwienia się i funduje sobie nałóg jakikolwiek ( jedzenie a raczej obżarstwo uważam za bardzo trudne do opanowania) nie wzbudzi mojego ani podziwu ani litości... Kazdy robi z życiem co chce..Chciałabym też żebyśmy my kobiety patrząc na to co nam współczesny świat wręcz dyktuje nie dawały się tak zmanipulować... to co widzimy nie jest prawdziwe.. a można wyrobić sobie przez tą nieprawdę całą gamę kompleksów... Np. Playboy.. no sorry.. ale  dlaczego mam się katować tą nieprawdą którą widzę?? faceci wzrokowcy napatrzą się i przenosząc wzrok na swoją u boku kobietę mają wyraźną różnice  ;D i co? i to, że będzie odwet bo ma być wersja męska czyli dla nas dla pań.. Playboya.. nie pamiętam jak się będzie nazywać:D big_smile... będzie można porównać  big_smile big_smile
Lubmy siebie takimi jakimi jesteśmy i innych ... będzie faaajnie  big_smile

27

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

ojojoj..ale sie tu narobilo:))

zeby wyjasnic raz na zawsze: przestanmy uzywac argumentu "szczescie i samozadowolenie"..a co ma piernik do wiatraka?

my tu nie o szczesciu a o jedzeniu i otylosci rozmawiamy.

tytul brzmi "lubie byc gruba. kocham jesc" a nie "jestem gruba i szczesliwa" albo "jestem gruba i mam to gdzies". Ew. "jestem gruba bo mi hormony szwankuja". Rzecz jest o jedzeniu. nie o szczesciu. szczesliwi sa i chudzi i grubi, nie o to przeciez chodzi.

Nie zgodze sie nigdy i z nikim, ani tu ani w mediach, ze niekontrolowane jedzenie (ilosc oraz jakosc) to rzecz, jaka nalezy polecac, reklamowac, glosic wszem i wobec. Niezaleznie od tego jak szczesliwe sa osoby otyle (prosze odroznijcie pare kilo ekstra od otylosci) zawsze bedzie im trudniej z tym ekstra bagazem zyc.

Bo:
primo - beda ociezale i wciaz zmeczone..z kilograma na kilogram, z roku na rok coraz bardziej,
secundo - organizm w koncu sie zbuntuje  i nie pociagnie juz tego nadbagazu,
tercio - co dzieci i malzonek na to, ze mama tylko na kanapie moze juz siedziec i telewizje ogladac (przeciez tak koncza osoby bardzo otyle)
i po piate przez dziesiate - ogranicza zycie w wielu mniejszych i wiekszych sferach zycia.

Dlaczego przykladowo ja sama, juz od paru lat z ta przyczepiona latka kobiety dojrzalej (a o dobrych lat starszej niz np. rozyczka) lubie moja w miare szczupla sylwetke? Nie chuda, nie idealna..taka zwykla, z paroma ekstra kilogramami tu i tam. Otoz nie dla powodzenia u Panow, bo to akurat juz mnie ani ziebi ani grzeje:), kolezanek opinia tez mi w zasadzie wisi, tym bardziej osob obcych mijajacych mnie tu i tam. Lubie ja dlatego, ze:

moge sobie na rowerze codziennie do pracy pomykac po nascie kilometrow bez wysilku, moge pare basenow albo z pol jeziorka niewielkiego przeplynac nie odczuwajac klucia w boku, moge na Giewont bez wywieszonego jezyka wejsc, potancowac zwawa salse z malzonkiem, nie musze klac zapinajac pasy w aucie i odsuwac siedzenia coraz dalej od kierownicy, moge machnac reka na zepsuta winde i wlezc do znajomej na 5 pietro schodami nie zalewajac sie potem kroplistym, moge z dziecmi pokopac pilke, pograc w badmingtona, pojezdzic na lyzwach i nartach, moge isc do prawie kazdego sklepu i miec wiekszy wybor ciuchow niz tylko te z dzialu "od rozmiaru 44 w gore", moge wreszcie bez stresu isc na coroczny przeglad zdrowia nie obawiajac sie ze moj lekarz wrzasnie "co z tym cholesterolem sie u Pani dzieje". To i wiele innych dla mnie waznych i fajnych rzeczy moge zrobic majac zdrowa sylwetke, a ktorych moja naprawde otyla sasiadka (o 10 lat mlodsza) niestety nie moze. Mila kobieta, bardzo usmiechnieta, z pewnoscia lubiana i zadowolona z zycia ..niestety dosc ograniczonego. Dla niej i jej dzieci tez.

Ja swojego aktywnego i w miare "mlodzienczego" trybu zycia za cene kilku dodatkowych schabowych i ziemniaczkow z omasta nie zamierzam zmienic. Katowac sie dietami drakonskimi..nie dziekuje, zamienic mielonego na salatke grecka i kufel piwa na lampke bialego wina oraz wieczor z programem TVN na spacer po lesie (z kijkami nordyckimi:) - chetnie.

Nie bede nigdy podpisywac sie pod haslami "tyjmy i cieszmy sie zyciem". Otylosc to nalog..nalog zlego zywienia i zlego stylu zycia wiec nie widze zadnych powodow by mu czesc i chwale glosic. Bo to tak jakby napisac "lubie byc alkoholikiem. kocham pic" albo "mam juz prawie raka pluc. kocham palic".


Konczac, zapraszam osoby zainteresowane do obejrzenia dzisiejszego odcinka "Rozmow w toku" - bedzie wlasnie na temat:). Wczoraj widzialam przypadkiem zwiastun i az sie usmiechnelam na en zbieg okolicznosci.
M.in. o dziewczynie, ktora SAMA (bez lekarzy i pigulek) zrzucila 100kg! I nie stala sie przez to bardziej nieszczesliwa czy zkwaszona, wrecz odwrotnie. Ja obejrze, bo ciekawi mnie bardzo jak to osiagnela:)

28

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Pisząc w tym wątku jawnie , bo i czego mam się wstydzić w końcu jestem tu anonimowa, opisałam tylko swoje postrzeganie siebie. To jak widzę moja osobę na dany moment.

Co ciekawe moje stwierdzenie że lubię swoja puszystą osobę spotkało się odraz z niedowierzaniem. Jak to to musi być drugie dno. To tak nie może być by ktoś mógł akceptować własne ciało  w takim stanie.

Nigdy tez w tym wątku nie popierałam otyłości, wręcz wskazywałam że przyczyn otyłości jest bardzo dużo. Że jest to ciężka choroba prowadząca w powikłaniach do śmierci nawet.

Napisałam tylko swoje zdanie na temat mojej osoby. Swoja waga nie krzywdzę innych ludzi, jedynie można by uznać że siebie.
Po to jest wolność w tym kraju że człowiek ma prawo życ jak chce, i ja grubas i żałosna sąsiadka Mussuki i anorektyk i inni.

Nie zgadzam się sama jako ja  by ktoś mówił mi jak mam żyć, jaka mam być i co robić. Mam swój rozum, jestem dobrym człowiekiem i nikomu nic do tego.
Nie umoralniam innych mówiąc zmień siebie, jesteś ohydny żałosny, bo jesteś słaby.

Spotykając człowieka na ulicy nie myślę o nim w kategoriach chudy czy gruby, bo takie kwalifikowanie w grupy lepsze i gorsze to nie dla mnie.

Najciekawsze w tym wątku okazało się dla mnie spostrzeżenie jak łatwo ludzie Dopowiadają sobie na podstawie stereotypów bądź niewiedzy opinii o osobie piszącej lubię swoja grubość.
Napisałam jawnie że lubię siebie w całości, moje ciało dusze i charakter a zostało to rozdzielone, ba zaraz wam sie włączyła ocena mojej osoby.

Żadna z was nawet nie spytała o powody dla których mój stan stał się taki a nie inny , uznając że żre, powtarzam żre jak świnia wiec jestem gruba.
Mogła bym powiedzieć dużo o sobie, pewnie nawet wasze zdanie uległo by zmianie jednak to nie ważne. Każda z was widząc grubasa ma w głowie widok żarłoka.

Nie i nie mydle sobie Oczków  mówiąc że tak nie jest, ze przyczyna otyłości nie jest obżeranie bo Jest. Jednak  mówię tylko że nie tylko obżarstwo. Jest wiele czynników

Mussuuka pięknie siebie opisałaś, a ja nie podważyłam tego że jesteś fajna to jednak musi coś z tobą być nie tak bo za bardzo siebie lubisz. Wiec czemu ty doszukujesz się drugiego dna u mnie?

Twoje wypowiedz są przepełnione sarkazmem, co świadczy tylko i wyłącznie o tym że gardzisz ludzkimi słabościami. Bo każdy powinien pracować na to by być doskonałym prawda?

Tak zupełnie na marginesie nawet w głupiej wikipedii w zakładce przyczyny otyłości znajdziecie wiele przykładów. Proszę bardzo o to link.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Oty%C5%82o%C5%9B%C4%87

Tolerancja to coś czego powinno się uczyć od dziecka,  ja mam ogromny szacunek do ludzi, ich inności, słabości. Jako osoba niepełnosprawna żyje w otoczeniu osób które pięknie potrafią uczyć akceptacji drugiego człowieka bez względu na jego ułomności.

Co do moich wyników zdrowotnych to zapewniam że jestem pod stała opieka lekarza. I także jestem osoba aktywną, i tusza mi w tym nie przeszkadza.

29

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
różyczka napisał/a:

Pisząc w tym wątku jawnie , bo i czego mam się wstydzić w końcu jestem tu anonimowa, opisałam tylko swoje postrzeganie siebie. To jak widzę moja osobę na dany moment.

Co ciekawe moje stwierdzenie że lubię swoja puszystą osobę spotkało się odraz z niedowierzaniem. Jak to to musi być drugie dno. To tak nie może być by ktoś mógł akceptować własne ciało  w takim stanie.

Nigdy tez w tym wątku nie popierałam otyłości, wręcz wskazywałam że przyczyn otyłości jest bardzo dużo. Że jest to ciężka choroba prowadząca w powikłaniach do śmierci nawet.

Napisałam tylko swoje zdanie na temat mojej osoby. Swoja waga nie krzywdzę innych ludzi, jedynie można by uznać że siebie.
Po to jest wolność w tym kraju że człowiek ma prawo życ jak chce, i ja grubas i żałosna sąsiadka Mussuki i anorektyk i inni.

Nie zgadzam się sama jako ja  by ktoś mówił mi jak mam żyć, jaka mam być i co robić. Mam swój rozum, jestem dobrym człowiekiem i nikomu nic do tego.
Nie umoralniam innych mówiąc zmień siebie, jesteś ohydny żałosny, bo jesteś słaby.

Spotykając człowieka na ulicy nie myślę o nim w kategoriach chudy czy gruby, bo takie kwalifikowanie w grupy lepsze i gorsze to nie dla mnie.

Najciekawsze w tym wątku okazało się dla mnie spostrzeżenie jak łatwo ludzie Dopowiadają sobie na podstawie stereotypów bądź niewiedzy opinii o osobie piszącej lubię swoja grubość.
Napisałam jawnie że lubię siebie w całości, moje ciało dusze i charakter a zostało to rozdzielone, ba zaraz wam sie włączyła ocena mojej osoby.

Żadna z was nawet nie spytała o powody dla których mój stan stał się taki a nie inny , uznając że żre, powtarzam żre jak świnia wiec jestem gruba.
Mogła bym powiedzieć dużo o sobie, pewnie nawet wasze zdanie uległo by zmianie jednak to nie ważne. Każda z was widząc grubasa ma w głowie widok żarłoka.

Nie i nie mydle sobie Oczków  mówiąc że tak nie jest, ze przyczyna otyłości nie jest obżeranie bo Jest. Jednak  mówię tylko że nie tylko obżarstwo. Jest wiele czynników

Mussuuka pięknie siebie opisałaś, a ja nie podważyłam tego że jesteś fajna to jednak musi coś z tobą być nie tak bo za bardzo siebie lubisz. Wiec czemu ty doszukujesz się drugiego dna u mnie?

Twoje wypowiedz są przepełnione sarkazmem, co świadczy tylko i wyłącznie o tym że gardzisz ludzkimi słabościami. Bo każdy powinien pracować na to by być doskonałym prawda?

Tak zupełnie na marginesie nawet w głupiej wikipedii w zakładce przyczyny otyłości znajdziecie wiele przykładów. Proszę bardzo o to link.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Oty%C5%82o%C5%9B%C4%87

Tolerancja to coś czego powinno się uczyć od dziecka,  ja mam ogromny szacunek do ludzi, ich inności, słabości. Jako osoba niepełnosprawna żyje w otoczeniu osób które pięknie potrafią uczyć akceptacji drugiego człowieka bez względu na jego ułomności.

Co do moich wyników zdrowotnych to zapewniam że jestem pod stała opieka lekarza. I także jestem osoba aktywną, i tusza mi w tym nie przeszkadza.

po pierwsze, gdzie ja napisalam, ze cos mam do Ciebie jako Ciebie?

Po drugie - gdzie napisalam, ze lubie tak bardzo siebie? lubie swoj nieograniczony tusza, styl zycia i swoja obecna sylwetke..inych wad moglabym sie doszukiwac ale nie o to chodzi.

i co to znaczy, ze gardze ludzkimi slabosciami? niczym nie gardze ale pomnikow im tez stawiac nie zamierzam.

Sasiadka jest gruba jak beczka ale w zadnym wypadku nie jest zalosna i niczego takiego nie napisalam wiec nie kombinuj. Ma ograniczone w sensie ruchowym zycie..czy jej jest z tym dobrze to jej sprawa, mnie by szlag trafil.

I po koncowe - ktos tu napisal, ze osoby otyle sa diabelnie wrazliwe , wrecz agresywne na punkcie samooceny, potwierdzasz to kazdym postem..jaka to tolerancja skoro kazdy musi Cie uwielbiac taka jaka jestes, poniewaz Ty siebie widzisz w samych superlatywach? Bo inaczej to cham, anorektyk, nieoczytany ignorant itp.

Mnie sie grubasy nie podobaja i co? Musza??? Niekoniecznie. Co nie znacze, ze nimi gardze.

W ogole to kazdy post bierzesz pod siebie, czy Ty przypadkiem nie cierpisz na egocentryzm?

30

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

A czy ja chce by ktoś mnie lubił na siłę? Nie. Mam swoje grono przyjaciół i  innym się nachalnie nie narzucam.

Jak że uznałam siebie na forum ogólnym jak osobę grubą , a ty odnosiłaś się ogólnie do grubych więc i do mnie.

Owszem osoby otyłe  są wrażliwe bo muszą znosić czasami wieloletnie upokorzenia. A są przecież takimi samymi ludźmi jak inni i należy im się taki sam szacunek.

Nie popierałam otyłości, nikomu tez nie mówię żyj tak jak ja. Trzymałam się tylko oceny mojej osoby jak człowieka.Nie chciałam używać przykładów innych typu a moja kumpela Kaśka  to ma takie spojrzenie a Zosia takie.

Co do sarkazmu zauważyłam go nie tylko ja, poza tym nie chce już wdawać się w dyskusje.
Poza tym w jednym z postów celowo przekręciłaś kolejność  w nagłówku.

O tyle jest to istotne że co innego jest Kocham jeść i lubię być gruba, a co innego odwrócić.Lubię być gruba i Kocham jeść.

Zarówno ty masz rację wytykając nie-zdrowość nadmiaru kg jak i ja mam racje że każdy ma prawo żyć jak chce.

31

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

"O tyle jest to istotne że co innego jest Kocham jeść i lubię być gruba, a co innego odwrócić.Lubię być gruba i Kocham jeść. "

tak? a jaka to roznica?


Kazdy ma prawo zyc jak chce..i kazdy ma prawo do innej oceny otylosci..w tym rowniez negatywnej.

I napisze to wyraznie: lubic "siebie" to nie jest rownoznaczne z lubic byc gruba osoba. Absolutnie sie z tym nie zgadzam. Lubienie swego otylego ciala a jego akceptacja to nie sa synonimy. Nie uwierze, bo nie znam ani jednej bylej otylej osoby, ktora by po schudnieciu powiedziala to samo "lubilam byc gruba, teraz sie nie lubie". mydlenie oczu, glownie sobie..innym tez.

dzieciom swym tez pozwolisz na tak lekki stosunek do tej kwestii? powiesz im "Joziu, to niewazne, zes kulecza, jestes sliczny i madry i nie pzejmuj sie glupotami" czy moze zapiszesz go na basen i ograniczysz pewne niezdrowe dania?

ach..nie chce mi sie juz tluc tego tematu. Ale rozmowy Ewy Drzyzgi dzis obejrze i tak:)

32

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Jako że nie mam ochoty wyważać otwartych drzwi, zamieszczam potężny tekst Macieja Nowaka, zamieszczony w Krytyce Politycznej. Jestem gruba, nie uważam ze to ładne czy zdrowe, całe życie z tym walczę i jedyne czego żądam to tolerancji, bowiem nie znacie mnie, nie wiecie o mnie nic i nie powinniście mnie oceniać przez pryzmat moich kilogramów. a oto i obiecany tekst:

"Od kilku dni najbardziej dyskutowanym i cytowanym tekstem w polskich mediach jest wypowiedź Jacka Żakowskiego, buntującego się przeciwko ustawowemu zakazowi palenia papierosów w miejscach publicznych. Głos Żakowskiego przebił wszystkie przedwyborcze oświadczenia, stał się bardziej słyszalny niż rozłam w PiS-ie i ekstrawaganckie przyzwolenie Benedykta XVI dla męskich prostytutek, by używały prezerwatyw. Sam jestem niepalący, ale od zawsze mam wokół siebie palaczy i nauczyłem się z nimi żyć. Wprowadzenie zakazu palenia traktuję jako życiowe ułatwienie, ale też nie przywiązuję do niego jakiegoś specjalnego znaczenia. I pewnie nie emocjonowałbym się stanowiskiem Jacka Żakowskiego, gdyby on sam mnie nie zaczepił. Otóż w swej filipice, jako głównych wrogów nikotynistów uznał ?niepalących grubasów?.


Mniejsza już o trafność tego spostrzeżenia, dużo bardziej interesuje mnie, skąd bierze się przyzwolenie na agresywną retorykę wobec osób otyłych. Wiem, co piszę, bo doświadczam tego od prawie pół wieku. Zawsze byłem gruby, jestem gruby i prawdopodobnie grubym pozostanę aż do końca. Czy moje i innych grubych prawa obywatelskie zostały w jakiś sposób ograniczone? Czy tylko szczupła sylwetka jest przepustką do cywilizacji i szacunku? Jak to się dzieje, że ceniona osobistość polskiej sceny publicznej, autor o lewicowej wrażliwości nie wyczuwa, że mocnymi słowami dotyka ogromnej rzeszy osób? Zresztą nie chodzi tylko o Jacka Żakowskiego. Grubasy nie mają dobrej prasy i nie obowiązują w odniesieniu do nas żadne zahamowania. W ostatniej ?Vivie? Piotr Najsztub rozpoczyna wywiad z Ryszardem Kaliszem od pytania: ?Dlaczego właściwie się Pan tak zapasł?? W kolejnych akapitach również nie odpuszcza: ?I tak został Pan spaślakiem??. Jacek Poniedziałek w swojej książce Wyjście z cienia opowiada z kolei o tym, że ?tłuszcz jest obleśny?, zaś otyli w środowisku homoseksualnym ?są często w pogardzie?. O Żydach, ciemnoskórych, pedałach i inwalidach żartować już raczej nie wypada. Grubych nie chroni żaden kodeks.


Łatwo można by uznać, że to temat dla kolorowych mediów. Ale z poziomu  lajfstajlu, dzięki przyzwoleniu na słowną agresję, problem ten przeistacza się w bardzo mocne wykluczenie. Sklepy z ciuchami dla grubasów (zwane w moim kręgu ?monstre-shopami?) ukryte są zawsze gdzieś w bocznych ulicach, na przedmieściach, tak by nie niepokoić swoim istnieniem szczupłej większości. Zawalone są zresztą workowatymi i burymi ubraniami, które również służą wymazaniu grubych ze społecznego pejzażu. Lekarz, do którego idziesz, jeszcze zanim zapozna się z wynikami badań i analiz już wie, że główną przyczyną wszystkich dolegliwości jest otyłość. Doradcy personalni przekonują, że nie masz co marzyć o nowej pracy, jeśli nie schudniesz. Fotele w kinach są za wąskie, pasy bezpieczeństwa w samolotach???za krótkie. Grubasowi wolno mniej, grubas musi się pilnować, grubas jest nieustannie na cenzurowanym. W przeciwieństwie do palaczy nie może przejść do drugiego pomieszczenia, gdzie bycie grubasem nikomu nie będzie przeszkadzało. Grubasem jest się ostatecznie i nieodwoływalnie. Bez wyjścia.

Tu zresztą ujawnia się hipokryzja systemu, w którym żyjemy. Narastająca w świecie zachodnim epidemia otyłości jest wynikiem bezwzględnej walki o zysk, toczonej od kilkudziesięciu lat przez globalną branżę spożywczą. Najpierw tuczy się klientów produktami coraz gorszej jakości, za to tanimi i mocno energetycznymi, by potem zarabiać kolejne krocie na sprzedawaniu cudownych diet i marzeń o zdrowym trybie życia. Ja w tej grze uczestniczyć nie mam zamiaru. Pozostanę swoim własnym grubasem. I proszę o uszanowanie tego wyboru".

33

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

I wszystko byłoby OK gdyby nie drobny drobiazg.
"O Żydach, ciemnoskórych, pedałach i inwalidach żartować już raczej nie wypada. Grubych nie chroni żaden kodeks" .
Żydem, ciemnoskórym. "pedałem" i "inwalidą" (wydaje mi się, że z z takich określeń nie bije szacunek do wymienionych grup społecznych, dlatego wzięłam w cudzysłów) człowiek się rodzi i nie ma na to żadnego wpływu.
Nikotynistą, alkoholikiem, seksoholikiem, pracoholikiem, narkomanem, hazardzistą czy też nadmiernie jedzącym człowiek się staje. Może trwać w uporze i nie chcieć tego zmieniać. Może chcieć zmieniać i coś z tym robić.
Jeżeli tusza jest wynikiem choroby to chorobę się leczy, ale wymaga to trudu i dyscypliny. Jeżeli wyboru, to nie ma co żądać szczególnego traktowania i szczególnej akceptacji, takoż jak i przy innych nałogach.

34

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Mojej siostrze buty wiąże syn - bo ona nie jest w stanie z powodu tuszy.
Widzę jak się męczy.Ma nadciśnienie,opuchnięte nogi i problem aby wcisnąć tyłeczek w fotel.
Ale ja nie osądzam - być dorosłym tp być odpowiedzialnym za swoje wybory.Jak lubisz - twoja sprawa

35 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-08-15 01:27:46)

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Szczerze powiedziawszy, nie wierzę w zapewnienia "lubię być gruba". Owszem, czasem się je spotyka i trącą wyjątkową hipokryzją. 
W "kocham jeść" - wierzę jak najbardziej.

Głowę daję, że każdy gruby wolałby być szczupły, gdyby tylko mógł. Wszelkie zapewnienia, że nie, można między bajki włożyć.
Oczywiście pomijamy przypadki szczególne, sumitów itp.

36

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

A ja przepraszam za wprowadzenie..nieumyslne..w blad odnosnie tych piatkowych Rozmow w toku. Reke bym dala sobie uciac, ze mialo byc o osobach, ktore poteznie sie odchudzily same z siebie..a tu patrze o jakichs gwaltach na dyskotekach opowiadaja Zniesmaczylam sie dosc szybko i zrezygnowalam..pewnie ten odcinek pokaza w tym tygodniu

37

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

Kocham jeść...nienawidzę być grubą smile
Wystarczy ,że sobie pozwolę zwłaszcza teraz okres letni tu grill tam imprezka ,dobry drink do tego ,pyszne ciasta,lody i 3-4 kg do przodu /:
Źle się czuję gdy ledwo dopinam spodnie,spada Libido ,ochota na wiele innych rzeczy.
Nie to żebym przesadzała,ale lubię utrzymywać swoją wagę mimo niedoczynności tarczycy w miarę wychodzi mi to dobsz smile
Gdy waga jest ok. cała ja czuję się ok.
Chciałabym aby tak pozostało jak najdłużej choć wiem ,że z wiekiem o to coraz ciężej smile

38

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
nikandra napisał/a:

Kocham jeść...nienawidzę być grubą smile
Wystarczy ,że sobie pozwolę zwłaszcza teraz okres letni tu grill tam imprezka ,dobry drink do tego ,pyszne ciasta,lody i 3-4 kg do przodu /:
Źle się czuję gdy ledwo dopinam spodnie,spada Libido ,ochota na wiele innych rzeczy.
Nie to żebym przesadzała,ale lubię utrzymywać swoją wagę mimo niedoczynności tarczycy w miarę wychodzi mi to dobsz smile
Gdy waga jest ok. cała ja czuję się ok.
Chciałabym aby tak pozostało jak najdłużej choć wiem ,że z wiekiem o to coraz ciężej smile

No to witaj w klubie:) Tez wystarczy, ze popuszcze sobie no i szlus..wszystki ciuchy jakby skurczone:)

A jesc tez lubie..uwielbiam gotwac z moim partnerem (on moze konia z kopytami zjesc, niesprawiedliwosc!), uwielbiam programy Magdy Gessler i ja sama tez (za doslownie wszystko w niej..oprocz figury:) ale znam swoj organizm, wiem, ze i moja tarczyca (tez mam cos z tym wolem od dziecka) i nasza rodzinna genetyka (wszystkie panie sa u nas w rodzinie dosc obfite) i moj wiek juz nie mlodzienczy oraz spowolniony juz metabolizm..do tego siedzaca praca..wszystko to moze latwo dprowadzic do sporej nadwagi i to w oka mgnieniu. Majac swiadomosc tego i nadal kochajac jesc..jem ale zamieniam niektore sladniki na lzejsze, mniej tluszczowe i weglowodanowe, zamieniam mieso na warzywa, jem male porcje a czesciej, wieczorami nie jadam prawie nic no  i ruszam sie kiedy i ile sie da. Bez przesady, nie jestem w zadnym klubie olimpijskim, triathlon tez mnie nie pociaga..po prostu jak mam dokads jechac a moge tam tez dojsc..to wybieram droge pieszo.

Nie uwazam, ze takie zycie to jakas tortura, to zwykly nawyk.

39

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
Mussuka napisał/a:

(...)
A jesc tez lubie..uwielbiam gotwac z moim partnerem (on moze konia z kopytami zjesc, niesprawiedliwosc!), uwielbiam programy Magdy Gessler i ja sama tez (za doslownie wszystko w niej..oprocz figury:) ale znam swoj organizm, wiem, ze i moja tarczyca (tez mam cos z tym wolem od dziecka) i nasza rodzinna genetyka (wszystkie panie sa u nas w rodzinie dosc obfite) i moj wiek juz nie mlodzienczy oraz spowolniony juz metabolizm..do tego siedzaca praca..wszystko to moze latwo dprowadzic do sporej nadwagi i to w oka mgnieniu. Majac swiadomosc tego i nadal kochajac jesc..jem ale zamieniam niektore sladniki na lzejsze, mniej tluszczowe i weglowodanowe, zamieniam mieso na warzywa, jem male porcje a czesciej, wieczorami nie jadam prawie nic no  i ruszam sie kiedy i ile sie da. Bez przesady, nie jestem w zadnym klubie olimpijskim, triathlon tez mnie nie pociaga..po prostu jak mam dokads jechac a moge tam tez dojsc..to wybieram droge pieszo.

Nie uwazam, ze takie zycie to jakas tortura, to zwykly nawyk.

I o to chodzi. Znów o tę przeklętą samoświadomość big_smile
I trzymanie ręki na pulsie, zamiast zakłamywania tematu.

40

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
Mussuka napisał/a:

A jesc tez lubie..uwielbiam gotwac z moim partnerem (on moze konia z kopytami zjesc, niesprawiedliwosc!), uwielbiam programy Magdy Gessler i ja sama tez (za doslownie wszystko w niej..oprocz figury:) ale znam swoj organizm, wiem, ze i moja tarczyca (tez mam cos z tym wolem od dziecka) i nasza rodzinna genetyka (wszystkie panie sa u nas w rodzinie dosc obfite) i moj wiek juz nie mlodzienczy oraz spowolniony juz metabolizm..do tego siedzaca praca..wszystko to moze latwo dprowadzic do sporej nadwagi i to w oka mgnieniu. Majac swiadomosc tego i nadal kochajac jesc..jem ale zamieniam niektore sladniki na lzejsze, mniej tluszczowe i weglowodanowe, zamieniam mieso na warzywa, jem male porcje a czesciej, wieczorami nie jadam prawie nic no  i ruszam sie kiedy i ile sie da. Bez przesady, nie jestem w zadnym klubie olimpijskim, triathlon tez mnie nie pociaga..po prostu jak mam dokads jechac a moge tam tez dojsc..to wybieram droge pieszo.

Nie uwazam, ze takie zycie to jakas tortura, to zwykly nawyk.

mam identycznie kochana smile i wagę jak sądzę dobrą raz 58kg a raz 60kg wink
pewnie,chciałoby się mieć wagę jak kiedyś 52kg no ale...ciąża ,wiek ,metabolizm,tarczyca jak wspomniałaś robi swoje...bede happy gdy utrzymam to co mam.

41 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-08-15 11:38:54)

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
nikandra napisał/a:

mam identycznie kochana smile i wagę jak sądzę dobrą raz 58kg a raz 60kg wink
pewnie,chciałoby się mieć wagę jak kiedyś 52kg no ale...ciąża ,wiek ,metabolizm,tarczyca jak wspomniałaś robi swoje...bede happy gdy utrzymam to co mam.

Huh huh..ja ostatnio 58 to wazylam .. jakies 12 lat temu..teraz moge sobie tylko powspominac. Ale, ze mam 175 cm wzrostu to podobno przy tej wadze slonce przeze mnie przeswiecalo. Teraz jest jak jest.ale poki co nie najgorzej;). Choc pilnowac sie musze..a to wbrew pozorom wcale nie jest takie trudne.

Jaka masz slabosc? Moja to wina i sery, slodycze moga lezakowac do poznej starosci..nie ruszam bo nie mam ochoty:)

42 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-15 19:25:08)

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
Mussuka napisał/a:
nikandra napisał/a:

mam identycznie kochana smile i wagę jak sądzę dobrą raz 58kg a raz 60kg wink
pewnie,chciałoby się mieć wagę jak kiedyś 52kg no ale...ciąża ,wiek ,metabolizm,tarczyca jak wspomniałaś robi swoje...bede happy gdy utrzymam to co mam.

Huh huh..ja ostatnio 58 to wazylam .. jakies 12 lat temu..teraz moge sobie tylko powspominac. Ale, ze mam 175 cm wzrostu to podobno przy tej wadze slonce przeze mnie przeswiecalo. Teraz jest jak jest.ale poki co nie najgorzej;). Choc pilnowac sie musze..a to wbrew pozorom wcale nie jest takie trudne.

Jaka masz slabosc? Moja to wina i sery, slodycze moga lezakowac do poznej starosci..nie ruszam bo nie mam ochoty:)

No przy takiej wadze mogłoby być niefajnie, byś chudziutka była tongue

A ja dobrze, że mam te swoje 68 kg , nie więcej tongue

43

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
Mussuka napisał/a:
nikandra napisał/a:

mam identycznie kochana smile i wagę jak sądzę dobrą raz 58kg a raz 60kg wink
pewnie,chciałoby się mieć wagę jak kiedyś 52kg no ale...ciąża ,wiek ,metabolizm,tarczyca jak wspomniałaś robi swoje...bede happy gdy utrzymam to co mam.

Huh huh..ja ostatnio 58 to wazylam .. jakies 12 lat temu..teraz moge sobie tylko powspominac. Ale, ze mam 175 cm wzrostu to podobno przy tej wadze slonce przeze mnie przeswiecalo. Teraz jest jak jest.ale poki co nie najgorzej;). Choc pilnowac sie musze..a to wbrew pozorom wcale nie jest takie trudne.

Jaka masz slabosc? Moja to wina i sery, slodycze moga lezakowac do poznej starosci..nie ruszam bo nie mam ochoty:)

Jessu słodki Mussuka,moja słabość to dni wolne, generalnie  na co dzień nie lubie gotować gdyż wówczas  robię to mechanicznie,na co dzień wiesz jak to jest,owszem  w miare zdrowe obiadki i full  surówek które uwielbiam, gdzie mojemu synalkowi buźkę skręca ale  dziabnie widelcem big_smile
Lecz to nie to...dni jak weekend,święta a już w ogóle okres letni...masakra kombinuję jak koń pod górę hehehhe tyle możliwości pod postacią warzyw+białe mięsko,owoce ..no a zimą zapycha się człek (jak dla mnie) byle czym i to najgorszy okres do przetrwania.
A tak na marginesie słabość to ja mam do wszelakich węglowodanów ...katastrofa!!
Oraz gdy grilla czas...do drineczka z ginu+tonic smile baaardzo lubię na weekend w duecie lub szerzej towarzyski wypadzik dokądkolwiek smile
Pomimo, jakoś daję rade i z tego jestem dumna wink A wierz mi mimo podanej wagi przy wzroście 170,wyglądam na jak by to ująć dość kobieco big_smile
Słodycze  też dla mnie nie istnieją ....zdarza się przed menstruacją ale trwa góra dwa dni, raptem zjedzona jedna chałwa big_smile
Sery uwielbiam do tego różniaste sałatki,oliwki,fete uffff hehehhe winko odpada i  nie lubię wędlin.
Strasznie nad tym wszystkim zapanować..ale chcę mam chwile słabości,ale chcę i dbam bo wiem ,że się czuję lepiej gdy spodnie na biodrach nie opinają się smile

44

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

No to silna kobietka wink
Ja raczej bym tak nie dała rady, lubię sobie zjeść jakby to powiedzieć, jak stereotypowy facet, tzn porządne 3 posiłki, na śniadanie płatki na mleku lub kanapki , na obiad mięso, ziemniaki, surówka, porządna porcja i na kolację z 4 kanapaki. No ale nie wyglądam źle, więc jest ok smile

45

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.
truskaweczka19 napisał/a:

No to silna kobietka wink
Ja raczej bym tak nie dała rady, lubię sobie zjeść jakby to powiedzieć, jak stereotypowy facet, tzn porządne 3 posiłki, na śniadanie płatki na mleku lub kanapki , na obiad mięso, ziemniaki, surówka, porządna porcja i na kolację z 4 kanapaki. No ale nie wyglądam źle, więc jest ok smile

no qurna ciężko czasem bo przeholuję jak obecnie big_smile
ale daje rade generalnie....co tu duzo gadać ja zwyczajnie lubię się dobrze czuć a czuję się dobrze gdy mi biust nie wypływa z i tak za  dużych rozmiarów staników i bioderka nie wypływają bokami spodni hahahha
Tak to jest....obecnie walczę po "wspaniałym" urlopie z nadwagą około 4kg ...dam rade bo to nie pierwszy raz wink
Dlatego meritum tematu....lubię jeść ale nie chcę być gruba smile
Choć wiem,że do końca nie od nas to zależy....choćby choroby które nas zmieniają totalnie nic na to nie możemy poradzić,niestety.

46

Odp: Kocham jeść. Lubię być gruba.

A nie wydaje Wam się, że to jak siebie postrzegamy (w tym też nasza tusza, figura) zależy od naszego otoczenia- media, rodzina, znajomi? Kreują nas ich  o c z e k i w a n i a, bo myślę, że nikt by się nie odchudzał, gdyby nie zobaczył zdjęcia zgrabnej babki w gazecie, nie trafił na program o odchudzaniu w tv, czy nie usłyszał, że mu "boczki wychodzą" ze spodni.. Bo kiedy ktoś twierdzi "Lubię być gruba" to zaraz usłyszy: "Jak to? Gruba? Przecież to takie okropne!". Zwróćcie uwagę jak bardzo takie coś nas ogranicza, jak bardzo narzuca nam się określony wzorzec i wrzuca wszystkich do jednego worka- grube: złe, szczupłe: dobre.
Nie popieram otyłości (-> problemy ze zdrowiem), ale każdy ma swoje życie i niech je przeżyje jak chce- grubym, chudym, zdrowym, niezdrowym- i niech da żyć tym, którzy chcą żyć inaczej! big_smile

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kocham jeść. Lubię być gruba.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026