O co mi chodzi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Temat: O co mi chodzi

Hej, nie wiem czy w ogóle napiszę w dobrym dziale i czy to cokolwiek da, ale chyba potrzebuję się wygadać, może ktoś spojrzy na to z boku chłodnym okiem.
Poznałem rok temu dziewczynę i od roku w zasadzie jesteśmy razem. Oboje jesteśmy po 30, ja troszkę starszy. Dziewczyna świetna, spokojna, z poczuciem humoru taka zwyczajna normalna (w dzisiejszych czasach to wg mnie komplement), a do tego ładna. To mój pierwszy tak poważny związek od kilku lat. Jednak jest pewien "problem". Jest bardzo religijna i jeśli chodzi o temat seksu to tylko po ślubie. Nie spotkałem nigdy takiej osoby, szanuje jej poglądy i nigdy nie naciskałem, z jednej strony to mi się też w niej podoba, że w obecnym świecie ma swoje zasady i się ich trzyma, uważam, że to wyjątkowe. Z drugiej jednak nie wiem czy to nie psuje naszego związku. Ona np ma pretensje (i wcale jej się nie dziwię), że się praktycznie nie całujemy. Na początku sporo się całowaliśmy, nie ma z tym problemu, ale z czasem po prostu przestało mi to sprawiać przyjemność. Tzn dla mnie takie całowanie to przeważnie był początek czegoś więcej i nakręcenie się na seks. Byłem już kiedyś w kilkuletnim związku także mam troszkę inny pogląd na te sprawy. Doszło jednak do tego, że dajemy sobie tylko jakieś buziaki, bo zwyczajnie jak pomyśle o czymś więcej to automatycznie mnie blokuje i nie mam ochoty na jakieś większe całowanie, bo wiem, że w pewnym momencie trzeba się będzie powstrzymywać przed czymś więcej. Mam wrażenie, że przez jej pogląd na sprawy seksualne, we mnie coś się zablokowało. Szczerze mówiąc nie powiedziałem jej też jeszcze, że ją kocham, bo nie jestem tego pewien. Dla mnie to ważna deklaracja, więc chciałbym być stuprocentowo pewny co mówię, a nie jestem. Ktoś powie, skoro tak Ci się podoba i jesteście razem rok to weź z nią ślub. Pomijając moją niedojrzałość to jakoś zwyczajnie boję się, że po ślubie się nie zgramy. Ona uważa, że w razie problemów wszystko można obgadać i wspólnie pracować, ale mam obawy czy to nie będzie coś w stylu seksu prokreacyjnego w jednej pozycji przy zgaszonym świetle... Sam już nie wiem co mam zrobić, bo w zasadzie tkwimy w miejscu. Jesteśmy po 30, więc nie chciałbym nam obojgu marnować czasu. Z jednej strony wiem, że to dziewczyna z którą można by stworzyć rodzinę, z drugiej wiem też, że nie do końca tak powinien wyglądać zwiazek. Dla niej to pierwszy taki związek, dla mnie nie i wiem, że mimo iż dogadujemy się na wielu polach to brakuje tu jakiejś seksualności, pociągu fizycznego, namiętności. Lubię ją przytulać, ale to tyle. Jak leżymy razem przytuleni to nawet mnie nie ciągnie na coś więcej, bo wiem, że nie można, więc automatycznie mnie jakoś blokuje. Może ktoś podpowie ze swojej perspektywy jak to widzicie? Bo obawiam się, że jak się nic nie zmieni to będziemy tak w tym tkwić, bo ona nie zdecyduje się na odejście, a ja raczej podobnie nie zdecyduje się na ślub.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: O co mi chodzi

Myślę że Ona po prostu jest aseksualna, albo  Ty jej nie kręcisz.

3

Odp: O co mi chodzi
niktinny napisał/a:

Hej, nie wiem czy w ogóle napiszę w dobrym dziale i czy to cokolwiek da, ale chyba potrzebuję się wygadać, może ktoś spojrzy na to z boku chłodnym okiem.
Poznałem rok temu dziewczynę i od roku w zasadzie jesteśmy razem. Oboje jesteśmy po 30, ja troszkę starszy. Dziewczyna świetna, spokojna, z poczuciem humoru taka zwyczajna normalna (w dzisiejszych czasach to wg mnie komplement), a do tego ładna. To mój pierwszy tak poważny związek od kilku lat. Jednak jest pewien "problem". Jest bardzo religijna i jeśli chodzi o temat seksu to tylko po ślubie. Nie spotkałem nigdy takiej osoby, szanuje jej poglądy i nigdy nie naciskałem, z jednej strony to mi się też w niej podoba, że w obecnym świecie ma swoje zasady i się ich trzyma, uważam, że to wyjątkowe. Z drugiej jednak nie wiem czy to nie psuje naszego związku. Ona np ma pretensje (i wcale jej się nie dziwię), że się praktycznie nie całujemy. Na początku sporo się całowaliśmy, nie ma z tym problemu, ale z czasem po prostu przestało mi to sprawiać przyjemność. Tzn dla mnie takie całowanie to przeważnie był początek czegoś więcej i nakręcenie się na seks. Byłem już kiedyś w kilkuletnim związku także mam troszkę inny pogląd na te sprawy. Doszło jednak do tego, że dajemy sobie tylko jakieś buziaki, bo zwyczajnie jak pomyśle o czymś więcej to automatycznie mnie blokuje i nie mam ochoty na jakieś większe całowanie, bo wiem, że w pewnym momencie trzeba się będzie powstrzymywać przed czymś więcej. Mam wrażenie, że przez jej pogląd na sprawy seksualne, we mnie coś się zablokowało. Szczerze mówiąc nie powiedziałem jej też jeszcze, że ją kocham, bo nie jestem tego pewien. Dla mnie to ważna deklaracja, więc chciałbym być stuprocentowo pewny co mówię, a nie jestem. Ktoś powie, skoro tak Ci się podoba i jesteście razem rok to weź z nią ślub. Pomijając moją niedojrzałość to jakoś zwyczajnie boję się, że po ślubie się nie zgramy. Ona uważa, że w razie problemów wszystko można obgadać i wspólnie pracować, ale mam obawy czy to nie będzie coś w stylu seksu prokreacyjnego w jednej pozycji przy zgaszonym świetle... Sam już nie wiem co mam zrobić, bo w zasadzie tkwimy w miejscu. Jesteśmy po 30, więc nie chciałbym nam obojgu marnować czasu. Z jednej strony wiem, że to dziewczyna z którą można by stworzyć rodzinę, z drugiej wiem też, że nie do końca tak powinien wyglądać zwiazek. Dla niej to pierwszy taki związek, dla mnie nie i wiem, że mimo iż dogadujemy się na wielu polach to brakuje tu jakiejś seksualności, pociągu fizycznego, namiętności. Lubię ją przytulać, ale to tyle. Jak leżymy razem przytuleni to nawet mnie nie ciągnie na coś więcej, bo wiem, że nie można, więc automatycznie mnie jakoś blokuje. Może ktoś podpowie ze swojej perspektywy jak to widzicie? Bo obawiam się, że jak się nic nie zmieni to będziemy tak w tym tkwić, bo ona nie zdecyduje się na odejście, a ja raczej podobnie nie zdecyduje się na ślub.

No nie, uważam żeby myśleć o ślubie to trzeba co najmniej rok czy dwa przed mieszkać razem, żeby sprawdzić się pod każdym względem. Dobranie seksualne, temperament są bardzo istotne w związku.
Wychodzi, że ty masz spełniać jej oczekiwania a twoje ma w tyle…
Choć z jednej strony dziewczyna ma święty spokój, nie musi martwić się o ewentualną ciążę, ale tak się po prostu nie da.
Dlatego powiedz jej o swoich oczekiwaniach i obawach, w tych czasach nie kupuje się kota w worku.
Nie możesz zgodzić się na to czego nie akceptujesz.

Ale być może znajdzie też religijnego prawiczka, który będzie podzielał jej pogląd.

4 Ostatnio edytowany przez Ein (2025-01-19 23:05:20)

Odp: O co mi chodzi

Weźmiecie ślub a później lipa z seksem, albo wystarczy jej raz na 2 miesiące. I co wtedy?
Trzeba uszanować jej decyzje ale pomyśl chłopie...

5

Odp: O co mi chodzi
niktinny napisał/a:

Hej, nie wiem czy w ogóle napiszę w dobrym dziale i czy to cokolwiek da, ale chyba potrzebuję się wygadać, może ktoś spojrzy na to z boku chłodnym okiem.
Poznałem rok temu dziewczynę i od roku w zasadzie jesteśmy razem. Oboje jesteśmy po 30, ja troszkę starszy. Dziewczyna świetna, spokojna, z poczuciem humoru taka zwyczajna normalna (w dzisiejszych czasach to wg mnie komplement), a do tego ładna. To mój pierwszy tak poważny związek od kilku lat. Jednak jest pewien "problem". Jest bardzo religijna i jeśli chodzi o temat seksu to tylko po ślubie. Nie spotkałem nigdy takiej osoby, szanuje jej poglądy i nigdy nie naciskałem, z jednej strony to mi się też w niej podoba, że w obecnym świecie ma swoje zasady i się ich trzyma, uważam, że to wyjątkowe. Z drugiej jednak nie wiem czy to nie psuje naszego związku. Ona np ma pretensje (i wcale jej się nie dziwię), że się praktycznie nie całujemy. Na początku sporo się całowaliśmy, nie ma z tym problemu, ale z czasem po prostu przestało mi to sprawiać przyjemność. Tzn dla mnie takie całowanie to przeważnie był początek czegoś więcej i nakręcenie się na seks. Byłem już kiedyś w kilkuletnim związku także mam troszkę inny pogląd na te sprawy. Doszło jednak do tego, że dajemy sobie tylko jakieś buziaki, bo zwyczajnie jak pomyśle o czymś więcej to automatycznie mnie blokuje i nie mam ochoty na jakieś większe całowanie, bo wiem, że w pewnym momencie trzeba się będzie powstrzymywać przed czymś więcej. Mam wrażenie, że przez jej pogląd na sprawy seksualne, we mnie coś się zablokowało. Szczerze mówiąc nie powiedziałem jej też jeszcze, że ją kocham, bo nie jestem tego pewien. Dla mnie to ważna deklaracja, więc chciałbym być stuprocentowo pewny co mówię, a nie jestem. Ktoś powie, skoro tak Ci się podoba i jesteście razem rok to weź z nią ślub. Pomijając moją niedojrzałość to jakoś zwyczajnie boję się, że po ślubie się nie zgramy. Ona uważa, że w razie problemów wszystko można obgadać i wspólnie pracować, ale mam obawy czy to nie będzie coś w stylu seksu prokreacyjnego w jednej pozycji przy zgaszonym świetle... Sam już nie wiem co mam zrobić, bo w zasadzie tkwimy w miejscu. Jesteśmy po 30, więc nie chciałbym nam obojgu marnować czasu. Z jednej strony wiem, że to dziewczyna z którą można by stworzyć rodzinę, z drugiej wiem też, że nie do końca tak powinien wyglądać zwiazek. Dla niej to pierwszy taki związek, dla mnie nie i wiem, że mimo iż dogadujemy się na wielu polach to brakuje tu jakiejś seksualności, pociągu fizycznego, namiętności. Lubię ją przytulać, ale to tyle. Jak leżymy razem przytuleni to nawet mnie nie ciągnie na coś więcej, bo wiem, że nie można, więc automatycznie mnie jakoś blokuje. Może ktoś podpowie ze swojej perspektywy jak to widzicie? Bo obawiam się, że jak się nic nie zmieni to będziemy tak w tym tkwić, bo ona nie zdecyduje się na odejście, a ja raczej podobnie nie zdecyduje się na ślub.

Kurde trudna sprawa. Z jednej strony fajna dziewczyna z drugiej kupowanie kota w worku. Nie oszukujmy się bez udanego seksu nie ujedziecie. A czy jej podejście do seksu nie jest takie ze to tylko prokreacja?

6

Odp: O co mi chodzi

Ta normalna kobieta. ciekawe gdzie, bo na pewno nie u autora watku. Jak ktos z seksem czeka do slubu a ma ponad 30 lat, czyli jest dziewica i oczekuje od doroslego normalnego faceta tez po 30, ze bedzie czekal cierpliwie jak pies na tego kota w woru, to nie jest normalny.

7

Odp: O co mi chodzi
Halina3.1 napisał/a:

Ta normalna kobieta. ciekawe gdzie, bo na pewno nie u autora watku. Jak ktos z seksem czeka do slubu a ma ponad 30 lat, czyli jest dziewica i oczekuje od doroslego normalnego faceta tez po 30, ze bedzie czekal cierpliwie jak pies na tego kota w woru, to nie jest normalny.

Jakbym mogla cofnac czas tez bym.z seksem czekala do slubu, bo to grzech miec seks przed slubem.  No tyle ,ze wtedy wogole wiary na powaznie nie bralam. I mam tego efekty-3 zdradzieckie mendy i obrzydzenie do zwiazkow.  No takie mam konsekwencje nie sluchania Bozych przykazan

8

Odp: O co mi chodzi
Halina3.1 napisał/a:

Ta normalna kobieta. ciekawe gdzie, bo na pewno nie u autora watku. Jak ktos z seksem czeka do slubu a ma ponad 30 lat, czyli jest dziewica i oczekuje od doroslego normalnego faceta tez po 30, ze bedzie czekal cierpliwie jak pies na tego kota w woru, to nie jest normalny.

Chyba nazywanie ludzi z takim podejściem nienormalnymi to za grubo. W pewnych środowiskach sie to ceni.

Ale jak dla mnie to za duże ryzyko. Może być bardzo fajnie moze byc beznadziejnie.

9

Odp: O co mi chodzi
New Me napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Ta normalna kobieta. ciekawe gdzie, bo na pewno nie u autora watku. Jak ktos z seksem czeka do slubu a ma ponad 30 lat, czyli jest dziewica i oczekuje od doroslego normalnego faceta tez po 30, ze bedzie czekal cierpliwie jak pies na tego kota w woru, to nie jest normalny.

Jakbym mogla cofnac czas tez bym.z seksem czekala do slubu, bo to grzech miec seks przed slubem.  No tyle ,ze wtedy wogole wiary na powaznie nie bralam. I mam tego efekty-3 zdradzieckie mendy i obrzydzenie do zwiazkow.  No takie mam konsekwencje nie sluchania Bozych przykazan

Twoim problemem nie jest seks przed ślubem tylko mendy które sama wybralas

10

Odp: O co mi chodzi

Kiedyś moja bogobojna koleżanka mi tłumaczyła jak podczas sexu bez małżeństwa jesteś gotowy na ciążę to nie jest on grzechem.

11

Odp: O co mi chodzi
Marthe napisał/a:

Kiedyś moja bogobojna koleżanka mi tłumaczyła jak podczas sexu bez małżeństwa jesteś gotowy na ciążę to nie jest on grzechem.

To falszywe nauczanie

12

Odp: O co mi chodzi
Bert44 napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Ta normalna kobieta. ciekawe gdzie, bo na pewno nie u autora watku. Jak ktos z seksem czeka do slubu a ma ponad 30 lat, czyli jest dziewica i oczekuje od doroslego normalnego faceta tez po 30, ze bedzie czekal cierpliwie jak pies na tego kota w woru, to nie jest normalny.

Chyba nazywanie ludzi z takim podejściem nienormalnymi to za grubo. W pewnych środowiskach sie to ceni.

Ale jak dla mnie to za duże ryzyko. Może być bardzo fajnie moze byc beznadziejnie.

W srodowiskach fanatykow albo ludzi ktorzy maja problem z wlasna i czyjas seksualnoscia sie ceni ale dla mnie te srodowiska nie sa normalne.

13

Odp: O co mi chodzi
Halina3.1 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Ta normalna kobieta. ciekawe gdzie, bo na pewno nie u autora watku. Jak ktos z seksem czeka do slubu a ma ponad 30 lat, czyli jest dziewica i oczekuje od doroslego normalnego faceta tez po 30, ze bedzie czekal cierpliwie jak pies na tego kota w woru, to nie jest normalny.

Chyba nazywanie ludzi z takim podejściem nienormalnymi to za grubo. W pewnych środowiskach sie to ceni.

Ale jak dla mnie to za duże ryzyko. Może być bardzo fajnie moze byc beznadziejnie.

W srodowiskach fanatykow albo ludzi ktorzy maja problem z wlasna i czyjas seksualnoscia sie ceni ale dla mnie te srodowiska nie sa normalne.

A pozniej jest rozpusta na swiecie

14

Odp: O co mi chodzi
New Me napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Chyba nazywanie ludzi z takim podejściem nienormalnymi to za grubo. W pewnych środowiskach sie to ceni.

Ale jak dla mnie to za duże ryzyko. Może być bardzo fajnie moze byc beznadziejnie.

W srodowiskach fanatykow albo ludzi ktorzy maja problem z wlasna i czyjas seksualnoscia sie ceni ale dla mnie te srodowiska nie sa normalne.

A pozniej jest rozpusta na swiecie

No, na przyklad dzieci bez slubu i z niewiernymi.

15

Odp: O co mi chodzi
Halina3.1 napisał/a:
New Me napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

W srodowiskach fanatykow albo ludzi ktorzy maja problem z wlasna i czyjas seksualnoscia sie ceni ale dla mnie te srodowiska nie sa normalne.

A pozniej jest rozpusta na swiecie

No, na przyklad dzieci bez slubu i z niewiernymi.

No tak wlasnie tak

16

Odp: O co mi chodzi

Po prostu z nią o tym poprawiaj.
O twoich obawach czy pragnieniach.

Bo nie ma związku bez seksu, to po prostu relacja usługowo - lokalowa.
Chyba że są jakieś obiektywne stany które ten seks nie pozwalają uprawiać. Połóg, choroba, żałoba itp.

17

Odp: O co mi chodzi

Nie wierzę w czekanie z seksem do ślubu. Najbardziej rozwiązłe i wyuzdane dziewczyny jakie w życiu poznałem to samo deklarowały przed otoczeniem, a jak nikt nie patrzył, to takie akrobacje robiły, że łoooo panie.


Nawet przy założeniu autorze, że trafiłeś na jakiegoś jednorożca to nie jest to normalne, aby być dziewicą mając 30 lat. Taka religijna ortodoksja nigdy nie wróży dobrze. Bo to nie jest tak, że 'wszystko można obgadać'. Nie można. Nie przegadacie różnicy w libido choćbyście się nie wiem jak starali. Nie przegadacie rozmijających się potrzeb i upodobań. To są fantasmagorie.


Z drugiej strony to też nie jest normalne, że jesteś z kobietą od roku, seksu nie było (ani nawet żadnego pettingu jak dobrze rozumiem), a ty nie potrafisz określić własnych uczuć.

18

Odp: O co mi chodzi

Aha i jeszcze do tych ktorzy mu pu pisza, ze to sie w pewnych kregach ceni. Jak kobieta czekala z seksem do czasu slubu a jest po 30, to tak, najprawdopodobniej bedzie uprawiac ten seks glownie w celach prokreacyjnych i moze miec jakies zaburzone podejcie do czerpania przyjemnosci, wstydzic sie itd. Jak on nie pochodzi z radykalnych srodowisc i w poprzednich zwiazkach normalnie mial seks, to sie moze srogo przejechac na zwiazku z nia. Jak okaze sie, ze ona seksu nie lubi albo nie chce, bo grzech, to facet bedzie sie meczyl. Pozniej beda zdrady, rozwody, itd. Nie kupuje sie kota w worku. Za duze ryzyko majac 30+ lat i biorac pod uwage slub oraz zakladanie rodziny.

19

Odp: O co mi chodzi

Dzięki za odpowiedzi. Nie wiem czy mi się uda odnieść do wszystkich, ale odpiszę tak ogólnie. Rozmawialiśmy na te tematy kilkukrotnie, ostatnio właśnie jak miała do mnie zarzut, że się nie całujemy. Mówiłem jej to samo co wam tutaj, ale jak dla niej sprawa jest prosta. Przedstawiła mi swoje podejście, ja się przecież zgodziłem i szanuję, więc temat załatwiony. Też kiedyś myślałem, że tacy ludzie nie istnieją, ale jak widać są realni i wygląda na to, że moja dziewczyna nie jest wyjątkiem, bo z tego co mówiła większość jej koleżanek ma podobne podejście. Tylko, że u tych koleżanek chłopaki po kilku miesiącach się oświadczyli, wzięli ślub i po sprawie. Nie wiem może mieli podobne poglądy i im to tak nie przeszkadzało..  To nie jest też tak, że ona się z tym jakoś obnosi jak wspomina Jack Sparrow, więc to nie jest na pokaz, ona faktycznie ma po prostu takie zasady. Nie była nigdy w związku tzn spotykała się z kimś kiedyś, ale to nawet nie do końca był związek z tego co mówiła. Dla mnie to jest już któryś związek, w poprzednim mieszkałem z dziewczyną przez dłuższy czas, więc teraz po prostu nie potrafię się jakoś mocniej zaangażować. Tak jak pisze Jack, nie potrafię określić swoich uczuć, bo z jednej strony zależy mi na niej, bo wiem, że to wartościowa kobieta i ciężko dziś poznać kogoś normalnego, jednak z drugiej strony czuje się trochę jakbym się spotykał z koleżanką, pójść do kina, restauracji, pogadać, przytulić się. Tak chyba nie powinien wyglądać związek. Nie chce jej krzywdzić, bo uważam, że zasługuje na fajny związek, ale tak jak pisze Halina, nawet jeśli pójdę w ciemno, to może się okazać, że po ślubie się nie dogadamy i będą zdrady, rozwody itp co jest chyba jeszcze gorsze.. Może głupio się przyznać, ale już teraz widzę, że często się oglądam za atrakcyjnymi kobietami ponieważ zwyczajnie czuję pociąg fizyczny i mimo,  że szanuję poglądy dziewczyny to coraz bardziej mi ten problem doskwiera.

20 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-01-20 17:51:46)

Odp: O co mi chodzi
niktinny napisał/a:

Mówiłem jej to samo co wam tutaj, ale jak dla niej sprawa jest prosta. Przedstawiła mi swoje podejście, ja się przecież zgodziłem i szanuję, więc temat załatwiony.

Tak załatwiony temat, że z frustracji aż cię skręca.


To nie jest też tak, że ona się z tym jakoś obnosi jak wspomina Jack Sparrow, więc to nie jest na pokaz, ona faktycznie ma po prostu takie zasady.

Nie chodzi o to, że na pokaz, tylko o wykreowany dla otoczenia wizerunek. Wątpię, aby 30letnia babka nawet o takich poglądach nigdy nie przeżyła orgazmu. Bo to jest tak dalekie od normalności, że już dalsze być nie może.

21

Odp: O co mi chodzi

Nie wiesz czy też jest prawdą to, że jej koleżanki po kilku miesiącach znajomości wyszły za mąż, to raczej między bajki włożyć.
Ciekawe, że sama na takiego nie trafiła.

22 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-01-20 18:05:35)

Odp: O co mi chodzi
wieka napisał/a:

Nie wiesz czy też jest prawdą to, że jej koleżanki po kilku miesiącach znajomości wyszły za mąż, to raczej między bajki włożyć.


Raczej można między bajki włożyć, że czekali do ślubu.

Ileż ja takich znałem? Niby dziewice, a długość obciągniętych kutangów można było mierzyć kilometrami, a dupa przeorana do tego stopnia, ze jak puszcza baka, to się echo jeszcze niosło....

23

Odp: O co mi chodzi
niktinny napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi. Nie wiem czy mi się uda odnieść do wszystkich, ale odpiszę tak ogólnie. Rozmawialiśmy na te tematy kilkukrotnie, ostatnio właśnie jak miała do mnie zarzut, że się nie całujemy. Mówiłem jej to samo co wam tutaj, ale jak dla niej sprawa jest prosta. Przedstawiła mi swoje podejście, ja się przecież zgodziłem i szanuję, więc temat załatwiony. Też kiedyś myślałem, że tacy ludzie nie istnieją, ale jak widać są realni i wygląda na to, że moja dziewczyna nie jest wyjątkiem, bo z tego co mówiła większość jej koleżanek ma podobne podejście. Tylko, że u tych koleżanek chłopaki po kilku miesiącach się oświadczyli, wzięli ślub i po sprawie. Nie wiem może mieli podobne poglądy i im to tak nie przeszkadzało..  To nie jest też tak, że ona się z tym jakoś obnosi jak wspomina Jack Sparrow, więc to nie jest na pokaz, ona faktycznie ma po prostu takie zasady. Nie była nigdy w związku tzn spotykała się z kimś kiedyś, ale to nawet nie do końca był związek z tego co mówiła. Dla mnie to jest już któryś związek, w poprzednim mieszkałem z dziewczyną przez dłuższy czas, więc teraz po prostu nie potrafię się jakoś mocniej zaangażować. Tak jak pisze Jack, nie potrafię określić swoich uczuć, bo z jednej strony zależy mi na niej, bo wiem, że to wartościowa kobieta i ciężko dziś poznać kogoś normalnego, jednak z drugiej strony czuje się trochę jakbym się spotykał z koleżanką, pójść do kina, restauracji, pogadać, przytulić się. Tak chyba nie powinien wyglądać związek. Nie chce jej krzywdzić, bo uważam, że zasługuje na fajny związek, ale tak jak pisze Halina, nawet jeśli pójdę w ciemno, to może się okazać, że po ślubie się nie dogadamy i będą zdrady, rozwody itp co jest chyba jeszcze gorsze.. Może głupio się przyznać, ale już teraz widzę, że często się oglądam za atrakcyjnymi kobietami ponieważ zwyczajnie czuję pociąg fizyczny i mimo,  że szanuję poglądy dziewczyny to coraz bardziej mi ten problem doskwiera.

No proste, ze jej kolezanki sa podobne skoro kazdy ma przewaznie kolezanki i kolegow z podobnej banki spolecznej. Skoro ona jest ultra wierzaca, to raczej z podobnymi ludzmi bedzie sie zadawac. I spoko, pewnie da sie znalezc chlopaka ktory tez jest z podobnej banki i wyznaje takie zadady, tez nie byl w zwiazku i ma podobne podejscie do seksu. Ale ty jestes z innej banki i mozliwe, ze bedziesz sie meczyl niemilosiernie. Zreszta ten nieszczesny seks to jest tylko jeden z wielu problemow, bo jak dziewczyna nigdy nie byla w powaznym zwiazku w tym wieku, to tez sie zastanow czy chcesz sie w to pakowac. nie masz juz 20 lat zeby razem popelniac pierwsze bledy zwiazkowe albo nawet drugie, sam masz juz doswiadczenie zycia z kims jak w malzenstwie a ona nie. Przy czym oboje nie jestescie jakos super mlodzi, zegar tyka. Jak sie wpakujesz w powazny zwiazek lacznie z malzenswem z kims kto o zwiazkach nie ma pojecia, to zwiekszasz sobie prawdopodobienstwo, ze cos nie pyknie wielokrotnie, imo. Chociaz moze trafisz na cud i zgracie sie bez probemu. Ale watpie skoro juz teraz jest lipa i zalozyles watek.

24

Odp: O co mi chodzi
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie wiesz czy też jest prawdą to, że jej koleżanki po kilku miesiącach znajomości wyszły za mąż, to raczej między bajki włożyć.


Raczej można między bajki włożyć, że czekali do ślubu.

Ileż ja takich znałem? Niby dziewice, a długość obciągniętych kutangów można było mierzyć kilometrami, a dupa przeorana do tego stopnia, ze jak puszcza baka, to się echo jeszcze niesie....

xddd ale blona jest na miejscu? Jest. wiec jaki problem? dziwica prima sort xd

25

Odp: O co mi chodzi
Halina3.1 napisał/a:

xddd ale blona jest na miejscu? Jest. wiec jaki problem? dziwica prima sort xd


Wszystkie panny tego pokroju jakie znałem skończyły szybkim ślubem z powodu wpadki tak czy siak. I to niekoniecznie z kolesiami, z którymi tą wpadkę zaliczyły. Oficjalnie - miłość, życie w czystości i seks dopiero po ślubie. A kto wiedział - ten wiedział.


30latka, nawet jeśli faktycznie nigdy nic nie robiła to dla mnie drugi koniec skali zaburzeń. Bo to praktycznie połowa życia tłumienia popędu i seksualności. Nie wierzę w szczęśliwe zakończenia przy takim scenariuszu.

Jakby dziewczyna miała 20lat - spoko. Ale nie 30. Tam zwyczajnie musi być jakieś drugie dno.

26

Odp: O co mi chodzi
Jack Sparrow napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

xddd ale blona jest na miejscu? Jest. wiec jaki problem? dziwica prima sort xd


Wszystkie panny tego pokroju jakie znałem skończyły szybkim ślubem z powodu wpadki tak czy siak. I to niekoniecznie z kolesiami, z którymi tą wpadkę zaliczyły. Oficjalnie - miłość, życie w czystości i seks dopiero po ślubie. A kto wiedział - ten wiedział.


30latka, nawet jeśli faktycznie nigdy nic nie robiła to dla mnie drugi koniec skali zaburzeń. Bo to praktycznie połowa życia tłumienia popędu i seksualności. Nie wierzę w szczęśliwe zakończenia przy takim scenariuszu.

Jakby dziewczyna miała 20lat - spoko. Ale nie 30. Tam zwyczajnie musi być jakieś drugie dno.

No dokladnie.

27

Odp: O co mi chodzi
wieka napisał/a:

Nie wiesz czy też jest prawdą to, że jej koleżanki po kilku miesiącach znajomości wyszły za mąż, to raczej między bajki włożyć.
Ciekawe, że sama na takiego nie trafiła.

To akurat wiem, bo poznałem te koleżanki i historie ich związków, na jednym z tych ślubów też razem byliśmy także po prostu właśnie takie towarzystwo o podobnych poglądach. Jack, to, że sprawa załatwiona miałem na myśli, że wg niej załatwiona skoro mi powiedziała, ja zaakceptowałem. A ja zaakceptowałem, ale po prostu z czasem to nabiera na sile. To nie jest tak, że sobie człowiek postanawia, że seksu nie będzie, wyłącza pstryczek i załatwione. Może dla niej to proste jeśli nigdy tego nie próbowała to nawet nie wie czego nie ma, ale jeśli ja już tego doświadczałem to jednak im dłużej to trwa tym bardziej się pojawia frustracja. . Mimo, że nie była w związku to wg mnie związkowo wygląda to całkiem ok , ale jednak w temacie seksualnym leży. Ktoś inny mógłby pozazdrościć, że trafiła mi się dziewica to faceci o tym marzą, ale nie jestem pewien czy tak marzą. Może faktycznie gdyby to było 20 latka to inaczej, ale  w tym wieku tak jak pisze Halina nie wiem czy mam chęć i siły wprowadzać ją w ten świat seksu i uczyć wszystkiego.

28 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-20 18:26:31)

Odp: O co mi chodzi
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie wiesz czy też jest prawdą to, że jej koleżanki po kilku miesiącach znajomości wyszły za mąż, to raczej między bajki włożyć.


Raczej można między bajki włożyć, że czekali do ślubu.

To oczywiste, o tym przecież temat, że poznały facetów i po kilku miesiącach wyszły za mąż i dopiero miały seks.

29

Odp: O co mi chodzi

Mimo, że nie była w związku to wg mnie związkowo wygląda to całkiem ok , ale jednak w temacie seksualnym leży.

Nie tylko w temacie seksualnym skoro ma głęboko w dupie twoje potrzeby pod tym kątem. Sama oczekuje czułości i bliskości dającej jej poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego i akceptacji, a nie kwapi się, aby się odwzajemnić w jakiś sposób. Religia to tylko wymówka. Gdyby to było prawdziwe to sama już dawno nalegałaby na ślub nie mogąc się doczekać tej formy bliskości z tobą.

O dziewicach to marzą tylko niespełnieni frustraci moim zdaniem.

30

Odp: O co mi chodzi
wieka napisał/a:

To oczywiste, o tym przecież temat, że poznały facetów i po kilku miesiącach wyszły za mąż i dopiero miały seks.


Mi chodziło o to, że tam seks pojawił się już przed ślubem.


Nie wiem, może to kwestia różnicy doświadczeń. Ja po prostu nie spotkałem nigdy kobiety, która byłaby mną zainteresowana, a odmówiłaby mi seksu. Jak dostawałem kosza - to dostawałem kosza. To zawsze krótka piłka była i albo był seks max po jakimś tygodniu-dwóch znajomości, albo nie było opcji na nic. Nigdy nie miałem takiego chuj wie co na zasadzie "no możemy być razem i w sumie to bym chciała, ale jednak nie". Nawet u tych mega religijnych dziewuszek.

31

Odp: O co mi chodzi
niktinny napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie wiesz czy też jest prawdą to, że jej koleżanki po kilku miesiącach znajomości wyszły za mąż, to raczej między bajki włożyć.
Ciekawe, że sama na takiego nie trafiła.

To akurat wiem, bo poznałem te koleżanki i historie ich związków, na jednym z tych ślubów też razem byliśmy także po prostu właśnie takie towarzystwo o podobnych poglądach. Jack, to, że sprawa załatwiona miałem na myśli, że wg niej załatwiona skoro mi powiedziała, ja zaakceptowałem. A ja zaakceptowałem, ale po prostu z czasem to nabiera na sile. To nie jest tak, że sobie człowiek postanawia, że seksu nie będzie, wyłącza pstryczek i załatwione. Może dla niej to proste jeśli nigdy tego nie próbowała to nawet nie wie czego nie ma, ale jeśli ja już tego doświadczałem to jednak im dłużej to trwa tym bardziej się pojawia frustracja. . Mimo, że nie była w związku to wg mnie związkowo wygląda to całkiem ok , ale jednak w temacie seksualnym leży. Ktoś inny mógłby pozazdrościć, że trafiła mi się dziewica to faceci o tym marzą, ale nie jestem pewien czy tak marzą. Może faktycznie gdyby to było 20 latka to inaczej, ale  w tym wieku tak jak pisze Halina nie wiem czymam chęć i siły wprowadzać ją w ten świat seksu i uczyć wszystkiego.

Ale prześcieradłem nie byłeś…a jeśli nawet to doradź dziewczynie, żeby szukała sobie prawiczka po trzydziestce, których żadna nie chce, bo żalą się tu na Forum.

To wprowadzenie w świat seksu nie jest problemem, bo każdy to przechodzi i to żadna filozofia. Ty masz problem z tym, że ona po prostu nie chce uprawiać seksu.

A pytałeś jak ona po ślubie widzi seks w małżeństwie?
Według niej ślub wyzwala pociąg seksualny dopiero?

32

Odp: O co mi chodzi
Jack Sparrow napisał/a:

Mimo, że nie była w związku to wg mnie związkowo wygląda to całkiem ok , ale jednak w temacie seksualnym leży.

Nie tylko w temacie seksualnym skoro ma głęboko w dupie twoje potrzeby pod tym kątem. Sama oczekuje czułości i bliskości dającej jej poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego i akceptacji, a nie kwapi się, aby się odwzajemnić w jakiś sposób. Religia to tylko wymówka. Gdyby to było prawdziwe to sama już dawno nalegałaby na ślub nie mogąc się doczekać tej formy bliskości z tobą.

O dziewicach to marzą tylko niespełnieni frustraci moim zdaniem.

Wydaje mi się, że w naszym przypadku chodzi o tak podstawowe i ważne wartości, że nie do końca można to postrzegać jako olewanie moich potrzeb. Bo skoro otwarcie mi to zakomunikowała to wiem jaka jest sytuacja i zaakceptowałem fakt. Nie będę jej przecież zmieniał systemu wartości ani tym bardziej namawiał. Inne formy jak całowanie czy jakieś pieszczoty są dopuszczalne przez nas oboje, więc już jest ok, także to nie jest tak, że tylko ona wymaga. Ale wymaga i to chyba naturalne, bo takie rzeczy jak całowanie itp są normalne w zwiazku. Problem w tym, że mnie już kompletnie nie ciągnie w tym kierunku, nie mam ochoty. Mimo, że fizycznie mi się podoba to nie czuję żadnego pociągu seksualnego/ fizycznego. Tak jakby przyzwyczaiłem się do sytuacji, ze przytulanie jest wystarczające. Obawiam się, że coś mi się w mózgu poblokowało hmm Ona jest bardzo tolerancyjna tzn ktoś inny już dawno by mógł stwierdzić, że po roku nie ma całowania/ słowa kocham Cię/ ślubu to koniec. ALe u niej jest inaczej nie naciska na nic i domyślam się, że dopóki ja się na coś nie zdecyduje to będziemy tak w tym tkwić.

33

Odp: O co mi chodzi
wieka napisał/a:

Ale prześcieradłem nie byłeś…a jeśli nawet to doradź dziewczynie, żeby szukała sobie prawiczka po trzydziestce, których żadna nie chce, bo żalą się tu na Forum.

To wprowadzenie w świat seksu nie jest problemem, bo każdy to przechodzi i to żadna filozofia. Ty masz problem z tym, że ona po prostu nie chce uprawiać seksu.

A pytałeś jak ona po ślubie widzi seks w małżeństwie?
Według niej ślub wyzwala pociąg seksualny dopiero?

Z tego co rozmawialiśmy to ona czuje pociąg, ciągnie ją do mnie, mówi mi o tym. Właśnie wkurza się i dziwi, że nie mam ochoty się całować, że mnie nie ciągnie, ale widocznie jej wartości i zasady są silniejsze niż ten pociąg. Choć ja też tego nie jestem w stanie pojąć, ale może nie mam aż tak silnej woli.
A jak ona widzi seks, dokładnie nie tłumaczyła. Z tego co mówiła na pewno chciałaby się najpierw nacieszyć sobą tzn nie od razu robienie dziecka.

34 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-01-20 18:55:38)

Odp: O co mi chodzi
niktinny napisał/a:

Bo skoro otwarcie mi to zakomunikowała to wiem jaka jest sytuacja i zaakceptowałem fakt.

A dlaczego jej wartości i potrzeby mają stać nad twoimi?


Inne formy jak całowanie czy jakieś pieszczoty są dopuszczalne przez nas oboje

Złoto. Petting jest takim samym grzechem jak seks przedmałżeński czy masturbacja. I to tyle jeśli chodzi o 'ważne wartości'.



Krótka piłka: dałeś jej choć raz orgazm?

35 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-20 19:20:05)

Odp: O co mi chodzi

Chodzi chyba o pieszczoty od pasa w górę.

Jeśli z twojej strony chemia się ulotniła, to nie wiem czy jest sens ciągnąć ten związek czy myśleć o ślubie nawet ryzykownym.
A jej nie przeszkadza, że chce brać ślub z facetem „nieczystym”?

36

Odp: O co mi chodzi
wieka napisał/a:

Chodzi chyba o pieszczoty od pasa w górę.


ekhm wink

Co to jest orgazm sutkowy i jak go osiągnąć

Orgazm sutkowy jest jednym z typów orgazmu erogennego, który powstaje dzięki pobudzeniu sutków. Wiele kobiet potwierdza pozytywną rolę stymulacji piersi w potęgowaniu podniecenia seksualnego podczas stosunku. Niektóre z nich uważają również, że izolowane pobudzanie sutków może doprowadzać do orgazmu. Nasuwa się więc pytanie – jak powstaje orgazm sutkowy u kobiet i jak doprowadzić kobietę do orgazmu sutkowego?

Niestety nie istnieje jeden uniwersalny przepis na to, jak osiągnąć orgazm sutkowy. Bardzo ważna jest adekwatna atmosfera oraz odpowiednia ilość czasu, ponieważ próba zbyt szybkiego osiągnięcia orgazmu może wywołać nadmierne napięcie i przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.

Pobudzenie sutków poprzez dotyk (na sutkach skupiona jest bardzo duża ilość zakończeń czuciowych) powoduje przekazanie tej informacji przez układ nerwowy do kory czuciowej mózgu odpowiedzialnej za przetwarzanie informacji z narządów płciowych. Ten sam rejon kory mózgowej odpowiedzialny jest również za powstawanie orgazmu łechtaczkowego i pochwowego. Z tego względu wszystkie pobudzenia stref erogennych w pewnym stopniu się sumują.



A tak serio - jeśli facet od roku męczy bułę, a nie potrafi się nawet zdeklarować i nie potrafi podniecić babki do białej gorączki, żeby jej po nogach leciało, to i wcale się nie dziwię, że jej nieśpieszno w tym temacie.

37

Odp: O co mi chodzi
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Chodzi chyba o pieszczoty od pasa w górę.


ekhm wink

Co to jest orgazm sutkowy i jak go osiągnąć

Orgazm sutkowy jest jednym z typów orgazmu erogennego, który powstaje dzięki pobudzeniu sutków. Wiele kobiet potwierdza pozytywną rolę stymulacji piersi w potęgowaniu podniecenia seksualnego podczas stosunku. Niektóre z nich uważają również, że izolowane pobudzanie sutków może doprowadzać do orgazmu. Nasuwa się więc pytanie – jak powstaje orgazm sutkowy u kobiet i jak doprowadzić kobietę do orgazmu sutkowego?

Niestety nie istnieje jeden uniwersalny przepis na to, jak osiągnąć orgazm sutkowy. Bardzo ważna jest adekwatna atmosfera oraz odpowiednia ilość czasu, ponieważ próba zbyt szybkiego osiągnięcia orgazmu może wywołać nadmierne napięcie i przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.

Pobudzenie sutków poprzez dotyk (na sutkach skupiona jest bardzo duża ilość zakończeń czuciowych) powoduje przekazanie tej informacji przez układ nerwowy do kory czuciowej mózgu odpowiedzialnej za przetwarzanie informacji z narządów płciowych. Ten sam rejon kory mózgowej odpowiedzialny jest również za powstawanie orgazmu łechtaczkowego i pochwowego. Z tego względu wszystkie pobudzenia stref erogennych w pewnym stopniu się sumują.



A tak serio - jeśli facet od roku męczy bułę, a nie potrafi się nawet zdeklarować i nie potrafi podniecić babki do białej gorączki, żeby jej po nogach leciało, to i wcale się nie dziwię, że jej nieśpieszno w tym temacie.

E tam wymyślasz, on ma ją doprowadzać do orgazmu, a sam co? Miałby przy okazji samoistny tongue Choć orgazm przed ślubem to pewnie też jest be, skoro taka dziewczyna ortodoksyjna.

Przypomniało mi się, swego czasu pisał
chłopak w podobnej sytuacji. Była niby miłość z zastrzeżeniem seksu po ślubie, chłopak czekał wzięli ślub, seks się praktycznie skończył po urodzeniu dzieci a był i tak głównie prokreacyjny.
Ona w tym związku rządziła i dzieliła… można powiedzieć, że wpadł jak śliwka w kompot. Był załamany. Żona po ślubie zmieniła się o 180° bo przed była do rany przyłóż.

38 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-01-20 20:02:56)

Odp: O co mi chodzi

wieka - to się bardzo często zdarza wbrew pozorom i tutaj przekonania i wiara niewiele mają do tego moim zdaniem. Hormony robią swoje i odpala się tryb 'matka na pełen etat', a potem mąż robi za bankomat jedynie, bo w niczym innym nie ma nic do powiedzenia. Mija potem kilka-kilkanaście lat i są dąsy do takiego męża, że nie uczestniczył w życiu rodzinnym i cały dom był na jej głowie.

Ile razy ten scenariusz tutaj widzieliśmy?


Poprzedni post pisałem pół żartem, a pół serio. Intymność, podniecenie sięgające zenitu to nie tylko seks, ale i właśnie pocałunki, pieszczoty i generalnie to, co można podpiąć pod grę wstępną. Jak trafiasz w potrzeby, pragnienia i fantazje, to z mokrymi majtami ciężko powiedzieć 'poczekajmy do ślubu'. Sutki, że można szyby ciąć, piersi spuchnięte, że ledwo w staniku się mieszczą, bo od strzała z hormonów pół miseczki poleciało w górę, wszystko pulsuje i drży tam gdzie trzeba, a babka z gęsią skórką na połowie ciała ciągle tylko nie i nie? Jasne. Obuchem by go zdzieliła i sama za nogi zawlokła przed ołtarz po kilku takich razach.

Z drugiej strony, to nie jest układ na jednorazową przygodę, tylko coś co ma być na dłużej, a facet nie dość, że się nie zdeklarował, to jeszcze zaczyna się odsuwać. Patrząc na to obiektywnie, to z perspektywy kobiety też sytuacja nie wygląda ciekawie.

39

Odp: O co mi chodzi
Jack Sparrow napisał/a:

wieka - to się bardzo często zdarza wbrew pozorom i tutaj przekonania i wiara niewiele mają do tego moim zdaniem. Hormony robią swoje i odpala się tryb 'matka na pełen etat', a potem mąż robi za bankomat jedynie, bo w niczym innym nie ma nic do powiedzenia. Mija potem kilka-kilkanaście lat i są dąsy do takiego męża, że nie uczestniczył w życiu rodzinnym i cały dom był na jej głowie.

Ile razy ten scenariusz tutaj widzieliśmy?

Potwierdzam. Patrz watek Michala. Tam tez ultra religijna matka polka. Tyle, ze jej sie jednak nie udalo opanowac podniecanie tyle, ze nie w kierunku wlasnego meza a kochanka. Ale tez miala poprzestawiane priorytety i inne rzeczy byly waniejsze, niz zdrowe podejscie do potrzeb swoich i partnera.

40

Odp: O co mi chodzi
niktinny napisał/a:

Bo obawiam się, że jak się nic nie zmieni to będziemy tak w tym tkwić, bo ona nie zdecyduje się na odejście, a ja raczej podobnie nie zdecyduje się na ślub.

Nawet nie wiesz czy ją kochasz, a  skoro po takim czasie związku nadal nie wiesz, to oznaczać będzie, ze jednak jej nie kochasz, pomimo to chciałbyś ją maksymalnie eksploatować.
Z drugiej strony jeśli ona nie ma dotąd potrzeb, to raczej nie będzie ich mieć później.
Zerwij z nią, tak będzie najsprawiedliwiej.

41 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-20 20:35:53)

Odp: O co mi chodzi

A gadaliście jakos bardziej wnikliwie o seksie? Wiadomo że ona nie może za duzo powiedziec bo i skąd ma wiedziec ale jakies tam zdanie pewnie ma o tym co przejdzie a co nie. Co mysli o takich rzeczach jak bzykanko na łonie natury, jak zabawki, dilda, srilda, kajdanki itd, seks oralny, analny, przebieranki, sexy bielizna w roznych wersjach, wspolne ogladanie porno? Jak odpalisz na allegro dzial "erotyka" (w ktorym znajdziesz od rzeczy light np. grzeczna bielizne po zabawki do imprez hard) to spojrzy na to? Czy to są rzeczy których moze będzie chciała spróbować czy z definicji odpada bo grzeszne? Wiem że trudno ocenić otwartosc na eksperymenty jak się nie próbowało ale czy cokolwiek w seksie jest u niej w wersji: nigdy w życiu tego nie zrobię i to wiem?

42 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-20 20:29:24)

Odp: O co mi chodzi
Samba napisał/a:
niktinny napisał/a:

Bo obawiam się, że jak się nic nie zmieni to będziemy tak w tym tkwić, bo ona nie zdecyduje się na odejście, a ja raczej podobnie nie zdecyduje się na ślub.

Nawet nie wiesz czy ją kochasz, a  skoro po takim czasie związku nadal nie wiesz, to oznaczać będzie, ze jednak jej nie kochasz, pomimo to chciałbyś ją maksymalnie eksploatować.
Z drugiej strony jeśli ona nie ma dotąd potrzeb, to raczej nie będzie ich mieć później.
Zerwij z nią, tak będzie najsprawiedliwiej.

Ona ma potrzeby ale jej nie wolno.  I tu jest ten element ryzyka. Co bedzie jej wolno po ślubie? Np. Autor musi pogodzić się pewnie z antykoncepcja w formie kalendarzyka. Skuteczność....taka sobie. Jak ktos chce mieć drużynę piłkarska  w domu to ok. Bzykanie w wiecznym strachu. Czy najprostrze na świecie gumki (bleee) sa dla niej akceptowalne? Bo to grzech przeciez. Czy Autorze jesteś w stanie to zaakceptować? Bo jak nie to dziewczyna powinna wiazac się z facetem z takim samym podejsciem  jak ona. Wtedy będą szczęśliwi. Albo sobie po kryjomu po  pojawieniu się dziecka wazektomie trzasnij. Jesteś na to gotowy?

43 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-20 20:42:17)

Odp: O co mi chodzi
Bert44 napisał/a:

A gadaliście jakos bardziej wnikliwie o seksie? Wiadomo że ona nie może za duzo powiedziec bo i skąd ma wiedziec ale jakies tam zdanie pewnie ma o tym co przejdzie a co nie. Co mysli o takich rzeczach jak bzykanko na łonie natury, jak zabawki, dilda, srilda, kajdanki itd, seks oralny, analny, przebieranki, sexy bielizna w roznych wersjach. Jak odpalisz na allegro dzial "erotyka" (w ktorym znajdziesz od rzeczy light np. grzeczna bielizne po zabawki do imprez hard) to spojrzy na to? Czy to są rzeczy których moze będzie chciała spróbować czy z definicji odpada bo grzeszne? Wiem że trudno ocenić otwartosc na eksperymenty jak się nie próbowało ale czy cokolwiek w seksie jest u niej w wersji: nigdy w życiu tego nie zrobię i to wiem?

To pojechałeś, a po bożemu to nie łaska…
A najlepsza antykoncepcja to brak seksu, z tym autor też się musi liczyć.
A myślał, że tak dobrze trafił…

44 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-20 21:00:30)

Odp: O co mi chodzi
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

A gadaliście jakos bardziej wnikliwie o seksie? Wiadomo że ona nie może za duzo powiedziec bo i skąd ma wiedziec ale jakies tam zdanie pewnie ma o tym co przejdzie a co nie. Co mysli o takich rzeczach jak bzykanko na łonie natury, jak zabawki, dilda, srilda, kajdanki itd, seks oralny, analny, przebieranki, sexy bielizna w roznych wersjach. Jak odpalisz na allegro dzial "erotyka" (w ktorym znajdziesz od rzeczy light np. grzeczna bielizne po zabawki do imprez hard) to spojrzy na to? Czy to są rzeczy których moze będzie chciała spróbować czy z definicji odpada bo grzeszne? Wiem że trudno ocenić otwartosc na eksperymenty jak się nie próbowało ale czy cokolwiek w seksie jest u niej w wersji: nigdy w życiu tego nie zrobię i to wiem?

To pojechałeś, a po bożemu to nie łaska…

Nie ma znaczenia co beda robić tylko jaki lęk ma dziewczyna w zwiazku z seksem (czeste w rodzinach bardzo religijnych). Czym w jej wyobrażeniu jest seks w zwiazku? Czyms fajnym? Czyms brudnym,  grzesznym? Dobrze wiesz o co mi chodzi. Czy seks to cos pozytywnego czy jednak należy się tej wstretnej rzeczy bać. Pozniej pojawiają się watki: "jak namówić dziewczynę zeby wziela do buzi bo strasznie bym chciał. Myślę o zdradzie". Nie chodzi o to tylko żeby seks byl ale też jaki. Czego od seksu w zwiazku oczekuje Autor a co dostanie. Zapalą światło w sypialni?

45

Odp: O co mi chodzi

Hmm chyba w sumie powinienem to dokładniej wytłumaczyć, bo nie powiedziałbym, że ona jest aż tak ortodoksyjna. Tzn nie ma problemu z tym, że ja już nie jestem prawiczkiem, że nie chodzę do kościoła tak jak ona. Z tego co mi tłumaczyła to po części względy religijne, a po części po prostu chciała aby mąż był tym pierwszym i jedynym. Dla mnie to troche takie jakby romantyczne marzenie, bo wiadomo, że ślub nie gwarantuje braku rozwodu. Nie rozmawialiśmy o tym dużo, ale raczej (w teorii) jest otwarta na różne rzeczy. Pomijając fakt, że w poprzednich związkach też nie praktykowałem żadnych zabawek, dildo, przebieranek, porno itp (zwykły seks nam wystarczał) także tu też nie pytałem jej o takie rzeczy. Ale kiedyś np przechodziliśmy obok sex shopu i zwróciłem jej uwagę, że manekin ma fajne ubranko, taka skąpa sukieneczka. Zapytałem czy by taką włożyła to stwierdziła, że faktycznie fajna i dla mnie by założyła. Także nie wydaje mi się aby wszystko traktowała tak zero jedynkowo w kategoriach grzech/ nie grzech. Odpowiadając na pytanie Jacka, nie, nie doprowadziłem jej do orgazmu. Widzę, że pieszczoty sprawiają jej przyjemność, ale z czasem się po prostu odechciewa jak to wszystko jej jednostronne. Fakt nie zdeklarowałem się, bo nie chce mówić, że ją kocham jesli nie jestem tego 100% pewien. Mimo, że nie jestem tak wierzący jak ona itp to dla mnie akurat taka deklaracja coś znaczy i jest ważna. Były momenty, że chciałem jej to powiedzieć ,ale ostatecznie coś mnie powstrzytmywało. Wiem, że po roku wypadałoby wiedzieć czy się kogoś kocha czy nie i z jej strony to też nie jest fajna sytuacja. Inna kobieta już pewnie dawno by mnie pogoniła, dlatego też napisałem ten wątek. Bo sam wiem, że to nie jest w porządku dla obu stron i chciałem poznać jakieś obiektywne zdanie/ spojrzenie takie jak wasze.

46

Odp: O co mi chodzi
niktinny napisał/a:

Hmm chyba w sumie powinienem to dokładniej wytłumaczyć, bo nie powiedziałbym, że ona jest aż tak ortodoksyjna. Tzn nie ma problemu z tym, że ja już nie jestem prawiczkiem, że nie chodzę do kościoła tak jak ona. Z tego co mi tłumaczyła to po części względy religijne, a po części po prostu chciała aby mąż był tym pierwszym i jedynym. Dla mnie to troche takie jakby romantyczne marzenie, bo wiadomo, że ślub nie gwarantuje braku rozwodu. Nie rozmawialiśmy o tym dużo, ale raczej (w teorii) jest otwarta na różne rzeczy. Pomijając fakt, że w poprzednich związkach też nie praktykowałem żadnych zabawek, dildo, przebieranek, porno itp (zwykły seks nam wystarczał) także tu też nie pytałem jej o takie rzeczy. Ale kiedyś np przechodziliśmy obok sex shopu i zwróciłem jej uwagę, że manekin ma fajne ubranko, taka skąpa sukieneczka. Zapytałem czy by taką włożyła to stwierdziła, że faktycznie fajna i dla mnie by założyła. Także nie wydaje mi się aby wszystko traktowała tak zero jedynkowo w kategoriach grzech/ nie grzech. Odpowiadając na pytanie Jacka, nie, nie doprowadziłem jej do orgazmu. Widzę, że pieszczoty sprawiają jej przyjemność, ale z czasem się po prostu odechciewa jak to wszystko jej jednostronne. Fakt nie zdeklarowałem się, bo nie chce mówić, że ją kocham jesli nie jestem tego 100% pewien. Mimo, że nie jestem tak wierzący jak ona itp to dla mnie akurat taka deklaracja coś znaczy i jest ważna. Były momenty, że chciałem jej to powiedzieć ,ale ostatecznie coś mnie powstrzytmywało. Wiem, że po roku wypadałoby wiedzieć czy się kogoś kocha czy nie i z jej strony to też nie jest fajna sytuacja. Inna kobieta już pewnie dawno by mnie pogoniła, dlatego też napisałem ten wątek. Bo sam wiem, że to nie jest w porządku dla obu stron i chciałem poznać jakieś obiektywne zdanie/ spojrzenie takie jak wasze.

No to ok

47

Odp: O co mi chodzi
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

A gadaliście jakos bardziej wnikliwie o seksie? Wiadomo że ona nie może za duzo powiedziec bo i skąd ma wiedziec ale jakies tam zdanie pewnie ma o tym co przejdzie a co nie. Co mysli o takich rzeczach jak bzykanko na łonie natury, jak zabawki, dilda, srilda, kajdanki itd, seks oralny, analny, przebieranki, sexy bielizna w roznych wersjach. Jak odpalisz na allegro dzial "erotyka" (w ktorym znajdziesz od rzeczy light np. grzeczna bielizne po zabawki do imprez hard) to spojrzy na to? Czy to są rzeczy których moze będzie chciała spróbować czy z definicji odpada bo grzeszne? Wiem że trudno ocenić otwartosc na eksperymenty jak się nie próbowało ale czy cokolwiek w seksie jest u niej w wersji: nigdy w życiu tego nie zrobię i to wiem?

To pojechałeś, a po bożemu to nie łaska…

Nie ma znaczenia co beda robić tylko jaki lęk ma dziewczyna w zwiazku z seksem (czeste w rodzinach bardzo religijnych). Czym w jej wyobrażeniu jest seks w zwiazku? Czyms fajnym? Czyms brudnym,  grzesznym? Dobrze wiesz o co mi chodzi. Czy seks to cos pozytywnego czy jednak należy się tej wstretnej rzeczy bać. Pozniej pojawiają się watki: "jak namówić dziewczynę zeby wziela do buzi bo strasznie bym chciał. Myślę o zdradzie". Nie chodzi o to tylko żeby seks byl ale też jaki. Czego od seksu w zwiazku oczekuje Autor a co dostanie. Zapalą światło w sypialni?

Moze byc tez odwrotnie, ze tyle sie wstrzymywala, ze jak sie w koncu przelamie, to jej sie tak spodoba, ze szybko oleje swoje zasady i pojdzie w dluga szukac przygod. Pamietam taka cnotke ze szkoly, jak pojechala na studia to jakby sie zerwala ze smyczy i poszla w takie tango to skonczyla ze stadkiem dzieciat kazde z innym ojcem, zadnego ojca oczywiscie nie bylo w pejzazu xd

48 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-20 23:43:53)

Odp: O co mi chodzi
niktinny napisał/a:

Hmm chyba w sumie powinienem to dokładniej wytłumaczyć, bo nie powiedziałbym, że ona jest aż tak ortodoksyjna. Tzn nie ma problemu z tym, że ja już nie jestem prawiczkiem, że nie chodzę do kościoła tak jak ona. Z tego co mi tłumaczyła to po części względy religijne, a po części po prostu chciała aby mąż był tym pierwszym i jedynym. Dla mnie to troche takie jakby romantyczne marzenie, bo wiadomo, że ślub nie gwarantuje braku rozwodu. Nie rozmawialiśmy o tym dużo, ale raczej (w teorii) jest otwarta na różne rzeczy. Pomijając fakt, że w poprzednich związkach też nie praktykowałem żadnych zabawek, dildo, przebieranek, porno itp (zwykły seks nam wystarczał) także tu też nie pytałem jej o takie rzeczy. Ale kiedyś np przechodziliśmy obok sex shopu i zwróciłem jej uwagę, że manekin ma fajne ubranko, taka skąpa sukieneczka. Zapytałem czy by taką włożyła to stwierdziła, że faktycznie fajna i dla mnie by założyła. Także nie wydaje mi się aby wszystko traktowała tak zero jedynkowo w kategoriach grzech/ nie grzech. Odpowiadając na pytanie Jacka, nie, nie doprowadziłem jej do orgazmu. Widzę, że pieszczoty sprawiają jej przyjemność, ale z czasem się po prostu odechciewa jak to wszystko jej jednostronne. Fakt nie zdeklarowałem się, bo nie chce mówić, że ją kocham jesli nie jestem tego 100% pewien. Mimo, że nie jestem tak wierzący jak ona itp to dla mnie akurat taka deklaracja coś znaczy i jest ważna. Były momenty, że chciałem jej to powiedzieć ,ale ostatecznie coś mnie powstrzytmywało. Wiem, że po roku wypadałoby wiedzieć czy się kogoś kocha czy nie i z jej strony to też nie jest fajna sytuacja. Inna kobieta już pewnie dawno by mnie pogoniła, dlatego też napisałem ten wątek. Bo sam wiem, że to nie jest w porządku dla obu stron i chciałem poznać jakieś obiektywne zdanie/ spojrzenie takie jak wasze.

To raczej inny facet by ją dawno pogonił smile
Takie marzenia, żeby mąż był tym pierwszym i jedynym dotyczy nastolatek, można powiedzieć dotyczyło kiedyś bo teraz to chyba nie ma racji bytu. Z wiekiem też poglądy się zmieniają, a twoja dziewczyna jak nie wyjdzie za mąż to umrze dziewicą, tak wygląda.

49

Odp: O co mi chodzi

Halina - a ty byś zostala z nieokreślonym facetem, raczej bez większych umiejętności? :]


wieka - bywa różnie. Słabych chłystków fantazjujących o dziewicach nie brakuje...

50

Odp: O co mi chodzi
Jack Sparrow napisał/a:

Halina - a ty byś zostala z nieokreślonym facetem, raczej bez większych umiejętności? :]


wieka - bywa różnie. Słabych chłystków fantazjujących o dziewicach nie brakuje...

Nie trzeba się określać, ona widzi potencjał, ważne co ona czuje, a nie to co by usłyszała. Też chyba rozumie jego zachowanie, jako reakcje na jej…

51 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-20 23:58:16)

Odp: O co mi chodzi

To się może udać tylko trochę w tym ryzyka. Moim corkom powiedziałem  że jak się będą chciały ochajtac bez przemieszkania z kims 2 lat to mogą sie srogo pomylic. I żadnych dzieci wcześniej:)

Pewnie jak zwykle nie posluchaja

52 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-21 00:11:44)

Odp: O co mi chodzi
Bert44 napisał/a:

To się może udać tylko trochę w tym ryzyka. Moim corkom powiedziałem  że jak się będą chciały ochajtac bez przemieszkania z kims 2 lat to mogą sie srogo pomylic. I żadnych dzieci wcześniej:)

Pewnie jak zwykle nie posluchaja

Z tym, żebyś się później nie rozczarował brakiem wnuków big_smile
Sam widzisz jakie wychodzą kwiatki jak po ślubie jedno chce mieć dziecko, a drugie albo nie chce albo nie może.

53 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-21 00:31:11)

Odp: O co mi chodzi
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

To się może udać tylko trochę w tym ryzyka. Moim corkom powiedziałem  że jak się będą chciały ochajtac bez przemieszkania z kims 2 lat to mogą sie srogo pomylic. I żadnych dzieci wcześniej:)

Pewnie jak zwykle nie posluchaja

Z tym, żebyś się później nie rozczarował brakiem wnuków big_smile
Sam widzisz jakie wychodzą kwiatki jak po ślubie jedno chce mieć dziecko, a drugie albo nie chce albo nie może.

Brak wnuków mnie nie rozczaruje. To moje corki mają być szczęśliwe- z dziecmi czy bez. Bardzo ale to bardzo nie chciałbym zeby wyladowaly nieszczęśliwe w zwiazku. Dziecko ma być dodatkiem do zwiazku a nie odwrotnie.

A w ogóle to facetowi trudno jest wytlumaczyc w dzisiejszych czasach córce jak zyc z facetem zeby się układało. Strasznie dużo w nich poczucia niesprawiedliwości i skrzywdzenia przez facetow. Jakas taka moda. Tak trochę ida na konflikt z płcią przeciwna. Choc u mnie widoczne jest to u jednej.

Jedyne co to swoją postawa staram się pokazać jacy są faceci. Ale latwo nie jest tylko człowiekiem jestem

Staram sie je uczyć rozmawiania.  Właśnie po to zeby nie było niespodzianek pt. "ja nigdy nie chcialem/chciałam miec dziecka. Niegdy przed slubem o tym nie rozmawialiśmy...."

54 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-21 00:30:56)

Odp: O co mi chodzi

.

55

Odp: O co mi chodzi

W związek wchodzimy po to, aby było nam lepiej niż w pojedynkę.
Tobie autorze ewidentnie nie jest lepiej, flustracja aż się wylewa.

Jeżeli liczysz  że ona nagle  polubi seks, tylko dlatego że jesteście małżeństwem, to możesz się srogo przejechać .
Już nie mówię o tym że zazwyczaj ten pierwszy raz dla kobiety nie jest niczym przyjemnym.
Zaciąży podczas owego pierwszego razu, uzna że dziecko już ma więc więcej tego bólu nie ma potrzeby znosić, i będziesz bił kapucyna do końca dni.

56

Odp: O co mi chodzi

Cholera smile

To może lepiej przejść na islam i zostać terrorystą ? Tam podobno po śmierci idzie się do nieba i czeka na nas 100 dziewic.
Kurczę taka okazja.

A tak serio. Rozumiem ,że ona jest dziewicą ?


Moja Ex opowiadała mi o swojej koleżance z pracy. U nich sexu nie było przed ślubem. Nie stosowal nigdy tabletem albo prezerwatyw bo to grzech.

Po ślubie uprawiali sex jak starali się o dziecko. Jak kobieta zaciążyła to sex zniknął, bo po co ?
Przecież więcej dzieci nie chcą.

I tak żyją w celibacie. No chyba że mąż w potrzebie idzie do kochanki wink

Nawet jak kupujesz samochód to idziesz na jazdę próbną, bo może się okazać że nie spełnia twoich wymagać.

Żenić się z kobieta która nie masz pojęcia jakie ma potrzeby seksualne i czy w tej kwesti się zgracie ?
Co będzie jak trafisz na taką jak koleżanka mojej ex.

Czyli sex zobaczysz w noc poślubna i też przy zgaszonym świetle i pozycja na misjonarza, bo reszte nie przyzwoite i grzeszne ?
A potem koniec sexu ?

Nie obraź sie to jakbyś poszedł do sklepu i sprzedawca dał ci karton i zażądał 100 tys zł i nie pozwolił sprawdzić co jest w środku smile
Zgodziłbyś się na zakup w ciemno ?

57

Odp: O co mi chodzi

Też tak się zdarza, że jeśli facet zgadza się na celibat w stosunku do partnerki, czekając niby do ślubu, w rezultacie w tym czasie uprawia seks z inną.

Może teraz jest taka szkoła czyli trend, że tym sposobem wychowuje się męża.
Bo często się zdarza, że są ze soba kilka lat, kobieta by chciała ślub a facet się ociąga.
A tak przy okazji, kobieta pokazuje miejsce w szeregu, skoro facet jej w tej materii ulega przed ślubem to i po ślubie nie będzie miał wiele do gadania, czyli seks wtedy kiedy ona powie, że ma ochotę, jeśli w ogóle… to się wydaje super dla tej dziewczyny, tylko ona nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji.

Choć jak widać i takie związki się utrzymują.

58 Ostatnio edytowany przez Samba (2025-01-21 22:20:14)

Odp: O co mi chodzi
niktinny napisał/a:

to dla mnie akurat taka deklaracja coś znaczy i jest ważna. Były momenty, że chciałem jej to powiedzieć ,ale ostatecznie coś mnie powstrzytmywało. Wiem, że po roku wypadałoby wiedzieć czy się kogoś kocha czy nie i z jej strony to też nie jest fajna sytuacja. Inna kobieta już pewnie dawno by mnie pogoniła, dlatego też napisałem ten wątek. Bo sam wiem, że to nie jest w porządku dla obu stron i chciałem poznać jakieś obiektywne zdanie/ spojrzenie takie jak wasze.

Tak naprawdę to nie wiem gdzie masz jakikolwiek problem - ani jej nie wyznasz miłości, ani nie chcesz ślubu nie tyle teraz co w ogóle, a ona unika seksu bez ślubu. Jeśli nie jest się w stanie przyjąć jej sposobu patrzenia na świat, to wtedy się zrywa. Patowa sytuacja nikomu nie służy.

59

Odp: O co mi chodzi
New Me napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Ta normalna kobieta. ciekawe gdzie, bo na pewno nie u autora watku. Jak ktos z seksem czeka do slubu a ma ponad 30 lat, czyli jest dziewica i oczekuje od doroslego normalnego faceta tez po 30, ze bedzie czekal cierpliwie jak pies na tego kota w woru, to nie jest normalny.

Jakbym mogla cofnac czas tez bym.z seksem czekala do slubu, bo to grzech miec seks przed slubem.  No tyle ,ze wtedy wogole wiary na powaznie nie bralam. I mam tego efekty-3 zdradzieckie mendy i obrzydzenie do zwiazkow.  No takie mam konsekwencje nie sluchania Bozych przykazan


Robi sie mnostwo innych grzechow z 10 Przykazan, watpie (przepraszam, ze ja tutaj oskarze) ale watpie, ze nigdy nie zaklela czy nie powiedziala o Boze.
Ech nie lubie hipokryzji czy "wierzacych", ktorzy popelniaja takie same grzechy jak inni, ktorzy az tak nie panosza sie z religia/wierzeniem.

czy ona napewno jest dziewica? Nie jestem facetem, ale nie chce mi sie wierzyc, ze jest taka fajna, ladna i nie miala wczesniej sexu..........

60

Odp: O co mi chodzi
Halina3.1 napisał/a:

Aha i jeszcze do tych ktorzy mu pu pisza, ze to sie w pewnych kregach ceni. Jak kobieta czekala z seksem do czasu slubu a jest po 30, to tak, najprawdopodobniej bedzie uprawiac ten seks glownie w celach prokreacyjnych i moze miec jakies zaburzone podejcie do czerpania przyjemnosci, wstydzic sie itd. Jak on nie pochodzi z radykalnych srodowisc i w poprzednich zwiazkach normalnie mial seks, to sie moze srogo przejechac na zwiazku z nia. Jak okaze sie, ze ona seksu nie lubi albo nie chce, bo grzech, to facet bedzie sie meczyl. Pozniej beda zdrady, rozwody, itd. Nie kupuje sie kota w worku. Za duze ryzyko majac 30+ lat i biorac pod uwage slub oraz zakladanie rodziny.


Masz racje, do tego, skoro az tak wierzy, ze tyle wytrzymuje, to idac tym tropem, powinni sie kochac bez antykoncepcji i miec dzieciatka co roku big_smile sorry, ze sie smieje, ale szkoda mi ciebie autorze.

Pogadaj z nia o tym co ci ludzie tu radza czy sugeruja.

61

Odp: O co mi chodzi
Bert44 napisał/a:
Samba napisał/a:
niktinny napisał/a:

Bo obawiam się, że jak się nic nie zmieni to będziemy tak w tym tkwić, bo ona nie zdecyduje się na odejście, a ja raczej podobnie nie zdecyduje się na ślub.

Nawet nie wiesz czy ją kochasz, a  skoro po takim czasie związku nadal nie wiesz, to oznaczać będzie, ze jednak jej nie kochasz, pomimo to chciałbyś ją maksymalnie eksploatować.
Z drugiej strony jeśli ona nie ma dotąd potrzeb, to raczej nie będzie ich mieć później.
Zerwij z nią, tak będzie najsprawiedliwiej.

Ona ma potrzeby ale jej nie wolno.  I tu jest ten element ryzyka. Co bedzie jej wolno po ślubie? Np. Autor musi pogodzić się pewnie z antykoncepcja w formie kalendarzyka. Skuteczność....taka sobie. Jak ktos chce mieć drużynę piłkarska  w domu to ok. Bzykanie w wiecznym strachu. Czy najprostrze na świecie gumki (bleee) sa dla niej akceptowalne? Bo to grzech przeciez. Czy Autorze jesteś w stanie to zaakceptować? Bo jak nie to dziewczyna powinna wiazac się z facetem z takim samym podejsciem  jak ona. Wtedy będą szczęśliwi. Albo sobie po kryjomu po  pojawieniu się dziecka wazektomie trzasnij. Jesteś na to gotowy?

Nawet kalendarzyka bodajze nie wolno stosowac czy sie myle?

62 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-01-22 13:31:06)

Odp: O co mi chodzi
Gosiawie napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Samba napisał/a:

Nawet nie wiesz czy ją kochasz, a  skoro po takim czasie związku nadal nie wiesz, to oznaczać będzie, ze jednak jej nie kochasz, pomimo to chciałbyś ją maksymalnie eksploatować.
Z drugiej strony jeśli ona nie ma dotąd potrzeb, to raczej nie będzie ich mieć później.
Zerwij z nią, tak będzie najsprawiedliwiej.

Ona ma potrzeby ale jej nie wolno.  I tu jest ten element ryzyka. Co bedzie jej wolno po ślubie? Np. Autor musi pogodzić się pewnie z antykoncepcja w formie kalendarzyka. Skuteczność....taka sobie. Jak ktos chce mieć drużynę piłkarska  w domu to ok. Bzykanie w wiecznym strachu. Czy najprostrze na świecie gumki (bleee) sa dla niej akceptowalne? Bo to grzech przeciez. Czy Autorze jesteś w stanie to zaakceptować? Bo jak nie to dziewczyna powinna wiazac się z facetem z takim samym podejsciem  jak ona. Wtedy będą szczęśliwi. Albo sobie po kryjomu po  pojawieniu się dziecka wazektomie trzasnij. Jesteś na to gotowy?

Nawet kalendarzyka bodajze nie wolno stosowac czy sie myle?

Mylisz sie. Wiem bo mi ksiądz na naukach przedmałżeńskich mowil

63

Odp: O co mi chodzi
Bert44 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Ona ma potrzeby ale jej nie wolno.  I tu jest ten element ryzyka. Co bedzie jej wolno po ślubie? Np. Autor musi pogodzić się pewnie z antykoncepcja w formie kalendarzyka. Skuteczność....taka sobie. Jak ktos chce mieć drużynę piłkarska  w domu to ok. Bzykanie w wiecznym strachu. Czy najprostrze na świecie gumki (bleee) sa dla niej akceptowalne? Bo to grzech przeciez. Czy Autorze jesteś w stanie to zaakceptować? Bo jak nie to dziewczyna powinna wiazac się z facetem z takim samym podejsciem  jak ona. Wtedy będą szczęśliwi. Albo sobie po kryjomu po  pojawieniu się dziecka wazektomie trzasnij. Jesteś na to gotowy?

Nawet kalendarzyka bodajze nie wolno stosowac czy sie myle?

Mylisz sie. Wiem bo mi ksiądz na naukach przedmałżeńskich mowil

Chyba rzeczywiscie tak uczono na tych zajciach, ale w pozniejszych latach obilo mi sie o uszy, ze to tez jakby nie bylo - "antykoncepcja" . Patrzac na to logicznie - nie stosuje sie tu zadnych srodkow, ale unika sie "niechcianego" dziecka, wiec jakby nie bylo, to byloby to grzechem dla "bardzo wierzacych".

64

Odp: O co mi chodzi
Gosiawie napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Nawet kalendarzyka bodajze nie wolno stosowac czy sie myle?

Mylisz sie. Wiem bo mi ksiądz na naukach przedmałżeńskich mowil

Chyba rzeczywiscie tak uczono na tych zajciach, ale w pozniejszych latach obilo mi sie o uszy, ze to tez jakby nie bylo - "antykoncepcja" . Patrzac na to logicznie - nie stosuje sie tu zadnych srodkow, ale unika sie "niechcianego" dziecka, wiec jakby nie bylo, to byloby to grzechem dla "bardzo wierzacych".

W pewnych zasadach w kościele nie dotrzegam logiki. Np tych dotyczących antykoncepcji. Kalendarzyk ponoc jest dopuszczalny gumki juz nie. I weź mi to wytlumacz. Tzn. ksiądz tlumaczyl ze w antykoncepcji chodzi o to że my podejmujemy decyzje czy będzie dziecko czy nie a decydować powinien Bóg. I o ile gumki mogą pasować do warunku tak kalendarzyk przeciez tez ma na celu ma uniknięcie ciąży. Nie kumam.
Moje nauki byly 20 lat temu nie wiem jaka jest obecna linia.

65 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-22 16:04:32)

Odp: O co mi chodzi
Bert44 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Mylisz sie. Wiem bo mi ksiądz na naukach przedmałżeńskich mowil

Chyba rzeczywiscie tak uczono na tych zajciach, ale w pozniejszych latach obilo mi sie o uszy, ze to tez jakby nie bylo - "antykoncepcja" . Patrzac na to logicznie - nie stosuje sie tu zadnych srodkow, ale unika sie "niechcianego" dziecka, wiec jakby nie bylo, to byloby to grzechem dla "bardzo wierzacych".

W pewnych zasadach w kościele nie dotrzegam logiki. Np tych dotyczących antykoncepcji. Kalendarzyk ponoc jest dopuszczalny gumki juz nie. I weź mi to wytlumacz. Tzn. ksiądz tlumaczyl ze w antykoncepcji chodzi o to że my podejmujemy decyzje czy będzie dziecko czy nie a decydować powinien Bóg. I o ile gumki mogą pasować do warunku tak kalendarzyk przeciez tez ma na celu ma uniknięcie ciąży. Nie kumam.
Moje nauki byly 20 lat temu nie wiem jaka jest obecna linia.

Logika tu nie ma racji bytu, więc nie oczekuj wytłumaczenia.

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024