Dzień dobry Wszystkim
Poznałam go na koniec turnusu w Ciechocinku. Bardzo przystojny i wybitnie mądry mężczyzna. Zauroczył mnie swoją elokwencją i poczuciem humoru. Okazało się że mamy podobne poglądy i zainteresowania. Świetnie nam się rozmawiało ale odniosłam wrażenie że zaniża poziom dyskusji bym mogła czuć się przy nim swobodnie. Ja mam ukończone osiem klas a On dwa fakultety, pracuje w sądzie. Do świąt rozmawialiśmy i było cudownie ale później naszły mnie dziwne myśli. A co jeśli to przestanie mu wystarczać? Jeśli znudzi go moja prostolinijność ? Jeśli to tylko zauroczenie z jego strony. Przed sylwestrem się nie odezwałam i on też. Nie wyjaśniłam w czym leży problem. Żałuję. Ale skoro on też milczy to chyba znak, że przemyślał i nie chce w to brnąć.
Co Wy o tym sądzicie?